Cieszyn1

cyklicznie, Europa odwraca się tyłem do

Słońca, ciepło zgromadzone przez upalny dzień

rozprasza się w przestrzeń. gdzieś między

trzecią i czwartą jest już porządnie zimno

prawie zwija się w kłębek na ławce w poczekalni;

obudzony szturchnięciami, nade mną tęcza mundurów

(zielony i szary), domagająca się odpowiedzi:

czy zdjąłem buty i czy wiem

że w strefie nadgranicznej człowiek bez

dokumentów nie jest realnym bytem

to nie powtarza się każdej nocy

pewnie część jakiegoś dłuższego cyklu

Przypisy:

1. Cieszyn — w spisie treści wiersz występuje jako tęcza mundurów. [przypis edytorski]