I nas wybawi

Ta stara od lat nawleka paciorki,

za każdym razem powstaje naszyjnik jedyny w swoim rodzaju.

Patrzy tak, jakby rozgarnęła żar w piecu

jakiejś podupadłej huty

i mówi głosem ciepłym, trochę zachrypniętym:

Te po trzy, te po cztery, a tamte po cztery pięćdziesiąt.