Nowa wiara

Zewsząd chóry brzmią radosne:

Ma cel wreszcie egzystencja!

Cel, co wskrzesi rajską wiosnę,

A tym celem — Abstynencja.

Nazbyt długo ludzkość biedna

Ścigała marę zwodniczą,

Gdy jest droga tylko jedna

Zgodna z wiedzą przyrodniczą.

Już rozpadły się w kawały

Dawne majaki mistyczne —

Nowe mamy ideały:

Higieniczno-statystyczne.

Zamiast błądzić w ciemnym mroku

Ludzkich instynktów wyzwoleń,

Jedno trzeba mieć na oku:

«Zdrowotność» setnych pokoleń.

Chyba wariat jeszcze szuka,

Gdzie drga silnych wzruszeń tętno,

Gdy dziś kreśli nam nauka

Szczęścia ludzkości «przeciętną».

Czegóż więcej — każdy przyzna —

Możesz żądać, dobry człeku,

Patrząc jak się ta «krzywizna»

Dumnie wznosi — w przyszłym wieku.

Już obliczył nam dokładnie

Akademii «były docent»,

Ile za lat tysiąc spadnie

Śmiertelności średni procent.

Trzymaj zatem na obroży

Namiętności twoje szpetne:

Będzie prawnuk twój żył dłużej

O dwa zera i trzy setne.

Witajmy więc ludzkość czystą!

Zewsząd pieją już Hosanna

Na wyścigi z onanistą

Histeryczna stara panna;

Lada kiep, co od kolebki

Ani pije, ani... pali,

Afiszuje swoje klepki

Wprawdzie cztery — lecz ze stali.

W bohaterstwa nowe szranki

Wlecze młodzian puste łóżko:

Żyj lat dziesięć bez kochanki,

Obwołają cię Kościuszką.

I w małżeństwie bez ekscesów!

Kontrolują serca bicie,

Czy pamiętasz wśród karesów,

Że masz stworzyć nowe życie;

Troska sen im z oczu płoszy:

Wielki problem w głowach świeci,

Jak przy «minimum» rozkoszy

«Maksymalnie» płodzić dzieci.

Odmawiajcie, abstynenci,

Higieniczny wasz różaniec,

Niech się mały światek kręci

W ten świętego Wita taniec;

Pijcie wodę w cnym skupieniu,

Ale mnie przechodzi mrowie,

Że gdzieś, w trzecim pokoleniu,

Znajdzie się ta woda — w głowie.

Pisane w r. 1907.