Drzwi

ja niby wiem żem drzwiami w których stanął

gandalf języka i że trzeba go

prosić dyktuj na oko na rękę na koniec

nawet dukt pisma nawet podpis i

ja niby wiem że spór i że wziąć stronę

dla siebie choćby czasem otwartą że kiedy

wiersz to mnie nie ma tylko wyniesienie

głosu na koniec wersu inne żadne

pozwólcie jednak żegnać niczym arią arian

mylne drogi i progi jak emigrant zbigniew

morsztyn najbardziej w nich zamknięty skoro

dwór zbór zbiór życia wiózł w walizce wiersza

bo dzisiaj kto z piszących o paleniu ma

naprawdę taki długi wijący się oddech

i język dość szeroko rozdwojony: spinacz

na wszystkie kartki od opisu w którym

pokój ma biel ulica szarość krople

tynkują łącznik nieba jedzą ślad

nagle zamkniętej furtki w drugą stronę

powietrza w bezdech dojść dlaczego tak

przez dopis dopust drugie dojście do jej

drzwi już widząc jak wchodzę równolegle na

suficie w noktowizji w niemej fonii

myśli w sprzężeniu między mną na progu a

rewersem ciemnym lustrem kserokopią

wydania wewnętrznego bez praw do

korekty słowa w glinie ciała kopią

zły kanał spływ jak titanikiem dno

co z wypowiedzeń dla mnie a przemilczeń

dla niej wczytania dla was nie wiem nagle znów

ciasno niby w jej lustrach niby w zakazaniach

poetyki bo w obu list zamknięty w obu

nie mówię siebie lecz powtarzam jej

wewnętrzne frazy macham do sklepowej

kamery powiedz przecie kim jesteśmy

z zewnątrz z przypadkowego gestu lepiej niech

wiersz patrzy nawet kiedy zasypia odtwarza

ośmiogodzinny film warhola: znów

sen znów na drugą stronę snu wciąż śpi

język i tylko to co go wystawia

jest prądem w piecu indukcyjnym: płynie

przez zamknięte obwody pościeli i ten

skulony w środku żużel rudę rad

topi na słowa stal alfabet światła

pytaniem jak jej byłem symetryczny potem

nie płacz a całą głosu hydraulikę

wypełni zła wibracja zbliżenie na gesty

dwa: prośby by zaspawać i wyłamać drzwi

obydwu odtrzasnąłem potem drżał mój ciemny

dom po wewnętrznej stronie oczu aż

w sam środek nocy w moment kiedy ręka

trafia na zimną zszywkę wkłuł się sen

mądry a więc ostatni o niej: ma mieszkanie

w sobie nareszcie takie że w nim mówi bardzo

ciepło dostrzegam to przez drzwi do trzech czwartych

zapadłe w beton klatki schodowej most bez dna