Jabłoń i chłopczyk

Wszedł chłopczyk do ogrodu, stanął przy jabłoni,

I tak przemawia do niej:

«Moja ty jabłoneczko, drzewko ukochane;

O jakież ty masz śliczne jabłuszka rumiane!

Patrząc na twoje szczęście, serce się rozpływa».

Na to jabłoń odpowie: «Tak, jestem szczęśliwa

Alem ja nie odrazu taką jak dziś była:

Najprzód mnie ręka Boska ziarnkiem utworzyła.

Byłam bardzo maleńką, kiedym wyszła z ziemi,

Ledwie mnie kto mógł dojrzeć z listkami mojemi.

Rosłam szybko, wesoło, przy Boskiej pomocy,

W dzień świeciło mi słońce, rosę miałam w nocy;

Kiedy deszczyk polewał pola i ogrody,

I mnie się też dostało. Abym uszła szkody,

Z czasem przychylna ręka podporę mi dała,

Skorom po kilku latach już siły nabrała;

Wiosna z wonnych kwiateczków uwiła wianuszek,

A dziś mi Bóg łaskawy dał tyle jabłuszek.

Tak jak się ze mną działo, tak się z wami dzieje,

W maleńkich pokładają rodzice nadzieję,

Pan Bóg czuwa nad niemi, przełożeni strzegą,

A kiedy dojrzałego już wieku dobiegą,

Trudów, starań, zabiegów owoce przynoszą,

Pożytkiem są dla kraju, rodziców rozkoszą.