Sale sale sale

paradygmat

ktoś kiedyś

zobaczył ślad stopy

i pomyślał człowiek

od tamtej pory

wiadomość rozniosła się

nie ma ścieżki

bez antylop i wodopoju

kupy słonia mówią o tym że słonie

nie jedzą ludzi i wilków

przed światem

musiał istnieć bóg

po milionach nieskutecznych prób

rozpalenia ogniska kijkami

po miliardach stosunków

nie zakończonych wspólnym orgazmem

kręgach zbożowych

i piramidach

nazywamy coś skutkiem a coś przyczyną

i tkwimy w paradygmacie odbitej stopy nie wiedząc

że w chwilę później

ten ktoś przebija ślad dzidą

żeby szybciej ukończyć

polowanie

z zastanowienia się wynika rytm i piękno rzeczy

z zastanowienia się wynika rytm i piękno rzeczy

które stają przed oczyma umysłu

bez pomocy siatkówki i oka

pomyliłem tę myśl z nieznośną świadomością

jej bezużytecznej przyjemności

jak gdyby woda która drąży myśli

miała wyprodukować megawaty energii

o jakie to smutne i głupie

powietrze jest potężniejsze ale

to ja wypowiadam jego imię

miłość ma sześć liter

ale to ja i ona

myślimy ją jeszcze umowniej

i umowniej

z zastanowienia się wypada i wtedy ktoś inny

dostrzega piękno rzeczy poza nimi

albo też nikt nie dostrzega piękna

nie myli się wiatr kiedy nie wieje

nie myli się ona kiedy komórki jej ciała

dążą do rozpadu

nie myli się w ignorowaniu faktów

nie tych

wszystkiego co za fakt uchodzi

z zastanowienia i miłości chodzę po ulicy

i pomijam przedmioty biorąc je za siebie

czując ciało jak obojętną mi choć własną

kapsułę

którą kieruje pustka

fotografie pustyni wyrażałyby te myśli

gdyby dodać im dźwięku i lekkie falowanie

piasku

umowa faktu nie jest tak straszna i ostateczna

jak tego chcą przerażenie filozofia i media

telewizory wypluwają jakieś skrzepy

oczywiście giną ludzie

giną z głodu

porusza mnie to

jak was

kiedy urywa się film na rzecz reklam

kiedy ulice są puste i nie płaczą dzieci

szare kolory szklanka niedopitej herbaty

i wykrzywienie myśli kojarzone z obojętnością

i

kiedy urywa się prąd na rzecz pisku w uszach

a dyskoteka jest halą ze spoconym mięsem

kiedy zostajesz sam jak ostatnie dziecko

nieodebrane z przedszkola i widzisz

zapalanie świateł kiedy papieże wiszą

za szkłami w oknach i starzy ludzie

którzy są już tylko zazdrośni i zmęczeni

po raz dwutysięczny gotują parówki giną

ludzie z głodu

a reszta jest wzruszona

pisze wiersze ma metafizyczne bądź religijne zaplecze

defekuje rodzi przymierza stringi skanuje liście

z zastanowienia się wynika rytm i piękno rzeczy

które stają przed oczyma umysłu

bez pomocy siatkówki i oka

pomyliłem tę myśl z nieznośną świadomością

jej bezużytecznej przyjemności

wierszyk dla relatywistów

1

to że sytuacja w której ważne są

wszystkie dyskursy jest

komuś na rękę to po pierwsze

ale nie tylko

to że sytuacja w której

odwołać musimy się do czegoś wspólnego

nawet by wypowiedzieć to oto

to po drugie

to że po trzecie

po pierwsze i po drugie stoją

nie tylko w abstrakcyjnej sprzeczności

co znowu

są komuś na rękę

ale nie tylko bo

to że nie wszystkie dyskursy

są ważne

to także sytuacja która

jest komuś na rękę

i dla świętego spokoju

komuś jest na rękę i nie jest na rękę

kiedy wszystkie dyskursy są nieważne

komuś kto wypowiada to zdanie

jak by się miało wypowiadać wojnę

więc może nie chodzi o na rękę

2

to że nie ważne czy komuś

jest to na rękę czy nie

że nie wszystkie dyskursy są równie ważne

ale nie tylko

to że nie ważne czy komuś

jest to na rękę czy nie

że wszystkie dyskursy są ważne

choć

nie wszystkie dyskursy są równie ważne

to że jak wyżej

to co wspólne jest niezbędne

i ustanawia nierówność ważności

nie na mocy przemocy

nie na mocy bezczasowych struktur

ale w każdym akcie ostrej paranoi

świata którego śmierci się boi

każdy we własnym domku ze szkła

w którym mieszkamy i ty i ja

3

to że nie wszystkie dyskursy są

równie ważne

mimo że wszystkie są ważne

i mimo że nie jest ważne

czy komuś to jest na rękę czy nie

to komuś jest to na rękę

choć właśnie nie o to tu chodzi

ziemniak

ziemniak nie podzieli się z nami refleksjami o życiu

ale my możemy podzielić się z nim

choć jedyne czego może od nas oczekiwać to

nasze odchody skądinąd tak podobne do słów

że zarówno bez pierwszych jak i drugich

nie moglibyśmy żyć pisać wierszy smażyć

chipsów w wielkich ośrodkach przemysłu

kolonizacja świata była naszym wspólnym dziełem

dlatego w maju kiedy mogę przyjmować cię ze skórką

i kroić na plasterki mój mięciutki braciszku

myślę o tym czego jeszcze dokonamy jesienią

babcia twoją pomarszczoną skórą nakarmi

oswojone ptaki w jakimś zakątku ja użyźnię glebę

błyskotliwą puentą będzie dalsza wspólna droga

reorganizacja mutualizm eugenika tożsamość

bieg

Ach, wykrwawić się — do Słońca!

kiedy już pobiegniesz tak daleko wypijesz

morze wódki i wyrzygasz morze rzygów

sorry tu nie ma z mojej strony odpowiedzi

jest za to małe pytanie dlaczego

ja mam to widzieć finansować zgadzać się

że to ważne dla kogoś innego niż ty

mówisz to jak dobór krewniaczy będzie

z tego sztuka zyska na tym społeczeństwo

społeczeństwo narkomanów i mistyków

wolę już religię niż rzeczywiste opium dlatego

oświecenie choć przekształca się w swoją własną

antytezę musi odnaleźć inną prawdę niż

bojaźń moc trwoga i różnica sorry

gdybyś się nie zatrzymał i przeżył to

pozdrów ode mnie tego innego

niż człowiek

nowa jakość

w poglądach politycznych także

stajemy przed dylematem tego

co połechtać skoro

nie w smak nam zarówno

dziedziczne bogactwo jak i

niezbędna mu

dziedziczna bieda

a zwłaszcza związane z nimi

aktywności

a z nimi z kolei z nich wyrastające

preferencje i wartości

ludzi

czy chodzi o to aby na piedestał

wynieść wyalienowane zachowania

chyba nie bo jeśli ruszy się klocek

to cały obóz rozsypie się i można

już tylko udawać

że poezja niewolników

jest lepsza czy też równa poezji panów

a przecież są jeszcze nasze

działania i myśli

których skutków nie możemy dociec

z pewnością

z drugiej strony

wyalienowane życie

cerowane pańskim probierzem

mogłoby być właśnie tą nową jakością

o którą chodzi

jak ciężko uchwycić to w modelach klas

w których tak jaskrawo dostrzegamy

niesprawiedliwość i wyzysk

tak mętnie zdając sobie sprawę

z klasowego źródła

naszych szczerych sądów

jak łatwo wybrnąć

usuwając problem wyzysk

klasy fetysze i tak dalej

jak niełatwo usunąć

nie łechtając i

nie będąc łechtanym

tak

1

dzisiaj rano to zrozumiałem

że niektórzy ludzie

mówimy o nich prości

albo bystrzy

ale myślimy że

jeszcze do czegoś ważnego

nie doszli

więc że ci ludzie po prostu

wiedzą o co im chodzi

a my nie

2

sprawa wydaje się błaha

no bo przecież

myślimy

nie może być to prawdą

prawdę trzeba sproblematyzować

obwarować znakami zapytania

rozbić na odmienne dyskursy

zgubić w mętliku czasami tylko

dawać wypowiadać nielicznym

jakieś porządkujące bałagan aforyzmy

natomiast moja dzisiejsza diagnoza

jest

myślimy

z gruntu fałszywa

bez przepuszczenia jej przez sito

3

ale prawdą jest że nie

o co nam chodzi

i czujemy

się z tym dobrze

oni też czują się

z tym dobrze

choć wiedzą

4

ale wróćmy do tego

że to proste

oni tak

my nie

5

my o tym myślimy

oni nie

6

oni już o czymś innym

my tak

mantra wartości dodatkowej względnej i bezwzględnej

po pierwsze nie jesteśmy ale jestem

po drugie jeśli już liczę liczę w sobie

po trzecie o ile określam siebie określam o tych którzy wokół

tych którzy wokół widzę bo wymazałem jesteśmy

modele dynamiczne to jeden z rodzajów mówienia

w innym z ich rodzajów jestem przebiegającą jaszczurką

kadrem z filmu o powojennej grecji

jestem młodym chłopcem który w waszych oczach

nigdy nie dorośnie to co istnieje jest obiadem

który chłopiec chce zjeść bo jest głodny

bo pływał cały dzień bez żadnych symboli

to co istnieje jest głodem którego echo słyszy chłopiec

obraz jest czarno-biały obraz jest idyllą

dlatego nie istnieje

po pierwsze o ile jestem o tyle nie łudzę się co do słów

o ile się nie łudzę o tyle szukam innych wrażeń

ci którzy słuchają opowieści tracą swój bezcenny czas

czas jako fenomen pojawia się wraz ze stratą

horyzonty upojenia to zakładnicy ego

które można wyzwolić o ile zabije się ego

po pierwsze jeśli słowa są zapomnianą umową

co opiewała na wartość która miała wartość

jest ona już nieważna

praca nie była opłacona

po pierwsze jeśli ciało jest spektrum

i jest to ciało sprzedane

jest ono już wolne

jest wolne jak kamień

narośla narracji i wyobraźni

mogą być odgrywane

mogą być odgrywane

nurt który nie wciąga

czas który nie płynie

pustka która nie chłodzi

uśmiech skurcz pewnych mięśni

o ile wkładam w to serce i słowo mówię do was

o ile widać w tym sens może być moim końcem

koniec nie jest milczeniem jest mową która nie walczy

mowa która nie walczy otacza nas i osacza

o ile wkładam w to serce mowa która nie walczy

jest moim wewnętrznym milczeniem i wtedy wierzę w was

odbiorniki i wzmacniacze są perspektywą władzy

wiara w ludzkość nie jest negacją masy

lecz utożsamieniem się z nią

władza to język umowy umowa to język władzy

błędnym jest każde koło które uwierzy w wartość

inną niż bezpośrednia relacja jej nie dotyczy już język

po pierwsze język okala bezpośrednią relację

po drugie język myli się co do niej

po trzecie język kłamie w bezpośredniej relacji

ideologia codzienności błazenada i ciarki

gdzie jest śmiech który nie kazał sobie płacić za powstanie

gdzie są normy owe mityczne co do których zgadzaliśmy się

gdzie jest radość towarzysząca dyskursowi poznania

gdzie przyjemność opiewana kunsztownym językiem

kiedy przestajemy mówić i powoływać język

budzą się tylko widma świata wyobrażeń

ideologia nie jest kolejnym betonowym żargonem

jest w skojarzeniach decyzjach ekonomii władzy

rzecz w tym że nie można wyznaczyć wspólnej perspektywy

dla po pierwsze po siódme i po czterdzieste czwarte

chęć zobaczenia prawej strony równania

jest znów kolejną umową którą to my chcemy zawrzeć

więc świat porusza się w przestrzeni czego

ktokolwiek nada mu dryl o nim tylko wiemy

że kieruje nim gorycz gorycz zejścia ze sceny

języka władzy seksu każdego rozwiązania

wiersz sponsoruje ironia wymuszony uśmiech

w innym z rodzajów języka jestem buddyjskim mnichem

i odrzucam to wszystko i nikt nie może mnie sprawdzić

w innym z rodzajów świata powtarzam ten wiersz jak mantrę

po pierwsze bo mogę się mylić po drugie ponieważ chcę

koce

1

gdyby po podłodze walały się jakieś zwykłe śmieci ciuchy

kondomy skrawki papieru toaletowego drobne struny resztki

jedzenia opał farby kurz i koci piasek można by powiedzieć że

mieszkanie jest syfiaste jeśli jednak dodamy parę drobinek ze

sklepu z designem zupełnie absurdalną wyciskarkę do cytryn

starcka chińską wazę za dwadzieścia kawałków status mieszkania

brzmi artystyczny nieład odrobina nonszalancji młodzieżowa

dezynwoltura

nie możesz usynowić kota zrozum społeczeństwo jest siecią

wzajemnego napięcia i nienawiści jej kody są uniwersalne

w obrębie struktury mówiąc struktura wybałuszaj gały

tak

gdyby podłoga wyłożona była linoleum i gdyby linoleum było

drogie byłoby ok ale nie jest

przemów do niego mów językiem jego penisa pokochaj go mów

do niego dialektem delirycznych monologów millera jedząc

jakieś długie przedmioty pomyśl że kroisz go na kawałki wyobraź

sobie wyspę na której ty i on oddajecie się przymusowi rozrywki

wyobraź sobie palmy kokosowe nie umiesz

gdyby koce umiały mówić nie miałyby na to siły koce okrywające

chińskie robotnice magazyny koców w domach dziecka

i placówkach wychowawczych koce na wojnie koce na mount

everest koce w tramwajach koce na podłodze w ministerstwie

one wchłaniają

2

marks i feuerbach nie są krytykami religii ale krytykami teizmu

w tym sensie rozszerzenie pojęcia alienacji religijnej na jej różne

ziemskie podstawy jest wybrakowane od początku oto dlaczego

alienacja religijna nie jest fetyszem który można obrać z sacrum

ale spoiwem społecznym takim którego nie można odrzucić nie

odrzucając społeczeństwa jako społeczeństwa

dotychczasowe nieteistyczne społeczeństwa także alienują nie za

sprawą sposobu produkcji ale za sprawą rytuału reprodukcji nie

ma żadnej jasnej strony żadnej wiedzy którą można podejrzeć nie

fetyszyzując

to fetyszyzm jest pojęciem jakie musi stać w centrum walka klas

to walka o świadomość fetyszu jako podstawy kultury

pod makijażem fetyszu ukrywa się pustka to jest wiedza radosna

dział promocji

wzloty i upadki ekonomii politycznej

wahania kursów biografii seksualnych

pozwólmy sobie zrozumieć siebie

buchalteria czasu sublimacji

weneckie lustro dialektyki

i ty w środku

gratis

gry komputerowe nie zastąpią książek

wszystkim chcącym wiedzieć dlaczego chcą wiedzieć

więc nie chodzi tu tylko o czas sens

i inne hipostazy naszych ułomności

o starości wypełnij mi portfel i portfolio

wprowadźmy też śmierć beton i botox

aby zmienić numer pin odpowiedz

na pytanie które zadajesz światu

przecząco

nie wiem że jesteście mną

oczywiście wszyscy chcielibyśmy pić rano kawę

i zajadać croissanty wertując gazetę

ale to niemożliwe fizycznie

kiedyś wyznawałem wierszem miłość

dzisiaj mnożę się na my

właściwie jest to okrzyk parującej

masy upadłościowej

bufff

ceny energii rosną a płace górników nie

czy to jest jeszcze poezja

czy kajdany mikrofalówki i auta

które mamy do stracenia

wywiad

po co narzekać na otaczającą rzeczywistość

czy można wyobrazić sobie partię która byłaby naprawdę

lewicowa

czy naprawdę lewicowa partia mogłaby stworzyć prawdziwy rząd

czy członkinie i członkowie prawdziwego rządu prawdziwej

lewicowej partii segregowaliby sami odpady

czy w ich rodzinach panowałaby demokracja

czy mieliby rodziny

czy na łonie prawdziwie lewicowej partii trwałyby prawdziwie

lewicowe spory czy spory płytkie

czy płytkie spory kalałyby prawdziwą lewicowość

co stałoby się z instytucją banku jeśli prawdziwie lewicowa partia

wyeliminowałaby płytkie spory i dążyła do wzniosłej konstrukcji

całości społeczeństwa

czy prawdziwie lewicowa partia a więc partia ekologiczna

prowadziłaby politykę prorodzinną

czy rozkręcanie koniunktury dałoby się pogodzić z wymogami

polityki ekologicznej

co robiliby dawni pracownicy banków

czy dawnym żołnierzom odcięto by dłonie

czy ich dłonie gniłyby w lasach

jak przełożyłoby się to na zbieractwo grzybów

co jedliby prawdziwie lewicowi członkowie rządu

jakie kary spotykałyby niesegregujących odpady

czy do cel trafialiby palacze tytoniu

skoro służba zdrowia nie miałaby składać się z ludności

niewolniczej jak mogliby palić marihuanę odprawiać obrzędy

voodoo i modlić do najświętszej panienki

wreszcie co z postulatami stoczniowców górników

i pracowników kolei po zlikwidowaniu ruchu samochodowego

dla samochodów benzynowych liczyli na wzrost płac czy nadal

chcesz im mówić jako premier że partykularna ekonomia nie

powinna mieć prymatu nad całokształtem społeczeństwa

wiersz dla gail

i am for the naked society

o potrzebie ponowoczesnej pieśni religijnej

odtwarza debaty których nie ma

i właśnie to powinno was zawstydzać

poziom sztuki słowa to papierek lakmusowy

naszej mózgowiny czy ona

rzeczywiście nie nadąża za tym

co możemy doznawać wzrokiem

albo słuchem

czy miasta stłoczyły nas jak bydło

i nasze bezdotykowe trwanie

wśród innych domaga się

nowych słów milionów i milionów

tak

domaga się od nas precyzji taki tramwaj

który inaczej obetnie nam palce

którego głuchy warkot wykastrował nasze matki

którego nieregularny cykl doprowadza nas

do przystanku na którym najpierw

pierwszy raz a potem kolejny

możemy się dziwić jak pingwiny i mrówki

że jesteśmy autorami dialogów w podziemnych przejściach

a mordujemy milczeniem kasjerki w supermarketach

choć moglibyśmy się porządnie wzruszyć nawet

bez kina i histerii seksualnych

a tak

łyżeczką zeskrobujesz biały szlam z języka

czasem użyjesz nici dentystycznej

w katalogu przyjemności masz od niedawna

dotyk papieru ciszę i proste bezpieczne

refleksje chcesz być zrozumiały

i obrastasz

nie jak kamień jak mężczyzna a ten

wiersz jest po to żeby przyjemności mogły

być przyjemnie i że to wszystko wokół

naprawdę może być gównem a ty

choć nie masz żadnej możliwości zmiany

to te dwie rzeczy powinieneś widzieć

łącznie zawsze łącznie nigdy jako jedno

przyszłość jest jasna

po przeczytaniu tego wiersza zrób jego pięć kopii i rozdaj

znajomym

wkrótce obiegnie świat

będzie rodzajem samospełniającego się proroctwa

nie zabijesz go tylko tym że powiesz o nim bełkot

ten wiersz mówi o niejasnych ideach powiązanych

z jasną stroną działania

o tym że taniec braterstwo i brak strachu

można osiągnąć tylko poprzez wspólne działanie

prowadzące do wspólnego działania

przez taniec braterstwo i brak strachu

do tańca braterstwa i braku strachu

ten wiersz mówi to co chciałbym zaśpiewać

— mówi ponieważ śpiew jest dzisiaj bronią

boisz się

ten wiersz trzeba będzie zapomnieć

będziemy zapominać kolejne słowa

na razie wiedz że go nie zabijesz

mówiąc o nim bełkot

wiesz

po przeczytaniu tego wiersza tańcz i śpiewaj

a wkrótce obiegnie świat

tańcz dla nieznajomych

zapomnij o nim

times new roman

pamiętasz to elektryczne miasto jedliśmy w nim

trupy zwierząt mieliśmy wyrafinowane rozrywki ach

wszędzie autobusy uczelnie szanowne koła uprawialiśmy

polityczną ekonomię tak jak się kiedyś grało kwartety

sączyliśmy i sączyliśmy rytm mowy mieszał się z sosem

sambal nasze zęby były poddawane zabiegom

woziły nas samochody biegliśmy do sklepu po winogrona

dla leżących w łóżku kobiet mieliśmy jądra albo cycki

nie baliśmy się szafotu i aids nie mieliśmy pieniędzy

zmieniali się królowie i obrządek bywał ówczas

łagodniejszy dj-e grali pięknie solaria były pełne

już nigdy nie będzie takiego kurewsko bolesnego

parku śmierci gdzie sztuka łączy się z komercją

a koty łaszą się do nas prosząc o puszeczkę

poeci sprzedawali produkty albo tak się wydawało

żeby wydane wydawało owoce i stypendia

strojne damy goliły cipki strojni panowie

wybierali dresiwo i najsmaczniejsze kąski kebab

a echo naszych czaszek powtarzało własne imię

jak mantrę mieliśmy ambicję i chcicę mieliśmy

orgazmy i kace odmawiały nam instytucje lub

mieliśmy znajomych mówiliśmy językami i ziemia

była nam lekka zasady dobieraliśmy słuszne

do momentu portfela i zawartości trzewi była

muzyka i zajebista chęć żeby tańczyć chciało się

płakać i echo czaszki uczyło się innych imion

były opisy porządku i były porządki opisów

były to zbiory rozłączne to była wielka zagadka

były maszyny liczące i były kobiety w swetrach

była zagranica chociaż nie było granic których

byśmy nie lubili tłukły nam się naczynia kończyły

wkłady długopisów i kondomy były jointy lecz

nigdy wtedy gdy akurat potrzebne telefony i

monarchowie podróżowali lśniącymi karocami

była telewizja i wyobcowana praca nie było

historii i idei nie było socjologii sozologii

wróżono końce świata i marzono o wiecznym życiu

fabrykowano boga i nieparzyste rytmy z chicago

ziemia była okrągła i znaleziono bliźniaczy układ

słoneczny mówiliśmy też no starzejemy się był

to śmiech przez łzy ale jakże przyjemny prawie

wakacje w bieszczadach prawie dobra praca w anglii

pozdrowienia dla prawie najlepszego poety

jedni byli grubi inni walili kreski w kiblu jedni

mieli lat siedem inni sto siedem pan w szlafroku

którego pokazują gazety mówi że jego recepta to

koniak i vivaldi niosą mi ukojenie mówi

oczy patrzyły w faktury sutann i skórzanych stringów

był wiek oświecenia był wiek zagłady był wiek

filozofii niemieckiej triasu jury i punk-rocka

człowiek dotknął stopą księżyca i różewicz pisał

i jeszcze były rzeczy proste klocki dla dzieci

hot-dogi na amerykańskich filmach talibowie

front wyzwolenia zwierząt i rozrywka w stylu

tańców latino wszystko to jest na fotografiach

i w filmach książki nie mówią o niczym innym

harmonia restauracji

harmonia restauracji

po zimie zawsze wiosna

i takie tam

a jednak jakże miło jest się uśmiechnąć

kiedy podnoszą ceny biletów i serwują

wszystkim na papierze i w eterze

radość współzawodnictwo cele

i temu podobne

znam parę osób które robią te rzeczy

nie kierują nimi ideologiczne cele

słowo ideologia jest im tak bliskie

jak nadymające się ryby z raf

wstają idą do pracy wracają

i tak dalej

wszystkim nam razem nieźle idzie

ten rozpędzony parostatek na którym

tańczymy i zabijamy się kochamy

i jemy grzyby piszemy bajki i doktoraty

ale

z odmętu nie wyłoni się ziemia

nie przyjdzie brodaty prorok w obłokach

i nie połechta nas niczym bardziej przyjemnym

niż

sushi jazz seks słońce trawa

i ciepły piasek pod stopami więc

nie ma więc

aby to twoja maksyma

mogła się stać podstawą

komitety

nie twórzcie komitetów

palcie własne

sms od mamy

babcia tak płacze aż nie

może jeść 2 dania bo

zmarła taylor i jest jej

pogrzeb w 3701

odcinku mody na

sukces

my delicje

jesteś grobem świń kurczaków i piwska

nie da się tego piękniej powiedzieć kochane

centrum przerobu biomasy płyną do ciebie ławice

rzekami i wielkim oceanem zwinna sarna

zmienia się w padlinę i lgnie do twojego otworu

wyjątkowo dużo uwagi poświęcasz także

zabiegom pielęgnacyjnym zależy ci

żeby archeologia nie miała się czego wstydzić

utrzymujesz wydziały nauk społecznych

łaskawą ręką wspomagasz tenisistów i hip-hop

w kanonicznym skeczu wypowiadasz słowa

o miłości by szturchnąć kogoś łokciem kiedy

chemia nie działa jak działała tak mówisz

opierasz o to wartości i prymat trawienia

ubrania szyją dla ciebie małe zwinne rączki

małe zwinne rączki nawet tu nie uronisz kropli

śliny nie da się tego piękniej powiedzieć

mówisz a czym zaskoczy nas dziś sztuka

co czeka na nas w połyskujących okładkach

jak tam nasi specjaliści od hipertroficznych

penisów i cycków znów stawiamy na młodych

taki obraz nie potrzebuje by go wypowiedzieć

ale artysta zgrabnie dopisuje kolejne znaczki

abyście się wzajemnie radowali kochani