Dumka (Bujny wietrze)

Bujny wietrze, bujny wietrze,

Z morzem rozmawiałeś.

Zbudź je, zabaw się z nim jeszcze,

Zadaj mu pytanie.

Ono wie, gdzie mój kochany,

Bo po morzu pływał,

Sine morze ci odpowie,

Gdzie teraz przebywa.

Jeśli miły się utopił,

Fale morza rozdziel;

Pójdę szukać kochanego,

Smutek swój utopię.

I utopię swą niedolę,

Zmienię się w rusałkę,

Szukać będę w falach czarnych

W toni morza — na dnie.

Znajdę go i się przytulę,

Serce mi omdleje.

Ale nieś mnie, falo, z miłym,

Tam gdzie wicher wieje.

Jeśli on na tamtym świecie —

Ty wiesz, bujny wietrze —

Gdzie on chodzi i co robi,

Rozmawiasz z nim przecież.

Kiedy płacze — i ja płaczę,

A gdy nie — to śpiewam;

Jeśli czarnobrewy zginął,

wtedy ja umieram.

Zatem unieś moją duszę

Do mego miłego;

Chcę czerwoną być kaliną

Na mogile jego.

Lżej mu będzie w obcej stronie

Spoczywać w mogile,

Gdy nad grobem kochanego

Jak kwiat się pochylę.

Kwiaty nad nim i owoce

Będą wyrastały,

By nie piekło obce słońce,

Ludzie nie deptali.

A wieczorem się zasmucę,

A rano zapłaczę.

Wzejdzie słońce — ja łzy wytrę —

I nikt nie zobaczy.

Bujny wietrze, bujny wietrze,

Z morzem rozmawiałeś.

Zbudź je, zabaw się z nim jeszcze,

Zadaj mu pytanie...

(1838, Petersburg)