mantra wartości dodatkowej względnej i bezwzględnej

po pierwsze nie jesteśmy ale jestem

po drugie jeśli już liczę liczę w sobie

po trzecie o ile określam siebie określam o tych którzy wokół

tych którzy wokół widzę bo wymazałem jesteśmy

modele dynamiczne to jeden z rodzajów mówienia

w innym z ich rodzajów jestem przebiegającą jaszczurką

kadrem z filmu o powojennej grecji

jestem młodym chłopcem który w waszych oczach

nigdy nie dorośnie to co istnieje jest obiadem

który chłopiec chce zjeść bo jest głodny

bo pływał cały dzień bez żadnych symboli

to co istnieje jest głodem którego echo słyszy chłopiec

obraz jest czarno-biały obraz jest idyllą

dlatego nie istnieje

po pierwsze o ile jestem o tyle nie łudzę się co do słów

o ile się nie łudzę o tyle szukam innych wrażeń

ci którzy słuchają opowieści tracą swój bezcenny czas

czas jako fenomen pojawia się wraz ze stratą

horyzonty upojenia to zakładnicy ego

które można wyzwolić o ile zabije się ego

po pierwsze jeśli słowa są zapomnianą umową

co opiewała na wartość która miała wartość

jest ona już nieważna

praca nie była opłacona

po pierwsze jeśli ciało jest spektrum

i jest to ciało sprzedane

jest ono już wolne

jest wolne jak kamień

narośla narracji i wyobraźni

mogą być odgrywane

mogą być odgrywane

nurt który nie wciąga

czas który nie płynie

pustka która nie chłodzi

uśmiech skurcz pewnych mięśni

o ile wkładam w to serce i słowo mówię do was

o ile widać w tym sens może być moim końcem

koniec nie jest milczeniem jest mową która nie walczy

mowa która nie walczy otacza nas i osacza

o ile wkładam w to serce mowa która nie walczy

jest moim wewnętrznym milczeniem i wtedy wierzę w was

odbiorniki i wzmacniacze są perspektywą władzy

wiara w ludzkość nie jest negacją masy

lecz utożsamieniem się z nią

władza to język umowy umowa to język władzy

błędnym jest każde koło które uwierzy w wartość

inną niż bezpośrednia relacja jej nie dotyczy już język

po pierwsze język okala bezpośrednią relację

po drugie język myli się co do niej

po trzecie język kłamie w bezpośredniej relacji

ideologia codzienności błazenada i ciarki

gdzie jest śmiech który nie kazał sobie płacić za powstanie

gdzie są normy owe mityczne co do których zgadzaliśmy się

gdzie jest radość towarzysząca dyskursowi poznania

gdzie przyjemność opiewana kunsztownym językiem

kiedy przestajemy mówić i powoływać język

budzą się tylko widma świata wyobrażeń

ideologia nie jest kolejnym betonowym żargonem

jest w skojarzeniach decyzjach ekonomii władzy

rzecz w tym że nie można wyznaczyć wspólnej perspektywy

dla po pierwsze po siódme i po czterdzieste czwarte

chęć zobaczenia prawej strony równania

jest znów kolejną umową którą to my chcemy zawrzeć

więc świat porusza się w przestrzeni czego

ktokolwiek nada mu dryl o nim tylko wiemy

że kieruje nim gorycz gorycz zejścia ze sceny

języka władzy seksu każdego rozwiązania

wiersz sponsoruje ironia wymuszony uśmiech

w innym z rodzajów języka jestem buddyjskim mnichem

i odrzucam to wszystko i nikt nie może mnie sprawdzić

w innym z rodzajów świata powtarzam ten wiersz jak mantrę

po pierwsze bo mogę się mylić po drugie ponieważ chcę