Korekta w kwietniu

Wybuchy pąków, deszcz nacina

błękit zalewający wręgi kamienic.

Ale zaraz słoneczna rosa na dachach

i szybach! Przerzutnie światła

plenią się na bluzach malarzy

na przemian z głuchym akordem cienia.

Ulica nie ma ram — latarnio, ustaw

ją na baczność, zanim malarze obwiodą

podwórko granatowym pasem!

Gdyby jeszcze samochody zgodziły się

nie seplenić przez chwilę za oknem,

byłoby łatwiej — na amen utkwiliśmy

w zagonach zdań. Mój wehikuł

odbija szesnasta trzydzieści.