Wiersz z powodu przelotu nad oceanem

Nad wód ogromem, nad lądami

Jest mroźne szczęście samotności, —

Burzy się, pieni pod skrzydłami

Szumny ocean wolności!...

Nadmorski wicher — gniew przestworza —

Siecze nawprost i usta parzy.

Nie łzy — te słone krople morza,

Które ściekają po twarzy...

Wyżej! radością krwi gorącą

Nad sine pręgi wód przestworu,

Niechaj zagłuszy otchłań grzmiącą

Śpiew triumfalny motoru!

Stopione słońce ciężko tonie

W szkarłatnym barszczu pod wodami,

Burzliwa noc po tamtej stronie

Czarnemi patrzy gwiazdami.

Jest szczęście twarde, szczęście męskie,

Jest lot, którego wiatr nie zniża.

Już widzą we mgle oczy tęskne

Wieżę wielkiego Paryża!

Jaki to ptak wyrajem próżnym

Kieruje górą lot rozpędny?

To tylko płynie sam podróżny,

Człowiek skrzydlaty i błędny...