Dziecię i konwalia

«Moja ty konwalijko, kochany kwiateczku!

Wyglądasz z za liści, jak gdyby z domeczku,

I na świat wyzierasz, a ziemia wesoło,

Przyjemnym widokiem otacza cię wkoło.

Ty rośniesz, domeczek opuszczasz zielony,

I wonność na wszystkie rozsypujesz strony; —

Tak mówił chłopczyna do kwiatka ślicznego.

Tyś u mnie najmilszy z ogródka całego;

Ja pracę, troskliwość poświęcę ci moję,

Oczyszczę, napoję.»

«Dzięki ci chłopczyku — kwiatek odpowiedział,

Trzeba jednak, żebyś wiedział,

Że nie z twojej łaski, dziecię!

Moja wonność, moje życie.

O! i mój wzrost nie od ciebie;

Mamy razem Ojca w niebie.

On nam dał wszystko, on nam dał życie,

Jego chwalmy lube dziecię!»