[Czekam na cię1...]

Czekam na cię, bo mi smutno

samemu

bo nie mogę dojść do celu

mej podróży,

ale póty błądzić muszę,

aż drugą znajdę duszę,

bo za dumne za wieczne podwoje,

gdzie strażą uczucie i siła,

gdzie śmierć i sława czekają

i samotnika zaduszą,

zadławią i nie puszczają.

Dwu idących wpuścić muszą,

za dumne za wieczne podwoje

wchodzi się tylko po dwoje,

by siłę przemóc siłą,

uczucie zwalczyć uczuciem —

śmierć własną śmiercią przerazić

a sławę cieniem (....)

i przejść wrota

nieśmiertelne bez trwogi —

tam dopiero myśl leci

bez granicy,

tam dopiero się świeci

ogień miłości.

Nam trzeba za cenę życia

po ogień jasny iść,

przejść siedem czarnych bram,

przejść siedem czarnych pól,

aż się shartuje ból...

do samego dotrzeć ołtarza,

porwać ogień strzeżony,

zanieść w ojczyste strony —

to cel...

Przez litość — tam

nie pójdę sam,

ani ją śmierć przemogę,

ani dosięgnę sławy —

choć znałbym i wiedział drogę,

błądzę.

1892.

Przypisy:

1. Czekam na cię — jest to druga połowa listu, pisanego przez kończącego gimnazjum Poetę do jednego z ówczesnych kolegów, w którym się dopatrywał równej miary towarzysza wyprawy na Parnas [masyw górski w Grecji — red. WL.]; cześć pierwsza opuszczona, jako zawierająca krytykę osobistą. Ogłoszony był ten wiersz w „Krytyce” (zesz. I r. 1908). [przypis redakcyjny]