Dzień p. Esika w Ostendzie1

(na podstawie korespondencji do «Kuriera Warszawskiego» i na wszelką odpowiedzialność autora tychże korespondencji skreślony i pod muzykę podłożony)

Motto:

Des Lebens ungemischte Freude

War doch einem Irdischen zutheil2

Gdy skwar dopieka

Biednego człeka,

Pot po nim ścieka,

Topnieje już,

Gdzież Esik będzie,

Godniej zasiędzie,

Jak nie w Ostendzie,

Królowej mórz...

Uroczy pobyt,

Tłum pięknych kobit,

Wkoło dobrobyt,

Wszystko aż lśni,

Rozkosz przenika

Ciało Esika,

Nóżkami fika,

Ze szczęścia drży.

Pierwsze śniadanko:

Kawusia z pianką,

Przegryza grzanką

I pędzi w cwał

Prosto na plażę,

Gdzie w słońca żarze

Błyszczą miraże

Kobiecych ciał.

Strojna dziewczyna

Kibić przegina,

Luxus-kabina

Rozkoszą tchnie,

Ruchem pantery

Zrzuca jaegery

I gdzie hetery,

Tam Esik mknie.

Barwne półświatki,

Pulchne mężatki,

Obcisłe gatki

Śmieją się doń,

Esik się nurza,

Szczypie w odnóża,

To znów jak burza

Wciąga je w toń.

Lecz dość na dziś z tym,

Na piasku czystym

Jeszcze «mój system»

Przez minut sześć,

Potem swobodnie

Nakłada spodnie

I nim ochłodnie,

Pędzi coś zjeść.

Ostryga tłusta

Wpada mu w usta,

Potem langusta,

Potem chablis:

Otwiera paszczę,

Językiem mlaszcze,

W brzuszek się głaszcze

I dalej ji.

Znikł potraw szereg,

Mały szlumerek,

Potem spacerek

Przez pyszną sień,

Przybił do portu

W cieniach abortu

Co tu komfortu:

Uroczy dzień!

Wychodzi letki

Z cichej klozetki,

Znów na kobietki

Popatrzeć rad,

Z tłumem się miesza,

Gdzie strojna rzesza

Gwarnie pospiesza —

Pięknym jest świat!

Koncert w kurhausie

Esik zdrzymał się,

Budzi go w pauzie

Oklasków szum,

Potem nos wetka,

Kędy ruletka,

Stara kokietka,

Przywabia tłum,

Złoto się toczy,

Wszystko się tłoczy,

Wyłażą oczy,

W piersiach brak tchu —

Lecz Esik nie gra,

Bo niechże przegra,

Dałaby świekra3

Ruletkę mu!

Tak niespożycie

To szczęścia dzicię

Studiuje życie

I jego brud,

Gdy wtem latarnie

Gasną i gwarnie

Wszystko się garnie

Do tinglu4 wrót.

Włazi i Esik

W ten interesik,

Figlarny biesik

Jakiś go prze,

Umoczyć usta

Tam, gdzie rozpusta,

Najskrrrrrytsze gusta

Zgadywać śmie.

Sala stłoczona,

Dyszące łona,

Nagie ramiona

Wśród fraków tła;

Tańczą skłębieni

W ciasnej przestrzeni,

Szampan się pieni,

Muzyka gra.

Dwa biusty śnieżne

Trą się lubieżne,

To znów rozbieżne

Prężą się wstecz —

Płoną oblicza,

Idzie maczicza5,

Zabawa bycza,

Baeczna — prosz paa — rzecz.

Trzęsie się buda,

Pęka obłuda:

Cóż to za uda!

Esik aż drży;

Pyta nieśmiele:

Ma toute belle6,

Rajskie wesele,

Quel est votre prix7?

Spojrzy dziewczyna:

Zamożna mina,

Duża łysina

I nóżki w iks,

«Bez długich krzyków

Dla starych pryków

Dziesięć ludwików

C’est mon prix fixe8».

Nie głupi Esik,

Swój pularesik

Zapina gdziesik,

Ochłonął w mig,

Płaci co żywo

Za małe piwo,

Z miną złośliwą

Za drzwiami znikł.

Wśród nocy chłodnej

Po plaży modnej

Idzie pogodny,

Wolny od burz,

Jeszcze dwie gruszki

Zjadł do poduszki,

Wyciągnął nóżki

I chrapie już!...

Przypisy:

1. Dzień p. Esika w Ostendzie — w wydaniu źródłowym podano melodię w zapisie nutowym. Tadeusz Boy-Żeleński pisze: Melodie zamieszczone w tym zbiorku zaczerpnięte są bądź z naszych popularnych, bądź też z paryskich motywów. [przypis edytorski]

2. Des Lebens ungemischte Freude War doch einem Irdischen zutheil (niem.) — Niezmącona radość życia nie może być udziałem śmiertelnych ludzi (fragment ballady F. Schillera Pierścień Polikratesa). [przypis edytorski]

3. świekra (daw.) — matka męża; tu prawdopodobnie: teściowa. [przypis edytorski]

4. tingel, własc. tingel tangel (z niem.) — tani, podejrzany lokal, kabaret. [przypis edytorski]

5. maczicza a. matchiche — zmysłowy, żywiołowy taniec, podobny do samby, popularny na pocz. XX w., dziś zwany tangiem brazylijskim; tu mowa najprawdopodobniej o skocznej fr. melodii tanecznej La Mattchiche, której autorem był Charles Borel-Clerc. [przypis edytorski]

6. Ma toute belle (fr.) — moja przepiękna. [przypis edytorski]

7. Quel est votre prix (fr.) — jaka jest pani cena. [przypis edytorski]

8. C’est mon prix fixe (fr.) — to moja ustalona cena. [przypis edytorski]