Chętnie, jaskinia
Słoneczna tortura
Stary pies wnosi do klatki i zostawia
w windzie na lepkiej podłodze zaśliniony kamień;
kwiaty mówią, że pies go szukał i zmęczony taki
powalił się w przedpokoju,
mówią kwiaty, biegał po kwiatach.
Serce
Dojrzałe wiersze wyglądają jak gmachy muzeów
na pastwisku pośród porozrzucanych kup.
Napisałem dziś „kwiestionariusz”
i „konicznie”. Jestem tym przymocowany do was,
co robi ze mnie na deszczu kluskę.
Fiukające okna
Miętoliłem w kieszeni zapałki,
paczkę Światowidów.
Powiedziałem: „Światowidzie, rzygam samotnością”;
pod Placem Na Rozdrożu minąłem kobietę o kaszlu mojej żony.