Z życia Indian1

kiedy mrok zgęstniał ustawiłem aparat

w tym miejscu, skąd rycerz pod Adasiem

wygląda, jakby miał fiuta zamiast miecza

wcisnąłem wężyk, zablokowałem, potem wszedłem w kadr

zapytałem sam siebie: que pasa, zmieniłem miejsce

może wyjdę na zdjęciu jako duch, rozmawiający sam ze sobą.

raz we Wrocławiu zrobiłem takie zdjęcie, było mnie czterech,

duchów. Kreska siedziała na ławce

koło koliska łańcuchów okalających statuę

minę miała jeszcze bardziej tragiczną niż zwykle.

co robił Tomo? aha, biegał po podwórkach przy

Brackiej i wołał: dajcie mi kamerę wideo,

jeszcze nigdy niebo nie było tak niebieskie,

teraz wiem na pewno dlaczego Morrison się obsunął

dlaczego musiał skończyć tak jak skończył

to chyba wszystko. na drugi dzień

nagrałem sobie koncert Colemana: In the Golden Circle

chyba z analogu, bo trzaski. to tyle.

Przypisy:

1. Z życia Indian — w spisie treści wiersz pojawia się pod tytułem jasność w grudniu. [przypis edytorski]