Dumka (Bujny wietrze...)
Думка (Вітре буйний, вітре буйний!)
Bujny wietrze, tchnieniem bożem
Ty poruszasz morskie siły:
Rozbudź fale, zagraj z morzem
I zapytaj, gdzie mój miły.
Miał do lubej wrócić wkrótce,
Miał powrócić z piękną chwałą,
Morze jego wiozło w łódce,
Musi wiedzieć, gdzie podziało.
Gdy lubego utopiło,
Wietrze-serce, rozbij morze,
Ja zaślubię się z mogiłą
I w mogile głowę złożę.
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie, ja pójdę i utonę,
Przenurtuję fale czarne,
Znajdę zwłoki zagubione
I wnet do nich się przegarnę,
Gdy uściskiem je obwiję.
Nieś nas, wietrze, w przepaść stromą...
Lecz jeżeli luby żyje,
To najlepiej ci wiadomo...
Choć nic nie wiem o Kozacze1,
Lecz zgaduję, co z nim bywa:
Gdy on płacze, i ja płaczę,
Gdy on wesół, jam szczęśliwa.
Gdy nie minął ciężkiej zguby,
I ja razem zginąć muszę:
Gdzie mój drogi, gdzie mój luby,
Zanieś wietrze moją duszę.
Gdzie grób jego, ja na łonie
Chcę kaliną być czerwoną:
Lżej mu będzie w obcej stronie
Pod gałęzi mych osłoną.
Ukochanej jego głowy
Cudze słońce nie zapali.
Będę kurhan strzec grobowy,
By go ludzie nie deptali.
W wieczór za nim modłę wzniosę,
Z rana trysnę łzą rozpaczy;
Wejdzie słońce, strzepnę rosę
I nikt łez mych nie zobaczy.
Bujny wietrze, tchnieniem bożem
Ty poruszasz morskie siły:
Rozbudź fale, zagraj z morzem
I zapytaj, gdzie mój miły!
Przypisy:
1. o Kozacze — dziś popr. forma Msc: o Kozaku. [przypis edytorski]