To pewne

Młodzi prowincjusze mają literackie nadzieje.

Będą zwolennikami pierwszej ciepłej liryki,

potem trochę bardziej gorzkiej, ale przez to dojrzałej.

Będą zdania, że liryka służy zrozumieniu

siebie i świata, że udoskonala.

Na awangardę będą patrzeć podejrzliwie

i z pewną wyższością, co znajdzie wyraz

w ich skromności, solidnym lirycznym rzemiośle

i świadomym ograniczeniu zamierzeń

(to jest pewne, lepiej skromnie, ale rzetelnie).

Będą jednak pełni entuzjazmu.

I optymizmu.

Bo chodzi o sprawy poważne.

Oddaleni od kłótni stolicy

wiedzą, co o tym myśleć.

Na podorędziu mają zawsze krajobrazy:

las, rzekę, skłębione płaty chmur,

czy nawet na wpół zżarty przez czas drewniany parkan.

Są pewnie miejsca, gdzie po prostu

drukuje się to, co jest dobre.

Ale tę kwestię można pominąć i przejść na pole

przez dziurę w plocie, najlepiej jesiennym wieczorem,

popatrzeć na niebo albo drzewa,

na cokolwiek,

toż wszystko przypomina o nietrwałości!