Karolek i słońce1

Czasem dobrze życzących nie lubimy ludzi.

Raniutko wstało słońce i Karolka budzi.

«Ale dajże mi pokój» rzecze rozgniewany. —

«O nie! odpowie słońce — wstawaj mój kochany!»

«Tylko się chwilę zdrzemię, bo to bardzo miło!»

«Przewyciężyć lenistwo milejby ci było!»

«Ach jakżeś uprzykrzone! A słońce się śmiało

I w oczy mu zaglądało.

Rad nie rad musiał wstawać... ale cóż za zmiana?

Biegnie zaraz chłopczyna do ogródka zrana:

Ogródek miłą wonią napełniony cały,

Tu się kwiatki krzewiły, tam ptaszki śpiewali;

Tu rosą pokrzepione zielenią się drzewa,

Łagodny wietrzyk powiewa,

Chłopczyk, jakby na nowo na świat się urodził,

Z nieznanem dotąd uczuciem po ogródku chodził,

Mile wspominał słońce wśród tylu słodyczy,

I rzekł: «Teraz poznaję, kto mi dobrze życzy.»

Przypisy:

1. Karolek i słońce — tytuł utworu poprawiono zgodnie z wcześniejszym wydaniem Bajek i powiastek z 1916 roku. [przypis edytorski]