Zur hebung des Fremdenverkehrs12

(Pieśń poświęcona krajowemu Tow. Turystycznemu)

Pewien gość przejezdny, tęskniąc za niewiastą,

Wyszedł szukać przygód w Krakowie na miasto,

Gościu, gościu miły, gościu, gościu nasz,

Zdaje mi się, że ty coś źle w głowie masz.

Nakłada cylinder i cudne lakierki,

W grubym pularesie szeleszczą papierki,

Stanął przed zwierciadłem, by poprawić strój:

Drżyjcie, Krakowianki, wychodzi na bój!

Elastycznym krokiem obchodzi plantacje3,

Patrzy, komu by tu postawić kolację:

Wyszło wprawdzie z krzaków panienek ze sto,

Lecz zdawały mu się nie dość comme il faut4.

Nieco już nerwowy przebiega ulice,

Coś, gdzieś, kiedyś słyszał o cygar fabryce

Zatem w tamtę stronę szybko zwraca chód,

Patrzy: dobra nasza, jest towaru w bród.

Zajął pod latarnią dogodną pozycję,

Zwraca do dziewczęcia grzeczną propozycję,

Lecz nim jeszcze zdążył w rozmowę się wdać,

Tak ci go «zwołała», że psia jego mać!...

Zwabił do cukierni wreszcie dwie kobietki,

Pannę Salczę z Ryfczą5, polskie midinetki6;

Zjadły czekoladę, po sześć ciastek tyż,

Cóż, kiedy tapen ja, aber sztyken nysz!

Ulice już puste, więc z resztką nadziei,

Pospiesza co żywo na dworzec kolei.

Może tam przynajmniej będzie jakiś ruch:

Cholera, nie miasto, powiada nasz zuch;

Podsuwa się chyłkiem do jakiejś kobity,

Wtem go łapie za kark dama świętej Zyty,

Rozjuszonym głosem krzyczy prosto w twarz:

Katolickich dziewcząt tknąć się ani waż!

Dobryś, mówi sobie, diabli wzięli randkę,

Gdzież ja o tej porze znajdę protestantkę?

Lecz umykać trzeba, to niezbity fakt,

Pójdę do teatru na ostatni akt.

Gość nasz, który zwiedzał cudzoziemskie kraje,

Widywał w teatrach lekkie obyczaje,

Zatem zakupiwszy cukrów cały stos,

Śmiało za kulisy idzie wściubić nos.

Rozpoczyna z lekka wstępną galanterią,

Dama robi na to minę bardzo serio,

Płomień oburzenia bije jej do lic:

U nas, proszę pana, małżeństwo lub nic!

Wypadł gość z teatru, trzęsąc się jak w febrze,

Pędzi do hotelu, o rachunek żebrze;

Aż do Oderbergu łamała go złość:

Tak z Krakowa zniknął jeden dobry gość!!

Pisane w r. 1907.

Przypisy:

1. Zur hebung des Fremdenverkehrs (niem.) — z badań nad turystyką. [przypis edytorski]

2. Zur hebung des Fremdenverkehrs — pod tytułem w wydaniu źródłowym podano melodię w zapisie nutowym. Tadeusz Boy-Żeleński pisze: Melodie zamieszczone w tym zbiorku zaczerpnięte są bądź z naszych popularnych, bądź też z paryskich motywów. [przypis edytorski]

3. plantacje — tak nazywano krakowskie Planty, park miejski otaczający stare miasto. [przypis edytorski]

4. comme il faut (fr.) — jak należy; właściwy; na odpowiednim poziomie. [przypis edytorski]

5. Pannę Salczę z Ryfczą — zapis naśladuje żydowską wymowę zdrobnień imion Sara i Ryfka, popr.: pannę Salcię z Ryfcią. [przypis edytorski]

6. midinetka (z fr.) — młoda sprzedawczyni w domu mody; także: dziewczyna frywolna, skora do przygód towarzyskich. [przypis edytorski]