Wilk w baraniej skórze

„Brałem otwarcie co się udało,

Dziś mi się zręcznej sztuki zachciało,

Mam skórę z owcy, w nią się ustroję,

Wtedy co ujrzę to moje.

Prawda, to figiel nielada!”

Tak wystrojony z lasu wypada;

Ale patrzcie co się stało?

Stado wilków kolegi swego nie poznało.

Wpadają tak jak na barana,

Co schwyci który zębami, to rana. —

„Zmiłujcie się co robicie?

„Koledze wydrzecie życie!”

Nikt jęków jego nie słucha.

WILKI

Kolega nie ma kożucha.