Tyle lat

Któregoś razu po prostu wyszedł

i wrócił kto inny? Kto inny krząta się

teraz nad zachowaniem pozorów?

Dziś taki gorący dzień: on nie może,

nie potrafi myśleć spokojnie o tym,

co spostrzegł ani usiedzieć spokojnie

w jednym miejscu. A przecież milczącego

siadu uczył się tyle lat, tyle lat słuchał

cierpliwie, był, jak to się mówi, dobry,

wierząc: przyda się, w końcu się przyda.

I nagle — akurat dziś! — to przejmujące

uczucie gorąca, pewność: jestem osłem,

skoro dałem się w ten sposób nabrać.

Myśląc o nich, zapomniałem o sobie.

Ten przestraszony stwór to ja?