Tylko o 25, 30 lat

Ł. i M.

Dopóki można, zatrzymujemy ich

przy sobie. Wiemy, że muszą

odejść albo że musimy ich zostawić.

A jednak będą zdzierać z siebie

nasze ślady przez lata.

Kiedy nadchodzi tamto,

jesteśmy już właściwie gotowi.

Nie wiemy tylko, czy do końca

zachować pozory własnego wyboru —

że niby tak, kiedy odejdą

będzie lepiej,

czy też upierać się do ostatniej

krwi, jakbyśmy mieli

coś na własność, a oni

mogli w ten sposób

zapamiętać nas bardziej.