Wizja skąpa

Astralnych roślin wazon czarny

i księżyc szczupły, twarz jak zegar,

dwa kwiaty w krzyż i sen bez barwy

i pusta dłoń. Znów cień marzenia

tu jest. Kolanem nagim trącić można

jak trawy włos lub stal zarazem

i paść na płomień jak na ostrze

pod liści błysk jak pod żelazo.

Słyszymy głos. Maleńka zieleń

idzie pod dzwonów rannych turkot

i motyl różki chyli z trudem

jak świeca główkę albo jeleń;

bo kamień lżejszy jest. Pod snem

błyskanie świata widać jaśniej

i ciała biały krótki bieg

w powietrzu spada niby jaśmin

lub lekki mleczny chmur rysunek.

A rąk nie starcza, głos się łamie

i twarz szeleści cała w łunie

i powiek ciężkich kołysanie —

Już jeden cel. Ta drogi taśma

nie zaświatowa, choć jak piszczel

księżyc nad snem się przeistacza

w surmę1 i ogień wiekuisty.

Przypisy:

1. surma — trąba dawniej używana w wojsku do celów sygnalizacyjnych. [przypis edytorski]