Krzewom nad moją drogą
Krzewom nad moją drogą
Opadły uschłe pączki,
Dzieci czekać nie mogą,
Za płotem skubią strączki.
Jagody zielonkawe,
Byle jak zrywane,
Padają na murawę,
Gniecione i deptane.
Kasztany za sztachetą
I bzy zakwitły już.
Kryjesz się, o poeto,
W cieniu czerwcowych burz.
Ja również nie chcę ubogi
Pozostać, wiążę się w liść.
Na polach zwożą brogi1.
Ku żniwom pora mi iść.
Dygoce serce. Ale dłoń
Widmowa sięga poprzez ganek,
Czyli to śmierć uwieńcza skroń
Przedwcześnie, zanim wzejdzie ranek
Plonu, jak niecierpliwe dzieci?
Nim owoc zgniotę w jęku warg?
Zrywaj! Ma izba widna świeci.
Łam strąki! Nie znam skarg.
Przypisy:
1. bróg — duży stóg siana przykryty ruchomym dachem na słupach. [przypis edytorski]