Rybak

Na kępie pod Dzikowem1 blisko Miechocina2

Uboga żyła rodzina,

Ojciec, matka, dziadek trzeci,

I kilkoro jeszcze dzieci:

Siatka, węcierz, wędka mała,

Oto ich nadzieja cała.

Nie było tam na stole smacznej leguminki,

Ani poleweczki z wina;

Na suchym chlebie przestają dziecinki,

I cała biedna rodzina.

Jeźli się rybka złowiła,

Zanieśli ją do Dzikowa.

I tylko się sól kupiła,

Czasem bułeczka pytlowa.

Raz przypadkiem dużego złowili szczupaka:

Radość w chałupie rybaka.

«Będzie mąka, będzie kasza,

Z mąki kluseczki, pociecha nasza!»

Wołały dzieci, klaskając w dłonie;

Gdy młody syn dziedzica nadszedł w to ustronie.

«W głowach im się burzy chyba,

Tak ich cieszy jedna ryba.

U nas tyle się minie sumów i łososi,

A nikt się nie unosi.»

Tak rzekł młodzian, a sługa odpowiada stary:

«Panie! poznaj niedolę i złóż jej ofiary.

Co u was zbytkiem, tu pierwsza potrzeba,

Tu czasem nie wystarczy na kawałek chleba.

Nie kosztują tej ryby, owocu swej pracy,

Na lichym muszą przestać pokarmie biedacy.

O! przypatrz się nędzy zbliska:

Gdy ją poznasz z istoty, ale nie z nazwiska,

Serce nieraz do biednej wprowadzi cię chatki;

Dasz pomoc i pokażesz, na co są dostatki.»

Przypisy:

1. Dzików — miasteczko w Rzeszowskiem w Galicji. [przypis redakcyjny]

2. Miechocin — wioska pod dzikowem. [przypis redakcyjny]