Godziny

Jej dzieciństwo rozpadło się w pamięci

jak suszony kwiat. Po kobiecości

zostały tylko ślady. Nie może spać,

siedzi przed monitorem wpatrzona w kolejny

pasjans, który nie wyszedł. Modli się w myślach

do boga, którego imię dawno zapomniała.

Wielu wie o jej istnieniu, niewielu ono obchodzi.

Jej nogi stały się monumentalne jak doryckie kolumny.

Twarz — mapa dawnych zaszłości. Paznokcie u stóp —

łyse łby małych sępów. Jej myśli są jak wata.

Gdyby spadł deszcz, powiedziałaby „deszcz”.

Gdyby kazali jej wyjść z domu i zabrali

w nieznanym kierunku, nie stawiałaby oporu.