Czasem tak

Po lekturze niektórych młodych autorów

ja również chciałbym być autorem

i pisać utwory.

Teraz akurat myślę o J. G. —

jego radosnych rymach, filmowych zdaniach

bohaterach jego wierszy, prawdziwych

i wymyślonych. Bo oczywiście

wiersze też mają swoich bohaterów,

czasem nawet niezbyt

sympatycznych. Z prawdziwych

pamiętam na przykład

Ezrę Pounda, którego nazwisko

pada w jednym z tytułów,

albo ów Śnieg z połowy listopada

który, jak sądzi autor, zanim stopniał,

przykrył wszelkie zło.

Z nieprawdziwych Kiriłłow, samobójca

a jednak budowniczy, czy ów

profesor, jak mu tam,

siedemdziesięcioletni już dzisiaj uczony.

A ja, o czym ja pisałbym wiersze?

Musiałbym się zastanowić,

bo właściwie na ogół mam ich dość.

Pytam żonę, ale powtarza po mnie

„o czym?”, jakby była nieobecna.

I za chwilę dodaje: „Ale jeśli

powiem ci o czym, podpiszesz

że napisaliśmy oboje, dobrze?”

Mam jej, mówi, przypominać

o tym na przyszłość, bo czasem

człowiek rzeczywiście może mieć jakiś pomysł,

tylko że to jest przeważnie bardzo ulotne.