Bezimienny

Dała mi złotówkę mama,

Bym zobaczył panorama.

Idę ulicą Miodową,

A w tem starzec z siwą głową,

Obraz nędzy i rozpaczy,

Prosi o wsparcie bogaczy.

Przeszli dumnie ci i owi,

Nic nie dali nędzarzowi.

Tak mi się go żal zrobiło,

Że choć nowość widzieć miło,

Wyrzekłem się jej dla cnoty.

I dałem starcowi złoty,

Lecz kto jestem? jak się zowie?

Nikt się odemnie nie dowie;

Bo mi ojciec mawiał: «Synu!

Nie chełp się z dobrego czynu».