Wesele

Dramat w trzech aktach

OSOBY:

  1. GOSPODARZ
  2. GOSPODYNI
  3. PAN MŁODY
  4. PANNA MŁODA
  5. MARYSIA
  6. WOJTEK
  7. OJCIEC
  8. DZIAD
  9. JASIEK
  10. KASPER
  11. POETA
  12. DZIENNIKARZ
  13. NOS
  14. KSIĄDZ
  15. MARYNA
  16. ZOSIA
  17. RADCZYNI
  18. HANECZKA
  19. CZEPIEC
  20. CZEPCOWA
  21. KLIMINA
  22. KASIA
  23. STASZEK
  24. KUBA
  25. ŻYD
  26. RACHEL
  27. MUZYKANT
  28. ISIA

OSOBY DRAMATU:

  1. CHOCHOŁ
  2. WIDMO
  3. STAŃCZYK
  4. HETMAN
  5. RYCERZ CZARNY
  6. UPIÓR
  7. WERNYHORA

DEKORACJA:

Noc listopadowa; w chacie, w świetlicy1. Izba wybielona siwo, prawie błękitna, jednym szarawym tonem półbłękitu obejmująca i sprzęty, i ludzi, którzy się przez nią przesuną.

Przez drzwi otwarte z boku, ku sieni, słychać huczne weselisko, buczące basy, piskanie skrzypiec, niesforny klarnet, hukania chłopów i bab i przygłuszający wszystką nutę jeden melodyjny szum i rumot tupotających tancerzy, co się tam kręcą w zbitej masie w takt jakiejś ginącej we wrzawie piosenki....

I cała uwaga osób, które przez tę izbę-scenę przejdą, zwrócona jest tam, ciągle tam; zasłuchani, zapatrzeni ustawicznie w ten tan, na polską nutę... wirujący dookoła, w półświetle kuchennej lampy, taniec kolorów, krasych2 wstążek, pawich piór, kierezyj3, barwnych kaftanów4 i kabatów5, nasza dzisiejsza wiejska Polska.

A na ścianie głębnej: drzwi do alkierzyka6, gdzie łóżko gospodarstwa i kołyska, i pośpione na łóżkach dzieci, a górą zszeregowani Święci obrazkowi. Na drugiej bocznej ścianie izby: okienko przysłonione7 białą muślinową firaneczką; nad oknem wieniec dożynkowy z kłosów; — za oknem ciemno mrok — za oknem sad, a na deszczu i słocie krzew otulony w słomę8, w zimową ochronę okryty.

Na środku izby stół okrągły, pod białym, sutym obrusem, gdzie przy jarzących brązowych świecznikach żydowskich9 suta zastawa, talerze poniechane tak, jak dopiero co od nich cała weselna drużba wstała, w nieładzie, gdzie nikt o sprzątaniu nie myśli. Około stołu proste drewniane stołki kuchenne z białego drzewa; przy tym na izbie biurko, zarzucone mnóstwem papierów; ponad biurkiem fotografia Matejkowskiego Wernyhory10 i litograficzne odbicie Matejkowskich Racławic11. Przy ścianie w głębi sofa wyszarzana; ponad nią złożone w krzyż szable, flinty, pasy podróżne, torba skórzana. W innym kącie piec bielony, do maści12 z izbą; obok pieca stolik empire13, zdobny świecącymi resztami brązów, na którym zegar stary, alabastrowymi kolumienkami14 dźwigający złocony krąg godzin; nad zegarem portret pięknej damy w stroju z lat 1840 w lekkim muślinowym zawoju przy twarzy młodej w lokach i na ciemnej sukni.

U boku drzwi weselnych skrzynia ogromna wyprawna wiejska, malowana15 w kwiatki pstre i pstre desenie; wytarta już i wyblakła. Pod oknem stary grat, fotel z wysokim oparciem.

Nad drzwiami weselnymi ogromny obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej16 z jej sukienką srebrną i złotym otokiem promieni na tle głębokiego szafiru; a nad drzwiami alkierza takiż ogromny obraz Matki Boskiej Częstochowskiej17, w utkanej wzorzystej szacie, w koralach i koronie polskiej Królowej, z Dzieciątkiem, które rączkę ku błogosławieniu wzniosło.

Strop drewniany w długie belki proste z wypisanym na nich Słowem Bożym i rokiem pobudowania.

RZECZ DZIEJE SIĘ W ROKU TYSIĄC DZIEWIĘĆSETNYM.

AKT I

SCENA I

Czepiec, Dziennikarz

CZEPIEC

Cóz tam, panie, w polityce?

Chińcyki trzymają się mocno!?19

DZIENNIKARZ

A, mój miły gospodarzu,

mam przez cały dzień dosyć Chińczyków.

CZEPIEC

Pan polityk!

DZIENNIKARZ

Otóż właśnie polityków

mam dość, po uszy, dzień cały.

CZEPIEC

Kiedy to ciekawe sprawy.

DZIENNIKARZ

A to czytaj, kto ciekawy;

wiecie choć, gdzie Chiny leżą?

CZEPIEC

No, daleko, kajsi20 gdzieś daleko;

a panowie to nijak nie wiedzą,

że chłop chłopskim rozumem trafi,

choćby było i daleko.

A i my tu cytomy21 gazety

i syćko22 wiemy.

DZIENNIKARZ

A po co — ?

CZEPIEC

Sami się do światu garniemy.

DZIENNIKARZ

Ja myślę, że na waszej parafii

świat dla was aż dosyć szeroki.

CZEPIEC

A tu ano i u nas bywają,

co byli aże dwa roki

w Japonii; jak była wojna23.

DZIENNIKARZ

Ale tu wieś spokojna. —

Niech na całym świecie wojna,

byle polska wieś zaciszna,

byle polska wieś spokojna24.

CZEPIEC

Pon25 się boją we wsi ruchu.

Pon nos obśmiwajom w duchu. —

A jak my, to my się rwiemy

ino do jakiej bijacki.

Z takich, jak my, był Głowacki26.

A, jak myślę, ze panowie

duza by juz mogli mieć,

ino oni nie chcom chcieć!

SCENA II

Dziennikarz, Zosia

DZIENNIKARZ

Pani to taki kozaczek;

jak zesiądzie z konika, jest smutny.

ZOSIA

A pan zawsze bałamutny.

DZIENNIKARZ

To nie komplement, to czuję

i tego bynajmniej nie tłumię.

ZOSIA

Dobrze, że przynajmniej pan umie

zmiarkować, kiedy uczucie,

a kiedy salonowa zabawka —

ale w tym razie...

DZIENNIKARZ

To sprawka

pani wdzięku, pani jest bardzo miła,

pani tak główkę schyliła...

ZOSIA

Prawda? Tak jakbym się dziwiła,

że mnie tyle honoru spotyka;

pan redaktor dużego dziennika

przypatruje się i oczy przymyka

na mnie, jako na obrazek.

DZIENNIKARZ

A obrazek malowny, bez skazek,

farby świeże, naturalne,

rysunek ogromnie prawdziwy,

wszystko aż do ram idealne.

ZOSIA

Widzę, znawca osobliwy.

DZIENNIKARZ

I czemuż pani się gniewa?

ZOSIA

Że pan jak Lohengrin27 śpiewa

nade mną jak nad łabędziem,

że my dla siebie nie będziem,

i po cóż tyle śpiewności?

DZIENNIKARZ

Oto tak, tak z rozlewności

towarzyskiej.

SCENA III

Radczyni, Haneczka, Zosia

HANECZKA

Ach, cioteczko, ciotusieńko!

RADCZYNI

Co, serdeńko?

HANECZKA

Tamci tańczą, my stoimy;

chcemy tańczyć także i my.

RADCZYNI

Może który z panów zechce?

ZOSIA

Z nikim z panów tańczyć nie chcę.

RADCZYNI

Potańcujcie trochę same.

ZOSIA

My byśmy chciały z drużbami,

z tymi, co pawimi piórami

zamiatają pułap izby28.

RADCZYNI

Poszłybyście tam do ciżby?

HANECZKA

To tak miło, miło w ścisku.

RADCZYNI

Oni się tam gniotą, tłoczą

i ni stąd, ni zowąd naraz

trzask, prask, biją się po pysku;

to nie dla was.

ZOSIA

My wrócimy zaraz.

RADCZYNI

Cóżeś ty dziś tak wesoła?

Odgarnij se włosy z czoła.

ZOSIA

Raz dokoła, raz dokoła!

HANECZKA

Ciotusieńka zła okropnie,

zła okrutnie — a przelotnie —

zaraz buzię pocałuję.

RADCZYNI

Hanka zawsze swego dopnie.

Niech się panna wytańcuje.

SCENA IV

Radczyni, Klimina

KLIMINA

Pochwalony, dobry wieczór państwu29.

RADCZYNI

Pochwalony — gospodyni...

KLIMINA

Tu wsiosko30 od maleńkości, Klimina,

po wójcie wdowa.

RADCZYNI

Radczyni31

jestem z Krakowa.

KLIMINA

Macie syna.

RADCZYNI

Tańcuje tam.

KLIMINA

Niech się bawi;

som ta dziwki, niech nie stoją.

RADCZYNI

Jakoś mu nie idzie sporo,

bo się ino pogapuje.

KLIMINA

Panowie dziwek się boją;

zaraz która co przyniesie,

ino roz sie przetańcuje.

RADCZYNI

Wyście sobie, a my sobie.

Każden sobie rzepkę skrobie.

KLIMINA

Myślałam, pomówię z matusią,

toby wnuczka kołysała — ?

RADCZYNI

A toście wy skora, kumosiu;

ledwo że wkoło spojrzała,

już by mi synów swatała — ?

KLIMINA

Hej, jo sie bawiła wprzódzi,

teroz bym lo inszych chciała.

Coraz więcej potrza ludzi.

Żeniłabym, wydawała!

SCENA V

Zosia, Kasper

ZOSIA

Drużba tańczy, proszę ze mną.

KASPER

Panienka obcesem32 wpada.

ZOSIA

A w kółeczko...

KASPER

Dookoła.

Panienka se ta wesoła.

Ano Kaśka będzie rada,

jak przestoi.

ZOSIA

Kaśka, jaka?

KASPER

Ano ta, co w kącie taka...

ZOSIA

Druhna?

KASPER

Juści, druhna pirso33,

co mi ją na żone rają34.

ZOSIA

Raz dokoła, raz dokoła...

KASPER

Panienka się nie zgniwają,

że ją lepiej gabne35 w pasie,

ano Kaśka w sobie syrso36.

ZOSIA

Pewno drużba kocha Kasię — ?

KASPER

Panienka se ta wesoła.

ZOSIA

Raz dokoła, raz dokoła...

SCENA VI

Haneczka, Jasiek

HANECZKA

Jakby Jasiek chciał tańcować,

tobym z Jaśkiem tańcowała — ?

JASIEK

A mogę sie ofiarować,

by ino panienka chciała — ?

HANECZKA

Proszę, proszę, chwilkę w koło,

jak wesoło, to wesoło.

Jasiek dzisiaj pierwszy drużba.

JASIEK

Najmilso mi tako służba.

SCENA VII

Radczyni, Klimina

RADCZYNI

Cóż ta, gosposiu, na roli?

Czyście sobie już posiali?37

KLIMINA

Tym ta casem sie nie siwo38.

RADCZYNI

A mieliście dobre żniwo — ?

KLIMINA

Dzięka Bogu, tak ta bywo.

RADCZYNI

Jak złe żniwo, to was boli,

żeście się napracowali — ?

KLIMINA

Zawszeć sie co przecie zgarnie.

RADCZYNI

Dobrze sobie wyglądacie.

KLIMINA

I pani ta tyz39 nie marnie.

RADCZYNI

Jeszcze się widzicie młoda.

KLIMINA

Jak po Marcinie jagoda40.

RADCZYNI

Może jeszcze się wydacie — ?

KLIMINA

A cóz sie ta tak pytacie?!

SCENA VIII

Ksiądz, Panna Młoda, Pan Młody

PAN MŁODY

Ksiądz dobrodziej łaskaw bardzo.

Proszę nas nie zapominać.

KSIĄDZ

Są i tacy, co mną gardzą,

żem jest ze wsi, bom jest z chłopa.

Patrzą koso — zbędą prędko,

a tu mi na sercu lentko41.

Sami swoi, polska szopa,

i ja z chłopa, i wy z chłopa.

PAN MŁODY

Ksiądz dobrodziej już niebawem

będzie nosić pelerynkę42 — ?

KSIĄDZ

Może i należy mi się;

lecz pewnego nic nie wi się.

Inni także robią ślinkę43!

Może sprawię pelerynkę —

PAN MŁODY

Może z konsystorza44 przecie

popatrzą okiem łaskawem;

życzę bardzo.

PANNA MŁODA

Choć co dadzą;

ino te ciarachy45 tworde,

trza by stoć i walić w morde.

PAN MŁODY

Moja duszko, tu sie mówi

o kościelnej dostojności,

którą mają przyznać Jegomości.

PANNA MŁODA

Jo myślała, że co inne.

KSIĄDZ

Naiwne to i niewinne.

SCENA IX

Pan Młody, Panna Młoda

PANNA MŁODA

Cięgiem46 ino47 rad byś godać,

jakie to kochanie będzie.

PAN MŁODY

A ty wolisz całowanie —

będziesz kochać, a powiédzże — ?

PANNA MŁODA

Przeciem ci już wygodała48.

Przecież ci mnie nikt nie wydrze.

PAN MŁODY

Serce do kochania radsze.

Toś już moja! Radość, szczęście!

Nie myślałem, że tak wiele.

PANNA MŁODA

Ano chciałeś, masz wesele.

PAN MŁODY

Ach, nie patrzę, jak całuję;

nie całuję, kiedy patrzę,

a lica masz coraz gładsze.

PANNA MŁODA

A krew sie tak zesumuje49.

PAN MŁODY

Pocałujże, jeszcze, jeszcze,

niechże tobą się napieszczę:

usta, oczy, czoło, wieniec...

PANNA MŁODA

Takiś ta nienasyceniec.

PAN MŁODY

Nigdy syty, nigdy zadość;

taka to już dla mnie radość;

całowałbym cię bez końca.

PANNA MŁODA

A to męcąco50 robota;

nie dziwota, nie dziwota,

żeś tak zbladnoł, taki wrzący.

PAN MŁODY

Nie chwalący, nie chwalący,

spokoju mi nie dawały.

PANNA MŁODA

A bo chciałeś.

PAN MŁODY

Same chciały.

PANNA MŁODA

Cóz ta za śkaradne śtuki51?

PAN MŁODY

Myśmy takie samouki;

kochałem się po różnemu,

a ciebie chcę po swojemu,

po naszemu.

PANNA MŁODA

A no z duszy;

jak ci dobrze, niech ta będzie.

PAN MŁODY

Teraz ci mnie nic nie zwiedzie.

Takem pragnął, zboża, słońca...

PANNA MŁODA

Mos52 wesele! — Pódź53 do tońca!

SCENA X

Poeta, Maryna

POETA

Żeby mi tak rzekła która,

sercem już dysponująca,

tak po prostu: „no, chcę ciebie”,

jak jaka wiejska dziewczyna...

MARYNA

To niby ja ta dziewczyna,

ja oświadczyć się mająca?

Skądże taka pewna mina?

POETA

Wcale insze miałem plany

jeźlim plany miał w ogóle —

chciałem coś powiedzieć czule,

chciałem zapukać w serduszko,

coś usłyszeć, coś podsłuchać:

jak się to tam musi ruchać54,

jak się to tam musi palić — ?!

MARYNA

Muszę panu się pożalić,

w serduszku nienapalone;

jak kto weźmie mnie za żonę.

będzie sobie ciepło chwalić;

muszę panu się pożalić:

choć zimno, można się sparzyć.

POETA

Amor mógłby gospodarzyć.

MARYNA

Amor ślepy, może zdradzić.

POETA

Amor: duch skrzydlaty, gończy.

MARYNA

Pretensji do skrzydeł wiele.

POETA

Więc się na pretensjach kończy.

MARYNA

A nie kończy się w kościele.

POETA

Byłby to już Amor w klatce.

MARYNA

Lis w pułapce.

POETA

Motyl w siatce.

MARYNA

Paź królowej55na usługach.

POETA

Ślub po zapłaconych długach.

Miłość nęci rozmaita.

MARYNA

A, to z nami kwita.

POETA

Kwita —

nie myślałem, że coś świta,

pani prawie obrażona — ?

MARYNA

Czegóż to pan jeszcze szuka?

POETA

Że nie poszła w las nauka.

MARYNA

Któż się uczył?

POETA

Tak wzajemnie

Ja od pani, pani ze mnie.

MARYNA

A na cóż mnie tej nauki?

POETA

Na nic.

MARYNA

Więc?

POETA

Sztuka dla sztuki.

MARYNA

Zawrót głowy, wielka chwała;

niech pan sztuki płata różne,

bylebym ja spokój miała.

POETA

Rozmowa z panienką młodą,

jak ją zwykle młodzi wiodą

w takim stylu skrzydełkowym;

rozmowa z panną upartą:

o miłości, o Amorze,

o kochaniu, co w tym, owym

z nagła się przejawić może; —

szepty z panną czarującą,

przez pół serio, przez pół drwiąco —

zawsze jeszcze studium warto.

MARYNA

Przez pół drwiąco, przez pół serio

bawi się pan galanterią56.

POETA

Ale gdzie ta, ale gdzie ta.

MARYNA

Pan poeta, pan poeta.

Coś, jak liryzm, struna brzękła:

ja o pana się przelękła,

że ta strzała niespodziana

może trafić, ale pana.

POETA

Bawię panią galanterią

przez pół drwiąco, przez pół serio;

stąd się styl osobny stwarza:

nikt nikogo nie dosięga,

nikt nikogo nie obraża —

na łokcie różowa wstęga —

nie prowadzi do ołtarza. —

Tajemnicą jest kobieta.

MARYNA

Słucham, co to za wymowa!

POETA

Słowa, słowa, słowa, słowa57.

MARYNA

Ale gdzie ta, ale gdzie ta!

POETA

Jakaż znów refleksja nowa?

MARYNA

Pan poeta, pan poeta.

SCENA XI

Ksiądz, Pan Młody, Panna Młoda

KSIĄDZ

Zwracam się do panny młodej,

pijąc do pana młodego...

PANNA MŁODA

Cóz takiego, cóz takiego?

KSIĄDZ

Może, hm, po pewnym czasie,

bo to człowiek jest człowiekiem,

ot, przykładem tylu ludzi —

bo to człowiek jest człowiekiem,

usiada się tylko z wiekiem...

PANNA MŁODA

Niby jak to kwaśne mliko.

KSIĄDZ

Wyście młodzi, wyście młodzi,

choć się dzisiaj wszystko godzi,

przyjdzie czas, co was ochłodzi.

PAN MŁODY

Dzięki, niech się ksiądz nie trudzi,

niech nie trudzi się dobrodziéj,

wdał się Pan Bóg już w tę sprawę

i ten wszystko załagodzi;

byliśmy rano w kościele,

braliśmy ślub u ołtarza.

KSIĄDZ

No, ale to tak się zdarza;

ogromnie przypadków wiele,

i przypomnieć pożytecznie.

PAN MŁODY

Podziękujże za obawę.

PANNA MŁODA

Zdarłabym jej łeb, jak krosna!

PAN MŁODY

A kocha, bo jest zazdrosna.

KSIĄDZ

Ach, kolorowa bajecznie58!

SCENA XII

Pan Młody, Panna Młoda

PAN MŁODY

Kochasz ty mnie?

PANNA MŁODA

Moze, moze —

cięgiem ino godos o tem59.

PAN MŁODY

Bo mi serce wali młotem,

bo mi w głowie huczy, szumi...

moja Jaguś60, toś ty moja?!

PANNA MŁODA

Twoja, jak trza, juści61 twoja;

bo cóż cie ta znów tak dumi?

Cięgiem ino godos o tem.

PAN MŁODY

A ty z twoim sercem złotem

nie zgadniesz, dziewczyno-żono,

jak mi serce wali młotem,

jak cię widzę z tą koroną62,

z tą koroną świecidełek,

w tym rozmaitym gorsecie,

jak lalkę dobytą z pudełek

w Sukiennicach, w gabilotce63:

zapaseczka64, gors, spódnica,

warkocze we wstążek splotce;

że to moje, że to własne,

że tak światłem gorą lica!

PANNA MŁODA

Buciki mom65 trochę ciasne.

PAN MŁODY

A to zezuj66, moja złota.

PANNA MŁODA

Ze sewcem67 tako robota.

PAN MŁODY

Tańcuj boso.

PANNA MŁODA

Panna młodo?!

Cóz ta znowu?! To ni mozno.

PAN MŁODY

Co się męczyć? W jakim celu?

PANNA MŁODA

Trza być w butach na weselu.

SCENA XIII

Ksiądz, Pan Młody

PAN MŁODY

Któż komu czego zabroni?

KSIĄDZ

Zależy, za czym kto goni.

PAN MŁODY

Tak cudzego pilnujecie — ?

KSIĄDZ

Nie każdy ma jedno na świecie,

a każdy ma swoje osobne,

co go trzyma — a te drobne

rzeczki, małe, niepozorne

składają się na jedną wielką rzecz.

PAN MŁODY

Ksiądz sobie, jako chcesz, przecz. —

Szczęście każdy ma przed nosem,

a jak ma, to trzeba brać —

trzeba iść za serdecznym głosem

i nie pozwolić się kpać68.

KSIĄDZ

No, mój panie,

nie każdemu jednakie wołanie.

A jak kto ręką sięgnie po co, a nie dostanie?

SCENA XIV

Radczyni, Maryna

RADCZYNI

A panny już bez pamięci,

widzę, hulają.

MARYNA

Do smaku.

Jak mnie Czepiec chwycił wpół,

jak zawinął i obleciał w kółko,

tom w oczach zobaczyła gwiazdy,

jakby jakieś napowietrzne jazdy,

kręcące się zawrotem kół.

RADCZYNI

Pot oblewa całe czółko;

możesz się zaziębić wnet.

MARYNA

A tak — teraz to sobie myślę:

co insze złoto, a co insze miedź.

RADCZYNI

Nie pleć, spocznij, cicho siedź.

MARYNA

A myśl moja het, het, het...

SCENA XV

Maryna, Poeta

POETA

Elektryczność z oczu bije.

MARYNA

Zgrzałam się przy tańcowaniu.

POETA

Pani marzy o kochaniu —

co tam pani serce czyje.

MARYNA

Może pańskie serce zatem — —?

POETA

Umie pani strzelać batem — —?

MARYNA

Jak to, co to — tak przez kogo?

POETA

Tak w powietrze, a szeroko.

MARYNA

Co tam panu serce czyje; —

a umie pan kopnąć nogą — — ?

POETA

Tak przez kogo — ?

MARYNA

Nie tak srogo —

tak w powietrze, a wysoko.

POETA

Na co, po co?

MARYNA

Dla niczego.

POETA

To nic złego.

MARYNA

I nic z tego.

POETA

To zagadka?

MARYNA

Sfinks69.

POETA

Meduza70.

MARYNA

Może z tego pan odgadnie

nowoczesny styl harbuza71;

tak jak ja odgadłam snadnie72:

próżność na wysokiej skale,

w swojej własnej śpiącą chwale.

POETA

Zeus i Pan Bóg mieszka w niebie,

przedsię73 obaj są u siebie.

Psyche74 to najczulej pieści. —

O tym, gdzie kto śpi wysoko,

pani wie coś z głuchych wieści;

nie dosięgło jeszcze oko.

MARYNA

Rozumiem coś z wielką biedą;

nie dosięgło jeszcze oko,

nie zawlokłam się na turnie;

tak tam dumnie, szumnie, chmurnie.

Bałamuctwa w wielkim stylu,

które już przeżyło tylu,

różni więksi, mniejsi, niscy;

wszystko bardzo wyjątkowe,

bardzo dziwne, bardzo nowe,

tylko że tak robią wszyscy.

POETA

Słucham, co to za wymowa — ?

MARYNA

Słowa, słowa, słowa, słowa.

POETA

To uczucia tak się garną;

szkoda, żeby szły na marno.

MARYNA

Ale gdzie ta, ale gdzie ta.

Pan myśli, że ja zajęta?

POETA

Widzę, że pani pamięta,

jaka komu etykieta75

przylepiona i przypięta.

MARYNA

Szkoda, żeby szły na marno

te uczucia, co się garną:

Pan poeta, pan poeta.

POETA

Otóż to, to etykieta.

SCENA XVI

Zosia, Haneczka

ZOSIA

Chciałabym kochać, ale bardzo,

ale tak bardzo, bardzo, mocno.

HANECZKA

To ta muzyka gra tak skoczno

i pewno serce tobie skacze.

Jeszcze się dosyć, dość napłacze,

nim go kochanie ułagodzi.

Pociesz się, serce, pociesz, miła,

jeszcze niejedna łza, mogiła,

od tej miłości ciebie grodzi.

ZOSIA

Że to tak losy szczęściem gardzą,

że tak nie sypią szczęściem w oczy,

tylko tak zaraz błyski gasną,

ledwo się w oczach świt roztoczy?

HANECZKA

Musisz przejść wprzódy cierpień koło;

przejść musisz wprzódy nędzę, bole,

a potem kiedyś będzie wesoło,

jak ci ból serce dość nakole.

ZOSIA

Ja, gdybym była losów panią,

na przykład taką, wiesz: Fortuną76.

tobym odarła złote runo77,

żeby dać wszystko ludziom tanio;

żeby się tak nie umęczali,

w takiem gonieniu ciężkiem, długiem:

każden, jak więzień, za swym pługiem;

żeby się syto nakochali,

żeby się wszystko im kręciło:

jakby się złote nitki wiło.

HANECZKA

A tu są takie Parki stare78,

co nożycami tną przędziwo...

ZOSIA

A chyba to za jaką karę

Miłość jest taką nieszczęśliwą.

Za czyjąż winę, czyjąż karę

rwać chcą przędziwo Parki stare...?

Ach, tak bym chciała kochać bardzo!

HANECZKA

Musisz się wprzódy dość naszlochać,

napłakać, zbeczeć, razy wiele,

aże postawią cię w kościele,

a potem sobie możesz kochać.

ZOSIA

Ach, tym uczucia moje gardzą —

nie to, nie jeszcze miałam w myśli:

chciałabym, żeby się kto zjawił,

kto by mi nagle się spodobał,

żebym się jemu też udała

i byśmy równo na to przyśli79.

Widzisz, takiego bym kochała,

i to tak bardzo, bardzo, bardzo.

HANECZKA

Ach, tym uczucia moje gardzą;

przecie trza wprzódy wypróbować,

trza coś przecierpieć, coś przeboleć,

żeby móc miłość uszanować.

ZOSIA

Już ja tam swoje będę woleć.

SCENA XVII

Pan Młody, Żyd

PAN MŁODY

Przyszedł Mosiek na wesele...

ŻYD

Nu, ja tu przyszedł nieśmiele.

PAN MŁODY

No, jesteśmy przyjaciele.

ŻYD

No, tylko że my jesteśmy

tacy przyjaciele, co się nie lubią.

PAN MŁODY

A tak, jak są tacy, co skubią,

to i są tacy, co się boczą.

ŻYD

Niech się boczą, a jak oni potrzebują,

to ich u mnie jest bardzo wiele.

PAN MŁODY

W zastawie.

ŻYD

No, to tak, jak w kieszeni; —

pan dzisiaj w kolorach się mieni80;

pan to przecie jutro zruci — ?

PAN MŁODY

Narodowy chłopski strój.

ŻYD

No, pan się narodowo bałamuci,

panu wolno — a to ładny krój —

to już było81.

PAN MŁODY

No, to jeszcze wróci.

ŻYD

Jak będzie każdy patrzeć przed nos swój,

może co z tego będzie na inkszy82 raz.

PAN MŁODY

Oto właśnie teraz taki czas.

ŻYD

No, ja to gram na skrzypce, a pan na bas83.

PAN MŁODY

Przyszedł Mosiek na wesele, to mu basuję.

ŻYD

No, już ja wiem od mojej córki,

że pan młody muzykę czuje.

PAN MŁODY

Pragnąłem widzieć pannę Rachelę.

ŻYD

Ona przyjdzie sama tu;

mówiła, że zamiast snu

woli widok panów i wesele —

wykształcona.

PAN MŁODY

Nawet wierzę.

ŻYD

Mówi, że ją muzyka bierze,

za mąż jej nie biorą jeszcze;

może ją przy poczcie umieszczę;

moja córka, to kobita,

a jest panna modern84, całkiem

jak gwiazda.

PAN MŁODY

Więc satelita?

ŻYD

Jakie tylko książki są, to czyta,

a i ciasto gniecie wałkiem,

była w Wiedniu na operze,

w domu sama sobie pierze —

no, zna cały Przybyszewski85,

a włosy nosi w półkole,

jak włoscy w obrazach anieli

ala...

PAN MŁODY

A la Botticelli86.

ŻYD

Żeby pan był przecie kiedy

chciał z nią gadać — ?

PAN MŁODY

Chciałem, chciałem.

Raz byłem, to nie zastałem.

ŻYD

Ona lubi te poety;

ona nawet chłopy lubi;

ona chłopom kredyt daje,

to mi się aż serce kraje,

bo to rzecz drażniąca wielce

i nieraz jestem w rozterce:

tu interes — a tu serce. —

Po co się pan z chłopką żeni?

Są panny inteligentne.

PAN MŁODY

One mnie się wydają przeciętne.

Kocham te z Botticellego,

lecz nie chcę zapychać niemi

każdej piędzi naszej ziemi.

SCENA XVIII

Pan Młody, Żyd, Rachel

RACHEL

Ach, bon soir87.

ŻYD

Moja córka.

RACHEL

Jedna mnie tu zwiodła chmurka,

jedna mgła, opary nocy;

ta chałupa rozświecona,

z daleka, jak arka w powodzi88,

błoto naokoło, potopy,

hukają pijane chłopy;

ta chałupa rozświecona,

grająca muzyką w noc ciemną,

wydała mi się arcyprzyjemną,

jako arka, na kształt czarów łodzi,

i przyszłam — — tate pozwoli...?

ŻYD

No, niech sobie Rachel poswywoli.

No, pan się mną Żydem brzydzi,

a ją to pan musi uszanować;

ona się ojca nie wstydzi.

PAN MŁODY

Przyszła pani z nami potańcować;

jeśli pani szuka parki,

przygarniemy ją w noc ciemną.

Tam są tańce — tam są grajki,

a tu zastaw gospodarski.

SCENA XIX

Pan Młody, Rachel

RACHEL

Ensemble89 jak z feerii90, z bajki,

ach, ta chata rozśpiewana,

jakby w niej słowiki dźwięczą,

i te stroje ukąpane tęczą.

PAN MŁODY

Ma pani słuszność, ćmy brzęczą

najwięcej wokoło świec:

gdzie błyska, muszą się zbiec.

RACHEL

Zlatują się w dobrej wierze,

na oślep, serdecznie, szczerze;

nie domyślają się wcale,

że ich tam czeka ogarek,

co im będzie skrzydła piec.

PAN MŁODY

Na skrzydłach pani tu przyszła — ?

RACHEL

Na skrzydłach myśl moja zwisła;

szłam, przez błoto po kolana,

od karczmy aż tu do dworu; —

ach, ta chata rozśpiewana,

ta roztańczona gromada,

zobaczy pan, proszę pana,

że się do poezji nada,

jak pan trochę zmieni, doda.

PAN MŁODY

Tak to czuję, tak to słyszę:

i ten spokój, i tę ciszę,

sady, strzechy, łąki, gaje,

orki, żniwa, słoty, maje.

Żyłem dotąd w takiej cieśni,

pośród murów szarej pleśni:

wszystko było szare, stare,

a tu naraz wszystko młode,

znalazłem żywą urodę,

więc wdecham to życie młode;

teraz patrzę się i patrzę

w ten lud krasy91, kolorowy,

taki rześki, taki zdrowy —

choćby szorstki, choć surowy.

Wszystko dawne coraz bladsze,

ja to czuję, ja to słyszę,

kiedyś wszystko to napiszę;

teraz tak w powietrzu wiszę

w tej urodzie, w tym weselu;

lecę, jak mnie konie niosą —

od miesiąca chodzę boso,

od razu się czuję zdrowo,

chadzam boso, z gołą głową;

pod spód więcej nic nie wdziewam

od razu się lepiej miewam.

SCENA XX

Pan Młody, Rachel, Poeta

POETA

Panna młoda jakieś słówko

ma do ciebie.

PAN MŁODY

Rzucam damę,

muszę służyć mojej pani.

RACHEL

Może słóweczko z wymówką,

bo coś na mnie kiwa główką.

POETA

Takie tam drobnostki same.

SCENA XXI

Rachel, Poeta

RACHEL

A pan mi zostawia siebie.

POETA

Pani mnie interesuje.

RACHEL

Ja się patrzę i miarkuję92.

POETA

Tak od pierwszego spojrzenia?

RACHEL

Ach, myśli pan, tak z niechcenia?

POETA

Trzask gromu.

RACHEL

Spudłować można.

POETA

Otóż, panienko wielmożna:

miłość, Amor, strzała złota.

RACHEL

Amor, Amor, bóg, bożyszcze,

rzuca się na pastwę93 oślep

i woła:

i zapalę, i zniszczę.

POETA

Bellerofon94 leci oklep.

Pani poezją przesiąkła;

ledwo słówek parę brząkła

Muza pani — a już błyski — ?

RACHEL

Pan sądzi, że koniec bliski;

że mnie porwie Amor-bożek?

POETA

Oto od stóp głowy do nożek:

Galatea95!

RACHEL

Co, ja nimfa?

To samo mi właśnie powtarza

pewien koncypient jurysta96.

POETA

Więc go pani zaniedbuje,

że to człowiek pracy — ?

RACHEL

Limfa97:

to jest taki, jak się zdarza

zbyt często, co tylko powtarza,

co kto drugi gdzie umieści

w poezji albo w powieści;

nie indywidualista.

POETA

Pani żąda z pierwszej ręki — ?

RACHEL

Jak od kwiatów, od jabłoni,

od chmur, słońca, żabek, gadu,

jak od kwitnącego sadu; —

cała ta poezja, co goni

w powietrzu, którą wichr miata,

która co dnia świeża wzlata,

z wszystkiego fosforyzuje — —

pan to pisze, ja to czuję,

więc...

POETA

I czegóż pani życzy?

RACHEL

Miodu, rozkoszy, słodyczy

miłości, roznamiętnienia

i szczęścia.

POETA

A miłość wolna98?...

RACHEL

Ach, marzyłam o tym zawsze!

POETA

A gdyby tak szczęście łaskawsze

pożaliło się jej biedy?

RACHEL

Przestałabym marzyć wtedy.

SCENA XXII

Radczyni, Pan Młody

PAN MŁODY

Jak się żenić, to się żenić!

RADCZYNI

Komu dzwonią lat południe,

niech się spieszy użyć wczasu.

PAN MŁODY

Tak się pić chce przy źródełku;

ożenić się w tym pragnieniu,

to tak jakby w uniesieniu...

RADCZYNI

W równe nogi wskoczyć w studnię.

PAN MŁODY

Nie utonę, nie utonę!

RADCZYNI

Topi się, kto bierze żonę.

PAN MŁODY

Niech się stopi, niech się spali,

byle ładnie grajcy grali,

byle grali na wesele.

Jak się tak muzyka miele,

jak na żarnach99, hula, dzwończy,

niech se huka, stuka, puka,

pląsa, bije, przybasuje,

piska skrzypiec struną cienką,

tak podskocznie, tak mileńko;

niech się miele jak młyn wodny

w noc miesięczną, w czas pogodny;

szumiejąca, niech się snuje,

a niech w dźwiękach się nie kończy,

choćby usnąć w tańcowaniu

przy mieleniu, przy hukaniu,

w zapomnieniu, w kołysaniu;

światy czarów — czar za światem! —

jestem wtedy wszystkim bratem

i wszystko jest moim swatem

w tym weselu, w tej radości:

Bóg mi gości pozazdrości.

Granie miłe, spanie miłe,

życie było zbyt zawiłe,

miło snami uciec z życia,

sen, muzyka, granie, bajka —

zakupiłbym sobie grajka —

spać, bo życie zbyt zawiłe,

trza by mieć ogromną siłę,

siłę jakąś tytaniczną,

żeby być czymś na tej wadze,

gdzie się wszystko niańczy w bladze —

to już tak po uszy sięga,

Los: fatyga, czas: mitręga.

Spać, muzyka, granie, bajka,

zakupiłbym sobie grajka,

to mi się do duszy nada...

RADCZYNI

Ach, pan gada, gada, gada.

SCENA XXIII

Pan Młody, Poeta

PAN MŁODY

Jakże ci tu na weselu?

POETA

Zdaje mi się, żem pan młody.

PAN MŁODY

A mnie się widzi, że patrzę

na piękno i szczęście cudze,

że nie moje to, co moje.

POETA

To są takie niepokoje —

a co mnie tam szczęście moje

czy nie moje, a bierz licho!

PAN MŁODY

Tylko cicho, tylko cicho,

bo jak najdziesz twoje,

to tak jakbyś nalazł nutę.

POETA

Wiersze?

PAN MŁODY

Wrażenia, wrażenia najszczersze,

śpiewnik serdeczny, kantyczki100,

całość w książce, komplet serca,

i te wszystkie spotkania najpierwsze,

i te wszystkie rozmowy u pola,

i w ogródku, i we dworze,

w sieni, na przysionku, w komorze,

aż do ślubu, aże do kobierca:

komplet serca.

POETA

To ciekawe,

że, co my rozumiemy przez prozę,

przetapia się na dźwięk, rymy

i że potem z tego idą dymy

po całej literaturze.

PAN MŁODY

Zupełnie tak, jak w naturze:

kwiat w swoim zapachu się lotni

i przychodzą różni markotni

te same wąchać róże.

POETA

A gdyby tak ustroić się w róże

i wejść na ogromny stos

drzewa,

i pokazać: jak śpiewa

człowiek, co w różach na czole

umiera — — ?

PAN MŁODY

Trzeba by lutni Homera!

POETA

A Los, a Atmosfera,

a ogień, a płomieni góra,

a czarna obłoków chmura,

co by się ze stosu wzbiła?!!

PAN MŁODY

Śmierć!?

POETA

A to byłaby Siła!

SCENA XXIV

Poeta, Gospodarz

POETA

Taki mi się snuje dramat

groźny, szumny, posuwisty

jak polonez; gdzieś z kazamat101

jęk i zgrzyt, i wichrów świsty. —

Marzę przy tym wichrów graniu

o jakimś wielkim kochaniu.

Bohater w zbrojej102, skalisty,

ktoś, jakoby złom granitu,

rycerz z czoła, ktoś ze szczytu

w grze uczucia, chłop „qui amat103,

przy tym historia wesoła,

a ogromnie przez to smutna.

GOSPODARZ

To tak w każdym z nas coś woła:

jakaś historia wesoła,

a ogromnie przez to smutna.

POETA

A wszystko bajka wierutna.

Wyraźnie się w oczy wciska,

zbroją świeci, zbroją łyska

postać dawna, coraz bliska,

dawny rycerz w pełnej zbroi,

co niczego się nie lęka,

chyba widma zbrodni swojej,

a serce mu z bólów pęka,

a on, z takim sercem w zbroi,

zaklęty, u źródła stoi104

i do mętów studni patrzy,

i przegląda się we studni.

A gdy wody czerpnie ręką,

to mu woda się zabrudni.

A pragnienie zdroju męką,

więc mętów czerpa ze studni;

u źródła, jakby zaklęty:

taki jakiś polski święty.

GOSPODARZ

Dramatyczne, bardzo pięknie —

u nas wszystko dramatyczne,

w wielkiej skali, niebotyczne —

a jak taki heros jęknie,

to po całej Polsce jęczy,

to po wszystkich borach szumi,

to po wszystkich górach brzęczy,

ale kto tam to zrozumi.

POETA

Dramatyczny, rycerz błędny,

ale pan, pan pierwszorzędny:

w zamczysku sam, osmętniały,

a zamek opustoszały,

i ten lud nasz, taki prosty,

u stóp zamku, u stóp dworu,

i ten pan, pełen poloru,

i ten lud prosty, rubaszny,

i ten hart rycerski, śmiały,

i gniew boski gromki, straszny.

GOSPODARZ

Tak się w każdym z nas coś burzy,

na taką się burzę zbiera,

tak w nas ciska piorunami,

dziwnymi wre postaciami:

dawnym strojem, dawnym krojem,

a ze sercem zawsze swojem;

to dawność tak z nami walczy.

Coraz pamięć się zaciera — — —

tak się w każdym z nas coś zbiera.

POETA

Duch się w każdym poniewiera,

że czasami dech zapiera;

tak by gdzieś het gnało, gnało,

tak by się nam serce śmiało

do ogromnych, wielkich rzeczy,

a tu pospolitość skrzeczy,

a tu pospolitość tłoczy,

włazi w usta, uszy, oczy;

duch się w każdym poniewiera

i chciałby się wydrzeć, skoczyć,

ręce po pas w krwi ubroczyć,

ramię rozpostrzeć szeroko,

wielkie skrzydła porozwijać,

lecieć, a nie dać się mijać;

a tu pospolitość niska

włazi w usta, ucho, oko; — —

daleko, co było z bliska —

serce zaryte głęboko,

gdzieś pod czwartą głębną skibą,

że swego serca nie dostać.

GOSPODARZ

Tak się orze, tak się zwala

rok w rok, w każdym pokoleniu;

raz wraz dusza się odsłania,

raz wraz wielkość się wyłania

i raz wraz grąży się w cieniu.

Raz wraz wstaje wielka postać,

że ino jej skrzydeł dostać,

rok w rok w każdym pokoleniu

i raz wraz przepada, gaśnie,

jakby czas jej przepaść właśnie. —

Każden ogień swój zapala,

każden swoją świętość święci...

POETA

My jesteśmy jak przeklęci,

że nas mara, dziwo nęci,

wytwór tęsknej wyobraźni

serce bierze, zmysły drażni;

że nam oczy zaszły mgłami;

pieścimy się jeno snami,

a to, co tu nas otacza,

zdolność nasza przeinacza:

w oczach naszych chłop urasta

do potęgi króla Piasta105!

GOSPODARZ

A bo chłop i ma coś z Piasta,

coś z tych królów Piastów — wiele!

— Już lat dziesięć pośród siedzę,

sąsiadujemy o miedzę.

Kiedy sieje, orze, miele,

taka godność, takie wzięcie;

co czyni, to czyni święcie;

godność, rozwaga, pojęcie.

A jak modli się w kościele,

taka godność, to przejęcie;

bardzo wiele, wiele z Piasta;

chłop potęgą jest i basta.

SCENA XXV

Poeta, Gospodarz, Czepiec, Ojciec

CZEPIEC

Szczęść wam Boże!

OJCIEC

Pochwalony.

GOSPODARZ

Pochwalony, ojcze, kumie —

tyle gości od Krakowa!

OJCIEC

A bo lo106 nich to rzecz nowa,

co jest lo nos rzeczą starą,

inszom107 sie ta rzondzom wiarą,

przypatrujom sie jak czarom.

GOSPODARZ

A to dla nich nowe rzeczy,

to ich z ospałości leczy.

CZEPIEC

Pan brat — z miasta — do nas znowu.

Jak się panu na wsi widzi?

POETA

Jak u siebie za pazuchą.

CZEPIEC

Tu ta ładniej, tam to brzydzij;

z miastowymi to dziś krucho;

ino108 na wsi jesce109 dusa110,

co się z fantazyją rusa.

GOSPODARZ

Gdyby wam tak...

CZEPIEC

Nie powtórzyć; —

jakby kiedy co do czego111,

myśmy — wi sie112, nie od tego113; —

ino kto by nos chcioł użyć —

kosy wissom nad boiskiem114.

OJCIEC

Toście zawdy mocny pyskiem.

CZEPIEC

Ino115 sie napatrzcie pięści,

niech no ino kaj-gdzie świsnę,

to słychać, jak w ziobrach chrzęści.

GOSPODARZ

Jak z tym Żydem...!

CZEPIEC

Tego Zyda,

było, jak go huknę w pysk —

juzem myśloł116, że sie stocył,

on sie tylko krwiom zamrocył,

a nie upod, bo był ścisk.

A to było przy wyborze117,

w sali w tym sokolskim dworze118,

po co sie bestyjo darła,

a to tak z całygo garła; —

było, jak go huknę w pysk,

myślołem juz, że sie stocył,

on sie ino krwiom zamrocył,

a nie upod, bo był ścisk.

GOSPODARZ

Toście Ptaka wybierali?

CZEPIEC

A kiedy ptak, niechta leci.

POETA

Macie ta skrzydlate ptaki?

CZEPIEC

Ptok ptakowi nie jednaki,

człek człekowi nie dorówna,

dusa dusy zajrzy w oczy,

nie polezie orzeł w gówna —

pon jest taki, a ja taki;

jakby przyszło co do czego,

wisz pon119, to my tu gotowi,

my som swoi, my som zdrowi.

POETA

Pokłońcie się byle komu,

poszukajcie króla Piasta.

CZEPIEC

Pon mi razy dwa nie powi,

bo jo orze grunt i basta.

Znom, co kruk, a co pędraki,

bo jo orze grunt i basta.

GOSPODARZ

Brat mój wiele podróżuje...

CZEPIEC

Szkoda, że pon nie lubuje,

u nas wschodzi pikne żyto,

pon pszenice odlazuje;

pojonby sie120 pon z kobitą,

swoja rola, swoja wola,

swoje trocha, dobre i to.

POETA

Mnie to tak coś gna po świecie.

CZEPIEC

Kaj121 ta znów...

OJCIEC

Nie rozumiecie;

panu trza powietrza dużo.

POETA

Jestem sobie pan, żurawiec122;

zlatam, jak się ma na lato;

buduję se gniazdo z róż,

ciułam słomę z waszych strzech,

przysiadam na kalenice123,

rozpatruję okolice:

daleko czy blisko burz? —

Rośnie wtedy wszystko u mnie,

jak na próchnie, jak na trumnie;

pełno wszelakiego ziela,

które słońca żar aż spopiela —

przy tym ta ogromna skala:

jak w cmentarzu Ruisdala124.

A jak mnie kto w serce rani,

ostrz się tępy w biedrze złomi,

tego ani leczyć, ani

ustrzec się i zażyć hartu;

człowiek się na ból łakomi,

że ból swój, że to są swoi — — —

ucieka wtedy za morze.

Jak tak sercem co zatarga,

to ostanie w sercu skarga;

chce mieć wtedy szumne łoże

fal, gdzie szuka snu w głębinie,

snu w topieli, gnać w przestworze!

Taki grot się ze mną włóczy;

myślę, że ten ból jest siłą.

CZEPIEC

Weź pan sobie żonę z prosta:

duza scęścia, małe kosta125.

GOSPODARZ

Cie cie cie, panie starosta!

Wy byście ino126 swatali!

CZEPIEC

Jo chce, by sie ludzie brali,

zeby sie jako garnęli,

zeby sie tak w kupę wzięli,

toby sie przecie nie dali.

GOSPODARZ

A to sie wam chwali, chwali...

OJCIEC

Czegóż wy tak prosto z mosta

na panaście nastawali — ?

Pon pedzieli127, że żurawiec.

POETA

Ptak powrotny.

CZEPIEC

Pon latawiec128!

SCENA XXVI

Ojciec, Dziad

DZIAD

Patrzcie, kumie, patrzcie, kumie,

jak sie wam to przydarzyło.

OJCIEC

Pan Bóg daje, Pan Bóg bierze;

ani mi sie o tym śniło.

DZIAD

Piękne pany, szumne pany,

i cóż wy na to mówicie,

że to niby różne stany — ?

OJCIEC

Co tam po kim szukać stanu.

Ot, spodobała się panu.

Jednakowo wszyscy ludzie.

Ot, pany się nudzą sami,

to się pięknie bawiom z nami.

DZIAD

Bawiom, bawiom, moiściewy,

a toć były dawniej gniewy!

Nawet była krew, rzezańce129

i splamiła krew sukmany.

OJCIEC

Byli ta tacy pohańce130.

Jo nic nie wiem, jestem czysty.

To tam pewnie swoje robi

Czart i ogień wiekuisty.

Nie wódź nas na pokuszenie,

Panie Jezusie najsłodszy...

Wyście znali.

DZIAD

Byłeś młodszy,

a ja bywał blisko, bywał,

widziałem, patrzały oczy,

jak topniał śnieg i krew spłukiwał,

a potem Widziadło kroczy131.

wielką czarną chustą wieje

i Śmierć sieje...

OJCIEC

Strasno132 podobno cholera...

DZIAD

Tylo sta luda zabiera. —

Padali, jak bąki rażone,

byle ka133, pod płot, na gnoju.

OJCIEC

Wieczyste odpocznienie...

DZIAD

Hań134 kreślicie krzyż daremno!

Na czołach, jakby znaczone,

plamy czarne i plamy czerwone.

Dopust Boski — i rzeź dopust.

Odbywało się w czas zapust135.

OJCIEC

Ot wy, dziadu, jakby kruk,

włóczycie się przy weselu.

DZIAD

Hej hej, stary przyjacielu,

będzie pan twój wnuk136.

SCENA XXVII

Dziad, Żyd

DZIAD

Tu tańcują, tam hulają...

ŻYD

W karczmie trza podmiatać izbę,

kręcicie się tu po weselu.

DZIAD

Lepiej się im tańczy w błocie,

tu wcale nie zamiatają —

akurat Żyd o nich dbo137.

ŻYD

Co godocie, co godocie,

córka wam robotę do,

nie kręćcie się tu, tam służba.

DZIAD

Mosiek ta tyz138 tu nie drużba.

ŻYD

Ja tom tu po interesie.

DZIAD

Ciągnąć do swojego szynkwasu.

ŻYD

Z weselem tyle hałasu,

że wszystko się gniecie tu.

DZIAD

On z miasta pan, ona chłopka,

z miasta het poprzyjezdzali,

z chłopami się przywitali

jak się patrzy.

ŻYD

Taka szopka,

bo to nie kosztuje nic

potańcować sobie raz:

jeden Sas, a drugi w las139.

SCENA XXVIII

Żyd, Ksiądz

KSIĄDZ

Ano, panie arendarzu140,

jutro!

ŻYD

Termin, ja to wim.

KSIĄDZ

A Mosiek jest akuratny,

to dlatego trzymam z nim.

ŻYD

Co do czego Żyd jest nieprzydatny,

to do takich rzeczy z groszem

zawsze się przyda.

KSIĄDZ

Po chłopach jednaka bieda;

nic nie sprzedam z pustym koszem.

ŻYD

Bierę, płacę.

KSIĄDZ

Daję, bierę.

ŻYD

Moje, twoje.

KSIĄDZ

Twoje, moje.

Chłopską biedą nie obstoję.

ŻYD

Patrz dobrodzij, co się dzieje,

przy stołach się chłopy biją!

Czepiec Maćka gruchnoł w łeb.

KSIĄDZ

Maciek ta ma mocną głowe.

ŻYD

Może mu i nic nie zrobił,

może rozbił na połowe.

KSIĄDZ

A niech się ta chłopy biją.

To Mosiek w nich wódkę leje,

Żyd, chłop, wódka, stare dzieje.

ŻYD

A sprzedaję, bo mam sklep; —

Czepiec jutro ma mnie płacić,

to dziś wkoło bije w pysk.

KSIĄDZ

Na chłopach się chcesz bogacić,

drzesz podwójny zysk.

ŻYD

Chce dobrodzij na nich stracić,

karczmę oddam.

KSIĄDZ

Jeszcze czas.

ŻYD

Czas to pieniądz.

KSIĄDZ

Dług rzecz święta:

jutro termin.

ŻYD

Żyd pamięta.

KSIĄDZ

Pomów z Czepcem.

ŻYD

Chamy piją.

Kto by zadarł z tą bestyją?

SCENA XXIX

Żyd, Ksiądz, Czepiec

CZEPIEC

O mnie mowa — jestem ci jo.

KSIĄDZ

Panie Czepiec, znów coś było!

CZEPIEC

Obmył sie juz, nic nie będzie,

szyćko141 przeńdzie142, wylicy-sie143.

KSIĄDZ

A wam to cosi patrzy-sie

za te bitki, zwady, kłótnie.

CZEPIEC

Zawzięty jestem okrutnie,

po co mi sie pies sprzeciwio.

ŻYD

Panie Czepiec, wyście winni,

wyście zapłacić powinni

za mój konicz144.

CZEPIEC

Ty psie ścirwo,

konic twój? Łżesz! Z nas się żywią,

ssają naszą krew — grosz łudzą,

nasze szyćko świństwem brudzą.

KSIĄDZ

Panie Czepiec, macie dług.

CZEPIEC

Nawet konic nie był wart;

te trzy kopki raił czart;

nie dam nic.

KSIĄDZ

do Żyda

Pozwijcie sądem.

CZEPIEC

do Księdza

Ciewy, ciewy, z kiepskim rządem!

Toć to z waszej łaski ino

Mosiek w karczmie sie rozpiro.

KSIĄDZ

A bo wy nie chcecie płacić.

CZEPIEC

Bo drzecie skórę aż miło.

ŻYD

Prawda jest, za duży czynsz!

Spuści z czynszu ksiądz dobrodzij.

CZEPIEC

wskazując Żyda

A, bo trzeba drzyć takiego.

KSIĄDZ

Jaka taksa słuszna, muszę.

ŻYD

wskazując Czepca

Nie dam księdzu, aż zapłaci

swój dług.

KSIĄDZ

do Czepca

Płaćcie dług!!

CZEPIEC

Cy kaci?!

To któż moich groszy złodzij,

czy Żyd jucha, cy dobrodzij!?

KSIĄDZ

Wódka —

ŻYD

Weź, skąd chcesz!

CZEPIEC

Psie dusze!!

Niech jegomość sie nie gniewa,

ale takim w gorącości,

żebym, psiakrew, potłukł kości

nawet rodzonemu bratu.

SCENA XXX

Pan Młody, Gospodarz

PAN MŁODY

Jak się kłócą, jak się łają!

GOSPODARZ

Ha! temperamenta grają!

Temperament gra, zwycięża:

tylko im przystawić oręża,

zapalni jak sucha słoma;

tylko im zabłysnąć nożem,

a zapomną o imieniu Bożem —

taki rok czterdziesty szósty145

przecież to chłop polski także.

PAN MŁODY

A jakże to okropne, jakże...

GOSPODARZ

Do dziś chwalą sobie te zapusty.

PAN MŁODY

Znam to tylko z opowiadań,

ale strzegę się tych badań,

bo mi trują myśl o polskiej wsi:

to byli jacyś psi,

co wody oddechem zatruli,

a krew im przyrosła do koszuli.

Patrzę się na chłopów dziś...

GOSPODARZ

To, co było, może przyjś —

PAN MŁODY

Myśmy wszystko zapomnieli;

mego dziadka piłą rżnęli146...

Myśmy wszystko zapomnieli.

GOSPODARZ

Mego ojca gdzieś zadźgali,

gdzieś zatłukli, spopychali:

kijakami, motykami

krwawiącego przez lód gnali...

Myśmy wszystko zapomnieli.

PAN MŁODY

Jak się to zmieniają ludzie,

jak się wszystko dziwnie plecie;

myśmy wszystko zapomnieli:

o tych mękach, nędzach, brudzie;

stroimy sie w pawie pióra.

GOSPODARZ

At, odmienia nas natura;

wiara, co jest jeszcze w ludzie,

że coś z tego przecie będzie;

rok w rok idziem po kolędzie

i szukamy, i patrzymy,

czy co kiedy z tego będzie — ?

Ot, odmienia nas natura:

wicher, co nad łanem wionie;

drżenie, gdzieś aż w ziemi łonie; —

par, który się wsiąka, wdycha,

że się tak w tych zbożach tonie;

chocia gleba może licha,

nie trza ustępować z drogi:

były bogi, będą bogi;

wiara jeszcze jakaś w ludzie.

PAN MŁODY

Jak się wszystko dziwnie plecie147...

GOSPODARZ

Jak się wszystko plecie dziwno.

SCENA XXXI

Gospodarz, Ksiądz

GOSPODARZ

Ksiądz dobrodziej chce się spieszyć

chce odjechać, zaraz konie...

KSIĄDZ

Bardzo mile czas tu schodzi;

tak sie w swoim gruncie brodzi;

ciekawi ci państwo młodzi.

GOSPODARZ

Ciekawe, wszystko ciekawe.

Strzemiennego!148

KSIĄDZ

Strzemiennego!

GOSPODARZ

Kurdesz149!!!

KSIĄDZ

Coś staropolskiego — —

GOSPODARZ

Kurdesz nad kurdeszami!!!

SCENA XXXII

Haneczka, Jasiek

HANECZKA

A, dziękuję, Jaśku.

JASIEK

Dobrze?

HANECZKA

Dobrze, dobrze — później jeszcze.

JASIEK

Ja bo się panienką pieszczę

jak jakim świętym obrazkiem,

jak pisanką, malowanką.

HANECZKA

Jeszcze będę tańczyć z Jaśkiem.

SCENA XXXIII

Kasper, Jasiek

KASPER

Jasiek, drużba, słuchaj, bratku,

co ci powiem na ostatku,

zgadnij, co — ?

JASIEK

Nie wiem, co.

KASPER

Że te panny to nos chcom150.

JASIEK

Moze — jo tak myśle som151.

Kasper, drużba, słuchaj, bratku:

co ci powiem na ostatku;

zgadnij, co — ?

KASPER

Nie wiem, no?

JASIEK

Że tak one ino152 kpiom.

KASPER

Co ta o to, druhny som,

jesceśmy nie lada jacy.

JASIEK, KASPER

Albośmy to jacy, tacy153.

. . . . . . . . . . . . . . . . . .

SCENA XXXIV

Jasiek

JASIEK

Zdobyłem se pawich piór154,

nastroiłem pawich piór:

pawie pióra ładne,

pawie pióra kradnę:

postawie se pański dwór!

Zdobędę se pański dwór,

wywlekę se złoty wór:

złoty wór wysypie

ludziskom przed ślipie155:

nakupie se pawich piór!

SCENA XXXV

Pan Młody, Radczyni

PAN MŁODY

Jaki taki niech se szczeka.

Czy dziwota, czy dziwota:

zamiast wody, że chcę mleka;

że nie gonię, kto ucieka;

na konkury lat nie trwonię,

jak ci, co lat kwarantannę156

czekają, nim zgarną pannę.

RADCZYNI

Mego zdania to nie zmienia.

PAN MŁODY

Punkt widzenia, kąt widzenia

O ten kredens, o tę szafę

rozbiją się, jak o rafę,

i najbardziej zakochani; —

znałem takich, proszę pani,

pięć lat byli zaręczeni —

naraz kredens wszystko zmieni.

RADCZYNI

Mego zdania to nie zmienia.

SCENA XXXVI

Poeta, Rachel

POETA

Pani się kiedy zakocha

w chłopie...

RACHEL

Pan może wywróży.

Mam do chłopców pociąg duży,

lecz być musi ładny chłopiec.

Powrót, powrót do natury.

POETA

Nie tak trudno tego dociec:

nie trafia się inszy który;

skarżył się już pani ociec

na ten literacki ton.

RACHEL

Na wszystko dla mnie pozwala;

nawet sobie mnie zachwala.

Interesujące, co?

Wyzysk, handel, ja i on — ?

POETA

Wszystko się w poezji topi

u pani, ojciec i chłopi.

RACHEL

Ogromnie dużo wierszy czytałam.

POETA

Pisała pani kiedy?

RACHEL

Nie chciałam.

Gust ten właśnie wielki miałam,

żeby nie pisać — lichą formą się brzydzę;

ale za to, kędy spojrzę, to widzę

poezję żywą zaklętą,

tę świętą,

i tym jestem szczęśliwa:

że święta i dla mnie żywa.

POETA

Ze świętymi pani przestaje;

za pan brat z różami w ogrodzie;

za pan brat z obłokami,

a ku swojej wygodzie

chce pani za pan brat z poetami.

RACHEL

Ach, pan ciągle mnie łaje —

cała ta przyroda tajemna

przestała mi być ciemna.

POETA

Choć oko wykol, noc na dworze —

to pannie serce żądzą gorze

i wolałaby gdzie w komorze

nie sama...?

RACHEL

Przyszłam na chwilę,

gdzie ta chata rozśpiewana,

przybiegłam jak ćmy, jak motyle,

co biegą — gdzie zapalona

lampa — ale odejdę w pokorze

do dom

i będę sobie wyobrażać pana

z daleka,

a jak będę zakochana,

przyszlę panu list i klucz.

POETA

A włócz się, poezjo, włócz,

od komory do komory,

od ogrodu róż

do sadu tych śpiących drzew:

widać je tu z okienka;

więc jak pójdzie panienka,

a muśnie jej szal który krzew,

to jej tęsknota i żal

udzieli się przyciętej słomie,

a z krzaka smutek i cień

udzieli się nieświadomie

panience...

RACHEL

A tak, a tak...

POETA

A jak się drużba przydarzy,

serduszko się drużbą pocieszy

i zgrzeszy.

RACHEL

A tak, a tak:

przez ogród pójdę, przez sad,

a pan niech tu w oknie stoi.

POETA

Ujrzę panią rad,

błądzącą przez mroczny sad,

niby zakochaną i błędną,

pół dziewicą, pół aniołem,

pochyloną nad chochołem,

jakby z obrazu Bern-Dżonsa157

gdy ja będę w cieple stać.

RACHEL

No, nie trza się o mnie bać;

nie przeziębi najgorszy mróz,

jeźli kto ma zapach róż;

owiną go w słomę zbóż,

a na wiosnę go odwiążą

i sam odkwitnie.

POETA

To szczytnie; —

ach, pani się trochę dąsa — ?

RACHEL

Patrz pan różę na ogrodzie

owitą w chochoł ze słomy;

przed tą pałubą158 słomianą

poskarżę się mej poezji;

wyznam, jakich się herezji

nasłuchałam;

jak się jęto kąsać, gryźć

mnie, com przyszła zakochana! —

Zmówię chochoł, każę przyść

do izb, na wesele, tu —

może uwierzycie mu,

że prawda, co mówi Rachela.

POETA

Pani na imię Rachela —

RACHEL

Czy to postać rzeczy zmienia?

POETA

Ach, pani się zarumienia; —

cieszę się pani imieniem —

sproś pani, jakich chcesz, gości —

imię pani tak liryczne...

RACHEL

Prawda, śliczne —

a teraz proszę Miłości

wysłuchać. —

Chcę poetyczności

dla was i chcę ją rozdmuchać;

zaproście tu na Wesele

wszystkie dziwy, kwiaty, krzewy,

pioruny, brzęczenia, śpiewy...

POETA

I chochoła!

RACHEL

Już pan wierzy?!

Już to pana zajęło:

słoma, zwiędła róża, noc,

ta nadprzyrodzona Moc.

POETA

Może być weselna feta

na wielką skalę!

RACHEL

A! teraz pana pochwalę.

Adie159 — ta jedyna chwilka —

pan mnie zajął, pan teraz poeta.

POETA

Otula się panna w szal —

więc już adie?!

RACHEL

Nie dorosłam do wielkich skal;

bawię się

pour passer le temps160 tylko.

SCENA XXXVII

Poeta, Panna Młoda

POETA

Panno młoda, myślę sobie,

że co zechcesz, to się stanie:

miłość płonie z lic.

PANNA MŁODA

Jako, jo nie umiem nic;

niby na moje zawołanie?

POETA

Na prośbę i rozkaz twój:

żeś to dzisiaj panna młoda,

jak jaśminy, jak jagoda...

PANNA MŁODA

I o cóz się to rozchodzi,

że pon tylo się spodziwo

po mnie?

POETA

Ty dzisiaj jesteś szczęśliwą,

panno młoda — zaproś gości

tych, którym gdzie złe wciórności161

dopiekają — którym źle —

których bieda, Piekło dręczy,

których duch się strachem męczy,

a do wyzwoleństwa się rwie.

PANNA MŁODA

I po cóż te z Piekła duchy?

POETA

Niechaj przyjdą na podsłuchy,

na Wesele, gdzie muzyka...

PANNA MŁODA

A to mi pon zabił ćwika162;

kaz163 się tylo luda164 zmieści?

POETA

Muzyka ich chwilę popieści;

duch taki chwilę przystanie,

a potem, jako dym znika.

PANNA MŁODA

Pon cosi trzy po trzy bają165;

może się inksi166 poznają,

o co chodzi — ot, mój mąż.

SCENA XXXVIII

Poeta, Panna Młoda, Pan Młody

POETA

Ach! pan młody! — ty pan młody!

Słuchaj, przecie ty poeta

i ty dzisiaj sprawiasz Gody167!

PAN MŁODY

Ja szczęśliwy, do gospody

sprosiłbym tu cały świat:

takim rad, takim rad.

POETA

Zaprośże168 tego chochoła;

tam za oknem skrył się w sad.

PAN MŁODY

Cha cha cha — cha cha cha,

przyjdź, chochole,

na Wesele,

zapraszam cię ja, pan młody,

wraz na gody

do gospody!

PANNA MŁODA

Jest na tyle jeść i pić,

mozes sobie z nami kpić!

PAN MŁODY

Dla nas samych dość za wiele;

przyjdź, chochole,

na Wesele!

PANNA MŁODA

Przyjdze, przyjdze169, jak mos wole170!

POETA

Cha cha cha...

PANNA MŁODA

Cha, cha, cha!

Skoro północ zacznie bić,

do nas tu na izbę przydź171.

PAN MŁODY

Cha cha cha!

POETA

Cha cha cha...

PANNA MŁODA

Cy on nos tyz posłucha,

bo to głucho psiajucha172.

PAN MŁODY

Sprowadź jeszcze, kogo chcesz,

ciesz się z nami,

ciesz Godami!

PANNA MŁODA

Ciesz się, ciesz!

PAN MŁODY

Cha cha cha,

czy on nas też posłucha — ?

AKT II

Świeczniki pogaszone; na stole mała lampka kuchenna

SCENA I

Gospodyni, Isia173

GOSPODYNI

Trza rozbirać dzieci spać,

już północno godzina.

ISIA

Mnie sie nie chce spać,

pokil174 bedom grać,

a tamte dziecka śpiom,

niech se lezom175, tak jak som.

GOSPODYNI

Chodź tu zaraz.

ISIA

Matusiu,

jesce ino w kółko raz;

przyjrzę im sie z komina.

GOSPODYNI

Nie bedzies kcieć176 jutro wstać;

z łóżka trzeba wyganiać,

a do łóżka trzeba gnać.

ISIA

Nie, nie póde177, matusiu,

zaroz bedom178 cepiny179,

muse widzieć cepiny,

matusieńku, matusiu,

ino dziś, ino dziś.

GOSPODYNI

Ocy180 ci sie przymykają,

ślipki ci sie mruzom181.

ISIA

Chciałabym być duzom182:

jak cepiny przypinają,

jak druhny słuzom.

GOSPODYNI

A przynieś tu lampę haw183,

pozakołysz dziecko,

dobrze mi sie spraw,

to pódzies184 w kółecko.

SCENA II

Gospodyni, Isia, Klimina

KLIMINA

w drugiej izbie

Juz cepiny, juz cepiny,

podciez185 tam, podciez juz,

na mężatki szyćkie186 mus.

Obiedwie zaświecają małe łojówki i z płonącymi świeczkami w rękach idą ku Weselu, gdzie się odbywają oczepiny. Po ich odejściu chwilę Isia sama bawi się rozkręcaniem i przykręcaniem lampki i patrzy we światło. Północ bije na zegarze w izbie.

SCENA III

Isia, Chochoł

CHOCHOŁ

Kto mnie wołał,

czego chciał —

zebrałem się,

w com ta miał:

jestem, jestem

na Wesele,

przyjedzie tu

gości wiele,

żeby ino wicher wiał.

Co się w duszy komu gra,

co kto w swoich widzi snach:

czy to grzech,

czy to śmiech,

czy to kapcan187, czy to pan,

na Wesele przyjdzie w tan.

ISIA

Aj, aj, aj — aj, aj, aj,

a cóz to za śmieć?!

CHOCHOŁ

Tatusiowi powiadaj,

że tu gości będzie miał,

jako chciał, jako chciał.

ISIA

A ty mi się przepadaj,

śmieciu jakiś, chochole,

huś ha, na pole!

CHOCHOŁ

Tatusiowi powiadaj...

ISIA

Huś ha, na pole,

głupi śmieciu, chochole!

CHOCHOŁ

Szepnij w ucho mamusie...

ISIA

Wynocha, paralusie!188

CHOCHOŁ

Kto mnie wołał,

czego chciał...

ISIA

A, słomiany nygusie,

wynocha, paralusie!

CHOCHOŁ

Ubrałem sie, w com ta miał,

sam twój tatuś na mnie wdział,

bo się bał, bo się bał,

jak jesienny wicher dął,

zaś bym zwiądł, róży krzak,

a tak, tak, a tak, tak,

skądże bym ja sam to wziął...

ISIA

Idź precz, idź precz, na pole,

huś ha, hulaj, chochole!

CHOCHOŁ

Kto mnie wołał,

czego chciał,

. . . . . . . . . . . . . . . . . .

SCENA IV

Marysia, Wojtek

MARYSIA

Odpocnijze189 haw190, Wojtecku,

bo i jo tańcem zmęcona.

WOJTEK

O mojaś ty, serce, zona,

moja duszo, tak mi smutno

o ciebie — idź ta ku muzyce,

hulaj...

MARYSIA

Tak se ta znów nie zyce,

żebym wystoć nie mogła

przy tobie.

WOJTEK

Nagle mi się zawróciło w głowie,

jakby twoje to wesele było,

nuci

„ale nie nase, Marysiu,

ale nie nase191...”

MARYSIA

Podź192 hań193, przy dzieciach se siądź,

pośpij, zaśpisz bolenie.

WOJTEK

W głowie mi sie zamrocyło,

inom ku muzyce wszed194,

i tak mi sie uwidziło,

ze łazom koło nos cienie...

MARYSIA

Czarno figura po ścienie

ze światła — o, patrzajże sie,

widzis, jak po wszyćkim goni — ?

WOJTEK

nuci

„Pilnuj, parobku, koni,

pon ci dziewuchę zgoni...”

Przystaw gęby, żonisiu.

MARYSIA

Smęcisz czego — ?

WOJTEK

Marysiu!

Gdy oboje idą do alkierza w głębi, Marysia zabiera lampkę ze stołu. Izba pozostaje ciemna — tylko alkierz oświetlony i od weselnych drzwi smuga światła.

SCENA V

Marysia, Widmo

WIDMO

Miałem ci być poślubiony,

moja ślubna ty.

MARYSIA

Bywałeś mój narzeczony,

przyrzekałeś mi.

WIDMO

Byłaś dla mnie słońce złote,

w moim domku zimno mnie.

MARYSIA

Mróz jakisi od wos wionie,

zimnem ubiór dmie.

WIDMO

Ogniem, żarem lico płonie,

zaś krew w tobie wre.

MARYSIA

Miałam ci być poślubiona

i mój ślubny ty.

WIDMO

Maryś, Maryś, narzeczona,

długie moje sny.

MARYSIA

Ka195 ty mieszkasz, kaś ty jest196?

Jechałeś do obcych miest,

czekałam cie długo, długo

i nie doczekałam sie.

Kaś ty jest, kajś ty jest,

gdzie ty mieszkasz, gdzie?

WIDMO

Goniłem do różnych miest,

rozhulaniec, pędziwiatr,

ażem gdziesi w ziemię wpad,

gdzie mnie toczy gad.

MARYSIA

O mój Boże, Boże mój,

to juz ciebie tocy gad.

WIDMO

Zwabiło mnie echo z Tatr,

otom jest, otom jest,

zwabiły mnie głosy z chat,

do myśli mi przyszedł gest

przypomnieć się z dawnych lat;

domek mój, podobnoś grób,

nie jestem wymagający,

przeszedłem niejedną z prób,

ale żebym ja był trup,

nie wierz, Maryś, bo to kłam;

żywie Duch, żywie Duch,

wytężyłem cały słuch,

zwabiły mnie głosy z chat.

MARYSIA

Ka twój grób, ka twój grób?

Pono gdziesi zadaleko,

nie dobiegnie, nie doleci.

Ona przesłania oczy ręką, on zaś jej, nagły, dłoń odrywa.

WIDMO

Łzy mnie palą, łzy mnie pieką,

licho bierz grób mój;

otom jest, otom twój;

czy pamiętasz jeszcze dzień,

jak nas gruszy cienił cień,

tu w tym sadzie, na zieleni,

śród połednia, śród promieni,

przy mnie stałaś: w dłoni dłoń — ?

MARYSIA

Dawno, dawno, tyle lat.

WIDMO

Skłońże ku mnie główkę, skłoń.

MARYSIA

Hańśmy stoli197 w dłoni dłoń —

szedł od ciebie swat198.

WIDMO

Dawno, dawno, tyle lat.

MARYSIA

Miałabym tylo wesele,

co jak dziś, jak to dziś.

WIDMO

Potańcujmy raz dokoła,

potem zaś znów mus mnie iść.

MARYSIA

Som tu twoi przyjaciele,

ostań chwile.

WIDMO

Raz dokoła,

— — — — — — — — — — — —

potem to już mus mnie iść:

mus mnie woła, mus mnie woła.

MARYSIA

Ano dziś nasze wesele;

raz dokoła, raz dokoła.

WIDMO

Taki smutek idzie z czoła...

MARYSIA

Takie zimno wieje z ust...

WIDMO

Przytul mnie do twoich chust,

przytul mnie do piersi, rąk...

MARYSIA

Nie chytaj sie moich wstąg,

taki wieje trupi ciąg.

WIDMO

Kochaj...!

MARYSIA

Precz, nie sięgaj lic.

WIDMO

Nie broń mi się — nic to, nic...

MARYSIA

Zimnem dołu wieje strój,

ty nie mój, ty nie mój!

WIDMO

Mus mnie woła, mus mnie woła,

raz dokoła...

MARYSIA

Stój, ach, stój!

SCENA VI

Marysia, Wojtek

WOJTEK

Maryś — jakoześ ty blado199 — ?

MARYSIA

To światła sie takie kładą

po twarzy...

WOJTEK

Trzęsiesz się cała.

MARYSIA

Uchyliłam drzwi i stamtąd powiała

jakaś zawieja — to nic —

WOJTEK

A to znów czerwoność do lic

przyszła —

MARYSIA

Z twojego patrzenia;

przytul mnie, Wojtecku, do siebie,

wole ciebie, wole ciebie.

WOJTEK

nuci

„Pójdze, Maryś, po niewoli

na mój jeden zagon roli”.

SCENA VII

Stańczyk200, Dziennikarz

STAŃCZYK

idąc

Ktoś się za mną włóczy wciąż.

DZIENNIKARZ

Ktoś przede mną ciągle stąpa.

STAŃCZYK

już był usiadł201

Domek mały, chata skąpa:

Polska, swoi, własne łzy,

własne trwogi, zbrodnie, sny,

własne brudy, podłość, kłam;

znam, zanadto dobrze znam.

DZIENNIKARZ

Zacz kto? —

STAŃCZYK

Błazen.

DZIENNIKARZ

poznając

Wielki mąż!

STAŃCZYK

Wielki, bo w błazeńskiej szacie;

wielki, bo wam z oczu zszedł,

błaznów coraz więcej macie,

nieomal błazeńskie wiece;

Salve, bracie!202

DZIENNIKARZ

Ojcze, Salve!

Szereg dobrych błaznów zrzedł,

przywdziewamy szarą barwę;

koncept narodowy gaśnie;

gasną coraz te pochodnie,

które do hajduków ręku

przywiązane żarem płoną.

Skąpały, zżarły się świece,

a że do rąk przytroczone,

więc jeszcze palą się ręce,

w tę samą zaklęte stronę. —

Trzeba by do służby narodu

błaznów całego zastępu;

palą się hajduki203 w męce,

z własnego bólu się śmieją;

gasną świece narodowe,

okropne rzeczy się dzieją,

śmiechem i szyderstwem biegu

obudzić, ośmielić zdolne

serce spodlone, niewolne,

które naszą krew zaprawia.

STAŃCZYK

A wolicie spać —

DZIENNIKARZ

To jedno!

Usypiam duszę mą biedną204

i usypiam brata mego;

wszystko jedno, wszystko jedno,

tyle złego, co dobrego,

okropne rzeczy się dzieją.

Patrzeć na przebiegi zdarzeń —

dalekie, dalekie od marzeń,

tak odległe od wszystkiego,

co było wielkie w kraju;

że wszystko, co było, przepadło,

bezpowrotnie w mroku zbladło:

to bajki o Trzecim Maju!

Matkę do trumny się kładło,

siostry i rodzinę całą;

ksiądz pokropił i poświęcił,

grabarze gruz przywalili;

epigonów205 co zostało,

na stypie206 się weselili

wesołością, co przeklina;

w pijaństwie duszę zabili,

a nie mogli zabić serca.

Zostało serce, co woła,

spłakane u bram kościoła,

skrwawione u wrót świątyni

i jeszcze w męce okrutnej,

w czułej litości rozrzutnej

samo siebie wini.

STAŃCZYK

Asan207 jako spowiedź czyni,

spowiedź, widzę, cudzych grzechów;

Acan się zalewa łzami,

duszę krwawi, serce krwawi;

ale znać z Acana mowy,

że jest — tak — przeciętnie zdrowy;

jutro humor się naprawi. —

Gotów mi płakać najrzewniej,

rozczulać się cudzych grzechów,

u bliskiego widzieć tramy208,

zbrodnie, brudy, grzechy, plamy

i za swojego bliskiego

uczynić publiczną spowiedź. —

A! doprawdy! warte śmiechów —

Może jeszcze rozgrzeszenie

wziąć kapłańskie z cudzych zbrodni —

DZIENNIKARZ

Wina ojca idzie w syna209;

niegodnych synowie niegodni;

ten przeklina, ów przeklina —

ród pamięta, brat pamięta,

kto te pozakładał pęta

i że ręka, co przeklęta,

była swoja210. — Rozbrat wieczny

duszy z ciałem211, ciała z duszą;

w nim się słabi kruszą —

miecz do walki obosieczny —

myśmy słabi. — Wielkość gniecie,

przekleństwo nosi na grzbiecie:

zbrodnie nosi, czarne kiry,

szatę krwawą Dejaniry212

Wielkość: Zbrodnia; Małość: podła —

Jakaż nasza dzisiaj Wola?!

Czarodziejska dłoń ogrodła213

nasze pola.

STAŃCZYK

Łzy ze źródła!

Tyle żalów o nieswoje!?

A cóż tobie niepokoje

tych, co w grobach leżą?

Myślisz — że się trupy odświeżą

strojem i nową odzieżą —

a ty z trupami pod rękę

będziesz szedł na Ucztę-mękę

i jako potrawy żuł,

czym się tylko kiejś214 kto truł;

wsączał w siebie i pił,

czym tylko kto gdzie gnił;

czy to ma być twoja krew?!

DZIENNIKARZ

Moja krew, moja krew —

czy ja wiem — okrzyk mew,

gdy gonią ponad skały,

okrzyk mew osmętniały,

żałośliwy, straszny,

gdy od brzegu odbiegły daleko.

Morze ciche, strop się chmurzy,

ale burza i orkan daleko.

Tylko głuchość i pustka bezmierna —

a tu skrzydła rozchwiane do lotu,

nie pragną, nie pragną powrotu

i wiedzą, że tam, gdzie dążą,

wylądu szukać daremno;

przekleństwu swojemu wierne,

lecą — i nie śmieją ustać,

aż krew do ust pocznie chlustać

ze znużenia — wtedy padną,

łzą niepożegnane żadną,

bo śmierć ulga, ulga zgon.

STAŃCZYK

Zaśpiewałeś kruczy ton;

tobież tylko dzwoni w głuszy

pogrzebowych jęków dzwon?

— — — — — — — — — — — —

A słyszałżeś kiedy, z wieży

jak dźwięczy i śpiewa On?

DZIENNIKARZ

Zygmunt, Zygmunt215...

STAŃCZYK

Dzwon królewski: —

Siedziałem u królewskich stóp,

królewski za mną dwór:

synaczek i kilka cór,

Włoszka216 — a wielki chór

kleru zawodził hymny; —

a dzwon wschodził.

Patrzali wszyscy w górę,

a dzwon wschodził —

zawisnął u szczytów

i z wyżyn się rozdzwonił:

głos leciał, polatał,

kołysał się górnie,

wysoko, podchmurnie —

a tłum się wielki pokłonił.

Pojrzałem na króla,

a król się zapłonił...

Dzwon dzwonił

— — — — — — — — — — — —

DZIENNIKARZ

A toć on nam tętni dziś,

jak grzebiemy217, kto nam drogi;

zwołuje nas, każąc iść

posłuchać kościelnych szumów,

w wielkim zamęcie rozumów,

w wielkim modlitew rozjęku,

On pan, ten dzwon królewski,

nieustający w brzęku,

o pękniętym sercu:

nasz ton218. — Nad przepaścią stoję

i nie znam, gdzie drogi moje.

STAŃCZYK

Byś serce moje rozkroił219,

nic w nim nie najdziesz inszego,

jako te niepokoje:

sromota, sromota, wstyd,

palący wstyd;

jakoweś Fata220 nas pędzą221

w przepaść —

DZIENNIKARZ

Ty Wid!

STAŃCZYK

Ja Wstyd!!

Piekło wiem gorsze niż Dante222,

piekło żywe.

DZIENNIKARZ

Żyję w Piekle223!

STAŃCZYK

Społem w przepaść!

DZIENNIKARZ

Społeczeństwo!

Oto tortury najsroższe,

śmiech, błazeństwo —

to my duchy najuboższe. —

„Społem” to jest malowanka,

„społem” to duma panka,

„społem” to jest chłopskie „w pysk”,

„społem” to papuzia kochanka,

próżność, nadczłowieczeństwo —

i przy tym to maleństwo:

serce pęknione, co krwawi.

STAŃCZYK

Asan prawi —

jako najwalniejsi gębacze,

odrośl od tych samych pni

z moich dni.

DZIENNIKARZ

Wolałbym już stokroć razy

policzone dni

niż ten bieg, bieg, pęd, gonitwa

ku przepaści, otchłani, zawrotom!

Ach, kresu, ach, kresu lotom!

Stacza się sercowa bitwa,

opadam coraz na głazy,

mrze na ustach modlitwa,

ach, kresu, ach, kresu lotom! —

Niechby się raz wszystko spali224,

zetrze się, na proch się zsypie,

jak kolumny, na gruz się rozwali,

byśmy padli potruci

jadami w pogrzebowej stypie;

niechajby się raz wszystko spali,

i te nasze polskie posty

dusz do polskich świętych225,

i te nasze tęczowe mosty

czułości nad pustką rozpiętych226,

malowanki Częstochowskie227

w koronach — i wszystkie Wiary!

Nieszczęścia wołam!!

STAŃCZYK

Puszczyku228...

DZIENNIKARZ

Może by Nieszczęście nareście

dobyło nam z piersi krzyku,

krzyku, co by był nasz,

z tego pokolenia. —

Ach, Sumienia, Sumienia!

Już było tych prawd bez liku

dla nas — Prawdy czy Fraszki??

Stoimy u polskich granic,

a mamy obecność229 za nic,

od talentów zawisłe igraszki.

STAŃCZYK

Puszczyku!

Zgrałeś się przy zielonym stoliku230

czy z kobietami w gorączce

opętałeś duszę mdłością

i w tej momentu palączce

oślep gnasz we własne próchno.

A gdy na nie wichry dmuchną,

rozleci się zgasłe próchno,

zamurują się otchłanie

i krzyk i jęk, i wołanie

zda ci się błazeństwem duszy,

które nikogo nie skruszy,

które zeżre siebie samo,

a trzewia mu gniciem cuchną. —

Znam ja, co jest serce targać

gwoźdźmi, co się w serce wbiły,

biczem własne smagać ciało,

plwać na zbrodnie, lżyć złej woli,

ale Świętości nie szargać,

bo trza, żeby święte były,

ale Świętości nie szargać:

to boli.

DZIENNIKARZ

Tragediante...

STAŃCZYK

Commediante231,

dla ciebie błazeńska laska232.

DZIENNIKARZ

Piastujesz ją, piastun stary;

znasz tylko: status quo ante233;

błazeństwo z tobą się zrosło.

STAŃCZYK

Oto naści234 twoje wiosło:

błądzący w odmętów powodzi,

masz tu kaduceus235 polski,

mąć nim wodę, mąć.

DZIENNIKARZ

Fatum nas w obłędy wodzi:

u rozstajnych dróg zły Duch!

Tu moje rozstajne drogi;

ty mój Duch-zły — demon, Szatan;

błazeństwem ja z tobą zbratan,

byłem ci duszą poswatan,

nim dusza stała się trup; —

a teraz mi pachnie grób,

czuję trąd.

STAŃCZYK

Naści; rządź!

Masz tu kaduceus polski,

mąć nim wodę, mąć.

DZIENNIKARZ

Nie chcę żadnych więcej prób.

Serce miałem kiedyś młode,

porwałeś mi serce młode,

wlałeś jad goryczny w krew236.

Nie widzę, nie widzę dróg,

zaćmił mi się Bóg...

STAŃCZYK

Fata pędzą, pędzą Fata —

Wielkość — Nicość — pusty dzwon,

serce strute —

uderzyłeś błazna ton:

moją nutę237.

Kłam sercu, nikt nie zrozumie,

hasaj w tłumie!

Masz tu kaduceus, chwyć!

Rządź!

Mąć nim wodę, mąć!

Na Wesele! Na Wesele!

Idź!

Mąć tę narodową kadź,

serce truj, głowę trać!

Na Wesele! Na Wesele!

Staj na czele!!!

SCENA VIII

Dziennikarz, Poeta

DZIENNIKARZ

Może z mętów się dobędzie człowieka;

może minie palączka i głód;

ot, kaleka ja, ot, ja kaleka:

każdy dzień piekielny trud.

Młodości! wyrwi mię z cieśni238,

oplatają mnie grzyby i pleśni;

o Młodości, jakożeś daleko,

a to jeszcze wczora, prawie wczora...

POETA

Cóżeś tak się rozżalił, rozpalił,

czy cię jakie przemieniły cuda?

DZIENNIKARZ

A przeszedł tu koło mnie cień,

cień goryczy pełen wielkoluda

i ostawił mi laseczkę kaduczą239.

POETA

Nie przeczę, że rozmyślania uczą,

ale cóż tak sobie żalisz serce?

DZIENNIKARZ

Och, w okropnej jestem poniewierce;

po torturach mię duchowych włóczą,

więżą mnie konwenansowe szpangi240:

oto droga utarta do rangi,

a ja gardzę, ja gardzę, ja plwam

na to wszystko, ze serca szczerego —

i nie zdołam rozerwać obroży,

a wstrętów coraz się mnoży

i cokolwiek słyszę, to mnie drażni.

Przyjaźń farsą, Litość: kłam,

a słyszę, że gadają o przyjaźni.

Miłość farsą —

słyszę wkoło półszepty miłości.

Kłamstwo Szczerość, a widzę tu gości

i muzyki słyszę swoje, polskie, nasze,

i po ścianach złożone pałasze241,

obrazeczki, sceny narodowe.

To mnie drażni i męczy, i boli:

Czy my mamy prawo do czego?!!

Czy my mamy jakie prawo żyć...?

My motyle i świerszcze w niewoli,

puchnąć poczniemy i tyć

z trucizny, którą nas leczą.

I tę naszą dolę kaleczą,

widzieć i trupem gnić...

POETA

Rozżaliłeś się, działa muzyka,

to się koło widzeń zamyka

i działa na nerwy.

DZIENNIKARZ

Na nerwy!?

Na nerwy działa te, na te sieci,

które mają duszę w uwięzi,

że gdy tak mi grają bez przerwy,

zdało mi się, że moja dusza

ze mnie wyszła i koło mnie świeci.

POETA

Zdawało ci się — sam mówisz przez to,

że o jedno złudzenie więcej.

DZIENNIKARZ

Poezjo! — tyś to jest spokojną sjestą242;

chcesz mnie uśpić, znieczulić, zniewolić,

byle słówka nie wyrzec goręcej.

Ach, nie ukrywaj — nie udawaj,

ty sameś w ogniu — to maska

ten pozorny spokój — to kłam.

A! ta muzyka tak brzęczy,

jak z ula dzwonienie pszczół —

a my jak szerszenie:

to mi się rzuca do garła

ta duża wesołość narodowa,

to mi się rozszerza głowa

szumem, gwarnością, zawrotem

i nawet mi jest wstrętny ból.

POETA

Daj rękę.

DZIENNIKARZ

Ech, daj mi pokój —

wyjdę za próg — jak wieje od pól...

Powietrza, powietrza!...

POETA

Daj dłoń...

DZIENNIKARZ

Daj mi spokój!

SCENA IX

Poeta, Rycerz243

POETA

Otwarła się toń!

Upomina się o swoje Umarła.

Szumem, gwarnością, zawrotem

idzie ku nam z powrotem;

jakaś Przemoc wrotom grobu się wydarła,

oto, słyszę, woła:

RYCERZ

Daj dłoń!!

POETA

Puszczaj!

RYCERZ

Ty mój!

POETA

Puszczaj!

RYCERZ

Ty mój!!

POETA

Żelazem owita ręka,

żelazem zakryta skroń.

RYCERZ

Zbieraj się, skrzydlaty ptaku,

nędzarzu, na koń, na koń,

przepadnie przekleństwo, męka!

POETA

Co mówisz, okropne widziadło,

na koń? — gdzie? — jak?

Żelazna twoja dzwoni szczęka,

żelazna więzi mnie ręka.

RYCERZ

Na koń, zbudź się, ty żak,

ty lecieć masz jak ptak!

Bioręć w pętle.

POETA

Na arkan mnie wiąże!

RYCERZ

Poznasz, ktom jest, gdy zaciążę —

ty więzień mój, mnie służ;

biorę przemocą, Ja Moc:

za mną, przede mną

ognia kurz;

po drogach, po których lecę,

drzewa się palą jak świece,

ciskają się błyskawice,

jak lecę, Duch:

wytężaj, wytężaj słuch!

POETA

Puszczaj, przepadaj w Noc —

o, ręce, ręce martwieją...

RYCERZ

Ty mój!

POETA

Precz. —

RYCERZ

Słysz grom...

POETA

Zatrzasnął się cały dom...

RYCERZ

A czy wiesz, czym ty masz być,

o czym tobie marzyć, śnić?

POETA

Sen, marzenie, mara, wid.

RYCERZ

Jutro dzień! przede dniem świt!

Wiesz ty, czym ty mogłeś być?

POETA

Słowo, Widmo gończe!

RYCERZ

Zwiastun!!

POETA

Głos jak marzeń moich piastun;

Rycerz, Widmo, urojenie

przyoblekło szatę żywą.

RYCERZ

Krwi, krwi pragnę, krwawe żniwo!

Wracam do dom w noc szczęśliwą,

w noc ponurych wichrów łkań.

Niosę dań, orężną dań.

POETA

Wracasz do dom ze snów, z dali...

RYCERZ

Z dali, hen z zaświatów, z prochów. —

Przeszedłem ogień, co pali,

przeszedłem zapady244 lochów.

Ścigam, gonię, moc roztrwonię.

Niosę dań, orężną dań.

POETA

W noc ponurych wichrów łkań

wstajesz z lochów, z prochów, skał...

RYCERZ

Na głos mój ty będziesz drżał:

Grunwald, miecze, król Jagiełło!

Hajno245 się po zbrojach cięło,

a wichr wył i dął, i wiał;

stosy trupów, stosy ciał,

a krew rzeką płynie, rzeką!

Tam to jest!! Olbrzymów dzieło;

Witołd, Zawisza, Jagiełło,

tam to jest!! — Z pobojowiska

zbroica się w skibach przebłyska,

żelezce, połamane groty,

drzewce powbijane do ciał,

z trupów zapora, z trupów wał,

rycerski zgotowiony stos:

Ofiarnica —

tam leć — tam chodź, tam leć!!!

brać z tej zbrojowni zbroje.

kopije, miecz i szczyt246

i stać tam wśród krwi,

aż na ogromny głos

bladością się powlecze świt,

a ciała wstaną,

a zbroje wzejdą

i pochwycą kopije, i przejdą!!!

Spiesz, tam leżą stosy ciał;

przeparłem trumniska wieko,

czas, bym wstał, czas, bym wstał.

POETA

Łzy mnie pieką, łzy mnie pieką,

czymże bym ja tam być miał.

RYCERZ

Niosę dań, orężny szał.

POETA

Dech twój zimny, dech grobowy...

RYCERZ

Patrzaj w twarz, patrz mi w twarz,

ślubuj duszę, duszę dasz.

POETA

Za przyłbicą pustość, proch;

w oczach twoich czarny loch,

za przyłbicą Noc;

zbroja głuchym jękiem brzękła.

RYCERZ

Miecz, miecz, siła nieulękła;

patrzaj w twarz, patrzaj w twarz;

ty mnie znasz.

POETA

Ktoś jest?

RYCERZ

Moc.

POETA

— — Przyłbicę wznieś!

RYCERZ

Rękę daj.

POETA

Duszę weź.

RYCERZ

Patrz!!

POETA

Śmierć — — — Noc!

SCENA X

Poeta, Pan Młody

POETA

Potęga, wieczysta Potęga,

Moc nieprzeparta!!

PAN MŁODY

O czym mówisz — ?

POETA

Niedołęga

byłem — a dzieła to mitręga

próżna — mgła nic niewarta.

Teraz naraz się koło mnie zapaliło

i gore — i piersi się palą;

zdaje mi się, że słyszę gdzieś górą,

jak skały się padają

i w otchłań z łoskotem się walą.

PAN MŁODY

Będziesz sonet pisać czy oktawę?

POETA

Nie — przewiduję inszą zabawę;

poczułem na szyi arkan247

Polska to jest wielka rzecz:

podłość odrzucić precz,

wypisać świętą sprawę

na tarczy, jako ideę, godło,

i orle skrzydła przyprawić,

husarskie skrzydlate szelki

założyć,

a już wstanie któryś wielki,

już wstanie jakiś polski święty.

PAN MŁODY

Zajmujące.

POETA

Ty tematem zajęty.

PAN MŁODY

Myślałżeś248 ty co więcej

niż poemat?

POETA

Może ja to myślę goręcej

i w tej chwili to jeszcze się pali —

jeszcze — a jutro się zawali

w gruz ten pożarny gmach.

A! chciałbym wstąpić w to Piekło

Ach!

PAN MŁODY

Rozpalony.

POETA

Piekło żywe

w tej chacie, w zaklętym dworze:

Piekło gorze!

PAN MŁODY

A to coże?!

SCENA XI

Pan Młody, Hetman, Chór

CHÓR

Hej, panie, panie Branecki249,

nie żałuj grosika, nie żałuj250,

pocałuj się z nami, pocałuj,

nie żałuj dukacika, nie żałuj,

dajże251 go nam z tej kieski!

HETMAN

Ha, szatańce, sztab moskieski252,

znajcie pana, bierzcie złoto,

nie stoję ja pan o złoto;

piekielna mnie dziś gospoda:

hulaj dusza, z wami zgoda.

CHÓR

Hulaj dusza, z nami w zgodzie,

potańcujemy w gospodzie;

pocałuj się z nami, pocałuj,

nie żałujta253, hetmanie, kieski,

braliśta254 pieniążek moskieski,

hej, hetmanie, hetmanie Branecki!!

HETMAN

Bierzcie złoto, pali złoto.

CHÓR

Pali pieniążek moskieski?

HETMAN

Piekielna mnie dziś gospoda:

diabły moją piją krew;

szarpają mi pierś, plecyska,

psy zjawiska, łby ogniska;

szarpają, sięgają trzew!

PAN MŁODY

Wojewoda! Wojewoda255!

HETMAN

Puszczajcie, litości!

PAN MŁODY

Jezu!!

SCENA XII

Pan Młody, Hetman

HETMAN

Ha, przepadli kędyś diabli,

ktoś się doli ulitował;

rana jeno straszna boli — —

puste żale, mnie nie szkoda,

bo ja pan, piekielny pan,

drwię z serdecznych ran.

Setkę lat przez puszczę gnam,

przez bór gonię, gęsty las,

przez ugory, łąki, błoń —

upałami bije skroń,

młotami serce wali,

ogień wnętrzności pali — — —

Każ muzyce dla mnie grać,

mnie na Piekło stać.

Ja pan, ćwierć kraju mam w ręku,

a jak kto po cichuteńku

powie „Jezus” — ja wolny na chwilę,

powietrzem się zasilę:

odetchnąłem piersią całą;

bierz ty, ile złota zostało,

patrz, oto niecki256,

diabli mi to kazali nieść;

co noc tak świeżych nasypią,

a sztabowi, czerńcy przeklęci,

krzyczą za mną: panie Branecki,

nie żałuj; — krew moją chlipią — —

Masz!

PAN MŁODY

Hetmaniłeś ty, hetmanie,

chocia byłeś łotr,

i sam król był tobie kmotr257;

przewodziłeś, przewodziłeś,

a my dzisiaj w psiej niewoli:

nie hetmany, strzęp, łachmany, gruz;

duszę ziębi mróz;

ciebie ogień, ogień pali —

przecz już nic nas nie ocali,

ani król, ani ból,

ani żale, ni płakanie,

hej, hetmanie, hej, hetmanie

dzisiaj to mój dzień miłości...

HETMAN

Czepiłeś się chamskiej dziewki?!

Polska to wszystko hołota,

tylko im złota;

trza było do bękartów Carycy258

iść smalić cholewki259:

byłać ta we mnie cnota.

Asan mi tu Polski nie żałuj,

jesteś szlachcic, to się z nami pocałuj,

jesteś wolny!

PAN MŁODY

Bierz cię diabli.

HETMAN

Gębuj, widzęś nie przy szabli260.

SCENA XIII

Pan Młody, Hetman, Chór

HETMAN

Ścigają psy, kąsają psy.

CHÓR

Przeklęty ty, przeklęty ty.

HETMAN

Sursum corda261, serce żreją —

serce mi wyjmują z trzew.

CHÓR

Zaprzedałeś kraj, ty lew;

złotem pysk ci zaleją!

Złoty pan, weselny pan,

pójdźże w tan, pójdźże w tan!

HETMAN

Złoto pali, złoto war;

sursum corda, wiwat Car!

CHÓR

Lejcie mu do pyska żar,

sięgajcie mu dłońmi trzew.

HETMAN

Piją krew, żłopają krew,

cielsko drą po kawale!

CHÓR

Złoty pan, weselny pan,

Pójdźże w tan, dalej w tan:

na Weselu hula Śmierć,

garniec pereł, złota ćwierć,

zaprzedałeś Czortu kraj.

HETMAN

Żłopią krew Czarty Moskale,

sursum corda, wiwat Car!

CHÓR

Huś ha, huś — haj go, haj262!

Pójdźże w tan, dalej w tan!

Złoty pan! weselny pan!

SCENA XIV

Pan Młody, Dziad

PAN MŁODY

Tyle się przewlekło mar

z okropnym śmiechem Piekła...

DZIAD

Cóż wam to? cóż wam to?

Czy was panna młoda urzekła?

PAN MŁODY

Oj, tu Diabły, ze samego Piekła,

włóczyły przede mną człowieka,

ach, powietrza, tchu...

DZIAD

Cóż pon263 ucieka?

SCENA XV

Dziad, Upiór264

DZIAD

za Panem Młodym

Miałem rzec, cosi miałem rzec:

Szczęść Boże przy weselu.

UPIÓR

Przyjacielu, przyjacielu...

DZIAD

Kto! ty we krwi! precz, piekielny!

UPIÓR

Ja weselny, ja weselny,

dajcie, bracie, kubeł wody:

ręce myć, gębe myć,

chce mi się tu na Weselu

żyć, hulać, pić.

DZIAD

Precz, przeklęty, precz, przeklęty.

UPIÓR

Dajcie, bracie, kubeł wody:

gębe myć, ręce myć...

DZIAD

Krew na sukniach, krew na włosach...

UPIÓR

Nie pyskuj, nie powtarzaj. —

Już, już wiedzą o tym w niebiosach.

nuci

„A stało się to w Zapusty”.

DZIAD

Precz, przeklęty, precz, przeklęty.

UPIÓR

Jeno ty nie przeklinaj usty265,

boś brat — drżyj! ja Szela!!

Przyszedłem tu do Wesela,

bo byłem ich ojcom kat,

a dzisiaj ja jestem swat!!

Umyje się, wystroje się.

Dajcie, bracie, kubeł wody:

ręce myć, gębe myć,

suknie prać — nie będzie znać;

chce mi się tu na Weselu

żyć, hulać, pić —

jeno ta plama na czole...

DZIAD

Cholera!

UPIÓR

Zaraza, grób.

DZIAD

Precz, precz, ty trup!

UPIÓR

Widzisz, w orderach chodzę266.

DZIAD

O! plamy na podłodze od nóg.

UPIÓR

To krew, obmyję próg,

dajcie ino, bracie, wody,

kubeł wody — gębe myć,

suknie prać — nie będzie znać.

DZIAD

Przeklęty! Maryjo, strać!

UPIÓR

Gadu, gadu, stary dziadu,

trza się do roboty brać;

kubeł wody, gębe myć,

nie bede próżno stać,

na Wesele, na Wesele,

podź267 tańcować, bośma268 brać.

. . . . . . . . . . . . . . . . . .

SCENA XVI

Kasper, Kasia, Jasiek

JASIEK

Kasiu —

KASPER

Kasiu —

KASIA

Cóz ta, Jasiu?

JASIEK

Bo to widzis, Kasiu, że to —

tak mnie ciągnie bez pół269.

KASPER

Pódź, Kasicko, ku mnie, cosi

mom ci sepnonć270.

KASIA

Co, że co — ?

KASPER

Radź, co z nami — ?

KASIA

Kiej na ogrodzie rosi.

KASPER

Kiejbyśmy271 byli sami!...

JASIEK

Kasper — idze272 pod stodołę.

KASIA

Po co? — Idze ty.

KASPER

Wis273, bracie,

idź ty pirwy274 — namość słomę.

KASIA

Przyjdziewa275.

JASIEK

Cóz sie trzymacie,

lgnies276 do niego — ?

KASPER

To sie zeń277.

JASIEK

Do zeniacki278 pirsy279 leń,

a wpół chyci, zwyobraco.

KASPER

Jest ta Kasie chycić280 za co.

JASIEK

Juz bym do wos nic nie cuł —

ino ciągnie mnie bez pół.

KASIA

Przynieś wódki.

KASPER

Naści grosz.

JASIEK

Zaros281, juści racje mos,

lece!

SCENA XVII

Kasper, Kasia

KASIA

Powiedziałam tak na hece.

KASPER

Kasiu, dyć282 to k’sobie283 miło,

byśwa284 poszli spolnie285 ka286.

KASIA

Na ogrodzie sie zrosiło —

jak kces287 gęby, na288

KASPER

Ino by najmilej było

k’sobie, Kasiu, byle ka.

KASIA

Juści289, miło, Kaspruś — co?

k’sobie —

KASPER

Ano —

KASIA

Juści...

KASPER

Zaś.

KASIA

Splezła mi się290 wstązka kaś291

KASPER

Wstązka od gorseta?

KASIA

Nie ta,

przewiązka spodnicki.

KASPER

Kabyśwa292 pośli, Kasicko,

mojeś ty palące policki.

nuci

„Ino mi się nie broń dziś,

jutro mozes sobie iść”293.

SCENA XVIII

Kasper, Kasia, Nos

NOS

z flaszką i kieliszkiem

W twoje ręce.

KASPER

Podziękować.

NOS

A dej Kasię pocałować.

KASPER

W twoje ręce!

KASIA

Podziękować!

NOS

A teraz pocałuj z woli.

KASIA

Ej ta, cóz to — ?

NOS

Nie zaboli —

Kasiu, dziwcze, co za dąs,

i on, i ja gołowąs294;

chcesz go, to ci go nie bronię;

niedobrze ci w tej koronie.

KASIA

Pódzies pon, patrzcie go,

ledwo przysed, juz by kcioł295.

NOS

Adie, druhna, jak nie, to nie.

KASPER

Cało flaszkę bestia schloł.

SCENA XIX

Panna Młoda, Pan Młody

PANNA MŁODA

Och, mójeśty, juz nie mogę tańcować,

a tańce, nie chciałabym żałować

jutro, że dzisiaj nie dosyć,

jak dzisiaj, że nie dość wczora,

ażem osłabła, aż prawie chora,

ino, że mi nie trza doktora,

ino tańca —

PAN MŁODY

Jak paciorki różańca,

taniec jeden, jak drugi

jednaki,

a łańcuch taneczny długi,

do rana, a od rana do nocy.

PANNA MŁODA

Pokiel296 starcy piecywa i kołocy297,

hulać, hulać w kółecko, tańcować...

PAN MŁODY

A pocałuj, bo będziesz żałować.

PANNA MŁODA

Tak ci mnie to granie tkliwi —

PAN MŁODY

Poczekaj, będziemy szczęśliwi —

PANNA MŁODA

Mój ty Boże — !

PAN MŁODY

W jakim dworze;

postawimy se dwór modrzewiowy,

brzózek przed oknami posadzę.

PANNA MŁODA

Brzoza straśnie sybko pusco,

het ściany we trzy roki ocieni.

PAN MŁODY

Będziemy se siedzieć w zieleni,

będziemy se siedzieć w maju298,

we kwitnącym sadzie.

PANNA MŁODA

W paradzie.

PAN MŁODY

nuci

„A jak będzie słońce i pogoda,

słońce i pogoda...”299

PANNA MŁODA

nuci

„Pójdziemy se razem do ogroda —

będziemy se fijołecki smykać...”

SCENA XX

Dziennikarz, Zosia

ZOSIA

Ach!

DZIENNIKARZ

Aa! —

ZOSIA

Bardzo ciemno.

DZIENNIKARZ

Nie widno.

ZOSIA

Zmęczonam, wciąż w kółko, w kółko...

DZIENNIKARZ

I cóż? chłopy pani nie brzydną?

ZOSIA

Nie wiem — nie; — patrzę na ludzi

jak na przeróżnych ludzi.

DZIENNIKARZ

A tak się serduszko budzi.

ZOSIA

Patrzę i usypiam serce;

to ładne — to bardzo górne,

ale z tego co? — ja czuję,

muru głową nie przewiercę,

a jak widzę w lichej poniewierce

rzeczy górne i piękne, i czułe,

to mnie boli.

DZIENNIKARZ

A ten ból przechodzi.

ZOSIA

A pan ma swoją bibułę300,

żeby ból każdy przeszedł.

DZIENNIKARZ

Epidemia.

ZOSIA

Pan nie wierzy, co nieprzewidziane?

A wie pan, ojczyzna to chemia;

serce, jak się czego uczepi,

to dynamit.

DZIENNIKARZ

Coraz lepiéj,

jeszcze jeden taniec w kółko,

a edukacja skończona.

ZOSIA

Nie byłabym ja chłopu żona;

nikt mnie w śluby nie poprosi —

ale myślę, panie redaktorze,

że tam w tej wiejskiej komorze,

w półblasku kuchennej lampy,

że tam mój taniec coś znaczy.

DZIENNIKARZ

Gdy sama to pani uznać raczy... —

ZOSIA

Pan skąd się tu bierze?

DZIENNIKARZ

Ja się patrzę, lubię i nie wierzę,

za to wierzę w panią.

ZOSIA

Za co?

DZIENNIKARZ

Za tę minkę, oczy, gest.

ZOSIA

Podobam się?

DZIENNIKARZ

W tym coś jest.

SCENA XXI

Poeta, Rachel

POETA

To pani, o, proszę wejść.

RACHEL

Idę za panem jak cień;

pan się może śmiać,

ale mnie się wymarzyło,

że się tu zaczyna coś dziać — ?

POETA

Może — a w tej chwili na dworze

pani mi się z dala pokazała,

jak płomieniste widziadło.

RACHEL

Byłam w ten szal owita cała

i w świetle ode drzwi, ot tak.

POETA

Noc nasze przeinacza widzenia.

RACHEL

Ja prawie że jestem w trwodze —

a wie pan, że się zwróciłam w drodze,

bo mi w poprzek ścieżki przeszła

jakaś osoba...

POETA

To są ludowe baśnie.

RACHEL

Chodzą hałaśnie

w huczącym wichrze; pan widzi,

jaki się huragan zrywa,

jak świszczy i drzewa szamoce —

POETA

Zatrząsł szybami; — patrz pani,

czego nie dostrzegam w ogrodzie...

RACHEL

Tak bardzo ciemno...

POETA

Ktoś wyrwał krzew różany.

RACHEL

Czy ten, co był w słomę odziany?

POETA

No ten chochoł.

RACHEL

Ktoś połamał? —

a myśmy, cośmy to chcieli

z nim — ?

POETA

Myśmy lecieli

na lep poezji — i teraz

dwór się od poezji trzęsie;

odbywa się wielkie darcie

piór wszelijakiego drobiu:

grunwaldzkie duchowe starcie,

lecą pióra orle, pawie, gęsie,

wnet ujrzymy husarię i króla;

zatrzęsło się tu ze wszech jak do ula.

RACHEL

W powietrzu atmosferyczna zmiana:

chata stała się rozkochana

w polskości — właściwa skala:

żar, co się duchem udziela,

co się na powietrzu spala

jak garść lnu301.

POETA

Dawno nie miałem snu,

jak ten wieczór, jak ta noc.

RACHEL

Przedziwna, przedziwna Moc,

te potęgi walczące, ten wiatr,

jakieś prastare siły.

POETA

Hen z Tatr

przylatują ku mnie przypomnienia!

Skrzydeł! — nad ten las z kamienia

lecieć — w górę —

RACHEL

Na szczyty!

POETA

Walküra302!

RACHEL

Dzisiejsze sny,

po tej nocy nieprzespanej,

będą cudne — bo oczy patrzące

stały się figurami ludne,

które się niełatwo zatrzeć dadzą.

POETA

Chodźmy patrzeć!

SCENA XXII

Gospodarz, Kuba

KUBA

Jakiś pon, jakiś pon

zsiadają z siwka w podwórzu;

koń ogromniec303...

GOSPODARZ

Weźcie konia

razem ze Staszkiem ku szopie;

podrzućcie co żryć.

KUBA

A pon musi wielgi być:

ubiory na nim czerwone,

siwa broda a lira u siodła,

jak te dziady z Kalwaryje304

co nosą lirę u pasa.

Niech pon wyjdą w sień.

GOSPODARZ

Bania się z gośćmi rozbiła

w ten weselny dzień;

kogóż ta ciekawość przywiodła?

Latarkę zaświeć! —

KUBA

Jak żyje,

jeszczem takiego Polaka

nie ujzoł305

GOSPODARZ

Bo żyjesz mało;

jeszcze duża306 takich Polaków ostało,

co są piękni.

KUBA

A kaz307 się to wszyćko308 kryje? —

O, zaroz309 będzie latarka,

ino sie przypiece siarka310.

SCENA XXIII

Gospodarz, Gospodyni, Kuba

GOSPODARZ

Słyszysz, ponoś ktoś w gościnę,

jakiś jakby wielki gość...

GOSPODYNI

Tu drzwi zawrzes311 — tam se gwarzcie312,

jo313 już mom314 tych tańców dość;

a cóż ty mos315 za tęgom316 minę,

coś ty jakisik317 niepewny — ?

GOSPODARZ

Ino, matuś, zaś nie swarzcie318

ja tak dziś przy Weselu rzewny;

jakiś gość nie lada jaki...

GOSPODYNI

Tu drzwi zawrzes, tam se gwarzcie.

GOSPODARZ

Kto to taki, kto to taki — — ?

SCENA XXIV

Gospodarz, Wernyhora319

WERNYHORA

Sława, panie Włodzimierzu,

zjechałem tu gość.

GOSPODARZ

Spocznij, Wasza Mość;

żona stroi się w alkierzu...

WERNYHORA

Ostań, panie Włodzimierzu.

GOSPODARZ

Żona stroi się w alkierzu;

niespodziany gość,

właśnie była przy pacierzu,

bo się dziecka320 kładło spać.

WERNYHORA

Niechajże żona w alkierzu321...

GOSPODARZ

Bo się dziecka kładło spać,

a ci nie przestają grać:

jak wesele, to wesele,

to nie będą w miejscu stać;

ot, tu żona jest w alkierzu.

WERNYHORA

Niechajże322 żony w alkierzu,

niechże tańcuje Wesele.

Siądźże, panie Włodzimierzu,

mam Asaństwu323 nowin wiele:

Pomówimy o Przymierzu.

GOSPODARZ

Ano proszę, bardzo proszę.

WERNYHORA

Siadaj.

GOSPODARZ

Siadam — zacny gość —

bardzo proszę, bardzo proszę;

ceremonii dość.

WERNYHORA

Ja z daleka — hen od kresów324,

konia zgnałem.

GOSPODARZ

Podły czas.

A do wszystkich spadłych biesów,

toście tu są pierwszy raz;

któż was zwabił w taki czas?

A do wszystkich spadłych biesów,

żeście tak niespodziewanie

w noc i na to weselisko

zechcieli tu, Ichmość Panie?

WERNYHORA

Z daleka, a miałem blisko

i wybrałem Weselisko,

boście som tu jakoś wraz325,

i wybrałem Ichmość Mości

dom, gdzie ludzie sercem prości.

GOSPODARZ

Wasza Mość mieliście blisko,

serceście zobligowali326

myśmy sobie prości — mali.

WERNYHORA

Z daleka, a miałem blisko;

ledwom wymienił nazwisko,

a zaraz mi pokazali

tacy chłopcy, rześcy, mali.

GOSPODARZ

Co to u nich serce z miską327;

przybieżali, powiadali,

czego nie zjęzykowali328:

że pan stary, że Dziad stary,

że Dziad z lirą, brodą siwą...

WERNYHORA

Ot, dziadzisko z siwą brodą.

Dawnoż było w duszy młodo;

żeście sobie prości, mali,

toście wielkich krzywd nie znali. —

Chudobę329 macie szczęśliwą.

GOSPODARZ

A ot, takie złote żniwo,

złote pola — pokoszone —

wszystko błoto330 — zadyszczone; —

sady ciche — kwitną, rodzą,

jedne z drugich same wschodzą:

złote żniwo, serce z miską;

nie trzeba szukać daleko,

kiedy było jakoś blisko.

Pokażę waćpanu żonę.

WERNYHORA

Złote żniwo, serce złote:

jeszcze u was w duszy młodo,

żeście sobie prości, mali,

toście wielkich krzywd nie znali. —

Może żona ma robotę — ?

GOSPODARZ

Żona stroi się w alkierzu,

chce się wydać urodziwa,

że to gość niespodziewany,

każe zaraz podać piwa.

WERNYHORA

Zostaw, panie Włodzimierzu,

że to chwila osobliwa...

GOSPODARZ

Lepiej gwarzy się przy szklenie,

że to z drogi, tyle331 błoto;

lepiej gada się przy wenie332.

WERNYHORA

Kiej333 się nie rozchodzi o to;

że to chwila osobliwa,

możemy na osobności

porozmawiać.

GOSPODARZ

Słucham Mości;

a to chwila osobliwa.

Wolnoć334 spytać o nazwisko... — ?

WERNYHORA

Nie poznałeś — ?

GOSPODARZ

Ktoś mi znany,

ktoś serdeczny, ktoś kochany,

ktoś, co groźny — dawny, stary,

jak wiek cały...

WERNYHORA

Dawnej wiary.

GOSPODARZ

Ktoś mi znany, niespodziany...

WERNYHORA

Przypominasz krwawe łuny335

i jęk dzwonów, i pioruny,

i rzeź krwawą, krwawe rzeki?

GOSPODARZ

A sen, sen jakiś daleki,

jeszcze w uszach mam te dzwony —

mieszają weselne grajki:

jakieś stare dumy, bajki.

WERNYHORA

Jeszcze w uszach mam te dzwony

ponad ich weselne grajki:

jęk posępny, jęk męczony,

tyle krwi rzezanych ciał;

ja tam był, przy trupach stał;

jeszcze w uszach mam te dzwony.

Patrzyłem się na lud święty,

jako upadał przeklęty,

przekleństwami potępiony:

kiedy ojce klną na synów,

kiedy syny przeklną ojce,

takie jęczące ogrojce

łez krwawiących, łez serdecznych

słyszałem w tych głosach wiecznych:

w głosach dzwonów jęk szalony —

jeszcze w uszach mam te dzwony.

GOSPODARZ

Dawne czasy — dawne wieki,

a sen, sen jakiś daleki,

jęki przygłuszają grajki;

jakieś stare dumy, bajki.

WERNYHORA

Ja stałem w pożarnej łunie

na siwym, na siwym rumaku,

czekając Bożego znaku.

Za mną piorun po piorunie

bije z chmur, przez niebo łyska.

GOSPODARZ

Rzecz daleka — taka bliska,

ktoś mi znany, niespodziany;

ktoś, o którym jeszcze wczora

tylko we śnie, tylko w marze:

Pan-Dziad z lirą336...

WERNYHORA

Wernyhora.

GOSPODARZ

Pan-Dziad z lirą — Wernyhora!

Wy mnie znany — spodziewany,

Wy, o którym jeszcze wczora

tylko we śnie, tylko w marze:

jak owi dawni mocarze,

Wy na koniu, siwym koniu,

poprzed dom mój, z wieścią.

WERNYHORA

Słowem!

GOSPODARZ

Wy ze Słowem — Wy ze Słowem!

WERNYHORA

Ja z Rozkazem.

GOSPODARZ

Rozkaz-Słowo!

Dawno serce już gotowo337

tem wezwaniem piorunowem.

WERNYHORA

Słowo-Rozkaz, Rozkaz-Słowo;

dla serca serce gotowo.

Słuchaj, panie Włodzimierzu:

oto chwila osobliwa,

pomówimy o Przymierzu.

GOSPODARZ

To jak ze snu prawda żywa,

chwila dziwnie osobliwa.

Jakiż rozkaz?

WERNYHORA

Trzy zlecenia.

GOSPODARZ

Chwila dziwnie osobliwa:

żem niejako jest wezwany.

WERNYHORA

Roześlesz wici przed świtem338,

powołasz gromadzkie stany.

GOSPODARZ

To jak ze snu prawda żywa;

prawie że są wszyscy społem

u mnie przez to weselisko.

WERNYHORA

Ma być jawne, co jest krytem;

co dalekie było — blisko.

Dziś u Waści weselisko;

prawie że są wszyscy społem;

roześlesz wici przed świtem;

niech jadą we cztery strony.

GOSPODARZ

Porozsełam339 konno gońce,

roześlę wici przed świtem;

zaraz się poradzę żony —

ona swoim chłopskim sprytem.

WERNYHORA

Niech jadą we cztery strony!

Bądź gotów, nim wstanie słońce.

Skoro porozsełasz gońce,

zgromadzisz lud przed kościołem,

jak są zdrowi, prości, mali;

ażeby godność poznali,

Bogiem powitasz ich kołem,

a wtedy przykaż im ciszą340,

niech żaden brzeszczot341 nie szczęknie,

a skoro rzesza uklęknie,

niech wszyscy natężą słuch:

czy tętentu nie posłyszą

od Krakowskiego gościńca — ?

GOSPODARZ

Wytężam, wytężam słuch.

WERNYHORA

Ja wiem, żeś jest Asan zuch

Od Krakowskiego gościńca

czy tętentu nie posłyszą,

czy już jadę z Archaniołem342 — ?

GOSPODARZ

Wytężam, wytężam słuch —

choćby i największy zuch,

jak to, co to, rozpoczęcie — —?

WERNYHORA

Słuchać ślepo, wierzyć święcie;

ja wiem, żeś jest Asan zuch.

GOSPODARZ

Ja mam stanąć przed kościołem?

to jak we śnie prawda żywa.

Któż mnie darzy tym zaszczytem;

któż śle ku mnie dawne gońce:

chwila dziwno343 osobliwa.

WERNYHORA

Bądź gotów, nim wstanie Słońce.

GOSPODARZ

Wstaną kosy w słońca świcie;

będę gotów!

WERNYHORA

Przysiąż Słowo.

GOSPODARZ

Rzekłem.

WERNYHORA

Przysiąż.

GOSPODARZ

Rośnie życie.

Czyli marą Wy widmową,

czyliś Waść jest upiór grobów,

czy ty próchno, czy ty czarem,

żeś ze słowem przyszedł starem,

żeś na mnie użył sposobów

i co we mnie tajemnicą,

ty mówisz jak rzecz prawdziwą;

jako żywo, jako żywo — !

WERNYHORA

Mówię Słowo — rzecz prawdziwą;

chwila, chwila osobliwa:

wybrałem dziś weselisko,

twój dworek, dróżkę, zagrodę. —

Słyszysz, jaki wicher wyje!

Słyszysz, wielki deszcz się pluszcze!

Słyszysz, chrzęszczą wielkie drzewa

i jako trzaskają kuszcze344:

to tam moja drużba345 śpiéwa,

tysiąc koni grudy bije

ze złotymi podkowami!

GOSPODARZ

Jezus, zmiłuj się nad nami — — !

WERNYHORA

Leć kto pierwszy do Warszawy

z chorągwią i hufcem sprawy,

z ryngrafem346 Bogarodzicy;

kto zwoła sejmowe stany,

kto na sejmie się pojawi

Sam w stolicy — ten nas zbawi!

GOSPODARZ

Jako żywo, jako żywo;

Waść mi takie dziwa prawi,

i to jako rzecz prawdziwą.

WERNYHORA

Wszystko święte, wszystko żywo:

z daleka, a miałem blisko;

wybrałem twój dom, zagrodę

i wybrałem Weselisko.

Waszmość rękę miej szczęśliwą:

Daję Waści złoty róg.

GOSPODARZ

Złoty róg.

WERNYHORA

Możesz nim powołać chór.

GOSPODARZ

Bratni zbór.

WERNYHORA

Na jego rycerny głos

spotężni się Duch,

podejmie Los.

Daję w twoje ręce róg.

GOSPODARZ

Dziękuj Bóg.

WERNYHORA

Waść masz porozsełać wici,

lud zgromadzić przed kaplicą.

GOSPODARZ

Jutro? — skoro się zgromadzą?

mają radzić? — co uradzą?

WERNYHORA

Jutro: wielką tajemnicą,

jutro skoro się zgromadzą,

niech nie radzą, nic nie radzą,

jednoś347 niechaj w ciszy staną.

Jutro wielką tajemnicą.

A ty wstawszy bardzo rano,

skoro zejdzie pierwsze słońce.

ku drogom natężaj słuch.

GOSPODARZ

Jutro?!

WERNYHORA

Jutro!!!

GOSPODARZ

Wszelki duch!!!

SCENA XXV

Gospodarz, Gospodyni

GOSPODARZ

Żono, słuchaj no, żonisia,

pódź no, Hanuś!

GOSPODYNI

Cóz takiego?!

GOSPODARZ

Osobliwy ten dzień dzisia,

tyle naraz wiem nowego.

GOSPODYNI

A złego co, cy dobrego?

GOSPODARZ

A wiesz, mama, tyle tego,

że mi w głowie huczy, szumi;

kto zrozumi, kto zrozumi?

GOSPODYNI

Cóz takiego, cóz takiego?

możeś chory, któż ten stary?

GOSPODARZ

Kto ten stary: — Wernyhora;

jeno nie mów to nikomu,

to ci mówię po kryjomu,

i on był tu w tajemnicy.

GOSPODYNI

Ka348 już posed349 — — ?

GOSPODARZ

Precz odjechał,

bardzo ważne mówił rzeczy:

trza się zbierać.

GOSPODYNI

A co tobie?

GOSPODARZ

Trza się zbierać, pasy, torby,

moja flinta, pistolety

i te szable wezmę obie — — !

GOSPODYNI

O Jezusie, jakieś borby350

po nocy, gdzież to, cóż znowu — — ?

GOSPODARZ

Mam być gotów.

GOSPODYNI

Gwałtu, rety!

Ledwo stoisz, jesteś chory.

GOSPODARZ

Zaraz konno jechać muszę.

GOSPODYNI

Jeszcze spadniesz ka351 do rowu...

GOSPODARZ

Poprzysiągłem się na duszę;

konno muszę — — !

GOSPODYNI

Cary352, zmory,

jakaś siła?!

GOSPODARZ

Od tej pory

żyć zaczniemy — coś wielkiego!

GOSPODYNI

Chowaj Boże czego złego.

GOSPODARZ

Z daleka jechał, miał blisko;

goniec, zwiastun, Wernyhora!

Tam! już jakaś wielka Zgoda.

Z daleka jechał, miał blisko —

koniec i początek Sprawy.

Kazał. — Słowo. Słuchać muszę,

zaprzysiągłem się na duszę.

Jego siła mnie urzekła:

Duch narodu!

GOSPODYNI

Widmo z Piekła!

gwałtu, rety, jesteś chory,

cosi, gdziesi, kajsi, ktosi –

piłeś duza353.

GOSPODARZ

Duch ponosi!

SCENA XXVI

Gospodarz, Jasiek

GOSPODARZ

Jasiek!!

JASIEK

Pon co!?

GOSPODARZ

Sam tu!354

JASIEK

Juści!

GOSPODARZ

Siodłać konia, dosiądź szkapy,

pojedziesz zwoływać chłopy!

JASIEK

Jechać, teraz, trzeba — — ?

GOSPODARZ

Musi!

JASIEK

Zagubię się w tej celuści,

wszędy straszne błotne chlapy.

GOSPODARZ

Aleś Jasiek, co przeleci!

JASIEK

Konia se odwiąze z szopy!

GOSPODARZ

Musi! Ważne rzeczy.

JASIEK

Nasza355?

GOSPODARZ

Przeleć, przeleć w cztery strony;

pukaj w okna, zakrzycz „musi”;

niech tu staną przede świtem,

niech tu staną przed kaplicą

chłopy z ostrzem rozmaitem.

JASIEK

Chłopy z kosą — dobra nasza!

GOSPODARZ

Dobędzie się i pałasza.

JASIEK

Że pon wojak — dobra nasza!

GOSPODARZ

Dobra nasza!

JASIEK

Lecę duchem356!

GOSPODARZ

Tajemnica!

JASIEK

Chłopy z kosą!

Same wichry mnie poniosą!

GOSPODARZ

Niech przed świtem staną.

JASIEK

Musi!!

GOSPODARZ

A nie słuchaj, choć czart kusi,

jeno prosto.

JASIEK

Swego nosa.

GOSPODARZ

Nim na wrzosy padnie rosa,

zanim ptaki zaświergocą...

JASIEK

Lecę duchem.

GOSPODARZ

A leć z mocą!

JASIEK

Hej!

GOSPODARZ

wręcza Jaśkowi złoty róg, który otrzymał był od Wernyhory

Masz w łapę, to jest dar.

JASIEK

Szczyre złoto, cóż to?

GOSPODARZ

Czar!

Owiń se o szyję sznur

i dzierż mocno cięgiem357 róg.

Bacuj358 u rozstajnych dróg359,

by cię jaki czart nie zmóg360.

Nie chylaj się nigdzie po nic,

ino leć.

JASIEK

Do samych granic!

GOSPODARZ

Wróć, nim trzeci pieje kur361;

wrócisz, to se staniesz tu;

wtedy zadmij tęgo w róg,

to się taki wzmoże Duch,

jaki nie był od lat stu —

bo wszyscy wytężą słuch.

Ino362 nie zgub, bo róg złoty,

bo go zseła363 Jasny Bóg.

JASIEK

Wolę goreć w Piekle poty.

GOSPODARZ

Bez tego złotego dźwięku

wniwecz pójdzie cały ruch.

JASIEK

Opasę sie.

GOSPODARZ

Nie szarp w ręku!

JASIEK

Hajże — !

GOSPODARZ

Leć, krakowski zuch!

JASIEK

który był wybiegł, wraca, chylając się za czapką porzuconą na podłodze

Moja copka364 z pawim piórem.

GOSPODARZ

Stawaj tu przed trzecim kurem.

SCENA XXVII

Gospodarz, Staszek

STASZEK

Cy pon słyszą, co sie dzioło:

teraz sie tak wicher wzdon365,

jak odjechał stary pon.

GOSPODARZ

Toś ty przywodził starego,

tego pana w delii366, w pąsach?

STASZEK

Kiela367 tego, tela368 tego,

złote iskry miał na wąsach,

a ta delijo pąsowa,

to jak ogień, jak płomieniec,

a koń diabeł, czart, odmieniec369.

GOSPODARZ

Koń siwy, czaprakiem kryty,

czaprak tkany, rozmaity.

STASZEK

U siodła pistolców dwoje.

GOSPODARZ

I lira przez siodło zwisła.

STASZEK

Wszystko jakbyście widzieli...

GOSPODARZ

Gdziesi, kiedyś coś widziałem...

STASZEK

Przy samiuśkim koniu stałem;

szkapa jak ogonem świsła —

skąd ta u niej tako siła —

to pysk Kubie osmaliła.

GOSPODARZ

Kuba strzymał?

STASZEK

A, psiawiara,

nijak strzymać się nie dała,

ino het ogonem prała,

żeśmy oba sie chycili

uzdek — aż i dosiadł Stary.

GOSPODARZ

Siadł, pojechał —

STASZEK

A cy cary,

koń — jak ony370 nań sie zwalił,

jakby wągle w nim rozpalił:

ogniem piernół371, ogniem łysnął372,

jak się naroz373 bez płot cisnął,

mnie i Kubie pysk osmalił.

GOSPODARZ

A wszelki duch Pana Boga:

na zegarze po północku.

STASZEK

Została zguba u proga...

GOSPODARZ

Zguba!?

STASZEK

podaje Gospodarzowi złotą podkowę

Na!

GOSPODARZ

Złota podkowa —

STASZEK

Błyskotała sie na błocku374.

GOSPODARZ

Wymowniejsze niźli słowa:

znak widoczny, oczywisty,

że zawitał gość ognisty

na stepowym siwym koniu,

z lirą dzwoniącą u siodła:

orły, kosy, szable, godła!

SCENA XXVIII

Gospodarz, Gospodyni, Staszek

GOSPODARZ

Patrzaj, Hanuś!

GOSPODYNI

Scęście w ręku!

GOSPODARZ

Szczęście, szczęście znalezione.

GOSPODYNI

Ka375?

GOSPODARZ

Pod progiem na przysieniu376;

szczęście w ręku.

GOSPODYNI

Cała złota,

o mistyrna tyz robota.

Któż to zgubił? — Schować trzeba.

GOSPODARZ

Zwołać ludzi — spadło z nieba;

trza pokazać zgromadzeniu.

SCENA XXIX

Gospodarz, Gospodyni

GOSPODYNI

Ni ma cego — Scęście w ręku;

tego z ręki się nie zbywa,

w tajemnicy się ukrywa,

światom się nie przekazuje:

Scęście swoje sie szanuje!

GOSPODARZ

Złota!

GOSPODYNI

Prawda.

GOSPODARZ

Rzuć do skrzyni!

Prawdziwieś do ręki wzięła;

szczęście swoje się szanuje,

czyli Piekła dar, czy z Nieba —

aleć377 jensze378 szczęście moje.

GOSPODYNI

Cóz ty godos379, ja sie boje.

GOSPODARZ

A boś jeszcze nie pojęła:

skończyć nędzę — zacząć dzieła.

GOSPODYNI

Jakie dzieła, co za dzieła?

cóżem to ja nie pojęła?

GOSPODARZ

Orły, kosy, szable, godła,

pany, chłopy, chłopy, pany:

cały świat zaczarowany,

wszystko była maska podła:

chłopy, pany, pany, chłopy,

szable, godła, herby, kosy,

aż na głowie wstają włosy,

wszystko była podła maska

farbiona — jak do obrazka:

cały świat zaczarowany.

GOSPODYNI

A cóż tobie, cy gorącka?

GOSPODARZ

Snuło się to jak gorączka,

jak gorączka na wulkanie,

jak szumienie na organie:

takie figury w koronie,

tacy pyszni szlachta w herbie,

pałace, zamczyska, wille,

tabunami gnane konie,

sześciu paradników w tyle:

hulaj dusza bez kontusza

z animuszem, hulaj dusza!!

ani zbili pan w koronie,

że stoimy gdzieś na szczerbie380,

ani zbili381 szlachta w herbie,

ani zbili chłop przy roli,

czy tam kogo gdzie co boli:

wół przy roli, świnia w ganku —

hulajże, panie kochanku.

GOSPODYNI

Połóżże sie, boś pijany.

GOSPODARZ

Świat pijany, świat pijany,

cały świat zaczarowany

puść mnie, ja mam jechać, muszę,

poprzysiągłem się na duszę.

GOSPODYNI

Gwałtu, rety!!!

SCENA XXX

Gospodarz, Gospodyni, Goście z miasta382

WSZYSCY

Co się dzieje??

Co się stało?

GOSPODYNI

Ot, szaleje!

GOSPODARZ

Wy a wy — co wy jesteście:

wy się wynudzicie w mieście,

to sie wam do wsi zachciało:

tam wam mało, tu wam mało,

a ot, co z nas pozostało:

lalki, szopka, podłe maski,

farbowany fałsz, obrazki;

niegdyś, gdzieś tam, tęgie pyski

i do szabli, i do miski;

kiedyś, gdzieś tam, tęgie dusze,

półwariackie animusze:

kogoś zbawiać, kogoś siekać;

dzisiaj nie ma na co czekać.

Nastrój? macie ot nastroje383:

w pysk wam mówię litość moje.

pluje

AKT III

SCENA I

Gospodarz

Chodzi tam i sam; zatrzaskując zamyka to jedne, to drugie drzwi, które ktoś od zewnątrz otworzy; wreszcie znużony położył się na zestawionych krzesłach, drzemiący. Pokój jest ciemny.

Wszystko już odtąd mówione półgłosem.

SCENA II

Gospodarz, Poeta, Nos, Pan Młody, Gospodyni, Panna Młoda

POETA

Spił sie, no!

GOSPODARZ

Zwyczajna rzecz:

powinien mieć polski łeb

i do szabli, i do szklanki

— a tymczasem usnął kiep.

NOS

Do szklanki i do kochanki —

— chociaż nie — chociaż nie; —

rzecz mi się inaczej widzi,

coś mnie tak pod sercem rwie,

może z tego będzie co; —

wino, wódka — to nie to,

czynnik główny: ...miecz.

GOSPODARZ

Miecz — miecz, czynnik główny miecz.

POETA

Dziwna rzecz — dziwna rzecz;

połóżcie go spać.

PAN MŁODY

Szarpie sie.

NOS

Widzi mi się, jestem w lesie;

uciekają drzewa precz....

PAN MŁODY

Czy cię nudzi384?

NOS

Wszystko nudzi,

wszystko mi się przykrzy już;

koło serca mi się studzi,

odleciał mnie Anioł stróż;

ino385 mi się widzi las

i te drzewa lecą precz:

wszystko hula: has, has, has.

PANNA MŁODA

To sie spił.

POETA

Ciekawa rzecz.

GOSPODARZ

Wszystko zawsze jest ciekawe,

wszystko interesujące.

PAN MŁODY

Własny ton, muzyka duszy;

ton, przez który dusza krzyczy.

POETA

Ciszej — czegoś sobie życzy.

NOS

Kapkę wina, w gardle suszy.

POETA

Masz —

NOS

do Poety

Znam, znam: evviva l’arte386,

życie nasze nic niewarte:

kult Bachusa i Astarte387.

Ha! trza znosić Fata, Los,

konsekwentnie próżny trzos388;

o Wielkościach darmo śnić,

trzeba żyć, trzeba żyć. —

Bonaparte, ten miał nos.

GOSPODARZ

ze swego miejsca

Gdzieżeś ty się tak uwinoł,

ledwo drugi dzień wesela,

jużeś powalony z nóg.

NOS

Chciałem, żebym w tłumie zginął,

żeby się tak zniwelować389,

zanurzyć się po szczyt głowy

w ten świat zdrowy;

indywidualność zdusić,

do prostoty się przymusić,

ale cóż, kiedy natura

rozśpiewała moją duszę;

mimo żem chciał się pogłębić,

na plan pierwszy wstąpić muszę —

czuję! psiakrew, serce czuję...

POETA

Nie żarty, choroba serca;

po cóż pijesz?

PAN MŁODY

Niebezpieczno,

ach, to już prawie szaleństwo.

GOSPODARZ

mrucząc

...A jednak i to... męczeństwo:

żyć z tą pustką w duszy wieczną.

NOS

Piję, piję, bo ja muszę,

bo jak piję, to mnie kłuje;

wtedy w piersi serce czuję,

strasznie wiele odgaduję:

tak po polsku coś miarkuję

szumi las, huczy las:

has, has, has.

Chopin gdyby jeszcze żył390,

toby pił —

has, has, has,

szumi las, huczy las.

POETA

Połóżże się na kanapie,

jak się wyśpisz, pójdziesz w tan.

NOS

Tańcowałem z Morawianką,

nikt jej nie chciał w taniec brać,

przecie mnie na litość stać:

ona chłopka, a ja pan,

jak się prześpię, niech poczeka.

GOSPODARZ

majacząc

Sen — sen: — niech poczeka tam;...

długa droga i daleka,

jedzie drogą wielki pan...

POETA

do brata

Coś się marzy — — ?

GOSPODARZ

I ja śpiący.

GOSPODYNI

do męża

Podź na łóżko, zgotowione391.

GOSPODARZ

Nie — zostanę tu w fotelu.

ku Nosowi

He, dobranoc, przyjacielu,

tych prawdziwych już niewielu.

NOS

układa się na sofie; do Pana Młodego

Całowałem Morawiankę392,

a trzymałem flaszkę w łapie;

flaszka mi się przechyliła

i czuję, że wino kapie;

szkoda wina; — w tym przyczyna,

że trzymałem flaszkę w łapie;

chciałem wyjąć korek, a tu

korek coraz na spód idzie;

myślę sobie, daj go katu,

wyciągnę korek za włos,

za włos długi Morawianki,

a ona poszła po szklanki;

no, ale się jakoś stało,

że wypiłem flaszkę całą

i... musiałem wypić włos!

i to mnie tak rozmarzyło,

żem się kochać począł naraz —

chcę całować drugi raz

i tutaj nowy ambaras,

bom runął jak, jak — jak głaz.

PAN MŁODY

Pamiętaj na drugi raz:

wprzód całować, potem pić.

POETA

Wprzódy zmarnieć, potem żyć.

GOSPODYNI

A podźcie juz, niechże śpiom.

NOS

Tom te rom tom, tom, tom, tom...

PANNA MŁODA

Ostawcie ich, podźcie już.

POETA

Ciekawy stan takich dusz.

PAN MŁODY

My jeno znamy połowę

o sobie — któż resztę wie — — ?

POETA

Gdzie to człowiek chadza w śnie:

straszno tam, tutaj źle;

prawie co dzień myślę o tem:

jak to długo może trwać — ?

NOS

Na ten temat myślę co dzień;

jak się wyśpię, powiem mowę —

chce mi się okrutnie spać,

najlepiej na ten temat śpię.

PAN MŁODY

Całe ciało zlane potem.

POETA

Trza mu suknie insze393 wdziać.

NOS

Wieczność — czy tak rozumiecie — ?

Nieskończoność — hej, gdzieś, hej —

ty mi, panno, wina lej;

spłyniem, inni po nas przyjdą.

GOSPODARZ

Czy oni już raz stąd wyjdą!

Nie tłuczcie się — ruszaj tam,

chcę mieć spokój, chcę być sam.

NOS

Spłyniem, inni po nas przyjdą;

uciekajcie, kysz, a kysz —

après nous le déluge394.

Nos zasypia na sofie, Gospodarz na fotelu i krzesłach i tak już śpiący obaj pozostają.

SCENA III

Czepiec, Muzykant we drzwiach wejściowych

CZEPIEC

Durny gajdusie395,

piniądze tobyś chcioł brać396?!

MUZYKANT

Nie gawędźcie, gospodorzu,

połóżcie się spać;

niech se potańcują inni.

CZEPIEC

Psiekwie — mieście grać powinni397;

to mnie kazujecie398 leżeć,

jagem wom zesypoł399 piniądze. —

Patrzyć! — jak wom pyski spiere400.

Będziecie czy nie będziecie grać — ?

MUZYKANT

Nie gawędźcie401, gospodorzu,

połóżcie się spać;

niech se potańcują inni.

CZEPIEC

Psiekwie — mieście grać powinni402.

MUZYKANT

Szóstkeście dali403,

juześmy wom przegrali;

niech se potańcują inni.

CZEPIEC

Psiekwie — mieście grać powinni.

SCENA IV

Czepiec, Czepcowa

CZEPCOWA

Dejze404 pokój —

cóz ci ta o głupie granie;

zastępujesz ta komu.

CZEPIEC

Następ405 — jo im sprawie lanie.

CZEPCOWA

Pojdze406 do dom, boś ochlany.

CZEPIEC

Caf się407, babo — jo pijany?

Szuruj408 do domu!

Skrzypkowie, jo mom rękę silno,

moze wicie409 — po dobroci.

CZEPCOWA

O cóz to ci — o cóz to ci?

CZEPIEC

Następ, ja im sprawie lanie.

CZEPCOWA

Dejze pokój.

CZEPIEC

Psie gazdonie410,

pokil411 mówię po dobroci.

SCENA V

Czepcowa, Gospodyni

CZEPCOWA

Was412 ta śpi.

GOSPODYNI

Mój ta śpi.

CZEPCOWA

Telo z tym Weselem zachodu.

GOSPODYNI

Niech sie ta pocieszom z młodu.

CZEPCOWA

Juści413, ino tylecka414 człowieka,

co sie nawesołuje z młodu;

późni415 ino cięgiem416 narzeka:

tego szkoda, tego szkoda...

GOSPODYNI

Tak ta, jak ta, jak sie co da.

CZEPCOWA

Ale piknie417 sie odbywo.

Ino418 to miastowe państwo

patrzy sie, patrzy, a poziwo419;

widać to niewyspane cy420 jakie;

poziwo, a nie odydzie421;

widać im sie szyćko422 udało423; —

a naprzyjezdzało niemało.

GOSPODYNI

Tylo ozrywki w cały bidzie424.

SCENA VI

Rachel, Poeta

RACHEL

Ach, panie, jak to piękna dla pana

chwila — ja panu oddana;

a że to tak przemija

i ani się pan coraz zbliża,

ani ja, bo ja wciąż nieśmiała.

POETA

Pani by tam stała i stała

na tym wichrze...

RACHEL

A, ten pęd; a potem te głosy coraz cichsze —

coraz dalsze — i ta muzyka bliska,

i te wszystkie na sadzie zjawiska,

którem ja widziała —

a że to tak przemija;

że my się rozejdziemy

że się wzajem zapomniemy,

to jest, pan mnie zapomni,

i jak się Rachel oprzytomni,

to będzie marzyć

i może będzie smutna.

POETA

To będzie pani kontenta425,

że myśl tak upornie426 zajęta

smutkiem — a Smutek to Piękno.

RACHEL

A jak struny sie jakie rozpękną

i zacznie grać ten żal.

POETA

Wtedy pani weźmie szal

i przystanie jak Polymnia w ogrodzie427,

i pomyśli — — jaki krój jest w modzie,

jak się ubrać, mając pójść na bal

lub do koncertowych sal,

a tam — to się spotkamy.

RACHEL

No a cóż ten serdeczny żal

i ta na moim czole chmura — ?

POETA

A od czegóż jest literatura ?

to wejdzie w sztukę;

w jakiejkolwiek formie, ale wejdzie:

czy jako sonet, czy liryka,

czy feleton powieści428.

RACHEL

A moja muzyka

serca — prawie miłość do pana

najszczersza — — ?

POETA

Ta będzie najszczerzej oddana,

co do wiersza429.

SCENA VII

Haneczka, Pan Młody

HANECZKA

Dziękuję ci, panie bratku,

tak mi dobrze było tańcować.

PAN MŁODY

Dobrze, kwiatku?

HANECZKA

Jakem sie zaczęła kręcić

tak w kółeczko, tak w kółeczko,

takem i chciała pocałować

drużbę.

PAN MŁODY

Dziecko?!

HANECZKA

No a wy, to sie całujecie

nie jak dzieci.

PAN MŁODY

My jako poeci,

to nam, to niby uchodzi,

to się inaczej rozumie.

HANECZKA

A ja to w sobie zatłumię?

Niechże przecie sie wyszumię

w czułości dla tych Krakusów.

PAN MŁODY

Wszystko dobrze, prócz całusów

HANECZKA

Całus nie jest żadną stratą.

PAN MŁODY

Drużbowie za głupi na to.

HANECZKA

To tak mówisz na ostatku!

PAN MŁODY

Nie trza, kwiatku!

SCENA VIII

Poeta, Maryna

POETA

Coraz piękniej — pani sama.

MARYNA

Pięknieję w tej samotności;

pan już, widzę, przypiął skrzydła,

pan już upoetyzował chwilę

i dom cały, wesele i gości.

POETA

Tak — już wszelakie straszydła,

cały raj fantastyczności

zimaginowałem żywy.

MARYNA

No i stał się pan szczęśliwy,

miarkując talentu tyle;

a my co — my nie poeci; —

czy nie uważa pan, że nad nas leci

jakaś kaskada czułości,

że się nam na oczach świeci,

jakbyśmy już coś widzieli — ?

POETA

Może, to może być,

że staliście się anieli430

przez tę noc nieprzespaną,

przetańczoną, przegraną

a dalej co — ?

MARYNA

Myślę właśnie,

co dalej z anielstwem począć —

że do wozu się koniki zaprzągnie,

my siądziemy — lokaj trzaśnie

z bicza — i wszystko...

POETA

Jak z bicza trzask zgaśnie.

MARYNA

No ale któż

ten ton tak wysoki uciągnie??

Tam poza mną, jak stałam

przy skrzypku — wysłuchałam:

mówili o Polsce chłopi

i mówili wcale rozsądnie i szczerze:

że tego, tamtego trzeba bić,

że się nie trzeba dać, że trzeba jakoś żyć,

że dłużej tak nie może trwać,

i, wie pan — jakoś temu wierzę,

że to było rozsądnie i szczerze.

POETA

Że jakby przyszło do czego...

MARYNA

Kiedy!?

POETA

Bo po co się to ciągle skarżyć biedy:

po co myśleć.

MARYNA

Rzeczywiście, po co —

POETA

A za popędem idąc...

MARYNA

Jak kto! —

POETA

Oni i my — my i oni,

na wyścigi — kto kogo przegoni!

MARYNA

A pan na Pegazie na chmurze.

Mnie się zdaje — że coś jest...

POETA

Tam?!

MARYNA

Tam — tu! — w całej polskiej naturze

przemiana.

POETA

Obserwacja?

MARYNA

Ja wróżę.

POETA

Ach, wierzę pani, i ja też przemieniony,

a jeszcze sobie nie wierzę

i choć wszystko pani mówię szczerze,

to przed sobą prawdę własną kryję

i we mgle jakowejś żyję.

Tyle się podłości i głupoty

koło mnie wlokło jak psów,

czepiało się moich rąk,

czepiało się moich nóg;

z tylum już zawracał431 dróg

dla mgieł, dla nocy, ciemności!

Oszaleć — bo wszędy432 czuję

ten ustrój poetyczności

i wszystko we mnie tańcuje:

mgły i smutek, i podłości —

i na skrzydłach mi cięży

ciężar jakby cudzych łez:

ktoś płacze

i łzy się do mojej duszy

czepiły — skrzydeł nie ruszy

mój Duch, bo spętany.

Słyszałem, jakby gdzieś nad nami

w górze, czy u stropów, czy chmur,

ktoś rzewnymi płakał łzami.

MARYNA

Co panu jest, co panu jest,

niech pan idzie ochłonąć na dworze,

na wichrze.

POETA

Tam! tam gorze

jeszcze więcej — tam mnie porywa

ten sad, gdzie drzewa ogromnieją

i ponurość się rodzi straszliwa

z krzewów i pni, i liści — co rdzewieją

w ciemni, jak majaki

spokojnych Słowiańskich Bogów.

MARYNA

— A, prawda się jak oliwa

zbiera; — cóż to pana boli?

myśl — ?

POETA

Ta myśl mnie boli: —

jest ktoś, co mnie wiąże do roli,

i ktoś, co mnie od roli odrywa;

jest ktoś, co mi skrzydła rozwija,

i ktoś, co mi skrzydła pęta;

jest ktoś, co mi oczy zakrywa,

i ktoś, co światło ciska;

jest jakaś ręka święta

i jest dłoń inna, przeklęta;

jest Szczęście, co się ze mną mija,

i Nieszczęście, które mnie tuli.

MARYNA

Że to pan wszystko tak pamięta,

że pan tym wszystkim tak się czuli.

SCENA IX

Czepiec, Kuba

CZEPIEC

Pódzies, smyku! pódzies, zdybiu433!

KUBA

Dejciez434 pokój, panie wójcie.

CZEPIEC

Nie kręć się tu pod nogami,

tu starszeństwo ino435 sami.

KUBA

A jo436 coś wim437 i pedziołbym438,

żebyście się nie ciskali.

CZEPIEC

Co...?

KUBA

Wy macie pójść kajś439 z nim.

tu wskazuje Gospodarza

CZEPIEC

wskazując

Z tym...

KUBA

wskazując

Co śpi.

CZEPIEC

Ka440?

KUBA

Na Moskali!

CZEPIEC

Co, ja z nim, z tym, co śpi — — ?!

KUBA

Cyt, jemu sie cosik śni;

był u niego jakiś pon441,

bary mioł442 jak chlebny piec443.

CZEPIEC

Jakiś bardzo znakomity pon,

jeźli444 bary mioł jak piec.

KUBA

Zajechał konno w podwórze,

a potem, jak se pogadali

z tym, co śpi — pon Jaśka wzion445;

Jasiek zaraz konia spion446

i zakrzyknął: bić Moskali!

Myśmy dwa ze Staskiem stali.

Jesce447 wam i to powtórzę,

jak oni tu sie zgodali...

CZEPIEC

A ten pon — — ?

KUBA

Gość z Ukrainy,

jakiś okropnie bogaty,

straśnie448 polskie robił miny.

CZEPIEC

Stary — ?

KUBA

Pono setne laty. —

Mówili o jakisi rzezi, krwi —

że trza objezdzywać dwory;

pon był do szyćkiego449 skory,

tak się prędziuśko zmówili,

że jak stary już skońcyli,

tośmy ledwo odskocyli

ze Staskiem ode drzwi

i niby to, ze trzymomy siwka.

CZEPIEC

Koń był siwy — ?

KUBA

Jak śnig, mliko450,

a czaprak pozłocisty.

CZEPIEC

Czy to nie jakosi podrywka,

czy Czart może ze mnie drwi?

Kto go więcej widzioł?

KUBA

Nik451.

CZEPIEC

Staszek: bajok452, a ty: śpik453.

KUBA

Nie wierzycie? — jest podkowa,

bo koń złotem był podkuty;

oddarła sie i jo naloz454.

CZEPIEC

Gdzie jest?

KUBA

A oddałem zaroz,

a matuś schowali do skrzynie.

CZEPIEC

Schowali podkowę do skrzyni — ?

nikomu nie pokazali;

jak na dobrom gospodynie.

dobrze — to sie nawet chwali.

Ale Szczęście! — Jo już wim,

trza, żebyśmy poszli z nim.

Słuchaj, Kuba, pódź ty ze mną,

bo jest ciemno.

Bedzies świciuł455, zbierema się456!

z gestem w stronę Gospodarza

Czekajcie! Rozmówiewa sie457!

SCENA X

Czepiec, Dziad

CZEPIEC

nastąpił we drzwiach na wchodzącego

A cóżeś za...!

DZIAD

Panie wójcie!

CZEPIEC

Ni mocie ka458? W drodze stójcie?!

DZIAD

A strzeżcie sie — zmiłujcie sie —

tak sie rozpytujom chłopy,

jakby się co miało dziać:

chcom sie do żelastwa brać.

CZEPIEC

Stanie sie, co ma sie stać.

DZIAD

Jasiek cosi po wsi gonił

konno — w okna wszystkim dzwonił.

CZEPIEC

Czy ja spał, gdziem ja był!

DZIAD

Wyście, panie wójcie, pił.

SCENA XI

Czepiec, Gospodyni

GOSPODYNI

Mój ta śpi...

CZEPIEC

Wasz ta śpi...

GOSPODYNI

Tyla sie naciskoł, szumioł,

zwymyśloł het dookoła.

CZEPIEC

Mówił co i ciekawego?

GOSPODYNI

A kto by ta co rozumioł?

CZEPIEC

To może co będzie — hę?

GOSPODYNI

Tylo z tego, co z niczego;

kajś sie zbiroł, kajś sie broł459,

moze by był kogo proł.

CZEPIEC

Moze by nie było źle?

GOSPODYNI

Moze byście chcieli ś nim

konno lecieć?

CZEPIEC

Konno, gdzie — !?

GOSPODYNI

Jo to wim460?

CZEPIEC

A mówił tyz461 więcy462 co?

GOSPODYNI

Jo to wim?

CZEPIEC

Kto jak kto — ale jo!

SCENA XII

Radczyni, Dziennikarz

RADCZYNI

Panowie macie tak wiele

absorbującej pracy — a Wesele

zwabiło pana.

DZIENNIKARZ

Rad jestem

od głupstwa oderwać się chwilę.

RADCZYNI

Pańska praca: rzecz serio,

a pan takim przekreśla ją gestem,

tak ją wspomina niemile,

tę rzecz serio.

DZIENNIKARZ

Rzeczy serio nie ma;

wszystko jest prowizoryczne:

przekonania, opinie, twierdzenia.

RADCZYNI

Jednak Prawda — ?

DZIENNIKARZ

Nawet Prawdy cienia!

RADCZYNI

To tak zależy od człowieka:

ale gdy pan sam ucieka

z posterunku — —?

DZIENNIKARZ

Pani, to akcyza463:

„Placówka”464 — imaginacja;

Danaid465 zbyteczne trudy.

RADCZYNI

— — A to pan bywa wiele — ?

DZIENNIKARZ

Tak z nudy.

Człowiek się tak w młyn zamiele,

że bywam, i bywam wiele;

wist466, partyjka, kolacyjka,

bliscy, dalsi przyjaciele.

Z biegiem lat, z biegiem dni

ten umarł, tamtego brak;

człowiek sobie marzy, śni,

a z nudów przywdziewa frak —

przyjechałem na wesele

i choć mi niejedno wspak,

jakoś, jakoś dobrze mi.

SCENA XIII

Radczyni, Panna Młoda

RADCZYNI

No, moja ty urocza panno młoda,

jakże wy sobie będziecie żyli?

PANNA MŁODA

A tak-ta, tak-ta, co jo wim,

jescem sie nie zgodała ś nim467.

RADCZYNI

Ja wiem, że twoja uroda

niejedną trudność przesili,

żeś sobie młoda;

no, ale o czym wy będziecie mówili,

jak tak nadejdzie wieczór długi:

mówić się nie chce, trza przesiedzieć;

on wykształcony, ty bez szkół —

PANNA MŁODA

Po cóz by, prose pani, godoł,

jakby mi nie mioł nic powiedzieć,

po cóż by sobie gębę psuł?

SCENA XIV

Panna Młoda, Marysia

MARYSIA

Cieszę się, a myślę sobie,

że ci będzie, siostro, żal.

PANNA MŁODA

Czego żal?

MARYSIA

Jakeś do pola ganiała

krasą468 i siemieniatke469;

jageś jesce była470 mała

i ty, i Hanusia, i ja,

byłyśmy razem doma,

że ci sie zacnie471 bez stajnie;

żeś kole niej wyrosła zwycajnie

i bez cały ty wsioski roboty472,

bez tego harowanio;

że jak ty bedzies panią,

cieszę sie, a myślę sobie,

że ci będzie, siostro, żal.

PANNA MŁODA

Czego żal — —?

MARYSIA

Że ci sie będzie cnieło473

bez tatusia, bez nos,

bez tych płotów, bez ogroda;

że choć sie chłopem uciesys,

jesce tu płacząca przylecis,

bo tutok474 duszę mos475,

bo tu sie serce przyjęło,

a tam ci będzie samotno

i bez to476 ci będzie markotno,

i bez to ci będzie żal.

PANNA MŁODA

Mało szkoda, krótki żal.

MARYSIA

A teraz ty sobie chwal,

rumień się teraz i pal;

ale tutok dusza sie ostanie

i tutok twoje kochanie,

a tam ci będzie samotno

i bez to ci będzie markotno,

i bez to ci będzie żal.

SCENA XV

Marysia, Ojciec

MARYSIA

Tatuś sie Weselem cieszą...

OJCIEC

Niech sie bawią, niech sie weselą;

tela tego, co te parę dni —

a potem, jak sie pobierą,

to już mnie do nich nic,

niech se ta na swoich żarnach mielą,

jako chcą — nie moje prawo.

MARYSIA

Ale tatuś nam pomogą z tą sprawą

grontów — do tej upłaty — ?

OJCIEC

Jo patrzę swego — jo niebogaty;

posłaś477, toś posła;

cy tam za tego, cy za insego:

telo, co byś sie wyniosła478

na tamten świat.

MARYSIA

Może byście byli więcej rad,

żebym za pana sie wydała,

jak mię to przed laty chcioł479 — ?

OJCIEC

Ten, co umarł; — ostał swat,

boś sie przez Wojtka swatała,

i swat ciebie wzioł.

MARYSIA

A ja swata pokochała,

a dzisiok480, jak sie Jaga wydała481

i ja sobie moje przypomniała

o tym zmarłym przyjacielu,

jakem sie to ś nim482 poznała

na Hanusinym weselu —

zrobiło mi sie markotno,

nie wiem czego —

przecie wolałam mego —

chyba, że onemu samotno.

OJCIEC

Ka483 twój mąż?

MARYSIA

Już legnoł484, śpi,

zmęcony — a kazał mi tu być,

tom przyszła — a nie wiem, po co;

nic tu dla mnie, a tu ide,

że tu tańczą — jak przed laty:

kiedy do mnie przyszły swaty

i od chłopa, i od pana,

a ja byłam zakochana.

OJCIEC

Idze485 ku nim.

MARYSIA

Ino486 patrze:

jak te druhny coraz bladsze

z umęcenia487, a kręcom sie,

nie ustanom, radujom sie.

OJCIEC

Potańcuj se.

MARYSIA

Ino patrzę...

OJCIEC

Płaczesz — — ?

MARYSIA

Tak się w oczach mgli,

wszystko widzę coraz bladsze.

SCENA XVI

Poeta, Panna Młoda

POETA

Panna młoda — ze snu, z nocy?

PANNA MŁODA

A sen to miałam,

choć nie spałam,

ino488 w taki489 ległam niemocy...

POETA

Od miłości panna młoda osłabła.

PANNA MŁODA

— — — — — — — — — — — —

We złotej ogromnej karocy

napotkałam na śnie diabła;

takie mi sie głupstwo śniło,

tak sie ta pletło, baiło.

POETA

I od razu diabeł jak z procy,

i od razu kareta złota?

PANNA MŁODA

A tak-ta na śnie, nie dziwota,

że sie jakie byle co zwidzi;

niech ino pon nie szydzi,

bo pon, to po dniu zdziwuje,

jesce490 wsady491 rozgaduje,

jakby cejco492 — choć ni ma co.

POETA

Są tacy, co za to płacą;

że z jednego takiego bajania

można sobie powóz sprawić

i zestrojonego diabła,

i ogromnie wielu gapiów zabawić.

PANNA MŁODA

Od tańcenia takem osłabła...

Śniło mi się, że siadam do karety,

a oczy mi sie kleją — o rety. —

Śniło mi sie, że siedzę w karecie

i pytam sie, bo mnie wiezą przez lasy,

przez jakiesi murowane miasta

„a gdzież mnie, biesy, wieziecie?”

a oni mówią: „do Polski” —

A kaz493 tyz494 ta Polska, a kaz ta?

Pon wiedzą?

POETA

Po całym świecie

możesz szukać Polski, panno młoda,

i nigdzie jej nie najdziecie.

PANNA MŁODA

To może i szukać szkoda.

POETA

A jest jedna mała klatka —

o, niech tak Jagusia przymknie

rękę pod pierś.

PANNA MŁODA

To zakładka

gorseta, zeszyta trochę przyciaśnie.

POETA

— — — A tam puka?

PANNA MŁODA

I cóz za tako nauka?

Serce — ! — ?

POETA

A to Polska właśnie.

SCENA XVII

Poeta, Pan Młody

PAN MŁODY

Takie zimno bardzo rano;

noc tę dzisiaj nieprzespaną

zapamiętam długie czasy.

POETA

Zapewne, noc to poślubna,

ta jest zawsze siłopróbna.

PAN MŁODY

Trochę to, co inne jeszcze.

Ujęły mnie jakieś kleszcze

przestrachu, ogromne grozy.

Uląkłem się nagle prozy,

jaka jest we fantastycznym świecie:

że to, co jest tu przed nami żywe,

tak się nagle wiatrem zmiecie;

że my próżno wyciągamy ręce

do widziadeł — bo to są widziadła,

i tak mi fantazja zbladła,

bo już się była układła

do snu we widziadeł lesie.

POETA

A mnie to znowu teraz niesie

ten wicher z nocy.

Określiłbym to tak, że dusza pnie się

po skale stromej w górę

i wie — wie, że stanie tam!

Taka pewność sił, tę teraz mam!

PAN MŁODY

I to wszystko na żart — — ?

POETA

A ot tak, jak leci czart

po nocy — nie zeszła jeszcze noc.

PAN MŁODY

A trafiaj ty orły z proc,

ja wolę gaik spokojny,

sad cichy, woniami upojny:

żeby mi się kwieciły jabłonie

i mlecze w puchów koronie,

i trawa schodziła zielona,

kręciła się przy mnie żona,

żebym miał kąt z bożej łaski,

maleńki, jak te obrazki,

co maluje Stanisławski495

z jabłoniami i z bodiakiem

we złotawem słońcu takiem...

żeby mi tam było cicho, spokojnie,

a jeśli gwarno i rojnie,

to od brzęczących pszczół, błyszczących much.

. . . . . . . . . . . . . . . . . .

SCENA XVIII

Poprzedni, Czepiec

CZEPIEC

w kożuchu, z wielką kosą w ręku

A moi panowie tu.

PAN MŁODY

Kosa!

Jaka piękna.

CZEPIEC

A bo nastawiona.

PAN MŁODY

Prawda, ostro najeżona,

jak do bicia — cóż to będzie z tego?

CZEPIEC

Ano nastawiona do użycia,

ale to wy, panowie, nie wicie,

jak widzę — co sie gotuje.

POETA

Cóż to Czepiec mówią — czy do brata

jaka sprawa?

CZEPIEC

Ano właśnie: Sprawa.

PAN MŁODY

Rzecz ciekawa —

POETA

Rzecz ciekawa,

PAN MŁODY

Cóżeście to niby mieli,

żeście tak nagle wlecieli — ?

CZEPIEC

Ej, pon jakby ślepy, ślepiec;

nie do panam szedł.

POETA

No, Czepiec;

brat drzymie, budzić nie trzeba;

czy co ważne — — ?

CZEPIEC

Ważno kosa.

POETA

Jeśli potrzebował do obrazu

kosy — postawcie ją w kącie —

jak się zbudzi...

CZEPIEC

Aha, bratku, mom cie.

Juz sie obrazy skońcyły;

panom ino obrazy, płótna.

PAN MŁODY

Coś dziś u Czepca mina butna.

CZEPIEC

Pańska ta za rezolutna;

pon sie na mnie skrzywiom, jak rzekę,

że my sie nie rozumiewa496

i na nic rozmowa nasa.

POETA

No pewnie, my do Sasa, wy do lasa.

SCENA XIX

Poprzedni, Gospodarz

CZEPIEC

podszedł ku śpiącemu i szarpie go za ramię

Hej, hej, panie — — — !

Cóz to pon śpią, trzeba wstać,

trzeba się do czego brać.

GOSPODARZ

rozbudzony, z fotelu i z krzeseł, na których leży

Cóż — wyście tu — któż hałasi!?

Gdzież Hanusia? Hanuś!

CZEPIEC

przywierając drzwi do izby

Cicho,

nie potrza jej tu do rzeczy,

co chcę panu powiadać.

GOSPODARZ

Cóż mi kum do ucha skrzeczy,

o czym? — cóż z tą kosą, po co?

CZEPIEC

A tam ludzie sie szamocą

we wsi — tam sie garną, kupią;

może idą już — pon śpią!!

Zaspane ślipia.

GOSPODARZ

Co ty mnie tu — co wy, co to?

CZEPIEC

A spieszy mi sie z robotą,

juzem sie wycniół497 ze spania

i jestem gotów, i czekam

dalszego rozkazowania,

a pon sie nie wycniół i śpi.

GOSPODARZ

A wam co się z kosą śni — — ?!

CZEPIEC

Mnie sie nie śni, wstawaj pon;

boć kum pono rozkaz wzion

jakiś ważny, najważniejszy,

i papiry, czy tam co.

GOSPODARZ

Ja, papiery, rozkaz, czyj?

CZEPIEC

Myjze sie pon prędzej, myj —

niech po próżności nie stoję,

bo mi próżno mitręga498 i wstyd.

Pon mają pójść razem z chłopami,

a chłopi tu wsioscy499 już som

gotowi — i stoją tam!

Zbierają się kole studnie z gościeńca

i przywalą się tu do dziedzieńca,

jak się poszarzeje świt.

GOSPODARZ

Zachodzę, zachodzę w głowę...

CZEPIEC

Tam w Krakowie już wszystko gotowe.

GOSPODARZ

Coście, kumie, coście, chłopie,

zbajczyli500 przez długą noc? —

Ja z Wami?

CZEPIEC

Wy z nami!

GOSPODARZ

A wy wszyscy z kosami...?

CZEPIEC

Jak się patrzy, ostrzem tak.

GOSPODARZ

Jakiś znak?

POETA

— — Jakiś znak?

CZEPIEC

Zbierajcie się, póki czas,

byśwa byli501 radzi z was,

a nie stójcie jak te ćmy

albo kpy;

co kto ma, do ręki brać,

na podwórze wyjść i stać;

tam już ludzie som,

co sie sami rwiom:

chłopi, tak! A chłopi, tak!

POETA

— Jakiś znak.

GOSPODARZ

Jakiś znak!

CZEPIEC

Panowie, jakeście som,

jeźli nie pójdziecie z nami,

to my na was — i z kosami!

GOSPODARZ

Wy, a jako — ?

POETA

Wiecież, kto my!?

Co wy o nas wiecie — nic.

CZEPIEC

O, pon, widno, niewidomy;

widać, że nie znacie nas.

PAN MŁODY

Widzę, żeście krwi łakomy;

jeno że na krew nie czas.

CZEPIEC

Hej, pan młody, hej, pan młody,

wyszczezyły502 mu się gody,

to mu ino w myśli wczas503.

GOSPODARZ

A! wstydzę się waszych słów,

choć mi radość z waszych lic.

CZEPIEC

Wyście bo to żarnych504 świc

rozpalili z naszych lic.

Panie, a cy pon pamięta,

jak pon szeptoł nieraz w noc,

co mówiła Panna Święta,

jako w nas jest wielga505 moc,

jako że moc jest zaklęta,

że sie kiedyś opamięta...

Wyście to pożarnych świc

rozpalili z naszych lic.

PAN MŁODY

A wy zaraz w rękę nóż.

CZEPIEC

A cóż czekać, cy jo tchórz?

GOSPODARZ

Kumie, miarkujcie się w słowie.

CZEPIEC

A kiej słucho, niech sie dowie.

PAN MŁODY

Gębą toście bardzo harny506.

CZEPIEC

Kręć pon ino próżne żarny507,

poezyje, wirse, książki,

podobajom ci sie wstążki,

stroisz sie w te karazyje508,

a jak trza sie mirzać509 z czego,

to pon w sobie szyćko skryje.

POETA

A przecież się nic nie dzieje.

CZEPIEC

A toć przecie wciąż mówicie,

jeśli rozumiem co z tego;

ponoć nawet pierwsi wicie:

to rzecz wielka?

GOSPODARZ

Jaka?!

CZEPIEC

Dnieje510!!!

POETA

Dnieje, tak, to tam szaleje

ta majaka z chmur i mgły,

ta majaka, co sie wieje

ponad łan.

PAN MŁODY

ku oknu

Na liściach skry.

Opalowa rosa spływa;

przesiewa się w dyjamentach

z drzew, jak wiszar511 w skalnych pętach. —

Cud!

CZEPIEC

Pon ino widzisz pchły,

pchły, świecidła, rosę, ćmy,

a nie chcesz znać, co som my:

że w nas dnieje, dusa świci,

że zarucko512 kur zapieje,

że na nas czekają w mieście,

że nas tu jest ze dwiedzieście

z kosom, cepem, żelaziwem

i że to, to nie som sny.

POETA

Co on mówi? A to dziwne,

bo mi się to dziś marzyło:

jako dramat, jako sen.

PAN MŁODY

Co za temat!

POETA

Chłopska krew

i ten jego pański gniew.

GOSPODARZ

Nas czekają? — Was czekają?

Zaraz — coś to — coś tu było,

co już o tym mnie mówiło —

lecz kto, jaki...

CZEPIEC

Ktoś tu był,

co przejechał duże światy,

ponoś kajsi513 z Ukrainy;

przywiózł hasło cy papiry,

rozesłać kazał wiciny514

a są tu za progiem ludzie,

mogą świadczyć, jak z północka

słyszeli brząkanie liry.

POETA

do brata

Liry brzęki po północy,

jakeś ty leżał w niemocy,

ja słyszałem.

PAN MŁODY

Ja słyszałem

od podwórza, z tego sadu.

POETA

Z tego sadu, spod jabłonki,

ale sobie myślę: mrzonki —

może ktoś się ubrał w dzwonki?

GOSPODARZ

A był także jakiś taki —

był też inny — nie pamiętam —

ale mi coś świta —

CZEPIEC

Pany —

wyście ino do majaki;

niechże który wyjrzy w pole,

co sie widzi hań na dole,

kandy515 jest krakowsko ścizka.

POETA

wychodzi

I stąd widzieć, bo to z bliska;

trza zobaczyć.

SCENA XX

Pan Młody, Czepiec, Gospodarz

PAN MŁODY

Po cóż gniewy?

takiście są rozpaleni.

CZEPIEC

A tam, panie, się rumieni;

na powietrzu słychać śpiewy.

PAN MŁODY

Wyście, Czepiec, w gorącości,

to wam się coś marzy, dzwoni.

CZEPIEC

Panie młody, tam ktoś goni,

tyle chłopa, tyle koni,

idź pon ujrzyć.

PAN MŁODY

wybiega

Co tam znowu?

SCENA XXI

Gospodarz, Czepiec

GOSPODARZ

Kum pijany — ja pijany.

Ładnie wam tak z kosą w dłoni.

CZEPIEC

Psiakrew — — jo mom stać,

a tu ludzie chcom się rwać.

Podźcie, chłopcy — Kasper, podź!

Stańcie se tu kole proga.

Uchylił był drzwi nawołując; wchodzi dwóch parobków z nastawionymi kosami; z tych Kasper w stroju drużby. Stają na warcie: jeden przy drzwiach w głębi, drugi u drzwi weselnych.

SCENA XXII

Gospodarz, Czepiec, Parobcy

GOSPODARZ

do Kaspra

Zamknij, niech nie lazom516 baby.

A więc co to — co to, co — ?!

CZEPIEC

Któż to u was był — no kto?

Jeźli mos pon w sercu Boga,

to sie z nami zgódź.

GOSPODARZ

Czekaj, czekaj, coś mi świta:

ktoś był u mnie, mówisz kum

taki w głowie słyszę szum —

nie pamiętam, myśl ukryta

nie może się dobyć z głębi — —

coraz innych myśli tłum...

CZEPIEC

Pon se ino serce ziębi

tym myśleniem, sumowaniem:

boby sie pon usroł na niem.

SCENA XXIII

Poprzedni, Pan Młody

PAN MŁODY

we drzwiach

Stado mi białych gołębi

wyfurknęło przed sam nos,

że aż Jaga krzykła w głos;

powietrze się od nich kłębi.

Jaga, podź no!

KASPER

u drzwi weselnych

Nie trza Jagi.

Tu sie ważne grajom sprawy;

podź ta pon, boś tu ciekawy,

ino nie trza żadnych bab.

SCENA XXIV

Poprzedni, Panna Młoda

PANNA MŁODA

szarpła517 drzwi silnie i wchodząc odpycha Kaspra

Pódzies, selmo, jakiś drab!

Bedzies mi tu groził wniść518,

żeś se wraził w rękę żyrdź,

kces519 kim rządzić, taki cap —

wraź se jeszcze na łeb ćwirć520!

PAN MŁODY

Cóż ci o to?

KASPER

Jasna pani!

Poszłabyś sie przespać ś nim.

PANNA MŁODA

Wyście wszyscy niewyspani,

w izbach swąd, a we łbie dym.

SCENA XXV

Poprzedni, Poeta

POETA

wbiegając

Huragan się czarnych wron

zerwał z pola, gdzieś z tych stron,

i z krakaniem wielkim goni;

taki był głęboki ton

w tym krakaniu czarnych wron,

jakby jakiś niosły plon

we łbach.

GOSPODARZ

Bracie — nie to.

POETA

Na chmurach się dziwy stroją.

PAN MŁODY

ku oknu

Z daleka już widać róż;

przypatrz się, tak oczy zmruż:

co za gra tych pierwszych zórz!

POETA

Z chmur się stawia jakby tron

i jakieś zjawiska skrzydeł

koło tronu.

CZEPIEC

Widzioł pon!

SCENA XXVI

Poprzedni, Gospodyni

GOSPODYNI

wchodząc żywo

Słyszcie, chłopy, podźcie patrzeć,

jakieś wojsko w ogniu stoi.

Całe pole pod Krakowem

od tych kosisków się roi.

GOSPODARZ

Ha! — już stoją!

POETA

Tyś widziała —

muszę widzieć! płoniesz cała!

odbiegł, wiodąc za sobą Gospodynię

SCENA XXVII

Poprzedni, prócz Gospodyni i Poety

PAN MŁODY

Cóż wy tutaj?

PANNA MŁODA

ciągnie go ze sobą

Podź sie patrz:

dają znaki, dają znaki!

PAN MŁODY

A cóż za świat jakiś taki;

to ciekawe, to ciekawe.

Wybiegają obydwoje.

SCENA XXVIII

Poprzedni, prócz Państwa Młodych, Poeta

POETA

wraca szybko

Słyszałem w powietrzu wrzawę,

coś jakoby głosy, śpiew,

ale wiatru zimny wiew

w coraz inną dmucha stronę

i co było już widome,

już, zdaje się, pojawione,

staje się nagle znikome;

umilka i cichnie śpiew,

przestaje się chylić krzew...

SCENA XXIX

Poprzedni, Pan Młody

PAN MŁODY

wraca pędem

Ze Zorzy się zrobiła krew:

taki sznur krwi wydłużony

ponad Kraków521 — krwawy pąs,

jakby wieża Zygmuntowska

miała we dwie strony wąs.

SCENA XXX

Poprzedni, Panna Młoda

PANNA MŁODA

wraca pędem

Ogromny przyleciał ptak,

hań522 se na ganecku siad,

taki ci ogromiec kruk.

Potem sie ze skrzydlich wag

uniósł, wzleciał, znowu spad,

potrzaskał gałązki brzóz,

strącił rosy gęsty deszcz

i posed — !

SCENA XXXI

Poprzedni, Gospodyni

GOSPODYNI

wpada

Niech broni Bóg!!!

Cóz wy chcecie, co wy chcecie!?

Cózeście sie kosów jeni523;

do Czepca

idźcież, kumie, haw524 do sieni,

boście całom noc nie spali.

KASPER

Coroz wiency525 nas sie wali526.

SCENA XXXII

Poprzedni, wielu Chłopów z kosami i różną bronią, poubieranych jak do drogi

GOSPODYNI

Gwałtu rety, Boże chroń!

Kto wam wraził kosy!?

CZEPIEC

Broń!!

Dejcie, matka, spokój dziś,

trza nam iść.

GOSPODARZ

Trza nam iść.

Coś mi świta; — świta w polu.

Wszyscy widzą jakieś cuda.

Sen — sny: bajki — Myśl: kąkolu!

Precz, kąkolu, chwaście, precz. —

Niechże wymiarkuję rzecz:

ktoś był — kazał — co — ?

POETA

do Gospodarza

Co, bracie,

w tobie się szamoce ból.

PAN MŁODY

do Panny Młodej

Mgły się już rozwłóczą z pól;

będzie ranek śliczny — Jaga,

wczoraj były wichry, burza,

dzisiaj wszystko się rozchmurza,

moja duszo, jużeś moja.

POETA

do Gospodarza

Mnie się w nocy zjawił duch:

na nim była czarna zbroja;

napadł na mnie tak obcesem,

krzyczał słowa, takie słowa,

wytężałem cały słuch.

GOSPODARZ

do Poety, a słuchany przez wszystkich

Tak mi cięży, cięży głowa.

To powietrza ranny wiew.

Czy to prawda, bracie drogi,

że oni tam jakiś śpiew

napowietrzny słyszą gdziesi?

POETA

A może we wichrach biesi527

śpiewają i pryszczą krew

na chmury — ?

PAN MŁODY

Na niebie ruch.

GOSPODARZ

do Poety

Mówisz, żeś wytężył słuch —

bracie — skądś te słowa znam:

„wytężać — wytężać słuch”.

SCENA XXXIII

Poprzedni, Haneczka, Zosia

HANECZKA

do Pana Młodego

Bratku, w niebie jakiś ruch,

jakieś wojny, jakieś dziwy:

gonitwy po chmurach konne.

ZOSIA

A powietrze takie wonne...

HANECZKA

Gonitwy po niebie konne;

rycerze jacyś ogromni

stoją równo w dwa szeregi

i dalekim łanem drzewców

godzą na się wielkim pędem.

PAN MŁODY

A to graniczy z obłędem,

tyle zwidzeń, dziwów tyle;

jak to człowiek z czego byle

wysnuje znaczące rzeczy.

HANECZKA

do Czepca

Ach, jaka to wielka kosa,

moiściewy, taka szczytna;

można by nią ciąć niebiosa

na płaty, jak sztukę płótna.

CZEPIEC

Nie daj Boże ciąć po niebie;

mowa jakaś bałamutna;

zjawi się w naszy potrzebie

nie bluźniercza, ale bitna;

panienka se rezolutna,

jesce528 nic o kosach nie wi529.

HANECZKA

Jacyście wy, moiściewi,

dajcie no mi ją do ręki.

CZEPIEC

A to juz nie lo530 panienki;

Sprawa inso531.

GOSPODARZ

do Poety, a słuchany przez wszystkich

Sprawa, Sprawa!

Duch! — przez Boga — Duch — miarkuję:

Ta noc była: dziwna jawa —

miałem gościa — kto przeczuje? —

Była na dusze obława.

POETA

Widziałem rycerza w zbroi,

bracie, mówisz: Duch!

GOSPODARZ

Mój bracie,

przyleciał Duch — ludzie moi!

Jeszcze w oczach, jak cień, stoi.

Przypominam, przypominam:

człowiek stary, z brodą siwą,

twarz owita w siwy włos,

w kożuchu ogromnym czerwonym

przyszedł tu.

STASZEK

który się przecisnął ku Gospodarzowi przez gromadę chłopów i bab w natłoku zebraną na izbie

Przyjechał, wim,

trzymaliśmy konia razem z nim;

koń był biały.

KUBA

tuż za Staszkiem

W siodle lira.

GOSPODARZ

Myśli zbieram, słuch naginam...

POETA

W siodle lira...

STASZEK

Dwa pistolce.

GOSPODARZ

W mózgu kłuje — jakby kolce:

myśli zbieram...

CZEPIEC

do gromady otaczającej Gospodarza

Myśli zbira532.

GOSPODYNI

O mój Boże, jakiś chory —

GOSPODARZ

Lżej, opadła z piersi zmora. —

Słuchajcie — wytężcie słuch:

był u mnie Duch: Wernyhora!

WSZYSCY

Co ty mówisz, wszelki duch?!

GOSPODARZ

Oblatywał nocą dwory,

był spokojny, dziwnie silny,

dawał mi rozkazy, hasła,

a był w sprawach takich pilny,

nic w nim Siła, Moc nie gasła.

Spieszył się, wyleciał zara533,

miał objechać liczne dwory

i miał wrócić do tej pory.

WSZYSCY

Tego rana?!

GOSPODARZ

Tego rana.

WSZYSCY

I cóż rozkaz — — ?!

GOSPODARZ

Wić posłana.

POETA

ku kosynierom

Boże, toście wy są z Wici?

CZEPIEC

A som ludzie rozmaici;

my ta wiemy od chłopaków,

co sie trzymali czapraków,

jak ta śkapa534 w dworcu stała.

STASZEK

Co sie szarpią, to kopała;

trzymaliśmy uzdki w łapach;

mnie i Kubie pyski sprała;

co za pon na takich śkapach!

GOSPODARZ

Wernyhora! — Wernyhora!

Obudziłem się ze snu —

kazał broń — broń kazał brać!

POETA

Lecieć?!

GOSPODARZ

Nie — tu w miejscu stać.

Czekać, jak zapieje kur,

wytężać, wytężać słuch,

aż się pocznie słyszeć ruch

od Krakowa na gościńcu.

GOSPODYNI

z drugiej izby

Tyle luda na dziedzińcu.

PANNA MŁODA

we drzwiach

Sami swoi!

GOSPODYNI

z drugiej izby

Som i z Toń535.

Cała pod Krakowem błoń

pełna ludu, pełna kos!

POETA

Jakaś złuda.

GOSPODARZ

Jakiś los.

POETA

Jakoweś wołanie duszy;

w tak długiej żyjemy głuszy.

PAN MŁODY

Jakiś błysk, jakiś dźwięk.

POETA

Jakieś serce krzyczy w głos.

CZEPIEC

A! pon słucho! A! pon zmięk!

POETA

Słuchać, słuchać, co to być ma — — ?

GOSPODARZ

Ma być słychać tętent, pęd.

POETA

Tętent konia.

HANECZKA

Kto przyjedzie?

GOSPODARZ

Nie tu, ale na gościniec

wjedzie stary lirnik siwy.

HANECZKA

Wjedzie stary Wernyhora!?!

GOSPODARZ

I przeżegna lirą niwy —

wtedy trzeba się pokłonić,

potem siąść na koń.

POETA

I gonić!

GOSPODARZ

Nie wiem — potem co — tajemno

potem świt...

POETA

Jeszcze mrok, ciemno.

Jeszcze świt daleki, z dala

łuna zorna się zapala,

świt...

CZEPIEC

Ma zapiać trzeci kur.

GOSPODARZ

Tak, na znak.

POETA

Te widma chmur

znaczą? — ?

GOSPODARZ

Znaczą! Widma!

PAN MŁODY

Wzdęła się na chmurach wydma;

ucichło się, szumy zaszły.

POETA

Słuchać!

CZEPIEC

Słuchać.

HANECZKA

Słuchać —

GOSPODARZ

Cóż...?

PAN MŁODY

u okna zasłuchany

Jakiś pęd, ile mój słuch —

szedł, lecz wplątał się w sad grusz;

drzewa go więżą.

POETA

wśród ogólnej ciszy

Brzęk much,

nad malw badyle suche

brzęczy przedranny szum.

GOSPODYNI

szepce

Poklękali, luda tłum,

patrzajcie hań ku dworcowi.

PANNA MŁODA

z wykrzykiem

Coraz nowi, coraz nowi!!

HANECZKA

między Gospodarzem a Czepcem; przez łzy

Czy on sam, czy jedzie społem

z kim — czy jest kto z nim? — ?

GOSPODARZ

Pokłońcie się o ziem czołem:

ma przyjechać z ARCHANIOŁEM,

od gościńca, od Krakowa...

Na Zamku czeka KRÓLOWA536

z Częstochowy.

POETA

Bracie, Duch!

GOSPODARZ

Natężać, natężać słuch.

HANECZKA

Rany Boskie, słyszę!

GOSPODYNI

Kaj?

PANNA MŁODA

Hań, daleko, słyszę.

PAN MŁODY

Gdzie?!

POETA

półgłosem

Spadły liście suche z drzew.

PAN MŁODY

szeptem

Ustał przecie wiatru wiew.

POETA

Zerwały się wrony dwie

ze sadu.

PAN MŁODY

Z ogrodu w sad.

PANNA MŁODA

Zajść do pola!

GOSPODARZ

Cicho!

HANECZKA

Cyt!

GOSPODYNI

śród milczenia

Może i słychać co — ?

POETA

rękę stulił przy uchu, głowę pochylił ku piersiom brata

Świt!

GOSPODARZ

Słychać, słychać...

POETA

pewny, z dłonią przy uchu

Wielki Duch!

Wytężać, wytężać słuch.

Słychać.

GOSPODARZ

Cicho!

PAN MŁODY

z uchem przy szybie okienka

Pędzi ktoś.

HANECZKA

zapatrzona przed siebie, osłaniając dłońmi twarz

Zosiu, Zosiu, Boga proś,

jedzie!

ZOSIA

Tętni!

GOSPODARZ

Jedzie!

POETA

Goni!

CZEPIEC

cały w słuchu

Będzie ze sta, do sta koni.

GOSPODYNI

Tętni.

KASPER

Jedzie.

PANNA MŁODA

Dudni.

POETA

Pędzi! — — —

GOSPODARZ

Cicho — świta, świta, zorze!

Prawie widno — to On — Boże!

On, On — cicho — Wernyhora. —

W pokłon głowy, prawda żywa,

Widmo, Duch, Mara prawdziwa.

POETA

Świtanie na lutniach gędzi...

PAN MŁODY

Tętni.

PANNA MŁODA

Jedzie.

GOSPODYNI

Tętni.

CZEPIEC

— Pędzi.

Wszyscy w nasłuchiwaniu, pochyleni ku drzwiom i oknu — w ogromnej ciszy, w przejęciu.

GOSPODARZ

— — — — — — — — — — — —

Słuchajcie, kochani, dzieci —

ażeby to była prawda:

że Wernyhora tam leci

z Aniołem, Archaniołem na czele;

że tej nocy, gdy my przy muzyce,

przy weselu, gdy my w tańcowaniu,

tam, kędyś, stało się tak wiele:

że Kraków ogniami płonie,

a MATKA BOŻA w koronie,

na Wawelskim zamkowym tronie

siedząca, manifest pisze537:

skrypt, co przez cały kraj poleci

i tysiące obudzi i wznieci. —

Słuchajcie, serce mi dysze,

ażeby to prawda była:

że Wernyhora tam leci,

a za nim tabunem konie!

PAN MŁODY

Coraz bliżej?

POETA

Klęknąć!!

CZEPIEC

— — — Stanął, wrył.

GOSPODARZ

Strzymał, widać, z całych sił.

HANECZKA

w zachwyceniu

Gdyby to Archanioł był.

. . . . . . . . . . . . . . . . . .

Wszyscy pochyleni, półklęczący, zasłuchani; silnie dzierżąc w prawicach kosy; to imając szable, ze ściany pochwycone; to znów jakieś flinty i pistolety; w tym zasłuchaniu jak w zachwycie duszy; dłoń do ucha przychylona. — Słychać było rzeczywiście tętent, który nagle bliski, coraz bliższy — tuż ustał — — słychać po chwili ciężkie kroki szybkie, gwałtowne, w sień, w drugą izbę, aże we drzwiach w głębi staje pierwszy drużba:

SCENA XXXIV

JASIEK

Maryś, panie, panie — Jezu!

koń w podwórcu padł.

rozglądając się

Cóż wy — Hanka — Jaga — hej,

cóż wy — cóż to, Jaga — ej

— — — — — — — — — — — —

Cóż to, co to, czy zaklęci:

stoją wsyscy jak pośnięci;

słysta538, Hanuś, Błażek, matuś,

panie młody, Czepiec, tatuś,

panie, cóż to — czy zaklęci;

stoją syscy539 jak pośnięci;

— — — — — — — — — — — —

Aha; prawda, żywy Bóg,

przecie miałem trąbić w róg;

kaz ta540, zaś ta, cyli541 zginoł,

cyli mi sie ka542 odwinoł —

kajsim zabył543 złoty róg,

ostał mi sie ino544 sznur.

— — — — — — — — — — — —

Z izby głębnej, od chwili, wszedł był, w tropy za Jaśkiem, kołyszący się słomiany Chochoł.

SCENA XXXV

CHOCHOŁ

. . . . . . . . . . . . . . . . . .

Jak ci spadła czapka z piór.

JASIEK

Tom sie chyloł545 po te copke546,

to mi może sie odwinoł.

CHOCHOŁ

Miałeś, chłopie, złoty róg,

miałeś, chłopie, czapkę z piór:

czapkę ze łba wicher zmiótł.

JASIEK

Bez tom547 wiechę548 z pawich piór.

CHOCHOŁ

Ostał ci sie ino sznur.

JASIEK

Najdę549 ka550 gdzie przy figurze.

CHOCHOŁ

Pod figurą ktosik stał551.

JASIEK

Strasy u rozstajnych dróg — —

cy to pioł, cy nie pioł kur?

Wybiega przez drzwi weselne, przeciskając się przez gromadę znieruchomioną; — słychać tupot jego kroków w sieni — to raz się zastanowi552, to dalej biegnie; ...w trop za nim kołysze się Chochoł, szeleszcząc słomą po potrącanych ludziach.

Od sadu, od pola, we świetle szafiru, co idzie jak łuna błękitna — głosy się cisną przedrannych ptasich świergotań; niebieskie to Światło wypełnia jakby Czarem izbę i gra kolorami na ludziach pochylonych w pół-śnie, pół-zachwycie. — Przeze drzwi w głębi wraca Jasiek i patrzy dokoła, i oczom nie wierzy, i coraz się słania od grozy.

SCENA XXXVI

JASIEK

Juz świtanie, juz świtanie —

tu trza bydłu paszę nieść,

trza rżnąć sieczki, warzyć jeść; —

jakże ja se rade dam,

oni w śnie — ja ino553 sam — ?

— — — — — — — — — — — —

Syćko554 tak porozwierane —

syćko z rękami na usach,

dech im zaparło w dusach;

jako drzewa wrośli w ziem,

jak tu, co tu radzić jem — ?

— — — — — — — — — — — —

Kajsim zabył złoty róg,

u rozstajnych może dróg,

copke strasny wicher zwiał

bez tom wiechę z pawich piór;

żebym chocia róg ten miał —

ostał mi sie ino sznur.

— — — — — — — — — — — —

Straśnie sie zasumowali,

tak im czoła zmarszczek spion,

jakby ciężko pracowali...

SCENA XXXVII

Przez drzwi głębne od chwili wsunął się był za Jaśkiem tropiący Chochoł; a teraz na skrzynię malowaną się wygramolił i ze skrzyni tak do drużby poczyna:

CHOCHOŁ

To ich Lęk i Strach tak wzion,

posłyszeli Ducha głos:

rozpion sie nad nimi Los.

JASIEK

Tak sie męcą, pot z nich ścieko,

bladość lica przyobleko; —

jak ich zwolnić od tych mąk?

CHOCHOŁ

Powyjmuj im kosy z rąk,

poodpasuj szable z pęt,

zaraz ich odejdzie Smęt.

Na czołach im kółka zrób,

skrzypki mi do ręki daj;

ja muzykę zacznę sam,

tęgo gram, tęgo gram.

JASIEK

który był uczynił rzecz

Ka te kosy złożyć — — ?

CHOCHOŁ

W kąt.

JASIEK

ciska za piec drzewca

Nik ich ta nie najdzie stąd.

CHOCHOŁ

Ze skałek555 postrzepuj proch

i ciś556 je w piwniczny loch.

Lewą nogę wyciąg w zad557,

zakreśl butem wielki krąg;

ręce im pozałóż558 tak:

niech się po dwóch chycą559 w bok;

odmów pacierz, ale wspak560.

Ja muzykę zacznę sam,

tęgo gram, tęgo gram:

będą tańczyć cały rok.

JASIEK

który był uczynił wszystką rzecz

Już ni majom561 kos.

CHOCHOŁ

Rozśmiej im się w nos.

JASIEK

Już ich odszedł Smęt.

CHOCHOŁ

Już nie mają pęt.

JASIEK

Chytajom sie w tan.

CHOCHOŁ

Już nie czują ran.

JASIEK

Zniknoł czar!

CHOCHOŁ

To drugi CZAR!

A zaklęte słomiane straszydło, ująwszy w niezgrabne racie562 podane przez drużbę patyki — poczyna sobie jak grajek-skrzypek — i — słyszeć się daje jakby z atmosfery błękitnej idąca muzyka weselna, cicha a skoczna, swoja a pociągająca serce i duszę usypiająca, leniwa, w omdleniu a jak źródło krwi żywa, taktem w pulsach nierówna, krwawiąca jak rana świeża: — melodyjny dźwięk z polskiej gleby bólem i rozkoszą wykołysany.

JASIEK

jest teraz kontent a dziwuje się

Tyle par, tyle par!

CHOCHOŁ

Tańcuj, tańczy cała szopka,

a cyś to ty za parobka?

JASIEK

z ręką do czoła, jakby se chciał na ucho nasunąć czapki

Kajsi mi sie zbyła copka563

przeciem drużba, przeciem drużba,

a drużbie to w copce służba.

CHOCHOŁ

w takt się chyla a przygrywa

Miałeś, chamie, złoty róg,

miałeś, chamie, czapkę z piór:

czapkę wicher niesie,

róg huka po lesie,

ostał ci sie ino sznur,

ostał ci sie ino sznur564.

Kogut pieje.

JASIEK

jakby tknięty, przytomniejąc

Jezu! Jezu! zapioł kur!

Hej, hej, bracia, chyćcie koni!

chyćcie broni, chyćcie broni!!

Czeka was WAWELSKI DWÓR!!!!!

CHOCHOŁ

w takt się chyla a przygrywa

Ostał ci sie ino sznur.

— — — — — — — — — — — —

Miałeś, chamie, złoty róg.

JASIEK

aże ochrypły od krzyku

Chyćcie broni, chyćcie koni!!!!

A za dziwnym dźwiękiem weselnej muzyki wodzą się liczne, przeliczne pary, w tan powolny, poważny, spokojny, pogodny, półcichy — że ledwo szumią spódnice sztywno krochmalne, szeleszczą długie wstęgi i stroiki565 ze świecidełek podzwaniają — głucho tupocą buty ciężkie — taniec ich tłumny, że zwartym kołem stół okrążają, ocierając o się w ścisku, natłoczeni.

JASIEK

Nic nie słysom, nic nie słysom,

ino granie, ino granie,

jakieś ich chyciło spanie...?!

Dech mu zapiera Rozpacz, a przestrach i groza obejmują go martwotą; słania się, chyla ku ziemi, potrącany przez zbity krąg taneczników, który daremno chciał rozerwać; — a za głuchym dźwiękiem wodzą się sztywno pary taneczne we wieniec uroczysty, powolny, pogodny — zwartym kołem, weselnym —


Kogut pieje.

JASIEK

nieprzytomny

Pieje kur; ha, pieje kur...

CHOCHOŁ

nieustawną566 muzyką przemożny

Miałeś, chamie, złoty róg....

— — — — — — — — — — — —

Przypisy:

1. świetlica — jasna izba w chacie chłopskiej; także: reprezentacyjna, gdzie m.in. przyjmuje się gości. [przypis edytorski]

2. krasy (daw., gw.) — kolorowy; piękny. [przypis edytorski]

3. kierezja a. karazja — sukmana granatowa z czerwonymi wyłogami i szerokim kołnierzem, ozdobionym haftami i błyszczącymi blaszkami, opadającym nisko na plecy; kierezja i rogatywka czerwona, „krakuska”, należały do szczególnie charakterystycznych składników chłopskiego stroju spod Krakowa. [przypis redakcyjny]

4. kaftan — noszony pod sukmaną (kierezją) żupanik z rękawami, granatowy na czerwonej podszewce, naszywany frędzlami i metalowymi guziczkami. [przypis redakcyjny]

5. kabat — wcięta w pasie kurtka czerwona albo jasnobłękitna, z dwiema fałdami z tyłu, niekiedy naszywana. [przypis redakcyjny]

6. alkierzyk — izdebka przylegająca do większej izby, zwykle bez okien. [przypis redakcyjny]

7. przysłonione — dziś popr.: przysłonięte. [przypis edytorski]

8. krzew otulony w słomę — tzw. chochoł albo chachoł; motyw u Wyspiańskiego powtarzający się; występuje np. w obrazie (pastelu) Chochoły już w 1898 r., także w Nocy listopadowej (1904) mowa jest o „krzewach w słomianej uwięzi”. Słownik języka polskiego, tzw. warszawski, z 1900 r. objaśniał, podając formy oboczne: chochoł, chachoł etc.: „a) wierzch spiczasto okrągły, wierzchołek spiczasto wypukły (...); b) najwyższy snop w mendlu (...) (snop rozczapierzony i opuszczony w okap, niby daszek); c) snopek przykrywający ul (...); c) okrycie słomiane, używane przez pasterzy w polu” i inne. Znaczenie, w jakim wyrazu używa Wyspiański, było, jak się okazuje, opracowującym Słownik (przed Weselem) nieznane. [przypis redakcyjny]

9. świecznik żydowski — menora; siedmioramienny świecznik przez swój charakterystyczny kształt nawiązujący do rajskiego Drzewa Życia, symbolizujący światło i życie; w tradycji judaistycznej zapala się go w piątkowy wieczór, na rozpoczęcie święta szabatu. Siedem ramion reprezentuje: zrozumienie, siłę, bojaźń Boga, boską obecność, wiedzę, radę i mądrość. Ponadto w tradycji judaistycznej używany jest również świecznik chanukowy (chanukija), dziewięcioramienny kandelabr zapalany na święto Chanuki (Święto Świateł), trwające osiem dni, każdego z kolejnych dni zapala się kolejną świecę, dziewiąte ramię świecznika nazywa się szamasz („sługa”) i spełnia ważną rolę pomocniczą. [przypis edytorski]

10. Matejkowski „Wernyhora” — obraz Jana Matejki z 1883 r.; według relacji świadków jego reprodukcja wisiała w domu Włodzimierza Tetmajera w Bronowicach Małych. Wernyhora to legendarna (lub na pół legendarna) postać Kozaka-wróżbity, którego przepowiednie miały się spełnić w drugiej połowie XVIII i w początkach XIX wieku. Wróżby Wernyhory łączono z dalszymi losami Polski i Ukrainy, widząc w nim w szczególności proroka „zmartwychwstania” Polski i rzecznika pojednania między narodami obu krajów. Postać Wernyhory zyskała dużą popularność w literaturze romantycznej — u S. Goszczyńskiego, L. Siemieńskiego, M. Czajkowskiego, J. Słowackiego. Sen srebrny Salomei z występującą w nim postacią Wernyhory grano właśnie w teatrze krakowskim w 1900 roku (premiera 24 marca). Sam Wyspiański pisał (nieukończony) rapsod Wernyhora począwszy od kwietnia 1900 r. i rysował jego postać (projekty witraża). [przypis redakcyjny]

11. Matejkowskie „Racławice” — obraz Jana Matejki Kościuszko pod Racławicami (dziś w Muzeum Narodowym w Krakowie), przedstawiający znany moment powitania „naczelnika w sukmanie” przez podkrakowskich kosynierów z Bartoszem Głowackim po zdobyciu przez nich rosyjskich armat. Motyw ten, popularny i nasycony treścią ideową w XIX w., był przedmiotem poematu Teofila Lenartowicza Bitwa racławicka (1858) i później sztuki Władysława Ludwika Anczyca Kościuszko pod Racławicami. [przypis redakcyjny]

12. do maści — do koloru, w tym samym kolorze. [przypis redakcyjny]

13. empire (fr.) — styl cesarstwa; styl architektury, mebli itp., rozwinięty najpierw we Francji na początku XIX w., w okresie panowania cesarza Napoleona I, nawiązywał do form sztuki Rzymu cezarów. W meblarstwie charakterystyczne były formy proste, przejrzyste, ozdoby z brązu, motywy orientalne. [przypis redakcyjny]

14. alabastrowe kolumienki — „klasyczne” kolumienki należały do znamiennych elementów konstrukcji zegarów w stylu cesarstwa; alabaster: marmur o barwie białej, prześwietlony, półprzejrzysty. [przypis redakcyjny]

15. skrzynia (...) malowana — takie skrzynie były sprzętami znajdującymi się w niemal każdym podkrakowskim domu, należąc do wyprawy ślubnej; były barwne, malowane głównie w stylizowane kwiaty. [przypis redakcyjny]

16. obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej — kopia obrazu z Ostrej Bramy w Wilnie. [przypis redakcyjny]

17. obraz Matki Boskiej Częstochowskiej — kopia obrazu z Jasnej Góry w Częstochowie. Wyspiański sam namalował sobie szkic tego obrazu dla potrzeb scenografii Wesela (lecz na scenie zawieszono jego specjalnie przygotowaną kopię). [przypis redakcyjny]

18. Czepiec — jedna z postaci, mających (wraz z nazwiskiem) prawzór w rzeczywistości. Błażej Czepiec, wówczas pisarz gminny w Bronowicach, był starostą weselnym na weselu Lucjana Rydla. Oczywiście, jak i w innych wypadkach, postać w dramacie Wyspiańskiego nie jest odtworzeniem osoby rzeczywistej, lecz konstrukcją o określonej funkcji w kompozycji utworu. [przypis redakcyjny]

19. Chińcyki trzymają się (...) — jesienią 1899 r. wybuchło w Chinach tzw. powstanie bokserów, skierowane przeciw cudzoziemcom, a właściwie przeciw imperialistycznej dominacji mocarstw europejskich na obszarach „Cesarstwa Nieba”. Interwencja wojskowa w 1901 r. tych państw (między nimi również monarchii Austro-Węgier) doprowadziła do stłumienia ruchu rewolucyjno-niepodległościowego i do zwiększenia zależności Chin od mocarstw. Z końcem 1900 roku (a w Weselu „rzecz dzieje się w roku tysiąc dziewięćsetnym”) rząd chiński jeszcze opierał się ich naciskowi, kiedy spotkał się z żądaniem krwawych represji na powstańcach. Pytanie Czepca ma zatem treść najzupełniej aktualną. [przypis redakcyjny]

20. kajsi (gw.) — gdzieś. [przypis redakcyjny]

21. cytomy (gw.) — czytamy. [przypis edytorski]

22. syćko (gw.) — wszystko. [przypis edytorski]

23. w Japonii; jak była wojna — w latach 1894–1895 toczyła się wojna japońsko-chińska; państwa europejskie wysłały tam również swoje oddziały wojskowe dla zabezpieczenia własnych interesów. [przypis redakcyjny]

24. wieś zaciszna (...) wieś spokojna — parafraza słów Panny XII z Pieśni świętojańskiej o Sobótce Jana Kochanowskiego: „Wsi spokojna, wsi wesoła, / Który głos twej chwale zdoła?”; w dialogu Czepca z Dziennikarzem nawiązanie to ma wydźwięk ironiczny: wyraża marzenie szlachty o wsi, z pominięciem istotnych potrzeb i pragnień jej mieszkańców. [przypis edytorski]

25. pon (gw.) — pan. [przypis edytorski]

26. Głowacki, Wojciech (ok. 1758–1794) — inaczej: Bartosz, Bartos, bohater kościuszkowskiego powstania, chłop z podkrakowskich Rzędowic. Zbrojny w kosę (osadzoną „na sztorc” na 5-łokciowym drągu) odznaczył się pod Racławicami zdobywając armatę i przyczyniając się do opanowania całej baterii artylerii rosyjskiej, za co od Kościuszki otrzymał stopień oficerski. Zmarł po bitwie pod Szczekocinami wskutek odniesionych w niej ran. W postaci chłopa-kosyniera pozostał Głowacki w tradycji symbolem udziału ludu w walce o niepodległość kraju. Pisali o nim poeci, jak Lenartowicz i Anczyc, przedstawiali go malarze, jak Matejko i Wojciech Kossak. [przypis redakcyjny]

27. Lohengrin — bohater z kręgu legend o Graalu, syn Parsifala. Pospieszył z pomocą Elzie z Brabantu na łodzi, którą ciągnął po wodzie łabędź. Spopularyzowała tę postać opera (dramat muzyczny) Ryszarda Wagnera pt. Lohengrin; tam to śpiewa bohater tytułowy słynną (zwłaszcza na przełomie wieków) arię do łabędzia. [przypis redakcyjny]

28. pawimi piórami — pękami pawich piór przybierano czerwone rogatywki, „krakuski”; szczególnie zdobne w pawie pióra i długie, powiewające wstążki, białe i czerwone, były czapki drużbów weselnych. [przypis redakcyjny]

29. Pochwalony — zwyczajowy skrót tradycyjnego powitania „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”, tu połączony charakterystycznie z „miejskim”: dobry wieczór państwu. [przypis redakcyjny]

30. wsiosko (gw.) — wsiowa, wiejska, ze wsi; tu: pochodząca z tej wsi. [przypis redakcyjny]

31. radczyni — żona radcy, radnego (m. Krakowa) albo posiadającego ceniony w monarchii austro-węgierskiej tytuł radcy (np. niem. Hofrat: „radca dworu”). [przypis redakcyjny]

32. obcesem — obcesowo, gwałtownie. [przypis redakcyjny]

33. pirso (gw.) — pierwsza. [przypis redakcyjny]

34. raić — radzić, doradzać; tu: swatać. [przypis edytorski]

35. gabne (gw.) — gabnę, ujmę. [przypis redakcyjny]

36. syrso (gw.) — szersza. [przypis edytorski]

37. Czyście sobie już posiali? — pytanie to Radczyni zadaje w listopadzie; na terenie Polski siew odbywa się dwa razy do roku: zboże jare w okresie od marca do kwietnia, a zboże ozime (tj. zimujące w glebie i wschodzące najwcześniej w nowym roku) od września do października. [przypis edytorski]

38. Tym ta casem sie nie siwo — w tym czasie się nie sieje. [przypis edytorski]

39. tyz (gw.) — też. [przypis edytorski]

40. Jak po Marcinie jagoda — żartobliwie: po św. Marcinie (w listopadzie) jagody już powiędły. [przypis redakcyjny]

41. lentko (gw.) — lekko. [przypis edytorski]

42. pelerynka — narzucona na sutannę, była oznaką kanonika, wyższej godności kościelnej. [przypis redakcyjny]

43. inni także robią ślinkę — innym także cieknie ślina; inny też mają apetyt (ochotę). [przypis edytorski]

44. konsystorz — urząd podległy biskupowi, kancelaria diecezjalna. [przypis redakcyjny]

45. ciarach (gw.) — pogardliwe przezwanie ludowe szlachcica lub mieszczanina. [przypis redakcyjny]

46. cięgiem (gw.) — ciągle. [przypis edytorski]

47. ino (gw.) — tylko. [przypis edytorski]

48. wygodała (gw.) — wygadała; powiedziała. [przypis edytorski]

49. krew sie (...) zesumuje (gw.) — [por.] sumować się a. szumować się: burzyć się. [przypis redakcyjny]

50. męcąco (gw.) — męcząca. [przypis edytorski]

51. śkaradne śtuki (gw.) — szkaradne sztuki (tj. kobiety). [przypis redakcyjny]

52. mos (gw.) — masz. [przypis edytorski]

53. pódź (gw.) — pójdź. [przypis edytorski]

54. ruchać się (daw., gw.) — ruszać się. [przypis edytorski]

55. Paź królowej — motyl wielkiej piękności, spotykany w Polsce; tu, oczywiście, żartobliwa gra słów (por. wiersz poprzedni, na tle całego błyskotliwego dialogu). [przypis redakcyjny]

56. galanteria (z fr.) — tu: dworność, elegancja względem pań. [przypis redakcyjny]

57. Słowa, słowa, słowa, słowa — cytat z kwestii tytułowego bohatera w Hamlecie Shakespeare’a. [przypis edytorski]

58. kolorowa bajecznie — żartobliwie ironiczny (ze strony autora) wyraz zachwytu estetycznego „barwnością” ludu, niemal przytoczenie tytułu powieści Sewera Bajecznie kolorowa, której wątku użyczyło małżeństwo Włodzimierza Tetmajera z Anną Mikołajczykówną. [przypis redakcyjny]

59. cięgiem ino godos o tem (gw.) — ciągle tylko mówisz o tym. [przypis edytorski]

60. Jaguś — forma spieszczona imienia Jadwiga; takie było imię młodej z Mikołajczyków Rydlowej. [przypis redakcyjny]

61. juści (gw.) — pewnie, oczywiście. [przypis edytorski]

62. z tą koroną — chodzi tu o wieniec ślubny panny młodej: „jakby jakaś mitra wysoka, upleciona z trzęsideł złocistych i z błyskotek, z kolorowych paciorków i wstążek” (z listu L. Rydla do Vondračka). [przypis redakcyjny]

63. w Sukiennicach, w gabilotce — w gablotce kramu w hali krakowskich Sukiennic. [przypis redakcyjny]

64. zapaseczka — zapaska, w stroju chłopek była zarazem fartuchem i pelerynką, zależnie od uwiązania. [przypis redakcyjny]

65. mom (gw.) — mam. [przypis edytorski]

66. zezuć a. zzuć — zdjąć (buty). [przypis edytorski]

67. ze sewcem (gw.) — z szewcem. [przypis edytorski]

68. kpać — wykpić, oszukać. [przypis edytorski]

69. Sfinks (mit. gr.) — istota o ciele lwa i ludzkiej głowie; według mitu greckiego Sfinks stawiał pytania, od których zależał los człowieka: kto nie umiał odpowiedzieć, ginął. Przenośnie: oznacza osobę zagadkową. [przypis redakcyjny]

70. Meduza (mit. gr.) — jedna z trzech sióstr Gorgon, miała na głowie węże zamiast włosów, a jej wzrok mógł przemienić w kamień tego, kto na nią spojrzał. Przenośnie: osoba wzbudzająca lęk (tu: żartobliwie). [przypis redakcyjny]

71. harbuz (daw., gw.) — arbuz, przenośnie: odmowa, rekuza, odrzucenie starającego się [o rękę panny; red. WL]. [przypis redakcyjny]

72. snadnie (daw.) — łatwo. [przypis edytorski]

73. przedsię (daw.) — przecież; a jednak. [przypis edytorski]

74. Psyche (mit. gr.) — ukochana Erosa, boga miłości, wyobrażana w postaci dziewczyny o skrzydłach motyla, oznaczała też duszę ludzką. [przypis redakcyjny]

75. etykieta — kartka z napisem o charakterze stałego zaklasyfikowania do odpowiedniej grupy przedmiotów. [przypis redakcyjny]

76. Fortuna (mit. rzym.) — bogini losu i szczęścia. [przypis redakcyjny]

77. złote runo — w mitol. gr. złote runo owcze, po które do Kolchidy wyprawił się Jazon (wyprawa Argonautów); tu przenośnie: szczęście i dostatek. [przypis redakcyjny]

78. Parki (mit. rzym.) — trzy prządki snujące nić ludzkiego życia; jedna z nich, najstarsza, przecinała ją ostatecznie. [przypis redakcyjny]

79. byśmy równo na to przyśli — byśmy równocześnie do tego doszli. [przypis edytorski]

80. w kolorach się mieni — ubrany jest bardzo barwnie. [przypis redakcyjny]

81. to już było — chodzi o chłopomanię charakterystyczną dla okresu romantyzmu, a następnie Młodej Polski, połączoną z hasłami demokratycznymi i narodowymi; fiaska kolejnych powstań osłabiły zapały w tym kierunku. [przypis edytorski]

82. inkszy (gw.) — inny. [przypis edytorski]

83. gram na skrzypce, a pan na bas — tzn. każdy inaczej; obydwaj co innego mają na myśli. [przypis redakcyjny]

84. modern — nowoczesna, modna (por. „modernizm”). [przypis redakcyjny]

85. zna cały Przybyszewski — tzn. wszystkie utwory Przybyszewskiego; ostatnie lata przed Weselem były w Krakowie pod urokiem „przybyszewszczyzny”: stąd dowód na „nowoczesność” panny Racheli. [przypis redakcyjny]

86. włosy (...) a la Botticelli — fryzura wówczas modna, wzorowana na uczesaniu postaci kobiecych z obrazów włoskiego malarza wczesnorenesansowego, Alessandra (Sandra) Botticellego (1444–1510); włosy były rozdzielone przedziałem na środku głowy, gładkie, spięte z tyłu nisko w węzeł. [przypis redakcyjny]

87. bon soir (fr.) — dobry wieczór. [przypis edytorski]

88. arka w powodzi — biblijna arka Noego; statek, na którym podczas potopu uratował on wraz z sobą rodzinę i przedstawicieli wszystkich gatunków zwierząt. [przypis redakcyjny]

89. ensemble (fr.) — grupa; zespół. [przypis edytorski]

90. feeria (z fr.) — widowisko fantastyczne, teatralne lub skomponowane na sposób teatralny. [przypis redakcyjny]

91. krasy — piękny. [przypis edytorski]

92. miarkować — rozumieć. [przypis edytorski]

93. na pastwę — na ofiarę (podczas polowania a. obrzędów na cześć bóstw). [przypis edytorski]

94. Bellerofon (mit. gr.) — heros, który dosiadłszy skrzydlatego konia, Pegaza, walczył z Chimerą, a także dokonał zemsty na Antei, zrzucając ją z konia do morza; kiedy próbował wzlecieć na Olimp, Zeus strącił go jednak z Pegaza. [przypis redakcyjny]

95. Galatea (mit. gr.) — boginka morska, córka Nereusa (Nereida). Słynny obraz Rafaela przedstawia Triumf Galatei. [przypis redakcyjny]

96. koncypient jurysta (z łac.) — praktykant adwokacki. [przypis redakcyjny]

97. limfa — tj. człowiek limfatyczny, „bezkrwisty”; tu w znaczeniu szczególniejszym: „nie indywidualista”. [przypis redakcyjny]

98. miłość wolna — swobodny związek, wolny od „przesądów”, poza przyjętymi w społeczeństwie „uświęconymi” normami; hasło „wolnej miłości” było bardzo modne na przełomie wieków XIX i XX. [przypis redakcyjny]

99. żarna — urządzenie do mielenia ziarna, składające się z dwu okrągłych płaskich kamieni. Te skojarzenia byłyby znamienne dla Lucjana Rydla jako autora Zaczarowanego koła, gdzie motyw młyna odgrywa znaczną rolę. [przypis redakcyjny]

100. kantyczki — zbiór polskich pieśni nabożnych, katolickich, śpiewanych na Boże Narodzenie (ale bywają i na inne okresy roku kościelnego). [przypis redakcyjny]

101. kazamaty — forteczne lochy, więzienie. [przypis redakcyjny]

102. bohater w zbrojej — bohater w zbroi, rycerz; w postaci Zawiszy Czarnego objawi się Poecie w akcie II. Kazimierz Przerwa-Tetmajer pisał w 1900 r. poemat dramatyczny Zawisza Czarny, który teatr krakowski wystawił w lutym 1901 r. [przypis redakcyjny]

103. qui amat (łac.) — który kocha; w IV Serii Poezyj K. Tetmajera (1900 r.) znajdował się cykl wierszy pt. Qui amant. [przypis redakcyjny]

104. zaklęty, u źródła stoi (...) — zarysowany tu obraz poetycki odpowiada obrazowi pędzla Jacka Malczewskiego Rycerz u studni. Zwrócił na to uwagę już sam Wyspiański, który przesłał Malczewskiemu egzemplarz Wesela z zakreślonym tym właśnie fragmentem. Motyw „zatrutej studni” występuje często u tego znakomitego malarza, współczesnego Wyspiańskiemu, w funkcji symbolicznej. Cykl reprodukcji obrazów z tym motywem, pt. Zatruta studnia, ukaże się w r. 1906 z poetyckim komentarzem L. Rydla. [przypis redakcyjny]

105. króla Piasta — Wyspiański pisał w latach 1900–1902 nieukończony rapsod (poemat) Piast. Do podania o Piaście nawiązywali już romantycy, wiążący tak odległą przeszłość, jak i przyszłość Polski z mitem ludu-narodu, z rolą chłopów w historii. Rzecz charakterystyczna, jedno ze stronnictw ludowych w I poł. XX w. przyjmie właśnie nazwę „Piast”. [przypis redakcyjny]

106. lo (gw.) — dla. [przypis edytorski]

107. inszom (gw.) — inną. [przypis edytorski]

108. ino (gw.) — tylko. [przypis edytorski]

109. jesce (gw.) — jeszcze. [przypis edytorski]

110. dusa (gw.) — dusza. [przypis edytorski]

111. jakby kiedy co do czego — pierwsza wyraźna aluzja do gotowości chłopów do walki („kosy wissom nad boiskiem”) z nawiązaniem do tradycji „kosynierów spod Racławic”. Zaraz dalsze fragmenty przynoszą prozaiczną wersję osadzającą tradycję i mit w codziennych realiach („było, jak go huknę w pysk”...). [przypis redakcyjny]

112. wi sie (gw.) — wie się; rozumie się. [przypis edytorski]

113. nie od tego — być chętnym. [przypis edytorski]

114. boisko (gw.) — stodoła, szopa. [przypis redakcyjny]

115. ino (gw.) — tylko. [przypis edytorski]

116. juzem myśloł (gw.) — już myślałem. [przypis edytorski]

117. było przy wyborze — podczas wyborów do parlamentu Austro-Węgier w 1900 r., poprzedzonych agitacją i ostrą walką wyborczą. Jednym z kandydatów w okręgu krakowskim (w tzw. V kurii, obejmującej m.in. chłopów) był działacz chłopski Franciszek Ptak z Bieńczyc, który jednak w tych wyborach przegrał z Ignacym Daszyńskim, słynnym potem „trybunem robotniczym” (z PPS), ale wszedł do sejmu krajowego (we Lwowie), chociaż dopiero w 1909 r. [przypis redakcyjny]

118. sokolski dwór — budynek towarzystwa gimnastycznego „Sokół”, zresztą o szerszych ambicjach i osiągnięciach polityczno-wychowawczych; w Krakowie przy drodze w stronę Woli Justowskiej (dziś ul. J. Piłsudskiego). [przypis redakcyjny]

119. wisz pon (gw.) — wiesz pan; wie pan. [przypis edytorski]

120. pojonby sie (gw.) — pojąłby się, tzn. ożeniłby się. [przypis edytorski]

121. kaj (gw.) — gdzie; kaj ta: gdzież to. [przypis edytorski]

122. żurawiec — neol. od: żuraw, ptak czujny, lecz wędrowny („zlatam, jak się ma na lato”); w tu użytym sensie metaforycznym: bywający gościem w ojczyźnie (jak Tetmajer i wielu naówczas artystów odbywających częste podróże, zwłaszcza na zachód i południe Europy). [przypis redakcyjny]

123. kalenica — zwieńczenie strzechy, umocnione drewnianymi kozłami; do niedawna często znajdowały się tam gniazda bocianie (stąd obraz w metaforze Poety). [przypis redakcyjny]

124. jak w cmentarzu Ruisdala — na obrazie Jakuba van Ruisdaela z XVII w., znakomitego pejzażysty holenderskiego (wspomina o nim Hrabia w Panu Tadeuszu), pt. Cmentarz żydowski, krzewi się bujna roślinność pośród rozburzonych grobowców i ruin budowli w tle. [przypis redakcyjny]

125. duza scęścia, małe kosta (gw.) — dużo szczęścia, małe koszty. [przypis edytorski]

126. ino (gw.) — tylko. [przypis edytorski]

127. pon pedzieli (gw.) — pan powiedzieli (grzecznościowa forma lm. czasownika); pan powiedział. [przypis edytorski]

128. latawiec — ptak bez gniazda, według baśni: wieczny tułacz. [przypis redakcyjny]

129. krew, rzezańce — pierwsze przypomnienie tzw. „rzezi tarnowskiej” („rabacji”) z 1846 roku, kiedy chłopi niektórych rejonów Galicji (Tarnowskie, Jasielskie) dokonali samosądu na szlacheckich mieszkańcach dworów. Niechęć o podłożu klasowym została celowo rozniecona przez administrację austriacką dla stłumienia przygotowywanego właśnie powstania narodowego. Jedną z pośrednich ofiar wielkiej prowokacji stał się radykalny ludoman i patriota, Edward Dembowski (1822–1846). [przypis redakcyjny]

130. pohańce — etym.: poganie, tu jako określenie pejoratywne; Ojciec nie chce pamiętać o krwawej rozprawie sprzed ponad półwiecza. [przypis redakcyjny]

131. Widziadło — uosobienie „pomoru”, tyfusu głodowego i cholery, który pochłonął ogromne ilości ofiar w Galicji w latach następujących po rabacji galicyjskiej, 1847–1849. Dopatrywano się w tym „kary bożej”, zesłanej na lud. Na tle tych wydarzeń osnuł swą powieść Pomór Władysław Orkan. [przypis redakcyjny]

132. strasno (gw.) — straszna. [przypis edytorski]

133. byle ka (gw.) — byle gdzie. [przypis edytorski]

134. hań (gw.) — tam. [przypis edytorski]

135. w czas zapust — podczas karnawału; krwawa akcja chłopska rozpoczęła się w połowie lutego (z 20 na 21), więc w czas „zapust”; stąd też jej popularna nazwa: „krwawe zapusty”. [przypis redakcyjny]

136. będzie pan twój wnuk — mój wnuk będzie panem („z panów”). [przypis edytorski]

137. dbo (gw.) — dba. [przypis edytorski]

138. tyz (gw.) — też. [przypis edytorski]

139. jeden Sas, a drugi w las — parafraza zdania przysłowiowego (z XVIII w.) „Jeden do Sasa, drugi do Lasa” (Leszczyńskiego): każdy w inną stronę potem pociągnie. [przypis redakcyjny]

140. arendarz — dzierżawca, w szczególności dzierżawca karczmy, z reguły był nim w XIX w. Żyd. Tu jednak drastyczne i paradoksalne są interesy łączące arendarza z księdzem. [przypis redakcyjny]

141. szyćko (gw.) — wszystko. [przypis edytorski]

142. przeńdzie (gw.) — przejdzie. [przypis edytorski]

143. wylicy-sie — wyleczy się. [przypis redakcyjny]

144. konicz — koniczyna. [przypis redakcyjny]

145. rok czterdziesty szósty — rok 1846, „rabacja”. [przypis redakcyjny]

146. mego dziadka piłą rżnęli — aluzja do losu m.in. osób z rodzin Rydlów i Tetmajerów, które poniosły śmierć lub ciężko ucierpiały podczas „krwawych zapust” z lutego 1846 r. Należy zaznaczyć, że zgodnie z intrygą prowokatorów (rzeczników administracji austriackiej) w szczególnie wysokim stopniu wydarzenia te dotknęły patriotyczny i demokratyczny odłam szlachty, gromadzącej się po niektórych dworach dla potrzeb konspiracji politycznej (szykowano powstanie, wybuchło ono i chwilowo zwyciężyło w Krakowie). [przypis redakcyjny]

147. Jak się wszystko dziwnie plecie — por. Jan Kochanowski, Pieśń IX, Księgi pierwsze („Chcemy sobie być radzi?”): „Wszystko sie dziwnie plecie Na tym tu biednym świecie; A kto by chciał rozumem wszystkiego dochodzić, I zginie, a nie będzie umiał w to ugodzić.” [przypis edytorski]

148. Strzemiennego! — toast pożegnalny (stp. przy wsiadaniu na koń). [przypis redakcyjny]

149. kurdesz — jedna z nazw (pochodzenia tureckiego) popularnej w Polsce w XVIII w. pieśni biesiadnej. Franciszek Bohomolec napisał tekst z refrenem „Kurdesz, kurdesz nad kurdeszami”. Według Boy’a, miała to być ulubiona piosenka Włodzimierza Tetmajera. [przypis redakcyjny]

150. nos chcom (gw.) — nas chcą. [przypis edytorski]

151. jo (...) som (gw.) — ja sam. [przypis edytorski]

152. ino (gw.) — tylko. [przypis edytorski]

153. Albośmy to jacy, tacy — początek znanego „krakowiaka”; Jasiek z Kasprem zapewne intonują tę piosenkę. [przypis redakcyjny]

154. Zdobyłem se pawich piór — popularne odtąd słowa z Wesela do dawnej piosenki ludowej, niegdyś pieśni żołnierskiej: „Pod Krakowem czarny las, / Pytała się Kasia / O swojego Jasia, / Czy powróci z wojny wraz (...)”. Melodię tę wskazał Wyspiański dołączając do wydania zapis nutowy jako „Motyw muzyki wiejskiej, kończący akt III”. [przypis redakcyjny]

155. ślipie — oczy. [przypis edytorski]

156. kwarantanna — tu przenośnie: długi okres czekania. [przypis redakcyjny]

157. z obrazu Bern-Dżonsa — popularność znaczną zdobyły z końcem XIX wieku obrazy angielskiego malarza Edwarda Burne-Jonesa (1833–1898), współtwórcy stylu nawiązującego do włoskiego malarstwa wczesnorenesansowego (stąd nazwa prerafaelici). Znamienne dla jego obrazów były idealizowane postacie kobiece, wiotkie i eteryczne, częste motywy kwiatowe, nastrój melancholijny, kompozycja o cechach dekoracyjnych. [przypis redakcyjny]

158. pałuba — jak chochoł, słomiana osłona krzewu, może być również upleciona z trzciny. [przypis redakcyjny]

159. adie (fr. adieu) — żegnaj, pożegnanie. [przypis redakcyjny]

160. pour passer le temps (fr.) — dla zabicia czasu. Kazimierz Tetmajer napisał oktawą poemat Pour passer le temps (Poezje, Seria III, 1898 r.). [przypis redakcyjny]

161. wciórności (gw.) — diabli (właściwie: wciornostki od: wciornostek: diabeł), użyte jako przekleństwo (bodaj to wciórności!: bodaj to diabli!), tu: zło, zły los. [przypis redakcyjny]

162. zabił ćwika — wprawił w zakłopotanie, sprawił kłopot. [przypis redakcyjny]

163. kaz (gw.) — gdzież. [przypis edytorski]

164. tylo luda (gw.) — tyle ludzi. [przypis edytorski]

165. pon cosi trzy po trzy bają (gw.) — pan coś mówi trzy po trzy (tj. bez sensu). [przypis edytorski]

166. inksi (gw.) — inni. [przypis edytorski]

167. gody (daw., gw.) — święto; wesele. [przypis edytorski]

168. zaprośże — konstrukcja z partykułą -że wzmacniającą wymowę czasownika; znaczenie: zaproś koniecznie itp. [przypis edytorski]

169. przyjdze (gw.) — przyjdźże (konstrukcja z partykułą wzmacniającą). [przypis edytorski]

170. jak mos wole (gw.) — jeśli masz wolę; jeśli chcesz. [przypis edytorski]

171. przydź (gw.) — przyjdź. [przypis edytorski]

172. Cy on nos tyz posłucha, bo to głucho psiajucha (gw.) — czy też on nas posłucha, bo to głucha psiajucha; psiajucha (psiakrew): gw. przekleństwo, przezwisko. [przypis edytorski]

173. Isia — Jadwisia (Jadwiga, rzeczywiste imię córki Tetmajerów). [przypis redakcyjny]

174. pokil a. pokiel (gw.) — póki, jak długo. [przypis redakcyjny]

175. niech se lezom (gw.) — niech sobie leżą. [przypis edytorski]

176. kcieć (gw.) — chcieć. [przypis edytorski]

177. póde (gw.) — pójdę. [przypis edytorski]

178. zaroz bedom (gw.) — zaraz będą. [przypis edytorski]

179. cepiny (gw.) — czepiny, oczepiny: główna część obrzędu weselnego, polegająca na zdjęciu pannie młodej wieńca, a nałożeniu czepca, oznaki mężatki. Odbywały się około północy, towarzyszyły im obrzędowe pieśni, potem weselnicy ze świecami obchodzili „młodą” dokoła (por.: „to pódzies w kółecko”). [przypis redakcyjny]

180. ocy (gw.) — oczy. [przypis edytorski]

181. ślipki ci sie mruzom (gw.) — ślipki (oczki) ci się mrużą. [przypis edytorski]

182. duzom (gw.) — dużą. [przypis edytorski]

183. haw (gw.) — tu. [przypis edytorski]

184. pódzies (gw.) — pójdziesz. [przypis edytorski]

185. podciez (gw.) — pójdźcie (właśc. pójdźcież: konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że, skróconą do -ż). [przypis edytorski]

186. szyćkie (gw.) — wszystkie. [przypis edytorski]

187. kapcan (gw.) — tu: biedak, ktoś bez znaczenia. [przypis redakcyjny]

188. Wynocha, paralusie! — przekleństwo lud.; zwykle: „do paralusa” (lub „do palarusa”): do diabła. Właściwie: paralus: paraliż („Bodaj cie paralus naruszył”). [przypis redakcyjny]

189. odpocnijze (gw.) — odpocznijże. [przypis edytorski]

190. haw (gw.) — tu. [przypis edytorski]

191. ale nie nase, Marysiu — podobnie jak dalsza: „Pilnuj, parobku, koni”, piosenki ludowe, dziś nieznane i o niezidentyfikowanej melodii; trzecia: „Pójdze, Maryś, po niewoli” rzeczywista piosenka ludowa spod Krakowa. [przypis redakcyjny]

192. podź (gw.) — pójdź. [przypis edytorski]

193. hań (gw.) — tam. [przypis edytorski]

194. inom (...) wszed (gw.) — (jak) tylko wszedłem (konstrukcja z przestawną końcówką czasownika). [przypis edytorski]

195. ka a. kaj (gw.) — gdzie. [przypis edytorski]

196. kaś ty jest (gw.) — gdzie ty jesteś (konstrukcja z przestawną końcówką czasownika). [przypis edytorski]

197. hańśmy stoli (gw.) — tam staliśmy (konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika). [przypis edytorski]

198. szedł od ciebie swat — swat był przyjacielem przyszłego pana młodego, który w jego imieniu przychodził do rodziców panny poprosić o jej rękę. [przypis edytorski]

199. jakoześ ty blado (gw.) — jaka żeś ty blada; jak jesteś blada. [przypis edytorski]

200. Stańczyk — nadworny błazen (trefniś) trzech ostatnich Jagiellonów, wcześnie już wsławiony ostrym i trafnym dowcipem w tradycji rósł w znaczenie jako bystry a odważny mędrzec zatroskany o los Polski. Postać jego malował kilka razy Matejko, m.in. na obrazie Hołd pruski, wcześniej: Stańczyk (na dworze królowej Bony). Tu chodzi zapewne o ten obraz. Podobno reprodukcja Stańczyka Matejki wisiała nad biurkiem Starzewskiego w redakcji „Czasu”. Postacią Stańczyka dla własnych celów politycznych posłużyli się twórcy obozu konserwatystów krakowskich: J. Szujski, S. Tarnowski, S. Koźmian, L. Wodzicki, pisząc Tekę Stańczyka, opublikowany w 1869 r. pamflet na dążności niepodległościowe, powstańcze i demokratyczne, w duchu zachowawczym. Stąd nazywano konserwatystów galicyjskich „stańczykami”; „Czas” był ich organem. [przypis redakcyjny]

201. już był usiadł [Stańczyk] — tak siedzi Stańczyk przedstawiony na obrazach Matejki: Stańczyk (na dworze królowej Bony) z 1862, Dzwon Zygmuntowski, Zygmunt I słuchający dzwonu „Zygmunta”, Hołd pruski (1882), jak również na nieukończonych zachowanych szkicach. Aktor Kamiński, grając tę rolę na pierwszych przedstawieniach Wesela w Krakowie, ucharakteryzował się i przyjął pozę gorzko zadumanego Stańczyka z pierwszego z wymienionych obrazów. [przypis redakcyjny]

202. salve (łac.) — witaj; Salve, bracie!: powitanie na sposób staroszlachecki. [przypis redakcyjny]

203. hajduk (węg.) — w wojsku polskim XVI i XVII w. szeregowiec piechoty węgierskiej, z czasem służba nadworna ubrana z węgierska; tu: w znaczeniu przenośnym. [przypis redakcyjny]

204. Usypiam duszę mą biedną (...) — Typ polskiej spuścizny romantycznej, w który jest wymierzona krytyka zawarta w scenie dialogu Dziennikarza ze Stańczykiem, to przede wszystkim ta odmiana romantyzmu, której patronuje Zygmunt Krasiński. Wymieniając najważniejsze piętnowane tu cechy, zbieżne z postawą ideową Krasińskiego, należy zwrócić uwagę na: jego konserwatywną politykę powstrzymywania Polaków od działań, które potencjalnie mogłyby przekształcić się w rozruchy godzące w niesprawiedliwą strukturę społeczną w kraju, podnoszące antagonizm interesów szlachty i chłopstwa („usypiam brata mego”, ubolewanie nad rozbratem „duszy z ciałem”), naznaczone bezsilnością odwoływanie się do idei Woli i Czynu, przy jednoczesnym kierowaniu uczuć patriotycznych ku obrzędowości pogrzebowo-żałobnej (motyw śmierci ojczyzny-Matki; tradycja mszy patriotycznych), a wreszcie tony melancholijne (Dziennikarz mówi: „wolałbym już stokroć razy / policzone dni / niż ten bieg”; por. M. Bieńczyk, Czarny człowiek. Krasiński wobec śmierci, Gdańsk 2001), postawy katastroficzne (pragnienie kresu, nieszczęścia) i dekadenckie (charakterystyczne dla Krasińskiego poczucie postawienia nad otchłanią) znajduje tu oddźwięk w słowach Dziennikarza: „Nad przepaścią stoję” itd., a jednocześnie łączy romantyka z postawami twórców żyjących na przełomie XIX i XX wieku; por.Jarosław Włodarczyk, „Z rozłamów wielkiego ducha”. O młodopolskiej recepcji Krasińskiego, Kraków 2002). [przypis edytorski]

205. epigoni (z gr.) — pogrobowcy, potomkowie daremnie naśladujący wielkich poprzedników. [przypis redakcyjny]

206. stypa — uczta po pogrzebie. [przypis redakcyjny]

207. asan, acan (starop.) — forma grzecznościowa nieco poufała, jak Waćpan (skrót od: Wasza Miłość Pan). [przypis redakcyjny]

208. tram (starop.) — belka; tu: przetworzenie zwrotu z Biblii (Nowego Testamentu): „Widzisz trzaskę w oku brata swego, tramu w oku swoim nie obaczysz” (w przekł. ks. Wujka). [przypis redakcyjny]

209. Wina ojca idzie w syna (...) — można tu dostrzec motyw, który z pism Krasińskiego zaczerpnął Szujski, współtwórca krytycznej szkoły historycznej krakowskiej. Szujski opublikował pełen patriotycznej goryczy list Krasińskiego do ojca pisany z Florencji 26 stycznia 1836 r., w którym padają m.in. słowa: „Strasznymi bywają zapisy czynione przez przodków: zdrowie, choroba — materialnie, radość, smutek — moralnie, i jeszcze kara lub chwała. My w testamencie dostali tylko wypłatę długów”. [przypis edytorski]

210. ręka, co przeklęta, była swoja — chodzi tu o zdrajców sprawy narodu w okresie rozbiorów, o sprzedawczyków na żołdzie mocarstw rozbiorowych, zwłaszcza Rosji. [przypis redakcyjny]

211. Rozbrat wieczny duszy z ciałem (...) — jest to dość wyraźna aluzja do słów z Psalmu miłości Zygmunta Krasińskiego (z powodów politycznych promowanego na najważniejszego z polskich wieszczów romantycznych przez St. Tarnowskiego, jednej z ważnych postaci wśród krakowskich stańczyków): „Z szlachtą polską polski Lud. / Dusza żywa z żywem ciałem / Zespojone świętym szałem; / Z tego ślubu jeden Duch, / Wielki naród polski sam, / Jedna wola, jeden ruch (...)”. Konserwatywny projekt „zbawienia” ojczyzny oceniony został w dramacie Wyspiańskiego jako niemożliwy do zrealizowania z powodu duchowej niemocy cechującej szlachtę, klasę, na którą Krasiński wskazywał jednoznacznie jako na jedyną predystynowaną do roli przywódczej w Polsce. [przypis edytorski]

212. szata krwawa Dejaniry — Dejanira, żona Heraklesa, dowiedziawszy się o jego zdradzie, przesłała mu szatę przesyconą krwią centaura Nessosa, która wżarła się w ciało Heraklesa, sprawiając straszne bóle. Dejanira, zrozpaczona tym, popełniła samobójstwo. Stała się symbolem cierpienia bez nadziei ratunku. Słowacki zwracał się w Grobie Agamemnona do Polski: „Zrzuć do ostatka te płachty ohydne, / Tę Dejaniry palącą koszulę”. [przypis redakcyjny]

213. ogrodła — ogrodziła. [przypis edytorski]

214. kiejś — kiedyś. [przypis edytorski]

215. Zygmunt, Zygmunt — dzwon „Zygmunt” zawieszono na wieży katedry wawelskiej za Zygmunta Starego. Narracja Stańczyka odtwarza sytuacje, które Matejko odmalował w swych obrazach: zrazu Dzwon Zygmuntowski, potem Zygmunt I słuchający dzwonu Zygmunta. [przypis redakcyjny]

216. Włoszka — tu: królowa Bona, żona Zygmunta I, z rodu włoskich Sforzów. [przypis redakcyjny]

217. on nam tętni dziś, jak grzebiemy, kto nam drogi — majestatyczny dźwięk dzwonu „Zygmunta” rozbrzmiewał podczas większych uroczystości, także pogrzebów, z których Kraków już wówczas słynął. W końcu XIX wieku chowano uroczyście Kraszewskiego, Mickiewicza, Lenartowicza, Matejkę, Asnyka (na Wawelu lub na Skałce). Głosiciel triumfów w XVI w., stał się wówczas głównie dzwonem żałoby. [przypis redakcyjny]

218. dzwon (...) o pękniętym sercu: nasz ton — jest to jednocześnie ton patriotyzmu szczególnie uwznioślany przez Zygmunta Krasińskiego: celebrujący powagę żałoby narodowej, narodowego nieszczęścia spowodowanego przez zabory. [przypis edytorski]

219. Byś serce moje rozkroił (...) — parafraza słów Stanisława Orzechowskiego z XVI w.: „Byś serce moje rozkroił, nie nalazłbyś w nim nic innego, jedno to słowo: zginiemy” (Quincunx). [przypis redakcyjny]

220. fata — losy, przeznaczenie (lp. Fatum). [przypis redakcyjny]

221. Fata nas pędzą — Łukasz Górnicki (XVI w.) pisał: „Sądy Boże pędzą nas, jako wiatry na morzu okręt, a co wiedzieć, jeśli ku portowi czy ku zginieniu” (Rozmowa o elekcji). Słowa Stańczyka są stylizowane na wzór wypowiedzi współczesnych autentycznemu „błaznowi” ostatnich Jagiellonów. [przypis redakcyjny]

222. Piekło wiem gorsze niż Dante — aluzja do Piekła (Inferno), części Boskiej komedii Dantego Alighieri (1265–1321). [przypis redakcyjny]

223. Żyję w Piekle — to stwierdzenie również można odnieść do twórczości i ideologii Zygmunta Krasińskiego jako autora Nie-Boskiej komedii. Rzeczywistość ziemską, szczególnie zaś polityczną uważał on za piekielną. [przypis edytorski]

224. Niechby się raz wszystko spali — niechby się spaliło. Tu: oryginalna składnia; por. również dalsze wiersze (np. „niechajby się raz wszystko spali”). [przypis redakcyjny]

225. polskie posty dusz do polskich świętych — nie chodzi tu o autentycznych świętych, lecz raczej o rozpowszechniony wówczas kult „wieszczów”, stosowane wobec nich (w szczególności A. Mickiewicza) „brązownictwo”, z podkreślaniem i rozwijaniem elementów mistycznych (towianizm). Być może jest tu aluzja do działalności Wincentego Lutosławskiego, który nawiązywał do mesjanizmu romantycznego i głosił odrodzenie duchowe poprzez rodzaj ascezy i kult „wieszczów”. [przypis redakcyjny]

226. tęczowe mosty czułości nad pustką — można odnieść to zdanie do postaci Irydiona, którego imię pochodzi od Iris (mit. gr.): tęcza; posłanka bogów. Irydion (tytułowy bohater dramatu Zygmunta Krasińskiego) miał być uosobieniem myśli, że miłość ojczyzny przynosi zbawienie. Również następna wzmianka o „malowankach częstochowskich” nawiązuje do stylu poezji patriotycznej Krasińskiego, mianowicie Psalmów przyszłości. [przypis edytorski]

227. malowanki Częstochowskie — banalne, odpustowe reprodukcje „obrazów świętych”; por. określenie „rymy częstochowskie”, wiersze prymitywne. [przypis redakcyjny]

228. Puszczyku — głos puszczyków, ptaków nocnych, był uważany za zapowiedź nieszczęścia. [przypis redakcyjny]

229. obecność (daw.) — teraźniejszość; to, co jest obecnie. [przypis edytorski]

230. Zgrałeś się przy zielonym stoliku — tj. w karty lub w ruletkę. [przypis edytorski]

231. Tragediante... Commediante (wł.) — aktor tragiczny, komediant; ta błyskawiczna wymiana epitetów powtarza „dialog” pomiędzy cesarzem Napoleonem I a uwięzionym przez niego papieżem Piusem VII. [przypis redakcyjny]

232. błazeńska laska — godło błazna, zazwyczaj z dzwoneczkami. Komentatorzy zwracają uwagę, że Matejko w obrazie Stańczyk (na dworze królowej Bony) dał mu laseczkę z główką w kapturze z oślimi uszami i z dzwoneczkami, takim, jaki on sam miał na głowie. [przypis redakcyjny]

233. status quo ante (łac.) — poprzedni stan rzeczy. [przypis redakcyjny]

234. naści (daw., gw.) — masz, trzymaj, weź. [przypis edytorski]

235. kaduceus (z łac.; mit. gr.) — laska Hermesa, przewodnika dusz zmarłych w ich drodze do Hadesu, także jako herolda i posła Zeusa, również boga handlu. Laseczka Hermesa, w oplocie dwóch wężów, była skrzydlata. Tu ironicznie: jako symbol przewodnictwa ideowego, politycznego. Komentatorzy zwracają uwagę na później powstały portret R. Starzewskiego pędzla Jacka Malczewskiego, z kaduceuszem uwieńczonym główką Stanisława Koźmiana, jednego z przywódców krakowskich „stańczyków”. [przypis redakcyjny]

236. wlałeś jad goryczny (...) — Dziennikarz, na którego gorzki sąd o przeszłości i o przyszłości narodu wpłynęli „stańczycy”, teraz oskarża o to ich rzekomego patrona. [przypis redakcyjny]

237. uderzyłeś błazna ton (...) — jest to wyjątkowo dotkliwa krytyka; Zygmunt Krasiński, zanim porzucił wszelką krytykę szlacheckiej przeszłości, pisał o Polskiej historii i winach Polaków: „U nas było ogromne nic. Ni cnota, ni niegodziwość, ale mezzo termino: błazeństwo. Ni sroga tragedia, ni idylla niewinna, ale mezzo termino: farsa. I tak leżąc na kożuchu, pijąc małmazję i piwo, trefnując dziwnie krotofilnie — zeszliśmy do grobu. (...) O, ze śmiechu, który niegdyś rozlegał się po Polszcze całej, została nam tylko za wczesna starość. Polska lat pięćset się śmiała gardłem całym i komiczną była — przez kompensacją my dziś płaczem i czujem nieco tragiczniej!” (list do ojca z 26 I 1836). Skazą na kulturze polskiej, która dręczyła Krasińskiego był brak przejęcia się jakąkolwiek ideą, brak wzniosłości, pozostawiający ziejącą nicością pustkę, którą zasłania się błazenadą, cyrkiem, klownadą, operetką, kabaretem. „Uhonorowanie” Dziennikarza, który jest spadkobiercą tej rzewnej tradycji, laską błazeńską jest jednoznaczne ze stwierdzeniem, że samo ubolewanie oraz płacz nad utraconą wielkością i wzniosłością nie wystarczy, zaś w dalszych konsekwencjach prowadzi do samoośmieszenia. [przypis edytorski]

238. Młodości! wyrwi mię — odległa i jakby odwrócona parafraza apostrofy z Ody do młodości Mickiewicza. [przypis redakcyjny]

239. laseczka kaducza — tu: kaduceusz. [przypis redakcyjny]

240. konwenansowe szpangi — kajdany, więzy konwenansu, utartej i przyjętej formy bycia w sensie towarzyskim lub obyczajowo-moralnym. [przypis redakcyjny]

241. po ścianach złożone pałasze (...) — w opisie dekoracji wskazał autor: ponad sofą „złożone w krzyż szable”, „ponad biurkiem fotografia Matejkowskiego Wernyhory i litograficzne odbicie Matejkowskich Racławic”. [przypis redakcyjny]

242. sjesta (z hiszp.) — spoczynek, drzemka w spokoju (np. poobiednia). [przypis redakcyjny]

243. Rycerz — dalszy tekst ujawnia cechy, kojarzące go z historycznym Zawiszą Czarnym z Garbowa, który m.in. walczył pod Grunwaldem („Grunwald, miecze, król Jagiełło”), pozostał w tradycji jako symbol „rycerza niezłomnego”. Kazimierz Tetmajer był autorem „fantazji dramatycznej” Zawisza Czarny, którą wystawiono w teatrze krakowskim sześć tygodni przed premierą Wesela. [przypis redakcyjny]

244. zapady — rozpadliny, zapadnie. [przypis edytorski]

245. hajno — żmudnie, z trudem. [przypis edytorski]

246. szczyt (starop.) — tarcza. [przypis redakcyjny]

247. arkan — sznur, lina. [przypis edytorski]

248. myślałżeś — konstrukcja z partykułą -że-; znaczenie: czy myślałeś. [przypis edytorski]

249. panie Branecki — Branicki lub Branecki Franciszek Ksawery (ok. 1730–1819), hetman wielki koronny, współtwórca konfederacji targowickiej wraz z Sewerynem Rzewuskim i Szczęsnym Potockim; podczas powstania kościuszkowskiego zaocznie skazany na śmierć jako sprzedawczyk i zdrajca narodu. [przypis redakcyjny]

250. nie żałuj grosika, nie żałuj — wers z ludowej pieśni dożynkowej. [przypis redakcyjny]

251. dajże — konstrukcja z partykułą -że, tu: wzmacniającą wymowę czasownika. [przypis edytorski]

252. sztab moskieski — Hetman wykupuje się diabłom pieniędzmi, jakie sam brał od carycy Katarzyny II. „Chór” występuje w roli diabłów-oficerów rosyjskich (tak też ucharakteryzowani byli grający te role aktorzy w przedstawieniu krakowskim). Obraz cały wystylizowany na wzór Widma (Doktora) z Dziadów cz. III (z epilogu). [przypis redakcyjny]

253. żałujta (gw.) — forma 2 os. lm: żałujcie. [przypis edytorski]

254. braliśta (gw.) — forma 2 os. lm: braliście. [przypis edytorski]

255. Wojewoda — w baśni dramatycznej L. Rydla Zaczarowane koło Wojewoda, jedna z głównych postaci, zapisawszy duszę diabłu dla zdobycia buławy hetmańskiej, na koniec musi mu ją oddać. Stąd analogia między Hetmanem a Wojewodą. [przypis redakcyjny]

256. niecka — miska. [przypis edytorski]

257. kmotr — kumoter, kum, druh; Franciszka Ksawerego Branickiego łączyła w latach młodości przyjaźń ze Stanisławem Augustem. Później stał się jednak przeciwnikiem króla. [przypis redakcyjny]

258. do bękartów Carycy iść — Branicki ożenił się z Aleksandrą Engelhardtówną, naturalną córką carycy Katarzyny II. [przypis redakcyjny]

259. smalić cholewki (daw.) — zalecać się. [przypis edytorski]

260. widzęś nie przy szabli — widzę, że nie masz przy sobie szabli. [przypis edytorski]

261. sursum corda (łac.) — w górę serca. [przypis edytorski]

262. Huś ha, huś — tradycyjny okrzyk przy szczuciu psów na łowach. [przypis redakcyjny]

263. pon (gw.) — pan. [przypis edytorski]

264. Upiór — to zjawa Jakuba Szeli; ukazuje się ona Dziadowi, który niedawno uparcie wracał do myśli o „krwawych zapustach”, drażniąc ojca panny młodej, co wydał córki za „panów” z miasta. Jakub Szela (1737–1866), chłop ze Smarzowej niedaleko Tarnowa, stanął 20 lutego 1846 r. w Tarnowskicm Jasielskiem na czele żywiołowego „poruszenia chłopskiego” przeciw szlachcie, sprowokowanego przez administrację austriacką w Galicji dla rozbicia przygotowań do powstania narodowego. Później władze austriackie stłumiły chłopski sprzeciw wobec powrotu do pańszczyzny, a sam Szela musiał przenieść się z Galicji (w 1848 r.) na Bukowinę, gdzie otrzymał 30-morgową posiadłość od rządu cesarskiego, ale pozostawał pod nadzorem policyjnym. [przypis redakcyjny]

265. usty (daw. forma N.lm) — dziś: ustami. [przypis edytorski]

266. w orderach chodzę — po pacyfikacji wsi, przeprowadzonej przez administrację cesarską latem 1846 r., władze rozdały nagrody gromadom chłopskim zasłużonym w rozgromieniu szlachty gotującej się do powstania; oprócz nagród pieniężnych administracja rozdała również medale („ordery”). Legenda przyznała szczególny medal honorowy Szeli właśnie, choć nie odpowiadało to rzeczywistości: chłopski prowodyr nadawał się do usunięcia z okolicy, w której był działał, więc i przeniesiono go na wschód, na wówczas austriacką Bukowinę. [przypis redakcyjny]

267. podź (gw.) — pójdź, chodź. [przypis edytorski]

268. bośma (gw.) — bo jesteśmy. [przypis edytorski]

269. bez pół (gw.) — przez pół, w połowie; w pasie. [przypis edytorski]

270. mom ci sepnonć (gw.) — mam ci szepnąć. [przypis edytorski]

271. kiejbyśmy — gdybyśmy. [przypis edytorski]

272. idze (gw.) — idźże (konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że, wymowa gw.: -ze). [przypis edytorski]

273. wis (gw.) — wiesz. [przypis edytorski]

274. pirwy (gw.) — pierwszy. [przypis edytorski]

275. przyjdziewa (gw.) — przyjdziemy. [przypis edytorski]

276. lgnies (gw.) — lgniesz. [przypis edytorski]

277. to sie zeń (gw.) — to się żeń. [przypis edytorski]

278. zeniacka (gw.) — żeniaczka; zawarcie ślubu, małżeństwa. [przypis edytorski]

279. pirsy (gw.) — pierwszy. [przypis edytorski]

280. chycić (gw.) — chwycić. [przypis edytorski]

281. zaros (gw.) — zaraz. [przypis edytorski]

282. dyć (gw.) — przecież. [przypis edytorski]

283. k’sobie (gw.) — ku sobie; do siebie. [przypis edytorski]

284. byśwa (gw.) — byśmy. [przypis edytorski]

285. spolnie (gw.) — wspólnie; razem. [przypis edytorski]

286. ka (gw.) — gdzie; gdzieś. [przypis edytorski]

287. kces (gw.) — chcesz. [przypis edytorski]

288. na (gw.) — masz. [przypis edytorski]

289. juści — pewnie, na pewno, oczywiście. [przypis edytorski]

290. splezła się (gw.) — spadła, obsunęła się. [przypis redakcyjny]

291. kaś (gw.) — gdzieś. [przypis edytorski]

292. kabyśwa (gw.) — gdzie byśmy (ka: gdzie, śwa: -śmy, końcówka tzw. liczby podwójnej). [przypis redakcyjny]

293. Ino mi się nie broń — piosenka w Krakowskiem raczej nieznana. [przypis redakcyjny]

294. gołowąs — młodzik. [przypis edytorski]

295. kcioł (gw.) — chciał. [przypis edytorski]

296. pokiel (gw.) — pokąd, dokąd; dopóki. [przypis edytorski]

297. kołocy (gw.) — kołaczy, ciasta. [przypis redakcyjny]

298. w maju — w zieleni. [przypis redakcyjny]

299. A jak będzie słońce i pogoda — piosenka ludowa, popularna w kręgach ówczesnych krakowskich artystów. Pierwsza strofka w całości: „A jak będzie słońce i pogoda, słońce i pogoda, / Pójdziemy se razem do ogroda. / Będziemy se fijołecki smykać, fijołecki smykać. / Będziemy se ku sobie pomykać”. [przypis redakcyjny]

300. bibuła — tu: papier, pisanie (dziennikarstwo). [przypis redakcyjny]

301. co się na powietrzu spala jak garść lnu — por. Dziadów część II Adama Mickiewicza; spalona przez Guślarza prowadzącego obrzęd Dziadów garść kądzieli (przędzy lnianej) staje się znakiem przywołującym duchy nieobciążone grzechami, lecz niemogące trafić do nieba: „Podajcie mi garść kądzieli / Zapalam ją [...] Niech się na powietrzu spali”. [przypis edytorski]

302. Walküra a. Walkiria (mit. germ.) — jedna z dziewic kierujących z woli boga Odyna losami bitew; miały odprowadzać cienie poległych do Walhalli i podawać pierwsze czasze niebiańskiego napoju. Przebywały na szczytach gór, pędziły w chmurach na rumakach. Spopularyzowała je opera Wagnera Die Walküre; Walkirie pędzą w niej na szczyty górskie (słynny „galop Walkirii”). [przypis redakcyjny]

303. ogromniec — ogromny, olbrzym. [przypis redakcyjny]

304. dziady z Kalwaryje — Kalwaria Zebrzydowska, na południe od Krakowa, była słynnym miejscem odpustowym (15 sierpnia), gdzie też schodzili się liczni żebracy, dziadowie-lirnicy, korzystający z ogromnego nagromadzenia wiernych, nawet z odległych stron. [przypis redakcyjny]

305. ujzoł (gw.) — ujrzał. [przypis edytorski]

306. duża (daw.) — tu: dużo. [przypis edytorski]

307. kaz (gw.) — gdzież. [przypis edytorski]

308. wszyćko (gw.) — wszystko. [przypis edytorski]

309. zaroz (gw.) — zaraz. [przypis edytorski]

310. ino sie przypiece siarka — tzn. jak tylko zapalą się (wówczas siarkowe) zapałki. [przypis redakcyjny]

311. zawrzes (gw.) — zawrzesz; zamkniesz. [przypis edytorski]

312. se gwarzcie (gw.) — rozmawiajcie sobie. [przypis edytorski]

313. jo (gw.) — ja. [przypis edytorski]

314. mom (gw.) — mam. [przypis edytorski]

315. mos (gw.) — masz. [przypis edytorski]

316. tęgom (gw.) — tęgą; mocną. [przypis edytorski]

317. jakisik (gw.) — jakiś. [przypis edytorski]

318. swarzyć — kłócić się. [przypis edytorski]

319. Wernyhora — por. objaśnienie „Dekoracji” na pocz. aktu I. Charakterystyczne jest tu pojawienie się Wernyhory jako „Polaka”, więc w stroju „polskim”, zapewne szlacheckim, wita wszakże Gospodarza na sposób ukraiński: sława. [przypis redakcyjny]

320. dziecka (gw.) — dzieci. [przypis edytorski]

321. Niechajże żona... — tzn. niechaj żona w alkierzu sobie zostanie. [przypis redakcyjny]

322. niechajże — poniechaj; zostaw (konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że) [przypis edytorski]

323. asaństwu (daw.) — (wielmożnym) państwu. [przypis edytorski]

324. hen od kresów — zgodnie z legendą: z Ukrainy, „kresów Rzeczypospolitej”. [przypis redakcyjny]

325. wraz — razem. [przypis edytorski]

326. serceście zobligowali — zobowiązaliście, podbiliście serce. [przypis redakcyjny]

327. serce z miską — raczej: „serce jak na misce”, tzn. otwarte (por. „serce jak na dłoni”). [przypis redakcyjny]

328. zjęzykowali (neol.) — naopowiadali. [przypis redakcyjny]

329. chudoba — mienie, gospodarstwo. [przypis redakcyjny]

330. wszystko błoto — całe błoto. [przypis edytorski]

331. tyle (gw.) — takie, tak wielkie. [przypis edytorski]

332. przy wenie — w dobrym nastroju. [przypis redakcyjny]

333. kiej (gw.) — kiedy; tu: przecież. [przypis edytorski]

334. wolnoć — czy wolno (konstrukcja z partykułą -ci, skróconą do -ć). [przypis edytorski]

335. Przypominasz krwawe łuny — aluzja do tzw. „koliszczyzny”, krwawego buntu chłopów ukraińskich przeciw polskiej szlachcie w 1763 r. Postać Wernyhory zjawia się na tle tych właśnie historycznych wydarzeń; na takim też tle ukazuje go Słowacki w Śnie srebrnym Salomei. Tam poeta każe mu opowiadać, iż porwie go „piekielny, biały rumak” z „lirą grającą u siodła”, ale że wróci, kiedy Polska będzie trupem; na dźwięk liry trup Polski powstanie. Przed Weselem, a nawet przed weselem Rydla, pisał Wyspiański rapsod pt. Wernyhora. [przypis redakcyjny]

336. Pan-Dziad z lirą — tak właśnie zjawia się Wernyhora w Śnie srebrnym Salomei, z lirą, w płaszczu dziadowskim (tu jest jednak w typowym „stroju polskim”). Księżniczka mówi u Słowackiego: „Ten koń, z lirą grającą u siodła, / I z dumkarzem zapomnianym (...)”. Wernyhora zaś zapowiada: „Aż kiedyś — gdy na godzinie / Stanie miesiąc o północy, / To koń znowu z siodła skinie / Mego ducha na kurhany, / Taj znów zagra dziad z powagą (...)”. [przypis redakcyjny]

337. gotowo (daw., gw.) — tu: gotowe. [przypis edytorski]

338. Roześlesz wici przed świtem (...) — za pomocą wici przekazywano w dawnej Polsce rozporządzenia królewskie, w szczególności zaś zwoływano tak pospolite ruszenie na wojnę (na wici, długim kiju, umieszczano „listy”, tj. zarządzenia, i przekazywano coraz dalej, jakby sztafetą). [przypis redakcyjny]

339. porozsełam — porozsyłam. [przypis edytorski]

340. przykaż im ciszą — nakaż im milczenie. [przypis edytorski]

341. brzeszczot — klinga, ostrze szabli. [przypis redakcyjny]

342. Archanioł — Wernyhora przybywa z Ukrainy, której godłem był św. Michał Archanioł. [przypis edytorski]

343. dziwno — dziwnie. [przypis edytorski]

344. kuszcz (z ukr.) — krzew, krzak. [przypis redakcyjny]

345. drużba — tu w znaczeniu zbiorowym: drużyna, poczet. [przypis redakcyjny]

346. ryngraf — wypukła, srebrna lub złota blaszka, zwykle z wyrytym lub malowanym wizerunkiem Matki Boskiej. Niegdyś, zawieszona na szyi, z wyobrażeniem orła polskiego, oznaczała oficera będącego na służbie. [przypis redakcyjny]

347. jednoś — tylko. [przypis edytorski]

348. ka (gw.) — gdzie. [przypis edytorski]

349. posed (gw.) — poszedł. [przypis edytorski]

350. borba (z ukr.) — walka, bójka. [przypis redakcyjny]

351. ka (gw.) — gdzie, gdzieś. [przypis edytorski]

352. cary (gw.) — czary. [przypis edytorski]

353. duza (gw.) — dużo. [przypis edytorski]

354. Sam tu! (starop.) — wezwanie: przyjdź tu, chodź tu. [przypis edytorski]

355. nasza — tj. zapewne: nasza sprawa. [przypis redakcyjny]

356. duchem — szybko, co tchu. [przypis redakcyjny]

357. cięgiem (gw.) — ciągle, nieustannie. [przypis edytorski]

358. bacuj — bacz, miej się na baczności. [przypis redakcyjny]

359. u rozstajnych dróg — miejsce, gdzie mitologia ludowa lokuje „złe”: diabły, upiory, strachy. [przypis redakcyjny]

360. zmóg — zmógł; pokonał. [przypis edytorski]

361. kur — kogut; nocne pianie koguta miewało w mitologii ludowej (nie jedynie zresztą) znaczenie magiczne, w szczególności trzecie, nad ranem. [przypis redakcyjny]

362. ino (gw.) — tylko. [przypis edytorski]

363. zseła — zsyła. [przypis edytorski]

364. copka (gw.) — czapka. [przypis edytorski]

365. wzdon (gw.) — wzdął; wezbrał (na sile). [przypis edytorski]

366. delia — należący do starop. stroju szlachty wierzchni ubiór męski, narzucany na żupan, podbity futrem i z futrzanym kołnierzem, przeważnie barwny. [przypis redakcyjny]

367. kiela (gw.) — ile. [przypis edytorski]

368. tela (gw.) — tyle. [przypis edytorski]

369. odmieniec — istota „nieczysta” (por. lud. „z piekła odmieniec”). [przypis redakcyjny]

370. ony (gw.) — on. [przypis edytorski]

371. piernół (gw.) — pierdnął. [przypis edytorski]

372. łysnął (gw.) — błysnął. [przypis edytorski]

373. naroz (gw.) — naraz, nagle. [przypis edytorski]

374. błocko — błoto. [przypis edytorski]

375. ka (gw.) — gdzie. [przypis edytorski]

376. na przysieniu — u progu sieni domu. [przypis redakcyjny]

377. aleć — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -ci, skróconą do -ć. [przypis edytorski]

378. jensze (gw.) — inne. [przypis edytorski]

379. godos (gw.) — gadasz, mówisz. [przypis edytorski]

380. na szczerbie — na wyłomie (muru obronnego). [przypis redakcyjny]

381. zbili (gw.) — od: zbilić, zbylić: pamiętać, pomyśleć o czymś, tu: ani zbili: w jakimś innym sensie, dziś mętnym (jak cała przemowa Gospodarza); może: niewątpliwie lub tp. [przypis redakcyjny]

382. Goście — w I wydaniu dokładniej: Goście z miasta, do nich to zwraca się Gospodarz „Wy się wynudzicie w mieście...”). [przypis redakcyjny]

383. Nastrój?... — słowa zwrócone przeciw poszukiwaniu „nastrojów”, znamiennych dla sztuki modernistycznej (Stimmung), ale tu raczej dla modnej wówczas postawy, podporządkowującej zachowanie się zmiennym, lecz przeważnie posępnym lub marzycielskim nastrojom, odpowiadającym pesymizmowi w poglądzie na świat. [przypis redakcyjny]

384. czy cię nudzi — tzn. czy odczuwasz nudności, mdłości. [przypis edytorski]

385. ino (gw.) — tylko. [przypis edytorski]

386. evviva l’arte (wł.) — niech żyje sztuka. Przybliżony cytat z wiersza Kazimierza Tetmajera Evviva l’arte z Poezyj, Serii II (1894): „i chociaż życie nasze nic niewarte: / evviva l’arte!”. Wiersz ten, głosząc hasło „sztuki dla sztuki”, stał się bez mała programową deklaracją polskich modernistów. [przypis redakcyjny]

387. kult Bachusa i Astarte — Bachus w mit. rzym.: bóg wina; Astarte: babilońska i fenicka bogini miłości (także: wojny, księżyca, niebios). [przypis redakcyjny]

388. trzos — sakiewka; torebka na pieniądze. [przypis edytorski]

389. zniwelować się — zrównać się, zejść. [przypis redakcyjny]

390. Chopin gdyby jeszcze żył (...) — w bełkotliwych wynurzeniach pijanego Nosa komentatorzy dosłuchiwali się echa deklaracyj Stanisława Przybyszewskiego, jego fascynacji muzyką Chopina (którego kompozycje grywał podczas pijatyk w gronie cyganerii). W samej postaci Nosa odnajdywano uosobienie „przybyszewszczyzny” krakowskiej. Owo zagadkowe „ram-tam-tam-tam-tam”, które w ustach Nosa zastanawiało może czasem którego z czytelników Wesela, to niewątpliwie nic innego, tylko fraza z Preludium A-dur Chopina, które Przybyszewski godzinami potrafił grywać w chwili największego napięcia, waląc coraz wścieklej, coraz rozpaczliwiej w klawiaturę. I więcej znalazłoby się cech przybyszewszczyzny w Nosie; pewne aktorstwo desperacji, owo „na plan pierwszy wstąpić muszę”, i echa Nadczłowieka: „Bonaparte, ten miał nos” etc. W ten sposób, tą jedną figurą, Wyspiański otwiera (dla wtajemniczonych) okno na cały dwuletni bujny okres krakowskiego i polskiego życia artystycznego. Nos, ten maruder przybyszewszczyzny, odcina się od tego całego środowiska tragicznie groteskową plamą (por. Tadeusz Żeleński-Boy, Plotka o „Weselu”). [przypis redakcyjny]

391. zgotowione (gw.) — przygotowane. [przypis edytorski]

392. Całowałem Morawiankę — zapewne cząstkowa parafraza jakiejś piosenki, może żołnierskiej (Galicja i Czechy z Morawami wchodziły w skład Austrii, łączyła ich mieszkańców często wspólna służba wojskowa). [przypis redakcyjny]

393. insze (gw.) — inne. [przypis edytorski]

394. après nous le déluge (fr.) — dosłownie: „po nas [choćby] potop”, „po mojej śmierci niech się dzieje, co chce”, maksyma przypisywana Ludwikowi XV (a raczej powiedziała doń tak pani de Pompadour, chcąc go pocieszyć po klęsce poniesionej pod Rossbach). [przypis redakcyjny]

395. gajdus (gw.) — tej formy nie ma w Słowniku gwar polskich J. Karłowicza; gajda: nicpoń, głupiec; gajdziasty: niezgrabny, ociężały. [przypis redakcyjny]

396. piniądze tobyś chcioł brać — na zabawie chłopskiej po rzuceniu pieniędzy grajkom można sobie zatańczyć wedle własnej woli (np. na żądaną nutę). [przypis redakcyjny]

397. mieście grać powinni (gw.) — mnie powinniście grać (konstrukcja z przestawną końcówką czasownika). [przypis edytorski]

398. kazujecie (gw.) — każecie; przykazujecie. [przypis edytorski]

399. jagem wom zesypoł (gw.) — jak wam zasypałem (nasypałem). [przypis edytorski]

400. spiere (gw.) — spiorę. [przypis edytorski]

401. gawędzić — tu: w znaczeniu gwarowym (podkrakowskim): przeszkadzać, zawadzać. [przypis redakcyjny]

402. mieście grać powinni — tzn. mnie grać powinniście. [przypis redakcyjny]

403. szóstka — potoczna nazwa monety dwudziestohalerzowej (równowartości sześciu krajcarów, które były w obiegu w Galicji do 1857 r.), ok. 1900 r. wartość nabywcza takiej sumy odpowiadała cenie litra mleka lub kilograma chleba; szóstkeście dali (gw.): konstrukcja z przestawną końcówką czasownika, inaczej: daliście szóstkę. Tadeusz Boy-Żeleński, świadek epoki, twierdzi, że autentyczny Czepiec miał za złe Wyspiańskiemu, iż kazał mu się targować o tak małą kwotę, jakiej by porządny gospodarz nie dawał muzykantom (por. Plotka o „Weselu”). [przypis edytorski]

404. dejze (gw.) — dajże. [przypis edytorski]

405. następ (gw.) — cofnij się. [przypis redakcyjny]

406. pojdze (gw.) — pójdźże (konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że w wymowie gwarowej). [przypis edytorski]

407. caf się (gw.) — cofnij się. [przypis redakcyjny]

408. szuruj (gw.) — idź, wynoś się. [przypis redakcyjny]

409. wicie (gw.) — wiecie. [przypis edytorski]

410. gazdoń (gw.) — wyraz obelżywy. [przypis redakcyjny]

411. pokil (gw.) — póki, dopóki. [przypis edytorski]

412. was (gw.) — wasz (mąż). [przypis edytorski]

413. juści (gw.) — pewnie, oczywiście. [przypis edytorski]

414. tylecka (gw.) — tyle. [przypis edytorski]

415. późni (gw.) — później. [przypis edytorski]

416. cięgiem (gw.) — ciągle. [przypis edytorski]

417. piknie (gw.) — pięknie. [przypis edytorski]

418. ino (gw.) — tylko. [przypis edytorski]

419. poziwo (gw.) — poziewa. [przypis edytorski]

420. cy (gw.) — czy. [przypis edytorski]

421. odydzie (gw.) — odejdzie, odjedzie. [przypis edytorski]

422. szyćko (gw.) — wszystko. [przypis edytorski]

423. udać się komuś (dwa., gw. — spodobać się komuś. [przypis edytorski]

424. w cały bidzie (gw.) — w całej biedzie. [przypis edytorski]

425. kontent (daw.) — zadowolony. [przypis edytorski]

426. upornie — uporczywie. [przypis edytorski]

427. Polymnia a. Polihymnia — Muza poezji lirycznej i muzyki, wynalazczyni liry. Przedstawiano ją w pozie pełnej zadumy, często okrytą welonem. Jest rysunek Wyspiańskiego tak właśnie przedstawiający Polihymnię (z 1897 r.). [przypis redakcyjny]

428. feleton powieści — felieton, tu: powieść drukowana w odcinkach w gazecie (fr.: roman feuilleton). [przypis redakcyjny]

429. wiersz — tu: wers. [przypis edytorski]

430. że staliście się anieli — nawiązanie do słów z wiersza J. Słowackiego o sile fatalnej jego poezji, która działać będzie: „aż was, zjadacze chleba w aniołów przerobi” (por. Testament mój). Wyspiański podejmuje dyskusję z romantyzmem, z uwznioślonym wizerunkiem Polski, Polaków i polskości wykreowanym przez poezję romantyczną. Nadała ona naszemu patriotyzmowi ton trudny do utrzymania; nie wiadomo, co z tym projektowanym patriotycznym „anielstwem” począć, jak mówi Maryna, czyli nie ma sposobu, by je wykorzystać w codziennym życiu i działaniu. [przypis edytorski]

431. z tylum (...) zawracał — z tylu zawracałem (konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika). [przypis edytorski]

432. wszędy (daw.) — wszędzie. [przypis edytorski]

433. zdyb (gw.) — znajda. [przypis redakcyjny]

434. dejciez (gw.) — dajecież. [przypis edytorski]

435. ino (gw.) — tylko. [przypis edytorski]

436. jo (gw.) — ja. [przypis edytorski]

437. wim (gw.) — wiem. [przypis edytorski]

438. pedziołbym (gw.) — powiedziałbym. [przypis edytorski]

439. kajś (gw.) — gdzieś. [przypis edytorski]

440. ka (gw.) — gdzie. [przypis edytorski]

441. pon (gw.) — pan. [przypis edytorski]

442. mioł (gw.) — miał. [przypis edytorski]

443. chlebny piec — piec chlebowy (służący do wypieku chleba). [przypis edytorski]

444. jeźli (gw.) — jeśli. [przypis edytorski]

445. wzion (gw.) — wziął. [przypis edytorski]

446. spion (gw.) — spiął (tu: ściągnął wodze uprzęży konnej, ew. spiął strzemionami ponaglając do biegu). [przypis edytorski]

447. jesce (gw.) — jeszcze. [przypis edytorski]

448. straśnie (gw.) — strasznie. [przypis edytorski]

449. szyćkiego (gw.) — wszystkiego. [przypis edytorski]

450. śnig, mliko (gw.) — śnieg, mleko. [przypis edytorski]

451. nik (gw.) — nikt. [przypis edytorski]

452. bajok (gw.) — bajarz, łgarz. [przypis redakcyjny]

453. śpik (gw.) — malec; [śpioch; red. WL]. [przypis redakcyjny]

454. jo naloz (gw.) — ja znalazłem. [przypis edytorski]

455. bedzies świciuł (gw.) — będziesz świecił. [przypis edytorski]

456. zbierema się (gw.) — zbierzemy się. [przypis edytorski]

457. rozmówiewa sie (gw.) — rozmówcie się; porozmawiajcie, umówcie się. [przypis edytorski]

458. ni mocie ka (gw.) — nie macie gdzie. [przypis edytorski]

459. kajś sie zbiroł, kajś sie broł (gw.) — gdzieś się zbierał, gdzieś się brał (wybierał). [przypis edytorski]

460. jo to wim (gw.) — (czy) ja to wiem. [przypis edytorski]

461. tyz (gw.) — też. [przypis edytorski]

462. więcy (gw.) — więcej. [przypis edytorski]

463. akcyza — cło na rogatkach miejskich, tu przenośnie: zajęcie uciążliwe. [przypis redakcyjny]

464. Placówka — zapewne od tytułu powieści Prusa w znaczeniu ważnego stanowiska, służby; tu w intencji ironicznej. [przypis redakcyjny]

465. Danaidy (mit. gr.) — córki Danaosa skazane na czerpanie wody sitem, zatem na pracę daremną i bez sensu. [przypis redakcyjny]

466. wist — gra w karty. [przypis redakcyjny]

467. co jo wim, jescem sie nie zgodała ś nim (gw.) — co ja wiem, jeszcze się z nim nie rozmówiłam (umówiłam, dogadałam). [przypis edytorski]

468. krasa (gw.) — krowa maści czerwono-białej lub czarno-białej. [przypis redakcyjny]

469. siemieniatka (gw.) — krowa maści siemieniatej (siemieniaty: pstry, w cętki lub brunatny, raczej używa się w odniesieniu do kur: siemieniatka to kura pstra). [przypis redakcyjny]

470. jageś jesce była (gw.) — jak jeszcze byłaś (konstrukcja z przestawną końcówką czasownika). [przypis edytorski]

471. zacnie a. zacni (gw.) — zatęskni. [przypis edytorski]

472. bez cały ty wsioski roboty (gw.) — bez całej tej wiejskiej roboty. [przypis edytorski]

473. cnieło — cniło, tęskniło. [przypis edytorski]

474. tutok (gw.) — tutaj. [przypis edytorski]

475. mos (gw.) — masz. [przypis edytorski]

476. bez to (gw.) — przez to. [przypis edytorski]

477. posłaś (gw.) — poszłaś (tu: za mąż). [przypis edytorski]

478. telo, co byś sie wyniosła (gw.) — tak jakbyś się wyniosła. [przypis edytorski]

479. chcioł (gw.) — chciał. [przypis edytorski]

480. dzisiok (gw.) — dzisiaj. [przypis edytorski]

481. wydać się — wyjść za mąż. [przypis edytorski]

482. ś nim (gw.) — z nim. [przypis edytorski]

483. ka (gw.) — gdzie. [przypis edytorski]

484. legnoł (gw.) — położył się. [przypis edytorski]

485. idze (gw.) — idźże (konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że w wymowie gwarowej). [przypis edytorski]

486. ino (gw.) — tylko. [przypis edytorski]

487. z umęcenia (gw.) — ze zmęczenia. [przypis edytorski]

488. ino (gw.) — tylko. [przypis edytorski]

489. w taki (gw.) — w takiej. [przypis edytorski]

490. jesce (gw.) — jeszcze. [przypis edytorski]

491. wsady (gw.) — wszędzie. [przypis edytorski]

492. jakby cejco (gw.) — jakby coś ważnego. [przypis redakcyjny]

493. kaz (gw.) — gdzież. [przypis edytorski]

494. tyz (gw.) — też. [przypis edytorski]

495. Stanisławski, Jan (1860–1907) — objąwszy katedrę pejzażu w krakowskiej ASP, wprowadził metodę studiów plenerowych. Jeden to z najwybitniejszych przedstawicieli impresjonizmu w malarstwie polskim. Malował małe pejzaże liryczne, głównie o motywach ukraińskich (stamtąd pochodził) i podkrakowskich, znakomicie oddając nastrój. Zresztą słowa Pana Młodego świetnie charakteryzują jego „obrazki”. [przypis redakcyjny]

496. my sie nie rozumiewa (gw.) — my się nie rozumiemy. [przypis edytorski]

497. wycniół sie (gw.) — przecknął, obudził się. [przypis edytorski]

498. mitręga (daw., gw.) — znój, trud. [przypis edytorski]

499. wsioscy (gw.) — wiejscy; ze wsi. [przypis edytorski]

500. zbajczyć — wymyślić coś nierzeczywistego. [przypis redakcyjny]

501. byśwa byli (gw.) — byście byli. [przypis edytorski]

502. wyszczezyły [mu] się — znaczenie wyrazu być może w związku z wyr. „wyszczerzać się”, śmiać się. [przypis redakcyjny]

503. wczas (daw., gw.) — odpoczynek. [przypis edytorski]

504. żarny — rozżarzony, palący się, jarzący. [przypis redakcyjny]

505. wielga (gw.) — wielka. [przypis edytorski]

506. harny (gw.) — dumny, zuchwały. [przypis redakcyjny]

507. żarny — żarna; kamienie do ucierania ziaren na mąkę. [przypis edytorski]

508. karazyje — karazja, grube wełniane sukno, z którego szyto chłopskie sukmany, jak również odzież żołnierską. [przypis edytorski]

509. mirzać się — znaczenie wyrazu niejasne, zapewne: wykazać się, wziąć się do czegoś realnego [względnie: mierzyć się; red. WL]. [przypis redakcyjny]

510. Dnieje (...) — dialog zawiera krytykę konserwatywnych koncepcji politycznych dotyczących relacji między polskim ludem a szlachtą, poruszanych m.in. w Psalmach przyszłości i Przedświcie, gdzie Krasiński, starając się ukoić lęk przed możliwą rzezią szlachty, rewolucją chłopską i w związku z tym rozbratem wewnątrz narodu, postulował ścisły sojusz między tymi dwoma stanami („Jeden tylko, jeden cud: / Z szlachtą polską polski lud”). Wykrzyknik Czepca: „Dnieje!!!” stanowi bezpośrednie nawiązanie do tytułu Przedświtu i oznacza świt niepodległości Polski. [przypis edytorski]

511. wiszar — ziele czepiające się kamieni, skał. Wyraz ten zrobił raczej niespodzianą „karierę” w literaturze modernizmu, w poezji. Wyspiański kpił z tej maniery: „»Wiszary«? znany wyraz, powszechnie zużyty, / Artur Górski, Miciński karmią się nim co dzień (...)”. [przypis redakcyjny]

512. zarucko (gw.) — zaraz. [przypis redakcyjny]

513. kajsi (gw.) — gdzieś. [przypis edytorski]

514. wiciny — tu: wici; określenie to oznacza stosowany w dawnej Polsce sposób zwoływania pospolitego ruszenia; początkowo znakiem, że król zwołuje armię były wierzbowe gałązki (witki, wici) rozwożone od dworu do dworu, następnie zastapiły je listy ze stosowną informacją. [przypis redakcyjny]

515. kandy — kędy, gdzie. Dom Tetmajera stał na wzniesieniu przy drodze bocznej, prowadzącej ku gościńcowi z Krakowa. [przypis redakcyjny]

516. lazom (gw.) — lezą; wchodzą. [przypis edytorski]

517. szarpła — dziś popr. forma: szarpnęła. [przypis edytorski]

518. wniść (gw.) — wejść. [przypis edytorski]

519. kces (gw.) — chcesz. [przypis edytorski]

520. ćwirć — ćwierć; tu: drewniane naczynie służące do mierzenia (o pojemności ok. 25 litrów). [przypis redakcyjny]

521. ponad Kraków — ze wzniesienia w Bronowicach roztaczał się widok na cały Kraków wraz z Wawelem na horyzoncie. [przypis redakcyjny]

522. hań (gw.) — tam. [przypis edytorski]

523. cózeście sie kosów jeni (gw.) — cożeście się chwycili za kosy; czemu chwyciliście za kosy. [przypis edytorski]

524. haw (gw.) — tu. [przypis edytorski]

525. wiency (gw.) — więcej. [przypis edytorski]

526. wali — tu: nadchodzi, nadciąga. [przypis edytorski]

527. biesi — biesy; diabły. [przypis edytorski]

528. jesce (gw.) — jeszcze. [przypis edytorski]

529. wi (gw.) — wie. [przypis edytorski]

530. lo (gw.) — dla. [przypis edytorski]

531. inso (gw.) — inna. [przypis edytorski]

532. zbira (gw.) — zbiera. [przypis edytorski]

533. zara (gw.) — zaraz. [przypis edytorski]

534. śkapa (gw.) — szkapa; koń. [przypis edytorski]

535. Toń — Tonie, wieś na północ od Krakowa, blisko Bronowic. [przypis redakcyjny]

536. Królowa — Matka Boska Częstochowska jako „Królowa Korony Polskiej”. [przypis redakcyjny]

537. manifest pisze — tu, zgodnie z tradycją poezji konfederacji barskiej, Matka Boska jest traktowana niby regimentarz, który pisze i rozsyła manifesty. [przypis redakcyjny]

538. słysta (gw.) — słyszcie. [przypis edytorski]

539. syscy (gw.) — wszyscy. [przypis edytorski]

540. kaz ta (gw.) — gdzież to. [przypis edytorski]

541. cyli (gw.) — czyli. [przypis edytorski]

542. ka (gw.) — gdzie; gdzieś. [przypis edytorski]

543. kajsim zabył (gw.) — gdzieś zapomniałem. [przypis edytorski]

544. ino (gw.) — tylko. [przypis edytorski]

545. chyloł (gw.) — schylał. [przypis edytorski]

546. copke (gw.) — czapkę. [przypis edytorski]

547. bez tom (gw.) — przez tę. [przypis edytorski]

548. wiecha — pęk. [przypis edytorski]

549. najdę (gw.) — znajdę. [przypis edytorski]

550. ka (gw.) — gdzie. [przypis edytorski]

551. ktosik — ktoś, domyślnie: może „zły”, bies u rozstajnych dróg (zgodnie z mitologią ludową). [przypis redakcyjny]

552. zastanowić się (daw.) — zatrzymać się; stanąć. [przypis edytorski]

553. ino (gw.) — tylko. [przypis edytorski]

554. syćko (gw.) — wszystko. [przypis edytorski]

555. ze skałek — raczej z panewek, na które w broni „skałkowej” sypano proch, a kurek ze „skałką”, tj. krzesiwem, spadając powodował wybuch, wystrzał. [przypis redakcyjny]

556. ciś — dziś popr. forma: ciśnij; rzuć. [przypis edytorski]

557. wyciąg w zad (gw.) — wyciągnij w tył. [przypis edytorski]

558. pozałóż (gw.) — pozakładaj. [przypis edytorski]

559. chycą (gw.) — chwycą. [przypis edytorski]

560. wspak (gw.) — od końca, od tyłu, w odwróconej kolejności. [przypis edytorski]

561. ni majom (gw.) — nie mają. [przypis edytorski]

562. racie — kończyny, tu niby-ręce. [przypis redakcyjny]

563. copka (gw.) — czapka. [przypis edytorski]

564. Miałeś, chamie, złoty róg — słowa Wyspiańskiego do melodii ludowej, którą dołączył do tekstu; później „przyjęły się” i słowa jako piosenka rzekomo ludowa. [przypis redakcyjny]

565. stroiki — przybrania ludowego stroju krakowskiego. [przypis redakcyjny]

566. nieustawny — tu: nieustanny, nieustający. [przypis redakcyjny]