Klątwa
Tragedia
OSOBY:
- KSIĄDZ
- MATKA
- MŁODA
- SOŁTYS
- DZWONNIK
- PAROBEK
- DZIEWKA
- PUSTELNIK
- CHÓR
Rzecz dzieje się we wsi Gręboszowie pod Tarnowem.
DEKORACJA:
Na plebanii.
Głąb zasłonięta przez całą szerokość domem na podmurowaniu: przed dworkiem ogródek, opłocony1 sztachetkami. W domostwie, środkiem, wrota od sieni otwarte, z widokiem na przestrzał; po prawej i lewej stronie podwoje okien, poprzez które widać pokoiki plebańskie i w pokoikach tych, na wprost okien, drzwi do dalszych wnętrznych2 izb.
Od wrót wschodowych3 wiedzie ścieżka ku przodowi sceny do wrotek4 w ogródku, który, przepołowiony w ten sposób, jest ze strony lewej zapełniony tykami sterczącymi, z których zwieszają się strzępy suche marniejącego, pnącego bobu; przed okienkami krzaki malw badylaste, rozkwitłe i zgasłe, w łachmanach liści przepalonych w słońcu.
Z prawej zaczyna się zagon ziemniakami wysadzony; widać tylko kilka grzęd i te przerywają się przy płocie granicznym; z boku, tuż za płotem, gościniec. Z lewej, w pewnej oddali widać kościółek drewniany, ocieniony olbrzymimi lipowymi konarami. Z tyłu, poza plebańskim dworkiem, grunt podnosi się z wolna, pochyło, później dość stromo, aż kończy się wałem, który ponad strzechą domu wysoko garbem się znaczy; tamtędy wiedzie ścieżka w pole, na ugór.
Wzdłuż zagonu, przy ziemniakach stoją ludzie wsiowi, chłopy i baby, i kopią.
We drzwiach plebanii staje Młoda i patrzy czas jakiś ku pracującym.
Pracujący, spostrzegłszy ją, przerywają robotę; przystają, podparci na motykach.
MŁODA
Haj tam, robota coś niesporo5!
A raźnijże6! Niemrawce!
Cóż to z tymi okopinami7?
Pierwszy raz wam to, stare ludzie,
że się to nie umiecie brać?
Krzepcej8 się ruszcie!
CHÓR
Stęgłe9 bryły, — nieokież10 skała,
co jej nie można ubić;
nijak ich nie roztłuce11.
MŁODA
Co by zaś ubić się nie dała?
Jeno12 bić z mocą! — Memłace13!
CHÓR
Zdziwiajcie, jak ta wola14!
Ziemia się sparła15; nie puści. —
MŁODA
Ziemia człowieczej ręce korna16;
A komuże to rola?!
Zstępuje ze schodków podmurowania i idzie ku przodowi.
Imajcie17 motyk! — Cóż to? Tela18
dzisiok19 skopane? Marnotrawce20!
Leda21 psom braty, darmolęgi22!
Kijców23 by na was trza, poganiać!
CHÓR
Przestańcie ta przyganiać24!
Krzyk wasz gosposiu niczem
a sami pracy życzem25,
jeno26, z dopustu Boga,
ziemia spiekotą stęgła;
widzicie, jako wszędy27
wezdłuż, jak idą grzędy,
żywość28 w badylach powięgła29.
MŁODA
Dopust, nie dopust,
to nie prawda, gadanie!
Wasz kłam!
Wam się roboty nie chce!
I cóż, że jest spiekota?!
CHÓR
O cóż tyle30 wołanie?
Nie dziwna nam robota.
Kiejście tacy ozsierdzeni31,
ano dziekujem za nię32!
MŁODA
Przyjdą ta inksi33, bo im dam
tela drugie34, co wam!
Porobią!...
CHÓR
Twój kłam, gadanie!
Nie przyjdzie do cię nikt
na skopywanie!
U was tu praca hańbi człeka!
MŁODA
Psiewiary! Wyklinace!
CHÓR
Psiewiara ty! I plemie twe sobace35!
Bier36 se twoje motyki!
Sama se skały kop!
Rzucają jej pod nogi motyki.
MŁODA
Znajdzie sie ta kaindziej37 chłop
robotny38; jest ich ta dość,
co przyjdą kopać, nie trza39 was!
CHÓR
Nie przyjdzie nikt, nie damy.
My nie damy, — ty przeklętnico! —
MŁODA
A precz mi zjadłe40 chamy!
CHÓR
Ty chamska! Co ty inksego41!?
Zwiedłaś ludzi do złego!
Grzesznico, — Bóg cię skarze!
MŁODA
Precz, od pola, — bajcarze42!
Od strony kościoła słychać kilkakrotnie ponawiane dzwonienie.
Wsiowi43 odchodzą, porzucając robotę.
Dziewka, ze służby plebańskiej, która się od chwili krzątała w sieni, podchodzi ku Młodej.
MŁODA
Wierzysz ty we sny?
DZIEWKA
Nie. —
MŁODA
Ale to prawda co we śnie — ?
DZIEWKA
Ano juści. —
MŁODA
Jakoż nie wierzysz ty?
DZIEWKA
A bo mi się nic nie śni.
MŁODA
Tak... — ?
DZIKWKA
próbuje gruntu motyką
Spalony grunt do krzty44. —
Ziemia nie puści. — Skała!
MŁODA
No?
DZIEWKA
A coście śnili?
MŁODA
milczy
mówi:
Nic, — jeno mam się strzec
czyjego przeklinania,
bo stałoby się prawdą,
co ze snu wiem.
DZIEWKA
Cóż wiecie ze snu?!
MŁODA
To, czego nie chciał rzec.
To, o co pytać broni.
DZIEWKA
To z wami nic nie gada?
MŁODA
Jeno nade mną biada.
Odepchnął mię wylękłą;
milczy, ode mnie stroni,
że mi ano okież45 serce nie pękło — —
DZIEWKA
Ano to się trza strzec.
MŁODA
Ludzie skorzy do słowa,
cóż ta ludziom obmowa,
cóż im kogo na gębie mleć?
A to się, patrzę, leda46 śmieć
na mnie rzuca! —
A ja bez to47 mam drżeć,
żeby nie zaklął!? —
DZIEWKA
A snu nie opowicie?
MŁODA
A wy to nic nie śnicie,
nic? —
DZIEWKA
Jak legnę spracowana,
kamieniem,
bez nijakiego lęku. —
Straszycie się złym snem — ?
Wiecie co — — ?
MŁODA
Wiem, — co wiem!
Słychać ponowne dzwonienie od strony kościoła. Dziewka pozbierała tymczasem porzucane na ziemi motyki i niesie je do sieni, gdzie znika z drugiej strony domu;
Młoda stoi czas jakiś, zasępiona, — odchodzi powoli ku plebanii, do sieni i znika w komorze.
Z boku, z prawej, od gościńca, spoza dworku, idzie Parobek ku plebanii; tejże chwili z wrót plebanii występuje Ksiądz, w rewerendzie50 czarnej, w berecie, z książką, zmierzając ku kościołowi; Parobek zastępuje mu drogę, Ksiądz na jego głos zwraca się ostro.
PAROBEK
Idę się pytać;
jak to naskładać tego drzewa,
co to kupione. —
KSIĄDZ
Pomówiewa51
teraz co insze, — słuchaj no ty,
jak mi tu będziesz w noc się włóczył
do dziwek52 wsiowych, — precz wygonię!
Spłać Kaśce krzywdę!
PAROBEK
Ja ta o nię
nie stoję53, proszę Wielebności.
KSIĄDZ
Skrzywdziłeś, napraw głupią winę.
PAROBEK
Ja winien, ona też jednako!
KSIĄDZ
Dla dziecka litość cię nie ruszy?
Twoja powinność, zgodzić jako.
PAROBEK
KSIĄDZ
Najlepiej zrobisz, jak ją pojmiesz56.
PAROBEK
Za babę? — ? To mię do krzty57 zmoże58.
KSIĄDZ
Przemarnisz61 resztę, to ci gadać;
ona ma uskładane trochę.
PAROBEK
Ćmaje62 tak, chytra; mnie nie złapi63.
Kiej64 mnie, jagem jest, prawie65.
KSIĄDZ
W pogwar66 z przecherą67 się tu zadać — ?!
Sprośniku, spomnij68 srogie Piekło;
widziałeś w kruchcie obraz Sądu;
duszę podajesz Diabłu!
PAROBEK
Po co sobakę69 próżno wołać,
tak niby nadaremno;
trza70 splunąć, by co nie urzekło71!
KSIĄDZ
Bluźnierstwo ci się gruźli w ustach!
Uroki? — We łbie wciąż ciemno? —
— Chcesz ta czego?
PAROBEK
...bo bym składał
do sągów, co na wozach stoi.
KSIĄDZ
— Powiedzą ci tu w domu!
Krzywdziłby!?
Cię72!? Kary Bożej się nie boi!
PAROBEK
Tego nie mówię. — Gospodyni
powiedzą, co z sągami??
KSIĄDZ
Patrz swego nosa! — Mnie ci wara,
bąkać z gospodyniami73!
woła za odchodzącym
Hej, — !
Niech stoją! Potem się wywiezie.
PAROBEK
Gdzie?
KSIĄDZ
Gospodyni powie. —
patrząc za idącym
— Jak to lezie! — —
Spoza dworku z lewej wychodzi Dziewka; zbliża się do Księdza; całuje go w rękę; Ksiądz się zwraca ku niej.
DZIEWKA
Postójcie, proszę, krótkie słowo.
KSIĄDZ
Znów czego? —
DZIEWKA
Jużem i gotowo74
dać ze swego na ornaty75,
żeby się ino, —
KSIĄDZ
raz powiedziałem, nie odstąpię.
DZIEWKA
A no kiej78 dziecku trza79 chrztu.
KSIĄDZ
Juści80!
DZIEWKA
Niechta Jegomość z gniewu spuści81.
KSIĄDZ
Tak mi być trzeba82, dla pouki83!
— Nieślubne! —
DZIEWKA
Cóż ta, takie fuki84 — ?!
A inksze85 łażą dziecka ochrzczone,
Choć też nieślubne...
KSIĄDZ
Cicho!
DZIEWKA
Muszę!
Dościem już napłakała86 wprzódy87.
KSIĄDZ
Samaś to napytała licho88.
DZIEWKA
To dziecku chcę ozjaśnić89 duszę.
KSIĄDZ
No, no — toć mówię! —
DZIEWKA
Już się godzą?!
KSIĄDZ
Zwolę90. —
DZIEWKA
Bóg zapłać!
KSIĄDZ
Ludzie płodzą,
jak ślepi, —
Grzechem jest wszelki pomazany,
pokąd duch Boży płodu nie skrzepi.
Dziewka odchodzi rozradowana; od ogrodzenia kościelnego zbliża się Dzwonnik; Ksiądz ostro nawołuje ku niemu.
KSIĄDZ
Cóżeście tak we dzwony bili!?
Po cóż to!?
DZWONNIK
O świtaniu?
KSIĄDZ
Nie kręć! Cóżeś tak przyczajony?!
Czyj wymysł?
DZWONNIK
— Wójt prosili.
KSIĄDZ
Cóż się wójtowi mieszać w dzwony?!
DZWONNIK
Wójt miał powody.
KSIĄDZ
A tyś był skory.
hałasowaniu. —
DZWONNIK
Zwoływać było trza91 gromadę
trwogą, tom dzwonił92.
KSIĄDZ
Mówisz trwoga!?
DZWONNIK
Że z tej posuchy93 klęska sroga.
KSIĄDZ
No już nie będę wchodził w zwadę94;
I cóż gromada?...
DZWONNIK
Podal95 się zbierze
u wrotek i tu stanie
przed księdza z prośbą.
KSIĄDZ
O nowe modły.
DZWONNIK
O modły, — może jeszcze o co...
KSIĄDZ
A cóż to wójt ode mnie stronił
wczora96?
DZWONNIK
Bo wysełali97 zawczora98 nocą,
widzi Jegomość, do pustelni
po Jałmużnika, —
KSIĄDZ
Po co?!!
DZWONNIK
By przyszedł i Złe zamówił.
KSIĄDZ
Kto?! Ten czarownik! — Czary, gusła!!
Tu w moich oczach, u kościoła,
skąd płyną modły Świętej Wiary!
Bezecność! —
DZWONNIK
Pustelnik, człowiek święty.
KSIĄDZ
Guślarstwo zna i czyni.
DZWONNIK
Niechże Jegomość go nie wini,
człek, mówię, święty; pokutniczy
żywot hań99 w leśnej ma kaplicy;
ludziom poradził nieraz,
choć już zwątpili wszelkiej radzie.
KSIĄDZ
Więc po cóż przyjść ma teraz?
DZWONNIK
Że ta posucha trwa i morzy100;
że Słońce ogniem piecze.
KSIĄDZ
Kościół się modli, — Gniew snać101 Boży,
na lud niesforny, lud niezbożny
śle swoje klątwy. —
DZWONNIK
Zara102 przyjdą;
a to rzec chciałem, niech ksiądz zwoli103,
by się odbyło.
KSIĄDZ
Nie pozwolę!
Wara mi guseł, czarów wara,
u świętych wrót świątyni!
a ty, ja ciebie mam na oku,
że ty zadajesz się z babami,
co się tu włóczą i wróżą,
chłopstwu się głowy zawracają,
w pokusach serca durzą104;
takaż jest wasza wiara!?
DZWONNIK
Widzi Jegomość, bo to wszystko,
co oni czynią, zamawiają105,
to jest ta wiara stara.
KSIĄDZ
Pogaństwo, — Chryste! —
Zaniosę skargę do biskupa.
DZWONNIK
Ano nie wiem, co będzie,
widzi Jegomość, — jak biskup zjedzie...?
KSIĄDZ
Będzie, że klątwą wieś obłoży.
DZWONNIK
Wsiowym, jak wsiowym, bez biskupiej
mają już dosyć klątwy Bożej, —
no ale inkszym106 gorzej. —
Biskup się dowie...
KSIĄDZ
Ze co?
DZWONNIK
Przez skargi.
KSIĄDZ
Milcz!!
DZWONNIK
Ano prawda!
A widzę — sołtys swoich wiedzie.
Sołtys wchodzi, dając gromadzie znaki, by się zatrzymała za cmentarnym ogrodzeniem kościoła.
SOŁTYS
Jegomość może posłuchają — ?
KSIĄDZ
A! Sołtys! — Sprawę do mnie mają?
SOŁTYS
Sprawę, jak sprawę.
KSIĄDZ
Siądźcie.
SOŁTYS
Postoję.
KSIĄDZ
Cóż macie? —
SOŁTYS
Niby zażalenie.
KSIĄDZ
Wywódźcież107.
SOŁTYS
Że to po wsi chodzą
gadania, —
KSIĄDZ
Bajki!
SOŁTYS
W bajkach zrodzą
z owce czarnego kozła, te paplaki;
rzekę, że chłop się ladajaki108
narowi złym przykładem. —
KSIĄDZ
Toście w urzędzie!?
SOŁTfS
Mówię, że to
na Święto Jańskie109 tera110 będzie
prawie że rok z okładem,
jak się tych dwoje gachów zżyło
tu na plebanje111.
KSIĄDZ
— Wiem i surowo karcę.
SOŁTYS
No jeno
żąda gromada, by się zmieniło,
bo się nie zmienia, choć ksiądz gada.
KSIĄDZ
Z krnąbrnością kozłów trudna rada,
cóż począć; chwasty dzikie!
SOŁTYS
Chwast ten u waszych roście112 progów;
rwać by go trzeba tęgą113 ręką,
bo jest ta dość tych głogów.
KSIĄDZ
Mówicie o kim, — wy sołtysie?!
SOŁTYS
O Kubie i o Kaśce.
Że to u Kaśki dziecko niekscone114,
a Kuba się nie żeni. —
Ludzie gadają...
KSIĄDZ
Wy znosicie115!
SOŁTYS
Że sobie przykład od was wzieni116.
KSIĄDZ
Ostre to, cierpkie, gromkie słowo.
SOŁTYS
Jak mi Bóg żyw, boleję,
że taką muszę gadać mową,
Bóg widzi, baczcie117, źle się dzieje!
KSIĄDZ
Wara wam do mnie118, wy gromada!
Za moje, Bóg osądzi.
SOŁTYS
Za cudze starszy119 odpowiada,
błądząc w dwójnasób błądzi.
KSIĄDZ
Wy mnie nie prawcie sądów leda,
nie wasze duszne120 sprawy. —
We swoje mięszać121 się nie damy!
SOŁTYS
Ano, Jegomość, to nam bieda,
że wasze lepiej znamy.
KSIĄDZ
Was o to zwołam, co się rwiecie
mnie sądzić proste chamy.
SOŁTYS
Jegomość zaś ta z naszych przecie,
to wstyd nam naszej plamy.
KSIĄDZ
Bóg was pokarze, bezlitośni.
SOŁTYS
Was słabość przedsię122 gubi;
toście na gębach ludzkich głośni123,
we wsi was nikt... nie lubi!
Ano po ludziach wciąż swarzycie124,
nakazujecie ostro, — a któż was słucha?
KSIĄDZ
Słuchacie skwapniej125 złego ducha;
zły duch wam mąci dusze.
SOŁTYS
Wspomnij Jegomość, — ta Posucha,
co od dni tela126 suszy pola,
to co? — —
KSIĄDZ
Wam klątwa! —
SOŁTYS
Przez Was!
KSIĄDZ
Boże!! —
Serce łamiecie mi we skrusze.
Odprawiam modły, Bóg odmieni. —
SOŁTYS
Bóg zmieni, kiedy Wola.
Oddalcie, coście ziemskie wzieni127
na się! — Wyżeńcie128 het129 na pola!!
Wchodzi Pustelnik w habicie zgrzebnym zakonu św. Franciszka, przepasany sznurem z pętlicami; starzec zgarbiony wpół, wsparty na kiju, głowa obnażona, łysa zupełnie; oczy zapadłe i jakby niewidzące. — Za Pustelnikiem idzie tłumnie gromada wsiowa, starsi, gospodarze, zagrodnicy.
PUSTELNIK
Szczęść wam gromado, wam Sołtysie...
KSIĄDZ
Wy skąd do mego dwora — ?!
PUSTELNIK
Z daleka, z dala, widzi mi się
z tamtego świata, kaj130 się dusza,
jakoby gwiazda ta zapala.
KSIĄDZ
Znajcież, że kościół nie pozwala
na te praktyki, co czynicie.
PUSTELNIK
Biada, pasterzu, że winicie,
błędem piętnując, co w wiek z wieka
tajemną trwogą czci i szanuje
pamięć człowieka.
KSIĄDZ
Jedna jest tylko Cześć i Trwoga;
Cześć dla Kościoła, Bojaźń Boga.
PUSTELNIK
Bóg więc tę trwogę śle tajemną
i występnemu to przestroga,
choć jest mu trudno tę sieć ciemną
rozedrzeć, Prawdzie zajrzeć w oczy
i wyznać winę. —
KSIĄDZ
Co mówicie?
PUSTELNIK
Mówię, że znam tych klęsk przyczynę,
co wasze role niszczy spieką131;
mówię, że Piorun niedaleko132! —
KSIĄDZ
Wy chcecie, widzę, igrać ze mną
tajemnicami?! —
PUSTELNIK
Mówię, że trwogę znasz tajemną
ty sam, co igrasz z ludem
słowami!
KSIĄDZ
Ksiąg Bożych, gadam Słowo Boże,
co są w me ręce powierzone,
siedmioma zwarte pieczęciami.
PUSTELNIK
Pieczęć tajemnic tych ozdarta133;
nad Twoją dolą zawieszona
wyroków Bożych karta.
KSIĄDZ
Śmiesz mówić, jakoż dowieść zdołasz?!
Próżne przechwałki, próżno wołasz;
lituję twojej głowy, Stary134.
PUSTELNIK
Biadaj nad sobą, nie nade mną,
złamałeś ślub na pokus135 Czarta;
dziś jeszcze zaznasz kary.
KSIĄDZ
Włóczęgów groźby się nie boję.
PUSTELNIK
Toć136 jeno137 dla cię138 tutaj stoję.
KSIĄDZ
Nie ja wzywałem, lecz gromada,
pustelnych dziadów słuchać rada.
PUSTELNIK
To, żem tu przyszedł, całą radą;
nic więcej, — jeno prędką139 zwadą140,
nie dałeś wyrzec...
KSIĄDZ
Cóż to chcesz prawić, — niby wróżbita —
mówić — kazanie?!
PUSTELNIK
Nie naglej141, powiem, zadrżysz na nie,
bo są w tych klęskach prawdy skryte,
których, gdy sięgnąć na więcierze142,
winny, gdy słucha, sam się zdradzi.
KSIĄDZ
Któż winny, — ? Kędyż to prowadzi?
Przyszedłeś klątwę wywieść, skąd idzie?
Posucha skąd upalna? —
Klęska nam oto jest widzialna; —
choć się przechwalasz znać przyczyny143,
nie mówisz jasno.
PUSTELNIK
Wielkie snać144 muszą być te winy,
po które Boża ręka sięga; —
daleko szukać tu nie trzeba,
są jawne! — Przed oczami Wam!
KSIĄDZ
Oddech zapiera jakaś tęga145,
co się mi jęła146 tchu,
...kto jest ten winny! — ?
PUSTELNIK
Kto? — Ty sam!!
— Trza, by pod nieba błękit parny
dym wzbił się w słup ofiarny,
— by żywioł Ognia z Ziemi lęgły147,
z niebieskim żarem stał się sprzęgły,
— ażby strop, Słońcem przepalony,
kir148 dymnych chmur przesłonił czarny.
— Sprząc czarnorogich wołów czworo,
tymi dwie sągi149 ciężkich kłód
trza na dalekie wywieść pole
ugorne150, puste,
skąd by nie widać wsiowych chat.
KSIĄDZ
Zamilcz przeklęty!
PUSTELNIK
Tyś przeklęty!
Co klątwy piętno masz na czole!
KSIĄDZ
Jakie?! — ?
PUSTELNIK
Lęk.
KSIĄDZ
Zamilcz, — grozo! —
Modły Bożego wskrzeszą ducha.
PUSTELNIK
Już modłów twoich Bóg nie słucha!
KSIĄDZ
Niebiosa jasne przejmie Skrucha.
PUSTELNIK
Patrz, niebios dla cię litość głucha151.
Zagłada grozi i Posucha!
Wychodzi, chłopi mu się rozstępują; idzie w stronę kościoła.
KSIĄDZ
Serce łamiecie mi we skrusze,
w oczach się moja Waga chyli
i Szczęście w oczach mieni...
CHÓR
Oddalcie, coście ziemskie wzieni
na się152, — wyżeńcie het na pola153!!
KSIĄDZ
Mnie klątwa! — Dolaż! — Dola! Dola! —
CHÓR
I.
Rola schnie się,
gleba pęka,
Kłos bujny mdleje, —
Bożych Sądów
groźna ręka;
Serce truchleje.
II.
Promień pali,
gorejący,
Słońce szaleje, —
Bożych Sądów
Znak karzący
Ogniami zieje! —
III.
Straszny Sędzio,
spuść154 srogości,
Ziści155 nadzieję. —
Jakoś dawał w obfitości,
dziś mej Skrusze zwól Litości,
grzeszny boleję. —
KSIĄDZ
Oczyść mą duszę, Święty Boże,
ku Tobie serce wznoszę;
prawie156 Twa Siła Zło przemoże157,
ulitowania proszę.
Wszedłem w człowieczych błędów koło,
we zmazach żyłem długo,
w skrusze ku Tobie wznoszę czoło,
wyznaj mię swoim sługą.
Krew mnie poniosła w sprośnej chuci
ku związkom, co mię więżą,
żem jest, jak owi więźnie skuci,
którym miał tobie być pawężą158.
Wejrzyj o Panie! w serca skrytość;
wypleni159 z serca gady.
O litość w skrusze łkam, o litość...
Coś Piotrowego zabył160 zaprzania161
a162 Judaszowej zdrady,
schyl163 pobłażania, zwól164 zlitowania!
Ostatnie słowa mówi klęcząc; — — wstaje, pochylił głowę i odchodzi w stronę kościoła.
CHÓR
Wielkie znać165 muszą być te winy,
po które Boża sięga ręka.
Daremno błaga i uklęka,
już modły próżne, Bóg nie słucha,
Niebiosów litość dla nas głucha.
Zagłada grozi i Posucha;
.............................
Co radzić, co uczynić? —
SOŁTYS
Spełnić, co kazał człowiek z lasu.
CHÓR
Ksiądz będzie swarzyć166 i nas winić.
SOŁTYS
Trza167 chyżo168, póki tego czasu
ksiądz jest w kościele,
wypełnić wszystko sporo169.
CHÓR
Sprząc czarnorogich wołów czworo;
tymi, dwie sągi ciężkich kłód
het170 na dalekie wywieść pole,
ugorne, puste,
skąd by nie dojrzeć171 wsiowych chat.
SOŁTYS
Wiem, jakie pole podle172 drogi,
ugorny ścierz173,
zachwaszczon mątwą174 wielu lat:
księdzowe pole.
CHÓR
Tak, — tam; zarasta dziko kierz175;
od lat się wielu nie zorywa176.
SOŁTYS
Trza177 pobrać kłody i łuczywa,
powiązać powrósłami178,
wszelijakiego179 zładzić180 paliwa.
CHÓR
Ksiądz nie da użyć swego pola.
SOŁTYS
Trza zrobić, jako inksza Wola181;
raźno skojarzyć dwa zaprzęgi;
każdy ze swego pniaków parę,
aże się sąg dwie182 złoży;
trza poszanować Wiary stare;
księdza co słuchać nie ma.
CHÓR
Każdy ze swego pniaków parę,
aże się sąg dwie złoży;
trza poszanować Wiary stare;
nad księdzem, widno, palec Boży.
MŁODA
Wyszła ze sieni i staje we wrotach i poły183 je rozchyliwszy, słucha od chwili.
CHÓR
Trza zrobić, jako inksza Wola:
skojarzyć dwa zaprzęgi,
dwie sąg zwieść do hańtego184 pola,
na ugor185.
SOŁTYS
Przykazom koniec, — ktoś ta słucha.
MŁODA
SOŁTYS
Ty, co się hańbą plamisz sprośną,
dziewko, zmilkłabyś raczy188.
MŁODA
Zaś znowu Sołtys mnie się haczą189,
bo wam nie w porę, żem zmiarcyła190,
co się tu znaczy.
SOŁTYS
Znaczy się, że wam Biada; —
znaczy się, że ci nakazuję
przemilczeć, coś słyszała;
bo trza, by się ofiara stała
na hańtem polu, co księdzowe.
MŁODA
A ino, zaś bym ta słuchała.
Jeśliście mędrek, niech wam starczy;
ja powiem.
SOŁTYS
My zrobimy swoje:
ty harna191, harno nosisz głowę; —
jak się wlec będziesz z żebraniną,
bo cię wyżeną192 stąd, —
to popamiętasz głupstwo twoje,
grzech a błąd.
MŁODA
Łatwo nad cudzą zdziwiać193 winą,
skorzyście194, patrzcie ino195,
byście nie stali się przyczyną
ludzkiego nieszczęścia!
SOŁTYS
Czas, żebyś sobie rozum wzięła
i poszła precz we światy!
MŁODA
Pójdę precz — kiej196 będzie potrzeba;
a wy się to spytacie gdzie — ?
To nie wasza rzecz. — —
Może przy drodze szukać chleba!
Możem ta trochę już pojęła
co z tego gadania,
jenom się tak tęgo197 zawzięła
do ostatniego bronić
i wszystkie wypominania
wszystką siłą precz gonić;
wyście mi dziś już drugie swaty
Sołtysie, — jakaż to konieczność?
SOŁTYS
Z tobą co gadać; wstyd, kto się para198;
nie pytaj nad kim Boża kara
Spełnienie klątwy niedaleko.
MŁODA
Klątwa — ??
SOŁTYS
Co nasze role niszczy spieką,
że nasze zboża w żarach giną.
MŁODA
I któż być ma tych klęsk przyczyną?
CHÓR
Ten, czyje modły próżno płyną
hen w niebo Słońcem palące?! —
MŁODA
Już modły próżne? Bóg nie słucha?
Ten, czyje modły próżno płyną
hen w niebo Słońcem palące?! —
CHÓR
Niebiosów litość oto głucha.
Zagłada grozi i Posucha! —
Ofiary trza199, ofiary!!
Gromada za Sołtysem oddala się; — gdy się rozeszli, widać pod plebanią stojącego Dzwonnika, który patrzy za Młodą i również zabiera się do odejścia.
MŁODA
Odeszli, — słuchajcie no stary — — —
Oddech zapiera jakaś tęga200,
co mi się jęła201 tchu — —
Ofiara jaka? —
DZWONNIK
Stos na ugorze
trza spalić.
MŁODA
Cóż bez202 to — ? — ?
DZWONNIK
Role od suszy, zboża od żaru
ocalić.
MŁODA
Żar piecze, bo tak widno musi203
i zejdzie, gdy Bóg zejmie204.
DZWONNIK
Żar Boska ręka sama pali,
spiekota jest od Boga.
MŁODA
Wiem, — jeno bez205 cóż kara sroga?
DZWONNIK
Bez grzech206.
MŁODA
Czyj — ?!
DZWONNIK
Księdza!
MŁODA
Grzech mój i moja nędza! — —
Więc oni, — chcą, co?
DZWONNIK
Stos ułożyć i spalić w ugorze.
MŁODA
A to, — myślicie, — pomoże?
Zaśby207?
DZWONNIK
Że się drzewo spali?
MŁODA
No juści208. — Przecież cóż ofiara
z samego drzewa?
DZWONNIK
Tym słowem żąda Wiara stara.
MŁODA
To czemuż ksiądz nie zwala209?
Cóż, że się drzewo spala — ? Co?? —
DZWONNIK
Też myślę; — wy pomóżcie
nam, — dopełnić, co potrzeba,
to złe was minie może.
MŁODA
To mnie to Złe? —
DZWONNIK
Mówią tak.
MŁODA
Jeźli210 się spełnić ma ofiara,
jeźli Bóg śle te kary,
gdy stosu żąda dawna Wiara,
a wy mnie zwiecie klęsk przyczyną,
żem śmiertelnego grzechu winą
skalana,
to może — ze mnie — trza — ofiary — — ?
Dzwonnik odchodzi; z boku krząta się Parobek, który czeka tylko, by Dzwonnik się oddalił, żeby się do Młodej zbliżyć.
MŁODA
Słuchaj no Kuba, mnie się patrzy211
wiedzieć, co Sołtys ustanowią.
PAROBEK
A bo i o was też bąkają212
nie jedno,
jedno213 nie wiecie z czego.
MŁODA
Wiem, co wiem lepiej sama, —
co ta214 gadanie; — jest co insze,
co wiem. —
PAROBEK
Że Kaśka, co swarzyła na mnie
przed księdzem, względem tego chrztu,
wygębowała215...
MŁODA
Może! Słusznie ci się dostało.
PAROBEK
A nie mnie, ino wam: wrzescała216,
że wasze dziecka217, mówi, chrzczone
łażą, a jej się poniewiera
i pomstowała przed nim na wasze.
MŁODA
Na moje? — Pomsty!? — ! Ta psiawiara!
PAROBEK
I podjudzała, co niemiara.
MŁODA
I trzymam taką?!
PAROBEK
Byle czego:
z złego języka, tyle złego. —
Parobek się usuwa, postrzegłszy Dziewkę, przeciw której gwałtownie zwraca się Młoda.
MŁODA
To ty mi będziesz tu przed pany
wypominała?! Ty ladaco!
Że moje dzieci się chowają?!
DZIEWKA
Wszędyścic zawdy218 do podsłuchu.
MŁODA
Ty ladacznico219, ty paduchu220,
to tak za strawę221 płacą?
DZIEWKA
Dyciem222 nie darmo, jeno z pracą.
MŁODA
Ty mi od moich dziecek waruj223.
DZIEWKA
Moje mnie pirwsze224, gdy je bronie.
MŁODA
Zbierz tobół, pójdziesz precz, wygonię!
DZIEWKA
gosposiu, — głupie słowo daruj.
MŁODA
Kroiło ci się227 dawno, — suko!
DZIEWKA
Jeno nad ludźmi nie zdziwiajcie,
a wyście co!?
MŁODA
bijąc ją
DZIEWKA
O Jezu! —
upada na ziemię
MŁODA
Zbieraj się precz, — nuże!
ażbyś gdzie zczesła230.
DZIEWKA
Bóg jest w górze!
co moją krzywdę zapamięta.
MŁODA
Samaś se krzywdów231 nawarzyła,
czas, byś na własnej czuła skórze!
DZIEWKA
podnosząc się
Bądź ty i twoje dziecka przeklęta!
Żeś moję Dolę232 pomarniła.
MŁODA
Podła!... Co rzekła. — Matko Święta!
Gdy Dziewka wybiegła, Młoda stoi chwilę znieruchomiona, później idzie naprzód ścieżką do wrotek ogródka, które otwiera i cofa się, milcząca, bo równocześnie otwiera też same wrotka Stara [Matka], wpół zgięta kobieta, o kiju idąca, — w narzuconej na oczy czarnej chuście. — Stara idzie, kijem o płotek trąca, wchodzi w ogródek; a Młoda się przed nią cofa.
MATKA
Teć to domostwo, ta zagroda.
MŁODA
Szukacie kogo? — Wypoczniecie — ? —
MATKA
Tyleż tu grzędów233, rosły kwiecie!
Cóż znikcemniały234 do ostatka?
MŁODA
Suchość dobytek nam marnuje.
MATKA
Toście wy może stąd, wy młoda!?
MŁODA
Ano stąd, — skądże wy zaś, matka?
MATKA
Dobrzeście rzekła, dziewko gładka;
gospodarz, co tu dworuje235,
jest syn mój. —
MŁODA
Pleban!?
MATKA
Piąte lato
syna nie widzę; czasów siła236; —
pisał list, więc zjechałam na to.
MŁODA
Wyście to matka, — wy — —
MATKA
Ano z prosta
się noszę, bo pracuję w roli.
A wy tu dawno — ?
MŁODA
...serce bije.
MATKA
Takaście ładna, godna, miła,
— czyście zamężna? —
MŁODA
Już przyszła. —
MATKA
Mówcież!...
MŁODA
...serce boli.
Młoda wybiega, kryjąc się w sieni, zaniepokojona, wylękła.
Od strony kościoła idzie Parobek i ku Starej [Matce] się zbliża.
PAROBEK
Jegomość zaroz237 przyjdą.
MATKA
Dano
już znać...?
PAROBEK
Bo sie kończyła Suma238...
MATKA
Powiedziano
synowi, księdzu, Jegomości,
że matka?
PAROBEK
Że zjechała w gości! —
Wyście gosposiu z naszych, prości —?
MATKA
A juści, awo239 syn mnie duma!
PAROBEK
A pobędziecie tu...?
MATKA
No zobaczę. —
Co zacz jest ta dorodna kuma,
co mię witała? —
PAROBEK
Ano młoda,
co przyszła, — i ostała.
MATKA
Dworuje240 pewno na młodego,
patrzy, by się wydała, — hę?
PAROBEK
Co ta z tego, —
na mnie nie patrzy.
MATKA
Ma już swego — ?
PAROBEK
No, wyrozumcie, — krew nie woda.
Cofa się pod ścianę plebanii i później odchodzi; bo tejże chwili od strony kościoła spieszy Ksiądz; już jest przy Starej [Matce] i całuje ją w rękę. Stara [Matka] go obejmuje schylonego.
KSIĄDZ
Matko, matusiu! Tak mi rzewno
witać się z wami.
MATKA
Co prawda, trza by mi być gniewną;
aniś pocieszał241 mię listami.
KSIĄDZ
Pisać niesporo242.
MATKA
Skąd się brało,
że dawniej było sporo — ?
KSIĄDZ
Ano snać243 serca mi nie stało.
MATKA
Prawda i to, że pismo czyta
kto inszy prawie; ja nie uczna244;
zna zaś Jędrek, twój młodszy;
lecz zawsze słowo, wieść zawsze jaka,
to jej wyglądam, jak tego ptaka.
KSIĄDZ
Jakże wam zdrowie? A brat? — już rosły?
MATKA
A może wkiedy245 tu zawita.
KSIĄDZ
Do mnie, mówicie? — Nie tego roku — — ?
MATKA
Nie tego; będzie ci z nim miło,
chłopak honorny246, tęgi, wyrasta
i w głowie mu się rozświeciło, —
nie zrobi wstydu —
KSIĄDZ
Uczy się?
MATKA
Uczy,
chce księdzem.
KSIĄDZ
Wy cóż na to — ?
MATKA
Owo się dziewki, jak na lato
do niego garną, aż się boję.
KSIĄDZ
Czego!? —
MATKA
Tak niby, bez tom chciała247,
żeby się ziemie chycił248 swoje,
bobym się dziatek doczekała
może z ożenka — ?
KSIĄDZ
Ile roków249
liczycie chłopcu?
MATKA
Już bez mała
miałby szesnaście, jak ty, jakby,
pamiętam kiedyś miał te lata,
toś więcej jurny250 był od brata.
KSIĄDZ
Matusiu!
MATKA
Cóż ci tak nieswojo,
czy ci co smutno? — ? —
KSIĄDZ
Lęk o brata, —
myślę, niech lepiej — glebę orze,
niż... cóż to chciałem rzec, — ...
MATKA
Może, — może. —
Lecz tobie jakoś, znać, markotno. —
Cóżeś to namknął251 w liście,
bez tom zjechała252.
KSIĄDZ
Później rzekę. —
To bez toście tu253...?
MATKA
Zabaczyliście254
synu prawie, o czym pisane;
pobrałam z sobą, mam schowane
w zanadrzu. —
KSIĄDZ
Nie trza255. Wiem, — znam, — powiem.
Jeno256 to później. —
MATKA
Trudnoć wyrzec?
KSIĄDZ
Musicie, matuś, wprzódzi257 przyrzec...
MATKA
Zaśbym258 nie miała.
KSIĄDZ
Że wybaczycie,
że...
MATKA
Synu.
KSIĄDZ
Matko, — lituj doli.
MATKA
Może się złego czego dowiem?
KSIĄDZ
Złe weszło w serce; nęka, boli.
MATKA
Serce? — ? — boli? — —
KSIĄDZ
Wnijdźcie259.
MATKA
Przysiądę; — ot, tak, z drogi,
osłabłam, — strzymać nie chcą nogi.
KSIĄDZ
Prawiem zamylił wam sposobić
posiłek, — otóż go podają,
tu wszystko zniosą; krótką chwilę
zejdę, by suknie godne złożyć
i księgę.
MATKA
Tak dostojnie
jest ci w tej szatce; a, to strojnie
szyte z jedwabiem, dbałym krojem.
Pierwszy raz to
widzę cię w twej zagrodzie,
na swojem! —
Radam jest bytem, statkiem260, dolą.
KSIĄDZ
Dola, za Bożą zmienna Wolą.
MATKA
Dawniej jeździłam do cię w miasto,
do szkół, toś mi był bliżej.
KSIĄDZ
Tak się oddala wszystko dawne,
tak coraz naglej, chyżej
niezwrotne leci. —
MATKA
Plebaneś dzisiaj261, da Bóg czekać,
może się dopchasz wyżej.
KSIĄDZ
Nie pragnę, — matko, — ja wyznaję,
w mej duszy walczy słabość ze mną;
mnie już ta gwiazda gwiazd nie świeci!
Bo ja, widzicie, — ja...
MATKA
Prze Boga!...
KSIĄDZ
Zmazą okryłem się nikczemną! —
Pozwólcie odejść —
MATKA
...w oczach ciemno...
Ksiądz ostatnich słów domawia, coraz oddalając się od Starej [Matki] ku sionce: na progu wrotek klęka; zwrócony twarzą ku Matce, a palec na ustach kładąc, pochyla głowę we wstydzie; a potem ręce rozpościera na węgarach drzwi, jakby chciał świętym znakiem milczenia osłonić cały swój dom; po czym szybko wstaje i odchodzi. Gdy Matka nie może jeszcze wyjść ze zdumienia, słychać od sionki gromki głos Młodej; Młoda zjawia się na progu, za nią tuż Parobek dźwiga stół.
MŁODA
Stół na podchyzie262!
PAROBEK
Hawok263 stawię.
MŁODA
Dasz stołków ze świetlicy!
PAROBEK
Dwa stołków264! —
MŁODA
Trzy.
PAROBEK
Jak trzy!?
MŁODA
Ciewy265! A może ci nie prawie266?
Mrucz ino!
MATKA
Wa, rządzicie cale267.
MŁODA
Ładzę268. —
MATKA
Toście tu za panią — ?
MŁODA
Słyszę, że pobędziecie z nami — ?
MATKA
Ano wam tego nie pochwalę,
że młoda, tuście sami.
MŁODA
Może kto czernił mnie przed wami?
MATKA
Wy mi się podajecie sama,
jeźli269 co prawdy w tej przyganie.
MŁODA
Prawda, co prawda: stanę za nię.
MATKA
A toście z gębą270: żeście młodzi,
nie dziw, jak sobie poczynacie;
jeno, że nie tu wam komora,
szukajcie indziej. —
MŁODA
Wy skąd skora
Mnie co powiadać? Tak mnie znacie!!?
Alboż co wiecie, co mnie trzyma?
Co mie tu wiąże!!? Z kim!!?
MATKA
Zaś znów nié ma
tobie kochanków!
MŁODA
— Mnie precz gonić?
I to wy, co myślałam wkiedy271,
wy mnie będziecie bronić,
przez moje dzieci, — !! —
MATKA
z krzykiem
Dzieci czyje?!!
MŁODA
Ot idzie, niechże wam nie kryje! —
Pochylając się przed Starą [Matką], domawia ostatnich słów; prawie że uklęka, a posłyszawszy kroki w pokoikach, odbiega szybko do swej komory.
Tejże chwili we wrotach staje Ksiądz, w białym długim płóciennym kitlu, w ogromnym słomkowym kapeluszu. Parobek tymczasem krzesła poznosił. Ksiądz i Matka siadają przeciw siebie przy stole.
KSIĄDZ
Trza się wam, matuś, winem skrzepić.
MATKA
Abo272 mi raczej wstać, a nie pić,
i pójść.
KSIĄDZ
Cóż bo wam? Takeście zmarnieli273
po jednym słowie. Jakoż śmielej
mam gadać? Coście wprzódzi chcieli
poznać, — zdam na dzień inszy.
MATKA
Czoło pali...
KSIĄDZ
Co wam!? Wy drżycie!
MATKA
Czepiec zejmę274,
pali bo głowa.
KSIĄDZ
Siwiuteńcy
wyście matusiu.
Matka rozplątała wstęgi czepca, który zdejmuje i kładzie sobie na podołku; odsłoniła bielutkie siwizną włosy, po szyję, krótko po wiejsku obcięte.
Wchodzi Młoda, niosąc na tacy trzy szklanki nalane winem.
KSIĄDZ
Niesie wino;
bierzcie szklenice, pijcie ino.
Ksiądz i Matka powstają. Wszyscy troje ujmują za szklanki; Ksiądz trąca się z Młodą, nie z Matką; Matka widząc to, wlepia oczy w syna, chwieje się na nogach, stawia swą szklankę na stole; upada na krzesło; omdlewa.
MATKA
Toście wy!
KSIĄDZ
Matuś! Pomdleli! — Wody!
Młoda, która natychmiast uciekła, teraz przez okno podaje dzbanek z wodą; Ksiądz Matce wodą czoło i skronie skrapia, daje jej trochę wypić wina. — Z wolna Stara [Matka] przychodzi do siebie; Ksiądz usiada.
KSIĄDZ
No już wam lepiej?
MATKA
Lepiej trocha275.
A wiem zaś pewno, syn mię nie kocha,
pirwy276 się z obcą przybłędą para,
szklenicą pirwy trąca;
dla matki to już honor nijaki. — — —
To to wy razem. — — —
Ja ta nie głupia;
myślałam nieraz, myśl złą pacierzem
zganiałam; — awo277 teraz prawda;
prawdzie się patrzę w oczy.
KSIĄDZ
Wybaczcie matuś, żem to niby
nie waszą szklenę278 pirwy trącił;
bo przecie ona tu nie sługa,
i toście wiedzieć mieli.
MATKA
Wszyscy to inszy279 wprzód wiedzieli
i znają jak się z pyszna280 śmieli,281
ta...!
Niechta, ja po niej druga.
Już ja nic tobie, — serceś zmącił.
KSIĄDZ
Matuś słuchajcie, wy nie wiecie,
jakie to nam pożycie razem,
jakie mnie lęki dręczą skrycie
przed tym, co wiem, że nieodbycie282,
czeka na tamtym kiedyś świecie.
MATKA
Tamten świat — prawda — ...wy coś wiécie
Co to chcesz mówić, o czemu, synu — ?
Któż zna co kogo czeka?
KSIĄDZ
Tam rozpoznana każda przewina283,
tam grzechom miarę mierzą
i chociaż życiem się odwleka
kara, że przyjdzie grzeszni wierzą.
MATKA
Komuż ta kara? Czyjaż męka?
KSIĄDZ
Boża ją pokieruje ręka! —
mnie albo dla niej Piekło.
MATKA
Tobie!?
KSIĄDZ
Boicie się matusiu?
MATKA
Nie, — słucham, — trocha284 łez pociekło.
KSIĄDZ
Niechże jej będzie świat za życia
słoneczny,
niechże choć jeden kąt ten najdzie285
dorzeczny286,
Gdzie jej nie zajrzą287 Szczęścia.
MATKA
Widzę, już wloką się z ukrycia
mary piekielnych gości
i stają przed wrotami temi...
KSIĄDZ
Tyle jej szczęścia, co na ziemi
dłoń jej człowiecza może dać;
niech się pocieszy znikomemi
radości288.
Jej to wieczyście z potępionemi
w piekielnych ogniach stać;
ona i dzieci.
MATKA
Dzieciż to twoje,
krew twoja.
KSIĄDZ
Złud przynęta!
Miłość ojcowska, miłość święta,
dla mnie straszliwych klątew wzywa,
przeklęta...
MATKA
Serce się w trwodze zlękłe zrywa,
dzieci i ona tobie miła.
KSIĄDZ
W kochaniu, w łasce ze mną żyła.
MATKA
Błogosławiący,
ród żywiący289,
Bóg że wam dzieci dał;
jakoż by one nieszczęśliwe
w Otchłanie rzucić miał?
KSIĄDZ
O matko, księgi są spisane,
w nie prawa Boże wryte;
a jest w tych kartach wyklinane
występku zło pożyte290.
MATKA
O księgi straszne, o wyroki!
Jakoż tych sądów minąć!?
KSIĄDZ
Kościelne piszą je Proroki;
Duch je w piorunnych burzach rodzi;
występny musi ginąć.
MATKA
Azaż cię obłęd trwóg nie zwodzi?
Jakoż Duch Boży tak okrutny?
Litość się ludziom godzi.
KSIĄDZ
Wierzę we świętą prawdę Bożą;
wierzę, żem przysiąg złamał stałość;
Sumienie żalów gnębi żałość,
trwogi się zgubne zewsząd mnożą;
otom wieczyście smutny.
MATKA
Jakież tych przysiąg kłamnych brzemię?
KSIĄDZ
Ktokolwiek na tej ziemie
przysięgi straszliwemi
ślubował Bogu swoją duszę
w czystości żywić nieskalanej;
a potem śluby swoje łamie
i Boskiej Łasce dla się kłamie;
Bóg pomsty zseła nań katusze
i jego dzieci, i kochanie
na zatraconych ogień wpędza:
oto jest matko moja nędza.
MATKA
Każdyże291 inny Szczęście zbiera
w miłości dziatek świętej,
tobie się Szczęście poniewiera
przez klątwy zło przeklętej!
Czemużeś raczej, jąwszy pługa,
jak rodzic ziem nie porał292 — ?
KSIĄDZ
Bóg chciał, żebym był Boży sługa
i świętych Psalmów chorał
dał słyszeć mojej duszy.
MATKA
Czemużem dla cię pragła293 księstwa294,
powagi i zaszczytu;
raczej byś zaznał był niebytu295,
naszej chudoby296 niezasobnej
a żywiąc297 ludzkim prostym życiem,
był szczęśliw ziemnych298 szczęść użyciem.
KSIĄDZ
Skry święte rwały mię palące
być z pomazańców i szafarzy;
pod stopy świątyń malowane,
kadzideł dymy kołysane,
ze srebrnych amfor299 chybać;
błogosławieństwa znak pokojny300,
gdy lud poklęka bogobojny,
od złotych słać ołtarzy.
MATKA
Wielkiej bo służby wziąłeś trudy,
jeno301 ci wytrwać zbrakło męstwa.
KSIĄDZ
Bóg mi poskąpił palm zwycięstwa.
MATKA
Trwoga odejmie resztę złudy:
śmiertelne żywisz niepokoje
o dusze ich i szczęście twoje.
KSIĄDZ
Tyle więc mego szczęścia z nimi,
co się napatrzę na tych troje...
Czasem to łysną302 się nad nimi
onych piekielnych ogniów zwoje,
w oczach się moich robi ciemno
i słyszę klątwy płacz nade mną.
MATKA
Los cię ich straszny nęka.
KSIĄDZ
Dusza nad nimi boleje.
MATKA
Zacz303 nie pomogą nic święte śluby,
goryczne304 żale, pokuta,
ogniowe próby?
Wiecznaż305 ich duszom męka?
Nie masz nadzieje306?
KSIĄDZ
Do wiecznej pójdą zguby.
Żadnej nadzieje307 dla tych troje;
wyrocznia sądu już wykuta, —
— chyba, gdy jedno im poświęcę.
MATKA
Cóż tą nadzieją?
KSIĄDZ
Szczęście moje — —
i sam się srogiej poddam męce.
Szczęście to moje rozburzone? —
Mamże308 sam dla się topór kować??
MATKA
Jakoż masz twoje Szczęście psować309 — ?
Jakoż ma być zerwane,
by były dusze ocalone — — ?
KSIĄDZ
Potrzeba okrutnego czynu:
ofiary!...
MATKA
Nieszczęście wlecze się pod progi
twej chaty. — Synu, synu!
— — — Teraz widzę jasno.
KSIĄDZ
O matko, światła w duszy gasną
i myśl na błędne idzie drogi.
MATKA
O synu, teraz widzę jasno,
nieszczęście wlecze się pod progi;
w twój dom piorunne gromy trzasną!
KSIĄDZ
Dwie sągi310 ciężkich kłód
trza na dalekie wywieść pole
ugorne, puste,
skąd by nie dojrzeć311 wsiowych chat.
MATKA
Widziałam pole podle312 drogi,
ugorny ścierz313,
zachwaszczon mątwą wielu lat.
KSIĄDZ
Tak, tam... zarasta dziko kierz314,
od lat się wielu nie zorywa.
O precz ta myśl! Potworna myśl skwapliwa,
nad wolę mą;
ilekroć zajdę tam, powraca.
MATKA
Myśliłeś już...
KSIĄDZ
Zrąb trza zbudować z ciężkich kłód
i drew narzucać do tej studnie315
i szczap316 jodłowych...
MATKA
Widziałam brzemion dwa gotowych,
złożonych hań317 w drewutnie318.
KSIĄDZ
Na stos niech wstąpią...
Mówić mnie o nich to okrutnie.
O matko, matko, — dzieci, ona,
byłaby wtedy ocalona.
MATKA
Ogień je żywy miałby chłonąć,
mieliżby, jako świece żywe,
w straszliwych mękach spłonąć.
KSIĄDZ
O matko, matko, — dzieci, ona,
byłaby wtedy wybawiona.
mówić mnie o nich to straszliwe. — —
Wyznać jej...?!
MATKA
— — Przeszło mrowie. —
Niechajże nigdy się nie dowie,
gdy zagrożone Szczęście twoje
i duszy twej zbawienie;
niechajże idą w zatracenie
oni...
Niech, żyją, pokąd czas znaczony.
KSIĄDZ
Ach żyjąc z nimi, spokój stracam,
bo myślą wciąż niewolną wracam
do lęków, do przerażeń:
co je na tamtym świecie czeka.
MATKA
Dola, Los, wieczna krzywda człowieka!
KSIĄDZ
Czego unika, przed czym ucieka,
to mu przed oczy żądza zwleka,
żądza w najgłębszej tajni skryta.
MATKA
Odwieczna, straszna krzywda człowieka,
na każdym czole troską ryta.
KSIĄDZ
Pozostań u mnie, matko droga,
może mi z tobą i przy tobie
spokojność w dom zawita.
MATKA
O synu, synu, nie, — prze Boga,
ja muszę precz, — nie pytaj.
KSIĄDZ
Precz tę niewiastę, precz oddalę,
precz razem onej319 dziatki320.
Dam im zasoby i dostatki, —
Pozostań matko.
MATKA
Proś daremno,
ani z nią tobie żyć, ni ze mną;
Bożej się klątwy nad cię zwleka
grom, — czyż go moje zwrócą modły?
Przeznaczeń pełnia niedaleka.
KSIĄDZ
Co mówisz matko, przecz321 cię wiodły
w mój dom tęsknoty twe matczyne.
MATKA
Tęsknoty wiodły mię serdeczne;
do tęsknot dziś przydałeś trwogi
prze322 twą obłędną winę.
KSIĄDZ
Ludzkichże323 błędów znasz przyczynę,
bądźże324 mi ukojeniem,
lituj nędzarza doli.
MATKA
To, coć dolega, to, coć boli,
w serce się twoje wprzęgło krwawo;
leki tu żadne.
KSIĄDZ
Dnie mi się wloką senną jawą
w myśleniu, co mię sidła zdradne
i gnębi a niewoli;
jakoż się wyrwać z toni...?
MATKA
Żegnaj mój synu, niech Bóg chroni
od nieszczęść dworek twój, zagrodę;
jeno ja z dala pójdę, wrócę
do wsie325, z którejem326 przyszła;
to, com ujrzała, com przeżyła,
z reszt dni żywota zdarło pogodę.
A nim odejdę, pozwól mi pojrzeć
na niewiniątek twoich urodę,
niech je pogłaskam po jagodach327,
główeńki przytulę, przycisnę
do serca, co się lęka...
A jeśli łzami w oczach łysnę,
nie patrzaj, — bo mnie pali męka
łez, co wypłakać się nie mogą
nad ich Niedolą...
Urywa, gdyż tejże chwili słychać uderzenie drzwiami w pokoikach; Młoda, która się z wewnętrznej izdebki do pół pokoju wysunęła nasłuchująca, teraz nagle zemknęła na tył domostwa; Ksiądz wchodzi w sień, za nią poszukujący. — Spoza węgła dworku; którędy obiegła, zjawia się Młoda: przypada, klęcząca, do nóg Starej [Matki] i po nogach ją całuje.
MŁODA
Słyszałam wszystko, Pani Matko,
pozwólcie się nazywać.
MATKA
Tyżeś przyjęła syna w łoże,
jak kochać, jak przeklinać — — ?
MŁODA
Ani przeklinaj, ani kochaj,
jeno328, gdy znasz już Sądy Boże,
skazanej w modłach chciej spominać.
MATKA
Cóż byś nieszczęsna zamierzyła?
MŁODA
Wyrocznia Sądem zasądziła.
MATKA
Przecz329 syn mój przez cię traci duszę.
MŁODA
Jedno me dziatki kochać muszę.
MATKA
Co chcesz, szalona — — ?!
MŁODA
Boża wola.
MATKA
Chcesz zginąć! Spłonąć! Synu! Synu!
Chce biec ku sionce; Młoda zastępuje jej drogę.
MŁODA
O stójcie stara, matko, — Pani;
nie, — nie... —
co inne wyrzec chciałam,
jenoście pierwsi rzekli330 sami;
na obce wsie i obce pola
precz stąd chcę pójść. —
MATKA
Chcesz precz!?
MŁODA
Tej chwili.
MATKA
Dzisia jeszcze?!
MŁODA
Gdy się będziecie sposobili331
do drogi, — ja też rzeczy zbiorę,
zamknąwszy się w komorze;
nie chcę, by wiedział.
MATKA
Gdzie pójdziesz?
MŁODA
W obce światy, —
najdalej. — — Zmilczcie, żem tu była;
słyszę, że wraca.
Wybiega. Ze sieni wraca Ksiądz.
KSIĄDZ
Mówią, że sprząta tu pokoje;
czyliżby tutaj! — Drzwi otworem!
Matko!
MATKA
Ja okna uchyliła,
i może przeciąg drzwi rozchybał.
KSIĄDZ
Jeno332, żem nigdzie jej nie zdybał333,
ni w sionce, ni w komorze.
MATKA
A tociem długi czas patrzała334
w okna, a nie było nikogo.
KSIĄDZ
— Już drżałem, że słyszała,
comy335 mówili; — tam drzwi dwoje,
mogła ujść przez nie; — matko, trwoga,
lęk żywy serce przejął,
gdyby słyszała, — Męko Boga!
MATKA
Oto już idzie, ostaw336 nas tu;
konie każ zaprząc, sam się zbieraj;
chcę, żebyś podwiódł mię ku miastu.
Ksiądz odchodzi w stronę gościńca. Z wrót, ze sieni idzie Młoda, prowadząc dzieci dwoje, pięcioletnią dziewczynkę i trzyletniego chłopczyka, ubranych po wiejsku, bosych.
MŁODA
Oto je wiodę urodzone
w miłości.
MATKA
Miłość ta klątwą je obrzuca;
strzymaj się srogich sądów ramię,
niechże im błogosławię.
MŁODA
Obyś z nich starła przekleństw znamię,
niewinnie oto zasądzone;
jakoż je zbawię?...
MATKA
Pieścić je pragnę, pieścić, tulić
twarzyczki takie krasne,
buzie rumienne, oczka jasne;
sercu się śpieszno czulić.
MŁODA
Ani je ojciec kiedy głaska,
ani ich pieści, ani kocha;
to serce we mnie rwie się z żalu
i wiecznie smutne szlocha;
kochajcie, wielka wasza łaska.
MATKA
Syn mój je kocha, kocha wiele,
jeno się Dolą troska;
dyć prawie widzi cała wioska,
jako żyjecie.
MŁODA
Widzą to wsiowi, gadają, prawią,
ano Bóg też pogląda.
Bóg dał, by stało się, co się stało;
stanie się, co Bóg żąda. —
MATKA
Precz pójdziesz, — mówisz — precz? daleko?
Kaj337?
MŁODA
Mam krewniaków, hań338 za rzeką;
u nich pobędę.
MATKA
Potem dalej?
MŁODA
Dalej... w dalekie drogi potem
i nigdy już z powrotem.
MATKA
Synowi słowo szepnę o tem,
już na rozchodnem339.
MŁODA
Wyścież dobrzy340.
Mam was to prosić; — jeno341 nie tu
gadajcie, — aże het, gdy z wami
wyjedzie; —
niechbym się miała czas z gratami
złagodzić. —
MATKA
Myślisz, że cię strzyma.
MŁODA
Nie to, — —
MATKA
Jest skłonny byś odeszła.
Nie chce ciebie przy sobie tu.
Sam mówił.
MŁODA
Wyrzekł!!
MATKA
Nie śmie pono
przed tobą, — boś mu jako żoną
i on dla ciebie ma powinność.
MŁODA
Ja też nie śmiałabym wymówić,
że muszę precz, — a muszę!
MATKA
Widzę, już wóz mnie zgotowiono.
MŁODA
O matko, Boże, strzeż mej dusze342,
— żegnajcie.
MATKA
Żegnaj, — wy maleństwo!
Och serce pęknąć chce od żalu.
Ręczynki złóżcie mi na szyję,
całujcie, — chwilę jeszcze, chwilę —
płaczu gorący!
MŁODA
Przekleństwo waszym łzom, przekleństwo!
Wydziera dzieci z objęć Starej [Matki]; bierze młodsze na rękę, drugie za sobą pociąga i szybko znika w sieni. — Od strony gościńca wraca Ksiądz przybrany do drogi, z torbą skórzaną i laską.
KSIĄDZ
Matko,
chcę pytać, czy się wam zdradziła?
MATKA
Jakoż?...
KSIĄDZ
Słuchała?... Nie?
MATKA
Nie sądzę.
A choćby, — to nie zrozumiała,
bo tylko chce się stąd wydalić.
KSIĄDZ
Mówiła?! Kiedy?! Więc chce sama.
MATKA
Za czas niejaki, — bądź spokojny.
KSIĄDZ
Mój spokój?? — Boże! to daremno!
MATKA
Pogwarzym o tym jeszcze w drodze;
chcę przed wieczorem zjechać w miasto.
KSIĄDZ
Jutro się podróż dalsza znaczy.
MATKA
Co będzie, Bóg sam wiedzieć raczy.
Od czasu już było słychać turkot wozu, jak zajechał na gościniec przed plebanię; Ksiądz i Matka odchodzą, minąwszy wrotka w ogrodzie, w bok na prawo, ku gościńcowi.
Młoda wychodzi i patrzy w stronę, gdzie odeszli, skąd teraz słychać turkot wozu, coraz się oddalający. Spoza domostwa, od strony kościoła przychodzi Parobek ku Młodej i widząc ją zapatrzoną, też patrzy w stronę gościńca, gdzie turkot wozu już prawie zupełnie ucicha.
MŁODA
Jak we śnie, — jednej chwili
wszystko wzeszło.
PAROBEK
Dopiero z drogi, już z powrotem.
Że też to stara nie pobyli — ?
Może was i obeszło — ?
MŁODA
Cóż wsiowi? — Wiesz co o tem,
co czynią? — Byłeś?
PAROBEK
Drzewa dwie sągów343 naskładali,
wołami wozów dwa wywieźli
i stos pobudowali.
MŁODA
Na pustym polu, na ugorze.
PAROBEK
To wiecie — ?
MŁODA
Lecino344 przyzwać wójta
do mnie, że mam do niego słowo.
PAROBEK
A widać Sołtys też coś mają,
bo niedaleko się trzymają.
MŁODA
Wiem, co mają.
Przyzwijże345. Bądźże mi pod ręką;
będzie mi potrza346.
Parobek gestem przyzywa kogoś poza sobą; — po chwili wchodzi Sołtys.
MŁODA
A może macie co Sołtysie
rzec? Ja też dla was jakie słowo
umyślnie warzę347.
SOŁTYS
Ja tu po kupnie, com to kiejsi348
stargował wiązki i łuczywo;
chciałem dziś pobrać.
MŁODA
A wiem, słyszałam;
a dyć349 już czeka zgotowione350,
jeno pobrać.
SOŁTYS
Choć zaraz351.
MŁODA
Bo widzę, że to także chcecie
na ten stos hańten352.
SOŁTYS
To nam pilno.
MŁODA
A ja, widzicie, niepomylną
uznałam już tę Wolę
i teraz sama, myślę, — przydam
pomocy, złożyć353 hań354 na pole
te wiązki.
SOŁTYS
Po co?
MŁODA
Że to pole
księdzowe;
więc skoro pójdę ja i za mną
poniesie kto, nie będzie posądzenia
już o nic; nikta355 księdzu nie doniesie
z plebańskich.
SOŁTYS
Toście wy już... — ?
MŁODA
Co wam ta, co ja myślę;
niech będzie, jak wy chcecie.
SOŁTYS
A dobrze, — to pójdziecie
z kim swoim — ?
MŁODA
A Kuba pójdzie, co poniesie.
Ja przypilnuję; dziś ułożyć, —
a kiedy — będzie kiedy pora,
to się zapali.
SOŁTYS
Nad ranem jutro
Sam założę ognisko,
niechby się te gniewy Boże
skońcą356.
MŁODA
Niech i jutro.
SOŁTYS
To pójdziecie rychło?
MŁODA
Tej chwili.
SOŁTYS
Bo ta pleban wrócą
pod wieczór.
MŁODA
Tak.
SOŁTYS
Ostańcie z Bogiem.
Sołtys odchodząc, chciał Młodej podać rękę na znak umowy, ale ta zmiarkowawszy wprzódy, odstąpiła nieznacznie parę kroków, tak, że już mu się podejść nie zdawało357 i tylko, wymawiając słowo „z Bogiem” uchylił kapelusza, już odwrócony od niej, a potem ręce wraził358 w kieszenie kapoty i odszedł. Parobek, który czas cały trzymał się w pobliskości na oborze, teraz się Młodej pyta:
PAROBEK
Będzie co nosić potrza359?
MŁODA
Weźmiesz te brzemion dwa gotowych,
złożonych hań360 w drewutnie361.
PAROBEK
A bo ta ciężkie są okrutnie.
MŁODA
Ogromniec taki, sklamrzy362; — raźno!
PAROBEK
I gdzie? — Do wójta?
MŁODA
Sołtys życzą
kaindziej363: — no poniesiesz, mówię,
gdzie Sołtys życzą,
na hańte364 pole, co księdzowe,
gdzie stos się zwozi.
PAROBEK
Toście już z nimi weszli w zmowę.
MŁODA
Tak ta.
PAROBEK
Cobyście ta wierzyli — ?
MŁODA
Niech ta, — że wierzę,
a niech ta, niech się stanie.
PAROBEK
A ino będą ksiądz swarzyli365
na mnie.
MŁODA
Powiadaj, żem kazała.
PAROBEK
A już ta przódzi ksiądz mówili,
że wy każecie.
Patrzy z niepokojem ku izbom i ku sionce.
Kaśka se pozbierała
już przyodziwę366, już idzie!
Czas i na mnie pod górę.
MŁODA
Boisz się Kaśki.
PAROBEK
Jużci367 boję,
bo z pyskiem do mnie skoczy,
że to beze mnie368. — — To jakże to sprawić?
MŁODA
Słyszysz! Zesujesz369 wszyćko370 do środka
do tej ogromnej studnie371
z drewnianych kłód, —
rozumiesz! — łuczywa i powrósła372 słomne373.
PAROBEK
No rozumię374;
jedno nie rozumię, tela375 zachodu.
MŁODA
A jeszcze376, nie idź drogą;
na ścieżki377! — bez natonie378!
W ciągu rozmowy Parobek był już wyciągnął381 brzemiona drew, powrósłami razem powiązał, na pniak je dźwignął, z pniaka na bary wziął i wskazaną drogą poszedł, obchodząc domostwo dokoła; po chwili widać go jeszcze w górze ponad dworkiem, jak idzie wzdłuż wału, aż znika w ugorze. Ze sionki wychodzi Dziewka, odziana w chustę, w której trzyma dziecko malutkie: na plecach tobół z pierzyną i trochą przyodziewy. Przygarbiona ciężarem, podchodzi do Młodej, całuje ją w rękę, zaczyna mówić, urywa i odchodzi szybko; Młoda za nią woła.
DZIEWKA
żegnając
Ostańcie...
MŁODA
Kaśka! tyś mnie przeklena382,
teraz ty idziesz precz — —?
DZIEWKA
Niech ta, — cóż.
MŁODA
Bom cie383, jak tego psa wyżena384.
DZIEWKA
No, jak psa.
MŁODA
To mi nieswojo385.
Kaśka!
DZIEWKA
Cóż ta i tak bardzo o mnie stoją
naraz.
MŁODA
Bo widzisz, tyś przeklena386.
DZIEWKA
At słowo ludzkie, — wiatr ponosi.
MŁODA
Bóg słyszy każde.
DZIEWKA
Nie pamiętajcie.
MŁODA
Jest ta cosi
sukienczyn parę, co za małe
na moje młodsze, to ci będzie
prawie na twoje. —
Weźmiesz? Chcę, żebyś wziena387,
jest poskładane.
DZIEWKA
A i dobrze,
Młoda, mówiąc, wbiegła na moment na izby390, do swojej komory i stamtąd przynosi spory tobołek ubrań swoich i ze swych dzieci i stawia na ziemi przed Dziewką.
MŁODA
Dla twego, — to dla ciebie.
DZIEWKA
MŁODA
Tylko toboła nie rozwijaj
tutaj, bo po co;
daję ci wszystko.
DZIEWKA
Cóż to z wami?
MŁODA
A rzeknij Słowo choć przed progiem
inaczej.
DZIEWKA
— — Ostańcie z Bogiem.
Gdy Dziewka, zrozumiawszy, pożegnanie jej to Boże wyrzekła, — Młoda, nie czekając, nim do niej się zbliży, odchodzi szybko do sieni i znika w swojej komorze. Dziewka sadza dziecko na ziemi, zrzuca ze siebie ciężar z pleców i razem dwa toboły gromadzi, żeby poradziła unieść393; od strony kościoła nadchodzi Pustelnik.
PUSTELNIK
Zbierasz się w drogę — — ?
DZIEWKA
Wiem ta?
Może jeszcze ostanę.
PUSTELNIK
Dziecka bo szkoda na włóczęgi
brać.
DZIEWKA
Co ta takie?
PUSTELNIK
Widzisz to jedność; — jak są w polu
te zboża, co każdemu rosną,
jak są owoce po sadach,
co się wkiedy394 bujną młożą395...
DZIEWKA
Ano nie tego roku. —
PUSTELNIK
Jako namniejszy396 robaczek, czy muszka,
żyje swobodno397...
DZIEWKA
Ludzie nie gady.
PUSTELNIK
Może, — może — — ?
Ja ta żyję po swojemu:
z gadami w miłej zgodzie
i Bóg mojemu rad królestwu.
DZIEWKA
W pustelni łatwa zgoda.
Próbujcie ano tu, obstoicie398?
Ja też nie dzisiejsza.
PUSTELNIK
To się może bez to nie żeni.
DZIEWKA
Kuba? — nie wiem.
Cóżeście ta se wzieni
mie się pytać399?
PUSTELNIK
Może co, — jako?
DZIEWKA
Ano później ta kiedy
was nawiedzę. —
Dziewka, pobrawszy swoje, odchodzi w stronę gościńca. Z wrót plebanii występuje Młoda, przybrana w strój biały odświętny, trochę z wiejska; dziecko mniejsze niesie na ręku, starsze wiedzie za rączkę; dzieci są również, jak ona, przybrane bialutko i wystrojone; na główkach mają wianuszki z kłosów.
PUSTELNIK
Bóg z wami.
MŁODA
Bóg nade mną.
PUSTELNIK
Idziecie pono400 sami, hań401.
MŁODA
Bogu się patrzy dań —
ofiarę niosę, — wiedę402 sama.
PUSTELNIK
Tak wam się świętość w oczach świetli,
wy młoda.
MŁODA
Marność, co spali się i zetli,
moja uroda.
PUSTELNIK
Cudza przewina;
wyście bo rośli, jak krew żądała,
jako w ostępie kwiat, roślina,
bujno i płodno.
MŁODA
Czas jest, że wiem, co Bóg przeklina.
Czas, bym się sługą stała godną
i krew uhamowała.
PUSTELNIK
Po was niczego nikt nie czeka.
MŁODA
Tym łatwiej spełnię wszystko moje.
PUSTELNIK
Was do niczego nikt nie wzywa.
MŁODA
Toć to już wie gromada cała,
że prze mnie403 klątwy złość straszliwa.
PUSTELNIK
Na tobie nikt nie szuka kary.
MŁODA
Święconej ja się imam wiary,
przed Piekłem Niebo straż tu trzyma.
PUSTELNIK
Ano jest jeszcze nad obima404
Moc przebaczenia, ukojna,
co groźby w nicość mieni.
MŁODA
Samiście rzekli: trza ofiary.
PUSTELNIK
Ofiary z żywych płodów ziemie.
MŁODA
Jenoście słowo pół pojeni405, —
trza dać, co ludzkie zlęgło plemie.
PUSTELNIK
Gdzie wy idziecie!?
MŁODA
Hań406, — wy stoicie w pół drogi —
PUSTELNIK
Strojne wiedziecie, strojniście w bieli.
MŁODA
Duszyczki czyste, boscy anieli
pojmą strzec.
PUSTELNIK
O jakiejże to mówisz drodze?
że ja to niby poły stoję?
MŁODA
Królestwo sobie w niebie roję, —
jak wam to rzec — ?
PUSTELNIK
O twój się rozum niepokoję,
kobieto —
MŁODA
Chcę za tych złotych bram podwoje
Edeńskich407 biec.
PUSTELNIK
Umysł ci splątał się niebodze,
zmyślonych gróźb podnietą.
MŁODA
Zmyślone było szczęście moje;
groźby dosięgły mię żarliwe;
czas, by się wypełniło.
PUSTELNIK
Jakąż obłędną rwiesz się siłą —
Patrz, by cię złe nie omamiło.
MŁODA
Bóg sam mnie król nade mną! —
Wy precz...
PUSTELNIK
Zbłąkana,
cóż to ty gadasz?!
MŁODA
Ja skazana.
PUSTELNIK
Gdzie wiedziesz dzieci!?
MŁODA
Na ofiarę.
— Chcę by się wielka stała
rzecz — tam.
PUSTELNIK
Zbrodnia!?
MŁODA
Za grzech śmiertelny.
PUSTELNIK
Zbrodnia!
MŁODA
Ja spłonę, dzieci spłoną!
PUSTELNIK
O grozo!
MŁODA
Stos już zgotowiono.
PUSTELNIK
Stos!!?
MŁODA
Wedle waszych słów.
PUSTELNIK
Ofiary żywe!
MŁODA
Wyście rzekli,
ja oto klątew tych przyczyna.
PUSTELNIK
Bóg rozum mąci, gdy przeklina
wyzwałaś Boga, — ty zbrodniarka!
MŁODA
Precz stąd, wy Boga mi nie gródźcie408.
Mojej Niedoli ja żniwiarka;
Jakież mnie życie, wypędzonej?
PUSTELNIK
Ty wypędzona?! Tak okrutnie!
MŁODA
Pogarda wszystka pogardzonej.
PUSTELNIK
Chcesz śmierci?! Straszna twoja Dola!
MŁODA
„Wyżeńcie het na pola” —
słyszałam wyrok; to jak młotem,
Serce mi biło; wiem o stosie;
tym jednym duszę zbawię;
jakiesi409 księgi piszą o tem
Boskie. — Kędy się zwrócę wylękniona,
ścigają wszędy mię zwidzyska410
po nocach, w dniu, na jawie,
jacyś mię gonią, widzę z bliska
przy twarzy tuż ich twarze,
już, już nade mną ich ramiona,
rąk podniesionych zwarte koliska.
Ciskają na mnie gruz, kamienie,
uciekam darmo, — gonią, gonią,
próżno się chronię przed ołtarze,
wołają: Śmierć, Śmierć, Zatracenie!
PUSTELNIK
— Złe Moce przyszły po nią!!
W miarę słów Młodej, Pustelnik cofa się w przerażeniu i znika ku stronie kościoła. Młoda, po jego odejściu, rozgląda się po ogródku, po otoczeniu całym, postępuje krok za krokiem bardzo wolno, zawsze prowadząc starsze dziecko za rączkę, a młodsze niosąc na ręku.
MŁODA
Dziatek tych moich zlituj małych,
w giezłeczkach411 białych:
otom je godnie ustroiła
i siebie samą przygodziła412.
We włos im wplotłam kłosy zżęte,
jako, że w Szczęściu są poczęte;
jako, że Nieszczęść gnie je Dola,
kłos złoty sierpem żęłam z pola.
Niedługą chwilę już pożywię413.
Weźmij je do się w niebo twoje,
gdzie złote Słońce w ogniach wre,
za Empirejskich414 bram podwoje.
Wieczyście pokój znacz mej duszy;
zali415 błękitów twych poruszy,
mój płacz, —
zali Cię moja skarga sięże416:
tych się obłoków białych chyta417;
patrz, w całun nędzy upowita418,
u tronów twoich lęże419.
Nędze to przed cię te ubiory,
ten strój, bogactwo moje;
patrz, jako serce dla cię stroję,
byś mi uchylił bram zawory.
Żywa, przez ogień pójdę żywy,
przeniosę420 ból i żar straszliwy,
bądźże ty litościwy.
Miłość dziś moja katem dla mnie
a przeczże421 żyłam w niej niekłamnie;
jako gołębie żyłam Boże,
jako te w boru bujne zioła,
naraz mię Los tajemny woła,
że serce w trwoźnych ogniach gorze422.
Bądźcie mi zdrowe, bądź mi zdrowa
Radości i Wesele,
żegnaj Słońce, —
niechajże oczu mych nacieszę,
ostatni raz się k’tobie423 patrzę.
Oto na stos skazana idę;
glina, rozsypię się w popiele:
ostatnim grzechem Śmierci grzeszę
grzech,
co mych grzechów pamięć zatrze.
Dawasz Sędzio Sprawiedliwy
nade mną młodą sąd straszliwy
ognia żywego;
skłoń duszy mojej czystej
Światłości Wiekuistej
Nieba Rajskiego.
Ciało zetlałe w popioły
wichr zwieje z prochem pospoły424
we czworą świata stronę425,
a dusza gołębica biała
zwól, by z popielnych zgliszczów wstała
w jasności nieskończone.
Idzie powolnie, okalając domostwo; drzwi na plebanii ostawiła426 otwarte, z widokiem na przestrzał, więc ją widać teraz, gdy idzie przez natonie427, po drugiej stronie budynku. — Po chwili widać ją jeszcze raz w górze ponad dworkiem, idącą wzdłuż wału, aż znika w ugorze. Po jakimś czasie słychać z daleka turkot wozu, coraz się zbliżający; wozu, który pędzi; w pobliżu plebanii słychać, jak na gościńcu gwałtowny turkot naraz ustaje; wóz się zatrzymał; ktoś z wozu, słychać, jak zeskakuje na równe nogi, — biegnie ku plebanii: — Ksiądz. Dopada szybko wrotek ogrodu, pędem biegnie ścieżką do wrót, wpada w sień, widać go poprzez okna, jak obiega pokoje; nie znalazłszy nikogo, wychodzi znów poprzed wrota sionki, na ogród. Od strony kościoła spieszy Pustelnik, z dala już dając mu znaki.
KSIĄDZ
— — — Jednak jej nie ma...
PUSTELNIK
Nareszcie, — wracasz — by nie za późno!
KSIĄDZ
Co wy mówicie? — pędziłem konie
w cwał.
PUSTELNIK
Rwie mnie niepokój.
KSIĄDZ
Lęk i niepokój mnie tu gnał.
PUSTELNIK
Strzec by ją trzeba.
KSIĄDZ
Kędyś428 poszła.
PUSTELNIK
Posłać za nią, pogonić.
KSIĄDZ
Na izbie chusty porozrzucane,
poszła —
PUSTELNIK
Wygnana!
Wyście nieszczęsną gnali!
KSIĄDZ
Sama mówiła, że będzie stronić
ode mnie, — jakoż bronić,
czego żądała?
PUSTELNIK
Zlękniona tu przede mną stała
i Piekieł łuna
w twarz jej rzucała się paląca, —
...drżała —
KSIĄDZ
Tu z wami rozmawiająca?!
O czym —?
PUSTELNIK
O ogniach Odkupienia,
Czyścowej męce, dusz Zbawieniu,
krzykiem grożąca!
KSIĄDZ
Straszna mi w oczach truna
się zjawia, — sprawdzają podejrzenia.
— Mówiła więcej — że — —
PUSTELNIK
Mów!!
O hańbo! — Więc to twoje
mówiła słowa — ?
KSIĄDZ
Dziwna, przekorna twoja mowa
gdy ja tu w lęku stoję —
PUSTELNIK
Chcieliście się jej pozbyć.
KSIĄDZ
Kogo?! — —
Słyszała!!!
wie?! — !? — co się stanie!!
PUSTELNIK
Winieneś śmierci tej kobiety.
KSIĄDZ
Nic, — drżałem o ten stos,
coście kazali stawiać! —
No nic, — teraz już nic —
ale ten ciągły lęk, że ona wie! —
— Już teraz nic —
PUSTELNIK
Stos stoi hań429 na górze!!
KSIĄDZ
Jaki!!!?
Gdzie?! — hań!? Na ugorze!?
Więc wy!? — Beze mnie!? —
PUSTELNIK
milczy
KSIĄDZ
Prze Boga — ona! — gdzie?!
PUSTELNIK
Przez was wygnana, porzucona.
KSIĄDZ
Kłamstwo! — Udanie! Dla niepoznaki!
PUSTELNIK
Naszej się prośbie przychyliła
stosu dopatrzeć, co na twym polu,
na ugorze —
KSIĄDZ
Poszła tam!!!! — Boże!
tam — za nią — pójść — biec co żywo!
Od paru chwil było już widać Parobka jak z góry, z wału, szedł powoli, tą samą ścieżką, którą był poszedł; — okalając dom, idzie przed czoło plebanii i staje przed Księdzem, ciskając o ziemię powrósła i słuchając z rozdziawiona gębą, czego Ksiądz krzyczy do Pustelnika.
KSIĄDZ
Ha ty skąd?!
W porę! — za nieszczęśliwą, za nią.
na ugór!! leć!!
PAROBEK
Dyciem na ugór szedł przed panią
i z nią się minął na pół drogi.
KSIĄDZ
Chodziłeś po co? —
PAROBEK
Z rozkazania —
KSIĄDZ
Gdzie poszła!!?
PAROBEK
Szła tam, hań, kaj430 poniosłem wprzódzi,
co rozkazała nieść.
KSIĄDZ
Jej rozkaz! — co??
PAROBEK
Tych brzemion dwa,
co to je Sołtys zakupili.
KSIĄDZ
Paliwa, łuczyw?
PAROBEK
Ciężkie licho!
KSIĄDZ
Ogień! — Ofiara!
PAROBEK
Kajby431 ta pani co paliła?
KSIĄDZ
Co wiesz? Co, — jak!
PAROBEK
A bo się w cudy postroiła
białe i szli tak wszystko troje
śpiewając.
KSIĄDZ
Strój Śmierci. — Śpiew.
Mówiła co o podpalaniu?
PAROBEK
Że jutro Sołtys stos podpalą
o świtaniu.
KSIĄDZ
Kłamała może? —
PAROBEK
Sama by rady se nie dała,
a mnie to prawie odegnała
precz. —
KSIĄDZ
Teraz — !
PAROBEK
Sama hań ostała.
Wpada zadyszany Dzwonnik; rozradowany, wbiegł od strony kościoła i wciąż rękami pokazuje poza siebie, w stronę ugoru, ku wałowi. Ponad linią grzbietu garbnego, ponad wał unosi się czarny, gęsty słup dymu.
DZWONNIK
Stos gore432, prose433 Jegomości!
KSIĄDZ
Ach! a! gore!!
DZWONNIK
Stąd widać, hajnok434 ponad strzechą,
nad kalenicą, ponad wiechą,
prościutko idzie w niebo,
smug czarnych chmurą ciemną.
KSIĄDZ
Tam! Co prędzej ze mną
wszyscy!
DZWONNIK
O Jegomościu! coż to? bez co?
a niech się pali, co wam szkodzi
ta trocha płodu.
KSIĄDZ
Zmilknij stary!
DZWONNIK
Dym idzie prosty, jak z ofiary
Ablowej, jak to w Piśmie stoi. —
Cóż szkodzi? — Czegóż tak się boi
Jegomość, — że się trocha dymu
uniesie w niebo?
A toć popatrzcie, Dobrodzieju,
jako się już jakoby z cudu,
po tym palącym dotąd niebie
rozbiegły chmurki, jak się mnożą
i deszcz się może puści.
KSIĄDZ
Co on powiada? Wrastam w ziemię
z trwogi.
DZWONNIK
Toż radość; zwólże435 przecie raz;
ot, Sołtys idą, sami sproszą436.
Wchodzi Sołtys promieniejący, — i staje przed Księdzem, ująwszy się pod boki. Od paru chwil słychać ode wsi, z różnych oddaleń niewyraźne okrzyki radosne: „ho, hań, ho! ho!” — które później coraz się zbliżają ku plebanii.
KSIĄDZ
Niech mi się Sołtys stąd wynoszą
tej chwili. —
Wy nieposłuszni, wy coście może, chowaj Boże,
do Zbrodni dopuścili437.
SOŁTYS
My tu tej chwili w swoim prawie
i ze mną jest gromada,
byście już teraz dopuścili,
co jest, bo jest trza438,
jako widzicie sami po niebie,
a reszta pusta zwada.
Bo jest trza!
KSIĄDZ
Co rzec...? Sołtysie, ona —
człowiek tam ginie!
SOŁTYS
To wam się może myli:
widziałem prawie439 gospodynię
i cóż by — o cóż chodzi?
KSIĄDZ
Sołtysie, bierzcie ludzi —
co prędzej, tam! biec, gonić!
Wy nic nie wiecie!!
SOŁTYS
Jegomość, cóż to we was gorze440?
tak w lęku się szarpiecie,
żeście ją zgnali precz, że poszła, — — ?
patrzy się po obecnych
a wy, co wszyscy tak stoicie?
i coraz poczyna miarkować
że ona się na — swoje — życie...?
wlepił oczy w Księdza
Jegomość, cóż wam, co się dzieje?
jakaż was trapi Nęka?
KSIĄDZ
Sołtysie, oto głos mi mdleje,
Boża stos pali ręka.
SOŁTYS
Coście wy rzekli?! — tam?!
KSIĄDZ
nie może wymówić
SOŁTYS
Poszła!? pobrała dzieci!?
KSIĄDZ
Zgorze!!!
SOŁTYS
przerażony, milknie
Chłopstwo otacza plebanię.
KSIĄDZ
Co to?
SOŁTYS
Gromada zbiegła,
że zabronicie stosu może, —
przyszła, by stosu strzegła.
KSIĄDZ
znieruchomiony
Tam trza441 tej chwili wysłać ludzi.
SOŁTYS
tuż przy Księdzu
Jegomość! Teraz nie posłucha
nikt, oni stoją murem
i nie przepuszczą nikogo.
KSIĄDZ
Krzyczcie!!
SOŁTYS
To krzyczcie sami,
a widno klątwa dziś nad wami.
KSIĄDZ
Hej ludzie... słyszcie!
SOŁTYS
Hej gromada!
KSIĄDZ
Hej słyszcie!
SOŁTYS
Hej! ksiądz gada!
Sołtys i Ksiądz starają się przekrzyczeć chłopów, nawołujących radośnie: „haj ho ho!” „ho ho!”, którzy zbitą masą walą się ku plebanii i zastępują łańcuchem drogę wszystkim, którzy by chcieli w stronę ugoru biec.
KSIĄDZ
Ludzie, tej chwili. — gońcie chyżo
tam na ugor, — na stos!! — — —
Ze dworu wyszła stąd kobieta
z dwojgiem dzieci
i może się tej chwili Los
tych trojga waży. — — —
Hej ludzie — patrzcie; mnie po twarzy
łzy cieką, — oto drżę od lęku,
bom oto sam strasznymi słowy
przed nią wypomniał, co ją czeka,
za grzech na tamtym kiedyś świecie,
grzech — ten — klątewny — ze mną...
i ludzie, teraz ona może —
siebie i dzieci — —
omdlewa
Przy ostatnich słowach Księdza wreszcie gromada ucisza się zupełnie, słuchająca; gdy Ksiądz opada omdlały, podchwytują go ludzie pod ramiona; spora część wsiowych, wśród nich Parobek plebański, biegną na wał i za wałem znikają w kierunku ugoru.
Od ugoru, od słupa dymu ukazują się trzy gołąbki lecące.
CHÓR
I.
O patrzcie ptasząt troje leci
hań, od ugoru, dziwno białe
gołąbki ano, —
jakaż im jasność skrzydła świeci
łuną srebrzaną.
II.
Co to, patrzajcie, przystanęły
w powietrzu krążą, letą ka dwór442
plebański — tu, —
jakaż im jasność łyska443 z piór.
III.
Przysiadły u kalenice444
pióreczkami trzepotą445 i biją;
pod skrzydła do samice446
pisklęta dwa się kryją.
Gołębica je matka łagodzi,
całowaniem kwilenie spokoi447,
za dzióbki je dzióbiem wodzi
i słodem żywnym poi.
Ksiądz prowadzony postępuje naprzód i patrzy ku wałowi, skąd ciągle jeszcze w kłębach dym się unosi.
SOŁTYS
Już poszli, wnetki448 tu nadlecą,
a dyć się uspokójcie.
KSIĄDZ
Kaj449 wy patrzycie wszyscy?
PUSTELNIK
Wróżba: — oto te trzy ptaki,
Gołębie lecą ode stosu,
z czarnego dymu wyłonione;
Znak, że tam ocalone
ludzie.
CHÓR
Wróżba, to wróżba, słyszcie. Znaki!
Przysiadły u kalenice,
pióreczkami trzepotą450 i biją;
pod skrzydła do samice
pisklęta dwa się kryją.
PUSTELNIK
Wita was mirem451,
ta gołębica, goniec:
Że Bóg poniecha klęsk i plag,
że klątwom koniec. —
Patrzajcie wicher już się zrywa,
obłoki lecą coraz więtsze452;
jaskółce453 płoszą się od gniazd
i tuż nad ziemią gonią wirem.
Świst jaskółek.
KSIĄDZ
Goniec! Zwiastuny! — Mir! — Dopełnione!
Klątwie koniec —
SOŁTYS
Jak wam się oczy dziwno jarzą
i w moment z nagła mgleją454. —
Coś mówi, — dysze, — he słyszycie?
Jegomość, — cieszcie się nadzieją;
pojrzycie ino hań — do góry,
kaj te ptaszęta białe.
CHÓR
Pójrzcie Jegomość, hań dwa małe
pod matczynymi rade pióry.
SOŁTYS
Ze stosu, z dymów tu nadbiegły
powietrzem gnane: zakrążyły
nad twoją głową
i hań przysiadły; dobra wróżba:
że twoje ocalone.
KSIĄDZ
...Więc wy mówicie, że one
zbiegły od stosu
i tu od czarnych dymów lecą?!
CHÓR
O patrzcie, jak piórkami świecą
z palących zgliszczów wylęgnione455! —
O patrzcie, ku wam się trzepocą!
Wy się patrzycie, was witają,
was to witają — was.
Chwila zupełnej ciszy, wyczekiwania; gdy Ksiądz, dostrzegłszy gołębi456, w nie się patrzy zdumiony i cały się w myślach mieni457.
Z góry, z wału nagle pędem zbiega Parobek, w śmiertelnym strachu; dech mu zaparło; dopada przed Księdza i upada na ziemię dysząc, wreszcie straszliwym głosem woła:
PAROBEK
O Jezu, Jezu! — Jezu! — —
Ksiądz zrozumiał, nim jeszcze Parobek upadł przed niego i tejże chwili, gdy podniósł głowę w górę, dostrzega, jak gołębie ze strzechy się trzepocą i do odlotu zrywają niecierpliwymi skrzydłami.
KSIĄDZ
Żegnajcie ptaki wysłannice
niebieskich świętych ziem,
dusze mych drogich, gołębice!
Znam, odgaduję — wiem!
Wyście już zbyły ciał męczarni,
wy, oczyszczeni ofiarami,
ptacy niebiescy — lećcie w niebo
żegnajcie! — lećcie w Niebo dusze!
Czyste anioły... błogosławię
i znakiem krzyża rozwiązuję
byt wasz doczesny. — Wieczność świeci
nad główeńkami moich dzieci!
CHÓR
Amen. —
O dziwy! w niebo, patrzcie, lecą;
w niebo,
hen coraz wyżej, wyżej coraz...
Ksiądz, skoro chwila zachwytu minęła, pochyliwszy głowę, przed sobą na ziemi widzi Parobka; chwyta go i szarpie gwałtownie.
KSIĄDZ
O Sądzie, karo! Mów, człowieku!
PAROBEK
O Jezu! — Co, co? — co?
Czego wy chcecie, — tam spaleńce!
KSIĄDZ
Tam...
chce biec
PAROBEK
leżąc na ziemi, chwyta go za suknie
Nie chodźcie — tam — nie! —
Wy nie! —
W ogniach się wiją potępieńce,
wichrzysko z dymem hula!
Ona! — O Jezu!!
Dzieci w piecysko458 powrzucała
i drze się, wrzescy459 oszalała,
a biała na niej koszula
i chusty, i spódnica biała,
w łachmany poozdzierane460.
Po polu — lata — jak Strzyga461
...a żagiew z drew wyrwała,
to ją gonią hań462 chłopy,
a bo się odgrażała,
że spali wieś
i prosto haw463 na szopy
mierzała464...
SOŁTYS
Chwyćcie ją! — żywo!
PAROBEK
Dyć465 ją gnają, —
to ci tak leci, jak skrzydlata,
trza jej zajść drogę stąd tu.
SOŁTYS
Lećcie! — leć, gońże!
PAROBEK
Wiecie — nie mogę.
Bom się zaląkł — Złej Moce;
takie się wszędy noce
czarnych chmurzysków kładą.
SOŁTYS
Burza będzie.
PAROBEK
Nadchodzi.
CHÓR
Nadchodzi noc chłoniąca.
KSIĄDZ
Napróżne466 szamotanie,
skargi, łzy, lamentowanie,
nie masz mękom duszy końca.
CHÓR
Nadchodzi Noc chłoniąca,
coraz się więtszy467 wicher zrywa,
gałęzie trzaska suche;
widzicie Zawieruchę, —
nade wsią burza stanie!
KSIĄDZ
Próżno skargi, łzy, lamenty
nie masz mękom duszy końca. —
krzyczy
CHÓR
Jak szarpie się, jak krzyczy w głos,
trzymajcie go pod ręce.
KSIĄDZ
Ja człowiek, ojciec nieszczęsny
zaparłem się mojej krwie468,
dzieci mi giną w męce!
Wydałem me dzieci na ognie, na stos!
Rozpacz wnętrzności rwie!
Los! — Los! — Los!
Czymże mi była moja Wiara:
Sen, Sen, przesądny Czar!
Piekło i Niebo leci w gruz,
zapada się w otchłanie. —
O Panie! Ty ponad odmętem,
co sądzisz niezbłaganie,
jakich żem godzien inszych kar,
jak te, co patrzę na nie!...
CHÓR
Co to błyska wśród krzaków?
Co to hań drogą leci?
Jak skrami żagiew ciska!
Iskrzącą zamieć nieci!
To ona pędzi Szalenica,
jak opętańce,
jakie ożogiem469 tnie błyskańce,
jak chłopom się opędza, —
tu leci — ! —
Coraz więcej się ściemnia; widać, jak z wału, z góry część chłopstwa leci w popłochu, dzieci i wyrostki; za nimi tuż na garbach wału Młoda z kołem470 palącym w ręku, w strzępach białego stroju; staje chwilę i zbiega na dół ścigana przez chłopów, co tuż za nią biegną. Chcąc się dostać do wsi, wpada na ogrodzenie kościelne; zapędzają ją stamtąd, że ścigana leci samym przodem ogródka, wpada w ozwarte471 wrotka472 ogrodu, przez strwożonych toruje sobie drogę ożogiem i dostaje się pod plebanię.
Niebo się łyska
CHÓR
Piorun się łyska hań473 od chmur,
chwytajcie onę474!
tu, — haw475 — tu!! —
MŁODA
stoi na stopniach przed plebanią z ożogiem płonącym wzniesionym, woła wielkim głosem
O ludzie! księgi są spisane,
w nie prawa Boże wryte,
a jest w tych kartach wyklinane
występku zło pożyte... — — !!!!
KSIĄDZ
usiłuje się wyrwać ludziom, którzy go trzymają
SOŁTYS
Trzymajcie go za ręce!
CHÓR
Rwie się i szarpie w męce.
SOŁTYS
Prowadźcie go do izb.
CHÓR
Wstrętem się gnie476 od przyzb.
SOŁTYS
CHÓR
Prze479 szalony.
KSIĄDZ
Potępiony! potępiony!
Chłopi go puszczają. — staje obłędny na środku, nagle zwraca się w stronę gościńca, pędem wybiega.
CHÓR
Iskrami w ślipia miota!
Strzyga, Strzyga, wieś spali!
MŁODA
Z płomieni Rajskie Wrota!
Ciesz się Boże ogniami.
CHÓR
Strzyga! Diablica!!
Imajcie się480 kamieni!
gruzów, a gliny! —
Otoczcie ją w półkole!
Pod mur!
MŁODA
Tędy mnie droga!
Nie gródźcie wy mnie Boga!
CHÓR
Haj, no! — zaprzyjcie wrota!
przeleci bez natonie!
Gdy Młoda rzuca się ku drzwiom plebanii, by przez sień ujść, ktoś już był zabiegł i nagle wrota od wewnątrz zaparł i rygle zasunął, że Młoda ostaje przez chłopstwo do wrót przyparta. Teraz odstępują parę kroków od lica ściany plebańskiej, gdzie sama tylko Młoda stoi. Chwytają kamienistą grudę ze skopanego zagonu i zarzucają ją gradem pocisków.
MŁODA
upada pod pociskami
Ha psy! — Gazdonie!
Ha psy! ubiją, ubiją!
Bóg was siarczystym ogniem spali!
CHÓR
Masz, masz, naści, naże — !
MŁODA
Gruz się wali — Jezu. Maryjo!
CHÓR
Padła — leży raniona
żegna się — krwią maże
— o kona!...
MŁODA
leży na schodkach plebanii powalona; ostatnim wysiłkiem żegna się i krwią, z rany na czole, krzyż na sobie znaczy, — umiera. Wicher się zrywa, trzaska oknami; piorun bije w pobliżu.
CHÓR
Piorun!! we wsiowskie chaty!!
Tu niedaleko, blisko!
Mój dom, moja stodoła!
W moje kopy! — boisko483!
popłoch
PUSTELNIK
wskazuje trupa
Patrzajcie, trup, co krwią się korali,
Pioruny znęca!
Jakaś moc nieogarniona
Przeklętą tę uświęca!
CHÓR
Wieś gore! wieś się pali!
siarczyste ognie biją!
Uciekajcie, Uciekajcie!
gromy
Jak ujść!? Rety! Ulewa!!
O Boże — poginiewa484!!
PUSTELNIK
Padajcie o ziem głową!!
Bóg mówi — Słowo!!!
pioruny
Pisane w czerwcu 1899. Tegoż roku drukowane po raz pierwszy w Krakowie w Drukarni Uniwersytetu Jagiellońskiego w zeszycie 15 i 16 „Życia” oraz nakładem Autora w osobnej odbitce, wydanie drugie wyszło w roku 1901. Wydanie trzecie wyszło w roku 1904. Zaś druk wydania czwartego ukończono w sierpniu 1920 r.
Przypisy:
1. opłocony — otoczony płotem. [przypis edytorski]
2. wnętrzny (daw.) — wewnętrzny. [przypis edytorski]
3. wschodowy (daw., gw.) — wchodowy, wejściowy. [przypis edytorski]
4. wrotka — małe wrota; drzwiczki, furtka. [przypis edytorski]
5. niesporo (daw., gw.) — nie bardzo, niełatwo, z trudem. [przypis edytorski]
6. raźnijże (gw.) — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że, forma popr. raźniejże; znaczenie: szybciej. [przypis edytorski]
7. okopiny — tu: okopywanie ziemniaków; czynność pielęgnacyjna przy hodowli roślin. [przypis edytorski]
8. krzepcej (daw., gw.) — mocniej, silniej. [przypis edytorski]
9. stęgły — tu: stężały, stwardniały. [przypis edytorski]
10. nieokież (gw.) — nieledwie że, [prawie że; WL]. [przypis autorski]
11. roztłuce (gw.) — roztłucze. [przypis edytorski]
12. jeno (daw., gw.) — tylko. [przypis edytorski]
13. memłace (gw.) — rzeczownik o pejoratywnym wydźwięku; przezwisko, obelga wyrażająca lekceważenie; słowo utworzone od memłać: babrać (się), gmerać, robić coś opieszale. [przypis edytorski]
14. Zdziwiajcie, jak ta wola (gw.) — dziwcie się (wydziwiajcie), jeśli chcecie. [przypis edytorski]
15. sparła się — zaparła się. [przypis edytorski]
16. Ziemia człowieczej ręce korna — ziemia jest pokorna wobec (działań) ludzkiej ręki. [przypis edytorski]
17. imać — łapać, chwytać, brać się za coś. [przypis edytorski]
18. tela (gw.) — tyle. [przypis autorski]
19. dzisiok (gw.) — dzisiaj. [przypis autorski]
20. marnotrawce (gw.) — marnotrawcy. [przypis edytorski]
21. leda (daw., gw.) — lada, byle. [przypis edytorski]
22. darmolęgi — rzeczownik o pejoratywnym znaczeniu; przezwisko, obelga oznaczająca kogoś, kto urodził się (wylągł) na darmo (tzn. swoim istnieniem nie przynosi nikomu korzyści). [przypis edytorski]
23. kijców — kijów. [przypis edytorski]
24. przyganiać (daw., gw.) — wypominać, dogadywać, piętnować. [przypis edytorski]
25. życzem (gw.) — życzymy sobie, chcemy. [przypis autorski]
26. jeno (daw., gw.) — tylko. [przypis edytorski]
27. wszędy — wszędzie. [przypis edytorski]
28. żywość — żywotność, życie. [przypis edytorski]
29. powięgła (gw.) — powiędła. [przypis autorski]
30. tyle (gw.) — tak wielkie. [przypis edytorski]
31. ozsierdzeni — zagniewani, [rozsierdzeni; WL]. [przypis autorski]
32. Nie dziwna nam robota (...) ano dziekujem za nię (gw.) — nie [jest] nam obca praca, ale skoro tak się gniewacie, to z niej zrezygnujemy [podziękujemy za nią]. [przypis edytorski]
33. inksi (gw.) — inni. [przypis autorski]
34. tela drugie (gw.) — drugie tyle, dwa razy tyle. [przypis edytorski]
35. sobace (gw.) — sobacze, psie. [przypis edytorski]
36. bier (gw.) — bierz. [przypis autorski]
37. kaindziej (gw.) — gdzie indziej. [przypis autorski]
38. robotny (gw.) — chętny do roboty, [pracowity; WL]. [przypis autorski]
39. nie trza (gw.) — nie trzeba, nie potrzeba. [przypis edytorski]
40. zjadły — tu: zajadły; wściekły, zapamiętały. [przypis edytorski]
41. co inksego (gw.) — co innego. [przypis edytorski]
42. bajcarz — tu: ten, kto opowiada bajki, kłamie. [przypis edytorski]
43. wsiowi — mieszkańcy wsi. [przypis edytorski]
44. do krzty (gw., daw.) — w zupełności; do izna; [do ostatka, całkiem; WL]. [przypis autorski]
45. okież (gw.) — o mało. [przypis autorski]
46. leda (gw., daw.) — lada [byle; WL]. [przypis autorski]
47. bez to (gw.) — przez to. [przypis edytorski]
48. dośpiem (gw.) — dośpię. [przypis autorski]
49. zawdy (gw., daw.) — zawsze. [przypis autorski]
50. rewerenda — sutanna; strój kapłanów, obowiązujący od XV w. w kościele katolickim. [przypis edytorski]
51. pomówiewa (daw. forma) — pomówimy. [przypis edytorski]
52. dziwek (gw., daw.) — dziewek. [przypis autorski]
53. nie stoję o nię (gw., daw.) — nie dbam [o nią; WL]. [przypis autorski]
54. a dyć (gw.) — a toć przecie. [przypis autorski]
55. łeb suszyć — nękać, napominać. [przypis edytorski]
56. pojmiesz — tu: poślubisz. [przypis edytorski]
57. do krzty — całkowicie. [przypis edytorski]
58. zmoże (gw.) — przygnębi, przemoże. [przypis autorski]
59. tela (gw.) — tyle, tak dużo. [przypis edytorski]
60. grontów — gruntu, ziemi uprawnej. [przypis edytorski]
61. przemarnić — zmarnować, zmarnotrawić, stracić. [przypis edytorski]
62. ćmaje (gw.) — udaje, kłamie, ćmi. [przypis autorski]
63. złapi (gw.) — złapie. [przypis autorski]
64. kiej (gw.) — gdzie. [przypis edytorski]
65. jagem jest, prawie (gw.) — jaki jestem naprawdę (rzeczywiście, prawdziwie a. w prawie, mający prawo do czegoś). [przypis edytorski]
66. pogwar (gw.) — rozmowa. [przypis autorski]
67. przechera (gw., daw.) — przewrotny. [przypis autorski]
68. spomnieć — wspomnieć; pamiętać. [przypis edytorski]
69. sobakę — [tu:] diabła. [przypis autorski]
70. trza (gw.) — trzeba. [przypis edytorski]
71. urzekło (daw., gw.) — oczarowało. [przypis autorski]
72. cię? (gw.) — widzicie go?! [przypis autorski]
73. mnie ci wara bąkać z gospodyniami — wara ci, gdy ze mną mówisz, wspomnieć o gospodyni. [przypis autorski]
74. gotowo [jestem] (gw.) — [jestem] gotowa. [przypis autorski]
75. ornat — ozdobna szata liturgiczna księży w kościele katolickim. [przypis edytorski]
76. trapić — niepokoić, doskwierać, męczyć. [przypis edytorski]
77. wciągle (gw.) — ciągle, nieustannie. [przypis edytorski]
78. kiej (gw.) — kiedy, jednak, [przecież; WL]. [przypis autorski]
79. trza (gw.) — trzeba, potrzeba. [przypis edytorski]
80. juści (gw.) — pewnie, oczywiście. [przypis edytorski]
81. z gniewu spuścić — ochłonąć z gniewu; mniej się gniewać. [przypis edytorski]
82. tak mi być trzeba — tu: tak muszę się zachowywać; taką postawę trzeba mi przyjąć. [przypis edytorski]
83. pouki — pouczenia. [przypis autorski]
84. fuki (gw., daw.) — gniewy, dąsy, krzyki. [przypis autorski]
85. inksze (gw.) — inne. [przypis edytorski]
86. dościem już napłakała — konstrukcja z przestawną końcówką czasownika; inaczej: dość [się] już napłakałam. [przypis edytorski]
87. wprzódy (daw., gw.) — wcześniej. [przypis edytorski]
88. napytać licho — wywołać diabła; tu: spowodować niepożądaną, trudną sytuację. [przypis edytorski]
89. ozjaśnić (gw.) — rozjaśnić. [przypis autorski]
90. zwolić (daw., gw.) — pozwolić, zezwolić. [przypis edytorski]
91. było trza — trzeba było. [przypis edytorski]
92. tom dzwonił — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: to dzwoniłem. [przypis edytorski]
93. posucha — susza. [przypis edytorski]
94. wchodzić w zwadę — kłócić się. [przypis edytorski]
95. podal — opodal, niedaleko. [przypis edytorski]
96. wczora (daw., gw.) — wczoraj. [przypis edytorski]
97. wysełali (gw., daw.) — dziś: wysyłali. [przypis edytorski]
98. zawczora (gw., daw.) — przedwczoraj. [przypis edytorski]
99. hań (gw.) — tam. [przypis edytorski]
100. morzyć — powodować śmierć, obumieranie. [przypis edytorski]
101. snać (daw., gw.) — widocznie, najwyraźniej. [przypis edytorski]
102. zara (gw.) — zaraz. [przypis autorski]
103. zwolić (daw., gw.) — pozwolić, zezwolić. [przypis edytorski]
104. durzą (gw., daw.) — mącą, okłamują. [przypis autorski]
105. zamawiać (daw., gw.) — zaklinać. [przypis autorski]
106. inkszy (gw.) — inny. [przypis edytorski]
107. wywodzić (daw., gw.) — opowiadać. [przypis autorski]
108. ladajaki (gw.) — byle jaki, dowolny; tu: każdy. [przypis edytorski]
109. na Święto Jańskie — na dzień Świętego Jana, a właśc. w wigilię św. Jana w kalendarzu chrześcijańskim obchodzono święto u progu lata (w nocy z 23 na 24 czerwca; noc świętojańska, zw. też nocą Sobótki a. nocą Kupały) święto ustanowione dla zasymilowania przez tradycję chrześcijańską prastarego święta pogańskiego (znanego również w krajach anglosaskich jako ang. Midsummer, niem. Mittsommerfest; por. A Midsummer Night’s Dream Shakespeare’a), związanego z przesileniem letnim i obrzędami płodności. [przypis edytorski]
110. tera (gw.) — teraz. [przypis autorski]
111. na plebanje (daw., gw.) — na plebanii. [przypis autorski]
112. roście (gw., daw.) — rośnie. [przypis autorski]
113. tęgi — silny, mocny. [przypis edytorski]
114. niekscone (gw.) — niechrzczone. [przypis edytorski]
115. znosicie (gw.) — obnosicie, rozgadujecie; [roznosicie plotki; WL]. [przypis autorski]
116. wzieni (gw.) — wzięli. [przypis edytorski]
117. baczyć — zwracać uwagę; uważać. [przypis edytorski]
118. wara (...) do (...) — wyrażenie oznaczające zakaz zbliżania się, wtrącania w czyjeś sprawy. [przypis edytorski]
119. starszy — tu: starszy rangą; stojący wyżej w hierarchii społecznej. [przypis edytorski]
120. duszne (gw., daw.) — sprawy duszy, ducha, duchowne. [przypis autorski]
121. mięszać (daw.) — dziś: mieszać. [przypis edytorski]
122. przedsię (gw.) — przecież, wszakże, wszak. [przypis edytorski]
123. toście na gębach ludzkich głośni — plotkują o was, mówią o was. [przypis edytorski]
124. swarzycie (gw., daw.) — [tu:] przyganiacie, [krytykujecie, potępiacie; WL]. [przypis autorski]
125. skwapniej — skwapliwiej, bardziej chętnie. [przypis edytorski]
126. tela (gw.) — tylu, tak wielu. [przypis edytorski]
127. coście (...) wzieni (gw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika, inaczej: co wzięliście; co pan wziął. [przypis edytorski]
128. wyżenić (daw., gw.) — wygonić, wygnać. [przypis edytorski]
129. het (gw.) — tam, daleko. [przypis edytorski]
130. kaj (gw.) — gdzie, kędy. [przypis autorski]
131. spieka — spiekota, susza. [przypis edytorski]
132. piorun niedaleko — tj. zbliża się kara (boża). [przypis edytorski]
133. ozdarta (gw.) — rozdarta. [przypis autorski]
134. lituję twojej głowy, Stary — lituję się nad tobą, ponieważ jesteś stary; ze względu na to, że jesteś stary, ulituję się i nie powiem więcej. [przypis edytorski]
135. na pokus — na pokusę; skuszony przez. [przypis edytorski]
136. toć (daw., gw.) — przecież. [przypis edytorski]
137. jeno (daw., gw.) — tylko. [przypis edytorski]
138. dla cię — dla ciebie; z twojego powodu. [przypis edytorski]
139. prędki — tu: szybki; prędko wywołany. [przypis edytorski]
140. zwada — spór, kłótnia. [przypis edytorski]
141. nie naglej — nie naglij; nie przynaglaj; nie pospieszaj, nie poganiaj. [przypis edytorski]
142. więcierze (daw.) — sieci rybackie. [przypis autorski]
143. choć się przechwalasz znać przyczyny — choć się przechwalasz, że znasz przyczyny. [przypis edytorski]
144. snać (daw., gw.) — widocznie, najwyraźniej. [przypis edytorski]
145. tęga (gw.) — ciężkość, duszność. [przypis autorski]
146. jąć się (daw., gw.) — złapać się (za coś), chwycić za coś. [przypis edytorski]
147. z Ziemi lęgły — tu: wylęgły z ziemi; zrodzony z ziemi. [przypis edytorski]
148. kir — czarna, żałobna zasłona. [przypis edytorski]
149. dwie sągi — dziś: dwa sągi; sąg: jednostka miary objętości drewna, stos drewna o objętości 4 m³ (czterech metrów sześciennych a. przestrzennych). [przypis edytorski]
150. ugorny — leżący ugorem, nieorany, nieuprawny. [przypis edytorski]
151. niebios dla cię litość głucha — tj. litość niebios jest głucha dla ciebie; nie wzbudzasz litości niebios. [przypis edytorski]
152. coście ziemskie wzieni na się — co wzięliście na siebie ziemskiego (tj. należącego do spraw ziemskich). [przypis edytorski]
153. wyżeńcie het na pola (gw.) — wygońcie daleko, na pola. [przypis edytorski]
154. spuść (gw., daw.) — zwolnij, przestań, zmniejsz. [przypis autorski]
155. ziści (gw., daw.) — spełnij, dopełnij nadziei. [przypis autorski]
156. prawie (daw.) — prawdziwie; na pewno. [przypis edytorski]
157. przemóc — przezwyciężyć. [przypis edytorski]
158. pawęż (daw., gw.) — tarcz[a], ochrona. [przypis autorski]
159. wypleni (gw., daw.) — wypleń. [przypis autorski]
160. zabył (gw., daw.) — zapomniał, przebaczył. [przypis autorski]
161. zaprzania (daw., gw.) — zaparcia [się]. [przypis autorski]
162. a (daw.) — tu: oraz. [przypis edytorski]
163. schyl — [tu:] przychyl. [przypis autorski]
164. zwól (gw., daw.) — pozwól, przybliż. [przypis autorski]
165. znać — tu: widocznie, najwyraźniej. [przypis edytorski]
166. swarzyć — tu: kłócić się, przeciwstawiać. [przypis edytorski]
167. trza (gw.) — trzeba, należy. [przypis edytorski]
168. chyżo — szybko. [przypis edytorski]
169. sporo (daw., gw.) — szybko, niezwłocznie. [przypis edytorski]
170. het (gw.) — tam daleko. [przypis autorski]
171. skąd by nie dojrzeć — skąd nie widać. [przypis edytorski]
172. podle (daw., gw.) — wzdłuż, obok, nieopodal. [przypis edytorski]
173. ścierz (gw., daw.) — ściernisko. [przypis autorski]
174. mątwa (gw.) — zmierzwione badyle. [przypis autorski]
175. kierz (gw., daw.) — krzaki. [przypis autorski]
176. nie zorywa — nie orze, nie uprawia. [przypis edytorski]
177. trza (gw.) — trzeba, należy. [przypis edytorski]
178. powrósło — sznur, wstęga do przewiązywania snopów zboża, chrustu, polan drewna, najczęściej upleciona z traw, słomy a. wikliny; także: przewiąsło. [przypis edytorski]
179. wszelijakiego (gw.) — wszelakiego. [przypis autorski]
180. zładzić — tu: zgromadzić. [przypis edytorski]
181. trza zrobić, jako inksza Wola — trzeba postąpić tak, jak nakazuje inna (boska) wola. [przypis edytorski]
182. sąg dwie — dziś: dwa sągi. [przypis edytorski]
183. poły (gw.) — przez pół, pół. [przypis autorski]
184. hańtego (gw.) — tamtego. [przypis autorski]
185. ugor — dziś popr.: ugór. [przypis edytorski]
186. a dyć (gw.) — a toć przecie. [przypis autorski]
187. prawić (daw., gw.) — mówić, rozmawiać, rozprawiać. [przypis edytorski]
188. zmilkłabyś raczy — iron. racz zamilknąć; lepiej byś zamilkła. [przypis edytorski]
189. haczyć się kogoś — zaczepiać kogoś. [przypis edytorski]
190. zmiarcyła (gw.) — zmiarkowała, domyśliła się. [przypis autorski]
191. harny — hardy, dumny; por. gw. harnaś. [przypis edytorski]
192. wyżeną (gw., daw.) — wygnają. [przypis autorski]
193. zdziwiać (gw.) — mędrkować, wydziwiać. [przypis autorski]
194. skorzyście — jesteście skorzy (szybcy, pochopni). [przypis edytorski]
195. ino (gw.) — tylko. [przypis edytorski]
196. kiej (gw.) — kiedy, gdy. [przypis edytorski]
197. tęgo (gw., daw.) — uparcie, mocno. [przypis autorski]
198. parać się (gw., daw.) — wdawać się, zadawać się. [przypis autorski]
199. trza (gw.) — trzeba, potrzeba. [przypis edytorski]
200. tęga (gw.) — siła; tu: duszność. [przypis edytorski]
201. jąć się (daw., gw.) — złapać się, chwycić się. [przypis edytorski]
202. bez (gw.) — przez, poprzez. [przypis edytorski]
203. bo tak widno musi (gw.) — bo tak, widać, być musi. [przypis autorski]
204. zejmie (gw. forma) — zdejmie. [przypis edytorski]
205. bez (gw.) — przez, z powodu. [przypis edytorski]
206. bez (gw.) — przez, z powodu. [przypis autorski]
207. zaśby (gw.) — skąd żeby zaś; [skądże; ależ skąd; WL]. [przypis autorski]
208. juści (gw.) — owszem, właśnie tak. [przypis edytorski]
209. zwala (gw., daw.) — pozwala (zwolić). [przypis autorski]
210. jeźli (daw., gw.) — jeśli, jeżeli. [przypis edytorski]
211. mnie się patrzy (gw., daw.) — ja powinnam, mnie się należy. [przypis autorski]
212. bąkają — gadają. [przypis autorski]
213. jedno (gw., daw.) — jednak. [przypis autorski]
214. co ta (gw.) — co tam. [przypis autorski]
215. wygębować — wygadać; powiedzieć. [przypis edytorski]
216. wrzescała (gw.) — wrzeszczała. [przypis autorski]
217. dziecka (gw.) — dzieci. [przypis edytorski]
218. zawdy (gw., daw.) — zawsze. [przypis autorski]
219. ladacznica (daw.) — prostytutka. [przypis edytorski]
220. paduch (gw.) — nicpoń. [przypis autorski]
221. strawa — pożywienie; wyżywienie. [przypis edytorski]
222. dyciem (gw.) — a przeciem, a tom przecie. [przypis autorski]
223. warować się — trzymać się z daleka; nie ruszać. [przypis edytorski]
224. pirwsze (gw.) — pierwsze. [przypis autorski]
225. dyć (gw., daw.) — toć, przecie. [przypis autorski]
226. spamiętać się — opamiętać się; powstrzymać się. [przypis edytorski]
227. kroiło ci się (gw., daw.) — zbierało się na ciebie. [przypis autorski]
228. naściże (daw., gw.) — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że; inaczej: masz, maszże. [przypis edytorski]
229. włóko — wywłoko (przekleństwo, obelga). [przypis edytorski]
230. zczesła — sczezła; umarła, zdechła. [przypis edytorski]
231. krzywdów (gw.) — [D.lm] krzywd. [przypis autorski]
232. dola — los, egzystencja. [przypis edytorski]
233. grzędów (gw.) — grządek. [przypis autorski]
234. znikcemniały (gw.) — znikczemniały. [przypis autorski]
235. dworuje (gw.) — jest panem we dworze, panuje. [przypis autorski]
236. czasów siła — dużo czasu. [przypis edytorski]
237. zaroz (gw.) — zaraz. [przypis autorski]
238. suma — długa, uroczysta msza w kościele katolickim, odprawiana raz dziennie, najczęściej w południe. [przypis edytorski]
239. awo (gw.) — a to. [przypis autorski]
240. dworuje — panoszy się, mizdrzy, udaje panią. [przypis autorski]
241. aniś pocieszał — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: ani pocieszałeś; nawet nie pocieszałeś. [przypis edytorski]
242. niesporo (daw.) — niełatwo, trudno. [przypis edytorski]
243. snać (daw., gw.) — widocznie, najwyraźniej. [przypis edytorski]
244. uczna — uczona. [przypis autorski]
245. wkiedy (gw.) — kiedy. [przypis autorski]
246. honorny (gw.) — z honorem, dumą. [przypis autorski]
247. bez tom chciała (gw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; przez to chciałam. [przypis edytorski]
248. chycił (gw.) — chwycił. [przypis autorski]
249. ile roków (gw., daw.) — ile lat. [przypis autorski]
250. jurny (gw., daw.) — namiętny, zapędny. [przypis autorski]
251. namknął (gw.) — napomknął, wzmiankował. [przypis autorski]
252. bez to (gw.) — przez to, z tego powodu; [bez tom zjechała: konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; bez to zjechałam (gw.), znaczenie: z tego powodu przyjechałam]. [przypis autorski]
253. bez toście tu (gw.) — przez to [jeste]ście tu. [przypis edytorski]
254. zabaczyć (gw., daw.) — zapomnieć. [przypis autorski]
255. trza (gw.) — trzeba. [przypis edytorski]
256. jeno (gw.) — tylko. [przypis edytorski]
257. wprzódzi (gw.) — wcześniej, najpierw. [przypis edytorski]
258. zaśbym (gw.) — cóż bym, czemu bym. [przypis edytorski]
259. wnijść (daw., gw.) — wejść. [przypis edytorski]
260. statkiem (daw., gw.) — dobytkiem. [przypis autorski]
261. plebaneś dzisiaj — skrócone: pleban [jeste]ś dzisiaj. [przypis edytorski]
262. podchyzie — obejście bezpośrednie koło domu, od frontu ocienione daszkiem wspartym na słupach; także: podścienie, podcienie, podcień. [przypis edytorski]
263. hawok (gw.) — tutaj, haw. [przypis autorski]
264. dwa stołków (gw. forma) — dwa stołki. [przypis edytorski]
265. ciewy (gw.) — a niech to; a to dopiero; też coś. [przypis edytorski]
266. [może ci] nie prawie — może ci się nie podoba. [przypis autorski]
267. cale (daw., gw.) — całkiem, całkowicie, w pełni. [przypis edytorski]
268. ładzić — porządkować, wprowadzać ład. [przypis edytorski]
269. jeźli (daw., gw.) — jeśli, jeżeli. [przypis edytorski]
270. z gębą (gw.) — wymowna. [przypis autorski]
271. wkiedy (gw.) — kiedyś. [przypis edytorski]
272. abo (gw.) — albo. [przypis autorski]
273. zmarnieli (gw.) — posmutnieli. [przypis autorski]
274. zejmę — zdejmę. [przypis autorski]
275. trocha (gw.) — trochę. [przypis autorski]
276. pirwy (gw.) — pierwej, wpierw. [przypis autorski]
277. awo (gw.) — a oto. [przypis autorski]
278. szklenę (daw., gw.) — szklankę. [przypis autorski]
279. wszyscy inszy (gw.) — wszyscy inni. [przypis autorski]
280. z pyszna — dumnie. [przypis autorski]
281. jak się (...) śmieli — jak się ośmiela. [przypis autorski]
282. nieodbycie — tu: nieuchronnie. [przypis edytorski]
283. przewina (daw., gw.) — przewinienie. [przypis autorski]
284. trocha (gw.) — trochę. [przypis edytorski]
285. najść (daw., gw.) — znaleźć. [przypis edytorski]
286. dorzeczny (gw., daw.) — dogodny dla siebie. [przypis autorski]
287. nie zajrzą (gw., daw.) — nie pozazdroszczą. [przypis autorski]
288. radości (gw., daw.) — radościami. [przypis autorski]
289. żywiący (gw., daw.) — żyjący. [przypis autorski]
290. pożyte (gw., daw.) — spełnione. [przypis autorski]
291. każdyże — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że; znaczenie: czyż każdy, każdy przecież. [przypis edytorski]
292. ziem nie porał (daw., gw.) — ziemi nie krajał (pługiem). [przypis autorski]
293. czemużem (...) pragła — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czemuż pragnęłam. [przypis edytorski]
294. księstwa — [tu:] księdzowstwa; [godności, stanowiska księdza]. [przypis autorski]
295. niebytu — [tu:] biedoty. [przypis autorski]
296. chudoby (gw., daw.) — dobytku. [przypis autorski]
297. żywiąc (gw., daw.) — żyjąc. [przypis autorski]
298. ziemny — tu: ziemski (nie niebiański). [przypis edytorski]
299. amfora — kadzielnica. [przypis autorski]
300. znak pokojny — znak pokoju. [przypis autorski]
301. jeno (gw.) — tylko. [przypis edytorski]
302. łysną (daw., gw.) — błysną. [przypis autorski]
303. zacz — tu: czy, czyż. [przypis edytorski]
304. goryczne (gw.) — gorzkie. [przypis autorski]
305. wiecznaż — konstrukcja z partykułą wzmacniającą (tu tworzącą pytanie retoryczne) -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy wieczna, czyż wieczna. [przypis edytorski]
306. nadzieje (daw., gw.) — dziś D.lp: nadziei. [przypis edytorski]
307. nadzieje (gw., daw.) — nadziei. [przypis autorski]
308. mamże — konstrukcja z partykułą wzmacniającą (tu tworzącą pytanie retoryczne) -że; znaczenie: czy mam, czyż mam. [przypis edytorski]
309. psować — psuć. [przypis autorski]
310. dwie sągi — dziś: dwa sągi; sąg: jednostka miary objętości, równa ok. 4 m³. [przypis edytorski]
311. skąd by nie dojrzeć — skąd nie można dojrzeć. [przypis edytorski]
312. podle (gw.) — wzdłuż, obok. [przypis edytorski]
313. ścierz — ściernisko. [przypis edytorski]
314. kierz — krzak, krzaki. [przypis edytorski]
315. do studnie (gw., daw.) — do studni. [przypis autorski]
316. szczapa — szczypa, drzazga. [przypis autorski]
317. hań (gw.) — tam. [przypis edytorski]
318. u drewutnie (gw., daw.) — w drewutni. [przypis autorski]
319. onej (gw.) — jej. [przypis edytorski]
320. dziatki (daw., gw.) — dzieci. [przypis edytorski]
321. przecz (daw., gw.) — przecież, wszak. [przypis edytorski]
322. prze (gw.) — przez; [z powodu; WL]. [przypis autorski]
323. ludzkichże — konstrukcja z partykułą wzmacniającą (tu tworzącą pytanie retoryczne) -że; znaczenie: czy ludzkich, czyż ludzkich. [przypis edytorski]
324. bądźże — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że. [przypis edytorski]
325. do wsie (gw., daw.) — do wsi. [przypis autorski]
326. z którejem [przyszła] — z której [przyszłam]; [spójnik z dołączoną ruchomą końcówką czasownika 3 os. lp r.ż.; WL]. [przypis autorski]
327. po jagodach (gw., daw.) — po policzkach. [przypis autorski]
328. jedno a. jeno (gw., daw.) — tylko, li tylko. [przypis autorski]
329. przecz (daw., gw.) — przecież, wszak. [przypis edytorski]
330. jenoście (...) rzekli — konstrukcja z przestawną końcówką czasownika; inaczej: jeno rzekliście; tylko rzekliście. [przypis edytorski]
331. sposobić (daw., gw.) — przygotowywać, szykować. [przypis edytorski]
332. jeno (gw.) — tylko. [przypis edytorski]
333. zdybać — przyłapać; tu: spotkać. [przypis edytorski]
334. a tociem (...) patrzała (gw.) — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: przecież patrzałam. [przypis edytorski]
335. comy (gw., daw.) — cośmy [mówili; co mówiliśmy: konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika]. [przypis autorski]
336. ostaw (gw.) — zostaw. [przypis autorski]
337. kaj (gw.) — gdzie. [przypis edytorski]
338. hań (gw.) — tam. [przypis edytorski]
339. na rozchodnem (gw., daw.) — przy rozstaniu. [przypis autorski]
340. wyścież dobrzy — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że, skróconą do -ż oraz skróconą formą czasownika; znaczenie: wy jesteście dobrzy. [przypis edytorski]
341. jeno (gw.) — tylko. [przypis edytorski]
342. mej dusze (daw., gw.) — dziś D.lp: mej duszy. [przypis edytorski]
343. dwie sągów — dziś: dwa sągi; sąg: jednostka miary objętości, równa ok. 4 m³. [przypis edytorski]
344. lecino (gw.) — leć ino, leć no. [przypis autorski]
345. przyzwijże — przywołajże [konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że; WL]. [przypis autorski]
346. potrza — potrzeba. [przypis edytorski]
347. warzyć — gotować. [przypis edytorski]
348. kiejsi (gw.) — kiedyś tam. [przypis edytorski]
349. a dyć (gw.) — a przecież już; a owo już. [przypis autorski]
350. zgotowiony — przygotowany. [przypis edytorski]
351. choć zaraz — choćby i zaraz. [przypis autorski]
352. hańten (gw.) — tamten. [przypis edytorski]
353. przydam pomocy złożyć — przydam pomocy, by złożyć. [przypis autorski]
354. hań (gw.) — tam. [przypis edytorski]
355. nikta — nikt ta. [przypis autorski]
356. niechby się te gniewy Boże skońcą — niechby się skończyły i niech się skończą (zaczyna mówić przypuszczeniem, kończy pewnikiem). [przypis autorski]
357. nie zdawało — nie zdawało stosownym. [przypis autorski]
358. wraził (gw., daw.) — włożył. [przypis autorski]
359. potrza (gw.) — potrzeba, trzeba. [przypis edytorski]
360. hań (gw.) — tam. [przypis edytorski]
361. w drewutnie (daw., gw.) — dziś forma N.lp: w drewutni. [przypis edytorski]
362. sklamrzyć — tu: skamleć, narzekać. [przypis edytorski]
363. kaindziej (gw.) — gdzie indziej. [przypis edytorski]
364. hańte (gw.) — tamto. [przypis edytorski]
365. swarzyć — tu: krzyczeć. [przypis edytorski]
366. przyodziwa (gw.) — ubranie, przyodziewek. [przypis edytorski]
367. jużci a. juści (gw.) — pewnie, oczywiście. [przypis edytorski]
368. beze mnie (gw.) — przeze mnie. [przypis edytorski]
369. zesujesz (gw., daw.) — zesypiesz. [przypis autorski]
370. wszyćko (gw.) — wszystko. [przypis edytorski]
371. do studnie (gw., daw.) — do studni. [przypis autorski]
372. powrósło — sznur, wstęga do przewiązywania snopów zboża, chrustu, polan drewna, najczęściej upleciona z traw, słomy a. wikliny; także: przewiąsło. [przypis edytorski]
373. słomne (gw.) — ze słomy, słomiane. [przypis autorski]
374. rozumię (gw.) — rozumiem. [przypis edytorski]
375. tela (gw.) — tyle. [przypis edytorski]
376. a jeszcze — a! jeszcze i to. [przypis autorski]
377. na ścieżki — idź na ścieżki. [przypis autorski]
378. bez natonie (gw.) — przez podwórko na tyle dworu. [przypis autorski]
379. haw (gw.) — tu. [przypis edytorski]
380. bez (gw.) — przez. [przypis edytorski]
381. był (...) wyciągnął — konstrukcja czasu zaprzeszłego; znaczenie: wyciągnął uprzednio, wyciągnął wcześniej. [przypis edytorski]
382. przeklena (gw.) — przeklęła. [przypis edytorski]
383. cie (gw.) — cię. [przypis edytorski]
384. wyżena (gw., daw.) — wygoniła. [przypis autorski]
385. nieswojo — niemiło, niespokojno. [przypis autorski]
386. przeklena (gw.) — przeklęła. [przypis edytorski]
387. wziena (gw.) — wzięła. [przypis edytorski]
388. cobym zaś (gw.) — gdzieżbym zaś, [ależ czemu; WL]. [przypis autorski]
389. przyjena (gw.) — przyjęła. [przypis edytorski]
390. wbiegła na izby — do izb (izb jest tam kilka). [przypis autorski]
391. tela (gw.) — tyle, tak dużo. [przypis edytorski]
392. wszyćko (gw.) — wszystko. [przypis edytorski]
393. żeby poradziła unieść — żeby dała radę ciężarowi i udźwignęła. [przypis autorski]
394. wkiedy (gw.) — kiedyś, czasem. [przypis edytorski]
395. młożą (gw.) — mnożą. [przypis autorski]
396. namniejszy (gw., daw.) — najmniejszy. [przypis autorski]
397. swobodno (gw., daw.) — swobodnie. [przypis autorski]
398. obstoicie (gw., daw.) — potraficie. [przypis autorski]
399. mie się pytać (gw.) — mnie się pytać. [przypis autorski]
400. pono (gw.) — podobno, najwyraźniej. [przypis edytorski]
401. hań (gw.) — tam. [przypis edytorski]
402. wiedę (gw.) — wiodę, prowadzę. [przypis edytorski]
403. że prze mnie (gw.) — że przeze mnie. [przypis autorski]
404. nad obima — nad oboma. [przypis edytorski]
405. pojeni (gw.) — pojęli, zrozumieli. [przypis edytorski]
406. hań (gw.) — tam. [przypis edytorski]
407. bramy edeńskie — bramy rajskie. [przypis autorski]
408. wy Boga mi nie gródźcie — nie zagradzajcie mi [drogi do] Boga. [przypis edytorski]
409. jakiesi (gw.) — jakieś. [przypis edytorski]
410. zwidzyska (gw.) — przywidzenia. [przypis autorski]
411. w giezłeczkach (gw., daw.) — w koszulkach. [przypis autorski]
412. przygodziła — godnie ubrała. [przypis autorski]
413. pożywię (gw., daw.) — pożyję. [przypis autorski]
414. Nieba Empirejskie — wyrażenie znane chłopom z kolędy. [przypis autorski]
415. zali (daw, gw.) — czy, czyż. [przypis edytorski]
416. sięże (daw., gw.) — sięgnie, dosięgnie. [przypis edytorski]
417. chyta (gw.) — chwyta. [przypis autorski]
418. upowita — spowita. [przypis edytorski]
419. lęże (daw., gw.) — legnie, polegnie, położy się. [przypis edytorski]
420. przenieść — znieść, przecierpieć. [przypis edytorski]
421. przeczże — przecież. [przypis edytorski]
422. gorze — gore, [płonie; WL]. [przypis autorski]
423. k’tobie (daw., gw.) — ku tobie, w twoją stronę. [przypis edytorski]
424. pospoły — pospołu, wespół, razem. [przypis edytorski]
425. we czworą świata stronę (gw.) — w cztery świata strony. [przypis edytorski]
426. ostawić (daw., gw.) — zostawić. [przypis edytorski]
427. natonie (gw.) — podwórko na tyle domu. [przypis autorski]
428. kędyś (daw., gw.) — gdzieś. [przypis edytorski]
429. hań (gw.) — tam. [przypis edytorski]
430. kaj (gw.) — gdzie. [przypis edytorski]
431. kajby (gw.) — gdzieżby. [przypis edytorski]
432. gorzeć (daw., gw.) — palić się, płonąć. [przypis edytorski]
433. prose (gw.) — proszę. [przypis edytorski]
434. hajnok (gw.) — tam gdzieś. [przypis edytorski]
435. zwólże (daw., gw.) — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że; znaczenie: pozwól. [przypis edytorski]
436. sproszą — uproszą, doproszą się. [przypis autorski]
437. coście (...) dopuścili — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: co [którzy] dopuściliście. [przypis edytorski]
438. trza (gw.) — trzeba, potrzeba. [przypis edytorski]
439. prawie (daw., gw.) — prawdziwie, naprawdę, rzeczywiście. [przypis edytorski]
440. gorzeć (daw., gw.) — palić się, płonąć. [przypis edytorski]
441. trza (daw., gw.) — trzeba, potrzeba. [przypis edytorski]
442. letą ka dwór (gw.) — lecą, gdzie jest dwór. [przypis autorski]
443. łyskać — błyskać, połyskiwać. [przypis edytorski]
444. u kalenice (daw., gw.) — na szczycie dachu, strzechy. [przypis autorski]
445. trzepotą (gw.) — trzepocą, trzepotają. [przypis autorski]
446. do samice (gw., daw.) — do samicy. [przypis autorski]
447. spokoić — uspokajać. [przypis edytorski]
448. wnetki (gw.) — wnet. [przypis autorski]
449. kaj (gw.) — gdzie. [przypis edytorski]
450. trzepotą (gw. forma) — trzepocą. [przypis edytorski]
451. mir — pokój. [przypis edytorski]
452. więtsze (gw.) — większe. [przypis autorski]
453. jaskółce (gw.) — jaskółki. [przypis autorski]
454. mgleją (gw.) — mdleją. [przypis autorski]
455. wylęgnione — wylęgnięte; te, które się wylęgły. [przypis edytorski]
456. dostrzegłszy gołębi — dziś z B.: dostrzegłszy gołębie. [przypis edytorski]
457. mienić się (daw., gw.) — zmieniać się. [przypis edytorski]
458. piecysko (gw.) — forma augmentatywna od piec; wielki piec. [przypis edytorski]
459. wrzescy (gw.) — wrzeszczy. [przypis edytorski]
460. poozdzierane — porozdzierane. [przypis edytorski]
461. strzyga — w wierzeniach ludowych upiór żywiący się ludzką krwią; posiadał zdolność zmieniania kształtów, często przybierał postać kobiecą. [przypis edytorski]
462. hań (gw.) — tam. [przypis edytorski]
463. haw (gw.) — tu. [przypis edytorski]
464. mierzała — zmierzała, kierowała się. [przypis edytorski]
465. dyć — przecież. [przypis edytorski]
466. napróżny — próżny, daremny, nadaremny. [przypis edytorski]
467. więtszy (gw.) — większy. [przypis edytorski]
468. krwie (daw., gw.) — dziś D.lp: krwi. [przypis edytorski]
469. ożóg — płonąca żagiew, polano. [przypis edytorski]
470. koł — kołek, drąg. [przypis edytorski]
471. ozwarty (gw.) — otwarty. [przypis edytorski]
472. wrotka — drzwiczki; małe wrota. [przypis edytorski]
473. hań (gw.) — tam. [przypis edytorski]
474. onę (gw.) — ją. [przypis edytorski]
475. haw (gw.) — tu. [przypis edytorski]
476. wstrętem się gnie — wygina się ze wstrętem. [przypis edytorski]
477. dzierżyć — trzymać. [przypis edytorski]
478. mocą — siłą; tu: przemocą, na siłę. [przypis edytorski]
479. prze — napiera. [przypis autorski]
480. imać się czegoś — chwytać się za coś. [przypis edytorski]
481. haw (gw.) — tu. [przypis autorski]
482. z hawtąd (gw.) — stąd. [przypis autorski]
483. boisko — tu: część podwórza przeznaczona do bicia kłosów cepami w celu wyłuskania ziaren zboża; zwykle płaska, pusta przestrzeń. [przypis edytorski]
484. poginiewa (gw. forma) — poginiemy. [przypis edytorski]