Maj

Zasuszone staruszki na ławce

pośrodku podwórka. Ich ptasie

paznokcie, ich stopy w foliowych

torbach okutane warstwami skarpet.

Powoli brniemy pod górę, po schodach

wyślizganych ich starczymi modlitwami.

Donos Legia kurwa na ścianie, czyjeś życie

za drzwiami ciężkimi od brązowej farby,

pies patrzy na nas i nie widzi ze starości.

Piękne są te brązy, piękne są te ślepe ślepia.

Pięknie psia sierść zakwita jak światło latarki.

Przyjemnie kaleczą oczy te brudne obrazki.