(Olsza)

I

coś mnie tknęło.

coś mnie tknęło, tak się to chyba wymawia.

proszę, okazuje się, że zapadnięcie wieczoru

to nie jest nic innego tylko wieczór który

zapada. i jeżeli czasem mówimy zapadnięcie wieczoru

zamiast zapadający wieczór to mamy na myśli

tyle, że właśnie ten wieczór w tym czasie

właśnie taki jest — zapadający. a to nie wszystko!

jeszcze jest piękny zapach bzów!

II

wytupywać butem rytm nanigo:

tup — tup — tara — u — ta u — ta u — ta (cztery

razy lewą) — facet koło mnie zaczął

tupać, chaotycznie. im bardziej tupać,

tym bardziej chaotycznie, że jestem

opiniotwórczy, psiakrew — schowałem

nogi.

III

jesteśmy na olszy, i to jest

sekunda toniki która musi stać się kwintą dominanty.

inaczej świat skiśnie. przepadnie. czy ty

nie reagujesz już na jezusa? już raczej na mnie

mówią jurek, ale nie, reaguję. po prostu

nie usłyszałem. cześć, puhihihi ona się krztusi

(na zapas). i zaczynają bardzo miło rozmawiać.

bardzo mili w swoich białych podkoszulkach.