Historia

Ciężkie musi być

życie sprzedawcy samochodów.

Wciąż ta sama mowa o najtańszym kredycie,

o pakiecie

ubezpieczeń

w cenie sprzedaży.

Uśmiech

przyklejony do twarzy

niczym wąs dorysowany Giocondzie.

Patrzę na niego,

kiedy wraca ze sklepu

z bulkami i mlekiem w foliowej siatce.

Jego smutny pies

podąża za nim jak cień. Jego „szczęście”

rozkłada na balkonie poszwę wielką jak skrzydła orła.

Ale urlop to urlop, ma swoje prawa.

Czarny szpic zmieniony na podrabiane adidasy,

firmowe daewoo na fiata pamiętającego lata osiemdziesiąte.

Jedynie

jego ostentacyjna milkliwość

jest niezmienna.

Myślę: Niemożliwe!

I zapewne ich krzywdzę, kiedy wyobrażam sobie

siedzących w domu, bez słowa.

Telewizor ćmi w kącie pokoju,

on siada do faktur, ona przynosi kawę i ciastka,

potem znika na palcach, żeby mógł studiować w spokoju.