Mokra koszula
Z sankami w grobie
Śmiesznie tak sobie wmawiać,
że przerzuca się gazety
dla zabicia czasu,
że patrzy się na płomyk zapałki
w zamyśleniu
a w nim jak w pudełku ze zwichrowanej sklejki
może kryć się na przykład roszczenie,
z którym występuje przeszłość
i ściąga z szyi skórę.
— Miał zdrowe płuca, gdyby palił,
cóż, tego... żar podczas zaciągania się dymem
topiłby śnieg wokół was,
o jego drapiące dzieciństwo.
Mokra koszula
Maszerować z uczuciem nie jak indyk w obejściu,
niech pośród warzyw nie będzie dynią,
i tak dalej,
żeby na końcu wykładać paprochy
pytany, jak używałem słuchu wtedy,
gdy rozpowiadałem,
że nie pękam w samotności
i jakie to wrażenie.
Wiem wiem, coś znowu nie tak:
sadzam wujka z tym jego przestraszonym życiem
na wózku i wiozę na parking mówiąc, że dobrze wygląda.
Gwiazdy jakby na to czekały.
Do nocy
Myślę, że z każdym nowym dniem
sprawa jest coraz trudniejsza,
chociaż większość z nich brzmi jak gitarowe chwyty,
że pacierz cię nie rozluźnia i, wracając do dnia,
wytupujecie go z waszego kosmosu
jak chłopca z kuchni
i to zanim dojrzeje w nim myśl,
że mruczy pod nosem ognistą hosannę.
Lęk i królowa ściany
„Tak się nie mówi o naszych kopalniach.”
Z podobnym monstrum
przymocowanym do śląska,
bo do cholery do czego jeszcze może być przymocowane
to monstrum, mówisz: przydałyby się korzenie,
eutyfroniasta Hellada.
Kto potrafi oprzeć się jednemu wzruszeniu
albo niejednej byczej myśli!
Katechetka Teresa nie miała zębów
jak Heidi Klum, jednak oparta o ławkę wyglądała naprawdę nieźle
w ciemnej salce spiczastej fary
wątłego dzieciństwa.
Zupełnie jakby wsłuchać się w płynący rzeką lód
Dużo z tego co wymyśliłem
zrobiłem z potrzeby serca
trzymając się słów „łudząco podobne”;
gdy jem nasiona nasturcji i czuję jak oddala się lato,
krowy pasące się w blasku słońca,
owady zapalające blaski trawy,
mam uwagę:
Gdy jem nasiona nasturcji w marynacie
nie umiem wam pomóc pokochać te kwiatki.
Jeżeli mnie także nie poruszy ich obecność,
cóż, takie rzeczy powinno się było
wiedzieć chyba wcześniej.