Zazdrość

Widziałam... jakiś nieznany młodzieniec

Rozmawiał z tobą tam, nad leśną strugą...

Patrzył w twe oczy tak dziwnie... tak długo,

Aż na twych licach zapłonął rumieniec.

Wiesz? jam zazdrosna o twoje dziecinne

Spojrzenia jasne, o usta niewinne —

Oczy, podobne chabrom — usta róży...

Patrzę na ciebie jak w cudne widzenie — —

Przez pierś przechodzą mi rwące płomienie,

A w żyłach moich młoda krew się burzy...