Przenosiciel

Czy jest takie słowo?

Właśnie tak.

Taki okropnie zabiegany

facet, co to raz tu

a raz tam, i nawet sam

nie widzi, zapomina

że naprawdę jest

między, czyli nigdzie.

Przenosi słowa (z ust — na usta)

gesty (z matki i kilku przyjaciół

na dziecko), i własne dziecko

(z domu — pod miasto),

właściwie przewozi

na czyste powietrze;

ale one wszystkie

chcą się gdzieś zatrzymać,

nie mogą być wiecznym

obiektem przenoszenia;

słowa zostają za drzwiami

cudzych ust, gesty

zapisują w powietrzu

obce ręce, a dziecko

pytane w szkole

o zawód ojca

niepewnie mówi „przenosiciel”.