Jaka była pana ulubiona książka, kiedy był pan mały?

Kiedy byłem w waszym wieku,

a naprawdę kiedyś byłem,

to czytałem o człowieku,

który miał ogromną siłę.

Siłę tę nie w mięśniach chował,

lecz w mózgowych zwojach krętych.

Kiedy w ruch szła jego głowa,

drżały łotry, zbiry, męty.

Ten bohater, kiedy chciał, to

umiał wygrać w każdej gierce

miał najbrzydsze w świecie auto

i najlepsze w świecie serce.

W pierwszej chwili wszyscy kpili,

kiedy z auta on wychodził.

Cóż, nie byli raczej mili,

— Pan — mówili — Samochodzik!

Wóz ów jednak miał swój czar i

kryła się w nim moc straszliwa,

bo miał silnik od Ferrari,

a do tego umiał pływać.

W każdym razie ciemne typy

szans nie miały żadnych, póki

nasz bohater nie miał grypy

i gdy ja trzymałem kciuki

Mam już pracę? Nic nie szkodzi.

Będę z wami całkiem szczery:

Chciałbym jak pan Samochodzik

chwytać czarne charaktery.