Potem

Potem wynieśliśmy jego meble. Na podwórku

czekała ciężarówka gotowa do drogi.

W środku resztki cementu, splątane łańcuchy,

szmaty, tłuste papiery, koce.

Tyle rzeczy — nagle — stało się śmieciem.

Odwrócone krajobrazy lustra, kredens

z kolejnymi warstwami farby, które pękały

jak rzeczne dno po ustąpieniu wody,

licznik sprawdzany przez niego dzień przed

wizytą inkasenta. Oraz inne. Potem

opuściliśmy to miejsce, krzycząc i kłócąc się

o drobiazgi. Nie obejrzała się nawet

na poszarpane odłamkami ściany. Potem, w innym

mieście, podarła wszystkie zdjęcia i listy

od niego i zestarzała się szybko. Wspomina, płacze,

przeklina. Potem wyniesiemy jej meble.