***1

szedłem i szedłem szeroką doliną

przez rumowiska głazów, wciąż wyżej

jednym z jej zboczy, na przełęcz, skąd

nagle otworzył się widok na biały

lodowiec schodzący aż do jeziora

w dolinie po drugiej stronie; lód

wpełza pod wodę, aż odłamują się kry

wyglądające z daleka jak białe cielaki

na zimnozielonej łące — kolory

tak krystaliczne i mroźne, że chłód

przebiega ciało, leżące wygodnie

na szorstkim granicie zalanym

słońcem. środkiem przełęczy

przechodzą trzy maleńkie figurki, mogę

dostrzec szczegóły strojów, a nawet

— wiatr wieje w moją stronę — słyszę

strzępy ich rozmów, wszystko na

miejscu, nawet podłużne czerwone pasmo

chmur przez całą szerokość nieba — skąd

wiem, że to sen — skąd wiedziałem, że nie

był — za pierwszym razem

Przypisy:

1. *** — w spisie treści wiersz występuje jako rumowiska głazów; na stronie utworu tytułu brak. [przypis edytorski]