Do mojego szwagra
Dnie spędzone, Epitemeuszu1, nad dzieł twoich przekładem,
Godzina piąta! Romance! Pianino przed obiadem!
Obiad poważny i długi: «Czyś z siebie zadowolony?»
— Nie rozpowie, mój ojcze, na wszystkie świata strony,
Że podrapał mnie w język oraz ugryzł podstępnie.
— Nie pojedziesz w niedzielę autem, tej ani następnej.
W trzynastym roku gryźć siostrę! w wieku takim!»
I uczeń gimnazjalny nad swym serem płakał.
Szwagrze! Pod okiem twoim syn dojrzewać będzie.
Bądź czuły! rozum ścieżkę swą odszuka wszędzie,
Ale w dobroci prawda zarzuca kotwicę.
Uczą się zwalczać siebie, którzy w niej się ćwiczą.
Mój ojciec w pobłażanie zaprawiał się potąd,
Aż dusza jego wzniosła nasiąkła tą cnotą.
Bądź wielkoduszny, szwagrze! gdy z pokoju do pokoju
Ścigana przez twego syna, służąca nie zazna spokoju.
Łaski dla mego siostrzeńca, Roberta, dla zdrożnych jego chęci,
W imię dziada jego wielkodusznej pamięci.
A ty, czytelniku, chciej mnie wyrozumieć, lichego czeladnika,
Jeśli szkodę w mych wierszach ponosi sztuka i muzyka.
Bielą osypuje mnie łabędź mej lirycznej fletni2,
A ja pisać nie umiem, poeta trzydziestoletni.
Przypisy:
1. Epitemeusz — najprawdopodobniej chodzi o Epimeteusza. Epimeteusz (mit. gr.): brat Prometeusza; pojął za żonę Pandorę, która otwierając otrzymaną od bogów w posagu beczkę (por. Puszka Pandory) sprowadziła na świat nieszczęścia. Wedle innej wersji mitu to Epimeteusz, namówiony przez żonę, otworzył beczkę. [przypis edytorski]
2. fletnia — instrument muzyczny złożony z drewnianych piszczałek różnej długości. [przypis edytorski]