Fraszka do Zosie

Słuchaj, gdy nie chcesz baczyć1, co się ze mną dzieje,

A nie mórz2 w mojem sercu do końca nadzieje:

Albo łzami gęstemi wszytek się oblewam,

Albo serdeczne ognie wzdychaniem odkrywam.

Ognie, któreby w popiół dawno mie spaliły,

Gdyby mie łzy wilgotne często nie kropiły;

Które tak często płyną, żeby już me ciało,

By go ogień nie suszył, wodą być musiało.

Owo nigdy się o to nie przestają wadzić

Ciężki płacz, srogi płomień, kto mie z nich ma zgładzić.

W tem rozterku co cierpię, chciej uważyć sobie;

Lecz, jeślić i to trudno, powiem ja sam tobie:

Żywot mie już opuścił, śmierć się mie wziąć boi,

Sama żałosna miłość przy mnie stale stoi,

I ta tylko dla tego, aby mie męczyła:

Mnimiałaś, aby z cnoty przy mnie się bawiła?

Otóż słyszysz, tych czasów co się ze mną dzieje?

O nader srogie serce, co się z tego śmieje!

Ty jeśli mie nie myślisz na wieki zepsować,

Uczyń, coć nie zaszkodzi: dopuść się miłować!

Przypisy:

1. baczyć — tu: patrzeć. [przypis edytorski]

2. nie mórz — nie doprowadzaj do śmierci; por.: zamorzyć. [przypis edytorski]