Transakcja wojny chocimskiej

Wstęp

I. Dzieje wojny chocimskiej

Polskę uważali Turcy od czasów Batorowych za hołdownika1, ale bardzo niesfornego. Bo i haracz-upominki nadchodziły do Stambułu niestale; i rościła ta Polska jakieś do hospodarstw2, mianowicie do mołdawskiego, prawa, zsadzając lub wysadzając, z wiedzą bojarów3 lub bez niej, hospodarów, wprowadzając tam np. samowolnie Mohiłów4, którzy nie mogli sobie rościć najmniejszego tytułu (oprócz poparcia polskiego) do tej godności. Co jednak najgorsza, jej Kozacy plądrowali bezkarnie brzegi morza tureckiego, zapędzali się do Małej Azji i w przedmieścia stambulskie. Prędzej czy później musiało więc przyjść do rozprawy orężnej, do poskromienia przemocą hardego hołdownika-buntownika. Przeszkadzało temu widoczne rozprzężenie potęgi wyłącznie wojskowej, jaką była Turcja, i szereg najniedołężniejszych sułtanów — opojów, żarłoków, idiotów. Skoro miejsce ich zajął dzielny, ambitny młokos, Osman5, wojna stała się nieunikniona, gdyż klęska cecorska6 uprzątnęła, wedle przekonania Turków, najlepsze siły polskie. Więc zaciął się Osman w uporze, aby samemu wyruszyć na wyprawę, która miała go postawić w rzędzie dawnych zdobywców, mianowicie obok Solimana II: jak ten Węgry, tak on miał wcielić Polskę do swego państwa; nakazał więc jak największe wysiłki i zebrawszy wojsko, wyruszył na czele jego 21 maja 1621 r. ze Stambułu. Wojsko było olbrzymie, dochodziło do liczby 300 tysięcy, ale tylko połowa jego była zdatna do boju, a wyborowe siły były wcale7 szczupłe, janczarów8 np. było tylko około 12 tysięcy; co najważniejsze, nie było żadnego wodza; młodziutki sułtan władał znakomicie bronią, był odważny (sam prowadził jeden szturm), nienawidził chrześcijan, ale nie miał doświadczenia żadnego, a obok niego nie było nikogo. Akcji tureckiej brakowało zupełnie celowości; tłumy sobie przeszkadzały nawzajem, a dowódcy z zazdrości paraliżowali siły. Mimo to, szczególniej z powodu katastrofy cecorskiej, obruszyło się na Polskę nadzwyczajne niebezpieczeństwo; groza imienia tureckiego była jeszcze niezachwiana i zarozumiały młodzik tuszył9 sobie, że samą tą grozą porazi hołdownika.

W Polsce brakło wszystkiego: gotowości wojennej (np. artylerii), pieniędzy, fortec; starano się poruszyć sąsiadów na pomoc, bez skutku; zaciągać wojsko w kraju i zagranicą; powołać pospolite ruszenie; zasoby powiększyć licznymi poborami. Czego nie dostawało10, zastąpił hart wodza i męstwo wojska, którego zebrano około 34 tysięcy, a do nich przybyło około 30 tysięcy Kozaków. Wojsku koronnemu brakło jednak hetmanów: wielki poległ, Żółkiewski; polny, Koniecpolski, był w niewoli — więc poszło wojsko koronne pod dowództwo hetmana litewskiego, Karola Chodkiewicza11; polny, Krzysztof Radziwiłł12, miał pilnować Inflant. Chodkiewicz, żołnierz wytrawny, który z najlepszej szkoły wyszedłszy, własnego geniuszu niepospolite złożył nieraz świadectwa, przedwcześnie z powodu niesposobnego zdrowia zestarzały, hartem woli i poczuciem obowiązku i honoru, syn wierny kraju i Kościoła, celował nad współczesnymi. Dodany mu do boku podczaszy koronny, Stanisław Lubomirski (późniejszy wojewoda krakowski, ojciec buntownika Jerzego) daleko poza nim kroczył i wiekiem, i zdolnościami, mimo wszelkiej własnej krewkości i dzielności; używał tytułu hetmana polnego. Z ramienia sejmu występowali przy nich komisarze, biorąc udział we wszystkich znaczniejszych sprawach; był między nimi Jakub Sobieski13 (ojciec króla Jana), przyszły dziejopis tej wojny. Kozakami dowodził niesforny Borodawka14, którego miejsce zajął wnet Jan Konaszewicz Sahajdaczny15, najdzielniejszy obrońca wszelkich dodatnich tradycji kozackich, na którego odwadze, doświadczeniu, wierności polegał dwór i hetman, a któremu ufali Kozacy najbardziej.

Wojna zataczała szerokie kręgi; pragnęli do niej wciągnąć Turcy również Moskwę, ale ta lizała się z ran i wymówiła się grzecznie. Oba hospodarstwa, mołdawskie i wołoskie (multańskie), zasilały wojskiem i prowiantem obóz turecki; wojewoda siedmiogrodzki, Betlen Gabor16, z swej strony podjudzał stale Turków do wojny polskiej, chcąc w ten sposób odciągnąć wszelkie posiłki, jakie by Zygmunt wysyłał cesarzowi Ferdynandowi17, bo z nim Betlen wojował. Udawał mimo to przyjaźń dla Polski, ale poprzedni hospodar mołdawski, Grek Gracjan18, przejął jego listy do Turków i przesłał do Warszawy; z Warszawy odesłano je Betlenowi, aby mu wytknąć zdradę; on natychmiast oskarżył Gracjana przed Portą i Porta nakazała Gracjanowi stawić się w Stambule; ten, zamiast jako manzul (odwołany z urzędu) szyję oddać pod stryczek, spróbował szczęścia w jawnym buncie, wciągnął Żółkiewskiego, ale zapłacił to własną śmiercią jeszcze przed katastrofą cecorską. Nowy hospodar, Grek Aleksander, za nie dosyć walną sprężystość w wykonywaniu tureckich wymagań został również niebawem złożony z urzędu, a miejsce jego zajął wróg Polaków, Tomsza19; hospodar wołoski, Raduł20, odegrał rolę pośrednika w późniejszych rokowaniach pokojowych. Powoli przeprawiało się wojsko tureckie przez Bałkany i Dunaj; dopiero 2 września stanęło na górach naprzeciw Chocima. Wojsko polskie gromadziło się równie opieszale; o planie pierwotnym, spotkania Turków nad Dunajem, niebawem nie było mowy, i dopiero około 20 sierpnia przeprawiło się całe przez Dniestr na ziemię mołdawską, pod Chocim, walcząc z góry z niedostatkiem żywności i amunicji. Mołdawię po Jassy21 wyniszczono, ale Tatarzy poprzecinali rychło połączenia z krajem i pustoszyli okropnie prowincje ruskie; pospolite ruszenie nie ukazywało się wcale. 1. września przeprawił się i królewicz Władysław przez Dniestr pod Chocim, i przybyli Kozacy, ledwie opędziwszy się Turkom i Tatarom (mirzy22 Kantymira23 i samego chana).

Samego przebiegu czterotygodniowych walk nie zamierzamy przedstawiać24. Dzielnie odpierano wszystkie ataki tureckie i przekonano Osmana, że o łatwym zwycięstwie, jakie sobie sam a pochlebcy jemu obiecywali, nie było i mowy, a niewczasy jesienne, słota i zimno morderczo doskwierały jego siłom. W ciągu tych tygodni zaszły walne zmiany: sterany, nie tak wiekiem, jak chorobą, Chodkiewicz umarł, ale duch jego przejmował i dalej dowódców i mimo coraz dokuczliwszych braków nie myślał nikt o ustąpieniu; liczono przecież na króla, który nareszcie w połowie października do Lwowa zjechał, i na pospolite ruszenie, które się, z przerażającą powolnością, przecież skupiać poczynało. U Turków zajął miejsce równie namiętnego, jak nieudolnego wezyra25 Husseina26, nowy wezyr, Dilawer27, gotowy do traktatów pokojowych przy byle jakim zachowaniu pozorów, to jest nieprzyznaniu się do jawnej klęski. Do takich traktatów była gotowość i po stronie polskiej, wobec wyczerpania zasobów, mianowicie prochów, wobec chorób srożących się w obozie (i królewicz przeleżał całą kampanię na febrę), wobec rozpaczliwej powolności króla i szlachty. Pośredniczył ajent28 wojewody wołoskiego, Wewelli; wymieniano listy, w końcu wyruszyło poselstwo polskie do obozu tureckiego i po krótkich rozprawach, gdy posłowie niczym się ustraszyć ani nakłonić nie dali, zawarto zawieszenie broni i zgodzono się na wstępne traktaty, które później osobne uroczyste poselstwo (księcia Zbaraskiego w r. 1622) na stałe przemienić miało. Traktaty stanu rzeczy nie zmieniały; co w nich o Kozakach i Tatarach wypisano, nie miało znaczenia. Osman zadowolił się tym, że twierdzę mołdawską, Chocim, Polacy Mołdawianom oddali i sułtanowi wyłączne prawo mianowania hospodarów przyznali; z tego tytułu wyprawił też w grudniu świetny, tryumfalny wjazd do Stambułu. Nierównie większy był tryumf Zygmunta, bo po raz pierwszy, przeciw wszelkim tradycjom tureckim, zawierał sułtan pokój na własnej ziemi. Przebieg kampanii dowiódł Osmanowi niesposobności armii własnej, szczególniej jej jądra, piechoty, janczarów; więc za dzielną poradą mądrego Dilawera zabrał się do wytworzenia nowej armii i zniesienia niewygodnych pretorianów, ale ci przewąchali jego zamiary, i Dilawer, i Osman przypłacili życiem, co dopiero w 200 lat później dało się przeprowadzić.

Zygmunt sarkał na traktaty, że nie czekano z nimi jego przybycia, ale sam tu zawinił najwięcej. Polska przypłaciła zwycięstwo chocimskie utratą Inflant, których ogołocony ze wszystkiego Radziwiłł przeciw Gustawowi Adolfowi obronić nie mógł. Pospolite ruszenie zawiodło zupełnie; po wojnie kokoszej z r. 1537 nastąpiła gęsia z r. 1621; opowiadała o niej spółczesna satyra (Niepospolite ruszenie abo gęsia wojna, 1621); potykało się ono, ale podle29 płota, a ruszało, ale gęsi, gumna i skrzynie. Sami żołnierze chocimscy gorzkiego doznali zawodu; wynędzniałych, chorych, głód, mrozy do reszty dobiły. Ale sława zwycięstwa chocimskiego, gdyż Turcy mimo olbrzymich przygotowań po raz pierwszy z niczym odeszli, rozeszła się po całym chrześcijaństwie i opromieniła wojsko, wodzów i królewicza, a napełniła dumą słuszną obrońców chrześcijaństwa. W pół wieku później miał Chocim nowym, walniejszym zasłynąć zwycięstwem.

II. Wojna chocimska w poezji

Poezja współczesna uwieczniła natychmiast zwycięstwo oręża polskiego; nastąpiły szybko po sobie Jana Bojanowskiego Naumachia30 (!!) chocimska, 1622; Marcina Paszkowskiego Chorągiew sauromacka w Wołoszech, 1621 („dwu autorów przydłuższe zabawy tej marsowej sprawy wciąż przeczytawszy” napisał jej autor); Bartłomieja Zimorowica Pamiątka wojny tureckiej, 1623 i inne. Ale to były gazety wierszowane, nie dzieła sztuki. Pierwszy godniejszy nieco wojny pomnik poetycki wystawił dopiero Samuel Twardowski w epopei o Władysławie Czwartym (1648 r. ), „punkt drugi” (str. 51–142) sprawie chocimskiej poświęciwszy. Panegiryzmem zwichnął nieco jej opis, bo tak coraz Władysława wysuwał, jakby ten osobiście wpłynął na zwycięstwo, gdy wiemy, że wprawdzie jego obecność w obozie niejedną trudność (z Kozakami, z Litwą po śmierci Chodkiewiczowa) usunęła, jednakże zwlókł się z łóżka dopiero przy Te Deum31 końcowym. Dalej opisał on rzecz acz bardzo treściwie, ale zupełnie po kronikarsku, nabierając farb poetyckich na wykład całkiem prozaiczny. Nierównie piękniejszy pomnik zawdzięczamy pióru Wacława Potockiego.

Wojna chocimska Ignacego Krasickiego natomiast jest epopeją filigranową (jak i pomnik wilanowski Sobieskiego) i romansową, w stylu Woltera i Tassa, a z dziejami nie liczy się nigdy, bawiąc się w niemożliwe przybory epickie, obowiązujące jeszcze od Eneidy i Włochów; gładki język, miękkie wysłowienie, banalne wymysły, od hartu ludzi i czasów odbiegły nieskończenie. Żadnego związku nie ma również kronika Wacława Potockiego z Osmanem Jana Gundulicia32.

Wojnę pisał Potocki w r. 1670, przed upadkiem Kamieńca i haniebnymi układami buczackimi, które obowiązywały Polskę do haraczu tureckiego i do utraty Podola. Pisał ją wobec coraz groźniejszego niebezpieczeństwa od Turków, gdy się im Doroszeńko z Kozakami poddał, aby wnukom wystawić jako wzór męstwo dziadów, obudzić ich waleczność, wysławiając wielkie dzieło oswobodzenia chrześcijaństwa przez jego przedmurze, Polskę, od najpotężniejszego wroga, który wszystkie siły skupił dla jego ostatecznego zhołdowania. Dla nas jest po prostu niezrozmiałym, jak mógł poeta najbardziej patriotyczne i najaktualniejsze swe dzieło z góry do zależenia w „sepecie” (biurku) przeznaczać i ani na chwilę nie pomyśleć o jego ogłoszeniu, chociaż tego właśnie i czasy i ludzie koniecznie by wymagały, zagadkę rozwiążemy, pomnąc, że publiczność współczesna nie znosiła już wolnego słowa, że poeta nie mógł więc swobodnie rozprawiać, że krępowała go republikańska podejrzliwość, wietrząca wszędzie zamachy na stan szlachecki i jego złote przywileje, tj. na anarchię. Z obawy przed tą nieprzebłaganą cenzurą obywatelską wyrzekał się poeta wszelkiej myśli o druku, aby tern swobodniej rozprawić się z gnuśnością i nierządem współczesnym. I celu dosiągł. O Wojnie chocimskiej nikt się nigdy niczego nie dowiedział, oprócz tych kilku ludzi, szczególniej Lipskich i Pisarskich, którzy oryginał lub odpisy poematu odczytywali. Najcelniejsze dzieło epiki siedemnastowiecznej nikomu nie było znane do r. 1839; nawet J. A. Załuski, którego wiekopomnej zasłudze winniśmy ocalenie niemal całego, olbrzymiego spadku poetyckiego po Potockim, który wiedział o wszystkim, co kiedykolwiek po polsku napisano, nic o Wojnie nigdy nie słyszał. A przecież i oprócz Załuskiego znano i ceniono w XVIII wieku Potockiego, „wielkiego poetę”. Tak nazywał go wyraźnie np. Matuszewicz w swoich Pamiętnikach (III, 25), gdy satyrę Horacego poświęcał wnuczce — nie córce! — poety, Helenie Morsztynowej, wojewodzinie inflanckiej, najzacniejszej matronie polskiej.

Usłyszał o tym poemacie świat polski po raz pierwszy dopiero w r. 1839 w „Tygodniku Petersburskim” (nr. 22 i 24) od Samuela Nowoszyckiego, posiadacza rękopisu; rękopis przeszedł na własność hr. Józefa Borkowskiego, a ogłosił go drukiem Stanisław Przyłęcki p. t. Wojna chocimska, poemat bohaterski w X częściach przez Andrzeja Lipskiego, podwojewodzica sandomierskiego, podczaszego chełmskiego. Z rękopisu współczesnego wydał Stanisław Przyłęcki. We Lwowie 1850.

Rękopisowi Nowoszyckiego-Przyłęckiego brakło pierwszej karty, i z przedmowy, z poświęcenia dzieła J. Lipskiemu, wykombinowali Nowoszycki i Przyłęcki nazwisko mylne autora (Nowoszycki w „Athenaeum” Kraszewskiego, I 1841, wydał „ułamek” z Wirginii Potockiego, znaleziony przy owym rękopisie, niby „Hieronima Lipskiego z r. 1652”). Dopiero Karol Szajnocha w szkicu historycznym o Wacławie Potockim ustalił słusznie jego autorstwo. Po raz wtóry wydano go w „Bibljotece najcelniejszych autorów europejskich — Literatura polska” ,Warszawa 1880 (W. P., Wojna chocimska, poemat w 10 częściach i cztery inne tegoż utwory, ze wstępem A. Tyszyńskiego o poecie). Prawdziwy tytuł poematu poznajemy z jednej z kopii rękopiśmiennych (Ossol. nr. 1348); jest on bardzo obszerny, a zaczyna się (co potwierdzają aluzje w dedykacji) od słów: Transakcya Wojny chocimskiej itd., jak niżej na str. 1 naszego wydania

III. Treść Wojny chocimskiej

Jan Lipski, starosta czchowski, sądecki i perejasławski (1637–1683), dzielny żołnierz, zięć poety (drugą jego żoną była Zofia Potocka, r. 1669 — 1677; po jej śmierci ożenił się po raz trzeci, tym razem z Sapieżanką, wdową po Lubomirskim), otrzymał w darze od teścia ten poemat; nie dla niego go napisał, ale w nim umieszczał zaszczytne wzmianki o Lipskich i Pisarskich (pierwsza żona starosty była bowiem Pisarska z domu). Trybem nieodzownym zaczyna poeta od wiersza herbowego na jego Drużynę (odmianę Szreniawy własnej: rzeka w polu), przekabaconą na italską jakąś Druentia wedle mody ówczesnej; zepsuł wiersz nieskończonym wyliczaniem wszelakich sławnych rzek świata. Dalej szła obszerna przemowa prozą, zagajona i zakończona wierszami.

„Z wojną idę do ciebie, o mój Janie złoty”... — zaczyna ją poeta — „i niedługo rozmyślałem się, że tę pracowitem wyrobioną piórem moję lukubracyą ofiaruję W. Panu testamentem... tę sarmacką Bellonę, wieczny sławy naszego narodu pomnik, wierną odrysowaną pracą poświęcam”.

Po wycieczce, równie wówczas nieodzownej, przeciw zawiści, szczypiącej wszelakie obce dzieło, przechodzi poeta do wysławiania pisma, co jedyne nieśmiertelność ludziom poręcza; przeciwstawia dawnym, pogańskim czasom z ich bohaterami i cnotami naszą marną, acz chrześcijańską teraźniejszość, żałuje szczególniej, że właśnie Polsce brak pisarzów, którzy by świetne przodków czyny na chwałę narodową wiekopomną wystawiali, i takie wyliczając wszelakie (szczególniej Jana Zamojskiego), przechodzi do królów obcych, których zwykłym swym trybem silnie nicuje (nie oszczędzając i Batorego). Że się bez obcych śmiało obejść możemy, dowodzi właśnie chocimska wojna — tu wplata panegiryk na króla Michała i tu już tworzy ów anagram, Jam Lech (z Michael), co powtórzy w samym poemacie. „Transakcyi (sprawy) tedy wojny chocimskiej jedno przez lat ośmdziesiąt od śmierci Stefana, jakośmy zza morza przywieźli króla, pamięci godne dzieło do rąk ludzkich podaję”,bo „domowych z Kozaki i z Tatary hałasów wspominać szkoda, za szwedzkie się wstydzić potrzeba; Węgrowie (mowa o Rakoczym) i Moskwa trochę nas ozdobią, i to, kto uważy smoleńskie trzyletnie oblężenie, jako wiele okazji dzielnych czynów zgubiło, nie masz się z czego chlubić; nie masz dla Boga, bo na koniec upadliśmy i nie tylko Smoleńsk nazad, ale Kijów, Perejasław i inszych niemało powiatów z całym nam odebrali Zadnieprzem, za to, żeśmy palili księgi owe Twardowskiego o ich ekspedycjach napisane33” Nasarkawszy się na pobory, co kraj zubożyły, na Jana Kazimierza i stronnictwa za interregnum34, wysławia nowego króla, i po tym prozaicznym odstępie od rzeczy wraca do Lipskiego „z swoim prezentem”, wierszami wychwala przezacny dom Lipskich i wszystkich Srzeniawitów, dalej dziada, ojca, stryjów Lipskiego; dalej koleje jego własnego życia i dzielne spełnianie wszelkich obowiązków, i kończy życzeniami szczęścia, zaszczytów, nagrody za trudy i najdłuższego życia.

Ogromny wstęp ten przenosimy w naszym wydaniu na koniec poematu do Dodatku. Razi on nas dzisiaj niejednym: wiersze herbowe są niesmaczne; proza przedstawia cienką nitkę polską, na której nanizane olbrzymie cytacje, zdania i słowa łacińskie, trudno zrozumiałe dla dzisiejszego czytelnika: nawet w kilku przytoczeniach powyżej łacinę usuwaliśmy. Przedrukowujemy go jednakowoż, żeby nie rozrywać całości. Dawniejsi wydawcy zeszpecili haniebnie tekst prozaiczny; nie rozumieli go wcale i z mądrych a trafnych zdań, acz niemiłosiernie łaciną przytłoczonych, uczynili jakąś nieforemną masę; uwzględnienie dwóch niewyzyskanych dotąd rękopisów pozwoliło nam przywrócić dedykacji właściwe i zrozumiałe brzmienie.

Czyż poeta nie pomyślał i o innym wstępie, o innej redakcji jego? Bo sam a sobie słusznie twierdził, że nie był extemporaneus, tzn. nie zadowalał się, jak niemal wszyscy skrybenci XVII wieku, pierwszym rzutem, że pracę pociosywał stale. Posiadamy też rozmaite redakcje innych jego wierszy, np. jego Pogrom turecki pod Chocimem w r. 1673 (zwycięstwo Sobieskiego) istnieje w brzmieniu krótszym (w Wirydarzu Trembeckiego) i obszerniejszym i poprawniejszym (w rękopisie poznańskim, wydanym przez B. Erzepkiego); podwójnej redakcji uległ wstęp do Wirginii itd. Wiemy przecież, że Potocki władał i piękną prozą polską; znakomite jej próby daje rozpoczęty w r. 1669 zbiór p. t. Przypowieści i przysłowia. Nic jednak nie wiadomo dotąd o jakiejś nowej redakcji czy Wojny chocimskiej, czy samego do niej wstępu.

Wiemy więc od samego poety, że obruszyło go, iż Polacy o sobie i własnych sławnych dziełach mało co wiedzą, a jeszcze mniej piszą, gdy np. Francuzi „szczere fabuły i bajki, ludziom próżnującym dla zabawy, romansze35 wielkimi tomami piszą”. Wybrał oto z tej przeszłości właśnie to, co największy zaszczyt narodowi przyniosło, Chocim, i dzieła w dziesięciu „częściach” dokonał. Rozmiary tych części nierówne, najdłuższa (trzecia), liczy 1784 długich wierszy, najkrótsza (ósma) 694; podział jednak wcale odpowiedni. Zaczyna dzieło korną prośbą od Stwórcy o zmiłowanie nad chrześcijaństwem i własnym narodem, a kończy również prośbą o zachowanie pokoju i wolności, rządnej a silnej. Pierwsze dwie części — to przygrywka do Chocima; pierwsza opowiada o przyczynach zatargu, o zachłanności potęgi tureckiej, o Tatarach i Kozakach, o sprawach wołoskich, o Cecorze; druga wprowadza w przygotowania tureckie i polskie, uchwały sejmowe, wysyłanie poselstw o pomoc do krajów ościennych. Część trzecią zaczyna opisem wiosny i lata 1621 r., pochodu Lubomirskiego, przybycia Chodkiewicza i przeprawy przez Dniestr, wyczekiwania posiłków, szczególnie Kozaków i kończy ich tęsknie i trwożliwie upragnionym przybyciem. Czwarta zaczyna [się] opisem jesieni, poświęcona pierwszym wrześniowym szturmom tureckim; piąta i szósta dalsze opisują. Siódmą zajęła śmierć Karakasza, osadzenie nowego wezyra, Dilawera, i śmierć Chodkiewicza. W ósmej obok dalszych i równie bezskutecznych szturmów nawiązują się pierwsze układy, prowadzone coraz skuteczniej w dziewiątej, aż w dziesiątej pokoju dobito i wojska pole walk opuściły. Zwyczajem ówczesnym, stale np. przez Twardowskiego przestrzeganym, dopisywał Potocki na brzegach kart króciutką tylko treść każdego ustępu (»ustępem« sam nazywał tylko dygresje, tj. zboczenia od wątku głównego, i epizody); »argumenty« te w naszym wydaniu na tym samym miejscu zachowujemy.

IV. Źródła

Wyliczył je na karcie tytułowej sumiennie poeta. Uważał za swoje powołanie wierszopiskie, prozę łacińską „przysmaczać” rymami polskimi. Za głównego przewodnika obrał Jakuba Sobieskiego, wojewodzica lubelskiego, jednego z komisarzy sejmowych, dodanych wodzom do boku, który wypadki dzienne notował w „diaryuszu” (Dzienniku), a później je po łacinie opracował i wydał pt. Commentariorum belli Chocimensis libri tres, w Gdańsku 1646 r. Potocki śledzi Sobieskiego krok za krokiem — jego wiersz bywa nieraz tylko omówieniem owej prozy — ale korzystał i z innych źródeł, np. z łacińskiej kroniki biskupa Pawła Piaseckiego (jemu zawdzięcza opis wycieczki Osmanowej pod Kamieniec i Paniowce, o czym Sobieski zupełnie milczy, jak i inne źródła współczesne), dalej z obu epopei-kronik S. Twardowskiego, z Przeważnej Legacji (1638 r. i częściej), jak i z Władysława Czwartego (1649 r.): znał je tak dokładnie, że słowa Twardowskiego tkwiły mu w pamięci i że je powtarzał; jemu też chyba zawdzięcza używanie prócz w znaczeniu tylko. Obok tych czterech dzieł zasadniczych polegał i na podaniach rodzinnych, np. Pisarskich i Lipskich.

Natomiast zmyślał swobodniej wszelkie modlitwy i wota (śluby) Chodkiewicza i Lubomirskiego, i innych (Sobieskiego, Lipskiego, Pisarskiego), i Turków przemowy i rady, na polu bitwy i w namiocie, w dywanie i u sułtana, chociaż i do niektórych z tych mów znachodził36 w źródłach oparcie i szczegóły. Całkiem jego własnością są opisy przyrody, pór roku, zajęć dziennych; wycieczki przeciw współczesnym, niewieściuchom, piecuchom (domatorom), sobkom; przeciw pochlebcom i obmowcom (u dworów); o znikomości ludzkich przedsięwzięć. Na koniec liczne, nieraz szeroko opowiedziane anegdoty i aluzje (napomknienia) historyczne, przeważnie z świata starożytnego; tu zapuszcza się poeta w szczegóły dzisiejszemu czytelnikowi zupełnie obce, nieraz nadto dziwaczne.

Wylicza np. z powodu Srzeniawy-rzeki wszelkie i najobskurniejsze37 rzeki starożytne, np. „niechaj się Cybeliną Almon chełpi łaźnią” (w podrzymskim tym potoczku obmywali kapłani Cybeli jej posąg co roku), dalej Amphrysus, Lincestis itd., rzeczki w Tessalii itd., z mitologii znane; za to rzeki Arymaspus złotonośnej wcale nie było; on ją sam zmyślił, był tylko lud Arymaspów, co gryfom złoto wykradał. W przytaczaniu tych anegdot nieraz się Potocki myli, czy z własnej winy, pomieszawszy nazwy i rzeczy, czy z winy ogólnie powtarzanej bajędy. Jeden przykład: w księdze siódmej, w. 927–1018, o zgubnym pochlebców i obmowców wpływie na panujących, trzy anegdoty przytoczył, wszystkie mylne. Nie Thais wymogła na Aleksandrze, że spalił Persepolis (on pałac, nie miasto, i nie dla Taidy spalił); Kallistena, krewnego Arystotelesa, kazał Aleksander obwiesić, ale nie dlatego, że Kallistenes przeczył jego boskiemu pochodzeniu: przeciwnie, to właśnie Kallistenes tę bajkę zmyślił i szerzył i tym się szczycił — zarozumiały i niezręczny historiograf Aleksandra potknął się na czymś zupełnie innym. Arystypa wreszcie nie kazał ściąć Dionizjusz po obiedzie: dowcipnemu dworakowi, mistrzowi sztuki życia i odpowiedniej filozofii (hedonizmu, używania mądrego, filozofii cyrenajskiej, co Potocki z cyniczną pomieszał), wybaczał Dionizjusz chętnie i najdrażliwsze dowcipy; — umarł też Arystyp najprozaiczniej, zachorowawszy podczas powrotu do ojczyzny.

Za takimi to anegdotami upędzał się formalnie poeta i czyhał na sposobności albo sam je stwarzał, aby takie pouczające powiastki wtrącać. Zmyśla np., że nowy wezyr z nauczycielem Osmanowym opowiadają sobie stare dzieje, niby „dni pożycia swego” (musieliby dwieście lat żyć, gdyby to pamiętali), aby tylko wsadzić bajeczkę o „Tamburlanie”,obwożącym zwyciężonego Bajazeta w żelaznej klatce, o którą głowę sobie Bajazet rozbił, gdy żonę i córki na usługach nagie obaczył: „stąd prawo, co ich (Turków) carom broni ożenienia”; — wszystko najmylniej: bajkę o klatce itd. wymyślili Grecy; w istocie Tamerlan Bajazetowi wszelkie wyrządzał zaszczyty, acz go, szczególniej po nieudałej ucieczce podkopami ziemnymi, pilnie strzegł; owego zaś prawa nigdy nie było; zwyczaj bronił sułtanom tylko żenienia się z turkiniami (córkami wezyrów itp.); przeciw temu zwyczajowi właśnie Osman postępował.

Potocki znał na wylot całe Pismo św. i autorów klasycznych (łacińskich; po grecku wcale nie umiał), Liwiusza, Tacyta, Justyna, a z poetów, obok Eneidy i Georgik Wergiliuszowych, osobliwiej Przemiany i „Kalendarz” (Fasti) Owidiuszowe; czytając to, notatki robił i z nich później obficie korzystał; stąd to nagromadzenie wszelakich nazwisk mitologicznych i innych. Czytał równie uważnie historyków nowszych, Thuana i in., ale brakło mu tablic synchronistycznych, porównawczych, więc mylił się co do współczesności wypadków i osób fatalnie; np. Tamerlan (1400) i nasz Bolesław Wstydliwy (Pudyk, 1250) są mu współcześni, pomieszał więc napad Mongołów z XIII w. z późniejszym o półtora wieku. Albo taką popełnia myłkę: Sobieski powoływa u niego w r. 1621 bitwę pod Groningen, którą Szwedzi przegrali — po raz pierwszy powinęła się im wtedy noga w Niemczech — w r. 1634 dopiero, chociaż właśnie różnowiercy polscy dzieje wojny trzydziestoletniej a szczególniej Gustawa Adolfa bardzo pilnie śledzili (i Potocki przerobił wiersz Przypkowskiego na Gustawa Adolfa z łaciny na polskie i do straconego Kamieńca odniósł r. 1672). Dla konceptu z królem Michałem, mniemanym przyszłym oswobodzicielem Europy od Turków, naciąga Michała VIII Paleologa, jakoby po jego trupie Turcy do Europy wkroczyli; tymczasem Michał ów założył tylko ostatnią carogrodzką dynastię Paleologów (po zniesieniu cesarstwa łacińskiego), a Turcy dopiero w następnym wieku w Europie się usadowili na stałe. Więc z historycznością tych przykładów bywa nieraz bardzo krucho, jak i z pisownią nazwisk, dla rymu przekręcanych (np. Selin zamiast Selim, mylnie oprócz tego przezwany zięciem zamiast wnękiem — wnukiem Mahometa II; był on zięciem chana tatarskiego, ale synem Bajazeta II, którego z tronu złożył). Najzabawniej wypadł katalog narodów wschodnich, jakie niby Osman pod swoje buńczuki pozaciągał (ks. IV, w. 150 — 190); jest to straszna gmatwanina nazw mitologicznych, klasycznych i nowych wschodnich, gdzie tylko rym i ilość zgłosek rozstrzygały; dostały się do tego katalogu i narody celtyckie, np. Cadurci, z trackimi Bisalty; Cyrci, to Liwiuszowy ludek rozbójniczy w Persji, Cyrtii lub Cyrtaei; Chiny i Indie tu zastąpione wbrew wszelkiej historii; zaczyna zaś od obu słupów Herkulesowych, Kalpe i Abila (dzisiejszy Gibraltar i t. d. ). Wobec tej powodzi klasycznej ustępuje zupełnie świat biblijny, chociaż i on z Karmelem i in. poprzytaczany; Nabuchodonozor, Sisara, Antioch, Senacherib itd. przewijają się równo z Sesostrisem, Macedończykiem, Emiliuszami. Cokolwiek bądź, widoczne jest znaczne oczytanie poety, obfitość jego źródeł.

V. Plan, styl i język

Wojna chocimska nie jest poematem; pozostaje kroniką wierszowaną; nie gardził jednak poeta wypróbowanymi środkami epickimi. Nie wprowadza nas wprawdzie in medias res, jak to powinien epik prawdziwy; zamiast zacząć od 2 września lub później nieco, poświęca pierwsze dwie księgi przesłankom wojny, chociaż to wszystko dałoby się wygodnie i później streścić. Ale jest inwokacja epicka, wezwanie Boga; są dalej próby kreślenia przyrody, niezłe opisy zmian pór rocznych i dziennych, dowodzące bystrego oka myśliwego i rolnika, co się zżył z przyrodą; mianowicie wschód dnia coraz inaczej, a zawsze ładnie opisany. Co jednak nierównie ważniejsze: poeta charakteryzuje ludzi, chociaż wyłącznie tylko przez ich mowy. Polacy, Kozacy, Turcy mówią językiem Potockiego, ale jednolity język nasiąka odmiennymi tonami wedle osoby mówiącej. Inaczej mówi gorączka Lubomirskiego; inaczej przezorność Sobieskiego, co nigdy wszystkiego na jedną kartę nie stawi; inaczej głęboka powaga Chodkiewicza, animusz rycerski młodego Lipskiego, natchnienie krzyżowca, starego Pisarskiego, dojrzałość rady Muftiego, zapalczywość niesforna chłopczyka Osmana; — tylko Kozaka nie utrafił Potocki: przemawia on do Osmana nie z chłopska-kozacka, lecz jak rycerz, i słusznie mu Osman zarzuca: „czy nie uczył ty u giaurów38 szkoły?” Z tym jednym wyjątkiem należy te pierwsze próby odmiany charakterystycznej wedle wieku, stanu, temperamentu uznać za bardzo udałe, chociaż Turcy nie używają własnego wschodniego stylu (którego Potocki wcale nie znał), polskim jedynie się posługują.

Starał się dalej Potocki zachować obiektywność epika, oddać i nieprzyjacielowi, na co zasłużył, i wyraźnie ten swój zamiar zapowiedział (ks. I. w. 429–433), chociaż niezupełnie dotrzymał; mianowicie w scenach z Osmanem obniżał się do zbyt płaskich i grubych rysów. Od kroniki suchej odbiegał wylewami gorącego uczucia; jego sarkania na nierząd dawny, na zbytki nowe, na niewojenność szlachty, jego docinki rodowi szwedzkiemu, jego panegiryki Michałowi (całkiem niezasłużone, jak to niebawem sam się przekonał), to wszystko ożywia skutecznie, przerywa jednostajne opowiadanie. Umie je i inaczej urozmaicić: opisami osób głównych, acz tylko ich zbroi i rumaków (o rysach twarzy itd. nie ma jeszcze mowy, jakby szlachta przedstawiała się masą zbiorową bez rysów indywidualnych); dalej ich mowami; opisami przyrody (głównie tylko atmosfery, oświetlenia); anegdotami historycznymi, wspomnieniami (najpiękniejsze w przemowie do Lipskiego str. 390, gdzie wylicza „domy szlacheckie” Śrzeniawitów od Podgórza do Śląska). Nawet opisy szturmów i bitew nie powtarzają się jednostajnie, jest pewne ich stopniowanie; tu jednak Potocki poniekąd zawodzi. Żaden bowiem batalista XVII w., ani Piotr Kochanowski, ani Samuel Twardowski, ani Wacław Potocki, osobiście nie walczyli nigdy, więc te ich opisy trącą raczej literaturą, schematem, niż prawdą-przeżyciem.

O kompozycji nie ma mowy; zastąpił ją układ chronologiczny, dzień za dniem — acz nie każdy wymieniony, uwaga na głównych skupiona; więc i o jakimś zawikłaniu akcji, intrygi, nie myślimy; jedność stworzyły wypadki same; główny ich bohater zstępuje przedwcześnie do grobu. Styl natomiast epicki, podniosły, uroczysty, godny przedmiotu; miejscami tylko rubaszność autorska i niewyrobiony smak oszpeciły zbyt płaskimi konceptami tok zresztą znakomity. Nie brak ulubionych kalamburów, gry słownej: więc Warna, klęską pamiętna, woła wara na Polaków; są anagramy, MichaelJam Lech; są liczne aluzje herbowe. Mowy w stylu Liwiuszowym. Epika wyróżnia malowniczość stylu, osiągana głównie przymiotnikami, bez których rzadki rzeczownik; są obszerne porównania, znakomite przenośnie, głównie z życia i wrażeń myśliwego, rolnika, gospodarza. Nie dba jednakowoż o stale epitety; chyba Osman coraz „durny” (szalony, zarozumiały); powtarzają się porównania i opisy głównie dnia wschodzącego; dla dobitności powtarza nieraz anafora słowa lub całe części zdania.

Największą poematu ozdobą jest jego język. Przestarzałych form, słów, zwrotów w nim mało. Z form należy wymienić drugie i czwarte przypadki liczby pojedynczej żeńskiej: prace, baszę, pracą, płacą, zamiast pracy, baszy, pracę, płacę; drugie przypadki liczby mnogiej męskiej Tatar, suchar, janczar zamiast Tatarów itd.; bardzo liczne 6 przypadki na -y, zamiast -ami; przed wojski, pióry (piórami), z pułki, pęty itd.; 7 przypadki na -iech: w hetmaniech, raziech (razach); używa jeszcze liczby podwójnej: obie stronie (strony), siestrze, córce, strzelę (strzały). I to niemal wszystko już; Azyej zamiast Azji, o płacej itp. do wyjątków należą, jak i imiesłów bojący, bojąc (bez się, które Potocki często opuszcza, jak i końcówkę -je, np. sroże zamiast srożeje). Ociec (ojciec), wszytkie (wszystkie), barzo (ale bardziej), aże (aż), wżdy (przecież), to najpospolitsze okazy dawnego języka. Imiesłowu używa całkiem swobodnie, jak Francuzi, jak Pasek, najbardziej zaś St. Leszczyński i Litwa, np. który rano z Hussejnem, podskarbi trzecie miejsce wziąwszy, zaprasza itd.

Form i słów narzeczowych używa dla rymów, nieraz wcale sztucznych, nieraz dosyć pospolitych (powtarzanie np. czasownika złożonego i niełożonego: ukaże i każe rymują), więc kościół, gościoł (zamiast gościł wedle wymowy ludowej pewnych okolic); dla cynadry powie ladry, zamiast leiry (Leiter, drabina); zmieni dowolnie pisownię, aby rym dla oka pełny wypadł; w niniejszym wydaniu przywracamy formy poprawne tam, gdzie nas przekręcenia zbyt rażą, bez względu na rym; usuwamy więc takie formy jak gościoł, rościoł, dosić, na czesie (zam. na czasie), lepi, bardzi, gęści itp. (zam. lepiej, bardziej, gęściej), umyśnie, loźny, pioron, z grontu, sierci (dla rymu, gdzie indziej czytamy poprawnie: umyślnie, luźnym, piorun, grunt, sierść), ony, ty, obfity itp. (zam. onej, tej, obfitej), wreszcie gwarowe e przed ł, r (w słowach jak: siła, miły, omyłki, uprzedził, nawiedził, zostawił, Kazimirski, Birże, itp. ).

Potocki mistrz nad językiem nieporównany, bo owładnął jego bogactwem i z nadzwyczajną lekkością i zręcznością każdą przezwycięża trudność. Jak blady język Kochanowskiego wobec jędrności, barwności, wypukłości, niesłychanej obfitości, która język Potockiego nawet nad Twardowskiego wyniosła! Myśliwy, gospodarz, rolnik, szafuje skarbem domorosłym, najrzadszych użyje wyrazów dla pełnego wydania obrazu, myśli, porównania. Lecz słowniczek, dodawany do wydań dawniejszych, zawodzi; nie objaśnia wcale, czego dzisiejszy czytelnik już nie zrozumie. Np.: (wojsko) idzie na maciory; domyślamy się ze związku, że „wraca na leże”, ale to przenośnia od pszczół (pczołami je jeszcze Potocki zowie) i ula; maciora to ich matka, królowa. Albo: fortuna daje coś komu na wymiot; nazwa to stała małego daru, jaki ubogi wymiata (wyrzuca), aby wielki ułowić: i fortuna drobnostką usidli człowieka, aby go tym silniej porazić. W ks. I, w. 220: Prócz że tamecznych krajów ludzie są tworzydła znaczy: Oprócz tego, że (tak stale Potocki samo prócz że używa), są (Polacy) ludźmi tworzydła tamtejszych krajów (tworzywa, osnowy); — w słowniczku znajdzie czytelnik tylko: tworzydło, worek, w którym sery wyciskają! Gdzie znaczy u Potockiego, jak i u Kochanowskiego i in., także i gdy, ale o tym wydawcy nie wiedzą, itd.

Otóż na stronę językową zwrócono w niniejszym wydaniu baczną uwagę; objaśniano słowa, które na pozór objaśnienia nie wymagają, lecz w istocie dziś są niezrozumiałe, np. takie ustawnie sprawować — słowniczki milczą, że to znaczy: ustawicznie się usprawiedliwiać. Dla wygody czytelnika objaśnia się stale każde słowo w przypisku, nie w słowniczku; ile więc razy powtarza się imo, kobuz itd, tyle razy objaśnia się je u dołu, nie odsyła czytelnika do poprzedniego objaśnienia. Dotyczy to szczególnie słów obcych, tureckich i łacińskich, których aż nadto w poemacie, więc za każdym razem objaśnia się emiry (rozkazy), propozyt (zamiar) itd.

Co do słów obcych, używa poeta wiele tureckich (ale przeważnie tylko pospolitych), za przykładem Twardowskiego, dla oddania kolorytu wschodniego. Używa, jako Podgórzanin i właściciel wsi ruskich, słów i form ruskich (dla wiersza), np. sorom i i.; czeskie rzadkie, najczęstsze hustem, gęsto (pisze je mylnie i przez ch, chustem, bo jako Polak h i ch nie odróżnia). Francuskich nie ma jeszcze, prócz randewu i szarża (stopień wojskowy); więcej niemieckich, czasem dla żartu, czasem dla rymu, np. binder, pluder, kranki, szwanki, wincze, glance, cugi im. Nierównie więcej włoskich: dziardyn (ogród), foza (moda), galantomo (elegant), speza (wydatek), bando (ogłoszenie), spasso (zabawa), tyr (tiro, przytyk), awizy, splendeca i kontenteca, rewolta, seguito (orszak) itp.

Najwięcej łacińskich, szczególnie dla wszelkich pojęć umysłowych, dalej dla wyrazów prawnych — ale obfitego szeregu kauz, kwerel, obligów, errorów, komputów, wotów, pakt (2 przyp. liczby mnogiej!), lig, laudów, sensów, magistrów itd. itd. nie myślimy wyliczać. Gorzej, że autor nie pogardza łaciną i dla wyrazów konkretnych, że powie rugi zamiast zmarszczków, stywa zamiast kozicy, spuma zamiast piany (pomijam sag, kons, fluks, fast i i., objaśniane niżej). Co jednak najgorzej, dał się autor uwieść łacinie szkolnej i co do składni, i co do szyku słów, łacińskiego, wolnego, nie polskiego, naturalnego. Ten łaciński szyk słów sprawia największe trudności dzisiejszemu czytelnikowi, który winien sobie nieraz policzbować właściwe następstwo słów, np. (z Pogromu Tureckiego):

Tysiąc sześćset siedmdziesiąt i trzeciemu roku

Z niewinnym przez Heroda okrutnego końce

Zabiciem izraelskich niesie niemowlątek,

Piętą Achillesową i rękopisu i wydań dotychczasowych jest przecinkowanie. Potocki tylko o kropki dbał; jego dwukropek i średnik i i. nieraz tylko przestanek, cezurę wiersza oznacza; szafuje nadto hojnie znakiem zapytania. Wydawcy tekstu wcale nie rozumieli dokładniej i ich przecinkowanie stale myśli przeczy, — więc zupełnie je zarzuciłem i własne przeprowadziłem, wedle istotnej myśli, aby jej zrozumienie czytelnikowi umożliwić. Przy obfitości pomysłów i porównań, np. z pisma Starego Zakonu (por. modlitwę Lubomirskiego, ks. VIII, w. 57–70, porównanie z budową Świątyni, o którym panu podczaszemu się ani śniło), szafował Potocki co raz nawiasami, ale sam kładł je wyjątkowo na piśmie — w tym wydaniu stale je wyrażano. Potocki sam przerywa podobne wtręty, jeśli obszerniejsze, najprozaiczniejszymi zwrotami, np. więc do rzeczy, krótce rzekszy, ale wracam do miejsca (III, 1291), dokąd mnie pióro uniosło itp.

Obfitość przysłów i zwrotów przysłowiowych nawet Rejową przewyższa. Są takie, których ani Rysiński nic zapisał; inne znakomicie jego zbiór przysłów potwierdzają; niejeden zwrot stale się powtarza, np. zadąć sowę (zasępić się), odtoczyć od czopa (oddać za swoje), upijać się na co (przedwcześnie liczyć na coś), na szydłach siedzieć (o sytuacji drażliwej nadto), wpaść w ptaki (popłochu narobić, pomieszać szyki) itp.; nawet z klasycznego świata się odnajdą zwroty, np. Ulisses na Frygi (frant na głupich) itp. Nie wystrzega się Potocki powtarzania obojętnych słów (co ostateczna redakcja utworu usuwać by winna) w zbyt krótkich odstępach. Niejedno słowo powtarza w rozmaitym znaczeniu, np. rum (wykrzyknik: dalej, w drogę; rumowisko, gruzy; wolna droga, przestwór, przejście); rugi (zmarszczki, z łac. ruga; z niem. rugi sądowe; w końcu i gwar, szum) itp.

Budowa wiersza, ulubionego trzynastozgłoskowca rymowanego dwójkami, prawidłowa; myśl urywa się z wierszem, lecz, częściej niż u spółczesnych, przenosi się i do następnego; średniówka zawsze z końcem słowa przypada; dwugłoski eu, au słów obcych liczy poeta, wedle wiersza, bądź za jedne, bądź za dwie zgłoski: feud, kausa, Europa itp. są więc i dwu–, trzy– i czterozgłoskowe. Rym, znacznie obfitszy, pełniejszy, niż np. u Kochanowskiego (jego rymów gramatycznych, na końcówki -ować, -emu itp. nie ma już wcale), winien dla oka jawnie wystąpić, nie tylko dla słuchu, i z tego powodu poeta nieraz sam kawi (dziwy stroi), co innym wyrzucał; w niniejszym wydaniu przywrócono nieraz formę prawidłową z uszczerbkiem dla rymu; zresztą zatrzymano dawny język, ale kreskuje się ó (poeta zna tylko o), i pisze się i, y, gdzie wypada, zamiast ie, e przed m, nimi, nie niemi; którymi, nie któremi. Język i wiersz nie odbiegają więc znaczniej od współczesnych znakomitszych pisarzy, Twardowskiego czy Kochowskiego; na uznanie szczególne zasługuje, że złożonych przymiotników Potocki niemal wcale nie używa, jest tylko orzeł białopióry i gdy o słońcu mowa, złotobiodre, ogniogrzywe (jego konie), złotolite itp.

VI. Znaczenie poematu

Dla Potockiego — najbardziej to słoneczny utwór muzy jego, niesłychanie obfitej; tylko sielanka Libusza, spółcześnie napisana, jeszcze większą tchnie swobodą, a nawet swywolą. Powstał bowiem poemat w najszczęśliwszej chwili życia: żaden cios nie ugodził jeszcze w błogie zacisze domowe, nic nie zamąciło ani nawet nie zagrażało szczęściu rodzinnemu, a myśl upragniona, ulubiona, że na koniec przestały „kwoki szwedzkie wodzić polskie kaczęta”: że Piast osiadł na tronie, a z nim wrócą Jagiełłowe czasy, opromieniała całe dzieło i chwile jego tworzenia. Optymizm poety jeszcze niewzruszony.

Dla nas — najbardziej to jednolity, najdoskonalszy więc utwór poety. Nazwaliśmy go kroniką, ale wystarczy rzut oka na kronikę Twardowskiego, aby ocenić wyższość Potockiego. Twardowski wciągał sumiennie każdy szczegół, niczym nie wiążący się ani z Władysławem, ani z Chocimem, a więc: pogrzeby cecorskich ofiar, zamach Piekarskiego, wesele Chodkiewicza itd.; Potocki wybierał, chociaż miał Twardowskiego przed oczyma, odrzucał wszystko zbędne. Twardowski nie ustrzegł się brzydkiego panegiryzmu wobec króla Władysława: ten, choć całą kampanię w łóżku przeleżał, jest niemal wszędzie obecny i czynny; Potocki prawdę ciął, a już najbardziej znienawidzonym Szwedom; nie przemilczał o dezercjach szlachty, o rzezi niewinnych Wołochów (i sarkał na zbyt łagodne jej ukaranie), o łupieskich zapędach Kozaków i ciurów. Twardowski pisze sucho, mimo grubo nałożonej szminki literackiej (począwszy od wzywania Muzy, gdy Potocki od Boga zaczyna, i od porównań i zwrotów szkolnych). Wykład Potockiego, przeciwnie, nabrzmiał uczuciami kornej wdzięczności i ufności w łaskę i opatrzność boską; dumy szlachetnej, radości nadmiernej, że należy do narodu, co takiego dzieła dokonał; zespolili się w nim gorący miłośnik ojczyzny i katolik szczery. Boć to nie tylko najbardziej patriotyczne, ale i najbardziej katolickie dzieło Potockiego39. Nie tylko uznaje na każdym kroku palec Boży, ale i przed świętymi (św. Wacławem) się korzy i przed Matką Boską i aniołami; co do św. Michała, zniża się nawet do płaskiego konceptu, godnego najlichszego ascetycznego pisarka (św. Michał zachował tryumf nad Turkiem dla swego „drużby”, tj. współimiennika, króla Michała!). Przeciwko duchowieństwu raz tylko zdobył się na uwagę uszczypliwa, na tyr, o jego nieofiarności dla ojczyzny, gdy inne jego dzieła w nierównie dotkliwsze tyry stale obfitują.

Wzniósł się Potocki w tym dziele najwyżej; w trzy lata później opisał drugi pogrom chocimski (1673 r.), ale jakże obniżył lot z r. 1671. Szpecą go teraz płaskie koncepty; szydzi z tych Turków, co się w 1673 r. nierównie lepiej bili niż w r. 1621; z ich Huseina robi Gąsiora (wedle ruskiej husi), a z Kaplanbaszy Kapłona, i rozwodzi się szeroko nad nieprzyzwoitą „gadką” Kochanowskiego o „dziale” przyrodzonym! W roku 1621 miał przecież również Husseina przed oczyma, ale o gąsiorze itp. ani pomyślał. Pogrom 1673 r. — to zwykła gazeta („nadzwyczajny dodatek”), wierszowana; Wojna, to dzieło sztuki i natchnienia patriotycznego.

To nim owładło — więc, że sam Polak, zazdrości poniekąd Litwie, iż Chodkiewicza wydała, i kosztem Chodkiewicza podwyższa nieco Lubomirskiego, tegoż monomachię nawet wykomponował; między Kozakami sławi Sahajdacznego głównie dla wierności niewzruszonej; wprowadzając jego osobę, poświęca jej więcej wierszów niż wodzom polskim; obok Lipskich i Pisarskich sławi Arciszewskich, eksarian arianów, i różnowierców Anglików (dla Jakuba króla i dla ich floty, zwycięskiej nad hiszpańską) chlubnie wysławia. Zygmunta wyszydza coraz dotkliwiej: na początku prawi jeszcze o nim jako o wielkim, bo o królu polskim, ale czym dalej, tym sroższe docinki; przedrwiwa też wóz panegiryków, naładowany dla Władysława za granicą. Natchnienie patriotyczne wybucha jednak także inaczej: w skargach na opieszałość, próżnowanie, marnotrawstwo, zbytki, zniewieściałość, brak miłości ojczyzny, sobkostwo współczesnych. Epik ustąpił satyrykowi; dydaktyczna, moralizatorska żyłka nabrzmiewa; poeta, obruszony miernotą i niskością otoczenia, żółci domieszał do swych lazurów; ogarnia go pesymizm na widok nędznych potomków sławnych dziadów i pradziadów; dlatego wystawia im to zwierciadło, aby się w niem przejrzeli. Nowa to podnieta i pobudka do żywego, uczuciowego tworzenia. I powstało w końcu dzieło, z obfitego piśmiennictwa siedemnastowiecznego dziś nam najbardziej w swej całości dostępne, zrozumiałe, bliskie.

Aby je słusznie ocenić, należy je zestawić z najcelniejszymi poematami słowiańskimi, Gundulicia, Twardowskiego, Kochowskiego (innych nie ma, bo Czechy już, a Ruś jeszcze milczą) Żaden z nich nie ma tego rozmachu epickiego; śmiało gardzi Potocki ich podpórkami sztucznymi, ich machiną epicką. Twardowski zaczyna: „Muzo, ty to wypowiesz ducha w się natchnąwszy I kaduków (!) Febowych” itd., ale o natchnieniu nie ma dalej i śladu; Gundulić i Kochowski poruszają siły nadprzyrodzone, piekielne, o czym u Potockiego głucho; racjonalista eksarianin gardzi nawet wróżbami nieszczęścia, jakich mu Twardowski obficie dostarczał. Ten nie opuści niczego; z całego „punktu” o chocimskiej mniejsza połowa (str. 51–93) zawarła to, z czym się Potocki w pierwszej „części” uporał, a miał przecież Twardowskiego przed oczyma ciągle (od niego przejął i wotum Lubomirskiego o świątyni itd.). Żółkiewskich i Chodkiewiczów nie znał wiek XVI ani XVIII; rycerski duch, obcy ziemiańskim tym wiekom, ożywiał wiek XVII, ożywia, przenika poemat Potockiego: ten duch, gorące uczucia patriotyczne i chrześcijańskie (odnoszące powodzenia i klęski do woli opatrzności, wzywanej kornie a ufnie), język przepyszny, stworzyły najpiękniejszy, najtrwalszy pomnik chluby narodowej, Chocima.

Wiek XVI próżno marzył i tęsknił o epopei, szczycie poezji, o polskim Maronie40; brakło mu tchu do tego, bo znał tylko walki parlamentarne i walkę o swobodę sumienia; szczęk oręża w nim zagłuchł. Ożył w siedmnastym i rozwinęła się bujnie poezja epicka, a szczytem jej pozostanie Wojna chocimska, i dla przedmiotu, słusznie przez poetę wybranego, i dla stylu, godnego tej treści wyraziciela.

Rękopisy i bibliografia

O życiu i twórczości poety por. Wstęp do drugiego wydania Wyboru poezyj jego, w Bibliotece Narodowej nr. 19.

Gdy malutki kraik dalmacki Osmana Gunduliciowego (również dopiero w wieku XIX drukowanego) w trzydziestu kilku odpisach (jeden u Zamoyskich, z biblioteki Stanisława Augusta) przechował, olbrzymia Polska szlachecka tylko trzema czy czterema odpisami Wojny się zadowoliła.

Przy opracowaniu niniejszego wydania krytycznego rozporządzaliśmy trzema rękopisami. Najstarszy, rękopis Ossolineum nr. 1822, przyjęliśmy za podstawę. Jest on ponad wszelką wątpliwość autografem Potockiego. Stwierdzamy to, porównywając pismo z szeregiem własnoręcznych podpisów poety, zachowanych w krakowskim Archiwum grodzkim i ziemskim. Ale gdyby nawet brakło tego dowodu zewnętrznego, cechy wewnętrzne rękopisu wystarczyłyby dla przekonania, że wyszedł z pod pióra samego autora; tak mianowicie jest staranny i poprawny, tak konsekwentnie zachowuje te same charakterystyczne właściwości form, ortografii, interpunkcji, jak by tego żaden kopista zachować w tak ogromnym skrypcie nie potrafił. Jeżeli przedruk Przyłęckiego, na tymże rękopisie oparty, zawierał rozliczne błędy i niekonsekwencje, oraz wiele zbyt jak na Potockiego zmodernizowanych form, skąd nasuwać się musiało przekonanie, iż rękopis nie wyszedł spod pióra samego poety, trzeba to położyć jedynie na karb niedostatecznej staranności przedruku (na którym znów oparło się wydanie warszawskie). Autograf zawiera tu i ówdzie uzupełnienia i dodatki grup wierszy, pisane tą samą ręką, ale w późniejszym czasie, które w innych znanych rękopisach są normalnie w tekst wcielone, pod każdym też względem (form językowych, poprawności brzmienia, ortografii itp.) góruje nad innymi rękopisami Wojny. Niestety brak w autografie jedenastu pierwszych kart dedykacji wraz z kartą tytułową, tudzież karty 197/8.

Z kopii najstarszy jest rękopis biblioteki młynowskiej Chodkiewiczów, dziś złożony w Muzeum Narodowym w Krakowie, pisany ręką pierwszej połowy XVIII wieku. Posiada on całą dedykację. Niestety tak bardzo zbutwiał, że korzystać można zaledwie z pierwszych sześciu pieśni; reszta rozpadłaby się, gdyby odwracać karty. Na podstawie studium dostępnej części przypuścić można, że rękopis ten pochodzi od innego tekstu niż wyżej opisany autograf, w dedykacji np. brak kilku wierszy, które w tamtym zostały później na marginesie dopisane, a ma natomiast wiele odmian w wyrazach i formach, na ogół jednak, wyjąwszy kilka drobnych miejsc, nie lepszych od tamtego.

Obydwa te rękopisy nabył w r. 1838 adwokat Samuel Nowoszycki równocześnie od krzemienieckiego Żyda antykwarza, który je wynalazł gdzieś na Podolu; drugi, jako pełniejszy, ofiarował Chodkiewiczom, pierwszy odstąpił hr. Borkowskiemu we Lwowie, gdzie posłużył Przyłęckiemu za podstawę do pierwszej edycji drukowanej. Przyłęcki jednakowoż wiele form nieuważnie zmodernizował, bardzo wiele miejsc mylnie odczytał, które to błędy w niniejszym wydaniu poprawiamy. Jest ich zbyt wiele, aby je szczegółowo wymieniać. Rękopis Chodkiewiczowski przydał się tu i ówdzie jedynie dla upewnienia się co do brzmienia niektórych zwrotów, oraz do poprawienia niektórych miejsc w dedykacji.

Niewiele usługi, gdy chodzi o sam poemat, oddaje rękopis trzeci, z Ossolineum nr. 1348; jest to kopia ręką drugiej połowy XVIII w. (właścicielem jej był w r. 1776 Michał Jordan), pochodząca nie od tekstu Chodkiewiczowskiego, gdyż ma w dedykacji dwa wiersze więcej niż tamten; ale niewątpliwie przepisana z pierwszego rękopisu, z autografu, którego jednakże język często modernizuje i psuje, wiersze opuszcza lub przestawia. Natomiast ten właśnie rękopis przekazuje nam i kartę tytułową, i całą dedykację (znać, że odpisany został jeszcze, zanim jego oryginał uległ zdefektowaniu), dzięki czemu możemy w niniejszym wydaniu nadać dedykacji treść zrozumiałą, oczyścić ją z ogromu błędów dotychczasowych wydań; pozwala wreszcie zastąpić brak jednej karty w autografie dla ustępu pieśni X w. 666–762.

J. I. Kraszewski oglądał rękopis Wojny znajdujący się ok. r. 1880 w Cekowie w kaliskiem w posiadaniu zbieracza Celińskiego; nie powiodło nam się wykryć dzisiejszych losów tegoż rękopisu, którego Celiński miał się jeszcze za życia pozbyć. Kraszewski, porównawszy jego wstęp z ogłoszonym przez Przyłęckiego, stwierdził, że znajdowało się w nim więcej o 10 wierszy w poemacie na klejnot Lipskich; za to brakowało całej dedykacji prozą i wierszem. (Por. „Przegląd bibljograficzno-archeologiczny”, t I., Warszawa 1881, str. 31–34)

Całą literaturę o Potockim i o Wojnie wyliczył starannie dr. L. Bernacki w Historji literatury polskiej R. Piłata, III (Lwów 1911), str. 142–146; odtąd nic nie przybyło ważniejszego; wydania wymieniliśmy we Wstępie, str. XII.

Transakcyja wojny chocimskiej

Gdzie Osman cesarz turecki wszytkie państw swoich z Afryki, z Azji i z Europy na Polaki zgromadziwszy siły, za łaską Najwyższego Pana, roztropnością czułych opatrznych wodzów a dzielnością rycerstwa polskiego, spadł z imprezy41 swojej i straciwszy sto tysięcy ludzi, część w polu, część do naszych szturmując, część własnych broniąc obozów: starego z Koroną polską potwierdziwszy przymierza, inglorius42 wrócił do Konstantynopola roku zbawiennego 1621 i stanąwszy pod Chocimem dnia trzeciego Septemb., odszedł dnia dziesiątego Octob.

Z różnych jako manuskryptów i diaryuszów43, tak z relacyj ludzi starych, którzy tam byli praesentes, zebrana, ale osobliwie z tradycyi Jw. Jm. Pana Jakóba Sobieskiego, od stanu rycerskiego w tej ekspedycyi komisarza a potym kasztelana krakowskiego, z łacińskiego na polskie dostatecznie dla nieśmiertelnej narodu polskiego sławy wierszem przetłomaczona.

Roku pańskiego 1670 dnia Decembra ostatniego.

Wojny chocimskiej część pierwsza

Wprzód niźli sarmackiego Marsa krwawe dzieje

Potomnym wiekom Muza na papier wyleje,

Niż durnego44 Turczyna propozyt45 szkarady46

Pisać pocznę w pamiętne Polakom przykłady

(Który z nimi zuchwale mir47 zrzuciwszy stary,

Chciał ich przykryć haraczem48 z Węgry i z Bułgary),

Boże!, którego nieba, ziemie, morza chwalą,

Co tak mdłym49 piórem jako władniesz groźną stalą,

Co się mścisz nad ostatnim tego domu węgłem,

Gdzie kto usty przysięga sercem nieprzysięgłem —50

Ciebie proszę, abyś to, co ku twojej wdzięce51

W tym królestwie śmiertelne chcą wspominać ręce,

Szczęścić raczył; boć to jest dzieło twej prawice:

Hardych tyranów dumy wywracać na nice52,

Mieszać pysznych i z błotem górne równać myśli,

Przez tych, którzy swą siłą od ciebie zawiśli.

Spadł Antyoch z imprezy53, spadł i Herod z krzesła;

Tamten żywo zgnił, tego gadzina54 rozniesła.

Spadł durny Sennacheryb55, gdy we trzechset szabel

Tysięcy musiał pierzchać; spadł Nimrod z swej Babel;

Spadł z człowieczej natury Nabuchodonozor56

I ten, co Boga bluźnił, trawę łapał ozor.

Spadły mury wysokie, które samem spycha

Echem trąby Jozue, wielkiego Jerycha.

Spadł wysoki Madyan, kiedy garścią ludzi

Gedeon go oświeci i ze snu obudzi,

A on młocek wczorajszy — cud nie wysłowiony!

Monarchom z głów dostojnych zdejmował korony.

Padł Holofern Judycie, Sisara Jaheli57,

Bohatyr mdłej niewieście i szabla kądzieli.

Grzechy nasze, o Panie!, za którymi w tropy

Na pierwszy świat chodziły ognie i potopy,

Dziś nie w wodzie (dla tęcze), nie w ogniu z Gomorą,

Ale się w własnej swojej krwi czyszczą i piorą.

Krwią się myje, krwią poci ten świat jako w łaźni:

Wszędy pełno niezgody, pełno nieprzyjaźni.

Nawet miłość prywatna między ludźmi zgasła,

Wszytko z łakomstwem zazdrość nieszczęsna popasła.

Jeżelić kto co radzi, patrz na obie oczy,

Bo teraz każdy wodę na swe koło toczy;

Usty świadcząc ofiary, wywodzi cię w pole

A niechętnym sercem żga58 i od siebie kole,

Byle cię jako zażąć59 albo cię mógł zażyć;

Poty60 termin przyjaźni, którą wyposażyć61

Jeszcze trzeba; tym kształtem zmyje cię bez ługu62;

Bo jeśli mu się słowa i upomnisz długu,

Za psa twoja uczynność, krew, przyjaźń, warunek!

A drugi, rychlej niż dług, weźmie basarunek63.

Wyrzekł się świat szczerości, rzadko między braty

Znajdziesz ją rodzonymi, nikt nic bez prywaty

Nie robi, i gdzie mu się praca nie nagrodzi,

Niech tonie, niech psy drażni, niech o kiju chodzi,

Bliźniemu nie usłuży, nie poradzi szczerze,

Cóż by go miał wykupić z pogańskiej obierze64?

Byłoć to, powiedają — i prawdę podobno,

Póki moje a twoje nie strzygło tak drobno

Ziemie; póki łakomstwo i przeklęte żądze

Nie dały miejsca prętu, łanu, łokciu, siądze65;

Miarą sama potrzeba: gdy natury wedle

Ani w odzieniu człowiek, w piciu, ani w jedle

Inszego na tym świecie szukał sobie bytu,

Okrom66 przyrodzonego67 dla ciała dosytu.

Ziemia też dobrowolnie, bez ludzkiej ciemięgi,

Bez pługu, nie kąkole, chwasty i ostręgi68,

Czyste zboża rodziła: co śnieć69, co kostrzewa70,

Nie znał71 człek, więc rok cały nieszczepione drzewa,

Miody, soki, oliwy i rozkoszne figi

Dawały; owo żyli bez wszelkiej fatygi,

Takie wiemy Lacyum72 z poetyckich liter,

Kiedy zegnał na ziemię Saturna73 Jupiter.

Toż nie dwaj, nie trzej, co dziś przykład barzo rzadki,

Lecz wszytek rodzaj ludzki, jakby z jednej matki

Wyszedł: tak go miłości jednoczyły pęta,

Że wojny na się nigdy, tylko na zwierzęta

Drapieżne, nie podnosił; każdy człek był bratem,

Każdy bliźnim, z niedźwiedziem nieprzyjaźń kudłatem,

Z wilkiem, lwem i tygrysem i co się na szkodę

Bestyj lągnie; z tymi człek wieczną miał niezgodę,

Którym do dzikiej dała natura postury

Okropny ryk, kły, rogi, raci74 i pazury.

Ptacy nosy75 i spony przy pierza lekkości;

Skrzele ma niema ryba i zęby, i ości;

Żądła gad jadowite, bazyliszek w oku

Śmiertelną ma zarazę; w nozdrzach jest u smoku76;

Wąż kąsa a jeż kole, brzydki pająk truje;

Tnie osa, mrówka, komar i biedna pchła uje;

Nagi człowiek, bez broni, bez biegu, bez mocy,

A wżdy77 teraz ani lwi, ani się tak smocy

Waśnią na się, jako on na swe własne plemię:

Bestyje, ognie, wody, wiatry, nawet ziemię

Stosuje78 (tu dowcipy, tu rozumy liczy),

Gdy ludzi z świata gładzi, gdy bliźnich kaleczy!

Jeszczeż pogaństwo, jeszcze, co pod Mahometem

Z bydlęty za cielesnym dało się impetem79

I pobożność i prawo ostrą szablą mierzą

(Nie dziw, bo nie zna Boga i Jego przymierza),

Ale my chrześcijanie, jako się sprawimy,

Ze stokroć bardziej sami z sobą się dławimy,

Niźli z Chiną Scytowie, niż Turcy a Persi

Pod jednym zabobonem żyjąc, którym piersi

I serce bisurmańskie80, choć ścierwy obrzeżą,

Obewrzały nikczemną bydlęcą lubieżą.

Pojźry81, o wieczny Boże, któryś niegdy tęgiem

Ujął gniew sprawiedliwy przez niebo popręgiem82

I wiecznieś malowaną zawiązał obręczą83

Swój arsenał, skąd grozy Twe nad światem brzęczą —

Pojźry na tęczę, którą słońce Twej dobroci

We krwi i w wodzie świętym rumieńcem stokroci,

W tej krwi, którą toczyła niedołęga nasza,

W tej wodzie, co Twych sądów na ludzi przygaszą;

Przez tę krew, przez tę wodę, która jednym stokiem

Lała się, wytoczona Syna Twego bokiem,

Proszą Cię chrześcijanie, Stwórco miłosierny!

Zamkni84 krwie w Cię wierzących żałosne cysterny85!

Nie racz ich, nie racz, Panie, z twardym Faraonem

Za wielkie grzechy w morzu zagubiać Czerwonem!

Niech jej nie toczy srogi bisurmanin czopem,

Nie racz świata drugi raz zatracać potopem!

Ale niech nasze serca zwady i niesnaski

Przeciw sobie wyrzucą, a dla Twojej łaski

My, pod nowoprzymiernym86 którzy żyjem kluczem,

Tobie krzywdy i swoje urazy poruczem87.

Ty pokarzesz, kto winien; za Twych ludzi zgodą,

Spuszczą rogi poganie, którymi nas bodą,

I jeżeli nie wrócą, co naszą niesforą

Wzięli, przynamniej więcej już niechaj nie biorą!

Bo odtąd jako buje88 białopióry orzeł

Pod znaki zbawiennego krzyża upokorzył,

Odziawszy skroń szczęśliwej wiktoryej bobki89,

Pisał pamiętne durnym sąsiadom nagrobki

I takiemiż przewiwszy złote wieńce zioły,

Bogu święcone niemi ozdabiał kościoły,

Skoro mu w Mieczysławie90 z oczu spadła łuska,

Skoro z Jagiełłem mitra91 litewska i ruska

(Wraz z nim z błędów pogańskich ten naród wyzuty)

W Pogoniej92 mu waleczne dała Korybuty93

(Dwunastu rodnym94 braciej95 po ojcu Olgierdzie96,

Wiarę poznać zdarzyło Boże miłosierdzie).

Tak Orzeł, którego wzrok blask zniesie najjarszy97,

Świętym związkiem z wojennym Pegazem98 się zwarszy,

Którego dzielny osiadł Bellerofon99 kłęby,

Walił trupów pogańskich obszerne poręby.

I już byli tam swoje rozpostarli kopce100,

Gdzie Dunaj Czarne morze miesza a to obce

I słodkie biorąc wody w zasolone brzuchy,

Pieni się i straszliwe sprawuje rozruchy,

Aż kędy cicha Wisła, krom101 szumu, krom zrzuty102,

W bałtyckich porciech103 stawia ładowane szkuty104.

Ale Bóg, który tego świata podkomorzym105,

Jednym się nam rozkazał kontentować106 morzem;

Drugie dał Turkom, gdzie się Jupiter stał wołem

(I godzien stać, taki bóg z bydłem pod okołem107),

Żeby na dużym karku piękną dziewkę onę,

Mógł przepławić na czwartą tego świata stronę,

Której skoro subtelną dotknęła się stopą,

Natychmiast jej przezwiskiem nazwana Europą.

Tam hardy Ottomanin, obciążywszy pęty

Azyą108 i Afrykę, stanowił okręty;

Tam się w cudzym, o wstydzie, rozpostarszy kącie,

Łowi ryby, jak stara przypowieść, w odmącie109;

A co dalej, to głębiej zaciągając włokiem110,

Wziął Kandyą111 i na Rzym krzywym patrzy okiem,

Tam Grecya, tam ona macedońska pycha,

Tam z Tracyą112 Bulgary i pół Węgier wzdycha.

I przez nas jak siano wlókł113, bo gdy owce strzygą,

Drży baran. Obyż taką zjednoczeni ligą114

Chrześcijanie, w jakiej są bisurmani sforze —

Jużby ich za Czerwone zapędzili morze!

Ale gdy pojedynkiem115 każdy się z nim bije,

Wszytkich zwycięży, wszytkim da jarzmo na szyje.

Tać to bestyja, strasznej to plemię Gorgony,

Co wlecze niezliczone jednym łbem ogony

I przyszedszy do płotu, kędy głowę wsadzi,

Snadno wszytkie ogony za głową wprowadzi.

Tysiąc głów chrześcijanie, jeden ogon mają,

Które, kiedy sobie dziur osobnych szukają,

Choćby co wiedzieć jakim snuli się obrotem,

Muszą koniecznie ogon zostawić za płotem.

Stądci, stąd trzeba będzie dać liczbę koniecznie

Bogu, gdy przyjdzie na świat dekretować wiecznie.

Ta krew, którąście z sobą lali sami hustem116,

Jawnym wam będzie świadkiem, jawnym nieodpustem

Że nie raczej, pogańskie farbując nią karki,

Na więźniów chrześcijańskich zniesiecie jarmarki,

Gdzie tyle milionów, aż się serce kurczy

Od żalu, na każdy rok ludzi się poturczy.

Ale mnie cóż po tym brać prowincją117 cudzą?

Są ambony, niechże was kaznodzieje budzą

Z tego snu, w którym wszytkie utopiwszy zmysły,

Sprosnym zbytkom, skąd grzechy jak z pasma zawisły,

Swe rady, swe fortuny a szkodę ku szkodzie

Poddajecie, gdy Turczyn łupi was o wodzie118.

Nigdyć męstwo w rozkoszy a cnota we złocie

Nie może w doskonałej ostać się istocie.

Twarda stal; niechże jedno pójdzie między ognie,

Tak zwolnieje, że ją młot jako łyko pognie;

Pieszczota nieszczęśliwa kominem a miechy.

Pycha, zbytki i wszytkie cielesne uciechy;

W tym węglu, nie będzie-li od rozumu wstrętu,

Zmięknie, choćby z twardego serce diamentu.

Co siły Samsonowi bierze, co go ślepi?

Żądza miłości, skoro w piersi mu się wrzepi.

Co miecz Achillesowi, kobzaż wzięła z ręku?

Żądza miłości winna, że pilnował brzęku,

Kiedy się drudzy bili; dopiero ją zwładał,

Skoro w bitwie swojego Patrokla postradał.

Pięknież Herkulesowi, gdy tryumfów pełny,

Nie wstydał się z dziewczęty wrzeciona i wełny?

Albo kiedy pijany groźną onę klawę119

Dziecku dał za konika; wrzuciwszy pod ławę

Lwi łupież120, którym trwożył piekielne napasty,

Nagi między Satyry wszedł i ich niewiasty?

Póty się Aleksander o drugi świat pytał,

Póki męstwem a cnotą rycerską zakwitał;

Aż gdy w perskich delicyj da się Lernę121 cichą,

Aż on mały z wielkiego, aż szaleje pychą,

Z której hydra stogłowa zaraźliwą parą

Cnoty jego plugawą powlokła maszkarą.

Wie świat, co był Hannibal122, co Rzymowi robił,

Jakie wojska do nogi znosił, wiele pobił

Zawołanych hetmanów, i nie po raz dymem

Całe Włochy zaduszał pospołu i z Rzymem;

Wszytkie kąty spustoszył a od lat piętnastu

Jako wszedł w Europę, kurzył pod nos miastu;

Odebrał prowincyje, i już we zwierciedle

Widział Rzym ciężkie jarzmo, swe tylko osiedle123

Trzymając, z nieba sięgał pomocy w tym stosie124,

Wszytkie ludzkie sposoby puściwszy imo125 się.

Jakoż jużby był brzęczał nieomylnie w pęcie,

Ale inszy padł w górnym dekret parlamencie.

Póki ludzi Hannibal w twardych pracach trzymał,

Póki ich słońce piekło, mroźny wiatr przedymał,

Co dzień bitwa, co noc straż o wodzie a chlebie,

Póty wojsko z wodzami wielkim sercem grzebie.

Ledwie wojsko wprowadził do kampańskich126 cieni,

Aż się on lew okrutny z swej sierści wyleni,

W lot one ostre zęby i ogromne spony

Na gałęziste rogów jelenich korony

I na łaskawych łosi kopyta frymarczy127,

Już rochmanny128, już grzywy nie jeży, nie warczy,

Słodkie wina, miękkie sny, złotem tkane szaty,

Wdzięk owoców rozkosznych, oliwy, sałaty,

Skruszyły Hannibala, że do swej Kartagi

Wrócić musiał i z nią wraz wziął śmiertelne plagi.

Siła inszych przykładów przytoczyłbym i tu

(Ale mi rzecz mojego nie da propozytu129),

Jako zawsze stroniła bohatyrska cnota

Od wszelakich rozkoszy i od składów złota,

Boć i w naszej Ojczyźnie niedawnymi czasy,

Nim ją Włoszy wiotchymi zarażą hatłasy,

Surowym zabroniono żołnierzowi godłem,

Żeby nie srebrnym konia rzędem albo siodłem

Ani miękkim sam siebie okładał jedwabiem,

Co nieprzyjacielowi do wygranej wabiem.

Obrót i dzielność konia, ręka serce zdobi

Kawalera, w to, w to się niechaj każdy sobi130.

Żelazem Mars do sławy odkłada wrzeciądze131;

Niech się gach132 złoci, niech Żyd gromadzi pieniądze.

Najmniej Epaminondy, najmniej to Agryppy,

Najmniej Emiliusza nie szpeci, że stypy

Na tych ludzi, których świat nie przestanie sławić,

Pogrzebie nie było czym dla ubóstwa sprawić,

Chociaż ilekroć który z tryumfem się wracał,

Milionami133 skarbiec publiczny zbogacał.

Ale gdzież mnie to pióro rozpędzone zniesło?

Nie moja rzecz zaprawdę, nie moje rzemiesło,

Wodzom i bitnym pisać żołnierzom reguły,

Wskrzeszać, których już kości w grobie się rozsuły134.

Polską naszą Bellonę135 na teatrum świata

Sarmackiego prowadzę: teżby jesne136 lata

I czas z ojcy naszymi miał zagrześć137 pożerny?

Nie da Bóg Swej roboty! Otwieraj odźwierny

Wrota, gdzie na szerokiej mej Ojczyzny sali

Wielcy bohatyrowie będą się pisali!

Ale wprzód niż138 za progi z tą boginią idę,

Żebym, miasto139 przysługi, nie padł na ohydę,

Gdzie mnie straszą tak świeże, jak dawne przykłady,

Proszę o wzrok i ucho skłonne do mej swady140!

Lichać, licha; co prawda, to i nie grzech; widzić

I sama, lecz się szkoda za ubóstwo wstydzić!

Z nikim się równać nie chce, ani psuje głowy,

Że za pierwszymi będzie zbierała podkowy141.

Nie trwóż mnie, cny Twardowski142, nie pokazuj z żalem

Prace swojej przed grubym spalonej Moskalem.

I na to-żeś zarobił Władysławie Czwarty?!143

Proszę, niech Mars, nie Wulkan, bierze moje karty!

Więc jeżeli Homerus, książę między Greki,

Maro144 między Latyny, nie mógł ujść opieki,

Ronsard145 między Francuzy, zębatego Moma146,

Zielone drewno gore, nie maż się bać słoma?

Ale twymi stopami, o wielki Jakubie

Sobieski, postępując, dobrze wróżę sobie:

Że jak pod jesionowym, co się go wąż boi,

Tak cał będę pod cieniem wielmożności twojéj!

Splendor domu wielkiego, który w tej Korony

I Marsem i Minerwą niebo bije łony147

Od najpierwszych początków i konsem148 i swadą,

Zaślepi tę gadzinę swym blaskiem szkaradą;

Splendor wielkich honorów, które, gdy terminu

Dostąpią najwyższego, na Janie, twym synu,

Osiędą. A któż bez łez wspomnieć może Marka,

Któremu śmierć przed laty dotrzęsła zegarka.

Igrał krwią bohatyrską poganin przeklęty,

Tocząc ją hustem149 z więźniów, obciążonych pęty.

I hirkańskie tygrysy, nad które nic pierwej

Surowszego nie było, i co tylko ścierwy

Po norwejskich urwiskach i ryfejskich górach

Na żer nosi szczeniętom w zębach i pazurach,

Wszytko to Krym w tyrańskiej zrówna okrutności!

Gdzie przed laty Dianie tauryckiej z gości

Takie prawo, ten zwyczaj był u pogan stary,

Iż z ludzi poimanych palono ofiary,

Wspomniał sobie Nuradyn zwyczaj zaniedbany —

Lecz pisze urażony na marmorze rany150.

I godzieneś, o wielki Sobieski, że na cię

Po zeszłym rodzicielu, po kochanym bracie,

Przywilejowanego trzymając się prawa,

Wielka spadła koronna laska i buława:

Laska — bo też twój patron marszałkował Bogu;

Buława — żebyś przytarł bisurmanom rogu,

Pomścił się śmierci bratniej, którać serce w strefy151

Kraje, nad harpijami i srogimi gryfy.

Dziś twe Pole kochane, twoja Złota Niwa

Niech wygląda źrałych152 zbóż szczęśliwego żniwa,

Doczekawszy Miesiąca, w którym źreją153 Wiśnie154:

Tak rzeczy sporządziła natura umyślnie.

Tegoć życząc, do swej się wracam Muzy, a ty

Stalne sierpy i kosy ciągni155 na musaty156

Już we trzech częściach Turczyn rozpościera świata

Twardy tron, już ciężarem samym insze zgniata

Królestwa; już Azyja, już ma i Afryka,

Już ma na karku piękna Europa łyka157;

Gdzie nad samym Bosforem ze wszytkich narodów

Zburzonych najsławniejszy opanował z grodów

Konstantynopol — niegdy twój, Paleologu158!

Tam siedzi i samemu nie składając159 Bogu,

Do ostatniej złupiwszy okrąg świata miazgi,

Wszytkich za nic poczyta, wszytkich za drobiazgi.

Anoż ona mizerna śmieć ludzka, co zrazu

Budowali koszary po grzbiecie Kaukazu,

Ubogich skotopasów160 zgraja czcza161 i nikła,

Dzikim tylko niedźwiedziom i wilkom nawykła,

Z pastucha zbójca, żołnierz ze zbójce, o cuda!

Ta-li świat miała tedy zhołdować paskuda!

I są jeszcze cesarze rzymscy? I bez wstydu

Od tej nędze, od tego wykąsani gidu162,

Tym się piszą tytułem? Wstań z popiołu, Kaje163,

Któremu to przezwisko najpierwej Rzym daje;

Obacz, jaka odmiana, jako wielkie drwiny:

Nie mając panowania twego i trzeciny164,

Wdział drugi trzy korony i ma nad cię wiele,

Coś świat cały a jednę tylko miał na czele165.

Nie trzebać się było bać, żebyć ją opłotni166

Zdjął sąsiad, co by było daleko sromotniéj.

Który skoro się tak już daleko rozszerzył,

Każdy się z nim przyjaźnił, każdy się przymierzył.

Stąd naprzód z Bajazetem, a potem z Selimem

(Zięciem ten, a tamten był Mehmetowym synem),

Kazimierz Jagiełłowicz, który w liczbie trzeci,

Wieczne zawarł przymierze; po nim jego dzieci,

Olbracht i Aleksander, przysięgą wzajemną

Z Turkami się wiązali w przyjaźń nierozjemną.

Tęż z koroną od przodków swych wziął Zygmunt pierwszy,

Którego w nas żaden wiek sławy nie zawierszy167:

Tak się jego werżnęły w serca ludzkie cnoty,

Ze póki świat trwa, one trwać też będą poty;

Lecz i ta nie ostatnie pewnie miejsce bierze,

Gdy tak żył w poprzysięgłej z Solimanem wierze,

Z człekiem sławnym, wojennym, że i dotąd słodka

Tych pakt168 Turkom pamiątka dla wielkiego przodka.

I choć też były czasem okazyje zwady

(Bez czego ledwie może być między sąsiady),

Ale gdy do pokoju przychylni z stron obu,

Nie trzeba długo szukać do zgody sposobu;

Nie brać się za każdą rzecz, a dopieroż małą,

Kto chce żyć między ludźmi i mieć przyjaźń całą.

Aczci zaś, gdy się nie mścisz pierwszej krzywdy owej,

Gotuj się prędko cierpieć i wyglądaj nowej;

Zaś kto się mści, dwa razy, mówią, bywa bity:

Moja rada, z możniejszym nie zadzieraj i ty!

Zgoła ze złym sąsiadem nigdy bez kłopota!

Zawsze padnie na nogi, jako rzucisz kota.

Dlatego w żadnym u mnie nie jest dziwowisku,

Ze on szary Floryjan na pobojowisku

Gdy w się pchał wytoczone jelita na ziemię,

Łokietkowi królowi odpowiedział, że mię

Barziej boli zły sąsiad w mej wiosce, niźli ta

Rana, przez którą ze mnie wypadły jelita!

Stąd Jelita Zamoyskich, trzy złożone groty,

Wieczna pamiątka, wieczny charakter ich cnoty;

Które gdy się z Księżycem Wiśniowieckich zdadzą169,

Na królewskim je tronie Polacy posadzą:

Więc do zgody sąsiedzej Orła i Pogonie.

Te, co ich sąsiad mierział170, Jelita w koronie.

Ale się ja do rzeczy wracam przedsięwziętej.

I Stefan, i August pokój on zaczęty

Trzymał nienaruszenie, chociaż żywe serce

Wrzało w Stefanie na te wszech krajów pożerce;

Chociaż go Sykstus piąty do tego prowadził,

Żeby był złamał pakta, żeby się był zwadził;

Lecz Warna171 rozradzała i stawiała w oczy

Władysława, który krwią po dziś dzień widoczy172,

Że i poganinowi ze złomanej wiary

W tropy pomsta, niesława, śmierć, trumna, grób, mary.

Wolała, mówię, wara! na Polaki Warna.

Tak-że by nasza była korona niekarna?

Lecz i Moskwicin krnąbrny, choć sto razy bity,

Przeszkadzał Stefanowi takie propozyty173:

Co się z nim dziś pojednał, co się z nim sprzyjaźnił,

Zaś go jutro pogniewał i na się rozdrażnił.

Więc samą utwierdzone przez czas tak niemały

Starożytością, one dotąd pakta trwały,

Aż przez skryte skałuby174 i tajemne dziurki

Między mężne Polaki a nadęte Turki

Straszny się wojny krwawej nagle ogień wzniecił,

Który świat od zachodu do wschodu oświecił.

Co za przyczyna wrzawy i onej turnieje175,

Co pokój tak stateczny, tak długi rozchwieje?

Powiedz Muzo, to mając pieśni swych prawidłem,

Ze i swoimże uszom pochlebstwo obrzydłem;

Cnotę zaś, która samą sławą się nagrodzi,

Przyznać w nieprzyjacielu i chwalić się godzi!

Tobie tej czci przedwieczne życzyć chciały losy;

Stąd twych Snopów176, Zygmuncie, kwitnąć będą kłosy

I tobie, Władysławie, boś tu za Ojczyznę

Pierwszą pięknej młodości położył ćwiczyznę

Z Osmanem, który na cię trzy sprowadził światy;

Aleś ty sercem przeniósł rówiennika laty.

A jako was fortuna złączyła tym placem,

Świat Kuryacyusa widziałby z Horacem177,

Gdyby sercu i ręce puścić chciało lejce

Zdrowie: boś nie w obozie, ale był w aptece;

Przytomność178 jednak twoja i twój namiot głuchy

Serca dodawał i cnym żołnierzom potuchy.

Cóż gdybyś wsiadszy na koń złotą klawą179 kinął!

Jak wiał, tak by był Osman i z swym wojskiem zginął.

Ordy naprzód tatarskie posiadszy te kraje,

Gdzie przedtem Tauryka, dziś Krym i Nahaje,

Urywczy wiodąc żywot, o kobylim zdoju,

Ani chcą, ani mogą posiedzieć w pokoju;

Ani handlów prowadzą lądem albo wiosłem;

Ani się pospolitym parają rzemiosłem;

Ani ci wsi budują; ani wprzągszy wołu

Pługiem w ziemi ludzkiego szukają żywiołu.

Dom, talaga180 pleciona; strój, futro baranie;

Bankiet, źrebię; w bachmacie181 ukontentowanie;

Żon, co trzeba któremu; z niewolników, sługi.

W domu zabawa: derhy182, uzdeczki, kańczugi.

Więc czego nie dostaje, jakby słusznym prawem,

Jeśli ukraść nie mogą, bojem biorą krwawém.

Ta przeklęta szarańcza tak się w Polskę wpasła,

Że dotąd tamta ściana183 nigdy nie wygasła,

Bo lada w dzień, w bok koniom włożywszy ostrogi,

Świeżym dymem, świeżymi kopcą ją pożogi.

Tak giną wsi i miasta, a za kożdym razem

Sto tysięcy dusz weźmie, sto zgładzi żelazem.

O! jako barzo często kwiat koronnej młodzi

W pojśród ziemie ojczystej w tej tonął powodzi,

A dziewek krwie szlacheckiej — ciężki żal bez miary!

Pełne i dziś pogańskich przekupniów bazary;

Z niemowiątek zaś owych, z których bite szlaki

Za nimi, w kilku leciech widzim poturnaki184,

Którzy drogą krwie Pańskiej opłaceni ceną,

Sprośnego Mahometa uśpieni Syreną,

Onę myśl chrześcijańską jako paraliżem

Masłokiem185 zaraziwszy, świętym gardzą krzyżem,

Starszy z czół chrześcijańskich charakterów cechy,

Krwią własną przez obrzezkę wpisani do Mechy.

Takieć w Polszcze rabieży186 robiły i mordy

Tatarskie pod skrzydłami tureckimi ordy!

Z drugą stronę Kozacy, naród także ludny,

Spadszy mskłymi z porohów swego Dniepru sudny,187

Oświecą Czarne morze i tej, co Podole

Orda, trwogi nabawią Konstantynopole.

Ci pobrzeżne fortece i portowe zamki,

Których po dziś dzień starczą okropne ułamki,

Głębiej niźli na pięć mil wkrąg zapadszy w ziemię,

Ogniem i mieczem niszczą bisurmańskie plemię.

Często po swych dziardynach188, gdzie się Flora poci

Balsamem, gdzie rozkoszne pomarańcze złoci,

Częstokroć po zwierzyńcach przechodząc się hardy

Sułtan, gdy patrząc na lwy cieszy się i pardy189,

Razem190 ognie kozackie urażą go w oczy.

Których flota jeżeli na morzu zaskoczy

Ładowane okręty, zwłaszcza po swym plecu,

Część ich Neptun ma na dnie, a część Wulkan w piecu.

Aleć i w samych portach, kiedy insperacie191

Zbiegną Kozacy, toż ich potka na Gałacie

A woda krwią rumieni, o hańba, o wzgarda!

Pełne dział arsenały, pełna kortygarda192

Ustrzępionych janczarów; odlewani z miedzi

Ryczą smocy193: po wieżach wyją hodzie194 biedzi;

Wre miasto, ziemia jęczy, a pomorskie skały

Szkaradych195 kartaonów196 echem rozlegały.

Darmo: bo Zaporożec, mając to za bajki,

Sunie chyżo ku Dniepru obciążone czajki197,

I jeżeli za sobą obaczy pościgi,

Tak z bliska, jak z daleka pokaże im figi.

Takieć się w Polszcze rzeczy, takie w Turcech działy,

A przecie mir198 zostawał na papierach cały.

Była wolna obrona tej i owej stronie.

Częściej jednak Tatarów gromiono w Koronie,

Gdzie koń konia, chłop chłopa, na morskiej zaś głębi

Okręt czółnów, ni kania dogania gołębi.

Dobrzem rzekł, że mir cały, ale na papierze;

Kto by był chciał w obiedwie serca wejźreć szczerze,

I Turczyn na Kozaki, i Polak na Ordy

Za pierwszą okazyją wecowali199 kordy:

Żeby ich w ichże gniazdach i w własnym popiele

Jako szkodliwe wyrżnąć do korzenia ziele.

Turków to osobliwie korciło bez miary,

Gdy naszy porażali na nogę Tatary,

Naród udzielny200, bitny, który dotąd głosem

Wolnym pana obierał, a im ci pod nosem

Bez wszelkiej pomsty kurzą, co Dniepru porohy

Osiedli, wzgardzonego pospólstwa motłochy.

Więc się im w ręce prawie okazyja poda,

Kiedy Stefan Potocki, wtenczas wojewoda

Bracławski, z dawnymi się skrewniwszy Mohiły,

Którym prawem dziedzicznym Wołochy służyły,

Chce brata żony swojej na ojcowski stołek,

Pod którym chytry Tomsza cicho kopał dołek

Za powodem tureckim, posadzić; a do tej

Potrzeby wiele się ich da pisać201 z ochoty.

I puścił się do Wołoch swoim tylko dworem

A ochotnym żywej krwie koronnej wyborem.

Siła na to baczniejszych sarkało w senacie,

Że się tej wojny podjął swej kwoli prywacie;

Ale on, gdzie przedwieczne ciągnęły go wrogi202,

Z przedsięwziętej nikomu nie dał się zbić drogi.

Już milę tylko od Jass roztoczył nad Dzieżą

Rzeką namioty swoje, gdzie z oną młodzieżą

Szlachetnej krwie sarmackiej — ciężki żal Koronie —

Pierwsza sława niestotyż bez potrzeby tonie,

Bo Turcy niezliczoną osuwszy203 ich zgrają,

Acz się póki sił, póki broni opędzają,

Na koniec z znaczną swoją zatłumili szkodą,

Mało co żywcem z samym wzięli wojewodą.

Prędko po nich Korecki, mając siostrę drugą

Niefortunnych Mohiłów, nad tąż właśnie strugą,

Chcąc szwagra Aleksandra stwierdzić204 panowanie,

Który był Turków z Tomszą wybił niesłychanie,

Wpadł w sidła Imbrajmowi, okrutnemu baszy.

Tak po dwakroć w Wołoszech porażeni naszy.

Książę uszedł; Potocki pod czarne kopuły

Wrzucony do smrodliwej więźniem Jedykuły205,

Skąd nie pierwej w Ojczyźnie swoje zaległ groby,

Aż pompie tryumfalnej przyczynił ozdoby

Okrutnym bisurmanom, którzy już grzebienie

Stawiają206: już im polskie imię w lekkiej cenie,

Którego im większy strach przedtem mieli w oczu,

Tym durniejszy, jako koń, gdy zbędzie poboczu207.

Ani już kupcom wolno w ich postać kolei;

Nie mogą się w chwyconej ukoić nadziei,

Że ścianę208, od której ich przestrzegały wróżki,

Swemu Mahometowi porąbią w podnóżki.

Dodał serca Moskwicin zajątrzony jeszcze,

Ze się w własnej krwi jego monarchia pleszcze209,

Bo podtenczas Polacy nieprzerwanym cugiem210

Krnąbrny naród moskiewski takim myli ługiem.

Leci poseł za posłem, upominków gęstwa,

Chwalebne winszowania z Polaków zwycięstwa,

Prośby i obietnice i wszelkie przynuki211,

Żeby rznęli między się Koronę na sztuki.

I niewielkiej już było potrzeba namowy:

Bo Achmet, tryumfami świeżymi surowy,

Posyła Skinderbaszę, wielkiej sławy męża,

Aby jeszcze z Polaki spróbował oręża;

Rozdwojone tam siły: zwykłym, da Bóg, szczęściem

Trupem tego narodu ich pola zagęścim.

Tym basza napuszony leci jako z kusze212,

Tusząc213, że wojska w Moskwie; lecz skoro u Busze

Obaczył Żółkiewskiego ludzi i armaty,

Onę ekspedycyją skończyli traktaty.

Wtenczas wzięły Wołochy Turczyna za pana,

Które dotąd na obie chromały kolana;

Myśmy się swego prawa już wyrzekli cale214,

A co prawda, żeśmy go mieli też o male215.

Tak rozumiał Żółkiewski, że mniejsza jest z chromém216

Hołdownikiem217 utrata, aniżeli z domem

Ottomańskim nieprzyjaźń i wojna widoma.

Każdemu psu kość luba, każdemu łakoma,

A kiedy mu czymkolwiek gębę zatkasz prawiéj,

Tym się kąskiem, będzie-li chciał szczeknąć, udawi.

To wżdy ledwie Żółkiewski u Turków wyswarzy,

Ze chrześcijanie tamci będą hospodarzy218.

Ten traktat z Skinderbaszą wtenczas miała Busza.

Czego nam żal, lecz późno na radę z ratusza219!

Późno i ciebie serce, hetmanie, zaboli,

Skoroś dał prowincyją pogańskiej niewoli;

Skoroś stracił przedmurze, za którego cieniem

Nie zaraz nas przykry wiatr pierwszym doszedł wieniem.

A teraz rychlej wojnę niźli ujźrym posła

W Koronie; lecz to wszytko Boska ręka niosła!

Wtem Achmet, pod którym się te toczyły burze,

Cesarz turecki, oddał winny dług naturze.

Straszny dekret zaprawdę i gdyby nie z nieba

Ferowany, okrutnym nazwać by go trzeba,

Który prawem nieprawnym okrywszy krąg świata,

Cokolwiek na nim żyje, wszytko w ziemię wmiata.

Tymże musem monarcha, co i gnojek lichy,

Kiedy czas przyjdzie, lezie pod nię na trzy sztychy220.

Tak z barłogu chudzinę, jako pana z puchu

Wepchnie do grobowego Lachezys221 zaduchu!

Na Achmetowym tronie, ledwie pierwsze progi

Dzieciństwa przestąpiwszy, siadł Osman, co z bogi

Górną porówna myślą cześć młodości, głupi!

Nie wie, że równo młodych z starymi śmierć łupi;

Owszem więcej cielęcych, jako sami wiecie,

Skórek niźli wołowych bywa na wendecie222.

Dawne młodych przywary, dawne to są błędy,

Że zdarszy się z opieki, jako ryba z wędy,

Blaskiem nowej swobody zaślepiwszy oczy,

Do swego się zginienia sama młodość toczy;

Prawdy słuchać nie może; musi-li? To gorzéj

W sercu go niż trucizna jadowita morzy.

To u nich przyjaciele, to są faworyci

Owi dworscy legarci223, owi pasorzyci224:

Pochlebcy i grubarze225 — po naszemu rzekę,

Którzy wziąwszy na swoję panicza opiekę,

W koło go jako gęste otaczają strzępki.

Wielkie jego dostatki, mowy i postępki

Z pokornym podziwieniem od rana do zmierzchu,

Tylko nie dokładając, w oczy chwalą, wierzchu,

A jako psi do jatki idąc za baranem,

Powtarzają: niedługo będziesz wielkim panem!

Których wszytka robota i w tym kładą zyski,

Skłamać; zagrać, kto umie; chodzić przed półmiski,

Póki czują o kocie226 i ojcowskim zbiorze.

A gdy reszty w ostatnim przewąchają worze,

Rozbiegną się i każdy w swoję stronę kinie227,

A jedynak, jak beczka zbywszy soli, spłynie.

Toż ubitym gościńcem i bez kałauza228

Trafi lub do zakonu229 lubo do zantuza230

(I toć twarda reguła w dębowej kapicy231),

Kędy na Kluniaku chodzą zakonnicy.

Do Osmana wracając, dosyć ten miał buty

Z natury, ale kiedy przystąpiła ku téj

Opinia, którą w nim zauszni pochlebce

Budzili, już nie ziemię, samo niebo depce.

Świeżo przeszłe zwycięstwa, oddane pod Buszą

Wołochy, barziej górną fantazyją puszą232.

Tak szczęśliwe początki monarchiej jego

Coś mu prognostykują233, coś wróżą większego.

Jednym się oceanem, jednym światem nie chce

Kontentować; tym serce wychełznane łechce,

Że mu nic bezdrożnego, o co się pokusi;

Sama nawet natura posłuszna być musi.

Najwięcej Skinderbasza wojnę mu zalecał,

I coraz nowy ogień w młodym człeku wzniecał.

Nieprzyjaciel Polakom jawnie i pokątnie,

Wnet swoje i cesarską tym głowę zaprzątnie,

Że byle tylko Osman pomyślił o zwadzie

Z Polaki, garło swoje przy wygranej kładzie.

Aleć jej nie doczekał; po cecorskiej234 bowiem

Umarł struty i sławy swej przypłacił zdrowiem.

Czegóż się, czego zazdrość niecnotliwa wzdryga?

Gdy cnotę jako słońce blady miesiąc235 ściga,

I miawszy czas po temu, promień jego skąpi,

Gdy mu na zodiaku w biały dzień zastąpi.

Lecz jako słońce słońcem, skoro miesiąc minie,

Tak cnota cnotą, zazdrość jako chmura zginie.

Powiedał Skinderbasza, jak Polska nasiadła236

Kiedy by pod twe nogi, cesarzu, upadła,

Ten wyrok już niech cała Europa czyta,

Że cię monarchą świata całego przywita;

Najciężej ten płot przebyć i obarczyć skrzydła

Orła białego, pójdzie ostatek jak z mydła.

Tak Skinder, lecz i Tomsza wielce na to bolał,

Że Gracyan w Wołoszech, gdyż by się był wolał

Sam na tym widzieć miejscu, jednak przez traktaty

Buskie i on musiał przyść do takiej utraty,

Kędy przy tej Żółkiewski kondycyi stawał,

Żeby Turczyn Wołochy chrześcijanom dawał,

Zwłaszcza póki Mohiłów, a gdy tych nie stanie237,

Tamteczni brać ten urząd powinni ziemianie.

Więc i sam jawnie radził, i do swojej rady

Wielu złotem przekupił, żeby przyść do zwady

Z Polaki, w czym się służyć co możności czuje,

Skoro Jassy osiędzie, panu ofiaruje.

Ukazował trakt238 wojny; podawał sposoby,

Że giaur239 samej tylko cesarskiej osoby,

Nierzkąc240 wojska, nie zniesie widzieć tylko okiem,

Bo go w krąg nieprzejrzanym okrywszy obłokiem,

Zegnawszy świat do kupy i lądem i morzem,

Albo zaplujem, albo głodem go wymorzym.

Ali basza podtenczas wielkim był kanclerzem241.

Ten, acz kochał w pokoju i trzymał z przymierzem

(Nie z racyj, bo ich nie miał, lecz w pieszczocie lubej

Schowany, bał się wojny i wleźć pod kozuby

Habiane 242 z onych gmachów i łabęcich243 puchów;

Nie będzie się chciało wstać, objeżdżać podsłuchów244,

Nie zawsze też kryniczną najdzie do sorbetu245,

Czasem wytrwać, czasem się przyjdzie napić mętu) —

Co acz wszytko Halego na umyśle nudzi,

Widząc jednak, że pana tym sobie przyłudzi,

Przed którym i na klęczkach, i na jednej nodze,

Równo ze psem, pod stołem który kości głodze246,

Ochotnie służyć gotów i wyprawiać dudki247,

Drzwiami skrzypać i nosa nadstawiać na szczutki,

Jako ten, który świeżo z eunuchów zgraje

Na dywan248 i cesarskie przełożon szaraje249:

Więc też i ten na wojnę stary wałach250 woła,

A dobrze by dziadowi pilnować kościoła.

Skoro tę radę zawarł swej powagą brody,

Wielki wezyr obsyła nią janczarskie ody251,

Pisze groźne do agów252 emiry253 i begów254,

Żeby do Donajowych ściągali się brzegów,

Żeby, białą wyjąwszy płeć i małe żaki255,

Co tylko mężczyzn świat ma, gnali na Polaki.

Podtenczas Otwinowski przyjeżdża do Porty;

Przed wielkim posłem goniec o zwykłe paszporty.

Piotr Ozga trębowelski wyprawion starosta,

Tusząc, że traktat buski Turczyna ochrosta256,

Wróci się pożądany pokój do swej kluby257

Stratą Wołoch, a mirem258 powetujem zguby;

Choćby sarkał, choćby to nie zdało się komu,

Podleźć, gdzie nie przeskoczym; w ostatku, do domu

Z uszyma, kiedy zły targ259; lecz gdy grzebień jeży,

Daj ty kurowi grzędę, on jeszcze chce wieży!

I Osman, Wołochami odąwszy się bardziej,

Polski chce i poselstwem i przymierzem wzgardzi.

O ponowę przyjaźni, o te winszowania

Nowego, z którym Ozga jechał, panowania,

Tudzież o potwierdzenie pakt Solimanowych,

Ni-ocz260 nie dba, w pochlebców uwierzywszy owych;

Nawet Otwinowskiemu nie dał i na oczy261

I tylko262 go zły tyran do wieże nie wtłoczy,

Imo263 prawa narodów, które są obrońce,

Które strzegą od gwałtu i posły, i gońce.

Więc już taką ubrdawszy fantazyją w głowie,

Każe, żeby dawali trybut Wołochowie,

Nie wedle podobieństwa, me wedle słuszności,

Ale jaki w okrutnej dumie swej urości.

Dopieroż ci chudzięta poznali niewolą

Pogańską, gdy im każą dźwigać, co nie zdolą264;

Dopiero się obejźrą, skoro już czas minie,

Na przyjaźń polską, w tak złym Wołosza terminie

Że ją nie tak ważyli, jako należało,

Toż kiedy się nie dosyć emirowi265 stało

Cesarskiemu, gdy widzi, że Gracyan wila266,

I że do polskiej ligi267 znowu się nachyla,

Zwłaszcza siedmigrodzkiego kiedy wojewody

List i jasne do Porty przejąwszy dowody,

Gdzie Turków na Polaki Betleem podżega

Dla cesarskiej pomocy, Gracyan przestrzega

I ten list do Warszawy śle z jawną swą zgubą,

Bo go zaś268 Betlemowi nieuwagą grubą

Odesłano, żeby się sam z swej ręki sądził,

Czym on Gracyanowi złość srogą wyrządził,

Z okrutną go przesławszy skargą Osmanowi,

Żeby zganił tak wielką złość hospodarowi.

A ten, więcej nie trawiąc po próżnicy269 czasu,

W skok każe Gracyana przywieść do tarasu270,

Albo łeb zdjęty z karku powiesić na żerdzi,

Czem swojej Skinderbasza wierności potwierdzi.

Tedy w kilkuset koni zbiegł do Jass ochoczy,

A skoro carski wyrok przełoży przed oczy

Hospodarowi i tę cedułę271 tak smutną:

Jeśli żywcem iść nie chcesz, daj, że-ć głowę utną,

Racyom miejsca nie masz, kat gotowy czeka,

Swoich nie ma przy boku nad dziesiątek człeka;

Więc, prawi, kiedy takie pana mego zdanie,

Jutro z tobą do Porty wyjadę w świtanie

I oddam ci od zamków powierzone klucze,

Dziś się w drogę gotuję i wielbłądy juczę.

Zrazu Skinder był twardy, lecz skoro uważy,

Że skarby w kupę zbierze, na tę go przeważy

Łakomstwo stronę, że da całe odwieczerze

Frysztu272, nim swe Gracyan skarby w kupę zbierze;

A tymczasem zawiodszy straże na wsze strony,

Szedł na wczas273, bo był nagłą jazdą utrudzony.

A Gracyan i najmniej nie myśląc o drodze,

Puści wściekłe gniewowi i żalowi wodze,

Zbiera wierne bojary274 i nim się postrzeże,

Zrazu cicho pogaństwo po gospodach rzeże;

Potem, skoro gruchnęły onym gwałtem Jassy,

Z Skinderbaszą ostatek poszło w dutepasy275.

Zrobiwszy to Gracyan, wie, co za czym chodzi;

Zna swe siły, którymi tureckiej powodzi

Nie strzyma, a na tym się nie omyli pewnie,

Jeśli wpadnie w garść Turkom, że będzie na drewnie276.

Więc do Polski jednego za drugim śle posła,

Dając znać, jaka w Turcech fakcya277 urosła;

Żeby się Ozga wrócił, bo tylko nie wsadził

Gońca Osman; żeby król o obronie radził.

To tak jawnie; cicho zaś z hetmanem rokuje:

Niech nie czeka, niech znowu Wołochy wetuje;

Wszytkich obywatelów jeden umysł szczery,

Nie chcą pod pogańskimi zostawać emiry278.

Które nim się do końca nad nimi rozpostrą,

Proszą, żeby ich szablą oswobodzić ostrą;

Oniżby przy pogaństwie, żal się mocny Boże,

Mieli na chrześcijany ostrzyć swoje noże?

Przeto niech z wojskiem idzie; niech Wołochy bierze;

W ostatku Bóg swych ludzi wysłucha pacierze.

Nie zgoła był Żółkiewski na te prośby głuchy.

Boi się wdać Korony w nowe zawieruchy,

Zaś mu żal niesłychanie, co zrobił pod Buszą.

Tak go na obie stronie skryte żądze kuszą;

Nuż przymierze, które sam swą ręką podpisze.

To wszytko obojętną279 gdy myślą kołysze,

Na koniec: «Nie jam złamał te traktaty, rzecze,

O który widzisz myśli i sprawy człowiecze!

Tomsza-ż wierutny będzie tym narodem rządzić

Przeciwko spólnym paktom? Sam to racz rozsądzić!»

To rzekszy, Dniestr i280 z wojskiem przebywszy kwarcianem,

Siły swe z onym chudym łączy Gracyanem,

Który także zwiesił nos, obaczywszy nasze

Posiłki na zastępy straszne Skinderbasze.

Małeć tam było wojsko, ale małość ona

Sercem Kserksesowego doszła miliona.

Nie Dzieża, nie Cecora, podłe uroczyszcze281,

Które dziś wieczne imię naszą klęską zyszcze,

Troja, Rzym i Kartago, Ateny i Tyry,

Niech się próżno nie chełpią z swymi bohatyry,

Jakich garść nieopatrznie, ach, pożal się Boże!

Hetman tu na nierówne naraził poroże282;

Bo Skinder w ośmiudziesiąt, Dauletgierej we stu

Tysięcy Tatar nagle przypadł do arestu283.

Cztery naszych tysiące, ale wziąwszy miarę

Z pierwszego dnia, woleli sromoty przywarę,

Których tchórz opanował; tedy ku wieczoru

Z wodzami do tysięcy uszło ich półtora.

Gracyan był najpierwszy z swą Wołoszą, który

Prut, potem Bukowinę przez wiadome dziury284

Przebywszy, gdy rozumie, że uszedł z pogromu,

Wołoszyn, co go ukrył, zabił go w swym domu;

Którego gdy następcy głowę przyniósł ściętą,

I on ścięt: nie ujdzie grzech karze suchą piętą.

Czego gdy zwąchał Skinder, wyprawi w pogonią;

Tych pobrał, drugich pobił; tych w Prutową tonią

Nagnał i topił oraz. Jakoweż widziadło285

Odbieżanym w obozie na serca tam padło,

Gdy jedni ranni, drudzy wydarszy się z troku286,

Nadzy i zmokli, w ciemnym powracali mroku.

Żalowi okrutnemu noc strachu dodaje.

Dopieroż gdy niepewna nowina powstaje,

Że uszli i hetmani, wszyscy jak w odmęcie

Biegają, jakoby już w niewoli i w pęcie

Pogańskim. I ciurowie, wyzuwszy się z grozy,

Naprzód rabować jęli odbieżane wozy,

Potem i te, które już swoich miały panów.

Co kiedy wiedzieć doszło żałosnych hetmanów,

Wskok287 pochodnie i lane zapaliwszy knoty288,

Objeżdżali przedniejszych rotmistrzów namioty,

Aż dzień, co wszytkim rzeczom wraca postać własną,

Zaświecił nad tym światem słońca lampę jasną.

Toż dopiero Żółkiewski w generalnym kole

Tych naprzód zgromi, którzy nieopatrznie w pole

Wyciągnęli tabory z piechotą i z działy:

Bo się w prawo i w lewo z szykiem nie stykały;

Skąd sześciu dział i strata czterechset piechoty.

Potem się skarżył na tych, którzy bez sromoty289

W tym nas polu odbiegli na wieczną narodu

Niesławę: jedniż piją, uchybiwszy brodu,

Mętny Prut, drudzy w dybach; liżą rany trzeci;

Jeśli też który uciekł na domowe śmieci,

Tu tu mu lepiej było trupem upaść bladym,

Niż żyć Bogu obrzydłym i światu szkaradym290.

Na koniec animuje291 swe rycerstwo, żeby

W Bogu, który do takiej przywiódł ich potrzeby,

Doświadczając statku292 ich, ufność swoję kładli:

Bez Jego bowiem woli i biedni nie spadli

Wróblikowie na ziemię, a jeśli ptaszęta,

Cóż was w pieczy nie ma mieć ręka Jego święta?

Trwajcież, zacne rycerstwo, na przepych293 fortunie,

Której potem każdy z nas śmiele w oczy plunie;

Trwajcie! Co gwałtownego, prędko się przesili,

Co ciężej cierpim, zawsze wspomina się miléj!294

Tak Żółkiewski, choć w sercu pełno żółci czuje,

Pokrywa i wesołe czoło pokazuje.

Tu we wszytkich duch wstąpił; tu wszyscy jak znowu

Do broni, tabor spinać, podnosić ostrowu295,

Bo też i Skinderbasza po wczorajszej próbie,

Trzy tysiące straciwszy, odpoczywał sobie.

Jeszcze był Bóg nie zesłał dziś naszym terminu,

Że od niezliczonego w tym odmęcie gminu

Nie zginęli, choć słyszy krzyk, widzi płomienie

Stert odbiegłych pogaństwo, Pańskie zaślepienie.

Cały tydzień w formalnym jakoby przymierzu,

Chociaż się w lepszym czuje Skinderbasza pierzu,

Obie stronie296 siedziały, prócz, że ku wieczoru

Sam Gałga297 podjechawszy, wywołał z taboru

Koreckiego, jako mu przyjaciel traktaty

Radząc; coć potem, z tymi ginąć desperaty?

Okupcie się na głowy, co was tu jest, złotem;

Broń oddajcie, a han was daruje żywotem.

Gdy tak Gałga po starej298 Koreckiemu zada:

Wprzód — rzecze — głowy ręka, wprzód swobody strada,

Niż broń odda; złota nikt na wojnę nie wozi;

O sierść się wilk targuje, skóry pragnie koziej.

Dasz znośne kondycyje299, staniemy w akordzie300

Bez krwie rozlania, Turkom tak powiedz i Ordzie.

Inaczej tu na drugim jeden lęże śniatem301,

A zdrowia tak sromotnym nie kupi traktatem! —

Tu jako pies zajadły rzuci się na szkapie

Gałga i kilka razów szablą w pochwy kłapie;

A takżeś to durnego302 giaurze humoru?

Więc się już nie spodziewaj ze mną rozhoworu303,

Szabla, szabla nas zgodzi i tę przą304 rozstrzygnie! —

To rzekszy, sunie cugiem i tylko się mignie.

Ale gdy głód, co żadnych wywodów nie słucha,

Coraz ludziom i koniom zaziera do brzucha,

W radę naszy chudzięta udają się wskoki:

Przyjaciel im odległy, Bóg aż nad obłoki;

Pola dać już nie masz z kim dla tych, którzy zbiegli;

Poganie ich dokoła koroną obiegli.

Toż się Bogu oddawszy, acz krokiem niesporém305,

Idą śmiele ku polskiej granicy taborem306.

Tysiąc sześćset dwudziesty zbawiennego dobra

Rok to był, a dzień trzeci miesiąca oktobra,

W siedm przebrane szeregów skartowano wozy,

Z pola spięte łańcuchy, a zewnątrz powrozy,

Ze w jeden raz wszytkie stać, wszytkie iść musiały.

Przód i tył nabitymi opatrzono działy;

Jezdne konie we środek, bo wszyscy piechotą.

Z obudwu stron taboru rota szła za rotą;

Korecki z Ferensbachem307 rozkazował w przodzie,

We środku Kazanowski, Szemberg na odwodzie.

Tym gdy z miejsca porządkiem, przez wały zrównane,

Ruszą tabor, pogaństwo zrazu zadumane

Patrzy, co to za dzieło; toż, jako się zbliżą

A twardą ich z dział naszy naszpikują spiżą,

Rozpierzchną się jako dym, a ci w swojej sile

Dosyć spokojnie uszli dziś półtorej mile.

Całą noc idąc, skoro słońce z morza wstanie,

Chcą odpocząć, ale się postrzegszy poganie,

Jako gradem z długiego kiedy prażma308 spadnie,

Wieńcem ich ze wszytkich stron osuli309 szkaradnie.

Niebo ćmią gęste strzały; od srogiego krzyku

Tylko się zrozumieją ludzie po języku,

Bo słyszeć niepodobna; tu i ówdzie wozu

Macają; utną, jeśli dostaną powrozu;

Drą się w tabor, jak pczoły, choć im z ula kurzą,

Tym się barziej w ul cisną, tym więcej się żurzą310;

Abowiem naszy męskich skoro pocą skroni,

Żaden kule z muszkietu darmo nie wyroni,

Ale co natarczywsze uprzątają męże;

Jeżeli też którego ręczna broń dosięże,

Jako nie był na nogach; tak od swojej ściany

Na kilka stajań311 trupem złożyli pogany,

A już też jasne słońce spadało z kompasu.

Kiedy ludzie szli na wczas312, naszy do niewczasu,

Rum313 w drogę, a poganie tuż przy nich we sforze,

Póki tylko ostatnie nie zagasły zorze,

Huczą, krzyczą z daleka, strzelają nawiasem314.

Jeśli też kędy przyjdzie tabor ciągnąć lasem,

To go albo pożarem po wietrze zapalą,

Albo go też wzdłuż i wszerz posieką, obalą.

Zboża na pniu i w kopach, sterty, wsi, stodoły,

Łąki, ugory, wszytko precz poszło w popioły;

I mosty, i przeprawy pozrucali wskoki315;

Czyste rzeki mącili; zaciskali stoki316;

Ciemne by otworzyli na naszych awerny317,

Taka była zawziętość; taki gniew kacerny318;

Wstyd potem, że tak wielką ludzi swych nawałą

Z garści prawie upuszczą ludzi garść tak małą;

Żal na wet319 zejmie baszę i Dauletgiereja,

Że to z gęby wypadnie, co połknie nadzieja!

Tenże gniew i wstyd i żal serca naszych dźwignie

Do męstwa, ale sława wszytko to wyścignie.

Sławy strach, lecz nie śmierci, bo to nie śmierć u mnie,

Kto bijąc się z pogany, ciało odda trumnie;

Lecz strach ciężkiej niewoli i tureckich oków

Doda serca w potrzebie i podeprze boków.

Tedy wszytkie trudności na piersiach stalonych,

Skazę320 przepraw, ruinę mostów obalonych,

Głód i ciężkie pragnienie, straż w nocy i we dnie,

Gorzki dym, którym drugi na poły przewiędnie,

Wiatry, deszcze i błota, i czym tylko może

Srożeć jesienne niebo, conocne podróże,

I zimno, i gorąco, pożary, poręby,

Mężnym sercem znosili, a jako na dęby

Choć ciężki bije piorun, nie wskok321 je wywraca:

I tych nie okróciła żadna dotąd praca.

Wszytko to bohaterskim i chwalebnym gniewem

Całe ośm dni trzymali; już pod Mohilewem

O milę tylko byli, już widzą kominy

Ojczyste, kiedy wieczne spraw ludzkich przyczyny

W tym ich zaskoczą kresie, gdzie prawie przed broną322

Ukochanej Ojczyzny, przepłynąwszy, toną.

Czterdziestu spełna stajań nie byli od Dniestru,

Już ich Turczyn zwątpiony wypuścił z sekwestru323,

A kiedy się poganie pozostaną w mili,

Naszych, dotąd ostrożnych, tym ubezpieczyli,

Że już nie chcą próbować swoich gonów bierki324,

Trochę tylko Tatarów śledziło w nazierki325,

Kiedy naszy ciurowie uczyniwszy trwogę,

Tabor porozrywają: potem każdy w nogę,

Pańskich koni dopadszy, a ci gdy piechotą

Chcą ze zdrowiem za oną umykać hołotą,

Jedni się bronić radzą i tabory spinać,

Drudzy ostatek koni od wozów odcinać,

I nie dający z siebie pogaństwu obłowu,

Obronną ręką prosto iść ku Mohilowu.

Nim się hetman rozgarnie, co ma czynić dalej,

Trzeci już połowicę drogi ujechali;

Toż gdy wszyscy różnymi wołają nań głosy,

Lecą Tatarzy, lecą Turcy jako osy,

I suchą ręką prawie, garść onę, kwiat młodzi,

Część trupem ściele, a część w niewolą uwodzi

Z srogim żalem. Mógł był żyć, mógł się był i nie dać

Żółkiewski, lecz się wstydził panu odpowiedać,

Że wojsko zgubił, że się porwał bez uwagi,

Że dał sromotne Rzeczypospolitej plagi,

Wolał przeto bijąc się paść w marsowym polu!

Głowa jego czas długi w Konstantynopolu,

Znak pompy i tryumfu, odcięta od szyi,

U najwyższej wisiała wieże na kopiji.

Tak rzymski Emiliusz326, choć z okrutnym żalem,327

Wolał trupem w przegranej paść pod Hannibalem,

Niżeli się do miasta wróciwszy i domu,

Sprawować się wyroku niebieskiego komu.

Wolał być Koniecpolski żywcem raczej wzięty

I który czas328 pobrząkać dla Ojczyzny pęty,

Łacniej329 z turmy330, niż z trumny powrócić się do niej,

A kto dziś pęto kładzie, pętem mu oddzwoni;

Przeto skoro dał spore szabli swej obroki,

Ciemne oczom pogańskim zakryły go mroki.

Toż całą noc błądziwszy prawie kiedy świta,

Skinderbaszy Wołosza da, skoro go schwyta.

Tak Warro, pomienionej bitwy331 hetman drugi,

Choć swoją porywczością Rzym wdał w ciasne fugi332,

Że nie zaraz rozpaczał, nie zaraz się trwożył,

Ale zdrowie ojczyzny z swym zdrowiem położył,

Chociaż wojsko straciwszy, uciekł po przegranéj,

A wżdy333 od wszytkich stanów mile był witany,

Że ostatniej nadzieje o ziemię nie rzuci,

Pomniąc, że kogo wieczór fortuna zasmuci,

Tego rano pocieszy, a kto dziś zaszumi,

Jutro go, jutro szczęście niestateczne stłumi.

Z jakiejby okazyej tak padła ta biera334?

Hetmańska nieostrożność, a swawola szczera

W ciurach naszych przyczyną, którzy gdy się grozy

Za zrabowane boją obiecanej wozy

Przy koronnej granicy, więc uprzedzić wolą,

Niż którego zawieszą albo też podgolą335.

Kiedy tak obu wodzów różny los potyka,

Znowu tu nieszczęśliwy Korecki wpadł w łyka,

I już więcej nie widział swojej ziemi lubej,

Czcze jej tylko do Korca oddano kadłuby,

Bo kości, przez dwa roki obnażone z ciała,

Które Greka jednego cnota dochowała,

Aż powracał Zbaraski z legacyjej onéj;

Tak padł ten rycerz z tyłu nożem uderzony.

Więc inszych zacnych wodzów i rotmistrzów siła336,

Których pamięć na piśmie cnota zostawiła

Przyszłym wiekom, i chociaż zginęli w tej burzy,

Znowu ich wieczna sława do nieba wynurzy.

Tam Łukasz syn hetmański i z synowcem Janem,

Żółkiewscy, z tym co ranni wieźli się rydwanem,

Wzięci; taż Potockiego z nimi Mikołaja,

Syna Jakubowego, zagarnęła zgraja;

Tu Marcin Kazanowski żywcem w ręce wpada,

Co dziś u królewicza buzdyganem włada

Pod Chocim; tym Bałaban pospołu i z Strusem,

Winnicki i halicki starostowie musem,

Tym Strzyżowski z Maleńskim, i Ferensbach trzeci,

Pułkownicy do oków poszli; w te zamieci

Sława wojska polskiego tak się nisko przygnie,

Że jej już opieszały potomek nie dźwignie.

Tam Morstyn Aleksander cnoty swojej znamię,

Ubroczoną w pogańskiej krwi po samo ramię

Dał rękę twardym dybom337, dał kajdanom nogi

I nawiedził smrodliwej Jedykuły progi.

Teć były proscenia338, że rzekę po nasku339,

Posełkowie chocimskiej wojny, której trzasku

Pełen był świat, bo wszyscy wyciągnąwszy uszy,

Słuchali, komu tam wżdy fortuna potuszy340.

Wojny chocimskiej część wtóra

Dopieroż teraz Osman, co się dotąd wahał,

Dotąd się rwać przymierza dziadowskiego341 strachał,

Jakoby go na wściekłym rozpasał umyśle,

Już w Krakowie popasa, już koń poi w Wiśle.

Równie dzik nie po miejscu trafiony od strzelca,

Żurzy342 się i sina mu piana kipi z kielca343,

Świszczy i szczere iskry nozdrzem pryska srodze,

Sierść jeży, i na trzaski bliskie drzewo głodze344.

Tak i on rozdrażniony wszytkie kupi345 siły,

Rad by z imieniem zagrzebł Polaki w mogiły.

Zda mu się, że już dopiął, czego pragnął zawsze,

Wojnę przeto obwołać, wojnę każe na wsze

Świata strony; wojną wschód słońca nagle huknie,

I sam się jako raróg na ręce wysmuknie.

Pełne strasznych emirów346 w okrutnej zajusze347

Pogańskiej wsi i miasta, dywany348, ratusze,

Dzieci tylko maleńkie a z nimi płeć biała

Wolna od wojny w państwach tureckich została.

Europie randewu349 pod murem swej Porty,

Nie radząc się boginiej350 wprzódy Antevorty351,

Która skutki rad ludzkich z dawności tłumaczy,

Że najbliższa Stambołu, pyszny cesarz znaczy;

Azyą i Afrykę ku Donaju zmyka,

Gdzie kto się tylko brzegiem rzeki onej tyka,

A zwłaszcza chrześcijanie, o wstyd i żal srogi!

Muszą mosty budować i naprawiać drogi

Na chrześcijan. Czemużby ze świętej rozpaczy

Nie złączyć szable z nami na pogaństwo raczéj?

Dziambetgierej352 hanem był pod ten rozruch w Krymie,

ten w swojej ku panu usłudze nie drzémie;

Lecz skoro go od Porty trzecie dojdą wici,

Skoro na przyszłą pracą bachmaty353 wysyci,

Okrzyknąwszy zwyczajnym ordy swe atłanem354

Chce kredencować355, chce się pisać356 przed Osmanem.

Który, nim dzień ruszenia dojdzie z Carogrodu,

Wielki meczet wyznaczy, a że bez dochodu

Murować go nie może starych ustaw wedle,

Polskę już widząc swoją jako we zwierciedle,

Podole z Ukrainą toż na wieczne czasy

Leguje357 na sprośnego Mahometa spasy358;

Dzieli ziemie koronne, rozrządza urzędy,

Mając na swych koczotów359 osobliwe względy.

Tak pospolicie bywa; gdzie się nowa błyśnie

Do szczęścia okazyja, co żywo się ciśnie.

Piszą rymy papugi, rozprawują sroki,

Krucy zwycięstw winszują i ledwie nie kwoki

Nowym kontestem360, nowym witają prezentem361.

Toż się działo natenczas z Osmanem nadętem,

(Co żywo mu winszuje, jakby już widomie

Tryumfował; co żywo źrebię ono łomie362),

Który na takie plotki i pochlebstwa ślepy,

Skoro zwiedzie do kupy Kairy z Alepy,

Obwieszcza wywieszonym końskiej grzywy hasłem,

Że sam osobą swoją, sercem niezagasłem

Wyjeżdża: więc kto w łasce cesarskiej korzysta,

Teraz jest okazyja do niej oczywista;

Bo wszytkie insze wojny, przez basze, przez agi363

Odprawował, ta jego godna jest powagi.

Toż się bierze z nim każdy; każdy się tka w juki364.

Sowite pod nadworne poczty365 ślą bonczuki366

Basze i wezyrowie; postawą ochoczą

Drudzy z groźnych cekauzów367 kartaony368 toczą;

Brzmiące inszy możdżerze, potężne petardy

Gotują. Janczaraga369 pod złocone dardy370

Zwiódszy swych pod żórawiem personatów371 pierzem

Wali się z partyzanem372 przed świetnym żołnierzem.

Patrz, w co to chrześcijańskie bisurmanin syny

Obraca, które co rok z winnej dziesięciny

Nieszczęśliwej od piersi oddarszy macierze,

Już okrzczone nieczystej do obrzezki bierze

I tymi — bo tchórz tchórze, bo Żydy Żyd rodzi —

Pod swe jarzmo królestwa chrześcijańskie wodzi.

Sypą się wojska zewsząd to morzem, to lądem,

Jakim bystry z Abnoby373 Donaj spada prądem.

Poci się Wulkan w Lemnie i ledwie nastarczy

Kuć szabel, mieczów, grotów, rodeli374 i tarczy.

Tak wielkim aparatem i ledwie ku wierze

Podobną gorliwością gdy się Osman bierze,

Poczesny przed nim Mufty375, nad wsze starszy hodzie376,

Stanął pod srebrnym włosem na głowie i brodzie,

A ufając powadze swego pastorału,

Tak się do wojny owej przymówi zapału:

«I mnieć, wielki cesarzu, od którego dziada

Na tym-em stawion stopniu, twoja doszła rada,

(Chociaż tylko meczytu377 pilnując i księgi,

Boga za grzechy ludzkiej błagam niedołęgi),

Że chcesz stare zruciwszy z Polaki przymierze

Wojnę wieść. Mnieć, przyznam się, należą pacierze,

Nie Mars; lecz i ty przyznaj i miej to ode mnie,

Że Mars w polu i Wulkan darmo robi w Lemnie

Bez Boga; słaboż by się wasze wojny wiodły,

Gdyby je dobrych ludzi nie wspierały modły!

Tegoć trudno uwłaczać, co z zdumieniem świata

Z natury masz, żeś sercem doszedł Amurata;

Bogdaj doszedł i szczęściem, a z swymi pradziady

Wieczyste górnych osiadł empirów378 osady!

Tegoć ja bogomodlca winszuję i stary

Pasterz, który twych ludzi zawieram koszary.

Proszę przy tym, racz szczerej radzie mej dać ucha,

Aczci na wszytkich młodych ta padła pomucha379,

Że nieradzi, gdy im kto ich propozyt porze380 ;

Lecz jako nieraz ginął, kto stał przy uporze,

Tak i ten nie żałował, kto chciał starych słuchać.

Próżnoż na zimną wodę, sparzywszy się, dmuchać!

Ten garb, wielki Osmanie, te zmarski, te rugi381

Świadczą, jako już żyję na świecie czas długi;

Wżdy mi żaden z tak wiela dni nie zszedł jałowy,

Lecz zawsze co nowego weszło do mej głowy;

I dziś, chociaż mnie to już śmierć dogania skora,

Siła rzeczy wiem, których nie umiałem wczora.

Wiek ludzki długa szkoła, w której nasze mózgi

Wycinają przypadków ustawicznych rózgi;

Stąd w starych doświadczenie zdrową radę rodzi,

Której jeśli chcą słuchać, nie pobłądzą młodzi.

I ty, cesarzu, nie bądź głuchy na me pieśni;

Nie wzgardzaj, którą widzisz na tej głowie, pleśni:

Bo choć ci co do smaku twój zausznik powie,

Skutek rady potwierdza, dawne to przysłowie,

Mnie się wojna z Polaki nie zda382 z przyczyn wiela:

Zawsze stracić niż nabyć łacniej383 przyjaciela;

Imo384 to że srogi grzech stare miry385 łomać,

A kto wie, jeśli tego nie będziem się sromać386?

Kto ręczy za wygraną? Wołoskie igraszki?

Za brednie to, cesarzu, poczytaj i fraszki.

Niech się tak Skinderbasza barzo nie kokoszy387,

Że cztery stem czterdziestą tysięcy rozpłoszy

I to słyszę trefunkiem388: bo już byli naszy

O wygranej zwątpili, kiedy k’woli paszy

Polacy się rozbiegą i spięte tabory,

Które ich ośm dni bronią, rozerwą ze sfory389.

Owszem, to niechaj wstrętem będzie i odwodem390

Zwady okrom391 przyczyny z tak bitnym narodem;

Okrom rzekę przyczyny, choć nie trudno o kij,

Kto chce psa bić; na dawne pomnicie392 proroki,

Którzy się nam pilno strzec tej kazali dziury,

Gdzie nam kracze upadek orzeł białopióry.

Nowinaż-to Polakom, choć w poczcie nierównym,

(Co i sam pomnę, jeszcze nie bywszy duchownym),

Płoche gromić Tatary? Nieraz w liczbie małéj

Chmielecki, nieraz ich bił i Zamoyski śmiały:

Czterma, piącią tysięcy ośmdziesiąt ich czasem

Aż do brodów Dniestrowych uściełali pasem.

Onić to w Polszcze zamki murowali393, oni,

I dziś ich tam w kajdanach tysiącami dzwoni.

W takiejże-to Wołosza u nas będzie cenie,

Że w niepotrzebne jarzmo tej wojny nas wżenie394?

Ród płochy i niewierny, tak chciwy odmiany,

Że by rad co godzina nowe widział pany;

Aleć i ci w twoich już, o cesarzu! ręku;

Dzierż się tylko przymierza pisanego dźwięku.

Niechaj giaur giaurom za twej łaski darem,

Byleć haracz oddawał, będzie hospodarem:

Bo wiara najpewniejsze spraw ludzkich ogniwo;

Tą żyjemy, to światło, to nasze krzesiwo,

Z którego gdy choć w różne iskra serca wskoczy,

W lot je wiecznym miłości płomieniem zjednoczy.

Choć zła, choć dobra, jaką kto wyssie z macierze,

Każdy by w takiej rad żył i umierał wierze.

Daj miejsce rozumowi i niesytej żądze,

Choć wielkiego umysłu, przytrzymaj wrzeciądze.

Patrz, jak siedzisz wysoko, skąd gdybyć, strzeż Boże!

Wypaść przyszło, Ikarus, kiedy go raroże

Nad morzem Ikaryjskim opuściły loty,

Nie miałby tak strasznego upadku, jako ty!

Im na wyższym fortuna człeka sadzi stropie,

Tym chytrzej, tym nieznaczniej dołki pod nim kopie.

Nie większa umiejętność, ufaj starych zdaniu,

W nabyciu, aniżeli w rzeczy zatrzymaniu.

Często gęba łakoma i ręka niesyta

To upuści, co trzyma, gdy niepewne chwyta.

Nie liczba wojska bije, ani miast dobywa,

Ale wojny przyczyna, panie, sprawiedliwa!

Z tą ktokolwiek się porwie, kto się z domu ruszy,

Niech za bożą pomocą tryumfować tuszy.

Z Polaki co za zwada? Skąd i o co waśni?

Jeśli słuchać nie będziesz pochlebców swych baśni,

Wojna to i daleka, i przyczyny słusznej

Nie ma; nie skłaniaj serca ku plotce zausznej!

Naród w złoto ubogi, nic nie ma przy zdrowiu

Prócz chleba, soli, serca, żelaza, ołowiu,

Serca (mówię, niedarmo czytając ich dzieła;

Bo dopiero u mnie mąż, gdzie przy sercu siła395),

O które396 u nas łacno z wielkim animuszem,

Kiedy go kto masłoku przyfarbuje kuszem397.

Pierwej cię droga znuży i Bałchany śnieżne,

Niźli równie398 Dniestrowe oglądasz pobrzeżne,

Gdzie całoletnim chodem utrudzonych ludzi,

Skoro mróz nieprzywykłej jesieni wystudzi,

Których wszytkich pieszczone wychowały nieba,

Broni na nich Polakom dobywać nie trzeba;

Pomrą jako jaskółki, jako muchy posną,

Tylko że zaś drugi raz nie ożyją z wiosną.

Sam ich niewczas399 zwojuje, zwłaszcza w takiej kaszy

Różnych narodów, kiedy począwszy od paszy,

I ludziom, i bydlętom najmniejszej wygody

Nie będzie. Szczęśliwy człek, co go cudze szkody

Uczą rozumu, jako w najpewniejszej szkole,

I dadzą poznać głupstwa w sąsiedzkim rosole400.

Zegnał Kserkses pół świata na waleczne Greki,

Popasł całą Azyą, powypijał rzeki;

Trzech dni na jednym miejscu nie mógł postać daléj,

Na koniec się sam własną machiną obali,

I onych ludzi zgubił, i sam się na koniec

Roztrącił o swej dumy nieuważnej szaniec401.

Ale na cóż tu Persy wspominać i Greki?

Mamy doma u siebie przykład niedaleki:

Jeszcze z tymiż Polaki do tej niefortuny

Naszym przyszło, w kobyle kiedy się kałduny402

Grzebli przed ciężką zimą, która ich tam zdybie.

Jak wodą żyć ptakowi trudno, wiatrem rybie,

Tak Turkom pod arabskim rozpieszczonym niebem,

Zimna Polska chorobą, mróz będzie pogrzebem!

Uważ-że to, cesarzu, uważ wszytko z gruntu403,

Że ludzi spod miękkiego wiedziesz horyzontu,

Gdzie404 za tłuste migdały, słodkie pomarańcze,

Przyjdzie zbierać po lesie ogryzki szarańcze

Płonek405 nieużytecznych i cierpkich żołędzi;

Krótko mówiąc, sam was głód, sam was niewczas znędzi.

Polakom jako za dar, wszytko jako z mydła;

Prócz, że tamtecznych krajów ludzie są tworzydła406

(Bo niewczas, wiatry, śniegi, mrozy, słoty, głody,

Snadniej407 znoszą, niźli my, północne narody),

Lecz bijąc się o wiarę i swoje kominy,

Serce mają przed nami, gdy mają przyczyny

Do wojny sprawiedliwej; dziesięćkroć się lepiéj

Chłop w obronie żywota, niż napaśnik408 krzepi.

Zaczem, wielki cesarzu, trzymaj górne loty

Wspaniałego humoru i żywej ochoty;

Stój w mecie409 i siedź mocno w swej fortuny siedle410.

Masz zdrową radę moję; w niej jak we zwierciedle

Przejźry się411. W szczerości-li mojej wątpisz? Wzów ty

Inszych do niej, lecz wspomnisz: dobrze-ć mówił Mufty»

Powaga to siwizny sprawiła biskupiéj,

Że go Osman, choć młody, porywczy i głupi,

Tak cierpliwie dosłucha, choć na szydłach siedzi412,

Nie strzymał jednak tego statku413 w odpowiedzi.

«Nie tak-em ojcze, prawi, rozumu daleki,

Żebym go słuchać nie miał, i aczem z opieki

Wyszedł i wszytko mi się według woli darzy

Ani by mi potrzeba więcej bakałarzy414,

Słuchałem cię, choćbym się obszedł bez twej rady.

Acześ ty, zapomniawszy wszytkich starców wady,

Wielomowności, którą powszechnie grzeszycie,

Jakobyś na mnie kazał z ambony w meczycie.

Krótko tedy na twoje odpowiem kazanie:

Tak chcę! To moja wola i Mahomet na nię

Przypadł415 i przyjął dzisia ode mnie plac goły,

Gdzie mu szumne z giaurów wystawię kościoły.

Powiem jeszcze, aleć to, proszę, niech nie cięży,

Że najlepiej w kościele dyskurować księży,

Nie mieszać się w ratusze; przez cóż się rozsuły416

Państwa giaurskie, jeśli nie przez kapituły417?

Miecz mieczem, a plesz pleszem418; kto się czemu święci,

Tego niechaj pilnuje; są też i natręci,

Którym żebyś ty nie był, rządź sobie w kościele,

A twoi niech po wieżach księża drą gardziele!

Na tak twardą replikę starzec on zaniemie

I pójdzie, skoro mu się ukłoni do ziemie,

Jeszcze Osman z pierwszego nie ochłódł ferworu,

Kiedy Mustafa, wezyr i marszałek dworu,

Stanie przed nim poważnie laską wsparty srebrną,

A czując, że z nim wszyscy w onę tonią419 webrną,

Chce mu jego porywczość jako wybić z głowy,

Aleć na rozjątrzone trafił z tym narowy.

Skoro powie o polskiej wojnie swoje zdanie,

Przypomni, co w ich świętym stoi al-Koranie,

Kędy Mahomet Turkom surowym zakazem

Zwady ze dwoma broni nieprzyjaciół razem,

«Nam wydarł Pers Babilon, wydrze i Egipty,

tak nas do ostatniej zniszczy zboża szczypty.

Gdy cudzych rzeczy pragnąc nadzieja łakoma

Traci swe własne, pewnie nie będziem tak doma».

Rozjadł się na wezyra tyran jako wściekły:

«A wierę420, nie chce-ć się to z pieca, psie opiekły!

Takżeś to miał złą wprawę, żeć obrzydło pole421,

I pozwoliłbyś ty gnić na wieki w popiole,

Niech bies bierze Babilon z tobą, niewieściuchu!

A tu mu bystry andżar422 chce utopić w brzuchu.

Złoży się i woli raz w ręce odnieść lewéj,

Niźli śliskie żelazo poczuć między trzewy.

Dotąd się gryzł, dotąd się gniewał, dotąd sapał,

Aż krwią Osman afektu w sobie zgasił zapał.

W sobie zgasił; lecz w Polszcze zapalił go srodze.

Nie Polska, chrześcijaństwo wszytko było w trwodze;

Bo skoro się po świecie tak straszna roztrzęsie

Nowina, jakby serca ukrawał po kęsie423.

Inszych wprawdzie z daleka wiedzieć to dochodzi,

Czyja tonie kobyła, ten najgłębiej brodzi.

Sejm zaraz na Polaki składa Zygmunt trzeci,

Tylko go ta od Porty wiadomość doleci,

Że starym durny424 Turczyn wzgardziwszy przymierzem,

Chce swój miesiąc425 naszego Orła odziać pierzem,

W jego farby śniegowe, w jego jasne puchy,

Grubego Mahometa ozdobić makuchy;

Że, matkę swą żegnając, przysiągł na to, że się

Nie wróci, aż jej trybut z Polaków przyniesie;

Że całe karawany, żelaznymi pęty

Obciążywszy, prowadzi monarcha nadęty,

W których nogi, pieszczonej przywykłe swobodzie,

Na pompie tryumfalnej w pysznym Carogrodzie426

Brzęczeć mają przed bramą sprośnego szaraju.

(Na-toć już spięte stoją mosty na Donaju);

Że meczet Ottomańskiej wymierzywszy luny427,

Chce nowy cesarz w Polszcze spróbować fortuny,

Jeśliby mógł we dwoje tej odwagi zażyć,

I sam się wsławić, i swój meczet wyposażyć.

Przeto wszyscy, prywatne porzuciwszy sprawy,

Bieżą senatorowie na sejm do Warszawy;

Bieżą od ziem posłowie i Korona czerstwa428

Poczuwa się na siłach dzielnego rycerstwa:

Tam chce serca i ręki przy szabli i czele429

Mężnym zażyć, gdzie krwawy Mars gościniec ściele,

Gdzie starszych zdanie będzie, a w ich-że kajdany

Bogu i ludziom zmierzłe430 tkać Mahometany.

Więc skoro się zgromadzą, skoro imą431 radzić,

Z jakim nieprzyjacielem przyjdzie się im wadzić,

Któremu żaden sąsiad z obu stron Bosforu

Aże do naszej ściany432 nie mógł dać odporu;

Tedy naprzód do Boga, przy świętej ofierze,

Król i rada pokorne wyprawi pacierze:

Żeby on, gdyż w jego są ręku wszytkie bitwy,

Wejźrał na ludzi swoich niegodne modlitwy;

Wziął to państwo w opiekę, gdzie od lat tysiąca

Powinna433 mu się chwała w kościołach poświąca,

(I na toż by przyjść miały, aby je obrzydły

Bisurmanin niemymi pozastawiał bydły434?);

Żeby Bóg, który umie i może przez ręce,

Straszne one obrzymy435 wywracać dziecięce,

Pojźrał na wściekłe grozy tego Goliata,

A naszego Dawida, którego armata436

Pięć kamyczków i proca; lecz przy twej pomocy

Możem ufać tym piąciom kamykom i procy,

(Bo węgłowemu każdy rówien z nich kamieniu),

Co ich jest w Zbawiciela naszego imieniu437.

A jeśli też złość nasza zatwardzi twe uszy,

Jeśli nas sprawiedliwy twój gniew zawieruszy

(Bo już niejeden naród pod tytułem świętém,

Chrystusowym, w pogańskich ręku brzęczy pętem):

Patrz na polskich patronów, patrz na naszych ziomków

Pokorę, a nie spuszczaj biczów swych ułomków!

Patrz na świecznik swej chwały, który w tej Koronie

Ogniem niezagaszonym ku czci twojej płonie!

I chociaż przez złość naszę, przez nasze niecnoty,

Częste go w oczu twoich zaciemiają knoty,

Utni438 knot, masz nożyce miłosierdzia w ręce!

Że nie zgasisz, ufamy Jezusowej męce.

Tak gdy się i swe Bogu konsulta439 oddadzą,

O posiłkach najpierwej na tę wojnę radzą,

I na tym wnet stanęła zgoda wszytkich stanów,

Żeby do chrześcijańskich posły wysłać panów,

Na wspólnych nieprzyjaciół, nim będziem na schyłku,

Pókiśmy jeszcze duży440, żądając posiłku.

Przełożyć im przed oczy, jeśli dotąd ślepi,

Że skoro się do Polski bisurmanin wrzepi

I zniesie to przedmurze, bez wszelakiej chyby

Będzie ich suchą ręką zbierał jako grzyby.

Niech na to wszyscy zgodnie swoje dadzą kreski441,

Żeby więcej przeklętej nie cierpieć obrzezki;

Teraz czas i pogoda, byle chcieli szczérze

(Onić przyczyną wojny, przy złomanym mirze) —

Zrucić jarzmo tak ciężkie z Chrystusowych ludzi,

Których srożej niż ciała ta niewola nudzi,

Że dusze już z szatańskiej wyjęte tandety,

Znowu sobie Mahomet zaswaja przeklęty.

Niechajby chrześcijanie prywatne urazy

Przed męki Boga swego zruciwszy obrazy,

Świętą ligą442 spojeni na wojnę tak słuszną,

Wszytkie swe znieśli siły, ofiarą zaduszną443.

Z tym tedy wyprawiwszy posły krokiem chyżem

Do wszytkich królów, co są pod zbawiennym krzyżem,

Acz nie wątpim, że wrota pootwiera Janusz444,

(Lecz się na to upijać szkoda445, kędy: a nuż

Będzie, albo nie będzie? szkoda stawiać garka,

Jeśli dopiero prosić u sąsiada ziarka).

Tedy o swoich rzeczach samym przyjdzie radzić:

Kogo obrać hetmanem, skąd ludzi gromadzić,

A co najpotrzebniejsza do wojny bez mała,

Skąd zasiągnąć pieniędzy? To im w głowie cwała.

Żółkiewski, wielki hetman, pod Cecorą zginął;

Który się był najpierwszy w tej toni ochynął446,

I dotąd — skąd się Turczyn w swej imprezie twierdzi,

Głowa jego na długiej z wieże wisi żerdzi;

Stanisław Koniecpolski polny447, tamże wzięty,

Jeszcze brząka w żałosnej Jedykule448 pęty;

Słyszy chociaż pod ziemią, gdy na zguby nasze

Bismmanin, nadzieją opiły, się kasze449.

Obierz sama, ojczyzno! Sama życz buławy,

Kogo do tak pamiętnej godnym widzisz sprawy;

Pod którego byś głowy i piersi zaszczytem450,

Z chwały bożej, z całości swojej depozytem,

Bezpieczna zostawała, aż Bóg twój obrońca,

Zruci miesiąc pod nogi prawdy swojej słońca,

Wszyscy oczy i serca na jednego zgodnie

Obrócą Chodkiewicza; tak się zda, że młodnie;

Że dzieła nieśmiertelne, których mu nie szczędzą

Późne wieki, siwy włos ze skroni mu pędzą;

Mars z oczu, powaga mu sama bije z twarzy,

Tak się w nim wielkość męstwa i swoboda parzy451,

Że mu szczere452 tryumfy może czytać z czoła.

Kogóż szukać, dla Boga? Ciebie dzisia woła

Ta wiekopomna praca, waleczny Karolu!

Jeszcze cię też nie znano w Konstantynopolu.

Poznają, co za ludzie idą z naszej Litwy,

Kiedy serdeczny Polak wsiędzie na koń przy twéj

Doskonałej biegłości, o której sąsiedzi

Niech powiedzą: uparta Moskwa, bitni Szwedzi.

W obozieś się urodził, urosłeś na łęku453,

Odbierajże buławę dziś z królewskich ręku,

I jeśli tak chcą nieba, ostatniej ćwiczyzny454

Dopędzisz na usłudze kochanej ojczyzny.

Ogłosiwszy swe imię na wschód słońca cały,

Będziesz burzył górnymi Turków arsenały.

Skoro stanął Chodkiewicz wszytkich zdaniem spolnem,

Zaraz myślić poczęto o hetmanie polnem;

A że żył Koniecpolski z pierwszego pogromu,

Trudno to było dawać przywilejem komu;

Więc do tańca, który Mars spólny stronom zagra,

Na onę wojnę jego naznaczono szwagra,

Stanisław Lubomirski, hrabia na Wiśniczu,

Za towarzysza prace był przy Chodkiewiczu,

Im młodszy, tym też większej godzien jest pochwały

Z serca i z roztropności — wielkie specyjały

W hetmaniech, ale rzadkie, a zwłaszcza pospołu,

Zwłaszcza w młodych: bo stary i już bliski dołu,

Przez siedmdziesiąt lat w onej ćwiczywszy się szkole,

Co za dziw, że i sercem, i rozumem zdole455?

Ale ten, co dopiero do tej wszedszy szkoły,

I serca, i rozumu ma z nieprzyjacioły456,

W wielkiej cenie, bo owoc wypycha przed kwiatem.

Cóż gdy dojźre i dojdzie doświadczenia z latem457?

Lecz rzadki ten na świecie owoc skołoźrywy458,

W Polszcze, Bogu bądź chwała, nie wielkie to dziwy,

Hetman młody i dobry, jakiego nam zdarzył,

Kiedy się płochy Osman na Polskę zajarzył459.

Skoro staną hetmani, toż koło pieniędzy

Zdało się tam zakrzątnąć i mówić co prędzej.

Ośm poborów i w Litwie, i w Koronie całej

Na tę ekspedycyją przyszły do uchwały.

Kwarta460 przy tym sowita461 i dwoje czopowe462,

Duchowni też przez laudum463 swoje synodowe

Na który do Piotrkowa skoro się zgromadzą,

Sto pięćdziesiąt tysięcy podskarbiemu dadzą

Na wojnę sprawiedliwą. Gdzie464 przy świętej wierze

Mieli byli dobry rząd zaczynać pasterze,

Wielka krzywda Ojczyzny, ale tym terminem

Nie wszyscy grzeszą. Siła465 ich z świętym Marcinem

I płaszcze by rzezali466 za całość Kościoła.

Są drudzy skąpej ręki i twardego czoła;

Wolą nieprzyjaciołom na rabunek chować

Pieniądze tu zebrane, niż suplementować467

Konającą Ojczyznę, choć widzą na oczy,

Uciekając, że je tu nieprzyjaciel wtroczy;

Wolą wieść za granicę i darmo dać komu,

Niźli węgłów podeprzeć pochyłego domu.

Atoli półtorakroć sto tysięcy złożą,

Choć się milionami w ojczyźnie wielmożą,

Na tak główną potrzebę, gdzie i skarbów strata,

Obroń Boże, i sami byliby u kata.

To pieniężne posiłki; co się ludzi tycze468

Pięćdziesiąt uchwalonych tysięcy naliczę;

Bo czternaście w kirysach, dwadzieścia w kolczudze469

Tysięcy wyniść miało ku onej usłudze

I z Litwy, i z Korony, cudzoziemskie do téj

Liczby i konne pisać pułki i piechoty.

Tyle miały warszawskie natenczas papiery

Ale cóż, trzyzydlowe gdy się tak i kiery470

Nie kurczą, jak się one zstąpiły komputy471:

Bowiem więcej nie wyszło w pole ludzi ku téj

Okazyi, rachując konne i piechury,

Nad trzydzieści tysięcy i pięć, same ciury,

I z luźnymi wyjąwszy, z których drugie tyle

Mógłbyś bezpiecznie pisać w dobrej wojska sile.

Szkoda ich lekceważyć; kędy472 co z zdobyczą,

Pewnie ani postrzałów, ani ran nie liczą.

Dali próbę odwagi w szwedzkiej onej wrzawie,

Gdy szturmem Wittemberga dostali w Warszawie,

Który wczora tryumfy swoje mierzył w strychy;

Nie wojsko, nie żołnierze, holik473 go wziął lichy.

Aleć i w tę straszliwą z pogaństwem turnieją474

Nie raz pokazowali, co mogą, co śmieją.

Kozacy też przez swoje deklarują posły,

Byle się wojska nasze do Wołoch przeniosły,

We trzydziestu tysięcy i w porządnej sprawie475

Stawią się; tak stanęło u nich na Rusawie!

Więc oraz na ruszenie pospolite wici476

Wychodzą na tych wszytkich, którzy są okryci

Przywilejem szlachectwa, aby nie w imieniu,

Nie w herbie tylko swoim, lecz na tym kamieniu

Pokazali, że przy krwi jest wrodzona cnota,

Na którym brantownego477 doświadczają złota.

Jeszcześmy, jeszcze byli nie zgospodarzeli,

Żebyśmy się tak słusznej wojny wzdrygać mieli.

Nie dzisia to (odpuśćcie, jeśli się kto czuje478),

Gdzie nam tak dom, tak jego pieszczota smakuje,

Że kontenci479 z szlachectwa, co nam idzie rodem,

Już go żadnym popierać nie chcemy dowodem.

Widzieć ich po jarmarkach i prywatnym feście,

Gdy się strojno, czeladno, przechodzą po mieście;

Pódźże z nim do publiki, choć w onejże lamie480,

Tak skromny, tak pokorny, że wilk a wilk w jamie;

Dopieroż gdy ich w pole wytkną trzecie wici,

Przyjdzie stać na posłuchu481 i zmoknąć do nici;

Nuż podjazdy, nuż ona potrzeba, o której

Słuchając włosy z czapką wstawają do góry;

Gdy mu grzbiet kirys482 orze i jakby za winę

Szyszak perfumowaną prasuje czuprynę;

Gdy się przyjdzie narazić na kule, na strzały,

I stać w miejscu cały dzień jako cel przed działy.

Patrząc, gdy drugich niosą, słysząc świst nieluby,

Oczy w górę podnosić, Bogu czynić śluby,

(Stanie-ć za śmierć strach śmierci, owszem jeszcze gorzéj;

Bo sto razy umiera, jeśli tam kto tchórzy),

Nie dziw, że mierznie wojna naszym galantomom483,

Którzy samym nawykszy od młodości domom,

Słuchają, rychło w polu będzie po harapie484,

Rychło im kto potrzebę485 przyniesie na mapie;

Więc żołnierzów obmawiać i hetmanów szczypać.

Da kopę na on pobór; długoż, prawi, sypać

Darmo będziem pieniądze? Wierę zdaniem mojem,

Jużby czas Ukrainę widzieć za pokojem!

Drugi, nie godzien kijem mitręga za bydłem,

Jagły mierzyć z maślonką do tarku tworzydłem486,

Że wiewiórczym ogonkiem dał opuszyć487 kołnierz,

Aż już wąsy odyma, aż sędzia, aż żołnierz!

Wdaj że się z nim w rzecz, chociaż nie był dalej bursy,

Historyje i one usłyszysz dyskursy,

Już on wiadom porohów, czajek i Kodaku488,

Wiadom złotego, wiadom kuczmańskiego szlaku,

Gdzie Merło, gdzie Drzypole, gdzie w bezludnej dziczy

Sina woda z ordami Polaki graniczy,

Wszytko wie, tego nie wie do siebie nieborak,

Że sklep dziurawy ledwie stoi za półtorak.

Niechże się jedno jaka królewszczyzna489 błyśnie,

Obaczę, jeśli żołnierz przed nim się dociśnie.

Już na nię zadał490, kto tam na tandecie siedzi;

Pewnie najzasłużeńszy do niej nie uprzedzi.

Nie tak było przed laty, gdzie nie pierwej młody

Do szabelki przypadał, aż od wojewody

Albo króla samego śród walnego festu491

Do niej był przypasany, koło lat dwudziestu.

To ozdoba, to mu strój nad wsze aksamity!

Dotąd część domu; już był Rzeczypospolitéj.

Brał i pierścień żelazny, charakter492 sromoty,

Który musiał na palcu swoim nosić poty,

Aż krwią nieprzyjacielską z obligu493 wyjęty,

Złoty już nosił sygnet, już siadał z książęty;

Żelazny na pamiątkę ze zdobytym łupem,

Kładł Marsowi w kościele w święto przed biskupem.

Dopiero skoro odniósł na swym ciele blizny,

Prawić o wojnie, radzić około Ojczyzny

Godziło się; nie, zrósszy przy doiwie krowiem,

W opiekę brać nieszczęsną Ojczyznę ze zdrowiem.

Dziś!... ale lepiej milczeć, bo i sam widziałem,

Że za prawdą nienawiść, jako cień za ciałem;

Opak wszytko! Bo dziecku małemu do kasze

Drugi ociec szabelkę i łuczek przypasze.

Toż żeby dom nie zginął, dla onej pociechy,

Skoro zwiedzi w Warszawie co przedniejsze wiechy494,

Ożeni go; a ten też jakby wlazł do twierdzy,

Ani szable przypasze, ani otrze ze rdzy,

Zasznuruje się w duchnę495, i podobnych sobie

Gapiów jakich, ni Bogu ni ludziom, naskrobie.

Nie zna jak żyw pancerza, nie widział kirysu,

Albo się gospodarstwa, albo imie flisu496,

Lubo siwe czabany497 za granicę pędzi,

Lubo też piwo robi i browary smędzi:

Mało na tym, czy flisem, czy wołmi, czy bzdęgą498,

Czego inszy krwią nie mógł, takowi dosięgą;

Albo idzie do dworu i tak, świni ucha

Nie uciąwszy, senator z onego piecucha.

Lecz nie to mój propozyt499, ale pod Chocimem

Marsa krwawego dzieła opisować rymem;

Więc do rzeczy! Już wojska, pieniądze, hetmany,

Już mamy po Koronie zaciąg obwołany;

Brzmią bębny po miasteczkach, szeleszczą warstaty,

Co żywo, się w wojenne sobi500 apparaty;

Już działa w gisseryjach501 z twardej leją spiże502,

Już złote po chorągwiach wyszywają krzyże,

Sypią się z kancellaryi listy przypowiedne

Na żelaznych usarzów i pancernych jedne,

Drugie na pieszych albo woluntaryjusze.

A że nie zażywano już naonczas kusze,

Wszyscy do ręcznej strzelby, do kul i do prochu!

A on główny gospodarz, nie dosiawszy grochu,

Zdjąwszy z ściany, dziadowskie każe zszywać toki503,

I wrzaskliwe z szyszaków powygania kwoki,

Rzekłbyś, że Lemno drugie, gdzie na poły nadzy

Obrzymi, straszne ścierwy ubrukawszy w sadzy,

I Brontes, i Styropes z dużym Piragmotem504

Na przemiany, kowadła ciężkim tłuką młotem.

Lecz jeszcze na posiłki wyciągamy oczy:

Bo nam tej gry pomogą sąsiedzi ochoczy.

Ociec święty obiecał, skoro cesarz skończy

Wojnę z heretykami (cóż mi po opończy,

Gdy już zmoknę do nici? ), bo na te imprezy

Wszytkie zbiory i wszytkie swoje łoży spezy505.

Przydał: jako zbijecie Turczyna do szczętu,

Dam w każdym roku miejsce na pamiątkę świętu.

Toć z Rzymu otrzymali natenczas Polacy,

To im przyniósł ich poseł Grochowski Achacy.

Podziękowawszy za nie506 (i to nie poślednia

Cnota), lepszej nowiny wyglądamy z Wiednia.

Naprzód, że krew przyjaźni najpewniejszym gruntem,

Dwie siestrze507 cesarz mając za naszym Zygmuntem,

Boskiego i ludzkiego uchyliwszy prawa.

Druga, że w Polszcze z jego przyczyny ta wrzawa;

Bo gdy mu król posiłki śle na Gaborego

(Który się z Fryderykiem związał był na niego),

Gabor chcąc się nas z Węgier skaraskać508 co prędzej,

Cztery piechot tysiące Turkom i pieniędzy

Posyła, żeby wpadszy niespodzianie w ptaki,

Z Czech i z Węgier pomocne odwiedli Polaki.

Stąd jako na trzy tuzy509 bez wszelkiej omyłki,

Tak śmiele na rakuskie każemy posiłki.

Dadzą ci Bogu liczbę, którzy tego krzywi510,

Ale niech się tu każdy niewdzięczności zdziwi:

Za psa krew (jako stara przypowieść natrąca:

Z bratem na lwa, a z szwagrem ledwie na zająca);

Za psa nasza uczynność, bo póki świat światem,

Nigdy Niemiec nie będzie Polakowi bratem.

Nie tylko nam posiłków winnych odmówili.

Lecz werbunku w swej ziemi cale511 zabronili,

A co najboleśniejsza rzecz musi być, że tem,

Co już wzięli pieniądze, surowym dekretem

Wracać nazad kazali; zaczem wszyscy trząskiem512

Uszli i aż się tam gdzieś oparli za Śląskiem.

Albo to wolność nasza, co im w oczu solą,

Przyczyną, że nas chcieli wterebić513 w niewolą,

Albo ze zginionymi, za jakich nas mieli

W takiej wojnie z Turkami, łączyć się nie chcieli.

Któż o utrapionego514 kiedy przyjaźń stoi?

Każdy mija, każdy się zapowietrzyć boi.

Ten był owoc rakuskiej w onę burzą ligi,

Do której ze wszytkimi szliśmy na wyścigi;

Więc mieszać nasze sejmy, nasze interregna515,

Czyhając, rychło miła wolność nas pożegna,

Rychło nam karki osieść, mieć czwartą na głowie

Koronę, skąd spadli dwaj Maksymilanowie516;

Mało im Węgry, Czechy i niewolnik śląski,

Któremu pod przysięgą biednej zabić gąski

W własnym domu nie wolno, aż zapłaci od niéj;

Ale czego chcą sami, znać, że tego godni.

Hiszpan barzo żałował, że z tym potentatem,

(Który kiedy się ruszy, całym trzęsie światem),

Polacy się zwadzili, a tym służy właśnie,

Że niżeli mysz skoczy, dalej kocur trzaśnie.

Dla dawnego przymierza, które trzyma ściśle

Z Turkami, żadnego nam posiłku nie przyśle.

A ono złote runo i baranek święty,

Od ciebie nam na związek posłane prezenty,

Mizerneż to ofiary, malowana liga!

Patrząc, gdy nas okrutny poganin postrzyga,

Nie pomóc nam się bronić, nie odegnać wilka

Od baranka? Czy dosyć, że go złota szpilka

Na waszych przypnie piersiach? Człeka-ć wywieść w pole

Łacno517; lecz kiedyś w serce ta szpilka zakole.

W takiemże-to igrzysku ten charakter macie,

Ze go sobie za czaczko518 tylko posyłacie?

W ten sens i Wenetowie, w ten wszyscy sąsiedzi

Niewdzięczne posłom naszym dają odpowiedzi,

Równi owym doktorom, co widząc w malignie519

Chorego, że nie wstanie, że już duszą rzygnie,

Miasto jakich syropów, co mu jeszcze ciężej,

Każą mu się z sumnieniem rachować u księży.

Jeden tylko król swojej dał wizerunk cnoty:

Jakub, co rządził Angle, Hiberny i Szkoty.

Krótko o tym mówiwszy z Ossolińskim Jerzym,

Który był wrychle520 wielkim koronnym kanclerzem,

Ośm swych ludzi tysięcy, przodek biorąc inszém

Chrześcijanom, z ochotą i uprzejmym winszem521

Wyprawił, opatrzywszy żołdem na rok cały.

Wstydźcie się, katolicy, że was do tej chwały

I nabożeństwem obcy, i odległy morzem

Uprzedził i pokazał, że nie z wami tchórzem,

Acz i droga daleka, i czas barzo ścisły

Przyczyną, że do skutku nie przyszły zamysły;

Bo niespełna ćwierć roku trwała ona wojna,

Lecz stoi522 za rzecz samę ochota przystojna.

Tedy się Bogu tylko, któremu swe rzeczy

W świętą dawszy opiekę, Zygmunt ubezpieczy,

Wiedząc, że tam najprędzej człowieka pociesza,

Kędy się licha ludzka pomoc nie przymiesza,

A kto w siłach śmiertelnych swą nadzieję kładzie,

Dziś, dziś się niech o swoim upewnia upadzie,

Już też rok był na schyłku, już wypadszy z Wagi523,

Słońce co dzień to szczupłej zagrzewa świat nagi,

Który zima oskubszy ze wszelakiej krasy,

Tak bydłu, jako zwierzu zamknęła popasy.

Wszytko z pola zegnała zaraz za swym przyściem,

Okrom524 co gałązkami albo żyje liściem.

Już i pasterze swoje puścili koszary;

I ptak poszedł na zwykłe do cieplic opary525,

Prócz tych, co się na nasze spuściwszy urobki,

Całą zimę po brogach wysysają snopki.

Twardy mróz ujął ziemię, chociażbyś po bagnie

Kartaony526 prowadził, pewnie się nie zagnie;

Krzyształowym wątpliwe brody spiął pokostem

I bystre rzeki szklanym poujmował mostem.

Biały śnieg jako z woru na ten się świat kida527,

Bo się słońca z uboczy nic a nic nie wstyda;

Lecz skoro oszedzieje528, skoro mrozem spierzchnie,

W rozliczne glance iskrzy swe lilie529 wierzchnie.

Więc komu przyszła wojna głowy nie ugryza,

Delikacko na płytkich saneczkach się śliza.

Świszczą smyczki z daleka gościńcem utartem

A dropiaty, jak rarog, leci pod lampartem.

Kto myśliwy, po śniegu zwierza z charty tropi,

Nasz starzec przy kominie grzanki w piwie topi

A co raz pisanego nachylając garca,

Już syty tego świata, czeka z gołą marca530;

Nie idą mu w gust żadne przejażdżki i sanki,

Zjadszy zęby, woli ssać rozmoczone grzanki:

Toć ostatnia człowiecza uciecha, komu się

Da Bóg starzeć i późne oglądać prawnusie,

Krótce rzekszy, gdy słońce wpadło w Kozierogi531,

Zima się na podniebne zwaliła podłogi.

Wojny chocimskiej część trzecia

Rok nastał tysiąc sześćset pierwszy i dwudziesty,

Jako na ten świat zaszły niebieskie aresty532,

(Który już szatan prawem odbierał dziedzicznem,

Aleć go zaraz puścić musiał w rękawicznem533;

Bo święta ona Panna, wydawszy na ziemię

Nieśmiertelnego ojca wiekuiste brzemię,

Podarła cyrografy otrzymane w raju,

Za grzech pierwszych rodziców ludzkiego rodzaju,

I uczyniła koniec łez naszych oblewin,

Którymiśmy ogryzek popijali Ewin);

Jako ten Jezus, co się w jej żywocie534 taił,

Zaprzedanemu światu zbawienie zagaił

(I dał nam inszą kąpiel, kędy przez krzest wodny

Z dusz naszych omywamy grzech nią pierworodny),

Jako Bóg, użalony naszej niedołęgi,

Nie wstydził się człowieczej natury siermięgi

I nie pierwej ją wyzuł, aż go w onej guni535

Ludzkiego utrapienia ubiją pioruni

(Żal, strach, wstyd, ból, że go z tak niewczesnego chyżu536

Śmierć odrze i sromotnie rozbije na krzyżu,

Którym razem sama śmierć tak swe stępi noże,

Że odtąd na śmierć zarżnąć nikogo nie może).

Kiedy wicher wschodowy, ruszywszy świat z gruntu,

Straszne burze na Polskę rzucił z Hellespontu537,

Chcąc ją zalać, chcąc ją w jej własnej krwi utopić,

Przyszło się tedy i nam w takim razie stropić538

A puściwszy na stronę niepotrzebne skargi,

Stawiać tamy na fale i na przyszłe szargi539.

Więc, że żadnej prócz piersi nie czujemy naszéj,

To mury, to fortece. Hej, mężny podczaszy540!

Masz pole, bierz na rękę białopióre ptaki

I prowadź ku Podolu odważne Polaki.

Jakakolwiek ich liczba, masz orły i krzyże

Które uganiać mogą i sokoły chyże,

Nierzkąc541 sowy nikczemne i plugawe gacki,

Co tylko pod miesięczne latają omacki542.

Idź w boży czas w tę stronę, gdzie poganin srogi

Niesie pustki żałosne, okropne pożogi,

Niesie płacz matkom naszym i smutne lamenty,

Obciążywszy karawan543 kajdany i pęty.

Zdarzy Bóg chrześcijański, te pustki, te ognie

Że mu w zanadrzu ręka waleczna zażognie544;

Zdarzy, że mać pogańska, paździerze i zgrzebie

Włożywszy na grzbiet, na swych zawyje pogrzebie!

Już się wiosna poczęła, już baran ochudły

Otrząsszy gęste z śniegu zimowego kudły,

Skoro mu słońce wełnę cieplejsze ugara545,

Po łąkach i zielonych murawach się tara546.

Role się znowu ziarnem u oracza dłużą,

Pierwszego nie wróciwszy; lasy się papużą547;

Obnażone konary, skoro im wiatr pępki

Porozdyma, znowu się pstrzą w barwiste strzępki.

Już krzykliwe żurawie, już swe gęsi klucze,

Jako nasz z śniegu rosa horyzont opłucze,

Długiem pasmem prowadzą; już wdzięcznymi głosy

Po kniejach się wesołych przekrzykują kosy,

A smutny słowik, wiedząc, że mu się nie wróci,

Tak we dnie, jako w nocy po swej stracie nuci.

Już się po krzach548 pieszczone wabiły kukułki,

Gdy Lubomirski sobie poruczone549 pułki

Pod Skałą, gdzie się bystry Zbrucz z krzemieni zdziera,

Przednią straż trzymający, obozem zawiera.

Gdzie jako doskonały wódz i hetman czuły550,

Mając rznięte na sercu Marsowe reguły,

Na wszytkie razem strony wyprawuje szpiegi.

Więc że już były pewne tatarskie zabiegi,

Żeby z Wołoszą w Polszcze nie czynili szkody,

Dniestrowe swym żołnierzem poosadzał brody

I tak ich razów kilka niespodzianie zbieży,

Że pogaństwo krwią płaci nieczesne551 kradzieży.

Gdzie Szymon Kopyczyński i sercem, i siłą

Nie da nigdy sławy swej zawierać mogiłą,

Tak ją waleczna ręka ostrą szablą wdruży552,

Że póki świata, póty w piersiach ludzkich płuży553.

Te kiedy ma z Tatary Lubomirski gony,

Przyjechał do obozu poseł niespodziany554,

Po przezwisku Weweli, imieniem Konstanty,

Z Krety rodem, wiarą Grek, książę między franty555,

Postawą chrześcijanin, lecz gotów dla wziątku556

Boga przedać; tego był niecnota rozsądku!

Doznał go w legacyi on Zbaraski wielki,

Że w nim wiary i jednej nie było kropelki.

Tego Spodar557 wołoski z zmyślonym kontestem558

Chęci swoich wyprawił przeciwko nam ze stem

Rozmaitych dowodów, życząc tego szczerze,

Żeby stare co rychlej odnowić przymierze

Między Turki a Lachy, nim się w wojnę wkroczy,

Nim się Mars obojętny559 we krwi uposoczy.

Troje prawił nie dziwy: jakim aparatem,

Jakim duchem szedł Osman, który cale560 na tem,

Jeżeli samą grozą Polaków nie skróci,

Do szczętu ich z imieniem i z państwem wywróci;

Nie przestanie swych wodzów do drogi przynukać561,

Bojąc się, żeby mu was nie przyszło gdzie szukać

Po błotach i wertebach dzikimi manowcy562;

Tak na upatrzonego spieszą się więc łowcy.

Miał list od Husseima na Sylistrze baszy,

Który skoro koronny przeczyta podczaszy,

Też strachy, też racyje, też rady do zgody,

Które od wołoskiego były wojewody.

Anośmy się niedługo tego dowiedzieli,

Ze nie posłem, ale był szpiegiem ten Weweli,

Aby naszych humory i co mają serca

W takim razie Polacy, widział przeniewierca;

Bo się to wszytkim zdały niepodobne rzeczy,

Żebyśmy kiedy z Turki do takowej przeczy563

Ośmielić się ważyli, nierówną potyką564

Porwać się, jako mówią, na słońce z motyką;

Samym echem do takiej przyjdziem raczej zrzuty565,

Że Turkom dobrowolnie pozwolim trybuty,

Drogi pokój opłacim; nie mając się na czem

Wesprzeć, ujmiem dorocznym Osmana haraczem.

Chciał odjechać Weweli i żądał odprawy,

Lecz nie mogąc tak głównej Lubomirski sprawy

Skończyć bez Chodkiewicza; przeto mu rozkaże

Dó bliskiej wsi przez ten czas pod uczciwe straże,

Aż wielki hetman ściągnie, przy którego boku

Ze zgodnego wszytkich rad koronnych wyroku

Komisarze mieszkali, a tych część z senatu,

Część rycerstwa do onej wojny aparatu566

Przydano, zawiązanych warowną przysięgą,

Że w cnocie ani w zdrowej radzie nie ulęgą.

Przy nich sądy główniejsze, żołnierskie zapłaty,

Przy nich pokój stanowić i pisać traktaty,

I dobre, i uczciwe w równej trzymać sforze,

Owszem, niźli w pożytku, więcej kłaść w honorze.

Ciebie naprzód, Jakubie Sobieski, tu liczę.

Pierwszy to był twój stopień, cny wojewodzicze

Lubelski, do któregoś, chociaż laty młody,

Wielu starców uprzedził; nie zawszeć u brody

Rozum bywa, częstokroć ludzie, nadzy skronią,

Siwych owych satyrów dowcipem dogonią.

Tu Mikołaj Sieniawski, krajczy tej korony,

Głowę dla rady mając, ludzi dla obrony;

Tu Matyjasz Leśniowski, bełzki podkomorzy,

Czwarty Michał z Tarnowa; i wam się otworzy

Okazyja do wiecznej sławy w tym terminie,

Janie z Pawłem, rodzeni bracia na Działynie.

Ci-ć byli komisarze z rycerskiego rzędu.

Senatorowie wszyscy z swych krzeseł urzędu

Należeli do rady, co byli przytomni.

Żorawińskiego tylko Muza ma przypomni,

Mąż ręką i rozumem, językiem i piórem,

Nikomu nie był z Litwy i z Korony wtórem.

Już się wiosna starzała, już jej śliczne glance

Opłowiły gorętsze słoneczne kagańce,

Już ziemia niezielona, już niski świat żółknie,

Skoro na zodyjaku Raka Tytan567 połknie,

I skoro gorliwego Lwa grzywy zagrzeje.

Dotąd upracowany oracz swej nadzieje

Wyglądając, już ją dziś pełną ręką czerpa,

Pomykając po niwach zębatego sierpa.

Nie duma więcej słowik, jeśli wierzyć bajce568,

Nie skarży na czystości swojej winowajcę.

I kukułka nie kuka, bo skoro przymusi

Na swe jaja ptaszynę, potem ją udusi.

(Straszny przykład niewdzięku! za podziękowanie

Na szubieńcę z piastunką, za myto karanie! )

Już lato nastąpiło, już Flora Cererze

Dała miejsce; już słońce w swojej doszło sferze

Najwyższego terminu, z której dzień przyczyny,

Nie do całej przypuszcza noc godzin trzeciny569;

Dzień ma szesnaście, noc ośm, lecz rostąc570pomału,

W krótkim czasie równego doczeka się działu,

I swego powetuje, gdy mroźnego grudnia

Weźmie sobie szesnaście, ośm zostawi u dnia.

Tedy mając Chodkiewicz podczaszego w czele571,

I on by nie chciał gruszki zasypiać w popiele,

Więc Pogonią zbawiennym ozdobiwszy krzyżem,

Sunie się z Litwą krokiem ku Podolu chyżem.

Łączy się z Lubomirskim i zawiera kołem

I Orły, i Pogonie pod Rzepnicą siołem,

Kędy w pułki okryte572 dzieląc wojska obie,

Szczuplejszy widzi komput573 i w głowę się skrobie,

Że daleka warszawska uchwała od skutku;

Co acz go w sercu korci, tai w czele574 smutku;

Znaczy miejsce każdemu, kędy kto ma chodzić,

Lub w ciągnieniu, lub przyjdzie obozy zawodzić;

Więc urzędy wojskowe, kto był czego godny,

Za środkowaniem575 cnoty rozdaje; dowodny

Wiernek straży zawodził, Kazimirski drugi,

I Bogdaszewski trzeci był od tej usługi.

Dolmad, Litwin, oboźnym, jako żołnierz stary,

Umiał toczyć tabory, szykować kotary576.

Co gdy wszytko sporządzi, dla przestrzeńszej pasze,

Ruszy wojsko nazajutrz ku miasteczku Brasze,

Gdzie nad niskimi Dniestru skalistego brzegi

Pięknym wieńcem namioty rozbito w szeregi,

A skoro się dzień chylił i już słońce gasło,

Imię Jezus najpierwsze otrąbiono hasło.

Nie miał więcej armaty i Dawid w sekundzie,

Gdy przy konopnej zabił Goliata fundzie577.

Pod ten cień nasze Orły i Pogonie z Litwy,

Przez święte swych patronów cisną się modlitwy,

Który w najgorszą szargę578, w najstraszniejszą zrzutę579,

Stanie580 za mur miedziany, warowną redutę.

Oneć to pięć kamyków, pięć liter w tym słowie,

Przed którymi upadać muszą obrzymowie.

Noc zatem, świat szarymi przyodziawszy skrzydły,

Uspokoiła ludzi z ptastwem, z zwierzmi, z bydły,

Prócz co się słońca strzegą i swój ich cień straszy,

Cały dzień spią, a w nocy wychodzą ku paszy,

Spi obóz, na przyszłe się karasując581 prace

Mając wkoło posłuchy582 i we straży place;

Szumi Dniestr, a gdy woda z skałami się kłopi583,

W głębszy sen zmysły ludzkie onym szumem topi.

Ty sam nie śpisz za wszytkich, nie dasz zemgnąć oku,

Wielki hetmanie! Darmo tłocząc na bok z boku

Twarde łoże i w głowie pełno mając zgrzytu,

Równo z strażą ranego oczekujesz świtu.

Próżno pieją Syreny słodko-brzmiące dumy,

Choćby z morskiej kolebka utoczona spumy584,

Choćby się na to zmówić obie chciały zarze585,

Nie uśpią człeka, kędy w głowie jak w browarze,

Sto wątpliwości razem, razem tysiąc myśli,

I w sercu, i w rozumie hetmanowi kréśli.

Kiedy Tytan586, skończywszy przechadzkę podziemną,

Przez rumianą jutrzenkę obwieszcza noc ciemną,

Księżyc bladł, gwiazdy gasły, gdy się wschód zabieli

A zorza purpurowej Febowi587 pościeli

Ustąpi, który tymże impetem na światy

Ogniste pędzi w szorze iskrzącym bachmaty588,

Których jeszcze nad ziemią nie gorzały cugi,

Z uboczy tylko od ciał cień czyniły długi.

Jeszcze i Flory z mokrych pereł nie rozbierze

Zefir, kiedy po świętej Chodkiewicz ofierze

Obsyła senatory i wojskowe rady,

Zapraszając w osobny namiot do gromady;

Gdzie dalszej wojny progres, czy się trzymać Brahy,

Czy się przez Dniestr z obozem przeprawiać w Wałachy,

Do uwagi podaje i na obie stronie

Dość potężne racyje były po Koronie.

Jeśli stać w swojej ziemi, żywność bez omyłki,

I snadniej z Polski w obóz wniść mogą posiłki,

Bronić poganinowi przez rzekę przeprawy;

Nie przebrnie, nie przeleci bez mostu, bez ławy.

Z drugą stroną ustawne sąsiedzkie kwerele589.

Cóż gdyby się zgarnęli i nieprzyjaciele

We wnętrzności ojczyste? Pewnie by krom590 wstrętu591

I Wołyń, i Podole spłonęło do szczętu.

Listy potem z Warszawy gęste poszty592 niosły,

Żeby wojska, lub przez most, lub łodzią i wiosły,

Na drugą stronę Dniestru wcześnie przeprawować,

Zamek chocimski zmocnić i chlebem spiżować593.

I Kozacy znać dają, że ich zaporohy

Nie puszczą, dokąd naszy nie wnidą w Wołochy.

Tak sobie sztuczny594 naród na umyśle dumał:

Nużby się jako Turczyn z Polaki pokumał,

Kto wie, jeżeliby ci, chcąc nam przytrzeć rogów,

Nie do naszych te siły obrócili progów

Dla595 tureckiej przyjaźni? Dotąd przeto z niemi

Łączyć się nie chcą, dokąd Polacy w swej ziemi.

Lecz te wszytkie racyje uważywszy rzędem,

Miejsce było osobnym dla obozu względem,

Gdzie, począwszy od rzeki, wesołe cudownie

Aż do skał nieprzystępnych rozwleką się równie596,

Nie bez pagórka jednak i niskiej doliny,

Które pozaraszczały gęste rokiciny,

Że chociaż kto otwarcie, chociaż kto fortelem,

Mógł się na stronie obie597 bić z nieprzyjacielem.

Tedy wszyscy stosują w ten sens swoje wota598,

Żeby zamek chocimski osadzić i wrota

Zalec poganinowi, a na jego gruncie

Światu twe imię, wielki ogłosić Zygmuncie.

Z tym wstają a już cieśle materyje rąbią,

Już przeprawę trębacze po obozie trąbią,

Ani się Wewelego dłużej zdało bawić,

Przeto stanęło zaraz w drogę go wyprawić

Któremu gdy Chodkiewicz spod uczciwej straże,

Chociaż z dobrego bytu, stanąć przed się każe,

Ujźrawszy ten urodę bohatyrską w ciele,

W twarzy postać Jowisza, Gradywa599 na czele,

Zbladł jako trup i naprzód wzrok pokorny chyli,

Zaś chce upaść pod nogi hetmańskie po chwili.

Poda mu chyżo rękę i tak rzecze skromnie:

«Nie do Turczynaś bracie, ale przyszedł do mnie;

Głupi ludzie ten ukłon i czynią, i właszczą600;

U nas jednemu Bogu na ziemię się płaszczą.

Tak nierychłej odprawy od mego kolegi,

Przyczyną są tatarskie w Wołoszech zabiegi,

Teraz już jedź w boży czas i to miej ode mnie,

Że jakom nie przypasał tej broni daremnie,

Alem nią gotów drogą opądzać Ojczyznę

(Po to starość i moję niosę tu siwiznę),

Tak jeśli się przystojne podadzą sposoby

Do zawarcia miłego pokoju, a kto by

Cale601 w rozum był obran w człowieczym narodzie,

Żeby wolał na wojnie, niżeli żyć w zgodzie?

Zawsze bowiem wojenna obojętna bierka602.

W czym ja z osobnym listem posyłam Szemberka,

Gońca mego do basze, i tak tuszę sobie,

Że bezpiecznie na miejsce zajedzie przy tobie».

A ono że był Szemberg wiadom Turków wszędy,

Za tą był okazyją wyprawion na względy.

Skoro skończył Chodkiewicz, tak krótko podczaszy:

«Niech Husseim, niechaj nas hospodar nie straszy.

Pokojem nie gardzimy, ale dla bojaźni

Zebrać go, barziej nas tym jątrzy, barziej drażni.

Rozumiem, że to wszytko pójdzie nam smarowniej603,

Skoro sobie na bliskiej poigramy równi.

Na te wojska, co piszą, i na te trzy światy,

My szable, oni mają rydle i łopaty,

A jeżeli się jeszcze balsamem ukleją,

Bliższy Chocim niż Egipt jeździć po mumiją.

Zły tryumf przed wygraną, zły i hup przed skokiem604,

Obaczy to Husseim, chociaż jednym okiem

(Bo był ślepy na drugie), a teraz me listy

I afekt swemu panu oddaj otworzysty.

Już byś bez wątpliwości oglądał był Jassy,

Ale pozalegali Tatarowie pasy605».

Toż skoro Wewelego Chodkiewicz uprzątnie,

Z pilnością się koło swej roboty zakrzątnie.

Nowy cud u wszech ludzi, żeby tyli606 wzrostem,

Tak bystry Dniestr pozwolił brzegi spinać mostem,

Który na nim od świata stworzenia nie postał,

A teraz jakoby go Chodkiewicz ochrostał607;

Jakoż rzecz była zwłaszcza przytrudniejsza608 zrazu,

Ale do surowego gdy hetman rozkazu

Przyda szczodrobliwości, dziesięć razy sporzéj609

Ona wielka machina w ich się oczach tworzy,

I acz cierpieć nie mogąc ckliwy strumień siodła

Tak wodę ściskał, że go kilkakroć przebodła,

Podda się na ostatek, poznawszy magistra,

I da osieść hardy kark woda ona bystra.

Rozum mistrzem wszech rzeczy, czas mistrzem rozumu:

On mostu, on nas łodzi, on nauczył promu.

Czasem człowiek lwy króci i niedźwiedzie uczy,

Czasem słonie w wojenne beloardy610 juczy.

Czas odmieniwszy w pysku przyrodzenie ptasze,

Dał srokom i papugom czwarzyć611 słowa nasze.

Czas wiatry chełzna, które zawarte w chomącie612,

Stawią człeka na drugim świata horyzoncie,

Gdy odąwszy płócienne na galerze buje613,

Wszytkie ziemie i wyspy i morza osnuje.

Lata skrzydły Dedalus, lata po ojcowsku

Ikarus, póki słońca warował od wosku.

Działa lać, prochy robić, grzmieć i ognie błyskać,

Piorun z daleka w miejsce umyślone ciskać,

Granatów i misternych rac, które do góry

Wzbiwszy się, tworzą z ognia rozliczne figury,

Czas nauczył murować, czas murów ruiny,

Przez potężne petardy i podziemne miny,

Cyngla ruszy, aż wszytko, co obaczą oczy,

Tak zwierza jako ptaka, zmyślny strzelec troczy614.

Czasem człek doszedł nieba i policzył gwiazdy,

Wie, która w miejscu wryta, która ma pojazdy615.

Czas człeku czasy mierzyć i, choć ślepi oczy,

Wiedzieć którędy, widzieć, jako długo toczy

Słońce koło nad światem, pokazał, i może

Pisać przed stem lat, wiele razy swe poroże616

Księżyc, świecę którą noc, słońce, którą krasi

Biały dzień, i w którą noc, w który dzień przygasi.

Czas obrotne zegary, kędy przez sprężyny

Pomiar, przez dzwonki ogłos swój mają godziny,

Albo cieniem cienkiego prącika wyznacza,

Albo w krzysztale617 piaskiem mieluchnym przetacza.

Czas wiedzieć, kędy ziemia który kruszec kryje,

Czas znać ludzkie persony, dawne historyje,

Skoro je w miedzi ręka ćwiczona wydruży618,

Skoro je malarz pęnzlem na płótnie wysmuży619,

Da w tysiąc lat oglądać, co już wszytko z czasem

W proch poszło za nikczemnej gadziny opasem620,

Druk, papier i litery, którymi wykreśli

Co mówi, co ma w sercu i co człowiek myśli,

I mogą się rozmawiać, nie ruszywszy usty,

Mogą widzieć z daleka ludzie inkausty621.

Wszytkiemu czas przyczyną. O Boże dobroci!

Tedyż człowiek żywioły i naturę króci,

A przez te wszytkie wieki na grzech i złe żydło622

Znaleźć mu się dotychczas nie dało wędzidło!

Zna zwierze, ryby, ptaki, drzewa, zioła, gady;

Wie, skąd grom, piorun, skąd deszcz, skąd spadają grady,

Krotce mówiąc, na ziemi zna się i na niebie;

Wszędzie mądr, doma głupi, że sam nie zna siebie.

Wiatry chełzna, o cuda! Na cielesne żądze

Dotąd mu się nie dały wynaleźć wrzeciądze.

Ale do chocimskiego powracając mostu:

Już stał, już był gotowym przenosić i po stu;

Już dzień znaczy przeprawy, już za rzekę zmierza,

Kiedy nieochotnego postrzegszy żołnierza,

I sam się hetman stropi, i propozyt623 zwlecze,

Aż zrozumie i zleczy, co go w sercu piecze.

Wszyscy nosy zwiesili widząc, że nie żarty,

Że gościniec do Wołoch czeka ich otwarty;

Sto razem niebezpieczeństw, sto trwóg w oczu stanie,

Kiedy nastąpi z miłą ojczyzną żegnanie;

Więc zrazu po namiotach i mówili cicho,

Potem głośniej, aż górę wzięło ono licho;

Na koniec się zebrawszy, w jakiej kto był szarży,

Przed swoim się rotmistrzem jawnie o to skarży;

Że ich za Dniestr, jakoby na rzeź żeną624 owce,

W kraj pusty, między dzikie wołoskie manowce.

«Skąd żywność między zbójcy? Skąd się ma posilić

Żołnierz, gdy się nie dadzą z obozu wychylić?

Nie trzeba na nas Turków, dokuczy z zasadzki,

Z swoimi opryszkami Wołoszyn Bernacki625,

Który wielekroć z nami z tamtę stronę Dniestru

Igrał, nie mogliśmy się doliczyć z regiestru.

Tedy tą garstką ludzi chcecie pobić Turki?

Podobno na nich będziem zaglądać przez dziurki

Z szańców, co to tak barzo hetman każe626 na nie,

Póki zębów i suchar spleśniałych nam stanie.

Kto ręczy, że Dniestr mostu z swych karków nie zrzuci,

Nim się król z pospolitym ruszeniem ocuci,

Nim się zwleką posiłki, o których coś słychać,

Że lazą na bałuku627, a nam tu usychać

Dotąd przyjdzie i kroplę ostatnią krwie sączyć.

Cóż choć przyjdą, gdy z nami nie będą się łączyć,

Chociaż tamto szeroko zalęgą pobrzeże,

Patrząc tylko, jako nas poganin porzeże,

Albo cudzym nieszczęściem swej warując głowy,

Pokiną628 nasze wilkom i krukom tułowy,

Pójdą za Białą wodę629; tym też czasem zima,

Od dalszego progresu pogaństwo przytrzyma.

Praca w ręku, o płacej żaden dotąd nie wie,

Odkąd mu służba idzie; szabla nie zardzewie

W ustawicznych obrotach; już w oczach Wołosza,

A drugi jeszcze nie wziął złomanego grosza!»

Taka uszu hetmańskich skoro dojdzie skarga,

Tylko mu się w drobny kęs serce nie potarga.

Czy zaraz twardym chełznać taki bunt munsztukiem,

Hersztów mieczem skarawszy, drugich tylko fukiem?

Czyli630 wszytkich zebrawszy w generalne koło,

Przez łaskę i pogodne ma kołysać czoło?

A z tym rady wojennej sprasza do namiotu

I ono zamieszanie przełożywszy, co tu

Dalej czynić, rady chce: czy łaski, czy grozy

Zażyć ma i wzruszone ułożyć obozy?

Różne zdania, różne tam wota były, ale

Gromadzić się nie zdało ludzi w tym zapale,

Ani ich sądem drażnić; a kiedy z rozpaczy

Wojsko się jawnym buntem zwiąże i odsaczy,

Ufając siłom swoim o to się pokusi,

Czego wątpi uprosić, tuszy631, że wymusi!

Więc tak z rady stanęło u hetmana spólnéj,

Aby Stefan Potocki, pisarz wtenczas polny,

Kamieniecki starosta, zawiązany ślubem,

Że to wiernie z Sobieskim odprawi Jakubem,

Uważywszy ciągnienie, naprzód z stanowiska,

Komu daleka, komu droga była bliska,

Ten dzień, w który chorągiew w obozowe place

Weszła, pierwszy naznaczył jej ćwierci632 do płace.

Co skoro między roty, rotmistrze i pułki,

Przez skryte dla zazdrości roześlą cedułki,

Jakby ręką przewrócił, już się nikt nie smęci,

Wszyscy weseli, wszyscy stąd byli kontenci,

Zwłaszcza kiedy w niedługim potwierdzenie czesie

Prędka poszta z Warszawy tych rzeczy przyniesie.

Jako po ślepej chai633 i okropnej burzy

Piękniejszy świat, gdy słońce jasną twarz wynurzy,

Taką dały pogodę rozesłane kartki,

Spędziwszy niepotrzebnych skrupułów zawartki634

Z serc żołnierzów koronnych, kartki, mówię, ony,

Gdzie był każdy o swoim żołdzie upewniony.

Już śmieli, już posłuszni, nie szepcą, nie mruczą,

Zaprzągają w skarbniki635 luźne konie juczą,

Każdy by się rad636 widział w lot na stronie drugiej,

Gdyby można w bród przebyć krzemieniste strugi.

Skoro trąba wesołym ogłosi to echem,

Do mostu się co żywo pobiera z pospiechem.

Ten jęczy pod ciężarem; Dniestr się z jadu637 pieni,

Wstydzi się okolicznych gór i swych kamieni.

Już się był Lubomirski w Wołoszech rozgościł;

Nie czekając, rychło Dniestr magister pomościł,

Zbiwszy drzewo na glenie638, którego przystawił

Po wodzie Chodorowski, pułki swe przeprawił.

Więc nim się wszytko wojsko do obozu zgarnie,

W żywność się sobi639, rad by założył spiżarnie,

Żeby i sam miał dosyć, i za czasem komu

W potrzebie mógł dogodzić; przeto po kryjomu

W półtoruset Lipnicki wyprawiony koni,

Z nim Rychter w piąciudziesiąt na czatę dragonii.

Ci, acz bydeł nagnali i nawieźli zboża,

Nie była z kontentecą640 ona ich podróża641;

Że nim sławną jarmarkiem Sorokę ubiegli,

Ormianie ich i Grecy zawczasu postrzegli.

Barzo na to Chodkiewicz ubolewał stary,

Gdyby ziemia wołoska Chrystusowej wiary

W jednej się liczyć miała z bisurmańską toni,

Przeto tego pod gardłem przez trąbę zabroni.

Piotr Mohiła wołoski to był wojewodzic,

Syn Symona Mohiły, że tuteczny642 rodzic,

Skoro zginął Żółkiewski, jego wierny patron,

Przylgnął do Chodkiewicza: bowiem zmierzał na tron

Dziedziczny kiedykolwiek, który nań i człeczem,

I bożym spadał prawem (lecz kędy za mieczem

Idą rzeczy, tam święta sprawiedliwość wzdycha,

Tam wszelka sukcesyja bliskiej krwie ucicha,

Milczy prawo na wojnie), o któreśmy spadki

Opłakanych Mohiłów i dziś wpadli w siatki.

W te Korecki z Potockim i Piasecki trzeci,

W te mogiły643 Żółkiewski pod Cecorą leci.

Tamci przy Aleksandrze, Konstantym, Bohdanie

Mohiłach, a Żółkiewski już przy Gracyanie.

Tu wisiał Wiśniowiecki, tu w kacernej644 męce

Trzy dni konał na haku, trzy dni na osęce

Umierał i z naturą mordując się dużą645,

Nie umarł, aż go gęste postrzały donużą.

Trwała jeszcze nadzieja, choć jako na wietrze,

Że ich dom w tym ostatnim miał się dźwignąć Pietrze.

Ten się jeszcze chudzina trzyma swego sznura,

I choć go dzisia wiechciem fortuna potura,

W Bogu i w szabli polskiej ufa, że się dopnie,

Skąd wypadł, i dziadowskie odziedziczy stopnie.

Widząc, że bez nadzieje powrotu nie tonie

Co dzień w morzu głębokim ogniogrzywe słonie646;

Bo skoro noc zwyczajnej dopędzi koleje,

Znowu świeci i skryte wyjawia złodzieje,

I nie tak go grubych chmur zamroczą kałduny647,

Gdy śród dnia ciągną na świat, grom, grad, lić648, pioruny,

Żeby się zaś z burego wydarszy ołowu,

Nie miało złotą lampą pałać jako znowu.

Nie zawsze się ćmi ani płomieniste puchy649

Zawsze mu czarny księżyc zarzuca makuchy,

Wydrze się zaraz siestrze, a po sferze modréj

Pędzi w zupełnym świetle cug swój złotobiodry.

Nie zawsze i ocean, srogim szturmem wzdęty,

O zakryte skopuły650 roztrąca okręty,

Na które kiedy już, już niestrzymanym fluksem651

Wpadają, ali Kastor zawita z Polluksem;

Ucichną potem wichry, a w ślicznej pogodzie

Pełnym żaglem do swego portu płyną łodzie.

Nie trać zaraz otuchy i bądź przy nadziei,

Kiedy cię zepchnie ślepa fortuna z kolei

Pomyślnego żywota; nie maszci i trochy

Statku u tej rodzaju ludzkiego macochy.

Czekaj jeszcze rewolty652: bo nie tak uwięzła

Twa dola, żeby z tego wywikłać się węzła

Nie zdołała stateczność. Kto chce mieć wygraną,

Trzeba pierwej z fortuną chodzić na wytrwaną653.

Jako nie zaraz bujaj, kiedy cię upierzy;

Bo barzo często różny obiad od wieczerzy

(Jeszczem podobno siła654 zamierzył, w siedm godzin

Daje pieszczochom swoim po bażantach słodzin)

Tak też nie truchlej nagle, nie rozpaczaj i tu

Czekaj, niźli był wieczór, weselszego świtu.

A kto wie, jeżeli cię z tak żałosnej zrzuty655

Znowu rane na nogi nie dźwigną koguty?

A im barziej, im zmokniesz do ostatniej nici,

Tym milszym twa cię skutkiem nadzieja wysyci.

I Mohiła, chociaż go zła fortuna topi,

Wżdy656 nie zaraz rozpacza, nie zaraz się stropi;

Opiera się, nie da się zbijać z jednochodzej657

Bo im co ciężej cierpim, tym wspominać słodzej658;

Chwyta się i słabego, jako mówią, wiszu659,

Tuszy, że z tak podłego niedługo kociszu660,

Na którym się dziś chudak włóczy przy obozie,

Siędzie na tryumfalnym przodków swoich wozie.

Ten prośbą u hetmana pokorną zabieży,

Że wszelakiej w Wołoszech zakaże rabieży661.

Przysięże za swój naród, jako do Korony

Przychylny; niech go miasto nie niszczą obrony.

Drugi respekt, Szemberg był, co do Husseima

Z listami wyprawiony; ten hetmana trzyma,

Żeby się na nim nie mścił swego naród płochy,

Kiedy będzie powracał nazad przez Wołochy.

Dwunastego dnia aże, jako się poczęło

Nasze wojsko przeprawiać, za Dniestrem stanęło.

Pięknie tam było patrzyć, gdy w onej równinie

Tylo Krzyżów, tylo się Pogoni rozwinie!

Tylo Orłów walecznych, na zaszczyt Korony

Niosąc gotowe skrzydła, wyciagnione spony

Na ścierwy bisurmańskie, gdzie kruki i sępy

I pożerne harpije wielkiemi zastępy

Czując o pewnym żerze662, tym leciały chciwiéj,

Im się każdy przy Orłach sarmackich pożywi.

Nie mniejszym i to było patrzającym gustem,

Gdy się lekkim przechodząc po chorągwiach szustem663,

Tak wspaniale odymał nasze białozory664

Wolny zefir, że znaczne były ich humory.

Jęczy ziemia gęstymi ubita kopyty,

Czujący krwie cecorskiej mściciele Lechity,

Że krótkiego tryumiu omylnej nadzieje

Przypłaci, gdy się swych krwią mieszkańców obleje,

A na nowe pogaństwa bezecnego groby

Bierny665 gardziel i zgniłe gotuje wątroby.

Krzyczą wesołe konie w rzędy, w kity, w forgi666

Ustrzępione, z wiatrami mieszają swe gorgi667;

Tak się zda, lubo w kole obraca się wężej,

Lub prosto idzie który, że srożej, że ciężej

Ziemię nieprzyjacielską kopytami depce,

Zwłaszcza w naszym Podolu urodzone źrebce

Gotują się z pieszczonej Arabiej łątek668

Pytać, jeśli rogowych podków mają szczątek?

Chodkiewicz, acz go starość długim wiekiem zgniata,

Serca jednak wielkością sił ciała nadpłata,

Twarz usiawszy powagą i szedziwe669 skronie,

Na statecznym przed wojski krzepi się hładonie670.

Nie tak Hektor serdeczny, nie tak był wspaniały,

Kiedy zaległ ocean Agamemnon cały,

Kajus nie tak roztropny, Pirrus nie tak możny;

Ręką i mową nie tak Hannibal postrożny,

Nie tak Kamill szczęśliwy; nie tak jeden ze stu

Scypio, jako tu był z twarzy, z mowy, z gestu

Hetman polski roztropny, serdeczny, wspaniały,

Szczęśliwy i ostrożny; którego chowały

Na to nieba życzliwe, aby w takiej toni671

Orłowi i walecznej hetmanił Pogoni,

Kiedy młodzik, swej siły nadzieją odęty,

W jarzmo jedno z drugimi wprządz je chciał bydlęty;

Bo tych ludźmi zwać szkoda, którzy jako weszli

W niewolą, tak już robią w chomącie i we szli672!

Igra krew w Lubomirskim: bo młodość krzemięzna673

Żadnych szwanków na ciele, żadnych razów nie zna;

Jędrznie674 mu we lwiej piersi ono serce żywe,

Im bliżej czuje pole sławy swej szczęśliwe.

W koźle675 Mars urodzony, w oczu, choć nieznaczny,

Uśmiecha się, gdy czas ma, Kupido sajdaczny676.

Pod nogami koń dzielny i według podoby677,

Który do przyrodzonej chodzy678 i ozdoby,

Widząc, że złotem gore i co ma za jeźdźca,

Stać spokojnie nie może, lecz na miejsce z miejsca

Stąpa, wysmuknionej go szukający nodze,

Rzuca wodza i munsztuk upieniony głodze679.

Tak Ksantus pod Achillem, Cillar pod Kastorem,

Ten kiedy szedł na Sfery680, tamten gdy Hektorem

Rozgniewany zwycięzca obciążywszy osi,

Butny jedzie: raz igra, drugi się komosi681.

Cóż gdy razem wojskowe instrumenty krzykną,

Wszytkim serca skruszone do gruntu przenikną.

Wszyscy ręce i oczy podniósszy ku Bogu,

Żeby przytarł hardemu tyranowi rogu;

Nie nam, nie nam, Panie nasz, podłemu stworzeniu,

Ale daj chwałę wieczną swojemu imieniu!

Niechaj przyjdzie poganom tu do znajomości

Imię, na które wszytkie dygocą zwierzchności!

Straszne imię, na które, kiedy każesz, snadnie682

I ziemskie, i podziemne kolano upadnie.

Odkupicielu świata, w którego dziś krwawéj

Pracy się rozpościera Mahomet plugawy,

Dziś niech padnie, dziś się niech na tym głazie śliźnie!

Tak starszyzna, tak wojsko westchnie przy starszyźnie,

Którzy ciała w kirysy twarde obleczeni,

Skoro szyki na onej objadą przestrzeni,

Obrócą swoje Orły ku obozu, który

Już był Dolmad osadził, rozmierzywszy w sznury.

Tak mądry hetman stanął i tyle zostawił

Turkom pola, że ani wszytkich wojsk swych sprawił

Osman, ani kiedy chciał, prócz lekkiej gonitwy,

Nie mógł nam dać ogólnej na swym polu bitwy.

Z jednę stronę ostrych skał grzbiety nieprzebyte,

Z drugą Dniestr, z tyłu lasy i chrósty okryte

Obóz nasz zawierały; równia była w czele683,

Którą gotów częstować swe nieprzyjaciele;

Bo ci nad nią osiadszy pagórzyste dziczy,

Tam na rzeź, jak do jatki spadali rzeźniczéj.

Więc ledwie co w obozie naszy się rozgoszczą,

Ledwie skrzywione grzbiety od kirysu sproszczą,

Luźna czeladź to dla drew bieży, to dla słomy,

Bez straży, bez kałauzów684, w kąt on niewiadomy,

Najmniej o tym nie myśląc, co nad nimi wisi,

Kiedy zbójca Bernacki gdzieś się z jamy lisiéj

Wyrwawszy, z swoimi ich oskoczy opryszki,

A jako wilk drapieżny wygłodzone kiszki,

Gdy wpadnie między owce, gorącą krwią poi,

Zwłaszcza kiedy pasterzów ani się psów boi,

Dopiero się postrzegą i ci niebożęta,

Piąciudziesiąt, część na śmierć, część straciwszy w pęta.

Uciekną, pokinąwszy685 zdobyczy i juki.

Skoro drogo zapłacą zbójcom od nauki,

Ostrożniej potem swoje odprawują czaty,

Mając z sobą dragony i lekkie armaty.

Nazajutrz Kopaczowski, jeszcze spod Rzepnice

Wyprawion, opędziwszy wołoskie granice,

Sławny żołnierz moskiewski i z serca, i z sprawy,

Wrócił się do obozu prosto od Soczawy

We stu koni pancernych; tyleż swych miał Byczek

Wołoszyn, lecz nam wierny; ci kilka potyczek

Odprawiwszy szczęśliwie, związanego w łyka

Sługę hospodarskiego, prowadzą języka686.

Ale i z tego mało Chodkiewicz się sprawił,

Prócz, że się Osman z wojski przez Donaj przeprawił.

Kiedy takie hetmana dochodzą awizy687,

Rad by wojska sprowadził, rad by wprawił w ryzy,

I choć cera wesoła, ale serce w ciszy

Korci, że o Kozakach nic dotąd nie słyszy.

Nie blizu688 Konaszewski, rotmistrz lekkiej roty,

Szedł przeciw nim i o tym żadnej nie masz noty;

Lwów bawi689 królewica; król w Warszawie siedzi;

Szlachta się domów trzyma, ni kot gołoledzi;

Słucha jak zając bębna, rychło wici690 trzecie

Każą zbrojno każdemu w swym stawać powiecie,

I na one Tatary, niechaj ich Bóg skarze,

O samej ciągnąć wodzie i twardym sucharze.

Cóż? Niźli691 się król ruszy, niż się szlachta zcedzi,

Tymczasem spadnie orda, przeprawy uprzedzi,

Pasy692 pozastępuje, że Władysław ani

Król przejdzie, i mają kim co począć pogani!

Tego hetman z starszyzną kiedy gryzie móla693,

Ali poseł kozacki, który był do króla

Wyprawion z Zaporoża, pomyślnej odprawy

Dostawszy, prosto w obóz przyjeżdża z Warszawy.

Tuszy, że swych Kozaków już pod Chodkiewiczem

Na tym zastanie miejscu, których pewnie niczem

O łasce i królewskiej przeciw sobie694 chęci,

Dla czego był posłany od nich, nie zasmęci.

Konaszewskim się przedtem, teraz od armaty695,

Sajdacznym między swymi zowie się pobraty.

Ten to, przy znacznym wielkiej dzielności dowodzie,

Dotrzymał wiary, rzadkiej w kozackim narodzie;

Dał słuszny kontest696 siły i swojego męstwa,

Gdy go nieraz pogaństwa otoczyła gęstwa,

Z ich trupów groble robił, a chociaż na susze,

Kąpiel sobie i swoim naprawiał w ich jusze697.

I teraz, gdy się hetman, gdy się rada miesza,

Wszytkich prawie ożywia, wszytkich jak rozgrzesza,

Upewniając, że wojsko z dnieprowego progu

Nie omieszka przysługi Ojczyźnie i Bogu;

(Zwłaszcza mając od króla na to przywileje,

Że nie darmo dla polskiej korony krew leje),

Przybędzie na to miejsce, gdzie przy świętej wierze

Umierający niebo w nagrodę odbierze;

A kto się żywo wróci, stanie698 za sto ćwierci699

Sława, co po pogrzebie żyje i po śmierci.

Siła przy tym o pańskiej powiedał dobrocie,

Siła o swych Kozaków wierze i ochocie,

U których gdy lat kilka szczęśliwie hetmani,

Że im doma surowie ich zuchwalstwa gani,

Zsadzili go z urzędu, a na jego ławce

Dali miejsce marnemu pijaku Brodawce,

(Kędyż bez ambicyi dla Boga na ziemi,

między Kozakami znajdzie się biednemi!),

Pod którego buławą przeto i leniwo

I rozsypką szli na to wiecznej sławy żniwo.

Aleć prędko fortuna obróciła wiosłem.

Sajdaczny, który dzisia do króla był posłem,

Otrzymał zaś buławę i dał się znać światu;

Brodawka za niecnoty swe szedł pod miecz katu.

Już świat znał Sajdacznego i łodzią, i koniem;

Już go widał oczyma, nierzkąc słychał o nim

Wielki cesarz turecki, gdy znalazszy przeście

Przez dnieprowe porohy, palił mu przedmieście

Pysznego Carogrodu, którymi pożogi

Pogańskie zabobony, brzydkie synagogi,

Płonęły kopcąc dymem bramę700 onę jasną,

I tylko muzułmańską krwią te ognie gasną.

Tak gdy oba Azyjej i Europy klucze

Wiotchym perzem okurzy i w sadzach ubrucze,

Skoro w głąb na mil kilka wszytkie brzegi zmaca.

Do swoich się porohów z korzyścią powraca.

To tak Turkom Wyrządzał na pojeznej czajce701;

Koniem zasię Krymczuki gromił i Nahajce702,

Albo im plon odbijał, gdy szli z ziemie naszej,

Albo ich stada czatą zajmował na paszy;

Częstokroć więc bachmaty, bawoły i skopy703

Pod samymi ich bierał prawie Perekopy;

Często z takiej nowiny u samego hana,

Chociaż w Bakczysaraju, zadrżały kolana.

Napatrzył się Oczaków choć nie barzo smacznéj

Krotofile, gdy nieraz odważny Sajdaczny,

Opędziwszy ich w mieście i zamknąwszy w skrzynce,

Słał trupem równe pola i długie gościńce.

Aleć nie tylko z Turków i ordy miał serca,

Doznał go i stokrotny Moskal przeniewierca,

Gdy prawa swego mieczem Władysław dochodził,

Lekką rotę Sajdaczny w jego wojsku wodził.

Do tego był Żółkiewski przyprowadził rzeczy,

Gdy naszy Moskwę wzięli; ani mieć odsieczy

Przez dwie lecie704 nie mogła, owszem z każdej strony

I nadzieję wszelakiej straciła obrony.

Tedy do zwykłych kunsztów i obłudy siągnie;

Jako skoro na traktat hetmana wyciągnie,

Przysięgą mu, że ani zwyczaj, ani wiara,

Gdy wezmą królewica naszego za cara,

Nie będzie im wadziła; czego znowu razem

Potwierdzą przed swojego Mikuły705 obrazem.

I uwierzył Żółkiewski, i na one miry706

Wziąwszy pod pieczęciami nieszczere papiéry,

Zwiódł wojsko, sam zwiedziony, i żadnego śladu

Nie zostawił, w stolicy nie mając zakładu.

Stąd prosto szedł do króla i to sobie przyzna,

Co winna krom zazdrości przyznać mu ojczyzna,

Że narody szerokie, które z samą dziczą

Nieużytej natury z północy graniczą,

Gdzie strasznej monarchiej ogromna machina

Światu grozi, pod nogi rzucił jego syna.

Nie przez ogień, nie przez miecz, ani przez podarki,

Rozumem osiadł twarde tamtych ludzi karki.

Wtem wyjmuje od boku z kamchy707 szczerozłotéj

Ujęte pieczęciami moskiewskie hramoty708

I odda z winszowaniem i już mu się marzy,

Że nasz carem królewic w Moskwie gospodarzy.

I mogło było być co z tego, lecz złe rady

Trzy lata u smoleńskiej te rzeczy osady

Trzymały, a Moskwa też tymczasem nasz głupi

Kredyt709 rada do czasu Smoleńskiem okupi.

Nim Władysław do pompy aparaty zbierze,

Nim żołnierzów, tamtecznej nie ufając wierze,

Moskwa siodła pozbywszy i z węża zanadrze

Uwolniwszy, do góry twardy ogon zadrze,

Grzywę jeży; nie tylko siodłać się już nie da,

Ale wierzga, co gorsza, już nam odpowieda710;

A my wiersze piszemy, a my się już sadzim

W koncepty, królewica do Moskwy prowadzim.

Płacze Zygmunt żegnając długiego terminu

Widzenia się711; żałuje po swym miłym synu,

Aleć go rychło Pan Bóg w tym żalu pocieszył,

Gdy się nazad712 do niego Władysław pospieszył.

Moskwa się niecnotliwa z naszej wiary śmieje,

I tak wiatrem nadziane puknęły nadzieje713.

Lecz nie zgoła bez pomsty w tym narodzie znacznej,

Gdzie swego dowiódł męstwa odważny Sajdaczny;

Spalił Jelsko obronne: tejże znak usługi

Dał, dobywszy i zamku, i miasta Kaługi.

Skąd inszy wszyscy sławę, on przy sławie liczy

Całość swego żołnierza, sowite714 zdobyczy.

Aleć więcej moskiewską nie bawiący rzeczą715

Skoro się tak hetmani na sercach poleczą,

Że przyjdą Zaporowcy i pomogą boju,

prosi pilno Sajdaczny jakiego konwoju716;

Chce iść przeciwko wojsku i gniewa się srodze,

Że tak leniwo lezą, że złe mają wodze.

Wnet hetman Hannibalów obu ordynował;

Mołodecki, że między Kozaki się schował717,

Pomógł im tej przejażdżki; więc na Stepanowce

Z dobrymi szli kałauzy718 prosto przez manowce.

W tenże dzień i Mościński wysłan dla języka.

W kilka mil się z watahą719 zbójecką potyka,

Swoi czy nieprzyjaciel, nie pierwej się dowie,

Aż na koniec Wołoszą poznawa po mowie;

Więc się o nich uderzy, chociaż już mrok padał,

Gdzie swój swemu nie jednę skoro ranę zadał.

Poszedł nocą na odwrót, sprawiwszy tak wiele;

I zbójcy-ć, bo ich kilku wziął, nieprzyjaciele.

Lepszym szczęściem Fekiety aż pod Jassy chodził,

I wódz, i żołnierz dobry; ten się w Węgrzech rodził;

Gdy lat kilka u Turków na wojnach przesłuży,

Nie chce swoich chrześcijan prześladować dłużéj;

Kiedy Skinder z Żółkiewskim traktuje u Busze,

Przedawszy się, do naszych obozów przykłusze.

I ten się dał znać Moskwie, gdy pod Władysławem

Swoję wodził chorągiew, lubo w polu krwawem,

Lubo przy szarym świetle nocnej chodząc gwiazdy,

I szturmy, i odważne odprawiał podjazdy.

Teraz od Jass wróciwszy prawie jak na dobie

Przyprowadzi języka, znajomego sobie,

Jeszcze gdy Turkom służył. Wołoszyn był hoży720,

Ten pytany porządnie hetmanom przełoży,

Że już Osman w Multaniech; że jego hospodar,

Skoro z żołnierzów wszytkie swe fortece odarł,

Poszedł przeciwko niemu, a tymczasem w Jassiech

Na bankiet się gotuje; to ludzie na pasiech721

Osadzeni znać dają, zgoła co godzina

W Wołoszech się z wojskami spodziewać Turczyna.

Na to kiedy się wszytkie języki zgadzały,

Każe obóz Chodkiewicz osypować wały,

We spiże się sposobić; kto wie, jeśli zima

Nie zechce nas potrzymać z Turki u Chocima.

A sam się przecie w sobie potajemnie gryzie,

Że z tą garścią jak goły osiąka na zyzie722.

Nieprzyjaciel już pewny, z czym wieść wieść popycha;

On o żadnych dotychczas posiłkach nie słycha.

To gdy myśli na sercu rozerwany, ali

Rusinowski się z pułki lisowskimi wali.

Osobne by napisać o nich trzeba księgi:

Ci szeląga na swoje nie wziąwszy zacięgi,

Twardą pracą za płacą, sławę za śmierć biorąc,

Minąwszy Moskwę, poszli w głąb tamten świat porąc723;

Szablą sobie rum724 czynią, dokąd pod kopyty

Ziemię mają i Tytan725 świeci złotolity;

Już im Białe jezioro w tyle i Sybiory,

Już minęli ryfejskie śniegiem kryte góry,

Kędy ciepłe sobole i czarne marmurki726

W nos bije mierny727 strzelec, ochraniając skórki.

I Jugra, i Permia, gdzie na smukłej łyży

Człowiek lata po śniegu od sokoła chyżéj,

Gdzie już wojnę nie z ludźmi, bo ci ich postury728

Nie znieśli, lecz z niedźwiedźmi i srogimi tury,

Z potworami morskimi, bez soli, bez chleba,

O więdłej729 tylko rybie wieść było potrzeba.

Dotąd się w dzicze one i pustynie darli,

Aż się piersiami o lód północny oparli,

Gdzie w morzu pracowite podbrodziwszy konie,

Dopiero się ku swojej obejźrą Koronie.

Tam gdy drudzy słuchają skruszonych kier730 trzasku,

Lisowski te na miałkim słowa pisał piasku:

Skoro wskroś na pięćset mil dotąd nieprzebyty

Kraj moskiewski końskimi stratuje kopyty

Śmiały Polak, w tym musi bieg stanowić kresie;

Niechaj to z piaskiem lekki wiatr po świecie niesie!

I gdyby mógł mieć skrzydła i pławy731 kaczorze,

Kusiłby się o lody i szerokie morze;

Wiedziałby, komu to tam jeszcze świeci słońce,

Kto posiadł ostateczne tamtej ziemi końce.

Stamtąd prosto na Mordwę732 i Sudale błotne

Obrócą ku stolicy, gdzie pakta wykrotne733

Z Moskwą kończy Żółkiewski; dla czego i oni

Stąd zaraz do cesarza byli zaciągnioni,

I tam, robiąc na wieczną sławę swego rodu,

Służyli, dokąd u nas na wojnę od Wschodu

W bęben nie uderzono; niechaj o nich powie

Praga, gdzie z Fryderykiem swym siedli734 Czechowie,

Bracia naszy i miłą straciwszy swobodę,

Dmuchać każą Polakom i na zimną wodę.

Więc skoro Lisowczycy kiną735 Rakuszany,

Trząskiem736 się do ojczystej pobierają ściany.

Im barziej wedle czasu737, im niespodziewaniej

Przybyli, tym weselszy wojsko i hetmani.

Jeszcze się im radują, jeszcze nie ukaże

Oboźny miejsca, kiedy od placowej straże

Bieży jeden za drugim, że z pola posłuchy738

Widzą tumany, widzą z prochu zawieruchy;

Ludzie jacyś nad nami. Najmniej to hetmana

Nie zmiesza, lecz bełzkiego prosi kasztelana

(Stanisław Żorawiński nim był, i osobą,

I humorem senator), aby wziąwszy z sobą

Komu ufa, pod one pomknął się kurzawy;

Wojsko przyjdzie tymczasem do koni, do sprawy.

Pan739 bełzki, że miał swoję chorągiew na straży,

Wziąwszy kogo rozumiał, chyżo się odważy;

Podjedzie pod on tuman i chce kogo złowić,

Aż swych pozna i słyszy, gdy poczęli mówić.

Czata się powracając do obozu z plonem,

Gęsty bydeł i owiec ruszyła proch gonem740.

Już w polu miał kilka rot, już sprawiał posiłki

Chodkiewicz, gdy go wywiódł pan bełzki z omyłki.

Po tym zgiełku, jakby się po burzliwym grzmocie

Słońce z chmury wydarło, gdy ujźrym w namiocie

Hetmańskim Doroszenka, kozackiego posła;

O którym po obozie gdy się wieść rozniosła,

Schadzali się rotmistrze i wojskowi starszy,

A ten czoło z podróżnej kurzawy otarszy:

«Wódz i wojsko kozackie wielce się tym trapi,

Że więcej ma trudności, im się barziej kwapi741

Do twojego, hetmanie, na to pole boku;

Dlategośmy Urynow, dlatego Soroku,

Że nam wolnego prześcia i bronili szlaku,

i mieszczan, i miasteczka wycięli do znaku;

Jużeśmy i pogańskiej utoczyli juchy,

Szablą sobie rum742 czyniąc (o czym, tuszę, słuchy

Doszły was) zniósszy Tatar trzy zagony razem;

Bo każdy drogę robić pułk musi żelazem,

Gdy wojsku tak wielkiemu trudno jednym szlakiem,

Dla przepraw i żywności, ciągnąć; trudno ptakiem

Przelecieć, jednak nie wątp, panie, na włos tyli,

Wojsko cię Zaporowskie nigdy nie omyli,

Idzie pod twą buławę, gdzie serca i bronie

Bogu i jako matce tej święci Koronie;

Idzie, i nie wprzód ujźry Zaporohy swoje,

Aż zrzuci pod twe nogi tureckie zawoje!»

Wdzięczen wielce Chodkiewicz i acz życzył sobie

Kozaków już w obozie o tej widzieć dobie,

Lecz że to być nie mogło, z ochotą ich czeka;

Prawda że niebezpieczna, że droga daleka,

I tego się obawia, aby, łowiąc kurki

Po Wołoszech, nie padli na ordy, na Turki;

Twardziej by tam rzeczy szły, niźli u Soroki;

Pewnie by im z sucharów wytrzęśli tłomoki.

I duchem rzekł prorockim: bowiem prawie w te dni

Wpadli byli do matnie Zaporowcy średni,

Między ordy a Turki, z której ledwie toni

Wybrnął Brodawka, skoro kilkuset uroni.

Jeszcze hetman nie doma743, jeszcze robi głową,

Co by czynić z tą zwłoką miał Władysławową;

Nuż orda przewąchawszy, i z tyłu, i w oczy

Z wojskiem go na złym miejscu, broń Boże, oskoczy,

Że ani on przejść do nas nie będzie mógł, ani

My go ratować; przeto do niego wysłani

Stanisław Żorawiński z Sobieskim Jakubem,

Żeby go ci w errorze744 przestrzegli tak grubem.

Niech się spieszy do kupy, niech się z nami zręczy745,

Bo już ziemia wołoska pod Osmanem jęczy;

Niechaj wojska nie trzyma; jeżeli sam chory,

Jako słychać, znajdzie tam we Lwowie doktory.

A im później to wojsko, które ma przy boku,

Stanie, i im, i koniom mniej będzie obroku,

Tedy wozy z czeladzią746 zostawiwszy luźną,

Bieżą konno z obozu, gdzie za wsią Probużną,

Po zielonej murawie, którą środkiem moczy

Bystry strumień, królewic namioty roztoczy.

Sześć miał wojska tysięcy samego wyboru.

Okrom747 zwykłej gwardyi i swojego dworu.

Więc żeby winna748 płaca jasnej doszła cnoty,

Nie godzi się zamilczeć tych, którzy z ochoty

Własnym kosztem chorągwie stawili okryte;

Niech w sercach ludzkich żyją wieki nieprzeżyte.

Tu, tu każdy swe imię pragnął uwielmożyć,

Tu zbiory, zdrowie nawet ochotnie wyłożyć,

Gdzie przy bożych kościołach, przy panu, przy miłej

Ojczyźnie trzeba było wszytkiej ruszyć siły.

Nie na marne bankiety, nie na zbytki to wam

Dał Bóg, nie na przekwintnym749 stroje białymgłowam,

Którzy szersze fortuny, którzy zbiór sowity750,

A zwłaszcza macie z chleba Rzeczypospolitéj.

Drugi osiadł pół Polski, że już i tytułu

Nie masz przedeń w Koronie, więc do protokółu

Cesarskiego — o wstydzie! o hańbo! o brednia! —

Leci, wziąwszy tysiąców, po grabstwo do Wiednia.

comes751 albo książę; tak się sadzi drugi,

Nie bywszy w Ukrainie dalej od Kańczugi,

Nie widziawszy chorągwie ani broni gołej,

Chyba na Boże ciało obchodząc kościoły,

Jest co widzieć w Krakowie, kiedy na trzy zbyty

Drogimi poobija ściany aksamity,

Ubrawszy ono łoże na kształt katafalku,

Śród pokoju postawi od samego balku.

Wkoło fraszki rozliczne, od szkła i kamieni;

Tym pompa większa, im się która drożej ceni.

Chorągiew-by zaciągnął za każde z tych czaczek752,

I z większą stokroć sławą, choć przynamniej znaczek753

Wyprawił w Ukrainę, gdzie jako doroczy754

Haracz, lud chrześcijański pies pogański troczy755.

Cóż szaty? cóż klejnoty? cóż argenteryje756

Auszpurskie757? cóż splendece758 i ludne gwardyje?

Że żaden z królów polskich, aże do trzeciego

Zygmunta, nie miał pompy, nie miał fastu tego,

Jaki dziś ma starosta. Cóż o senatorze

Rozumieć, w jakiej bucie żyje i splendorze!

Nie łoże, nie łabęcie mchy, nie miękkie szaty

Przodki nasze a stare zdobiły Sarmaty.

Ziemia łóżko, barłóg mech, falandysz759 od festu;

Zwyczajnie karazyi albo też breklestu

Na kurty zażywano, co większa, o bok cię

Posadził, chocieś oszył safianem łokcie,

Największy pan; gdzie cnota rycerska nas braci,

Ani złotogłów760, ani tam aksamit płaci

Pódź-że z nim do rynsztunku, najdziesz tam i krzesła,

Znajdziesz i marsowego zwierciadła761 rzemiesła:

Siodła one usarskie, on polerowany

Puklerz i tarcz, którymi ozdobił swe ściany,

Które jeśli się kto w nie wpatrzy okiem zdrowem,

Wyrażają postaci, równe Gradywowem762,

I dadzą met763 szpalerom; a nuż pełne gromu

Kirysy, jakiegoż nas nabawią soromu764,

Którym dziś szaty ciężkie, nie rzkąc twarde blachy765,

Takeśmy się postrzygli z bohatyrów w gachy766!

Ale co mówię zbroje, ciężą nam i suknie;

Wąsy ogoli drugi i tak się wysmuknie;

Jako jedna z Francuzek, prócz że much767 na czole

Nie stawia, ani uszu dla trzęsideł kole;

Od głowy się do stopy ustrzmi768 i uwstęży,

W ręku mu obuch, szabla u boku mu cięży.

O wszeteczne pieszczoty! o sromotne lochy,

Jużeśmy wyrównali delikackie Włochy!

Co gorsza, że i księża nie tylko nie tłumią

Tej w ludziach wyniosłości, ale sami szumią.

Boże! Na to-li mają iść kościelne zbiory?

Więc na każdą potrzebę wyciągać pobory,

Jeśli posła wyprawić, jeżeli Tatary,

Żeby nas nie pobrali, ujmować przez dary.

(Do czego to kożuchy dziś przyszły baranie!).

Nie zechcemy-li skóry swej nadstawić za nie,

Musimy się okupić złotem, bo żelazem,

Dla zbytków, niepodobna769; kilkadziesiąt razem770

Uchwalamy podatków na onego chłopka,

Co ledwie rocznią pracą odzieje parobka;

Ledwie tchnie, ledwie zieje, przecie je dać musi

I poduszkę przedawszy, gdy go gąsior771 dusi.

Żołnierza dla pieniędzy, dla zbytków pieniędzy

Nie mamy; więc gdy trwoga nastąpi, co prędzéj

Pospolite ruszenie ogłaszają wici,

A Tatarzyn jako pies uciekł, gdy uchwyci.

Szukaj-że teraz w polu onego comesa,

Jeśli doma nie został, to pewnie u lesa772.

Kędyż one gwardyje i hajduków kupy,

Co wyjadali wszytkie trety773, wszytkie krupy,

Ze się przez kawalkaty i przez one trzody

Nie mógł czasem docisnąć człowiek do gospody?

Nie masz prócz chłopców kilku, a co pod chorągwią

Dragonów, ci dopiero cepami i łągwią774

Robili; dziś żołnierze. Drugi kieckę775 głaszcze

Do nosa; cudowną moc muszą mieć mieć te płaszcze.

Czy nie Eliaszowe, które miasto łodzie,

Po Jordanowej człeka przeprawiały wodzie?

Lecz i to stanie za cud, kiedy w lot i w zobki776

Pod płaszczami żołnierze, co bez nich parobki.

Takim prawda Przemysław Morawianów bobem777,

Takim Rzymian Hannibal oszukał sposobem;

Tamten z skóry olszowej narobiwszy cieni778,

Ten nawtykawszy wołom na rogi płomieni.

Dziś nie idą te figle, nie płacą te cienie;

Ręką a sercem żołnierz nieprzyjaciół żenie779,

Mydło w oczy, dla Boga, i dziecinne bajki!

Więc na onę chorągiew nazszywa kitajki;

Orłów, krzyżów, nabożeństw, herbów swych nakładzie —

I Bogu, i królowi, i sobie na zdradzie,

Byle zbył takowymi Maćkami pańszczyzny,

Mając sto wsi królewskich, miłośnik ojczyzny!

Byłe popis odprawił; zginie-li też który,

Zaraz wszyscy z rotmistrzem idą na maciory780,

Zawędziwszy w niewczesnym781 obozie cynadry,

Wrócą się zaś na piece do stywy782, do ladry783.

Teraz by fakcyjować784 i mieszać sejmiki,

Nad uboższym przewodzić; nie ma to repliki.

Teraz by szumieć, panie, i mieć butę owę!

Skurczyłeś się jako wąż, kiedy kryje głowę,

Wywiozłeś za granicę od mała do wiela;

Nie warowny-ć i Kraków dla nieprzyjaciela;

Siedzisz jak mysz na pudle, i w piciu, i w jedle

Skromny, a koń gotowy zawsze stoi w siedle,

Przysięgę, że nie gonić; do domu myśl tąży785!

Nie piękniej-że tysiąckroć, gdyby był chorąży

Stał za tobą, żołnierzów otoczon szeregiem?

A ty, coś Bogu winien przyrodzonym biegiem,

W oczach pańskich oddawał, farbujący karki

Ostrą szablą poganom. Żadneć by jarmarki

Takiego specyjału, choćbyś wszytkie fraszki

Zakupił, objechawszy Paryż i Damaszki,

Nie dały, jako gdybyś za miłą ojczyznę

Podjętą na swym ciele synom przyniósł bliznę.

Zawsze-ć śmierć mrze786 na tchórza (jako wilk na źrebię),

Co mu łydki dygocą, zęby skaczą w gębie.

Lecz by zażył i panów w polu kto marsowem,

Kiedy by ich z Warszawą wziąwszy i z Krakowem,

Zaniósł pod Urwiżywot787 albo gdzie szlak złoty,

Byliżby tam dragoni, byłyżby piechoty!

Lecz trudno wilkiem orać; co się łyso lągnie,

Łyso ginie; kto nie chce, z góry nie pociągnie788!

Patrzcież na świątobliwe ojców swych obrazy,

Które, dokąd świat stoi, nie uznają skazy;

Patrzcie, a kinąwszy789 cień marnych ozdób płony

Ich się imcie przykładem sarmackiej Bellony790:

Bo ci nie mając chleba królewskiego bułki,

Nie rzkąc roty usarskie, lecz stawiali pułki,

Nie szarków, nie Rusnaczków, owych skotopasów791;

Żołnierza ćwiczonego: Węgrów, Szwedów, Sasów,

Co się rodził w obozie, we krwi go kąpała,

A trzaskiem muszkietowym matka usypiała;

Co mu nie zadrży czoło, choć w ogniu, choć w kurzu,

Za którego piersiami staniesz jak w zamurzu!

Takich miał mężny Wejer regiment pod twardem

Żelazem, takich wiódł dwa: Ernest i z Gerardem

Denoffowie rodzeni, Kochanowski czwarty;

Tamci Niemców, co w piki, ten Węgrów, co w barty792,

Przy muszkietach z młodości ćwiczeni; tamci się

Przy Renie, a Węgrowie rodzili przy Cisie.

Szesnaście dział do tego i przyczyna pauzy

Królewicowi, lwowskie kiedy ich cekauzy793

Pogotowiu nie miały; więc prochy i kule

Przy armacie prowadził Bartoszowski czule794.

Te były cztery pułki ćwiczonej piechoty,

Drugą zaś stroną konne waliły się roty.

Naprzód Władysławowa, kwiat sarmackiej młodzi,

Którą stary on wojen795 Kazanowski wodzi,

Gdzie Orzeł białopióry w części swej Europy

Dzieli syny koronne królewskimi snopy796,

Rozdaje plenne kłosy, a do takiej zobi797

Każdy się wczas pobiera, każdy się sposobi.

Świetna ta i ozdobna, a to z tej przyczyny,

Że same senatorskie okrywała syny.

Po tej szedł książę Janusz Wiśniowiecki w tropy,

Tamta w złoto bogatsza, ta w Marsowe chłopy;

Starymi kawalery szeregi osadził.

Po nim Tomasz Zamoyski cały pułk prowadził,

W gorąco uzłocone obleczony blachy;

Mars a Mars, kiedy ciska śmiertelne zamachy!

Turek pod nim chodziwy tak się gładko składa,

Rzekłbyś, że krty798 kopyty ziemie nie dopada;

Groźna w ręku buława, której nikt nie ceni

Ze złota brantownego799, z wyboru kamieni;

Pamiątka ojca twego bohatyrskiej cnoty

Najdroższe diamenty i brant przejdzie złoty.

Obyż cię dziś ojczyzna miała, wielki Janie!

Na samo imię twoje zdechliby poganie;

Ale żeś poszedł z ziemie i już mieszkasz w niebie,

Przecię o swych w niniejszej pamiętaj potrzebie,

A jakoś strącił Niemca, co świadczy Byczyna,

Tak pomóż z tegoż stopnia strącić poganina.

Pomóż grozą przezwiska, i ogromnej klawy800,

Niech to ma Tomasz wstępem do ojcowskiej sławy!

Tedy naprzód usarze za swym pułkownikiem.

Z wesołym trąb i surem801 piskliwych okrzykiem;

Trzysta po nich pancernych szło pod trzema znaki,

W bandolety802 i w świetne przybranych sajdaki.

Za nimi dragonia pod dwoma kornety803

Chłop w chłopa świeże mając płaszcze i kolety804.

Po tych wszytkich na końcu czwarte mieli miejsce

Wołochowie, najskrytszych kątów wynaleźce.

Tu Plichta i Niemira, kasztelani oba,

Podlaski z sochaczewskim, domów swych ozdoba.

Tu Firlej z Dąbrowice; tu Przyjemski Adam,

Których za wieczny przykład wnukom ich pokładam.

Działyński z Koniecpolskim i Zygmuntem Tarłem

Usarzów swych prowadzą, których całem garłem

Niech nasze pieją Muzy, aby takie pieśni

Potomków ich ruszyły ze snu, z drzymu, z pleśni!

Gdy przeszła usaryja, następuje po niej

Pancerny żołnierz, lekszy ze zbroje i koni.

Trzy roty trzej Potoccy prowadzą w kolczudze805,

Choć im siła przy onej nieszczęśliwej strudze

Ubyło, gdzie z Stefanem, wodzem swego domu,

Do okrutnego przyszli nad Dzieżą806 pogromu.

Tak rzymscy Fabiowie wziąwszy na swe skrzydło

Ojczystych nieprzyjaciół, skoro wpadli w sidło,

Trzysta razem zgubili mężów swego rodu,

Że jeden tylko w Rzymie został dla przypłodu;

Co go do nieszczęśliwej onej zawieruchy

Miękkie jeszcze nie chciały wypuścić pieluchy.

Po nich Dzierżek i Gniewosz, po tych się rozwinie

Zborowski, ostatni już dziedzic na Melsztynie.

Za nimi bardzo dobrą Lipski wiedzie sprawą

Sto koni Petyhorców807 pod krętą Śreniawą808,

Drugie sto, pod takimiż co i owych herby,

Pracowite Wołochy prowadził i Serby.

Za nim dzielny Czarnecki swoich ludzi wiedzie.

Na końcu, lecz go było położyć na przedzie,

Żeby inszych kłuł w oczy, tak grzeczny, tak ludzki,

Tak kochający matkę, Paweł był Wołucki,

Biskup wrocławski809, który wszytkę swą intratę810

Łożył na zaciągnionych żołnierzów zapłatę,

Sam przed boskim ofiary kurząc majestatem,

Sto usarzów, piechoty dwie z Filipem bratem

A kasztelanem rawskim, skąd obiema sława,

Posyła przy młodego boku Władysława,

Który tylo natenczas ludzi wiódł ku Dniestru.

Aże przydam i drugich do tego regiestru,

Którzy także sowite własnym sumptem811 znaki

Zebrawszy, prowadzili na chocimskie draki812

Przy Zygmuncie; lecz że ten nie szedł dalej Lwowa,

Nim się skończy z Turkami transakcya813 owa,

I ci pola nie mieli, choć pragnęli srodze,

Gdzie by szczerej ochocie wyrzucili wodze,

Sześć miał wojska tysięcy Zygmunt i z okładem,

Pieszych i konnych Niemców, prywatnym nakładem

Którzy zaś swej ojczyźnie k’woli, k’woli Bogu

Szli za nim: pierwszy Janusz książę na Ostrogu,

Sześćset jezdnych i pieszych ludzi w dobrej sprawie814;

Tylo drugie Dominik książę na Zasławie,

Pod ćwiczonych rotmistrzów prowadzą dozorem;

Każdy z nich stał osobnym od króla taborem.

Potem Rafał Leszczyński, bełzki wojewoda;

W tym senatorska z cnotą zeszła się uroda;

(Takli815 od czasów dawnych krzewista leszczyna,

Jako do sarmackiego wszczepiona dziardyna816,

I gładko, i wspaniało, i wysoko rośnie,

Że konarzyste dęby przenosi i sośnie).

Półtorasta usarza świetnymi proporcy

Okrywszy, dał sprawnemu w regiment dozorcy

A sam, jako wódz wojny, osobną połacią

Ku Lwowu wiódł bełzkiego województwa bracią.

Po nim Jakub Sobieski, który nie chcąc niczem

Sławnych wydawać przodków, acz sam z Chodkiewiczem

W radzie siada wojennej, i tam sto piechoty,

Tu sto stawił do onej pancernych roboty.

Tyleż kiedy prowadzi Czartoryski Jerzy

Usarzów, ledwo wymknął Tatarom z obierzy817.

W tym regiestrze Pisarski, w tym się Piaseczyński,

W tym pisze i Szaszkiewic, i Andrzej Maliński.

Za tymi Krzysztof Morstyn pod świetną Leliwą

Sto pieszych; sto Chrząstowski pod swego Lwa grzywą

Wyprawił; tym godniejszy dziękczynienia oba,

Im więcej taką cnotę zaleca chudoba818.

Radziwiłł mi zostaje na pokrasę prawie:

I ten był dosyć znaczny, gdy swej k’woli sławie

Dwieście koni w kirysach, dwieście od pancerzy,

Sześćset wiedzie piechoty z Dubinek i z Birży.

Tu poczet brandeburski, z winnego feuda819

Pod Greben obersterem ośmset idzie luda.

Tu by mi się godziło wspomnieć nasze dziady,

Których acz na chorągwie, pułki i gromady

Z kilku wiosek nie stało820, w swym jednak powiecie,

Kędy dziś ledwo konia albo dwu wygniecie,

Po kilkudziesiąt jezdy i dobrej piechoty

Z samej tylko pisali ku ojczyźnie cnoty;

Albo jeżeli też kto był znaczniejszym kędy

(Wszytkie w swych miejsca miały powiatach urzędy),

Nie pod nieśmiertelne się ukrywali znaki,

Ale z bracią fortuny czekali jednakiej

I których uprzedzali doma do zastola821,

Tym się pewnie uprzedzić nie dali do pola.

Ci-ć to są, ci Polacy, którzy wam tę ziemię

Dali, co ją orzecie; aleście w ich strzemię

Nie wstąpili; dotąd się w ich świecąc starzyźnie,

Nie mogliście na nowe zarobić ojczyźnie;

I owszem nalazłby się jeszcze bękart, który

Dawszy sobie z nich sprośne przerabiać fałszury,

I sławę, i pamiętne dzieła wielkich przodków

Na swe i swych chowają pokrycie wyrodków.

Ano próżno się pyszni, próżno się ten szerzy,

Kto będąc gołym, w cudze pstrociny się pierzy.

O nieszczęśliwe zbytki, w których jako w morze

Tonie kamień rzucony i śliskie węgorze;

Tak wszelka ginie cnota, tak przystojność taje,

Jako śnieg, gdy mu słońce gorąca dodaje.

Nie takiej też ten klejnot szlachectwa był wagi,

Póki miał swój szacunek za krwawe odwagi,

Póki nań wydawano przywileje w polu!

Nie było jako dzisia w pszenicy kąkolu,

Wkupionych barzo mało; żaden nie wlazł smykiem.

A któż dziś u nas trzęsie najbardziej sejmikiem?

Co wiedzieć kto? Wziąwszy ski, albo od Bracławia,

Albo się powie z Mozosz, tak siłę rozprawia,

Przygrzawszy animuszu jakimkolwiek trunkiem.

Spytasz go, gdzie się rodził? Zaraz basarunkiem822

Potrząsa; zaraz liczy rotmistrze i pułki,

Gdzie służył, choć za ciurę gdzie skrobał gomółki823!

Nie masz się o co gniewać, i to moja rada:

Chcesz być szlachcicem, pokaż z ksiąg szlachcica dziada;

Dopiero mi się bracie będziesz liczył równy;

Rodzą chłopów szlachcianki i szlachtę chłopówny.

Ale wracam do miejsca824, gdzie mając tylo słów

Na niemiłość ojczyzny, zostawiłem posłów.

Żorawiński z Sobieskim, ze wszech starszych zgody,

Zbiegli do królewica prawie jak w zawody;

Którego powitawszy, proszą, radzą, muszą,

Żeby się łączył z wojskiem, nim Turcy przykłuszą.

O których wieść wieść, szpiegi doganiają szpiegów,

Że już pełne Wołochy tatarskich zabiegów.

Przez miłość chwały bożej i tej spólnej matki,

Przez koronę ojcowską, której też zadatki

Ma i on w naszych sercach za rycerskie dzieje,

Przez te wszytkie ozdoby, przez wszytkie nadzieje,

Przez żywot, zdrowie i co szacuje się drożej

Dobra sława, więc dla niej niech wszytko odłoży!

Niech się z żółwia co prędzej na konia przesiędzie,

Swoim serca potwierdzi825 i do nich przybędzie

Z tak pięknym gronem ludzi; lecz daleko sporzéj

Animusz im królewska osoba otworzy;

Sam namiot, między sobą, twój widząc rozpięty,

Dosyć będą przynuki826 mieli i ponęty

Do czynu Marsowego: bo skąd wszytkie wiszą,

Tym też wszyscy nadzieje obumarłe wskrzeszą,

Śmierć się w żywot obraca; połowicę bólu

Tracą rany przy swoim otrzymane królu,

Więc proszą i po stokroć, aby w tym teatrze

Wiecznej swej sławy stanął, nim poganin natrze;

Nim Mahomet niewdzięcznym hałła zabrzmi echem

Po ziemi, która świeżo kwitnęła pod Lechem.

Niech Jezus z czystą matką przy świętej ofierze

W swoim własnym dziedzictwie pierwsze miejsce bierze.

Niech się z tego nie chlubi durny827 Osman, że cię,

Nie ty go, Władysławie, w spólnym czekasz mecie828.

A w ostatku za lekkie kto ręczy ordyńce,

Jeśli wolne po chwili będą i gościńce?

Nuż spadną, wezmą pasy829, popsują przeprawy —

Dopieroż by koło nas były wielkie kawy830!

Słuchał posłów królewic, a że stali gęściej

Dworzanie, wstyd go było, i słusznie po części,

Wdzięczny wspaniałe skronie rumieniec mu zdobił,

Że na takie swą zwłoką ostrogi zarobił.

Krótko, niegotowością broni swojej kauzy831;

Ostatek winy zwali na lwowskie cekauzy,

Zaniedbaną armatę, piechoty niezdrowie.

Jakoż sami na oczy widzieli posłowie

Cienie Niemców ubogich; każdego by z pluder

Wytrząsł832: bo gdy ogroda dopadł głodny bruder833,

Żarł bez względu jarzyny niewarzone póty,

Że mu brzuch w twardy bęben, kiszki poszły w druty.

Stąd ich kranki834 zwyczajne, a skoro ociekli835,

Ledwie że kości skórą powleczone wlekli.

Królewic szczerą miłość wybornymi słowy

Wyświadcza, że Ojczyźnie i zdrowiem gotowy

Służyć; żeby nie wątpił nikt o jego chęci,

Sam się koło pośpiechu z pilnością zakręci,

Chociażby mu i w drodze co Niemców zostawić,

Będzie się chciał co rychlej do obozu stawić,

Wywieść się z opacznego mniemania i co tą

Zwłoką się omieszkało, nadstawić ochotą,

A jeśliby go w drodze co zaszło tymczasem,

Tedy pośle Wejera jak najprostszym pasem

Z piechotą do obozu dla toczenia wału

(Co i ziścił), sam ciągnie z konnymi pomału.

Z tym posłowie odjadą, a gdy dniem i nocą

Na swe się stanowiska pod Chocim powrócą,

Awizują836 hetmanów i wojenne rady,

Jako piękne Władysław prowadzi gromady;

Jako i sam ochoczy, a z takim żołnierzem

Orlim by rad przeleciał do obozu pierzem;

Co, że mówić nie może, świadczy inkaustem

W liście do Chodkiewicza; lecz nie z takim gustem,

Jakiego były godne, ich przyjęte głosy.

Wszyscy sowę zadęli837, powiesili nosy,

Wszytkim jak dał po uchu, jak psi zjedli krupy:

Luboś z jednym chciał mówić, luboś wszedł do kupy,

Smutne wojsko; bo skoro wrony poczną krakać

Na kogo, to i sroki; że się chciało płakać,

Widząc tak opieszałych z onego ferworu838.

Najwięcej nowin podczas wojny, podczas moru,

Dawna pieje przypowieść; z tejże dziś przyczyny

Przyszedł obóz do takiej na sercach ruiny.

Z tej stroskany Chodkiewicz ledwo nie rozpacza,

Wieść, ale z niepewnego wyszła powiedacza,

Że wojsko Zaporowskie, na wszytkę potęgę

Padszy turecką, w drodze straszną wzięło cięgę;

Że z gruntu padło śniatem839 do jednej płci męskiej,

Ani mógł wyniść poseł tak haniebnej klęski.

Wszyscy się turbowali tak żałosną sprawą,

Jakoby im od ciała rękę odciął prawą.

Dopieroż teraz Turczyn rozpościera kuty840,

Takim wsparty tryumfem, a co jemu buty

Przybyło, tyle serca postradali naszy,

Kiedy ich kto obarczy, kiedy ich optaszy841.

Tu Chodkiewicz Bogu swe ofiaruje wota;

Potem Kuliczkowskiego z Liszką do namiota

Zawoła — lekkich ludzi wodzili ci oba —

I rzecze: «Niepotrzebna zda mi się się żałoba,

Którą Zaporowskiego lutujemy842 wojska,

Bo kto ich trupy liczył? Kto widział pobojska?

Przeto kawalerowie, nie w jednym mi sęku

Z rozumu i z walecznych zaleceni ręku,

Proszę i rozkazuję; z tego mnie rosołu843

Pewnym wyjmcie językiem i z wojskiem pospołu;

Chciejcie mnie awizować o tamtej fortunie!

Tu się na podjazd Liszka z Kuliczkowskim sunie;

Aleć nie o Kozakach z pierwszego noclegu,

O sobie oznajmują, że na samym brzegu

Prutowym niezliczona orda ich osaczy;

Nie ratuje-li, że ich hetman nie obaczy.

Przydadzą844, co strach każe; bo w takim rozterku

Oczy wielkie i język bywa bez usterku.

Nowa troska; co gorsza, że potwierdza staréj.

Kiedy mamy tak blisko Turki i Tatary,

Gdzieżby sobie Kozaków zostawili w tyle,

Kiedy by ich nie znieśli? Jakoby po żyle845

Uparał Chodkiewicza; idą przezeń mory

W okrutnym rozerwaniu; dość słaby i chory.

Liszkę trzeba ratować, kogo posłać po nię?

Jeśli garść małą, pewnie i z Liszką utonie;

— Jeżeli pośle więcej, szkoda wojska dwoić.

W czym jeszcze się nie może cale846 uspokoić,

Gdy Liszka Prut przemknąwszy wykradnie się polmi

I od pieczy smutnego hetmana uwolni,

Którego barziej strata Kozaków zasmuca.

Jednak ostatniej jeszcze nadzieje nie rzuca,

Nie da się trosce w potuł847, choć go w serce bodzie,

I w różnej trzyma czoło od serca swobodzie.

Potem wojennej sprasza do sekretu rady;

Ukazuje, jako w tym błąd się stał szkarady,

Że Kozacy bez wodza, [bez] głowy, samopas

Tłukąc się, razem padli pogaństwu na opas,

Z czym acz jeszcze chromego848 oczekuje, ale

Rzadkoż się złe nowiny, rzadko mienią849 żale!

Serce wojsku upadło, nie masz królewicza.

Gdy tak swoje Chodkiewicz kłopoty wylicza,

Dają znać posłuchowie850, że wzburzone prochy

Czy Tatary, czy zbójce wydają Wołochy.

Larmo851 zatem otrąbią i gotowość każą,

Lecz gdy się bliżej one tumany pokażą,

Pod chorągwie uderzą, które nim się ruszą,

O języka się chyżo ochoczy pokuszą.

Pułk jeden szedł kozacki obciążony łupy,

Co rabował, od swej się oderwawszy kupy.

Ci upewnią, że wojsko tylko o mil kilka;

Toż naszy psa szarego widzą miasto852 wilka.

Bo Brodawka, kozacki wódz chocimskiej drogi,

Idąc bez wszelkiej sprawy, bez wszelkiej przestrogi,

Wlazł Turkom w samo gardło, gdzie albo umierać,

Albo mu trzeba było środkiem się przedzierać

Bisurmańskich taborów, a za każdym krokiem

Szturmować i z onym się pasować obłokiem;

Bo skoro Osman na nich padnie z niedobaczka853,

Witaj, rzecze, nie brodząc do wieczerzy kaczka854!

Rozumie, że ich połknie i już pierwsze koty,

K’woli dalszej fortunie wyrzuca za płoty.

Tryumfujesz, Osmanie, nie widziawszy trupa,

Ano się często wstydzi, kto przed skokiem hupa855;

Jakbyś już na wygraną trzymał przywileje!

Częstoż gęsto, skutek swe omyla nadzieje.

Toż wszytkimi siłami i z tyłu, i z przodu,

Nie dając im oddechu, nie dając rozwodu856,

Uderzy na nich tyran nadzieją opiły,

Że tam już zawrze857 imię kozackie w mogiły.

Ale ci widząc się być w niebezpiecznej toni,

W męstwo bojaźń obrócą; wszyscy zsiędą z koni.

Za śmiałymi fortuna obraca swe koła,

Wszędzie tchórza namaca i na piecu zgoła858;

To jest zdrowie w przegranej, z dawnego przysłowia,

Nie mieć żadnej nadzieje żywota i zdrowia.

A kto swój żywot kładzie, kto go lekce waży,

Już panem jest twojemu, już siedź jak na straży.

Toż skoro się potwierdzą i popluną dłoni,

Czoła przetrą i szłyku859 posuną po skroni,

Zepną tabor a działa, których ośm dwadzieścia

Ciągnęli, tak rozsadzą, że nikędy prześcia

Nie mógł mieć nieprzyjaciel, którego impetu

I ostatniej fortuny czekają dekretu.

Toż gdy się Turcy na nich ze wszech stron wyskipią860,

Gdy się zbliżą a wozy tu i owdzie szczypią,

I rozumiejąc, że już z strachu pomartwieli,

Im owi dłużej trwają, nacierają śmieléj,

Dopieroż, jako z chmury grad, jako groch z woru,

Działa i samopały razem z ich taboru

Śruty z ogniem i kule rzygną w on gmin gęsty.

Lecą na wszytkie strony chłopi jako chmięsty861;

Kurzą się pola w dymie, grzmią lasy w odgłosie862.

Słysz go durny863 Osman i proch czuje w nosie,

A pogaństwo, usławszy ziemię onę ścierwy,

Ucieka, kto najdalej, kto może najpierwej.

Gryzie się Osman strasznie, włosy na łbie targa,

Że się dziś pierwszy giaur w jego krwi uszarga,

Że jako lew dzierżąc się drogi przedsięwziętéj,

Idzie, choć oszczekany drobnymi szczenięty,

Zęby tylko pokaże, albo machnie chwostem864,

Aż mizerne skowery865 kładą się pomostem.

Bo Kozacy zebrawszy korzyści sowite866,

Idą w drogę przez one tułowy pobite.

Już im serca przybyło, już im nic nie wadzi

On dzień cały, aże ich ciemna noc osadzi;

Ale nazajutrz, skoro czarnej nocy kruki

Zorza purpurowymi rozżenie867 bonczuki,

Skoro Tytan ogniste puści na świat grzywy,

Znowu szczęścia próbuje cesarz niecierpliwy.

Prosi, grozi, klnie, łaje, obiecuje płacić

Żołnierzom, a hetmany i basze bogacić;

Żeby ci psi giaurscy868 jego carskiej głowie

Nie urągali, raczej woli stracić zdrowie;

Jakoż jeśli dziś swego zamysłu nie dopnie

Jutro sam padnie trupem w ich oczu okropnie.

Więc znowu na Kozaki wsiędą, ale nie tem

I sercem, które wczora było, i impetem

(Bo kto się raz na szynie rozpalonej sparza,

Nierychło błędu swego drugi raz powtarza),

Wrzaskiem tylko okrutnym, że takimi grzmoty

Na kraj świata zające zagnali i koty.

Wiatry echo roznoszą i onym ich hałła

Na kilka mil wołoska ziemia rozlegała.

Wszytkie działa burzące i ogniste sztuki

Czynią, ale bez szkody, niesłychane huki.

Bali się z nimi zbliżać, lecz tylko nawiasem869

Strzelali, a serdeczni Kozacy tymczasem,

Jako żółw w swoim sklepie, jeż w swej ości krępy,

Rzną się śmiele taborem między ich zastępy.

Więc jeżeli kto natrze, na tym miejscu lęże,

Gdzie go po boku nośny samopał dosięże.

Ośm dni ich w tym opale, w tym kurzu prowadzi,

Na koniec widząc Osman, że nic nie poradzi,

Puści im cug870. O wzgarda wielka, oczywista!

Wtem mu poseł daje znać, iże ich czterysta

Od wojska oderwanych w bliskiej skale dyszy.

Jak znowu tyran ożył, skoro to usłyszy!

Tedy wziąwszy część wojska z sobą i janczary,

Jako na pewny obłów do onej pieczary

Sam bieży; chciwy pomsty, krwawym mordem dycha,

Gdzie jako w gniaździe ona garstka ludzi licha,

Nie mogąc mieć ratunku od żadnego człeka,

Zwątpiwszy o żywocie, śmierci tylko czeka.

Ciasny był do nich przystęp a dlatego hurmem

Pogaństwo iść nie mogło, gdy ich brało szturmem.

Więc którą tylko stroną ku nim się wychylą,

Zaraz im szyki z długich samopałów mylą.

Lubo871 się przed cesarzem chciał popisać który,

Jako nie był na nogach, na łeb spadał z góry.

Już chciał do nich skałę kuć, już i walić kłody

Z wyższych miejsc, skoro w swoich ludziach postrzegł szkody

Durny Osman, gdy między południem a między

Zachodem, sto janczarów zgubił od tej nędzy

A samego wyboru; więc żeby nie zbiegli

W nocy, wszytkie im ścieżki poganie zalegli.

Ci, śmierć już w oczach mając, tylko myślą o tem,

Żeby się w dobrej sławie rozstawać z żywotem,

Nacedziwszy pogańskiej, ile mogą, juchy,

Oddać wielkiemu Stwórcy powierzone duchy.

Więc jeszcze źle872 świtało, jeszcze gwiazdy bladły,

A już nad głową tyran stanie im zajadły;

Taż mu baba, też koła873; toż do onej dziury

Każe ciągnąć armatę przez lasy, przez góry;

Każe strzelać cały dzień; kule tylko świszczą

A Turków po staremu Kozacy korzyszczą874.

Cztery dni się bronili, chcieli jeszcze dłużéj,

Ale ich niezłożonym razem875 sam głód znuży.

Dotąd się bisurmanom nie chcą upokorzyć,

Że ich wystawać876 muszą, muszą głodem morzyć;

Nie żelazo, natura wojuje ich sama!

Toż skoro każdy swego pośle przed Abrama877,

Gdy ich ręce opuszczą, dygocą goleni,

Przyznają, że przegrali, że już zwyciężeni,

Puszczą swój zamek luby, a gdzie stał zuchwały

Osman, rzucą pod nogi zimne samopały.

Tedy jeden, co pierwszy rozum miał i lata:

«Dokąd, wielki monarcho na trzech częściach świata!

Biliśmy się dla miłej ojczyzny i wiary,

Dokąd nam ognia w strzelbie, w ciele stało pary;

Skorośmy to dla spólnej utracili matki,

Niesiemy-ć, o cesarzu! krwie naszej ostatki,

Podłej krwie: ale przecie z niej twa miłość może

Uważyć, co za mężów mnoży Zaporoże.

Czteromkroć stutysięcy, czterysta nas, cztery

Dni się mężnie broniło, poznasz z naszej cery,

Że-ć nas brzuch wydał; bo ten, choć to masz trzy światy.

Mocniejsze ma, niźli ty, szturmy i armaty.

Jakożkolwiek, wygraną masz i więźniów, panie,

Takich ludzi jakoś sam, i co się im stanie,

Jeżeli srożeć zechcesz, poczekawszy trochy,

Toż cię czeka; w też i ty rozsypiesz się prochy;

Bo żeś człekiem, cesarzu, choćbyś antypody

W ręku miał, wżdy śmiertelnej nie ujdziesz przygody!

Trefunkiem878 wszyscy na świat idziem, ale z świata

Prawa nas nieprawnego konieczny mus zmiata.

To nie śmierć, kto umiera w bohatyrskiej cnocie,

Taki żyje po śmierci w piersiach ludzkich; bo cię

Twoja sława z grobowca po pogrzebie dźwignie,

Której już świecka zazdrość wiecznie nie poścignie.

Na tę, acz wszytkim, ale najwięcej mieć trzeba

Wam oko, których na tron wysadziły nieba.

Większa sława, im wyżej siedzicie od ludzi,

Czeka cnót waszych; ale kto ją opaskudzi

Ladajakim postępkiem, po marnym żywocie

Gaśnie; żyjąc w obeldze, umiera w sromocie.

Nie odkupi jej, choć da największe pieniądze.

I tu swoim afektom przybieraj wrzeciądze,

Abyś już zwyciężonych więcej nie ciemiężył,

Ale siebie samego, cesarzu, zwyciężył.

To walka, najgłówniejszej zrównana potrzebie:

Zhołdować żądze serca i zwyciężyć siebie!

Śmiał się Osman, ale śmiech z gniewem był na poły,

«Czy nie uczył ty, rzecze, u giaurów szkoły?

Jakiś mi krasomówca! Wnet za te nauki

Brzydkim ścierwem gawrony napasiesz i kruki,

Pokażesz drugim drogę psom, odważny chłopie,

Których się wilk i z twoją posoki nażłopie!

Obnażonego potem przywiązać do buku

Rozkaże, i sam naprzód ustrzela go z łuku;

Po nim zaraz drugiego; skoro zabił pięci,

Trochę z gniewu opłonął i do pomsty z chęci

Wojsku rozda ostatek; tam jedni w pohończą879

Od dzid, drudzy i szabel swą śmiertelność kończą.

Kończą śmiertelność, ale onymże zawodem

W niebie żyć poczynają, gdzie ich ani głodem

Ani żelazem więcej śmierć już nie namaca,

A na ziemi żaden wiek sławy ich nie skraca.

Już tyran tryumfował, już wspaniałej stąpał;

By go nie wstyd, rad by się w onej krwi i kąpał;

Syci serce i oczy niewstydliwe pasie;

Carem bywszy, katowską wziął funkcyją880 na się.

Tak ci legli mężowie; i ten był pies szary,

Którym się miasto wilka i Chodkiewicz stary,

I wojsko turbowało jakoby do nogi

Pod tak srogie Kozacy podpaść mieli wrogi881.

Aleć i Sajdacznego, co na podjazd chodził,

O włos podobny kłopot w zdrowiu nie uszkodził;

W nocy napadł na tropy i tureckie szlaki,

A mniemając swoje być przed sobą Kozaki,

Puścił się nimi; ale skoro mu dzień oczy

Otworzy, poznawa błąd, a już go oskoczy

Orda na wszytkie strony; długo się odwodem882

Bronił, choć całonocnym zmordowany chodem,

Lecz wziąwszy w rękę strzałą i stradawszy konia,

Uszedł w las, wielkiem szczęściem dopadszy ustronia.

Młodecki z Hannibalmi, choć się im dostało,

Zgubiwszy kilku swoich, uskrobali883 cało.

Sajdaczny też część884 bólem, część znużony głodem,

Skoro słońce niski świat zaćmiło zachodem,

Puścił się po rozumie, a idący885 brzegiem

Dniestrowym, trafił swoich, stojących noclegiem.

Jeśli on rad Kozakom, i ci mu też radzi.

Zaraz Brodawkę z jego urzędu wysadzi,

A sam wziąwszy regiment886, już więcej nie krąży,

Ale prosto pod Chocim do obozu tąży.

Gdy się to w polach dzieje, hetman utrapiony

Na każdy dzień z opryszki odprawuje gony,

Którzy nam czaty kradli, wypadszy gdzie z kąta,

I choć ich co z większego pleni, choć ich prząta,

Nie pomogło to; zbójcy, mając dziury skryte,

Sami siebie i rzeczy chowali nabyte.

Kiedy Murza Kantimir, kraść raczej Polaki,

Nie wojować nawykszy, złodziejskiemi szlaki

Przez wołoskie kałauzy887 spadł niepostrzeżony,

Chcący z nami najpierwszej skosztować fortuny,

Sam w lesie z częścią wojska ulegszy, rozkaże

Bratu z czoła uderzyć na placowe straże;

Skoro tam wszyscy oczy obrócą i siły,

On nic niespodziewany osiędzie im tyły.

Jeszcze słońce nie weszło, jeszcze się za czarną

Nocą cienie i szare mgły ogonem garną;

Świtało, kiedy z wrzaskiem i okrutnym krzykiem,

Powtarzając swym hałła pogaństwo językiem,

Pozganiawszy posłuchy888, jako osy z bani

Padną na straż, tym szkodniej, im niespodziewaniéj.

Przecie się im stawili i odwodem zrazu,

Potem poszli w rozsypkę wszyscy bez obłazu889,

Aż już pod obozowym kiedy byli szańcem,

Znowu się na pogaństwo obracali tańcem.

Tam w samej prawie poległ Lubomirskiej bronie

Uderzony Ordyniec z muszkietu przez skronie.

Larmo890 zatem trębacze w obozie uderzą;

Co żywo na koń wsiada, w pole wszyscy mierzą.

Gdy oto z drugiej strony Kantimir jak z proce

Przypadszy, znowu hałła okropne bełkoce.

I już by był w obozie pewnie potłukł szyby,

Bo tam żadnej nie było ostrożności, gdyby

Nie rota Piotrowskiego kozacka, co brodu

Bliskiego w nocy strzegła, a gdy się ku wschodu

Słońce miało, i ona szła na stanowisko,

A że bezpieczno było i obozu blisko,

Ni o czym891 nie myśleli, tylko żeby nocy

Niespanej wetowali w kotarach892 pod kocy;

Przeto ich krom trudności i Kantimir pożył893;

Kilku poimał, kilku na placu położył.

Poszło w nogi ostatek; tymczasem piechota,

Jako w sprawie stanęła, zawaliła wrota.

Widząc Kantimir, że spadł z swej nadzieje i że

Brat jego już zegnany dotąd stopy liże,

Idą w pole chorągwie, swych się boi figlów,

Żeby za nim Polacy nie spuścili ryglów

I żeby się sam pobił w swoje własne sztuki,

Gdyby nań zasadzono gdzie w tyle hajduki.

Jakoż się nie omylił; bo hetman w te dziury

Z długą strzelbą wyprawił wigierskie piechury.

Więc się nie rozmyślając, poszedł nazad w skoki,

Gdzie mu w gęstwach muszkiety w same kładli boki,

Że straciwszy co lepszych kilkudziesiąt ludzi,

Łączy się znowu z bratem, skoro wojsko strudzi.

Wstyd go było, że idąc z swym hanem o przodek,

Teraz w łasce cesarskiej upadnie na spodek.

Nie Dzieża to tu, nie Prut, kędyście półtorą

Kroć stem tysięcy bili cztery pod Cecorą.

Zdarzy Bóg i fortuna wyda po nas wrogi894,

Że was takie nad Dniestrem omylą pierogi!

Już Tytan na pół nieba wygnawszy kwadrygi895,

Skoro im przetrze czoła, puszcza na wyścigi;

A te kiedy nie ciągną i za nimi lotem

Pędzą koła ognistym okładane złotem,

Co im tchu, co w przestronym pary staje prysku,

Z góry się ku zwykłemu biorą stanowisku.

Południe prawe896 było i najwyższe stropy

Słońce trzymając, cień nam zwinęło pod stopy,

Gdy strudzony Kantimir w całodniowym chodzie,

Przy Prutowej z swą ordą odpoczywa wodzie,

A czujący od siebie niedalekie Turki,

Wychełznywa bachmaty897, zruca z szyje burki;

Sam spi dopadszy cienia oganistej898 trześnie899.

O Kozakach ni duchu, którzy z onej cieśnie

Wyszedszy, na dalsze się chowając roboty,

Prosto ku Chocimowi prowadzą swe roty.

Więc gdy trafią Tatary nad Prutową tonią,

Tabor środkiem szykują a skrzydła pokonią900.

Widzi ich już i orda, ale sobie myśli,

Że to ludzie z obozu tureckiego wyszli.

Toż Kozacy, nim się ci do końca postrzegą,

Dawszy im z działek ognia, skrzydłami zabiegą

Z prawej i z lewej strony; tak bez swoich straty,

Porażą ich i tabor zagęszczą bachmaty,

Trupem pola uścielą, więźniów biorą, co się

Podoba; tak z niechcenia zjadła baba prosię;

A Kantimir, doznawszy swego szczęścia miary,

Uciekł przemierzły między Turki i Tatary,

Gdy się tak Zaporożec przed pogaństwem pisze,

Chodkiewicz Bernackiego zbiera towarzysze901,

A mając na każdy dzień tej faryny902 jeńce,

pale nimi osadzać każe i szubieńce.

Aż Szemberg, aż Weweli z większą wojną jadą

I dalej od czterech mil Osmana nie kładą.

Taił wezyr Szemberka przed cesarzem, który

Dociekszy od pochlebców, że coś za raptury903

Od niego do Polaków miały być z pokojem,

Chciał mu kazać zdjąć głowę pospołu z zawojem.

I by się z hospodarem nie odwiódł przysięgą,

Klęknąć było obiema przed katem pod pręgą904!

Przystojnie jednak miany Szemberg od Hussejma,

W którym acz do pokoju chęć była uprzejma905,

Z tak surowym responsem906 odprawi go, żeby

Polacy do jutrzejszej mieli się potrzeby,

Bo pokój w ostrzu broni; niech im żadne miry

Nie mglą oczu, miejsca tam nie mają papiéry,

Kędy szable i łuki będą ich krew hustem907

Toczyć, nie pisać piórem albo inkaustem908.

Albo się niech poddadzą i omyją płaczem

Daleki trud z nóg naszych; cesarza haraczem

Wiecznym niech ubłagają i do domu cało

Powrócą, krwie nie lejąc; mnie by się tak zdało,

Owszem jako przyjaciel stary życzę szczerze;

Inaczej niech ich żadne nie błaźni909 przymierze,

Jeszcze Szemberg domawia, gdy się walą z góry

Pod sprawą Sajdacznego kozackie tabory.

Już milę od Chocima chciał nocować, ale

Widząc, że nań pogańskie następują fale,

Choć się już był rozgościł, woli iść do ciszy;

Przeto, acz jeszcze z drogi ukwapliwej dyszy,

Poszedł aże pod Chocim; prawie się dzień mroczy,

Gdy pod naszym obozem tabory roztoczy.

Tam hetman, otoczony swej starszyny wieńcem,

Ochotnie nad Dniestrowym wita go Kamieńcem.

Ten potwierdził co Szemberg, co prawił Weweli.

Zaczem Chodkiewicz, żeby wszyscy to wiedzieli,

Trąbić każe przy haśle śród obozu swego,

Nieprzyjaciel imienia że Chrystusowego

Już nad nami, już o nim nie trzeba się pytać;

Tylko się nań gotować, jako go przywitać.

Widziałbyś tam był serce, widziałbyś był męstwo

Starych onych Sarmatów, jakby już zwycięstwo

W ręku mieli; jakobyś w pełne dmuchnął ule,

Ci szable na musaty910; strzelbę drudzy w kule

Dyktują911; wre tryumfu, wre wygranej pewien

Obóz, jakbyś na ogień suchych nakładł drewien,

Kiedy im ich wodzowie, doświadczeni w raziech

Marsowych, w pradziadowskich stawiają obraziech

Rycerską cnotę, której niestrzymane ostrze

Orła swego od morza do morza rozpostrze.

Rzekłbyś, że to ci wstali z Bolesławem z trumny,

Co żelazne po końcach ojczystych kolumny

Stawiali, kiedy na wschód padł Rusin premudry,

Na zachód pyszny Niemiec krwią zaszargał pludry.

Owo wszyscy z radością wyglądając świtu,

Czekają nadętego pogaństwa przybytu.

Wojny chocimskiej część czwarta

Już żyzna Ceres912 wstała, co w kłosiane wieńce

Sama się i robocze zwykła stroić żeńce,

Założywszy stodoły, postawiwszy brogi913,

Żeby miał co paść zimny zwierz on koziorogi914.

Dała miejsce na ziemi bogatej Pomonie915,

Która, okrywszy grony dojźrałymi skronie,

Jesień z sobą prowadzi, kiedy siostra z bratem,

Noc ze dniem, zarówno się niskim dzielą światem,

Już słońce złotogrzywe stanąwszy na wadze,

Do jednakiej przypuszcza chłodny księżyc władze;

Ale długoż tej zgody? Jeden ich dzień dzieli,

Drugi weźmie mieczowi, przyczyni kądzieli.

Zaraz noc i gnuśny sen szerzą swoje czasy,

A Bachus wytłoczywszy słodkie wino z prasy,

Choć przez słońca odległość podniebny świat ziębnie,

Dmie na pełnym swe bąki i fujary bębnie.

Już i ptastwo pieszczone, we mchy i swe pierza

Nie ufając, do cieplic przed mrozami zmierza.

Ryba idzie na głębią; wąż się w ziemię ryje;

Zwierz gęstwy niedostępnej szuka i paryje916.

Krótko zebrawszy roku schodzącego znaki,

Jesień była, gdy straszny Osman na Polaki

Przez ostre skały Hemu ciągnął i Rodopy,

Jakie niegdy Hannibal wrzącymi ukropy

Winnego kruszył octu (tej zażył odwagi,

Robiąc drogę przez Alpy do Rzymu z Kartagi).

Ani tego zatrzyma trudna na Bałchanie

Przeprawa; tak ich zbieży, tak nad głową stanie,

Jako w pół morza, między niebem, między wodą,

Okręt chmura z okrutną zdybie niepogodą

Przysiągłby, że do jego ottomańskiej luny917

Powinno słońce swoje stosować bieguny918,

Że go tak lato, jako dzień niegdy poczeka

Jozuego, gdy dawno gromił Amaleka.

Zabielały się góry i Dniestrowe brzegi

(Rzekłby kto, że na ziemię świeże spadły śniegi),

Skoro Turcy stanęli, skoro swoje w loty

Okiem nieprzemierzone rozbili namioty.

Nie toczyli obozu, nie ciągnęli sznurów,

Ale tak małą garstkę wzgardziwszy giaurów919,

Kędy kto szedł, tam stanął; na mocy się czują,

Jeśli nas nie wystraszą, to pewnie zaplują.

Nie ma ich tu co bawić, nie chcą się rozgościć,

Wisła im głowę psuje, jako ją pomościć?

Gdzie sam cesarz pagórek opanował wyżni,

Widomie się odyma, źrejomo920 się pyszni.

Że monarchy Azyi, Afryki, Europy,

Trzech części świata pana, depcą po nim stopy.

Biedny Dniestr, acz przeciwko orłowi motylem,

Śmie gardzić Eufratem, śmie się równać z Nilem,

I ledwo w swym lichota trzyma się pobrzeżu,

Ale mu właśnie służy: nie kol, miły jeżu921!

Skoro Osman obaczył nasze szańce z góry,

Jako lew krwie pragnący wyciąga pazury,

Jeży grzywę, po bokach maca się ogonem,

Jeżeli żubra w polu obaczy przestronem,

Chce się i on zaraz bić, zaraz chce na nasze

Wsieść obozy; hetmany zwoławszy i basze,

Każe wojska szykować, choć już i niesprawą922,

Dla923 pola cieśniejszego, iść na nas obławą.

Kto mu wspomni nie w polskim wieczerzą obozie,

Choć najwierniejszy sługa, będzie na powrozie.

Tedy o tak haniebnej usłyszawszy karze,

Biednego ognia składać nie śmieli kucharze.

Nie zdało-ć się to starszym, ale z tak porywczym

Trudno co radzić panem, bo ich nigdy ni w czym

Nie słucha, za swą dumą idąc i uporem.

Zawsze drwi; zawsze się mści swych drew924 z nich nad którem.

I teraz, acz to wszyscy dobrze widzą, że by

Ledwo tak uszło w łowy iść, nie do potrzeby925

(Ale kędy mus rządzi, trudno być ostrożnym),

Nie zrozumiawszy miejsca, w odzieniu podróżném,

Nie miawszy słońca, wiatru, nie miawszy fortelu926,

Nie znając serca, ani sił w nieprzyjacielu,

Bić się z nim, jakby o reszt ślepą kością rzucić,

Choćby tam927 wszyscy spali, mogą się ocucić;

Nie bać się, ale ani lekce ważyć trzeba,

Kto ma serce, broń, rękę i zażywa chleba.

Nie mów, gdy idziesz na plac, że będę bił, ale

Będziem się bić; i Mars ma obojętne928 szale.

Teraz, gdy Osman każe, lub zysk lubo strata

Walą się wojska, idzie i groźna armata;

Straszne się bisurmańskie z góry garną roje

A białe jako gęsi migocą zawoje,

Janczaraga we środku ustrzmiwszy929 w puch pawi

Ogniste swoje pułki na czele postawi,

Sam dosiadszy białego arabina grzbieta,

Jako między gwiazdami iskrzy się kometa930,

W barwistym złotogłowie pod żurawią wiechą;

Bonczuk931 nad nim z miesiącem932, ottomańską cechą.

Dwanaście tylko było tysięcy janczarów,

Prócz piechot Gaborego i dwu hospodarów933;

Na dwadzieścia-ć pieniądze spełna z skarbu dano,

Ale to, co miało być na ośm, ukraszono934.

Wszędy pełno nierządu, gdzie nie masz dozoru!

Każdy kradnie, kto może, każdy tka do woru,

Ale i u nas, pojźry, kto-li tymi czasy

Pańskiej bez interesu podejmie się kasy?

Każdy tam pragnie służyć, kędy okrom935 myta,

Choć co ukradnie, nikt się o to go nie spyta,

Nie regiestr do sumnienia, ale jak z ołowiu,

Do regiestru sumnienie mając pogotowiu.

Na cóż i mówić więcej? Nie w Polszcze, darmo to,

Na cały świat rozgrzesza wszytkich ludzi złoto!

W prawo i w lewo janczar936 na widoku stały

Nieznane oczom naszym dotąd specyjały,

Straszne słonie, co trąby okrom mają kielców;

Każdy swą wieżą937 dźwiga: każda wieża strzelców

Po trzydziestu zawiera; tak gdzie tylko chodzą

Rozdrażnione bestyje, nieprzyjaciół szkodzą.

Konne wojska po skrzydłach, wyniosszy swe dzidy,

Patrzą, rychło się do nich sunie giaur gidy938,

Albo im każą skoczyć, gdzie z niezmiernej chuci

Śmiały spahij939 na naszych dziryty940 wyrzuci.

Wszyscy siedzą od złota, od rzędów, od pukli,

I nie jako na wojnę daleką wysmukli;

Nie widziałeś kirysów, nie widział pancerzy,

Każdy się złotogłowi, jedwabi i pierzy:

Ogromne skrzydła sępie, forgi941, kity, czuby

Trzęsą się im nade łby, a ono nie luby

Te prezentować cienie i nikłe ozdoby,

Kędy wróble takimi z prosa straszą boby942!

Wszytko znieśli, wszytko to dziś na się włożyli,

Z czego świat przez lat tyle zdarli i złupili.

Konie przecie znużone tak dalekim chodem

Nie onę rzeźwość miały, co im idzie rodem,

Bo nie pomoże złoto, kogo niewczas zejmie;

Nie może, chociażby się rad krzepił uprzejmie943.

Świeciły się od złota chorągwie gorące944,

Po których haftowane tureckie miesiące

Pod złocistą skofią945 strojnych ludzi grona

Okryją, a żelazna szydzi z nich Bellona946

Starych zaś znak, przy drzewcu wystrzępione nitki,

Pod jakimi widujem i tu niedobitki.

Ale odjąwszy ludzi europskich z czoła,

Ostatek czerń, szarańcza, motłoch, skomon, smoła947.

A co to tak wysoce każą na Araby,

Zbijać dobrzy; i nagi lud to jest, i słaby;

Handlom tylko przywykły i rzemiesłu raczéj,

Nie wojnie; choć ci się on w rzeczy948 usajdaczy949,

Z łuku pewnie nie strzeli, woła, krzyczy, szwatrze950,

Ale ucieka zaraz, jak tylko nań natrze.

Jeden nazbyt otyły, drugi wiekiem nużny951,

Jaki u nas od kilku lat żebrze jałmużny;

Bo zapalczywy Osman do tej z nami zwady

Wszytkę płeć męską, nawet stare wygnał dziady,

Dla pacierzy podobno, gdyż okrom modlitwy

Nie zażył ich do wojny pewnie i do bitwy.

W tymże obłoku stali Murzyni cudowni.

Jako się bleszczy952 iskra w opalonej głowni953,

Tak i tym z warg napuchłych, z czerniejszej nad szmelce954

Paszczeki, bielsze niż śnieg wyglądały kielce.

Tu się w szeroko białej na wierzchu koszuli,

Po polach Mamalucy przestronych rozsuli955,

Jakoby przy łabęciach postawił kto kruki,

A gęste się nad nimi wieszają bonczuki.

Tamże wszytkie narody, które jako sznuru

Długiego się z obu stron trzymają Tauru,

Gdzie prac Herkulesowych wiekopomne mety,

I Kalpe, i Abila rosłe wznoszą grzbiety956,

Kędy Karmel, na którym, gdy trzy lata rosy

Nie było, zmiękczył łzami Eliasz niebiosy;

Kędy Ossa957 wysoka, skąd Tyfeus srogi

Z wojskiem rosłych obrzymów wygnał z nieba bogi.

Lidowie i Pamfili, Kambadzi, Cyreni,

Elami, Kappadoci, Ponci i Armeni,

Natolcy i Angurzy. Mingłi, Kurdzi, Serzy,

Kędy siarką wszeteczna Sodoma się perzy,

Kędy klej wyrzucają smrodliwe asfalty;

Kadurcy z Lotofagi, Arkadzi z Bisalty,

Hirkani, Massageci, Egipt, Macedoni,

Psylli, Baktrzy, Imawi, Pargiedrzy, Geloni.

Tu łysi Arymfei i Mezopotami,

Fryksi, Cyrci, Sabei, Kaspii, Albani,

Gdzie Ganges, gdzie Eufrat, gdzie Tanais z Nilem,

Gdzie się lerneńska miesza hydra z krokodylem,

Gdzie Lemno Wulkanowe, gdzie starego raju

Małe znaki, początki ludzkiego rodzaju.

Tu Babilon i Memfis, Trypol z al-Kairem,

Wschodni świat, rumem958 dzisia zasypany szczerém.

Toż pobliższy Cyrkasi, Rumi i Sylistry,

Bosnak, Bułgar, Trakowie, którym Donaj bystry

Wiecznie szumi za uchem; toż Krym i Nahaje

Jak z woru ordy sypą; gdy emir959 wydaje

Hardy cesarz do Polski, wzajemnym pochopem

Budziaki i Bilohrod lecą z Perekopem.

Toż Wołosza z Multany, co przedtem sąsiedzi,

Dziś nam nieprzyjaciele; Tam się wszytka zcedzi,

Zgraja ona niezmierna, niezliczona gęstwa,

Z której Polska ma świadka, póki świata, męstwa.

Cóż pisać o armacie960, gdy samymi działy

Obóz swój osnowali za szańce, za wały.

Z takim grzmotem, że ledwie podobny do wiary,

Sam to przyznał Chodkiewicz, wódz i żołnierz stary,

Który jak się marsowym począł bawić cechem,

Nigdy tak wielkich, nigdy z tak ogromnym echem

Sztuk ognistych nie widział, które ziemię z gruntów

Trzęsły, rzygając kule o sześćdziesiąt funtów.

Toż prochy i granaty, i rozliczne twory

Na krew ludzką osobne ciągnęły tabory,

Niestrzymane petardy, windy i możdżerze;

Pęta nawet i dyby, kajdany, obierze961,

Już wygraną w szalonej uprządszy imprezie

Hardy tyran na karki nietykane wiezie.

Drą się trąby i surmy962 i w tyle, i w przedzie;

Ale po lepszych w Wilnie tańcują niedźwiedzie.

Takie wilcy w gromniczny czas, mrozem przejęty,

Takie wydają świnie zawarte koncenty963.

Łagodną symfonią tak ślosarz pilnikiem,

Tak osieł swoim cieszy ludzkie ucho rykiem.

Przytem dzyngi964, piszczałki, flet, kobza i z drumlą,

Daleko piękniej gęsi gędzą965 i psi skomlą966;

Jakby drapał po sercu, tak tam była groźna,

Gdy się czwarzyć967 poczęła kapela przewoźna.

Że się bydło wspomniało, więc o nim do końca

Powiem. Kiedy-bym spytał gorącego słońca,

Jeśli go tylo w kupie z ognistego wozu

Widziało, co dziś Osman zegnał do obozu,

Przyznałby mi to pewnie Febus968 złotowłosy,

Że jako rozpostarto nad ziemią niebiosy,

Jako on dawno snuje swojej sfery wydział,

Takiej liczby stad i trzód w gromadzie nie widział.

Mułów naprzód i osłów z różnymi ciężary,

Potem cielców ćma sroga zaprzężonych w kary969.

Nuż tak straszna armata, gdzie i po stu wołów

Jedne sztukę ciągnęło; cóż kule? cóż ołów?

Wszytko to swym taborem, jako się już rzekło,

Kilka mil za wojskami powoli się wlekło.

Porożyste970 bawoły, barany i kozły,

Krowy, których cielęta na wozach się wiozły,

Owiec i bierek971 trzody niezmierzone okiem,

Razem pasły, razem szły, ale wolnym krokiem.

Nuż maży972, które rzeczy potrzebne do żydła973

Wiozły, co miały w jarzmach robotnego bydła!

Gdzie faryna974 i szorbet975 i kaffa, co spumy976

Trawi w człeku, i we pstrych farfurach977 perfumy.

Tak się Osman opatrzył prowiantem sporém,

Bojąc się, żeby Polska pospołu go z dworem

Głodem nie umorzyła; czyli słyszał, że tu

Ryż się nie rodzi? Nie masz kaffy i szorbetu?

Chleb a piwo, to żywioł978; tłuste mięso z chrzanem,

Gdy zdrowie jest, bez pieprzu, bez cymentu979 panem.

Jakoż, byśmy się chcieli rozgarnąć w tej mierze

A na wieki z tym wszytkim uczynić przymierze980,

Czego nam niebo i ta ziemia, co nas rodzi,

Nie dała, dłużej byśmy i starzy i młodzi

Żyli i każdy by z nas trzech Węgrów przesiedział

Na świecie. Mądryż niebo uczyniło przedział,

To wszytko dawszy, czego potrzebował który

Naród, wedle kompleksji i swojej natury.

Nikt do nas, my na wszytkie posyłamy światy

Po trunki, po korzenie, szkiełka i bławaty;

W tym kmiotków naszych poty, w tym ich toną prace:

Kuchnie żółcić981, a winem oblewać pałace!

Nie znanoż dawno pieprzu, kanaru982, cymentu983;

Apetyt był każdemu miasto kondymentu984.

Patrzmyż też, co za ludzi miały tamte wieki,

Którzy nam tę Ojczyznę dali do opieki!

Ale że ich mały ślad i tylko w żelezie,

Ledwie że nie z nogami drugi dzisia wlezie

W szyszak przodka swojego; puklerza nie dźwignie;

Pod mieczem jako węzeł do ziemie się przygnie;

Ledwie by i ostrogę uniósł na ramieniu,

A jako w wczesnym985 krześle usiędzie w strzemieniu.

Nuż one rękawice, gdzie na każdy członek

Nie klejnot, nie manela986, nie drobny pierścionek

(Białej to płci spuszczali), ale stalna blacha.

Cóż o zbroi rozumieć? Cóż gdy w niej wałacha987

Osiadł, żelaznymi go kierując nagłówki988?

Przebóg! Cóż nas w tak drobne przerobiło mrówki?

Zbytkami nieszczęsnymi, łakomymi garły,

Samiśmy się w pigmeów989 postrzygli i w karły.

Co żywo na nas jeździ i wszyscy nas lubią;

Wszyscy nas jako własne gąski swoje skubią.

Wziął nam Turczyn Wołochy, jeszcze więcej grozi,

Za swoje musułbasy990, za garść wełny koziéj.

Wzięli świeżo Inflanty z Estonią Szwedzi,

I złupiwszy nas z srebra, nabawili miedzi.

Ostatek go na Włochy poszło i Francuzy,

Za wiotche materyjki, forboty991 i guzy.

Niemcy Prusy trzymają, gdzie aż serca bolą,

Gdyśmy świeżo szlachecką krew dali w niewolą!

I Węgrzyn, choć nas prawie już wyssał do szczętu992,

Pewnie, że w ryb łowieniu nie zaśpi odmętu993;

Za każdą okazyją śle posły i pisze,

Żeby mógł swe wykupić u Korony Spisze994.

Wzięła Moskwa część Litwy i całe Zadnieprze.

A toż wina, hatłasy, sobole i pieprze!

Nie lepiejże nam było, w starożytym trybie

Zostając, to jeść, to pić, w tym chodzić, na skibie

Co się rodzi ojczystej, a durnym995 narodom

Prawa dawać i wielkim rozkazywać grodom.

Tatarowie, co przedtem za granicę Siną

Wodę mieli, Podole dzisia i Lwów miną,

I nie pierwej ustąpią, aż kupiwszy złota,

Nim się im wykupimy, o wieczna sromota996!

Już im Krym Ukrainą, nad Bohem Nahaje;

Już nawet i meczety tamte widzą kraje;

Wolno im jako braciej, a my na to śpimy;

Najdziem jeszcze, czym się im ten rok okupimy,

Choć też będą w Haliczu zimować i w Bełzie.

Ale-ć mię zniosło pióro, omoczone we łzie

Orła białopiórego, gdy przeszłe ozdoby

Wspominając, otwarte na się widzi groby.

Aza wszechmocny stwórca wszytkich rzeczy zdarzy,

Że, skoro go zaś słońce pierwszej sławy sparzy,

Choćby dobrze piekielnym uwikłał się Styksem,

Znowu ożyje, znowu odmłodnie z Feniksem?

I owszem, jeźli rzeźwym pojźrymy nań okiem,

Już był skonał, już się był czarnym okrył mrokiem,

Skoro ptak obcy rodem, wodząc jego dzieci,

Zdzicze i tych w cudzy kraj w kłopocie odleci997.

O jakoż tu ojczymów cisnęło się wiele,

Którzy gwałtem nad nami chcieli kuratele998!

Teraz w Bogu nadzieja, kiedy na swym gniaździe

Posłał miejsce krzyżowi, księżycu i gwiaździe,

Zagrzawszy to ciepłymi męstwa swego puchy999,

Kędy miał grób dopiero, będzie miał pieluchy;

Będzie bujał jak znowu po szerokiej sferze,

A co najemnik stracił, z zyskiem zaś odbierze!

Ale nas Osman woła, który hardzie na trzy

Z wysokiego namiotu swoje światy patrzy;

Wieszczków, wróżków, kuglarzów, z czarami i z gusły

Mataczymi nakoło osnuł się powrósły,

Którym jako aniołom tak wierzy uprzejmie1000.

I nikt mu łuski z serca ślepego nie zdejmie;

Sny ich zawsze pisano, choć brednie, choć kawy1001.

Nigdy nie miał Apollo tyla w Delfie sławy,

Co ci u bałamuta za swoje oszusty,

Chociaż daleko mędrsze głowy są kapusty.

Wiedzą w rzeczy1002 szczebioty, wiedzą loty ptasze.

Obiecują zapewne Osmanowi nasze

Obozy, tylko by się z tym trzeba pospieszać;

Wszytko wiedzą, prócz tego, że ich każe wieszać

Za takie prognostyki1003; gdy sam w pośmiewisku

Zostanie, tym po garści konopi da w zysku.

Barzo słuszna zapłata na one proroki,

Za żywota znajome, po śmierci paść sroki.

Tatarów tam nie było; bo po wziętej chłoście,

O milę stąd nad stawem zostali przy chroście.

Już oni odprawili wczora swe kredence1004,

Niechaj też Turcy mają laurowe wieńce.

Ani miejsca mieć mogli sposobnego, gdzie by

Kosz1005 stawić i gonione odprawiać potrzeby1006:

Więc upatrzywszy miejsce, za Osmanem w mili

Stanęli i tam swoje kotary1007 rozbili,

Oprócz kilku tysięcy, którzy z swej ochoty

Harcami poczynali Marsowe roboty.

Sam stał Osman na górze pod zielonym znakiem,

Opasany po świetnym kaftanie sajdakiem1008,

Skąd mógł wojska obaczyć, jako trzeba, obie,

Mając grono zwyczajnych pochlebców przy sobie.

Stamtąd ludzi szykuje, niecierpliwy zwłoki

Posyła na przemiany, żeby jednooki

Husseim, sylistryjski basza po Skinderze,

Przy którym był wszytek rząd, następował szczerze,

Nim się słońce nachyli na giaurskie baby1009.

Jak z woru wysypawszy Turki i Araby,

Razem bando1010 na dwór swój wyda w onym czasie1011:

Kto pierwszej wiktoryjej nowinę przyniesie,

Sto tysięcy we złocie da i konia z rzędem,

I znacznym go obieca opatrzyć urzędem.

Taka straszna zawziętość, takie aparaty

Nie przyniosły Polakom żadnej serca straty,

Którzy Bogu oddawszy swej nadzieje skutki,

Skoro hetmańskie kotły ogłoszą pobudki,

Pod przestronne swych wodzów schodzą się namioty,

Gdzie kapłani jarzęce zapaliwszy knoty,

Przed żałosną figurą śmierci Jego smutnéj,

Ofiarę Mu a oraz akt skruchy pokutny

Upokorzonym duchem oddają, a przytem

Żebrzą, żeby raczył być swym ludziom zaszczytem1012,

Gdy poganie jako lwi i okrutni smocy

Na nich w całego świata następują mocy;

Aby im ich odpuścił miłościwie winy,

Choć przynamniej odłożył pomstę na czas iny,

A tu, kędy wzgląd jego nieśmiertelnej chwały,

Gniewu sprawiedliwego przytrzymał zapały.

Każdy potem z osobna, skoro serce skruszy,

Kładzie w kapłańskie swoje niedostatki uszy;

Toż czynią i hetmani, a świętym obrokiem

Wsparszy dusze, wszyscy dnia czekają z widokiem.

Już się niebo bielało; już Febus życzliwy

Wywieszał na horyzont purpurowe grzywy.

W pierwszej się kawalkacie1013 wali Zefir gładki1014,

Spądzając z firmamentu bladych gwiazd ostatki,

I jeśli się jeszcze co szarej nocy pląta,

Wolniusieńkim ją szumem i lekkim tchem prząta.

Potem szeroka rosa z zebranego łona

Na niską sypie ziemię mokrych pereł grona.

Dopieroż zostawiwszy złote łoże zorzy,

Ruszy się słońce z miejsca i wrota otworzy

Płomienistym dzianetom1015, które na świat niski

Pędzi, ognistymi ich ustrzmiwszy1016 igrzyski;

Już się ptastwo ozwało, już zupełnem kołem

Tytan1017 idzie do góry. Jeszcze się kościołem

Chodkiewicz bawił1018, kiedy szpieg na szpiegu jedzie,

Ze się Osman u niego kładzie na obiedzie.

A ten skoro nabożne modlitwy odprawi,

Wstawszy z kolan na nogi: «Rad mu będę, prawi,

Tylko niechaj nie mieszka1019, niech nie kwasi grochu,

Będzie bigos gorący z ołowiu i z prochu.

Jeżeli też chce zażyć pieczeni podróżnej,

Gotowi zarębacze czekają i z rożny».

Toż na się zbroję bierze i świetne paiże1020,

Rzekłbyś, że mu się nazad wróciły trzy krzyże1021

Ani lat siedmiudziesiąt twarde blachy gniotły.

Wraz1022 każe w swe uderzyć wsiadanego kotły.

Larmo1023 zatem po wszytkich obozach się szerzy.

Jedni do zbrój, drudzy się biorą do pancerzy;

Wszyscy na koń wsiadają i wychodzą z szańcu,

Rzekłbyś, że na wesele, rzekłbyś, że do tańcu,

Że już na skroń korony wdziali tryumfalne.

Grzmią bębny w regimentach, a kotły tubalne,

Gdzie żelazny na rzeźwych jeździec koniech siedzi,

To basem, to dyskantem, rozprawują w miedzi.

Bez wiatru i powietrze pomagało echu.

Kiedy trąby wesołe, surmy bez oddechu,

Zadumani szyposze1024, co im staje pary,

Nucą treny marsowe, w gwardyjach fujary.

O chwalebna ochoto! O kochana młodzi!

Serce rośnie patrzącym, gdy na kształt powodzi

Bliskie pola osuli1025 a mężnymi czoły

Wyrażają zmieszany gniew z radością wpoły1026.

Zakwitnął barwistymi tamten świat proporcy,

Że wynurzeni z Dniestru Trytoni i Forcy1027

Na dziwy; bo kiedy je Fawonius1028 wije,

Igrają po powietrzu róże i lilie,

Nad którymi przybite do kopii1029 złotéj

Równym gronem gorzały wyostrzone groty,

Odymały się orły po chorągwiach tkane,

A konie pod pańskimi nogami igrane

Wyprawują korbety1030, sforcują się1031 w salty1032,

Dzielniejsze na swych grzbietach czując niźli z Malty

Kawalery; pryskają, rżą i postać w miejscu

Nie mogą, czyniąc serce i ochotę w jeźdzcu.

Po dniestrowych piechoty rozwlekły się brzegach,

Niemieckie szwadronami1033, węgierskie w szeregach,

Rozlicznych barw kolory prezentując oku,

Jakie słońce w wieczornym maluje obłoku.

Hetmani dawno w głowie formowane szyki,

W radę sobie przybrawszy stare pułkowniki

I mądre indzingiery1034, jakoby z regiestru,

Po równinach bystrego rozpostarli Dniestru.

Lewe skrzydło Chodkiewicz wziął pod swoję sprawę,

Prawe Lubomirskiemu oddał pod buławę.

Na czele swój naprzód pułk, Zienowiczów drugi,

Trzeci Opalińskiego w rząd postawił długi.

Tamże stał i Sapieha; usarze na przodzie,

Pancerni we trzech szykach byli na odwodzie;

Tam Rusinowski z pułki lisowskimi, tamże

Zaporowskie z swych szańców patrzyły haramże1035.

Lubomirski postrzegszy, że nań dziurą myszą

Opanowawszy lasy, Tatarowie dyszą,

Tak skrzydło wyprostował, że zrównał i z szykiem

Chodkiewiczowym czoło; i jeśliby smykiem

Chciała co orda broić podczas bitwy z Turki,

Mógł im dać odpór, mógł ich wegnać w też komórki,

A prawym skrzydłem rządząc, pięć rot kopijnika

Na samo właśnie czoło pogaństwu wymyka,

Swoje i Złotnickiego; w tejże stanął ławie

Lipski i Rozdrażewski i Janowski w sprawie1036.

W drugiej za nim sekundzie1037 Żorawiński z swojem

Stoi pułkiem, człek wielki rozumem i bojem.

W trzeciej Stefan Potocki, wielkie drzewa1038 w toku

Niosąc, a Leśniowski mu zaraz wedle boku.

Czwarte trzyma posiłki Jan Ferensbach, który

Dwie chorągwi rajtarskiej wodził armatury1039.

Piąty Boratyńskiego pułk, dziesięć rot; szósty

I ostatni posiłek Herborta, starosty

Skalskiego; wedla niego1040 jakoby na szparze1041

Znaku Stanisławskiego czekają usarze,

Rychło kruszyć kopije na ich przyjdzie skrzydło

I rzezać to niezbędne1042 bisurmańskie bydło.

Gdy tak jezda po bokach wecuje demesze1043,

Wrzały środkiem gwardyje pod Wejerem piesze;

Tam ogniste armaty, tam wojenne sprzęty,

Niemieckie i węgierskie stały regimenty.

Tam Lermunt1044 i Mościński; ten swoje Polaki

I Węgry ma; ten w pułku Szwedy i Prusaki.

Wszytkie infanteryje1045, jednem rzekszy słowem,

I działa pod dozorem były Wejerowem,

I co mogli świeżych sztuk nowi wynaleźce

Wymyślić, każda tu rzecz swoje miała miejsce:

Haki i śmigownice, nośne kolubryny,

Kartaony1046 i mniejsze polowe machiny,

Jako ręczne granaty i dardy1047 i piki.

W też i pułki dragońskie położono szyki.

Za wszytkimi wojskami przed samym okopem

Dwaj stanęli Sieniawscy, Mikołaj z Prokopem,

Z ludzi swoich wyborem, jakoby w rezerwie,

Jeśli broń Boże Turczyn wszytkie ławy zerwie,

Żeby tu mógł mieć odpór, gdy na eleary1048

Koronne padnie ślepo. Więc do onej pary

Tomasza Zamoyskiego przyłączono roty,

Średzińskiego z Świeżyńskim, wielkiej wodzów cnoty,

Którym z boku w posiłku postawiony bliski

Mikołaj Kossakowski a starosta wiski.

Z drugą stronę, gdzie lasy były i werteby1049,

Kilkadziesiąt kozackich rot stanęło, gdzieby1050

Wykradli się Tatarzy z onych skrytych łozów1051,

Mieli odpór gotowy od naszych obozów.

Nadto, kędy się tylko dało miejsce użyć

Do fortelu, tak długo kazał hetman wróżyć1052,

Że tam albo ognistą piechotę zasadził,

Albo działka i lekką armatę wprowadził.

W tym toku wojsko stało przed południem trochy,

Acz dziwnie dobrą sprawą; wżdy1053 jednak przepłochy1054

Nie małe być musiały między Chodkiewiczem

W czele1055 a Lubomirskim, i barziej się niczem

Nie mieszał, jako kiedy różny od uchwały

Warszawskiej wojska one komput1056 w sobie miały,

A on je już, wsparszy się na królewskiem słowie,

Przed półroczem szykował w pracowitej głowie.

Teraz kiedy czas minął poprawić erroru1057,

Choć go co w sercu korci, dobrego humoru,

Wesołej fantazyi nabywszy postaci,

Nikomu i sam w sobie ochoty nie traci;

Lecz wybrawszy jednego z każdej roty męża,

Podufałego serca, konia i oręża,

Takimi się osadzi i gdziekolwiek jedzie,

Tysiąc takich przy boku albo więcej wiedzie.

Zbroje na nim brunatne lasserują1058 szmelce1059;

Koń dzielny pod nogami, na jakim Topielce

Surowy Neptun gromi, gdy na morzu szarga;

Na takim bure wały swym trójzębem targa.

Tak i hetman w powagę cnego czoła rugi1060

Ubrawszy, skoro szyki objedzie raz drugi,

Skoro stwierdzi1061 wątpliwych, serdecznym potuszy1062,

Na bliski kopiec cugiem bucefała1063 ruszy,

Kiedy na kształt gradowej, pełnej gromu chmury,

Zastępy się pogańskie walą ku nam z góry,

Rug1064 tylko i szmer ludzi, jaki więc w nakrytém

Ukrop garcu sprawuje, gdy gestym kopytem

Bita ziemia pod nami jęczy, jakby wzdychać

Żałośnie chciała; tak coś do nas było słychać.

A skoro wszytkie góry i równie1065 po części

Co ich stawało, ona szarańcza zagęści;

Skoro Osman, łakomy w swoim sercu miałkiem

Krwie naszej, chce nas żywo, chce nas połknąć całkiem,

Obróci się Chodkiewicz czołem na swe szyki,

Gdzie widząc zgromadzone wszytkie pułkowniki

I rotmistrze, i wielką część z narodów obu

Żywej młodzi, starego trzyma się sposobu

Zawołanych hetmanów, zdjąwszy szyszak z głowy,

Krótkiej lecz zwięzłej do nich zażyje przemowy:

«To pole, cne rycerstwo! na którym przezwiska

Polacy przez Marsowe nabyli igrzyska,

Ani naszej Pogonia starożyta Litwy

Po morzu swe z pogaństwem toczyła gonitwy;

Pole, mówię, nie słowa, nie czczej pary dźwięki,

Ale kocha roboty bohatyrskiej ręki.

Ani mnie ust natura formowała z miodu,

Ani też tam oracyj trzeba i wywodu,

Gdzie Bóg, Ojczyzna i Pan swoje składy święte

W archiwie piersi waszych chowają zamknięte.

Dziś wam się Bóg swej chwały, dziś ołtarzów zwierza;

Nowego, które stwierdził krwią własną, przymierza;

Klasztorów płci obojej, kędy świecką tuczą

Wzgardziwszy, w nabożnych łzach grzechy nasze płóczą,

W Bogu ślubnej czystości i sercem i usty

Odpaszczają ust naszych i serca rozpusty;

Wam Ojczyzna, rodzice, krewne, dzieci małe,

Płeć niewojenną, dziewki oddaje dojźrałe,

Też by miały ku żądzy psiej pogańskiej juchy1066

W opłakanej niewoli rodzić Tatarczuchy?

Wam ubogich poddanych chrześcijańskie gminy,

Ojczyste na ostatek ściany i kominy

Pokazuje z daleka matka utrapiona;

Pod wasze się z tym wszytkim dziś kryje ramiona,

Do was obie wyciąga ręce wolność złota,

Niech się sam w swych poganin obierzach1067 umota!

W te ręce król ozdoby swej dostojnej skroni,

Kiedy mu hardy Osman śmie posiągnąć do niéj,

Porucza, z których je ma; nadzieje nie traci,

Że tyran posiężnego1068 sowicie przypłaci.

Ja uniżone Bogu czynię dzięki, że mi

Dał żyć na niskiej do dnia dzisiejszego ziemi;

Dał na tym stanąć miejscu, skąd jeżeli żywo

Wrócę, czeka mnie żyzne wiecznej sławy żniwo.

Jeśli też tu Bóg schyłki wieku mego zcedzi,

I to zysk liczę, gdy mnie nie doma sąsiedzi,

Lecz tak wiele chrześcijan pod tutecznym niebem,

I moje martwe kości ozdobi pogrzebem,

Więc, o kawalerowie, w których serce żywe

I krew igra, przyczyny mając sprawiedliwe

Tak koniecznej potrzeby, Litwa i Polanie1069,

Osiądźcie Turkom karki i nastąpcie na nie!

Niechaj was to nie stracha, niech oczu nie mydli,

Że się poganin upstrzy, uzłoci, uskrzydli.

Namioty, słonie, muły, wielbłądy i osły,

To nie bije; stąd serca przodkom waszym rosły

Do szczęśliwych tryumfów; i mięso i pierze,

Lubią sławę i złoto przy sławie żołnierze.

Mało co tam wojennych; dziady, kupce, Żydy,

Martauzy1070 postroili i dali im dzidy;

Co człek, to tam rzemieślnik; cień ich tylko ma tu

Osman; każdy zostawił serce u warstatu.

Czy nie Cygani, którzy podłe drumle klepią,

Bić nas będą, skoro się masłokiem1071 zaślepią,

Których wszytka armata1072 — młotek, szydło, dratwa?

Sama się swoją liczbą ta tłuszcza zagmatwa.

Tedy do tak nikczemnej marnej szewskiej smoły,

Sarmatów będę równał! Naród, który z szkoły

Marsowej pierwsze przodki, stare dziady liczy,

Który wprzód w szabli, niźli w zagonach dziedziczy,

Którym Chrobry Bolesław, gdy Rusina zeprze,

Żelazne za granicę postawił na Dnieprze;

Gdy Niemca, co w fortecach i w swej ufał strzelbie,

Takież kazał kolumny kopać i na Elbie.

Tylą tedy tryumfów ozdobione dłonie,

Tylą nieprzyjacielskiej krwie kurzące bronie,

Skorośmy niespokojne skrócili sąsiady,

Podnieśmy na Turczyna, z którym dziś do zwady

Pierwszy raz przychodzimy; Cecory i Dzieże

Nie wspomnię, żebyśmy z nich mieli tylko świeże

Do pomsty okazyje, gdzie błąd naszych gruby,

Świat świadkiem, wstawił na łeb durnym1073 Turkom czuby.

Starych mi tu wiktoryj tak wiela nie trzeba

Wspominać, więc na pomoc, bracia, wziąwszy nieba,

Te nieba, których dzisia sprawiedliwej kauzy1074

Bronicie, polskie mając patrony kałauzy1075,

Dobądźmy na dzisiejszy dzień chowanej broni,

A skoro hasło Jezus po wojsku zadzwoni,

Nie szczędząc bisurmańskiej nikczemnej posoki,

Odbierzmy należyte szablom swym obroki.

Jeżeli się kto boi, jeśli ufa w nogi,

Niech patrzy na bystry Dniestr, tatarskie załogi1076,

O czym wątpię, a mężnym bohatyrska cnota

Niechaj do wiecznej sławy pootwiera wrota.

A ty, o wielki Boże! który jednym słowem

Wodzisz wojsk miliony, przeto obozowem

Panem się słusznie zowiesz; ty sadzasz na trony,

Ty królom z głów niewdzięcznych odbierasz korony,

Pokaż swoję moc w naszej niedołędze lichéj,

Zepchni nieprzyjacioły swoje dzisia z pychy.

Oni liczbie tak wielkiej, wozom, koniom, a my

W tobie tylko, jedyny Boże nasz, ufamy.

Racz podrzeć wielkich grzechów naszych katalogi;

Weź im serca, a nam daj; pokrusz im ostrogi;

Niech się im łuki łomią, niech im szabla ztępie,

Daj cześć swemu imieniu w tym ludzi zastępie!

Gdy dokończył Chodkiewicz takiej swojej mowy,

Zdało się, że ze słońca promień go ogniowy

Ogarnął, że na głowie i na skroni białéj

Włosy mu oszedziałe1077 płomieniem gorzały.

Wszyscy wrzących łez rzucą gorące granaty

Na Turków przed wielkiego Twórce majestaty;

Wszyscy się chcą z nimi bić, z tak wdzięcznej przynęty

Zabrzmi głośno po całym wojsku pean1078 święty

Bogarodzice; przez nię chcą Syna ubłagać,

Żeby swoich chciał stwierdzić, nieprzyjaciół strwagać.

Toż co żywo do skruchy, w czym sumnienie ruszy,

Bogomyślnym kapłanom cicho kładą w uszy,

Którzy tam i sam jeżdżąc, jeśli kogo łudzi,

Od napaści szatańskiej animują ludzi,

Na tym placu, z którego ognistymi koły

Człek może z Eliaszem wniść między anioły.

A już hałła tatarskie, jaki wrzące garce

Bełkot czynią, zagłusza1079; już poczyna harce,

Już się błyśnie po płaskim bystry bułat1080 błoniu.

Kto się czuje na ręku i obrotnym koniu

A co pierwsza w żołnierzu — na odważnym sercu,

Chociaż z placu drugiego prowadzą w kobiercu,

Komu hetman pozwoli, onym chce igrzyskiem

Sławy nabyć, w ostatku i śmierć liczy zyskiem.

Już strzały, już gorącą krew piły i kule,

Gdy Morstyn Aleksander przez rok w Jedykule

Odpocząwszy, jako był na Cecorze wzięty,

Żeby mu też odbrząkał w Raciborskie1081 pęty,

Wziąwszy harcem na arkan za kark murze1082 z Krymu,

Odda Chodkiewiczowi; ten nim do Chocimu

Na więzienie odesłan, hetmanów w tym sprawi,

Że się najpierwszym Osman kawałkiem udawi

(Tak się w nieokróconym sam zaklął uporze),

Jeżeli go nie w polskim ukusi taborze,

I nie pierwej po tym się uspokoi poście,

Aż tam koniem po trupów naszych wjedzie moście.

Aleć mężni Polacy dobrze sobie wróżą,

Że trupa na pogany głowami położą;

Nastrzelali Tatarów, języków nawiedli.

A już czwarta z południa, wszyscy się najedli,

Sam tylko Osman na czczo, bo, jako się rzekło,

Wprzód niż jeść, wszytkich nas miał zbić i wegnać w piekło,

Więc do swoich hetmanów surowe śle grozy:

Niech się harcem nie bawią, niech biorą obozy

Giaurskie. Czy mnie głodem chcą umorzyć? Czy to

Im się igrać chce? Mnie jeść, bodaj ich zabito!

I w złą wyrzekł godzinę. Nastąpili za tem

Na kozackie tabory poganie mandatem;

Barzo im to markotno i w oczy ich kole,

Że im równe Kozacy zastąpili pole,

A co rzecz żałośniejsza — na ich własnym gruncie,

Przywlókszy rokitowe talażki1083 w chomoncie.

Sprawą szli upierzeni janczarowie w przody

I Kozakom bez wszelkiej dadzą ognia szkody;

Abowiem ci skoro swe wózki kryte lipą

Z bliskiego brzegu rumem1084 w półkoszkach nasypą,

Ukażą na janczary figę, i nim znowu

Nabiją, dadzą im w brzuch gęstego ołowu

Z działek szrótem nabitych, z nośnych samopałów.

Wraz na nich jako osy wysypą się z wałów.

Posiłkują swych Turcy, Chodkiewicz swych wzdziera1085,

Choć się każdy do onej potrzeby napiera.

Ufa mężnym Kozakom, z Sajdacznym się znosi1086,

Gotów mu dać posiłek, jeżeli oń prosi.

Dopieroż się sam z swymi sunie eleary1087,

Szyku nie rozrywając, i razem w janczary,

Razem w jezdę uderzy, razem każe z boku

Z ich zasadzek piechocie w pole pomknąć kroku.

Tak kiedy się gra w tamtej bogaci zabawce,

Przybywa i z tej strony, i z owej na stawce,

Choć Turków po tysiącu, naszych tylko po stu,

Lecz jeden bił dziesiąciu. Obaczywszy z chrostu

Piechoty, choć jeszcze z dział nie strzelano na nie,

Retyrować się nazad poczęli poganie.

Na koniec wziąwszy chłostę niepoślednią, zbiegli

Do swoich, co i pola, i góry zalegli.

Już by była i z tymi dziś doszła potrzeba,

Ale się słońce w morze pokwapiło z nieba.

Jak się ten hałas począł, bisurmańscy smocy1088

Nieporównanym grzmotem aż do samej nocy

Zagłuszały nasz obóz z barzo małą stratą;

My Turków sercem, oni przeszli nas armatą.

Sześć koni szeregowych spod hetmańskiej roty,

Z inszych różnych drugie sześć w one padło grzmoty.

Jeden pachołek, drugi Zawisza tej bitwy

I Bohdan, i Carowic, Tatarowie z Litwy,

Żywotem przypłacili; padł i Rusinowski

Od działa uderzony, pułkownik lisowski;

Jędrzejowski i Kłuski, Ryszkowski z Klebekiem

Rotmistrze, i Rakowski rozstał się z tym wiekiem.

Prawda, że i to szkoda, lecz z nieprzyjacielem,

Którego trupem pola szeroko zabielim1089,

Złożona, tym snadniej nam żal na sercu koi,

Że znowu powetujem prędko szkody swojéj,

Doznawszy dziś i serca, i sił w tym narodzie:

Bo zawsze bezpieczniejsza łódź na miałkiej wodzie.

Układało pogaństwo w drabiny trup goły

(Jako rolnik przed deszczem, kiedy do stodoły

Wozi z wierzchem pod pawąż wysuszone snopki),

Którzy nam przed godziną pisali nagrobki.

Prowadził leda holik1090, leda ciura podły,

W rzędach konie okryte bogatymi siodły,

Skrzydła, kity, lamparty i tygrysy świeże,

Kaftany złotoryte, strasznych lwów łupieże1091,

Łuki, szable, zawoje, pieniądze i szaty,

Dywdyki1092 i czapragi1093 haftowane w kwiaty,

Bonczuki i chorągwie i rynsztunek iny

Prostych żołnierzów i źle strzeżonej starszyny.

Pełen tego był obóz; ale drożej trzyma

Osman tam zabitego baszę Husseima.

Lepiej go było nie kląć; ten-to po Skinderze

Umarłym na Sylistrze prefekturę bierze;

Ten dziś władał wojskami, chociaż jednym okiem

Patrzył, już mu obiedwie wiecznym zaszły mrokiem!

Brat azyjatyckiego basze żywcem wzięty,

Ale prędko śmiertelnym bólem od ran zdjęty.

I inszych co mężniejszych, co znaczniejszych wiele,

Którzy dotąd o polskiej nie słychawszy sile,

Kiedy chcą przed inszymi dokazować męstwa,

Barzo wielka od naszych ręku padła gęstwa;

Nie Węgrzyn tu, nie Niemiec, nie Arabin nagi,

Inakszej na Polaków potrzeba uwagi.

Nie Budzyń tu, nie Agier1094, nieme mury, ale

Co piersi, to forteca, w twardej kuta skale,

Do kożdej dział burzących trzeba wam i miny.

Takie przedtem rodziła Sarmacyja syny!

Tatarowie jak rano w onych chróstach legli,

Lubomirskiego aże do wieczora strzegli,

Żeby się tam nie mieszał, gdzie bliskie swej ściany

Koniecznie chcieli Turcy znieść Zaporożany,

Choć mu dusza piszczała i miał okazyje

Kruszyć o bok pogański sudanne1095 kopije

Dopieroż pyszny Osman trochę pod się z chwostem1096.

Skoro cały dzień przetrwał niepotrzebnym postem,

Siada do swej wieczerze, ale w gębę kęsa

Nie włoży, choć świeżego dostatek ma mięsa.

Naszy gdy dniem dzisiejszym przyszłe szczęście zmierzą,

Dwakroć mają weselszą niż obiad wieczerzą,

A coraz słonecznego wetując upału,

Kto ma czym, napiją się do siebie pomału.

Chodkiewicz skoro obóz sam w koło objedzie,

Sam posłuchy1097, sam straże placowe zawiedzie.

Ledwo twardą z starego zbroję zdejmie grzbietu,

Zaraz rady wojennej sprasza do sekretu,

A skoro miejsca wszyscy swe zasiędą rzędem

Wedle lat i kto jakim uczczony urzędem,

Swoje naprzód krótkimi powie słowy zdanie:

«Dzień dzisiejszy okazał, co mogą poganie.

O bracia! Ludzie to są mdli, nadzy i goli,

Samym larmem1098, z którego palec nie zaboli,

Bić nas chcieli, i samym (mówić muszę z śmiechem)

Dział burzących z pola nas chcieli zegnać echem.

Liczba im serce czyni i gęste pomiotła1099,

Które wiszą nad nimi; sama-by się gniotła

Ta zgraja, bo nam nigdy nie wyrówna w siły,

Gdybyśmy im raz w polu obrócili tyły.

Tak mi się zda, żeby się raz z pogaństwem zwadzić,

Armatę pozasadzać, wojsko wyprowadzić,

A w ostatku Bóg z nami. Wiem, że przy tym haśle

Wszytko smarownie, wszytko pójdzie jak po maśle.

Zwłoka na obie stronie1100; im czekamy dłużéj,

Że się poganin czasem i wielkością znuży,

Tym nam się rychlej przyda ta przypowieść cudnie:

Zdechnie chudy tymczasem, niźli tłusty schudnie.

Swoiśmy tu, o bracia! Ani trzeba świadków.

Wiadomiśmy i spiżarń, i naszych dostatków.

Nie takie są, żebyśmy z kim iść na wytrwaną1101

Mieli; nuż Tatarowie, co nie chybi, wstaną,

Opaszą nas dokoła na wsze strony wieńcem,

A na ostatek z samym rozprzęgą Kamieńcem,

Skąd ostatnia nadzieja. Dosyć nas nie słucha

Żołnierz, niechże jedno mu głód zajźry do brzucha,

Który, czego przykładów wiele, podczas głodu

Nie ma uszu, żadnego nie słucha wywodu.

I niedługo dla trawy trzeba będzie wozu

Kilka pułków w konwoju wysyłać z obozu,

Żebyśmy nie odpadli na koniec od koni,

Których większa połowa zębami już dzwoni.

Wiele jest ludzi, których nieprzywykła praca

W obozie chorobami już za boki maca.

Turcy wczora stanęli, którzy nim w chorobie

Zdrowymi bywszy, naszy chorzy będą w grobie;

Oni na wszytkie strony świat mają otwarty,

Nam się wychylić trudno bez straży, bez warty.

Życzyłbym, żebyśmy się, będąc jeszcze tędzy,

Spróbowali z tą srogą belluą1102 co prędzéj.

Widzę: i Kozacy czcze1103 przywlekli talagi1104,

Kto ręczy, że wytrwają? Więc to do uwagi

Waszej dawszy, przestrzegam, jeśli w tym opale

Dłużej będziem, że prochów mamy już o male1105.

Wszytko z postanowieniem mija się sejmowem,

Lecz nas i biedne prochy omylą z ołowem.

Mam i ja swą prywatę: starości mej brzemię,

Która mnie co godzina głębiej tłoczy w ziemię,

Wątpliwego wyglądam i mroku, i świtu;

Krótki czas na tym świecie mojego pobytu!

Życzyłbym, nim ostatnie przyjdzie oczy mrużyć,

Bogu się i kochanej Ojczyźnie przysłużyć,

Ale niech mój sentyment, i choć w zimnym ciele

Żywa chęć, pod wasze się rozumienie ściele,

A dobry Bóg, cokolwiek z lepszym naszym baczy,

Niechaj do serc wspaniałych podać wam to raczy!

Skoro skończył Chodkiewicz, wszyscy, jako siedzą,

Do jego propozytu1106 swe zdanie powiedzą,

Jedni przeciwko niemu, drudzy mówią za niém.

Bo każda głowa swoim obfituje zdaniem.

Więc gdy się starszy w różne sforcują1107 wywody,

Bierze też z miejsca swego głos Sobieski młody.

«I ja, wielki hetmanie! chociaż tyla swady

Nie mam w sobie, żebym miał starszych ganić rady,

Tak rozumiem, ile człek z dawnych baczy1108 dziei1109:

Rzadko stoi w wczorajszej fortuna kolei;

Owszem dziś da na wymiot1110, aby jutro srożéj

W niewywikłane śmiałka wegnała obroży.

Tak dziki zwierz, tak ptacy, tak i nieme ryby

Na ponętę wpadają myśliwcowi w dyby.

Ostrożność z doświadczeniem, doświadczenie z wiekiem

Chodzi: oboje się to nie rodzi z człowiekiem,

Oboje-ć z chęcią przyznam, (czego-ć nikt ubliżyć

Nie może, boć tylo lat dało niebo wyżyć

W marsowej szkole, ile do prawdziwej próby

Tak z rozumu, jak z serca potrzeba) a kto by

Nie przyznał? Lecz apetyt wielki sławy wiecznéj,

(O którą każdy dobry, każdy stoi grzeczny,

A zaś kto o nię nie dba, w tem najmniejszej noty

Umysłu wspaniałego nie masz, ani cnoty),

Ten cię trochę uwodzi, żebyś tu chciał pieczęć

Swym bohaterskim dziełom przycisnąć. Nie przeczę-ć

I ja, wielki hetmanie, niech do kresu bieży

Sława twa, lecz w rozmyśle tam siła należy,

Gdzie się nie da dwa razy grzeszyć, gdzie poprawie

Nie masz miejsca, ale grób i nam, i twej sławie.

A cóż kiedy wspak padnie obojętna bierka1111?

Rzekłem, że się tu szczęście najradniej1112 usterka1113.

Niech to zdarzy mocny Bóg, jeśli święta wola,

Że te pogańskim trupem uścielemy pola;

Niechaj pod jego sprawą i świętym dozorem

Złote krzyże pod samym rozwiniem Bosforem;

Niech kiedyżkolwiek w Jemu poświęconym gmachu

Imię Jezus obrzydłe zagłuszy hałła-chu!

Ale któż ma przywilej na to i pieczęci?

Myżbyśmy to tak dobrzy mieli być i święci

Nad wszytko1114 chrześcijaństwo, żebyśmy do razu

Wygrać i wygnać mogli Turki do Kaukazu?

Co jeśli Bóg naznaczył, będziemy tam szłapią1115;

Głupi-ć to tylko z szkodą do pewnego kwapią1116!

A Turkom i w przegranej wszytko pójdzie zwięźléj.

Nużbyśmy w ich taborach na łupie powięźli?

Nie każdego z siebie mierz, różnie sobie życzy:

Dobry żołnierz sławy chce, łakomy zdobyczy.

Mają Donaj poganie, mają Czarne morze,

Którym się od Azyej Europa porze,

Trudne na nas przeprawy; tymi by się złożyć1117

Nam mogli, nim drugi raz przyszłoby im ożyć,

Owszem jeszcze srożej wstać, ni1118 lew rozdrażniony.

Mają całe królestwa, ludzi miliony;

A nas broń Boże szwanku, w której-że reducie

Oprzeć się tej szarańczy, tej gwałtownej zrucie1119?

Wisła by nas podobno czy broniły mury?

Tamtę w sucha dzisiejsze pewnie zbrodzą kury.

W Polszcze co za fortece? Kraków jak pod młotem

Samych by dział burzących spadł na ziemię grzmotem.

Posiłki skąd? Skądbyśmy zaciąg mieli nowy?

Owo zgoła, próżno tym i zaprzątać głowy.

Na króla-li każemy? Ten nas nie doczeka;

Prosto, jak oczy wybrał, za morze ucieka.

Z braciej szlachty niewiele rozumiem pociechy;

Widziałbyś nie ogromne, kiedy sklęsną, miechy.

Pospolite ruszenie drugi jako żywo

Nie służył; mów ty: wojna, a on: będzie żniwo.

Drugi pole zależał: znamy swe szkatuły1120.

Tym by też czasem Polskę pogany zasuły1121.

Jeśli rzeczesz, że sąsiad z posiłkiem przyjedzie?

Jakobyś też budował na marcowym ledzie1122.

Przysiągłbym, że się teraz wszyscy cieszą śmiele,

Wilcy polskiej wolności i nieprzyjaciele,

Boli Niemca Psie pole i Byczyna świeża;

I sam nic nie uczynił, i zraził papieża.

A Władysław co mówi za dniestrową wodą?

Wielką by nam i ten był w boju niewygodą,

Czy się bronić, czy jego, gdyby jednym razem

W nas i weń uderzyło pogaństwo żelazem?

Tedy i ja wytrzymać z miejsca mego radzę,

W czym nie na swoim miałkim rozumie się sadzę.

Sławnych to fortel wodzów, którym nie bez sromu

Garścią ludzi zastępy przyszły do pogromu,

Razem na szańc nie stawiać, zwłaszcza gdzie potęgą

I liczbą adwersarze1123 twoi cię przesięgą;

Poczekać okazyjej; same-ć pójdą rzeczy,

Gdy ten albo się zgłodzi, albo ubezpieczy,

Tak dwaj Angielczykowie: Drake z Arkourtem,

Kiedy tamtym przeciwko ich królewnie nurtem

Pyszny Hiszpan sprowadził niezliczoną flotę,

Tak durną1124 napisawszy po masztach ramotę:

Tobie jarzmo hiszpańskie wyniosły kark złomie,

Pani, co rzymskie prawa pogardzasz widomie1125,

Wsławili się na wieki, okurzywszy dymem

Hiszpana i takim mu odpisali rymem:

Ucz się w niewieścim jarzmie karku łomać, panie,

Co boże łomiesz prawa i nic nie dbasz na nie.

Zgwałconego przymierza i wodą i lądem

Mści się niebo nad każdym sprawiedliwym sądem1126.

Tak Albert1127 pod Nauportem z mężnym Maurycem

Bitwę przegrał, lud stracił, ranę odniósł licem,

Kiedy pierwszym powodem uwiedziony głupie,

Pokwapił się1128 z potrzebą, ufający kupie.

Tak Gustaw Horn w Nordlindze dzisia tryumfował1129,

Jutro przegrał i sam się srebrem okupował.

Ale gdyby tu wszytko wspominać się miało,

Rychlej by czasu, niźli przykładów nie stało.

Niech tylko ta szarańcza poleży na kupie,

Zaśmierdzi się, przy tańszym będziem ją mieć skupie;

Niech ich zimny deszcz spłucze, mroźny auster1130 przejmie,

Będą-ż tążyć1131 do swoich warstatów uprzejmie.

Nas mniej, mniej nam też trzeba; czego już poprawić

Trudno, mogliśmy, mogli lepiej się w tem sprawić;

Nie szanować Wołoszy, przysposobić spiże1132;

Tylkoć-to niedźwiedź żyje, kiedy łapę liże,

Bo na nieprzyjacielskie dyskrecyja1133 kraje

Nie czesne miłosierdzie1134, nie stoi za jaje1135,

Ale co już minęło, tego trudno ścignąć;

Teraz każ wszytkich szańców nakoło podźwignąć.

Jest prowiant w Kamieńcu; królewic o jutrze

W obóz wnidzie, nam serca doda, a im utrze.

Cóż gdy we stu tysięcy król ze Lwowa ruszy;

Choćbyśmy też znużnieli1136, zaż nam nie potuszy1137?

Naprowadzi żywności, prochów i armaty;

Turcy będą czwarta część, my będziem trzy światy.

Tam w boży czas pódź w pole i trzymane poty1138

Krusz szczęśliwie o piersi bisurmańskie groty.

A tymczasem do króla goniec skoczy chyży,

Niechaj go Lwów nie trzyma, niech się do nas zbliży;

Niech, spędziwszy z Podola tatarskie zabiegi,

Stanie nad Dniestrowymi co narychlej brzegi;

Że nań tylko z wygraną szabla polska czeka.

Inaczej niech sam na się, nie na nas narzeka».

Wszytkim się podobało Sobieskiego zdanie,

I sam nawet Chodkiewicz z chęcią przypadł1139 na nie.

A już Febe1140 rogami środka nieba siąga

I z lekka je ku morzu za bratem wyciąga.

Który skoro nazajutrz po niebie kagańca

Pomknie, Władysław się też ruszy ode Żwańca.

Po szerokim swe szyki rozpostarszy błoniu,

Sam wprzód na neapolskim wysadzi się koniu;

Niechaj się go i Flegon i Pirois1141 wstyda,

Tak chodziwy1142, a śniegu białością nie wyda.

I on, i pan we złocie jako lampa gorzał,

Kiedy mu glancu1143 Tytan1144 ognisty przysporzał!

Gdy na kirys, co równa i glancem, i hartem

Diament, ciska niebem promienie otwartém.

W tropy za nim kopijnik, któremu pod groty

Snują się powietrznymi proporce obroty.

Po nich idą pancerni; po pancernych, w sforze

Z dragony, w świetnej łosiej rajtaryja skórze.

Toż piechota, żelazną głowy kryta blachą;

Ale jej część niemała została pod Brahą,

Gdzie tabor i armaty większa połowica

W okopach z rozkazania stała królewica.

Który skoro wszedł w obóz, skoro mu rozbito

Namioty, serca naszym przybyło sowito,

Gdy widzą między sobą, z czyjego ich łona

Za odwagi nagroda czeka zasłużona.

Naszym serca przybyło; poganie się trwożą,

Że nas wczora mniej było, wżdy za łaską bożą

Wzięli słusznie po karku, a swoją posoką

I gęstym trupem pola przyległe powloką.

Dwojaka przeto radość Chodkiewicza ruszy:

Jedna, że się w pogańskiej krwi pierwszy ujuszy

I zrazi z fantazyi Osmana ubrdanéj;

Druga, że wszedł królewic w obóz pożądany.

Toż co było pociechy, co armaty w wale,

Każe ognia dać w strasznym na tryumf zapale;

Drży ziemia, wyją skały i odległe lasy,

Targają się obłoki srogimi hałasy;

Zatyka uszy Osman, gdy się tak ośmiela,

Gdy mu giaur bezpiecznie i na przepych1145 strzela.

Zwłaszcza, kiedy po wietrze na całe podgórze

I na jego obozy rozwleką się kurze

Siarczane, toż się pyta przyczyny i dowie.

Wnet wróżka1146 nieszczęśliwa zaigra mu w głowie,

Zwłaszcza słysząc, że w jednym Władysław z nim roku,

A nuż się trzeba będzie z nim potykać w kroku?

Nuż go wyzwie na rękę między dwiema szyki?

Nigdy to nie szpeciło zwłaszcza rówienniki.

Aleć z konia Władysław przesiadł się na łoże,

Gdy się nagle gorączką ckliwą rozniemoże.

Czy powietrza odmiana, czy słoneczny upał

Wszytkie w nim stawy, wszytkie kości z bólem łupał,

Czy ciężar nieprzywykły hartowanej zbroje;

Czyli mu wzięło zdrowie razem wszytko troje?

Zgoła jako wszedł w obóz, jako się rozchorzał,

Raz ziębnął febrą, drugi raz gorączką gorzał1147.

Więc dziś jeszcze, nim słońce z nieba padnie w morze,

Krzysztof Palczowski skrzydła przybrawszy szaszorze1148,

Pomknie lotem ku Lwowu z hetmańskimi listy,

Poseł i onej wojny świadek oczywisty.

Która i Turkom zmierzła1149, a jako do kuchnie

Nie wskok pójdzie bity pies, nie zaraz usłuchnie,

Kiedy mu rzeką ciu-ciu, aż albo zapomni

Albo zgłodnie i to już postępuje skromniéj;

Tak i ci, pierwszą rzeźwość straciwszy na sercu,

Wolą, niźli na koniu, siedzieć na kobiercu.

Nie chce wziąć miętki w rękę, kto zakłuty ostem.

Tymczasem się na Dniestrze wolą bawić mostem.

Ciężka to na Tatary, u których nadzieja

W czasie tylko a w koniu; więc Dziambegiereja,

Hana ich, srodze boli, ledwie nie umiéra,

Kiedy nadeń przenosił Osman Kantimira.

Własnego poddanego, murze1150 jego z Krymu,

Choć już lud stracił, choć już uciekł spod Chocimu,

Posadzić w Sylistryi po baszy zabitym

Chce, na miejscu nie jemu wierę1151 należytym.

Przeto wszytko z niechcenia i robi oporem;

Osobnym stawa koszem1152, osobnym taborem;

Ordynansów nie słucha, ale na pogodę

Czyha, żeby mógł na swe koło puścić wodę.

Tedy się tureckiego dywanu1153 w tej mierze

Nie radząc, najmłodszego syna swej macierze,

Nuradyna z wojsk swoich posyła wyborem,

Pod starych wojenników1154 dla rady dozorem,

Żeby pobliższy Wołyń i Podole razem

I wzdłuż i wszerz plądrował ogniem i żelazem.

Sam jako zrazu w mili od Osmana stanie,

Na tym miejscu z wybiorkiem haramży1155 zostanie,

Jednym tylko pańszczyznę odbywając hałła,

Bo się orda w potrzeby żadne nie mieszała,

Widząc, że tu inaczej niźli na Cecorze,

I Turkom się nie po szwie i Tatarom porze.

Osman też w niespodziane wpadszy labirynty,

Trochę zelży1156 z imprezy, trochę spuści z kwinty.

Że nie pierwszym impetem polski obóz zetrze,

Już mu Kraków, już z głowy Warszawa wywietrze,

Którym teraz od nosa pogroziwszy, rzecze:

«Wżdy być kozie na wozie, choć się jej odwlecze».

Tymczasem wszytkie zmysły i koncepty zbiera,

Gwałtem się do naszego obozu napiera,

Który w jak najcieśniejszym chcąc trzymać sekwestrze1157,

Paszę odjąć, szumny most postawił na Dniestrze,

Gdzie przeprawiwszy duży swych ludzi kawalec,

Każe nam od Kamieńca wszytkie pasy1158 zalec,

Chcąc odjąć prowianty, chcąc nas wskroś ogłodzić.

I z odwagą tam było i jeździć, i chodzić;

Bo tak we dnie, jak w nocy na najmniejszym szlaku

Porozsadzeni strzegli Tatarowie żaku1159.

I naszy nie próżnują, mając tylo czasu:

Obóz fortyfikują i dla prozapasu1160

Spiże1161 zwożą i już jej trochę znaczniej szczędzą,

Póki ich do ostatka ordy nie opędzą.

Tak kiedy nas ze wszech stron Osman atakuje,

Przecie z siebie niekontent, przecie się turbuje1162,

Że nas nie razem weźmie, nie zaraz osiędzie,

Jako to sobie w głowie nadętej uprzędzie.

Zwłoka mu serce korci i choć wygrać pewnie

Tuszy1163, za cóż mu stoi, kiedy darmo ziewnie,

Darmo gębę otworzy na kęs odwleczony,

A czego głupi nie wie, podobno miniony.

Tedy nieopowiedką1164 wszytką siłą każe

Wojsku swemu uderzyć na placowe straże.

Piotra Opalińskiego, wojewody potem

Poznańskiego, na straży pułk stał, kiedy grzmotem

Niespodzianym Turcy się, jako pczoły z uli,

Nań i na jego ludzi z obozu wysuli1165;

Pospądzali posłuchy1166, ale skoro widzą,

Że straż stoi, że się ich Polacy nie wstydzą,

Usarze drzewa w tokach, pancerni nabite

Podniosą bandolety1167, a wszyscy dobyte

Biorą szable na tymblak1168, Turcy też z ferworu1169

Spuścili; wżdy zwykłego nie tracąc humoru,

Harce zaczną co lżejszy, z okrutnym okrzykiem,

One ćmy1170 nieprzejźrane postawiwszy szykiem.

I z naszych kto ochoczy, nie byli od tego:

Gdzie z pod znaku towarzysz padł Grzymułtowskiego,

Tam Krzysztof z Eliaszem, Arciszewscy oba,

Kędy ich nieśmiertelnej sławy pierwsza próba!

Odpuśćcie, że was lekkim wspominać śmiem piórem,

Godni Homera, kiedy Polluksa z Kastorem

Rycerskimi na górne sfery wiezie dzieły.

Lecz i was nie zamknęły ojczyste mogiły;

Komu po krajach świata stawiają kolumny,

Trudno się ma do grobu zmieścić i do trumny!

Niechaj się przyzna Hiszpan, zapłoniwszy lice

Wstydem, wielekroć wam się prosił w Ameryce,

Wielekroć do Zygmunta pisał o przyczynę,

Żeby was zwiódł, z Holendry w jego mieszaninę;

Niechaj z sławnym Dania powie Ultrajektem,

Jakim wam żołd do śmierci syłały respektem,

Chocieście już w ojczyźnie ostatniej ćwiczyzny1171

Dni swoich dopądzali; której robocizny

Smoleńsk świadkiem młodszemu, gdzie pod twardą zbroją

Dwa tysiąca ludzi miał za komendą swoją.

Starszy, acz ciężką pracą już skrzywiony ciałem,

Po Przyjemskim armatnym został generałem:

Po Zygmuncie Przyjemskim; tego, by najskromniéj

Chciała, wżdy bez łez nigdy Polska nie przypomni.

Ale że ich już z wierzchem pełne są kroniki,

Powracam podchocimskie między harcowniki.

Między których gdy przyszłej ufając fortunie,

Dwu Arciszewskich braci rodzonych się sunie,

Każdy swego obali; tam Krzysztof przez ramię,

Eliasz w twarzy odniósł cnoty swojej znamię,

Lecz nie pierwej powrócą, aż basze z Budzyna

Więźniem przed pułkownika przyprowadzą syna.

Tak kiedy ci igrają, Lubomirski stroną

Ukaże wojsko, które swoją wywiódł broną1172.

Przypadł z swoim Chodkiewicz, mający po temu

Miejsce, i chyżo daje znać Opalińskiemu,

Żeby zrazu pomału, potem co tchu w koni,

Położywszy po sobie chorągwie i broni,

Ku swym szańcom uchodził, w rzeczy1173 czując trwogę,

Pogaństwo na ukrytą prowadząc załogę1174.

Objedzie ten chorągwie i wraz każe szybką

Puścić strzelbę, wraz nazad uciekać rozsypką,

Jakoby już drugi raz nie przyszło im nabić.

Aleć i Turków dalej trudno było zwabić,

Bowiem chyżo zabitych pozbierawszy ciała,

Nazad się ona straszna chmura powracała.

Taką z nami kilka dni kiedy idą fozą1175,

I próżną nas poganie chcą wystraszyć grozą,

Przy swych stojąc fortelach na nasze nie myślą,

Prócz że z zwykłym okrzykiem harcownika wyślą.

Naszy też bez potrzeby nie mordując koni,

Gotowego czekają, Litwa swe Pogoni,

Białe Orły Polacy osadziwszy w wałach,

Patrzą na Turki, którzy włóczą się po skałach.

I hetman, gdzie się mu plac, gdzie się miejsce zdarzy,

Około beloardu1176 rześko się zajarzy1177.

Kędy, wyrychtowawszy działa między kosze,

Gdy się zbliży pogaństwo, strąca go po trosze;

Zwłaszcza jeśli się puszczą za nami w zagony,

Z Lubomirskiej najlepiej strychuje1178 ich brony.

Widząc Osman na koniec, że z niego drwią naszy,

Że ich żadnym z obozu bobem1179 nie wystraszy,

Bić się trzeba koniecznie; toż wziąwszy języka,

I janczary, i wszytkę tam potęgę zmyka,

Kędy żadnej obrony, a najniższe wały

Nasze obozy w tyle od pogaństwa miały.

Na czele postawiwszy zwykłe zgraje one,

Tam pędzi wszytką siłą tłumy niezliczone.

Już się zbliżą, już tylko przez przekop nie skaczą,

Kiedy niebezpieczeństwo i naszy obaczą;

Więc się wzajem krótkimi potwierdziwszy słowy,

Pierwszy impet od janczar strzymają ogniowy;

A skoro się ci zbliżą, wraz miernym przykładem1180

Wszerz i wzdłuż ich osypą ołowianym gradem.

Legło mostem pogaństwo, wziąwszy w gołe bębny1181;

Nigdy większej pasieki w puszczy nieporębnej

Nie urobią wściekłego Eura1182 zawieruchy,

Sośnie ścieląc i ze pnia śniat1183 spychając suchy.

Tamże strzelbę pokiną1184, a jako we sforze

W czerwone się pogańskiej juchy rzucą morze,

Skoczą z wału i jeśli jeszcze tam kto zieje,

Pod nogami zwycięzców ostatek krwie leje.

Toż gdy piersi z piersiami zewrą, gdy na palce

Jedni drugim nastąpią, żywe z ciał kawalce

Lecą, gdzie z bystrej ręki rzeźny pałasz spadnie,

Macając dusze w człeku, choćby była na dnie.

Tak na prądzie ciekącej gdy się zetrze wody

Garniec z garcem, jeden być nie może bez szkody;

Dopieroż gdy żelazny w takiej przeczy1185 z trzopem1186

Glinianym, samym zaraz gniecie go pochopem1187;

Dosyć ma serca Polak przed Turczynem siła,

A gdy go jeszcze zbroja hartowna okryła,

Piersi blachem opatrzył, szyszak głowy strzeże,

Nie czuje, chociaż go kto kole, chociaż rzeże,

Gołe brzuchy pogaństwo niesie jako lutnie,

Goły łeb; cienką szyję do razu mu utnie.

W liczbę ufają, aleć tak wielka czereda

Oraz1188 się bić nie może, uciec sobie nie da.

Wrzeszczeć dobrzy i gardziel drzeć ze wszytkiej siły,

Że się im w nich targały wyciągnione żyły.

A już naszy poczęli słabieć w onej rzezi,

Chociaż ochota, choć ich zwycięstwo krzemiezi1189,

Gdy coraz świeży na śmierć nieprzyjaciel lezie,

Ćmi pot oczy, a ręka ocięże w żelezie.

Ale czuły1190 Chodkiewicz jakoby z rękawa

Prawie1191 na czas potrzebne posiłki im dawa.

Szedł we trzechset Mikołaj Kochanowski człeka,

Który królewiczowym zdrowiem się opieka1192;

Szedł Wejer z regimentem; ten lonty na Turki

Kurzy, a tamten niesie przyłożone kurki,

Toź skoro się im prawie w same boki wrzepią,

Ognia dadzą po trzykroć i tak ich zaślepią,

Że uciekać poczęli. I w onej ich kaszy

Kłuli, bo przytępili rąbając pałaszy.

A gdy się już pod ziemię słońce miało skłamać,

Nie dał się hetman swoim daleko zaganiać;

Zasadzki się obawia, choć ci jeszcze chcą bić,

Każe odwrót z wesołym tryumfem otrąbić.

Dosyć ma łaski bożej i dziękuje za nię,

Iże spadli drugi raz z imprezy1193 poganie,

Niebieskiej to, nie sobie przyznaje obronie.

Więc ledwo ten świat rane oświeciło słonie1194,

Ledwie dźwignął z pościeli spracowane członki,

A już mszą świętą drobne ogłaszają dzwonki.

Toż pierwszych pułkowników otoczony gronem,

Tam szedł, gdzie pod namiotem stał ołtarz przestronem,

I pokornie skłoniwszy starzałe goleni,

Uważa, jako się Bóg we krwi swojej wspieni

Na krzyżu, gdzie go sroga złość ludzka rozbije;

Jako w ciężkim pragnieniu żółć i ocet pije;

W jakiej męce umierał, w jakim urąganiu,

Żeby sprawiedliwemu wyjął nas karaniu.

I jako ten w szczęśliwej zostaje otusze,

Który umyślnym grzechem nie spyskławszy1195 dusze,

Ciała nie oszpeciwszy wszeteczną przywarą,

Tu żywot Stwórcy swemu oddaje ofiarą;

Nie padszy na chytrego czarta gołoledzi,

Tu dla jego imienia ochotnie krew zcedzi!

Jeszcze mszy świętej hetman dobrze nie dosłucha,

Kiedy go z pola nowa dojdzie zawierucha,

Że pogaństwo, wczorajszej zapomniawszy cięgi,

Na kozackie tabory szturm prowadzą tęgi.

Tak rozumieli naszy, że po wziętej chłoście

Mieli który dzień siedzieć w pokoju ci goście,

Zrachować się przynamniej albo krótkim mirem1196

Trupy zebrać, nie dać ich psom i krukom żerem.

Ale ci im znaczniejszą w sobie klęskę czują,

Tym bardziej tego tają, tym mniej pokazują;

Męstwo w twarzy, w sercu strach, noga z głową w zmowie;

Niech śmierć kto chce smakuje, im najmilsze zdrowie.

Toż gdy ćmę dział burzących w pole wyprowadzą,

Z niewytrzymanym grzmotem razem ognia dadzą

Do naszych Zaporożców, i tak sobie tuszą,

Jeśli ich nie pobiją, że pewnie pogłuszą

Albo kulmi zasypą; ale ci pod piastą,

Gnojem nafasowaną, tną siem odenastą1197,

Aże skoro się ku nim ta chaja1198 zagości.

Wtenczas do samopałów, pokinąwszy1199 kości,

Każdy swego wymierzy i pewnie nie chybi,

Ale gdzie dusza mieszka, tam mu kulę wścibi:

Więc kiedy ich zmieszają i zmylą im szyki,

Suną się do nich w pole z rzeźwymi okrzyki,

A kto co w ręku trzyma, tym się mężnie pisze:

Oszczepy, rohatyny1200, szable i berdysze1201.

Skoro do nich pod dymem przypadną jak z proce,

W bród się wszyscy w pogańskiej farbują posoce,

Działa już milczeć muszą, gdyż by swoich więcéj

Niźli naszych razili pewnie strzelajęcy,

I one archandyje1202, wyniosszy swe dzidy,

Stoją w miejscu jak wryte, ani się ohydy

Ani boją cesarza, gdy przy takim wojsku

W ich oczu łupią drugich Kozacy po swojsku1203.

Ale Chodkiewicz jako głodny lew swej tucze1204

Pilnuje i serce mu nadzieja zatłucze;

Rozumie, że mu to dziś w ręce nieba dadzą,

Co jego kolegowie niedawno rozradzą;

Śle przeto do Kozaków, Sajdacznego prosi:

Niech nagli, niechaj Turków do upaści kosi;

Jeśli trzeba posiłków, już za nimi stoją,

A tych zastępów konnych niech się nic nie boją.

Ma pilne na nich oko i ledwie się ruszą,

Zaraz o nich zawadzą i kopije kruszą

Usarze, którzy na to pragną z dusze drogiej,

I już, już kładą w boki koniom swym ostrogi.

Niewiele trzeba było Kozakom przynuki1205,

Tną janczarów z Araby, Serów z Mamaluki,

Tym serdeczniejsze czynią na Turków impety,

Że im trzyma Chodkiewicz z usaryją grzbiety1206.

Już swe w tyle daleko zostawili szańce,

Już sromotnie w półpola wyparli pohańce,

Którzy kiedy żadnego nie mają posiłku,

Choć im tysiąc chorągwi pilnuje zatyłku,

Cisnąwszy broń od siebie, usławszy plac trupem,

Część armaty Kozakom zostawiwszy łupem,

Dawszy miejsce u siebie staremu przysłowiu,

Uciekli i nogami poradzlii zdrowiu,

Jadą na nich Kozacy i nic nie opożdżą1207,

Skoro im odbieżaną armatę zagwożdżą,

Bo jej unieść nie mogli, ani było czasu

Bawić się i słońce też spadało z kompasu.

A Turcy swój nadołek wziąwszy w zęby długi,

Rzadko który w zawoju, rozpuścili fugi1208.

Konne szyki mijają i prosto pod działa

Do obozu haramża1209 ona uciekała.

Teraz był czas pomścić się porażki tak brzydkiéj

Na Kozakach i swoje wesprzeć niedobitki

Takim wojskiem niezmiernym, na które w pół pola

Wypinała zatyłki kozacka swawola.

Kilka padło tysięcy Turków, że posiłku

Nie mieli; i Chodkiewicz, dzień widząc na schyłku,

Obraca z pola wojsko, a że słońce gasło,

Każe zwyczajne trąbić po majdanie1210 hasło.

Po które gdy się chłopcy i ciurowie schodzą,

Dawny to u nich zwyczaj, że się za łby wodzą,

Hałas czynią w obozie, na co część bez1211 spary

Patrzał, część nie mógł radzić i Chodkiewicz stary,

Chociaż na nich piechota rozsadzona strzegła;

I hajduki wybiwszy ta ćma się rozbiegła.

Więc, że jeszcze turecki zastęp w miejscu stoi

Bo go nie zwodzą, aż się Osman uspokoi,

Który się niesłychanie na umyśle miesza,

Że mu się ta potrzeba nie udała piesza:

Tedy on niezliczony tłum zuchwałych ciurów

Rożnów, kijów nabrawszy, rohatyn, kosturów,

Bieży w pole, o jaka sromotna zniewaga!

Samym wrzaskiem tak one wielkie wojska strwaga,

Ze uciekli i że się sami z sobą gnietli,

A rózgą by ich byli i kańczugiem1212 zmietli.

Widząc to luźna czeladź i dorośli chłopi,

Że przed dziećmi ucieka, że się Turczyn stropi1213,

Suną się krzycząc z wałów, bieżą do nich wskoki

A hetmani patrzący dzierżą1214 się za boki.

W ostatku się i boją, aby im nie wzięli

Tyłu Turcy i razem w tabor nie wgarnęli.

Przeto pułkom, na nocną które wyszły strażą,

Pomknąć się w pole dalej za nimi rozkażą.

Ale ci skoro pogan w placu nie zastaną,

Tam się wszyscy skupiwszy, szykiem sobie staną.

A Turcy się w obozach mieszają jak mrówki,

Boją się niespodzianej na się samołówki;

Działa toczą i trwogę na wsze strony głoszą,

Na chłopców, którzy skoro do kupy poznoszą

Zawoje, dzid ułomki, szable oberwane,

Strzały, łuki i insze rzeczy odbieżane

(Jako więc pospolicie bywa to w nacisku),

Sprawą sobie ku swemu idą stanowisku,

Wypaliwszy, kto miał czym, na tryumf wesoły,

Toż ożyli poganie, którzy zdechli w poły.

Wojny chocimskiej część piąta

Tak się dziś poprawili Turcy na łeb z pieca

Po wczorajszej przegranej, czym Chodkiewicz wznieca

Pierwsze swe w sercu zdanie; znowu rady sprasza

Do siebie; tu wywody, tu racyje znasza,

Żeby Turkom dać pole i Marsem otwartém

Z nimi się bić. Kiedy ci przed dziecinnym żartem

Tak wszetecznie pierzchnęli, cóż wżdy o nich trzymać?

Smoła1215, bydło, ladaco; rzezać, kłuć, brać, imać!

Ale na to nie dali drudzy rzec i słowa,

Póki się król nie ruszy ku nim ode Lwowa.

I Chodkiewicz też nie był tak nazbyt uporny,

Woli sposób bezpieczny, niżeli pozorny1216.

Więc jak znowu do rydlów: naprzód przed swą broną1217

Każe osuć1218 okrągły pagórek koroną

I gdy tylko roboty dokonał zaczętéj,

Dwu Denoffów osadził z ich tam regimenty.

Dział także większych kilka do onej reduty

Wprowadził; jeżeliby nieprzyjaciel ku téj

Stronie szturmem zamierzał, tu by musiał pierwéj

Rzeźko czoła zapocić i słać pole ścierwy.

Cerkiew potem drewnianą, ostatek mieściny

Chocimskiej, w drobne kazał rozebrać ruiny;

Bo się w nię podczas harców nieprzyjaciel wkradał

I z niej na zagonionych żołnierzów wypadał.

Stała i druga cerkiew murowana z cegły

A tę Kochanowskiego piechoty zaległy;

Miawszy kilka hakownic1219 na sklepieniu całém,

Sami około muru osuli się wałem.

Kiedy się czuły1220 hetman tak fortyfikuje,

I Osmana to trapi, że długo próżnuje;

Bo jako nigdy przedtem, teraz siedzi skromniéj,

Że mu się co z większego podgoją ułomni,

Zapomnią wziętej chłosty oni jego starzy,

W rozlicznych doświadczeni raziech1221, elearzy1222.

Toż agów i wezyrów, i baszów, i innéj

Każe zwołać do siebie wojskowej starszyny,

A że sam nic dla zwykłej nie mówi powagi,

Wielkiego sekretarza zażył Kizlaragi,

Aby krótkimi słowy o wojnie zaczętéj

Jego carskie w uwagę podał sentymenty.

Więc on, pańskiego boku stojący najbliżéj,

Tak pocznie, skoro głowy ku ziemi poniży:

«Ten włos, którym wspaniałe skroni wasze kryte,

O mądra rado! lata wydaje przeżyte,

I poważne po czołach świątobliwych rugi1223

Cóż, jeżeli nie wasze karbują1224 zasługi,

Które niezwyciężony pan wasz dzisia liczy,

Gdy w swym domu i w waszych zasługach dziedziczy.

Te ręce, choć im wyjął żelazo wiek stradny1225,

Pełne strachu wiktoryj Bellony1226 gromadnej,

Kiedy ten świat pod nimi nie jedenkroć stękał,

Kiedy się ich zamachu wschód i zachód lękał.

Te to Adamów1227 rodzaj okróciły mnogi;

Te Mahometa nad wsze wywyższyły bogi;

Te króle i korony, jeśli w wieki starsze

Wejźrym, ottomańskiemu pod nogi monarsze

Rzucały; owo zgoła, na tej świata szerzy

I ziemię wasza ręka, i morze uśmierzy.

Przebóg! Cóż nas dziś za los nieszczęsny ozionie?

Tuż sława tylą wieków nabyta utonie?

Jakoż na solimańskie śmiele pojźrym znaki?

Tedy i te uciekać muszą przed Polaki,

Przed onymi Polaki, których wszytkich czarną

Płachtą okrył i z królem Amurat pod Warną;

Których świeżo w Wołoszech Kantimir nad Dzieżą,

Skinder bił na Cecorze okrutną rubieżą1228,

Gdzie jeden z wodzów wzięty, drugiego w Stambole

Do dzisia dnia na wieży ożog w gębę kole1229.

Do jakich-że waleczny miesiąc1230 przyszedł dziwów

Z tureckich na tę wojnę wyniesion archiwów1231?

Co się gonić nauczył, teraz z nim chorąży

Pierzcha i za inszymi z pola w obóz tąży.

Szczęśliwszy-by był stokroć, jako zdjęty z igły,

Żeby go myszy w drobne kawałki postrzygły,

Niż na tę padł ohydę, o wieczna sromoto!

Po to żeśmy szli w drogę tak daleką, po to

Pana wyprowadzili, żeby z nim pospołu

Patrzyć, kiedy giaurzy będą naszych z dołu,

Trupem pola okrywszy i wzdłużą i wszerzą.

Czekać, że i niedługo na obóz uderzą.

Kędyż one meczety? gdzież nasze fundusze?

Skądinąd nam posażyć widzę trzeba dusze

(Szkoda skóry przedawać, póki niedźwiedź chodzi,

Szkoda łomać źrebięcia1232, niźli się urodzi).

Aleć próżne lamenty; wszytka ufność w broni.

Jeszcze niechaj i giaur tryumfu nie dzwoni!

Jeśli wy, w których ręku i honor i zdrowie

Carskie, będziecie chcieli — siedli1233 giaurowie!

Takie jest pańskie zdanie, żebyśmy o jutrze

W Kozaki uderzyli; tym gdy rogów utrze,

Gdy ich z szańców wyżenie1234, a swymi te równie1235

Osadzi ludźmi, wszytko pójdzie nam smarownie1236:

Już musi Polak siedzieć jako groch na bębnie,

Jak pod siekierą, patrząc rychło-li go rębnie.

Skoro mu bliski sąsiad tak fałdów przysiędzie,

Już czujniej musi sypiać, jako kur na grzędzie.

Ale by dobrze rzeźwiej i nie tak ozięble

Pobierać się do trudnej trzeba nam przeręble1237!

Część na dziwy z obozu wyciąga nas szyje,

Część jako wryta stoi, trzecia się część bije.

Czemuż nie razem wszyscy, spadszy hurmem z góry,

Ze wszech stron uderzymy mężnie na te ciury?

Ze stem się bić jednemu trzeba bez pochyby,

Jeśli się z nimi będziem stosować i gdyby

Witać się z nami przyszło, nie bić, za czas mały

Pewnie by im obiedwie ręce ustawały.

Niech każdy wódz z swym wojskiem odwagi dokaże

A wezyr niech każdemu wodzowi pokaże

Miejsce, w którym koniecznie albo mu umierać,

Albo trzeba tabory kozackie otwierać.

Jeśli w pole wynidą, więc ich jednym bawić,

Drugim w ich wałach carskie chorągwie postawić,

Powyrzucawszy stamtąd i krzyże, i ptaki1238,

Niech ustąpią miesiącom. Kto się znajdzie taki,

Osman mu obiecuje i stawi się w słowie,

Że będzie dożywotnym baszą na Krakowie.

O czym jeśli z was który rozumie inaczéj,

Albo chce przydać, niech sam swe zdanie tłumaczy».

Tu skończył Kizlaraga, a ci na znak zgody,

Chyląc głowy ku ziemi, długie głaszczą brody,

Rękę na pierś z westchnieniem położywszy silném,

Jako pragną zwycięstwa, znakiem nieomylnym.

Tylko przydał Husseim, żeby to w sekrecie

I w carskim zostawało do jutra namiecie.

«Prawieć-byśmy trafili i z imprezą1239 — rzecze, —

Jeśli tego wprzód giaur psim pechem1240 dociecze.

I za naszych chrześcijan nikomu nie ślubię

Pies psa kąsa, a iszcze; kruk, choć kruka dzióbie,

Oka mu nie wykłuje; znają się na migi

Giaurzy i wiara ma przyrodzone ligi.

Nieszczęśliwa zaprawdę kondycyja i tu,

Nie mieć u nieprzyjaciół i u swych kredytu1241».

Dawszy zatem carskiemu pokłon majestatu,

Do swoich się namiotów rozchodzą z senatu.

A już świat nocą czerniał; bo oddawszy zorzy

Klucz zachodowy, w morzu słońce się zanurzy1242.

I ziemia, co dopiero strasznym grzmiała zgrzytem,

Jako makiem zasuta1243, spi pod cichym cytem1244.

Nie spi stary Chodkiewicz, nie spi Osman młody,

Jeden myśli o drugim; o ludzkie zawody!

O próżność! Choćbyś Tatry nieprzebyte ruszał,

Choćbyś morze szerokie do gruntu osuszał,

Chociażbyś swoją dumą ten świat przeinaczał,

Wody, gdzie ziemie, ziemie, gdzie wody, przetaczał,

Bogu śmiech; bo nie mogąc na swym własnym ciele

Czarnego włosa białym uczynić, tak wiele

Przedsiębierzesz, nie wiedząc, że to już jest w druku,

O co ty głowę biedną trudzisz do rozpuku.

Nie być wam na tych godziech1245, gdzie mierzycie oba.

Ciebie, starcze, już bliska dogryzie choroba,

A młodzik, spadszy przykro z swej nadzieje szczytu,

I półrocza na świecie nie będzie miał bytu.

A już rana otwiera Aurora1246 wrota,

Gore blaskiem słonecznych koni zorza złota;

Zgasły gwiazdy, spadła noc, miesiąc na kształt chusty

Spłótnie1247, gdy się cug1248 w górę sunie twardousty.

I Chodkiewicz, z którego niech każdy bierze wzorki,

Prosto z pościeli książki1249 wziąwszy i paciorki,

Tam szedł, kędy go kapłan czeka u ołtarza,

I stwórcy swemu chwałę codzienną powtarza;

Za przeszłą noc dziękuje, na dzień się porucza,

Bo mu razem i starość, i słabość dokucza.

Osman, chociaż z miękkiego jeszcze nie wstał łóżka,

Słucha podufałego snu swojego wróżka,

Który choć mu lada co i psie prawi gówno1250

(Wierzy jak aniołowi i więcej nierówno),

I jeżeli pochlebić panu swemu pragnie,

Co chce, zmyśli; jako chce, tak języka nagnie.

Pokazał to i teraz, gdy zieloną stułą

Łeb związawszy (jeśli rzecz przerywać fabułą),

Stanąwszy przed swym carem jakoby na jawi,

Co mu dopiero przez sen bóg objawił, kawi1251.

«Długą, rzecze, nocy część strawiwszy niespaną

Na gorącej modlitwie, prawie1252 kiedy raną

Zorzę na świat jutrzenka złotymi warkoczy

Prowadzi, snu mi trochę wpadło między oczy

I śni mi się, jeśli się tak śnić człeku może,

Bo to i teraz widzę, choć mię sen i łoże

Puściło. Niech Mahomet, z którego zawiśli

Ziemscy królowie, ku twej obróci to myśli.

Drzewo-m widział wysokie, na którego liście

Miasto ptaków, ryby się lęgły oczywiście;

Orzeł potem z zachodu przyleciawszy srogi,

Gniazdo sobie u jego zbudował odnogi.

Patrzę, co będzie dalej, aż miesiąc bez gwiazdy

W zielonej stanął sferze nad onymi gniazdy,

Z którego zimna rosa tak rzęsisto leci,

Że i orła, i jego zatopiła dzieci.

Grono potem z onegoż wyrosło konaru,

Pełne jagód rumianych; a tyś, wielki caru,

Swą go ręką zerwawszy, w ciasnej prasy fugi1253

Wrzucił i wycisnął krwie purpurowe strugi.»

Wszyscy zaraz na to się zezwolili razem,

Że takie sny jawnym są tryumfu obrazem.

Wielkie drzewo, co miasto1254 ptaków lągnie ryby,

Nie trzeba wątpić o tym, Dniestr jest bez pochyby1255;

Polak orłem, którego rosą swojej siły

Bodaj tu ottomańskie księżyce zgubiły!

A ty, wielki monarcho, takich gron jagody,

Które śmieją twej ziemie zaraszczać1256 ogrody,

Ostrym ściśniesz bułatem1257 i swego się soku

W czarnym giaur1258 nasyci awernowym1259 mroku.

Skąd jako był wesołym, jawnie to pokaże

Osman, gdy zaraz wojsku w pole ciągnąć każe.

Więc jeszcze rosa nie schła, jeszcze się mgły szare

Nad Dniestrem piętrzą, jeszcze i słońce nie jare,

Kiedy sto dział burzących cale niespodzianie

Kozakom Zaporowskim tuż nad głową stanie.

Sypie się z gór pogaństwo straszliwymi wały1260;

Rzekłbyś, że się ruszyły okoliczne skały;

Krzyczą, wrzeszczą szkaradzie1261, że w onym bałuchu1262

I my, i oni zgoła postradali słuchu.

Dadzą potem z dział ognia, a pod takim kurzem

Chcą się podkraść pod szańce kozackie podgórzem.

A ci widząc potęgę nie po swoich plecu1263,

Gotowego czekają; każdy w ziemnym piecu

Obstawiwszy się strzelbą, przez nieznaczne dziurki

Patrzy, rychło-li mu się zdarzy strzelać Turki.

Tymczasem z dział palono bez wszelakiej przerwy,

Więc skoro na cel przyszły pogańskie katerwy1264,

Ozwą się też Kozacy: bo, jako się rzekło,

Dwadzieścia ośm dział mieli. Nie straszniejsze piekło

Ogniem, nie groźniejszy grzmot, gdy się zawiesiwszy

Brzęczy nad głową, ani piorun przeraźliwszy,

Gdy z uchylonej chmury przez skryte szczeliny

Rzuca z trzaskiem na ziemię raz wraz ciężkie kliny.

Jaki ogień, jaki grzmot, jak gęste pioruny

Walą ludzi pokosem, w dymie i w mgle onéj!

Choć-ci nie barzo równo postrzały się dzielą;

Bowiem więcej Kozacy jednym działem ścielą,

Niż stem Turcy, gdy dotąd i jednego człeka

Nie zabili, a z nich już w pół pola pasieka1265.

Upornie przecie z sobą idą na wytrwaną,

W pole ich chcą wywabić, żeby drugą ścianą

Ci, co na to umyślnie od początku strzegli,

Obnażoną z obrońców, do obozu wbiegli.

To natrą, to ucieką, a nigdy bez znacznéj

Szkody; ale swych trzyma ostrożny Sajdaczny.

Na koniec widząc, że już nie po szwie się pruło1266,

Ślepym pogaństwo hurmem na wały się suło1267

Ze wszytkich stron nakoło, gdzie co lepszy męże

Śniatem1268 padli; bo tchórza nierychło dosięże.

Już się ciały ludzkimi wał wyrównał niski,

I choć nań ze krwie ciepłej przystęp barzo śliski,

Drą się Turcy, jeżeli gdzie postrzegą dziury,

Jedni zębami, drudzy biorąc na pazury.

Zrucają ich Kozacy, już strzelbę pokiną1269,

Wręcz ich sieką pałaszem, kolą rohatyną1270;

Ale gdy coraz na mord ludzie idą nowi,

Wskok Sajdaczny daje znać o tym hetmanowi,

Że Kozacy słabieją i ledwie nadążą

Bić Turków, gdy ich wkoło taboru okrążą;

Prosi, żeby zawczasu obmyślał posiłki,

A jeżeli być może, Turkom szedł w zatyłki1271.

Już czuł1272 o tym Chodkiewicz, wskok przeto za posłem

Wejera śle z Lermuntem; obadwa z wyniosłem

Sercem, oba niemieckie wodzili piechoty.

Więc Jelski i Rakowski do tejże roboty

Z swymi poszli Węgrami i pułk Zasławskiego

Książęcia pieszy przydał do czynu onego.

A sam z gotowym wojskiem, postawiwszy w czele

Usarzów, na poganów patrzy sobie śmiele,

Którzy góry szerokim obłokiem zalegli,

I tych, co do Kozaków szturmowali, strzegli.

Toż gdy przyszła piechota, a przez trzy szeregi

Dali w twarz ognia Turkom, natychmiast w rozbiegi

Pójdą, pierzchną i próżno laski o nich tłucze

Starszyna; bo skoro ich drugi raz przepłucze

Deszcz ołowiany, który najtęższą przemoczy

Opończą, i starszynę ta hałastra stłoczy;

Ucieką. Kozacy też chcą za nimi z wału,

Ale cóż, gdy nie masz sił z takiego opału;

Szli Niemcy i Węgrowie, gdy nośne muszkiety

Wypalą, łby pogaństwu karbując i grzbiety

Kiedy się tu Kozacy z bisurmany kłócą,

Z drugiej strony swe hałła Tatarzy bełkocą,

Gdzie czuły Lubomirski, choć go ten mól1273 dusi.

Tamtej ściany pilnować z wojskiem swoim musi.

Już by się polem potkał, ale cieśnia broni;

To ma w zysku, co harcem namorduje koni.

Nie zgoła bez uciechy ten mu się dzień toczył,

Bo wiele razy poszczwał, tyle razy troczył1274;

Kilkudziesiąt położył, kilku dostał żywcem.

Tak bywa, gdzie we sforze1275 fortuna z myśliwcem.

Tam Księski Aleksander, tam Stefan Jarzyna,

Wielkiego i urodą, i sercem Turczyna

Odda Lubomirskiemu. Tam Jan Jordan młody,

Tam Ożarowski swojej dał cnoty dowody,

I inszych wiele, którzy szablą w bystrych ręku

Ścinali, albo żywcem brali Turków z łęku1276.

Toż skoro one działa do obozu zwiodą,

I te się też zastępy ruszą ledwochodą1277,

Spuściwszy kwintą pierwszą fantazyją szumną;

Rzekłbyś, że ci na pogrzeb wloką się za trumną.

I hetmani też wojska do obozu nasze

Na lepszy czas pod kryte prowadzą szałasze1278.

Znowu mrok padł, znowu noc niski świat odziewa,

Znowu się Osman z jadu puka1279 i omdlewa,

Jakoby mu kto serce na kawałki krajał;

Dzień swego narodzenia klął, bluźnił i łajał.

Mścić się chce i nie pierwej tę chęć w sobie zgasi,

Aż albo umrze, albo nam zajdzie od spasi1280.

My tu Turków, a orda z tamtę stronę wody

Łupi naszych, rabując z żywnością podwody,

Kiedy albo od Brahy, albo z strony tamtéj

Prowadzą do obozów polskich prowianty.

I dziś przyszła wiadomość do hetmanów świeża,

Że orda z Dniestrowego wypadszy pobrzeża,

Kilka wozów zająwszy z końmi i z czeladzią,

Pod tureckie tabory z tym się retyradzią1281,

Gdzie z długą oracyją i wielkim szacunkiem,

Lada ciurę carowi dają upominkiem.

Nie przeto Osman lepszy, mordem dycha szczerém,

Z nikim, nawet i z samym nie mówi wezyrem,

Nic go one nie ruszą z Zadniestrza nowiny,

Gdy do tej jego przyszła impreza1282 ruiny.

Więc po wszytkich obozach i wzdłuż i wszerz każe

Szkarade głosić banda1283: kto mu łeb pokaże

Kozacki, od swojego odcięty tułowu,

Sto czerwonych we złocie będzie miał obłowu.

Już i naturę w sobie łomie tyran zgryzny,

Jakby i sam żyć nie chciał, napił się trucizny;

I skępstwo, i łakomstwo, bywa tego dosyć,

Ze się przed złością muszą z człowieka wynosić,

Jako złość przed bojaźnią; toż jako ze smyczy,

Co żywo się do onej posunie zdobyczy.

Ale orda najbardziej gdziekolwiek zaciecze

W Podole, wszędzie chłopstwo nieszczęśliwe siecze,

Udając za kozackie ich niewinne głowy;

Już na targ przed Osmana znaszają gotowy,

Na ostatek wozami; i cieszy się zrazu;

Postrzegszy potem, że ci bez wszego obłazu1284

Łby, choć od tureckiego oderznięte karku,

Wożą i na onym mu przedają jarmarku,

Kozaków nie ubywa, naprzód gotowizny

Ujmie, a potem żadnej nie płaci głowizny,

Ale się wraz na swoich, wraz na nieprzyjaciół

Gniewa; tych by rad1285 karał, a tamtych zatracił1286.

Ledwo się słońce jęło nad ziemię podnosić,

Każe wojsku wychodzić, każe szturm ogłosić

Do kozackich taborów, lub zysk, lubo strata.

Tak mu pomsta, tak mu gniew serce w piersiach płata,

Choćby wszytkim Turkom być dzisia na przedpieklu,

Byle dobyć Kozaków; sam na białym seklu1287

Karmiąc wstydem wezyry, basze i swe agi,

Skoro złotem ciągnione osiędzie czapragi,

Tam stanął, gdzie o jego ocierając strzemię,

Kłaniały się chorągwie aż do samej ziemie.

Sajdak1288 na nim ze złota usadzony w sztuki,

Wkoło ciągną sołhacy1289 nałożone łuki,

A tam swoje rycerstwo napomina rzędem,

Jedynym żeby mając Mahometa względem

Ojczyznę, dzieci, żony i cokolwiek może

Wymyślić, żeby zbójców tych na Zaporoże

Z garści nie upuszczali; bo im tu należy

Zapłata za wierutne złości i kradzieży.

Inaczej woli umrzeć, woli głowę łożyć,

Jeśli dziś nie ma swoich nieprzyjaciół pożyć.

«Idźcież, rzecze, wielkiego świata króciciele,

Wytnicie i z korzeniem to szkodliwe ziele.

Idźcie śmiele, ja na was będę patrzył z bliska,

A kto najpierwszy wtargnie do tych psów łożyska,

Dziś weźmie Sylistryą; a kto drugi po niém,

Juki złota z ubranym daruję mu koniem.

Tak aż do dziesiątego, każdy swej odwagi

I męstwa należyte odniesie posagi.»

Kiedy się do wygranej hardy Turczyn bierze,

Sześćdziesiąt dział burzących przeciwko kwaterze

Kozackiej wyrychtuje1290, a zwykłymi tryby

Rozwlecze nad naszymi swe szyki, że gdyby

Kozaków posiłkować we złej chcieli toni,

Od onych wojsk niezmiernych wstręt1291 mieli z ustroni.

Widzi dobrze Chodkiewicz, na co Turczyn godzi;

Więc w pole sześć usarskich chorągwi wywodzi,

Kędy i sam w tysiącu swojego wyboru

Czołem do kozackiego obróci taboru,

A oraz i lisowskie z szańcu ruszy roty.

Tak stał w miejscu, czekając Marsowej roboty.

I podczaszy gotowy w swojej bronie czeka;

Wejer się z Denoffami szańcami opieka1292;

Lecz nim się wrzawa pocznie, do Kozaków zbieży

Chodkiewicz i ukaże, co na czym należy;

Nie da w pole wychodzić, aż gdy się przesilać

Owa pocznie armata, aż przestanie strzélać,

Aż się da okazyja, przybliżą poganie,

Toż wy z czoła, ja z boku wsiędziem, prawi1293, na nie.

Wtem Osman niecierpliwy każe palić działa;

Zaćmił słońce gęsty dym, ziemia z gruntu grzmiała,

Rozlegają się góry i przyległe lasy

Niewytrzymanym trzaskiem, strasznymi hałasy.

Tak twierdzą, jam tam nie był, że z onego grzmotu

Kilka ptaków na ziemię spadło, zbywszy lotu;

Dzieli się Dniestr na dwoje, że mógł każdy snadnie1294

Obaczyć mokry piasek i kamyki na dnie.

Jęczą skarpy1295 głębokie, zapadłe doliny,

A okopciałe skały równają kominy.

Grom słuch odjął, a oddech siarczyste otręby,

Wzrok dym, że sobie ludzie palce kładli w gęby.

Twierdził to i Chodkiewicz, że jak począł z młodu

Wojnę służyć, takiego huku, dymu, smrodu

Nie uznał, jakim nas dziś głuszy, ślepi, dusi,

Kiedy się żwawy1296 Osman o Kozaków kusi.

Tylko też było szkody z onej srogiej burze;

Bowiem ci w swoich szańcach siedząc jako w murze,

Tak szkaradą1297 kul gęstwą, która się tam zwali,

Jednego tylko z swoich junaków stradali1298.

A skoro kilka godzin bez wszelkiego skutku

Grzmi Osman, każe się swym zmykać pomalutku;

Jeśli się tam jeszcze kto morduje z tym światem,

Dorznąć go, a te działa wszytkie z aparatem

Wprowadzić do taboru, wygnać niedobitki,

A tak podciąć giaurom twardoustym łydki.

Już umilknęły działa, już nie ryczą smocy1299,

Kiedy tyran zajadły wszytkie wywrze mocy,

Żeby obóz kozacki, ze czterech stron prawie1300

Obegnawszy, w tak strasznej wziąć go mógł kurzawie.

Dopieroż Turcy wałem ruszą z góry ku nam,

Tusząc, że się Kozacy, tak gęstym piorunom

Oprzeć nie mogąc, albo zginęli do nogi,

Albo swoich taborów opuścili progi;

Choć, jako się wspomniało, nie bez bożej łaski,

Jeden tylko Wasili zabit w one trzaski.

Nie rozsypką, jak pierwej, kolano z kolanem

Inaczej się chcą pisać dzisia przed Osmanem,

Który z najwyższych szczytów onej góry długiej.

Będzie sam swych rycerzów karbował1301 zasługi.

Zielona go chorągiew, choć z daleka, znaczy,

Skąd każdego w tym polu swym okiem obaczy.

Długo leżą Kozacy, jako więc zwykł łowiec

Na lisa i wilk, kiedy widzi stado owiec,

Nie pierwej ten wypada, tamten zmyka z smyczy,

Aż się zbliżą, aż będą pewni swej zdobyczy;

Tak Kozacy swego się trzymając fortelu,

Nie pierwej się objawią, dokąd im na celu

Nie stanie nieprzyjaciel; toż mu ogień w oczy

I z dział, i z ręcznej strzelby sypą, a z uboczy

Zawadzi w nich Chodkiewicz i o gołe brzuchy

Skruszywszy drzewa, sroższej doda zawieruchy,

Gdy dobywszy pałaszów, jako lew z przemoru1302,

Pierwszego bisurmanom przygaszą humoru.

Zapomni się pogaństwo i strasznie się zdziwi,

Ze Kozacy strzelają i że jeszcze żywi,

Że ich wszytkich burzące nie pogniotły działa;

Smutnie przeto zawywszy swoje hałła! hałła!

Skoro ci jeszcze do nich wysypą się gradem,

Naprzód im czoła strachem podchodziły bladem;

Potem, kiedy Chodkiewicz wsiędzie na ich roje,

Ze łby1303 im ostrą szablą zdejmuje zawoje,

Zwątpiwszy o posiłkach, zwyczajnego toru

Dzierżąc1304 się, uciekali do swego taboru.

Nie pomoże Mahomet i carska powaga:

Gdy śmierć chwyta za garło, gdy się serce strwaga,

Żadne względy nie idą, jeden strach ma oczy.

Jak znowu krwią pogaństwo pole uposoczy,

Bo naszy i Kozacy, co im staje siły,

Sieką, kolą, strzelają bojaźliwe tyły.

Targa włosy na głowie, gryzie sobie palce

Zjadły Osman, żurzy1305 się na swoje ospalce.

Już nie wierzy, żeby był Mahomet na niebie;

I swych, i nieprzyjaciół, i znowu klnie siebie.

Potem się zapomniawszy, kiwa tylko głową,

Kiedy Turcy, osobą gardząc cesarzową,

O jego się tak blisko ocierając strzemię,

Uciekają, na koniec pięścią tłukąc w ciemię

Od gniewu, i samemu przyjdzie się rozgrzeszyć,

Przyjdzie i nieprzyjaciół niestetyż rozśmieszyć,

A uchyliwszy onej prześwietnej grandece1306

Uciec z pola, seklowi1307 wyrzuciwszy lejce,

Zwykłe swoje ozdoby, forgi1308, pierza kinąć1309,

Wszytkich by chciał uprzedzić, wszytkich by chciał minąć.

Ale póki w polu stał, jeszcze się wstydali,

Jeszcze się jakokolwiek Turcy opierali;

Skoro uciekł, skoro się do namiotu schował,

Wszytkich w drogę rozgrzeszył i licencyjował1310.

I armaty odbiegli, część tylko zawczasu

Umknęli jej puszkarze, nim do dutepasu1311

Przyszło; więc że każde z nich przykute łańcuchem

Do drzewa, ani radzić mogło się obuchem,

Koła w trzaski i w drobne porąbawszy sztuki,

Działa w Dniestr rzucą z skały ze ściętymi buki.

Ale nie tu szczęśliwa wiktoryja stanie;

Bo skoro z pola w obóz uciekli poganie,

Nie dając im odetchu, ale stopy w stopy

Kładąc, weszli i naszy za nimi w okopy.

Tam gdzie w pięknej równinie i przez małe pole,

Tak barzo Zaporożec Turków w oczy kole;

Tam póki pogan sieką i namioty krwawią,

Póki łupem nieszczęsnym naszy się nie bawią,

Póty ci uciekają i by chcieli byli

Szczęścia zażyć zwycięzce, więcej by sprawili

Przez ten jeden dzień, niźli przez czterdzieści całe;

Mogliśmy, mogli skrócić dziś Turki zuchwałe,

Już namioty zrucają, już konie od kołów

Biorą, już pędzą stada mułów i bawołów,

Już się wszyscy sowitą1312 obłowią zdobyczą,

Już w pogańskich obozach imię Jezus krzyczą;

Już do wielkich wezyrów, do agów, do baszy

Wieść przyszła, że już wzięli ich tabory naszy;

Pełno tumultu, pełno na wsze strony trwogi,

Ci się juczą na drogę, ci się grzebą w stogi;

A naszy, nie przestawszy skrzyń i wozów łupić,

Dali czas, ach dali czas, pogaństwu się skupić!

Które gdy ich zastanie na paszy i lepie,

Zajmuje ich rozsypką jak bydło na rzepie.

Kto legł, leży; lecz kto się żywcem dostał w ręce,

W srogim bólu umierał i w okrutnej męce.

A ostatek skoro się łupami obciąży,

Pójdzie w nogi i na swe stanowiska tąży.

I tak ci Zaporowcy, z naszych ciurów zgrają,

Kiedy więcej zdobyczy niż sławy patrzają,

Skropiwszy bisurmańskie swą krwią stanowisko,

Przegrali, uczynili z siebie śmiechowisko.

Już był przed Chodkiewiczem poseł z tak wesołą

Nowiną, że Kozacy z naszych ciurów smołą1313

Wzięli obóz pogański, i tylko już z nieba

Łaski bożej, a ludzi na posiłek trzeba.

Z tym śle rączo Sajdaczny do hetmanów, żeby

Żadną miarą kawałka nie upuszczać z gęby,

A zwłaszcza kiedy w polu nie ma ich co bawić,

Niech co rychlej pomogą bisurmanów dawić1314.

Przerażony na sercu Chodkiewicz w tej chwili,

Pojźry w niebo i widzi, że się słońce chyli;

Nie zda mu się wojsk ruszać już ku samej nocy,

Wpaść w labirynty miasto1315 niewczesnej1316 pomocy,

Czując to, co się stało, prorockimi duchy1317,

Że Kozactwo z ciurami jak na miedzie muchy,

Jako ptacy na zobi1318, padną na bogatém

Łupie, a Turcy mogą pokrzepić1319 się zatem;

Obroń Boże żałoby z tak nagłej pociechy,

Im barziej słońce piecze, prędzej zmokną strzechy.

Stąd wierzyć, że wodzowie i boży hetmani

Święte mają anioły, którzy niewidziani

W takowych raziech zdrowe dyktują im rady;

Ale i ten może być pisany w przykłady.

Więc, że jeszcze przed swoją na koniu stał broną,

Otoczony dzielnego rycerstwa koroną.

Z serca westchnie i ręce obie w niebo dźwignie,

A łza mu łzę po twarzy gorąca poścignie.

«Twoja chwała, o wielki Stwórco świata! — rzecze,

Gdziekolwiek słońce okiem przezornym zaciecze,

I w niebie, i na ziemi, i na morskiej toni

Na wieki wieczne swego światła nie uroni.

Tobie, cokolwiek na tym podniebnym obszarze

Z prochu wstaje; w twej mocy piszą inwentarze1320

Wojny nasze; ty na nich cieszysz, ty zasmucasz;

Ty królów na tron sadzasz, ty ich z tronu zrzucasz,

Ty, jeśli mówić może proch śmiertelnej nędze,

Igrasz, Boże, swą siłą w ludzkiej niedołędze;

Tobą słabi dużeją1321; dużych mdli1322 twa siła,

Co niebo rozpostarła, ziemię zawiesiła,

Którą świat stoi, którą poczekawszy daléj,

I niebo się, i ziemia, i morze obali.

Teraz, o wielki Boże, za takowe posły

Przym1323 dziękę uniżoną, że tyran wyniosły

Myli się w swej imprezie1324, szwankuje w swej bucie;

Możeć co rość tysiąc lat, a upaść w minucie.

Więc, o jedynowłajco, nad rąk swoich tworem,

Zruć go z pychy do końca z Nabuchodozorem1325,

Nasyć go tej ohydy, niechaj tymi pęty

Brzęczy, które zniósł na nas; niech trawę z bydlęty

Pasie, kto się śmie równać, krwią bywszy i ciałem,

Z tobą, Bogiem wszechmocnym, wiecznym, doskonałym!

Spraw należytą sobie cześć garścią swych ludzi,

Której żaden czas i wiek żaden nie wystudzi;

Zruć tę sprośną bestyją, co śmie dźwigać piętę

Ku niebu, na cielesnych wszeteczeństw ponętę

Świat łudząc; skrusz jej rogi, a schyliwszy grzbieta,

Zdepc, niech twej czci nie kradnie z Turki Mahometa!»

Tak się modlił Chodkiewicz; a ogniste słonie1326

Zachodzi i w głębokim morzu znowu tonie.

Idzie na wczas co żywo; wszytkich noc ogarnie;

Już lampy i wieczorne pogasły latarnie;

Sam tylko Osman nie spi, płacze, biada, nuci;

Wstyd go samego siebie, że się tak poszpoci;

Ze sromotnie uchybi przodków swoich sławy,

Coraz to gorzej miasto szwankuje poprawy.

Na toż przyszedł trud jego i tak trudne drogi?

Późno w głowie muftego1327 rozbiera przestrogi1328;

Widzi, że nic tak mocno na świecie nie stało,

Żeby się od słabszego wywrotu nie bało.

Sto lat twardy dąb roście, a jednej minuty

Ostrą ścięty siekierą przychodzi do zrzuty.

Żadna rzecz najwyższego dojść nie może szczytu,

Gdzie by mogła mocno stać; żadna rzecz dosytu

Nie ma, i skoro w górze swej stanie nadzieje,

Też ją koła, też nazad cofają koleje;

Ale sporzej: bo gdzie się człek piął przez półroka,

We mgnieniu, że tak rzekę, na dno spadnie oka!

Widzi onych rycerzów i waleczne chłopy,

Których ręką ostatek wziąć miał Europy,

Z których ręku, nie polskie, ale ziemie całéj,

Jego cesarskiej skroni laury czekały,

Gdy sromotnie przed chłopstwem i naszymi ciury,

Przez swoich się namiotów wywracali sznury,

I by ich nie ciemna noc zachowała w mroku,

Trudno by się wysiedzieć mieli i w tłomoku.

Tak duma smutny Osman i nie zmruży oka

Całą noc; wstyd go srodze, że spadł z tak wysoka,

Gdzie serca niesytego wyniosły go buje1329.

A już dniowi ciemna noc świata ustępuje.

Skoro ją z nieba słońce promieniste spłasza,

Chodkiewicz też kolegów do rady zaprasza,

Gdzie dalszej wojny progres1330 dawszy do uwagi,

Powie, że zbyć nie może z serca swego zgagi1331,

Nie może znieść z imienia polskiego ohydy,

Dokąd się w polu z tymi nie spróbuje Żydy,

Dokąd Marsem otwartym, puściwszy się ściany

Obozowej, nie spatrzy1332 fortuny z pogany;

Bo jeśli dłużej będziem w tym leżeć rosole1333,

Skoro wojsko zgłodzimy, nie będzie z kim w pole;

I tych, którzy u Brahy niepotrzebnie ślęczą,

Ruszyć, niech w obóz wnidą, niech się z nami zręczą1334.

Tak rozumiał Chodkiewicz, ale na to zgody

Nie było, żeby Polskę w niepewne zawody

I jej zdrowie, jakoby gołego na zyzie1335,

Stawiać na niestatecznej fortuny decyzie1336.

Czego żałować możesz, a poprawić wiecznie

Nie możesz, na wątpliwy los nie każ bezpiecznie.

Na to jednak zezwolą, żeby ci, co w Brasze

Na załodze1337 leżeli, weszli w szańce nasze;

Drudzy radzili w nocy, kiedy spią poganie,

Wywieść wojsko z obozu i uderzyć na nie;

Ani tam straż, ani tam posłuch1338 chodzi w pole,

Tak bezpieczni w obozie, jako i w Stambole,

W liczbie wielkiej ufają, trzymając to o niéj,

Że ich i w nocy samym pozorem obroni;

Więc nim się ci obaczą, nim ze snu rozmarzną1339,

Naszy ich jak baranów nakolą i narzną,

Ani się będą mogli skupić ani sprawić1340

Ani w cieśni gotowym Polakom zastawić.

Ciemny ich mrok i nagły strach porazi, bo się

I we dnie, nie rzkąc1341 w nocy, nie znają po głosie;

Turcy, Grecy, Arabi i Murzyni czarni

Różnym mówią językiem; chybaż przy latarni

Będą się poznawali, a skoro ta zgasła,

I z twarzy się nie będą mogli znać, i z hasła.

W janczarach ich potęga zawisnęła, i ci,

Dosyć ich mało było, na poły wybici.

Dzida pieszo nie służy; nie dosiędą koni;

Czy by siodła, czy suknie wprzód macać, czy broni?

Co wiedzieć, gdzie się udać wypadszy z pościele,

Trudno poznać, gdzie swoi, gdzie nieprzyjaciele;

Żadnej tam gotowości, już to rzecz jest pewna;

Żadnej nie masz przestrogi; spią wszyscy jak drewna.

Z czym nam się ofiarują, nie lutując1342 pracy,

I chcą chętnie przodować Polakom Kozacy.

Działa naprzód ubiegą i nic nie opożdżą1343,

Gdy je albo obrócą, albo je zagwożdżą,

Razem sterty zapalą i z beczkami prochy

I tym ogniem strwożone zaślepią pieszczochy.

Tedy łby rozespane dźwignąwszy od betu,

Mają naszym żołnierzom dotrzymać impetu?

Przed którymi choć we dnie, choć w polu, choć w kupie,

Pierzchają, i trup pada sromotnie na trupie.

Nie żelaza, nie ognia, ale w swym obozie

Głosów polskich nie zniosą, i aż na przewozie

Oprą się Donajowym, gdzie i promu chybią,

Kiedy ich tam dogonią i naszy ich zdybią.

Już niemal wszyscy na to stosują swe wota1344

Prócz Chodkiewicza; jemu nocna się robota

Nie podoba, inaczej od inszych rozumie:

W dzień się chce bić, w nocy kraść wygranej nie umie.

Dał potem i racyje1345, że ciemności nocne

Tak nieprzyjacielowi, jako nam pomocne.

Wprzód się pytać, niźli bić; a nuż ów uprzedzi,

Poznawszy go po głosie, miasto odpowiedzi?

Noc oczy, uszy weźmie wrzask, że wodzów ani

Znaków obaczą; a to kto im, proszę, zgani,

Kiedy zwykłym łakomstwem, dla samej rabieży1346,

Wojsko się po tureckich obozach rozbieży?

Albośmy nie widzieli wczora przed wieczorem,

Choć we dnie, choć pod starszych i wodzów dozorem,

Że ledwie weszli w obóz, padli jak na ledzie

Na łupie, a mężniejszy zginęli na przedzie.

Jeszczeż to jakokolwiek hołocie ujść maże,

Ale polskich żołnierzów obroń, mocny Boże!

Kozacy naprzód pójdą? Ci-ć to, że zdobyczą

Wszytkie zyski i sławę, i korzyści liczą,

Zaraz srebro łakome zeżmie1347 serce chłopu.

Kto wie, jeśli gdzie rowu nie masz i przekopu?

Kto ręczy, że spią wszyscy, że nie masz zasadzki?

Zawsze zdradzie podległy nocy i omacki,

I pomóc, i zaszkodzić w obie mogą stronie1348,

A przecie zwykle mniejszą większa kupa żonie1349,

Ile1350 w mroku; bo we dnie jedna mężna ręka,

Gdy widzi, kogo bije, stu tchórzów ponęka.

Lepiej, rzecze, mym zdaniem, zabawić się wałem,

Gdy się wam nie zda, z nimi szykiem potkać całém

I bohatyrskim trybem, nie w noc, nie ukradkiem

Zwyciężyć, ale jasne słońce mając świadkiem.

Starych szańców poprawić, nowe suć1351, gdzie trzeba,

Aza nam zdarzą lepszą okazyją nieba

I czego dziś szukamy, samo w ręce wpadnie;

A ci swoim ciężarem będą, da Bóg, na dnie!

Tu się rada rozeszła; poganie też cięgą

Tak znaczną ochrostani1352, do czasu ulęgą,

Żałosną nader sprawę, rzecz sromoty pełną,

Wspomni Muza; trudno słów uwijać bawełną,

Trudno milczeć, kędy się prawdę pisać rzekło,

Co na naszych brzydki grzech i hańbę wewlekło.

Naonczas, gdy Polacy minęli Dniestr bystry

I Osman też już przebył z Donajem Sylistry,

Wielkie ludzi wołoskich zgarnęło się mnóstwo,

Opuściwszy majętność i dom, i domostwo,

Żony tylko a dzieci, a co droższe sprzęty

W taką burzą, w tak straszne wywieźli odmęty.

Wolą się pod fortuny naszej cieniem tulić,

Niźli szable z pogany na chrześcijan spólić1353;

Wolą cierpieć głód, niewczas, zimno, poniewierki,

Wyglądając w tym polu obojętnej bierki1354

Marsa krwawego; wolą na ostatek ginąć,

Niż się wiecznie w pogańskiej niewoli ochynąć1355.

Więc pod górą, na której zamek stoi stary

Chocimski, ubożuchne rozbiją kotary1356,

Czekający o wodzie i suchara skórze

Dekretu, jaki o nich napisano w górze;

Bo dla1357 ubóstwa, które zwykło cnocie wadzić1358,

Nie mogli się nikędy do miasta wprowadzić.

Ktoś, ale nie możono dopytać się, kto by

Był tym ktosiem, chociaż go wszelkimi sposoby

Szukano, człek bezbożny i zdrajca wierutny,

Głos po naszym obozie rozsiał tak okrutny,

Że hetman z komisarzmi w skrytej zawarł radzie

Wyciąć Wołoszą, co nam tu siedzi na zdradzie;

Bo ledwie co pomyślim, wszytkiego docieką,

Wszytko przez pobratymy do Turków wywleką;

Żaden fortel nie płuży1359, żaden do efektu1360

Nie przyjdzie; więc tych frantów zgolić bez respektu,

Wyjąć węża z zanadrza i tę wesz z kołnierza.

Takie echo kiedy się po wojsku rozszerza,

Zaraz i wódz gotowy z tejże wyszedł kuźni.

Tedy wszyscy ciurowie i pachołcy luźni,

Wiedząc, że grzech takowy bez pomsty uchodzi,

Im się nań większa kupa, większa liczba zgodzi,

Wprzód się schodzą na bazar1361, gdzie zażywszy gochy1362,

Bieżą znosić hultaje — niewinne Wołochy,

Którzy Polaki widząc i swoje patrony,

Do żadnej się chudzięta nie biorą obrony.

Rzucą szable na ziemię tym katom pod nogi;

Nie wiedzą, przez co padli na tak straszne wrogi1363;

Nieba, ziemie i wszytkich związków ludzkiej wiary

Wzywając, o przyczynę pytają tej kary.

Bogiem świadczą niewinność; toż przez wszytkie względy,

Przez spólnej chrześcijańskiej religiej obrzędy

Płaczą, żebrzą litości, proszą krótkiej zwłoki,

Żeby łzami podobno ruszyli opoki;

Jeżeli już umierać muszą od ich ręki,

Żeby dzieci i małe obłapili1364 wnęki1365.

Ale serca stalnego, zakamiałych1366 uszu

Nie ruszą; na zmyślonym skoro karteluszu1367

Dekret w rzeczy1368 hetmański herszt onej gawiedzi

Przeczyta, toż do mordu! Strumieniem się cedzi

Krew niewinna tych ludzi; niebiosa przenika

Żałosny krzyk i tronu boskiego się tyka;

Pomsty woła; lecz na to wszytko hultaj głuchy,

Jeden wzajem drugiemu dodawszy potuchy,

Siecze, rąbie bezbronnych; kole, kędy może;

Nie dba na płacz, na modły, owszem gorzej sroże.

Skoro wytnie mężczyzny i położy śniatem1369,

Na białą płeć i starców obciążonych latem

Wywrze ślepą wścieklinę; jakby nieme głąbie1370

Równo dziady z babami w krzywe karki rąbie;

Na łeb drugich zrucano z chocimskiego mostu,

Kędy już ani maści, ani żywokostu1371

Potrzeba, bo każdy z nich nie bywając na dnie,

Po hakach1372 się w kawałki roztrzęsie szkaradnie.

Dziewki, biednych rodziców nieszczęśliwa piecza1373

(O jakoż często błądzi opatrzność człowiecza,

Kiedy znika nieszczęściu, nierówno go głębiéj

Ślepy strach w niespodziane nagania przerębi),

I te się przed pogaństwem ukrywając z świętą

Czystością, padły dzisia na żądzą przeklętą

W oczach ojców i matek, albo na umarłem

Ich ciele postradały czystości i z garłem.

Tak więc owca, gdy do psa przed wilkiem uciecze,

Na myśl jej to nie padnie, że się i pies wściecze;

Tak bojąc się nieboga wilków i niedźwiedzi,

W garło śmierci i swojej wlazła samojedzi1374.

Oddzierano od piersi niemowiątka ssące

I bez wszelkiej litości, na co matki drżące

Z okrutnym serca bolem poglądać musiały,

W drobne kęsy o twarde roztrącono skały.

Pełno krwie, pełno wszędy konających stęku.

Godna robota wierę1375 chrześcijańskich ręku!

Na koniec się w posoce uszargawszy po pas,

Zostawują trupy psom i krukom na opas,

Zrabują, co tylko jest, i pełni korzyści

Wracają, jakby Turka znieśli, chłopi czyści!

Rzecz tak haniebną skoro Lubomirski słyszy,

Wszytkim milczeć rozkaże i chce to mieć w ciszy;

Niechaj Chodkiewicz sprawy tak szkaradej1376 nie wie,

Gdyż by na miejscu umarł bez wątpienia w gniewie

(Kolerze1377 był podległy starzec ten z natury);

Pewnie by do jednego kazał wiesić ciury.

Tak mówił Lubomirski i sam nie bez gniewu

Każe z nich kilkunastu wnet przysądzić drzewu,

Przy licu na gorącym porwanych terminie1378;

Aleć nie wyrównała ona kara winie;

Aż sam Bóg, sprawiedliwy w krótkim czasie sędzi,

Słuszną plagą krzywdę swą, owych krew opędzi.

Sroższym być podczaszemu sędzim należało,

Żeby po nim dekretu już nie poprawiało,

W tak jawnej krzywdzie, niebo; najmniej by nie zgrzeszył

Największą surowością; ale się pospieszył

K’woli Chodkiewiczowi, żeby go nie ranił

W serce; prędko i cicho tak srogi grzech zganił.

O jednę w Rzymie głowę czterysta głów legło,

Żeby tylko zabójcę w tym rzędzie dosięgło,

Kiedy się wszyscy przeli; bo wielkie przykłady

Bez niesprawiedliwości nie bywają rady.

Nic to pomście za taki eksces nie przeszkadza

Do słuszności, choć tam co krzywdy się zawadza.

Osman też, skoro kilka dni minie tej burzy,

Znowu się na umyśle miesza, znowu żurzy1379,

Wracając do pierwszego serce swe uporu,

Chce Kozaków koniecznie wykurzyć z taboru;

A widząc, że ci mocno dzierżą swe osiedle,

Każe z góry obozu część ruszyć i wedle

Kozackich wałów ciągnąć na płaskie równiny.

Lecz nalazł bies sąsiady, trafił przenosiny,

Bo Zaporowcy, dobrze znając tych rycerzów,

Tylko sobie na szańcach podniosą kołnierzów,

I w tę stronę nośniejszych przetoczywszy działek,

Ochotnie grać pomogą dla zabawy gałek;

Abo czym sąsiadowi sąsiad zwykł wygadzać:

Dadzą ognia, i poń się nie trzeba przechadzać1380.

Lecz nie tu jeszcze stanął; czegoś głębiej siąga

Osman głową, gdzie indziej wszytkie myśli sprząga,

Żeby nas choć przez nogę1381, gdy nie może jawnie,

Pokonał, o tym radzi z swoimi ustawnie1382.

Więc opryszków podolskich kilkunastu złotem

Przekupi, i przysięże, że więcej da potem,

Żeby mogli założyć ognie w nasze sterty.

Nie cesarskie zaprawdę tak szpetne oferty!

Prawda, żeśmy się Rusi nie strzegli łakoméj;

W obozie też pełno sian, pełno było słomy;

Mógłby czego narobić, ten, co mieszki rzeże.

Nigdy szwanku nie uzna1383, kogo sam Bóg strzeże:

Bo jeden z tych najmitów, z Rzepnice wsi rodem,

Wpadł Kozakom w garść, kiedy przed słońca zachodem

Skradał się do obozu; siarczane też knoty

Wydały niecnotliwe myśli i roboty.

Potem widząc, że pójdzie na gorętsze pytki1384,

Że mu pewnie popsują na abuchty1385 łydki,

Cisnął złoto i wszytkich towarzyszów wydał,

Których się Osman na to najmować nie wstydał,

Przyznał się do wszytkiego, co im dał we złocie,

Co im więcej po takiej obiecał robocie.

Odtąd pod garłem w obóz zabroniono Rusi,

I siła ich niewinnie ginęło; bo musi

Cokolwiek się przymieszać niesprawiedliwości,

Gdzie, jakom rzekł, o przykład wielkiej idzie złości.

Więc otrąbią surowo, żeby razem z hasły

Wszytkie ognie w obozach i w bazarach1386 gasły.

Wielkiego Osman żalu i sromoty zażył.

Tedy monarcha świata kraść się już odważył,

On, co się obiecował zaplwać i zaciskać!

Co gorsza, gdy nic nie mógł i tą drogą zyskać,

Że słabe ma żelazo, ogniem jako pczoły1387,

Lecz kradzionym, wojować chce nieprzyjacioły.

Jeszcze patrzał pryncypał na swoje najmity,

Gdy po palach wisieli, jakby rzekli: i ty

Godzieneś z nami pala, szubieńce i knotu;

Bo ich dobrze widzieć mógł poganin z namiotu,

Kiedy się naszy takim mieszają rozterkiem,

Weweli, co był dawno przyjechał z Szemberkiem,

Tęskni w zamku chocimskim, a skoro postrzeże,

Widząc z wysokiej, co się w polu działo, wieże,

Że Polacy jak żywo o pokój nie proszą,

Że Turków na każdy dzień biją, wodzą, płoszą,

Śle często do hetmana, żeby mógł z odpisem

Do wezyra odjechać; ale umiał z lisem

Chodkiewicz; więc skoro czas upatrzy po temu,

Każe z zamku przed sobą stanąć Wewelemu.

«Kiedyć się — rzecze — bracie, przykrzą mury nasze,

Wolno i dziś w boży czas pod swoje szałasze!

Do wezyra nie piszę w ustawicznej wrzawie,

I czas mi trudny nie da, i nie masz co prawie;

Ustnie mu zdrowia życzę, a jeśli chce szczerze,

Jako powiadasz, z nami zawierać przymierze,

Nie gardzimy; w oboje gotowiśmy razem:

Lub piórem wojnę kończyć, lub ostrym żelazem».

«I ode mnie się pokłoń, Lubomirski przyda,

Niech z nami jawnie idzie, niech nie grzebie Żyda1388;

Raz pokojem, a drugi obsyła nas mieczem;

My jako pokojowi, tak wojnie nie przeczym.

Niech nie skacze jak sroka od strzechy do drzewka.

Nie poszła ta ślepemu Hussejmowi siewka1389,

Co nam łzami cesarskie myć kazał napiętki,

Żebyśmy mieć do domów powrót mogli prędki,

Jeszcze haracz postąpić; a toż on je ziemię,

A my jak psów bijemy bisurmańskie plemię.

Jeśli wystać1390 a targiem chce z nas co wziąć potem,

Niechaj głowy daremnym nie trudzi kłopotem.

Rychłej mu włosy spadną z opleśniałej brody,

Niż go takie potkają na tym miejscu gody.

Szczodry krwią, lecz nie swoją, radby cudzą łapą

Grzebł kasztany z popiołu, malowaną kapą

Grzbiet odziawszy; gdy drugich łupią, woli czekać,

Patrząc przez perspektywę, jeśli już uciekać.

Ale tak, jeśli nie tchórz, tu na bliskiem błoniu,

Jeśli chce pieszo, jeśli czekam go, na koniu,

Na ostrą-li kopią, na pałasz-li goły,

Przy nim brak1391; wszak z rycerskiej wyzwolony szkoły!»

Z tym odjechał Weweli. a Mars jako znowu

Przypada do stalnego na ciało okowu.

Na cóż darmo czas trawić? I żołnierz zalega

Pole, i stradna1392 jesień o zimie przestrzega.

Wojny chocimskiej część szósta

Między naszym obozem a kozackim wałem

Lermunt się oszańcował z swoim pułkiem całém;

Przydał1393 Węgrów do niego litewski marszałek

I książę na Zasławiu, i Jelski; i działek

Polnych tam kilka weszło; a gdy nowe cwykle1394

Osman w polu obaczy, naprzód każe zwykle

Straszne toczyć machiny i z odległych krzaków,

Żeby ich nie odbito, strzelać na Kozaków

Ale bez wszelkiej szkody; na Denoffy potem

Ogromnym niespodzianie uderzy obrotem.

Gdy Lermunt z pomienioną tych panów piechotą

W bok ich sparzy, musieli umykać z sromotą1395,

Że się darmo o one kusili reduty.

A wżdy przecie humoru nie tracąc i buty,

Palą z dział przeciw samej Lubomirskiej branie,

Dosyć z bliska, bo naszy kule po majdanie1396

Zbierali, a co większa, tak szkodliwe wióry

Przenosiły i namiot, w którym leżał chory

Królewic; więcej szwanku w ludziach ani w bydle

Nie było. Stał Gliniecki na tym prawie skrzydle,

Trzymając straż placową, wódz usarskiej roty;

Tego skoro siekane namacają gloty1397,

Skoro zginął Jarczewski towarzysz i koni

Kilka padło w szeregach, na bok się kęs skłoni.

Turcy też oglądawszy wkoło nasze wały,

Do swego się obozu wrócili i z działy.

Nazajutrz, skoro Tytan1398 kraje obiegł spodnie

I nad tym horyzontem swe zażegł1399 pochodnie,

Co żywo się do robót, i Mars też swych ludzi

Ze snu do krwie, do zbroje, przez trąbę obudzi.

Śmierć z kosą na musaty1400; nieszczęśliwa Parka

Niejednemu zbiegłego dotrząsa zegarka.

Rozkazał był Chodkiewicz, tocząc obóz zrazu,

Wały sypać nakoło, lecz jego rozkazu

Nie słuchali rotmistrze pieszy, choć im w sznury

Rozmierzył; jeżeli też począł dłubać który,

Do połowy nie skończył, że na cztery stopy

Wgłąb i wszerz tylko były one ich okopy;

Niepodobna1401 się im rzecz zdała, żeby nagi

Poganin miał przyść kiedy do takiej odwagi,

W wiotkie suknie i w cienkie ubrany koszule,

Narażać się na ognie, na strzelbę, na kule.

A ci skoro okrzykną Lubomirską bronę1402,

I wszytkie nasze siły zgarną w tamtę stronę,

W skok uczynią rewoltę1403, a zbiwszy obrońce,

Lotnym wpadną piorunem na wspomnione szańce1404,

Sladkowski i Życzewski tamtej ściany strzegli,

Oba pieszy rotmistrze, oba razem legli;

I chorągwie, i ludzi z ohydą szkaradną

Stracą; nie przestrzegli ich Turcy, kiedy spadną;

Bo gdy nie jak w obozie, nie jako na wojnie

(Ledwie by tak w swym domu uszło żyć spokojnie)

Poczynają, ni warty, ni strzelby gotowéj

Mając, spali w kotarach1405 pod czas południowy.

Piechota też część spi, część na wale się iszcze,

Choć Turków pełne pole, choć ich bies opiszcze,

Zimne w budach muszkiety, szable zzasychały;

Dosyć kiedy chorągwie powtykali w wały.

Tak gdy się ubezpieczą, bez wszelkiego wstrętu1406

Wsiędą na nich i wytną poganie do szczętu;

Chorągwie wezmą, a łeb od każdego trupu

Oderzną, dla pewnego u cara okupu,

Jakoby nie hajduki i podłe usnachty1407,

Ale co najprzedniejszej naścinali szlachty.

Już Turcy tryumfują, nie czując odporu;

Już głębiej do polskiego biorą się taboru;

Już i insze piechoty tak straszną rubieżą1408

Strwagane uciekają i od szańców bieżą;

Aż Sieniawski, który straż w placu trzymał dniowym,

Przypadnie i wracać się każe zbiegom owym;

Wraz, kędy się pogaństwo suło1409 jako z kadzi,

Długie złożywszy drzewa, o bok im zawadzi,

Jednych dzieje1410, a drugich tnie ostrym pałaszem;

Tymczasem huknie trwoga po obozie naszém.

Larmo1411 głosi co żywo, już wiedzą hetmani,

Że dwa rotmistrze z ludźmi już w pień wyścinani.

Rad1412 by z dusze do tego przybył zamieszania

Podczaszy; lecz się i sam z pogaństwem ugania,

Które nań tym bezpieczniej, tym śmielej naciera,

Że się drugie już w naszych szańcach rozpościera;

Więc żeby nic i tamci nie mieli przed niemi,

Uderzą na Wejera siłami wszytkiemi.

Osobnym się był wałem Wejer oszańcował

Który mu Niderlanczyk Apelman budował,

Dziwnie dobrą robotą wedle nowej rezy1413.

Ten gdy nieprzyjacielskiej postrzeże imprezy1414,

Że nań godzi, nie każe swoim się wychylać,

Nie każe by najbliżej do poganów strzelać,

Tylko w garści gotowe trzymając muszkiety,

Czekać, rychło wał wezmą i miną sztakiety.

Jakoż przytarł tą sztuką Wejer ich rozpusty,

Bo Turcy rozumiejąc, że to już szańc pusty,

Że go bez krwie dostawszy swoimi osadzą,

Jakby na gotową rzecz, tak się weń prowadzą.

Więc ledwie łby podniosą, ledwo się ukażą,

Dadzą im Niemcy ognia i nazad ich zrażą.

Toż skoro w nich napoją piki i sztokady1415,

Im się mniej Turcy takiej spodziewali zdrady,

Tym ich więcej zginęło, tym sprośniej uciekli,

A Niemcy ich jak bydło gnali, kłuli, siekli

To ci tak; lecz i owi, co poczęli złotem

W naszym pisać obozie, zamazali błotem;

Bo gdy się urzynaniem głów hajduczych bawią,

I te błaznowie stracą, i więcej nie sprawią.

Sypie się ze wszytkich stron żołnierz zajuszony1416,

Konni w pole, a pieszy do wałów obrony;

Już w sprawie1417 regimenty na majdanie1418 stoją,

Już wstręt mają poganie, już więcej nie broją,

Już ich nazad1419 przez one tułowy bezgłowe

Młódź sarmacka za wały żenie1420 obozowe

I gęstymi przyległe ścieląc pola trupy,

Zrażą Turkom przed skokiem nienadane hupy1421.

Uciekli i sromotnie naszym dali tyły1422,

A świeże rany dymem powietrze kurzyły.

Nie przeto Osman smutny, nie przeto truchleje;

Owszem dziś obumarłe obczerstwia1423 nadzieje.

O marność, o nikczemność wszytkich myśli ludzkich!

Bo gdy ujrzy na kupie tylo łbów hajduckich,

Dwie chorągwie tak wielkie, jeszcze słyszy przytém,

Kiedy każdy o swoim powiada zabitym

Że ten był senatorem, ten był wojewodą,

Ten rotmistrzem (i błazna łacno1424 w pole wiodą;

Zgoła żadnej tam głowy nie zabito prostéj,

Lecz same urzędniki, grofy i starosty)

Wszytkiemu jako dziecię we trzech leciech wierzy

I już głupi sercem, swej pociechy nie mierzy.

Tedy owych osypie złotem przy pochwale,

A te łby każe rzędem powtykać na pale.

Jeśli mu się dostanie jeszcze więzień który,

Każe poznawać, kto był, z twarzy i z postury1425,

Albo jeśli też kiedy z łuku sobie strzela

Dla zabawy, inszego już nie szuka cela.

Jeszcze dzień był, jeszcze się nad światem nie trzęsła

Rosa, kiedy Chodkiewicz pozrucane przęsła1426

Szańców swoich naprawił, do której roboty

Zgarnął wszytkie niemieckie i polskie piechoty.

Zatem słońce zapadło; same tylko zarze1427

Świeciły, kiedy spraszać każe komisarze,

Którym to, co ustawnie1428 w piersiach swoich knuje,

Żeby dać Turkom pole, znowu proponuje;

Żeby wszytkie respekty, wszytkie względy minąć,

W Bogu ufność położyć i raz się ochynąć1429;

Już nam ludzie nużnieją1430; już prochu z ołowem

Nie staje1431; o królu coś słychać aż za Lwowem,

Który nim z szlachtą stanie nad dniestrowym brzegiem,

My będziem konie karmić, będziem strzelać śniegiem;

Co gorsza, siła1432 chorych, siła się wykrada;

Leda sobie przyczynkę do Kamieńca zada,

Tyleż Borysa1433 widać, i by ich nie trzymał

Dniestr, by ich i za Dniestrem Tatarzyn nie imał1434,

Ledwie byśmy przy trzeciej części już zostali.

Więc pyta, co by radzić? Co z tym czynić daléj?

Wszytkie zniosszy racyje, na końcu też powie,

Jako stary, Chodkiewicz, i jakie ma zdrowie.

Nie zda się komisarzom iść do tej rozpaczy,

Z pospolitym ruszeniem króla czekać raczéj.

Dopieroż gdy tak wojsko nużne1435, nieochotne,

Czego jawnym dowodem ucieczki sromotne;

Boga kusić nie życzą i wątpliwej kości1436

Wierzyć1437 zdrowia i drogiej Ojczyzny całości.

Jeszcze im tak strasznego nie trzeba syropu,

Po którym zaraz ożyć albo umrzeć chłopu;

Municyją Kamieniec może nas posilać;

Puszkarzom1438 też zakazać bez potrzeby strzelać;

Szańc nad mostem usypać, a kto nie pokaże

Twej kartki, niech nikogo nie puszczają straże;

Obóz dokoła zawrzeć1439, a tymczasem znowu

Chyżo posłać rączego do króla ku Lwowu.

I poganin ci sobie już tę wojnę przykrzy,

Niedługo ten miech sklęśnie; prędko się wyikrzy1440;

Kiedy co dzień, jak wiemy, ostatnią potrzebą

Przyciśnieni, wozami po lasach się grzebą;

Wytrzymać im, niechaj się jeszcze szturmem bawią;

Zdarzy Bóg, tylo tylko, co i dotąd sprawią.

Tu się z rady rozeszli, a że już ciemności

Padły, blachem1441 zgniecione rozprostują kości.

Aż Palczowski z królewskim listem jedzie, prawie1442

Na dobie1443; toż się znowu zejdą ku tej sprawie,

I ten, skoro krótkimi swą posługę słowy

Zaleci, powie: «że król zabawiał się łowy,

I właśnie szczwał zająca na Szczerzeckim chroście,

Kiedym mu list oddawszy, to oznajmił, coście

Kazali; ten w skórzane skoro pludry włoży,

W drugą zaraz ogary dolinę założy1444.

Jam też jechał do miasta, zbieganego szkapy1445

Nie chcąc przy nim mordować za psy i herapy1446;

Mrokiem wrócił do Lwowa i nazajutrz rano

List mi ten do gospody odźwiernym przysłano.

Wojska ma trzykroć więcej, niż my, pode Lwowem,

Z którym spi do południa, potem bawi łowem;

Że mię ni-ocz nie pytał, jam też nie brał czasu;

Wsiadłem na koń, schowawszy list do szabeltasu1447;

Iżem jednak zrozumiał z tamtych panów mowy,

Tęsknią i woleliby niewczas1448 obozowy,

Niż się włóczyć za królem k’woli onej sarnie,

Nieoszacowany czas utrącając marnie».

Na taką relacyją, ruszywszy ramiony,

Westchną wszyscy; Sobieski list on1449 otworzony

Przeczyta, gdzie się Zygmunt z ich powodu cieszy

I do nich, jak najprędzej będzie mógł, pospieszy,

We stu przeszło tysięcy komunnego1450 wojska,

Z Polski od Międzyrzecza, z Litwy od Bobrójska,

Byle przyszły powiaty; jakoż jest nowina,

Ze ich świeżo widziano gdzieś koło Lublina;

A co piszą o żywność, prochy i ołowie,

Jest dostatek wszytkiego, byle było zdrowie.

Pojźrą owi po sobie, toż kiwnąwszy głową,

Wyprawują Jarzynę z legacyją1451 nową;

Wypisują, jaka jest rzeczy naszych postać,

Ze trudno tak niezmiernej potencyi1452 sprostać

Tą garścią, którą bardziej nużą niedostatki

Żywności, niźli Turcy; lecz i tę na jatki

Mięsne wyda sam Zygmunt, kiedy mu psie gony

Milsze niż sława dobra, niż całość Korony,

Niźli syn; przynajmniej ten niech ma respekt jaki,

Jeśli wzgardził koronę, sławę i Polaki.

Tędy dnia i rannego nie czekając świtu,

Puścił cugle końskiemu Jarzyna kopytu,

Którego we stu koni prowadzi konwoju

Do Kamieńca, dla ordy zerek1453 i rozboju.

A już wszyscy śpią, wszytkich sen zasypał makiem,

Gdzie jedni przyszłe rzeczy figuralnym znakiem,

A drudzy przeszłe widzą; choć człek zmruży oczy,

Albo to albo owo na myśl mu się toczy

Ale skoro nad światem dźwignie głowę szumny

Tytan1454, herkulesowe minąwszy kolumny,

Skoro ziemi i wszytkim rzeczom postać wróci,

Pełen Osman nadzieje, wrzeszczy, zrzędzi, kłóci.

Całą noc mu się marzy, a on do swej woli

Giaurów ostrą bronią rzeże, ścina, goli;

A ilekroć się ocknie, każe warty pytać:

Rychło-li się dzień wróci? Rychło będzie świtać?

Zda mu się, ze noc roście1455, i co oczu przetrze,

Każe echem grubych trąb zagłuszać powietrze;

Każe w pole wychodzić wojskom, ale wprzódy

Tym, co same ścinali wczora wojewody.

Obyż setną część nasz król miał w sobie tej chęci,

W godniejszej by po dziś dzień zostawał pamięci!

Znał Chodkiewicz Osmana i co się weń wlewa,

Że jako prędko płacze, tak też prędko śpiewa;

Jako lada przeciwnym wiatrem się uśmierzy,

Tak kiedy po nim wionie, zaraz buje1456 szerzy.

I dziś pewnie sukcesu wczorajszego zechce

Spróbować, bo nie wytrwa, bo go w serce łechce.

Tak Chodkiewicz prorockim kiedy duchem wróży,

Każe się mieć na pilnej ludziom swym ostroży1457;

Każe trąbić gotowość, poosadzać wały;

Każe u dział puszkarzom przecierać zapały,

Zwłaszcza u nieboszczyka Życzewskiego fosy,

Gdzie wczora Turcy z trupów robili bigosy.

Toż skoro świt1458, pogańskie zastępy osuły1459,

Wziąwszy na postrach słonie, wielbłądy i muły,

Wygarnąwszy armatę z taboru na głowę1460,

Ale tej do Kozaków obrócą połowę.

Tam hołdowne piechoty, tam janczary wiodą,

Kędy w oczy sąsiedzi opłotni ich bodą.

Druga, kiedy robotę będą mieli w domu,

Pewnie, że na ratunek nie pójdą nikomu.

Lecz trafią na gotowych i wezmą odkosza

Janczary, Transylwani, Multani, Wołosza.

Chodkiewicz Sieniawskiego znowu Mikołaja

W placu stawia; sam za nim, jakoby z przyłaja1461,

W piąci u rot kopijnika; z swoją stał na przedzie;

Lewe skrzydło Zienowicz z Opalińskim wiedzie.

Zienowicz był połockim, Opaliński panem1462

Poznańskim, że źretelniej rzekę, kasztelanem.

Prawe Sapieha trzyma, z mężnym Rudominą,

Czekając, rychło ku nim poganie się chyną1463.

Tak rozumiał Chodkiewicz, ani się omylił.

Żeby po wczorajszemu naszym szyki zmylił,

O Lubomirską Turczyn uderzy się stronę,

Gdzie, gdy wszyscy giaurzy pójdą na obronę,

On tymczasem, lecz lepiej dziś przygotowany,

Obnażone z obrońców wczora weźmie ściany.

Już tam dział kilkadziesiąt ordynował wcześniej,

Niechaj ten ustępuje, komu będzie cieśniej.

Jakoż ledwie to hetman do swoich wyrzecze,

Kiedy pogaństwo dzidy wyniosszy i miecze,

Uderzą w tamtę stronę wszytką swoją mocą;

Drudzy na Życzowskiego szaniec się obrócą;

Już miną w jego placu Sieniawskiego czołem,

Gdy Chodkiewicz kilkakroć okrzykiem wesołém

Każe w nich Sieniawskiemu, co może mieć skoku,

Zawadzić i sam razem przybędzie mu z boku.

Wprzód chrzęst tylko i szelest słychać było cichy,

Gdy naszy ławą brali pogaństwo na sztychy;

Żaden swego nie chybi i trzech drugi dzieje1464,

Że im ciepłe wątroby kipią na tuleje1465;

Trzask potem i zgrzyt ostry, gdy po same pałki

Kruszyły się kopije w trupach na kawałki;

Pełno ran, pełno śmierci; więzną konie w mięsie,

Krew się zsiadła na ziemi galaretą trzęsie;

Ludzie się niedobici w swoich kiszkach plącą;

Drudzy chlipią z paszczeki posokę1466 gorącą.

Toż gdy przyjdą do ręcznej ci i owi broni,

Polak rany zadaje, Turczyn tylko dzwoni

Po zbrojach hartowanych i trzeba mu miejsca

Pierwej szukać, żeby mógł ukrwawić żeleźca1467,

A nasz gdzie tnie, tam rana; gdzie pchnie, dziura w ciele;

W łeb, w pierś, w brzuch, gdzie się nada, rąbią, kolą śmiele:

Tak okropnym i Turcy i naszy widziadłem1468,

Między młotem a między zostając kowadłem.

Co na to z dalszych szyków patrzali i z wału,

Już ledwo w drugim dusza rusza się pomału;

Raz bledną, drugi płoną; raz nadzieja, drugi

Strach im serca okrutny w ciasne wprawia fugi1469.

Turcy liczbie i ludzi ufają wyboru;

Ciż by mieli sromotę dziś uczynić wczoru1470,

Czoło wojska całego, którym świeżą skronie

Kwitnęły wiktoryją? Nie boją się o nie.

Naszy zaś garść swych widząc w zastępie tak srogiém

Samym się tylko cieszą1471 miłosiernym Bogiem,

Który w słabości moc swą pokazuje zwykle,

Że i tu butnych pogan w ich dumie uwikle1472.

Chodkiewicz, choć go starość, choć go słabość nęka,

Rzekłbyś, że to nie jego głos, nie jego ręka,

Tak swoich napomina, nieprzyjaciół bije;

Gdzie się tylko obróci, lecą głowy z szyje.

Już trzeciego Sieniawski mężny grzeje konia,

Sam krwią przemókł do nici, kiedy nań z ustronia

Spadnie Turczyn dorodny w okropnej posturze1473:

A długoż dokazować będziesz, psie giaurze?

Czas by też przestać! A wraz co siły nań przytnie,

Ale cóż? Szabla tylko po szyszaku zgrzytnie.

Chce powtórzyć, lecz przyszło rozstawać się z światem:

Bo mu łeb zdjął i z brodą Sieniawski bułatem1474.

Tak Sapieha na prawym z Rudominą boku,

Tak w lewym z Zienowiczem Opaliński, kroku

Pomykając, jako więc za staloną kosą

Suwa się chłop roboczy siekąc trawę z rosą.

Mąż z mężem się zderzają; lecą Turcy z łęku1475;

Pełno wzdychania, pełno konających stęku.

Słyszy to Lubomirski i nie czeka dłużéj;

Jeśli się komu zedrze chciwy chart z obroży,

Gdy go lis polem mija albo zając kusy,

Takie czyni serdeczny Lubomirski susy.

Koń pod nim skaragniady krwawe toczy piany,

Nozdrzem iskry z płomieniem pucha na przemiany.

Zanurzy się w zastępach bisurmańskiej zgraje,

Ręką bije, przynuką1476 ochoty dodaje,

A skoro już wytrzęsie z gładkich kopij toki1477,

Pałaszami tureckiej dosięga posoki;

Zamiesza ich jak w kotle, jako w garcu kaszę.

Sam koncerzem1478 znacznego w oczu wszytkich baszę

Obali. Toż co żywo kole, siecze, rzeże,

Bo Wejer z boku strzela i tyłu im strzeże.

Tam Piotr Lipski Araba upatrzywszy, który

Pod forgą1479 u złocistej żurawią missury1480,

Znaczny koniem po rzędzie i jedwabnej kiecy1481,

Wysokie miał ramiona i szerokie plecy,

Siła broił nad inszych, siłu świata zbawił,

Już i konia zmordował, już się sam ukrwawił,

Sam nam poździ1482 wygraną, sam bitwę odnawia:

Więc go z boku zajeżdża i nieznacznie zławia.

Postrzegł tego poganin i prosto nań jedzie,

Wprzód go dzidą pomaca, ale się zawiedzie:

Bo obojczyk wytrzymał; toż jako się zbliży,

Chce pchnąć szablą Lipskiego kęs1483 kirysu niżéj,

Lecz mu raz zmylił i nim Arabin powtórzy,

W piersiach mu bystry pałasz po sam krzyż zanurzy.

Jeszcze się opierają, jeszcze Turcy krzepią.

Na koniec kiedy się w nich z bliska naszy wrzepią1484,

Pociskawszy chorągwie i stare bonczuki1485

(Nie pomogły wczorajsze drugim munsztułuki1486),

Ławą wszyscy uciekli, że całymi szyki

Naszy im zaszłapują1487 prawie za trzewiki,

I co dotąd po piersiach, teraz w grzbiety biorą,

Gdzie im aże do kości naszy skórę porą.

Jeszcze się bił Chodkiewicz; bo sam Osman z góry,

W różne się przetwarzając kształty i figury,

Prosi, żebrze, posiłek śle jeden za drugiém,

Przysięga i nagrodę obiecuje długiem,

Żeby wezyr Husseim placu nie odbiegał;

Choć ten, co się miało dziać, zawczasu postrzegał,

Często się obzierając prostej drogi śledził,

Żeby go do obozu żaden nie uprzedził.

Toż skoro Lubomirski swoich z pola zżenie1488,

I tam, gdzie jeszcze Turcy stawiają grzebienie,

Krwawe obróci orły, niech klęka, niech prosi

Osman; trudno zatrzymać, kogo strach skomosi1489.

I Husseim, i wojsko, i one posiłki

Uciekną, dawszy na rzeź sromotne zatyłki;

Niech co chce obiecuje, nic nie zrówna z duszą.

Uciekając samego cara zawieruszą.

Tak naszy zwyciężyli (prawda, nie bez straty),

I Turków aż pod same gonili armaty.

Więc i Kozacy dobre dali im podwiązki,

Kiedy od ich taboru uciekali w trząski1490,

Bo chorągiew turecką i Siedmigrodzanów

Kikunastu przywiedli wieczór do hetmanów.

Patrzcież cnotę sąsiedzką, patrzcież chrześcijany,

Co z nami kopce sypą1491, do jakiej odmiany

Przyszli dzisia, że na nas z Turkami się kléją,

Choć wolną od ich hołdu mają prowincyją.

Za naszę-to uczynność, za nasz trud i spezy1492,

Gdyśmy zbili z Rozwanem Mijala z imprezy1493,

Co im tyrańską ręką chcieli osieść karki,

Łakomszych przez pozorne1494 ująwszy podarki;

Tedy wolność krwią naszą kupioną pod władzą,

Żeby cedził krew naszę, Turczynowi dadzą.

On ci to list w Wołoszech przejęty, on robi,

Którym nam wojnę Betlem z pogany sposobi,

Którym mu oczy kłuto nieuważnie potem

(I przypłacił Gracyjan szczerości żywotem):

Wrodzona ludziom wada, chociaż jej nie widzą,

Że gdy kogo obrażą, zaraz nienawidzą.

A toż nam cesarzowi pomoc na Betlema!

Jeśli kędy przypowieść, tedy tu miejsce ma,

Że zawsze złe niż dobre prędszą ma zapłatę;

Bowiem w pomście zysk mamy, w uczynności — stratę.

Dopieroż Osman postrzegł, czego przez tak długi

Czas nie wiedział do siebie, że człek, jako drugi;

Że wyszedszy z śmiertelnej z ludźmi na świat matki,

Też go, co wszytkich ludzi, czekają przypadki.

Dziś on1495 humor wspaniały, on umysł nadęty,

W babi płacz i kobiece obraca lamenty;

Płakał i tak się po swych bohatyrach żalił,

Jakby się już tron jego monarchiej walił.

Tedy mu się srodzy lwi przerodzili w tchórze,

Co z nimi za Bałtyckie myślił płynąć morze,

Myślił nie Polszcze samej (dla tej bałamutnie

Pewnie by się nie ruszał), lecz że głowę utnie

Wszytkim państwom giaurskim; że ich w jarzmo wprzęże.

Gdzież są oni rycerze? Gdzież są oni męże,

Którzy mieli z Polaki dokazować figli?

Jeden miał bić dziesiąci, teraz się postrzygli

W bojaźliwe zające; do gęstego chrostu

Przed jednym, wieczna hańbo! ucieka ich po stu.

Tak rzewliwie narzekał, jakoby go ubił,

Osman, zwłaszcza gdy wspomni meczet, który ślubił

Swemu Mahometowi. Wszyscy spuszczą oczy,

Zwieszą karki, bo go ćma starszyny otoczy;

Jakoż jeszcze i razu chłosty tak pamiętnej

Nie wzięli Turcy na tej wojnie obojętnej1496,

Jako dziś, co i sami z pokornym wzdychaniem

Potem przypominali, gdy się traktowaniem1497

W ich obozie bawili naszy komisarze;

Jak wiele, jako wielkich, w dzisiejszym pożarze

Ludzi, z nieogarnioną szkodą Jasnej bronie1498

I sławnej solimańskiej monarchiej płonie;

Tam prawie kwiat Afryki, Azyej z Europą,

Giaurską, żal się Boże! podeptany stopą.

Znać to było, bo ledwie noc na ziemię padła,

Poznawali przy świecach, brali w prześcieradła

Swych Turcy kawalerów, na wozy przykryte

Kładąc trupów okrzepłych tułowy pobite.

Lecz i naszych beze krwie nie potka wygrana:

Tameśmy połockiego zbyli kasztelana,

Tam nam śmierć Zienowicza ozionęła, kędy

Pogańskie mieszał szyki, gęste targał rzędy,

I przodując Pogoni litewskiego księstwa,

Kędy największa wrzała bisurmanów gęstwa,

Tam się mężną darł ręką, patrząc na przykłady

Serca niezrównanego waleczne pradziady,

W których dziś regiestr wchodząc, takież dzieła w druki

Krwią swą na nieodrodne podaje prawnuki.

Słał mostem trup pogański mąż serdeczny póty,

Aże pod nim szwankował koń dzidami skłuty;

Skoro padł koń, i pan też na ziemię się zważy,

Tu mu zła wstęga głowę z szyszaka obnaży.

Wszytkie nań strzały, dzidy i kiścienie1499 lecą,

W różne go strony fale bisurmańskie miecą.

Brać się nie da, lecz w ręce mając pałasz goły,

Siekł kogo mógł, z potem krew pijący na poły.

I uciekli poganie, a on między trupem

Tak gęstym stał, sparszy się na pałaszu słupem,

W tureckiej krwi po kostki; takież z niego cewki

Od głowy płyną na dół, jakoby z nalewki1500.

Dwadzieścia i kilka ran odniósł na swym ciele,

I ciętych, i sztychowych; tak go przyjaciele

Opłakawszy, z życzliwej czeladzi1501 gromadą

Na gotową lektykę wybladłego kładą.

Trzy dni żył; duszę potem zbawiennym obrokiem

Opatrzywszy, umiera wiecznym jęty mrokiem.

Nie umiera; nie w wiecznym śmierć go mroku kryje;

Nie da mu cnota umrzeć, która wiecznie żyje!

Sześć z swej roty Chodkiewicz towarzyszów traci,

Ale mu to najbardziej serce tarapaci1502

Że znak1503 jego, szczęśliwie z okazyj tak wielu

Wyniesiony, dziś został przy nieprzyjacielu,

Jankowski był chorążym, z którym szkapa w huku

Wziąwszy na kieł1504, ni jeźdźca słucha, ni munsztuku1505.

Skoro pana w najgorsze labirynty wprawi,

Tam i zgubi, a Turkom chorągiew zostawi.

Wszytkie ta rzecz przeniosła w Chodkiewiczu smętki,

Stąd śmierć starzec i koniec wróży sobie prędki.

Jakoż już co dzień słabiał i na twarzy siniał;

Ubywa mu pamięci, a zgoła dzieciniał.

Trzech padło towarzyszów przy swym pułkowniku;

Dziewięć Rudominowych dostało się łyku

Tamtej śmierci; tamże legł brat jego rodzony.

Trzech postradał Sieniawski, krajczy tej Korony.

Tam Stanisław Sarnowski, który był piastunem

Sławy Opalińskiego, z bratem legł rodzoném.

Skoro zbył prawej ręki, z Mucyusem Scewą

Powierzonej chorągwie dotrzymuje lewą;

Ale gdy koń szwankuje pchnięty przez łopatkę,

Żegna świat i oddaje swej drużynie matkę1506.

Porucznik Rudominów ranny: bo dwie strzele1507,

Jednę w nogę, drugą wziął w twarz. I inszych wiele

Na tym placu cnoty swej otrzymali piątna,

Których na wieki zazdrość nie ruszy pokątna;

Pachołków też coś w onej szeregowych zrucie1508;

Owo trzydzieści ludzi zginęło w kompucie.

Mniej dał śmierci podczaszy1509, ale dobrych w pęta:

Tam Misiowski porucznik, tam zginął Wierzbięta,

Tam Chrząstowski z Podoskim uderzony trzciną

Arabską; tamże został Męciński z Byliną;

Nie mógł się z Sędzimirem Wrzeszcz wybiegać, którzy

Postrzelani leżeli przez długi czas chorzy.

Rannych kęs1510 więcej było; pachołków z szeregu

Kilkanaście wiecznego poszło do noclegu.

Koni koło trzydziestu, choć mniej, chociaż więcej.

Turków z Ufaim baszą sześć padło tysięcy,

Okrom1511 co w nocy wzięto, jako się wspomniało,

I co trupów po błotnych gęstwinach zostało.

Cóż rozumieć o rannych, co o postrzelonych,

Którzy padli na naszych dobrze uzbrojonych

Tak gęsto, że i ślepy Turka nie mógł chybić?

Bo kto strzela do okna, musi szybę wybić.

Siódmy to był dzień września, który boży kościół

Od początku ku świętu jutrzejszemu pościł1512,

Na cześć Pannie i Matce; bo kiedy się rodzi,

Nabożnie chrześcijański świat ten dzień obchodzi.

Tedy jako się słońce nad ziemią rozszerzy,

Co żywo do modlitwy, wszyscy do pacierzy.

Wszyscy Bogu oddają przyrzeczone śluby,

Że hardemu pogaństwu ze łba strącił czuby,

Że tą garścią chrześcijan pokazał tak lichą,

Co może zastępami nad turecką pychą.

Z twarzy wesół Chodkiewicz, choć mu serce żali

Chorągiew, której wczora poganie dostali.

Wolałby sam paść trupem i sto razy ginąć,

Niźli by ją miał Turczyn w meczycie rozwinąć.

Przeto, skoro się Bogu, z którego zawiśli1513

Wszyscy święci wodzowie, i swe odda myśli,

Już się więcej nie waha, nie wróży, nie radzi;

Szykuje wszytko wojsko i w pole prowadzi;

Pozasadza piechoty i działa, gdzie może;

Jeżeli Turcy zechcą, gotów w imię boże,

Otwartemu zwycięstwa powierzywszy polu,

Wydrzeć swoję chorągiew i zbyć z serca molu1514.

Otrzaskani Kozacy każdodziennym hukiem,

Szańców swoich pilnują, prócz, że1515 ich z Wasiukiem

Dwa tysiąca1516, na prawym podczaszego szyku,

Pilnowało tamtego od Tatar przesmyku.

Wstawaj, durny1517 Osmanie! Już południe mija;

Spisz, a giaur1518 po polu chorągwie rozwija;

Czemuś dziś tak nie rzeźki i tak nie ochoczy?

Wstawaj i przetrzy1519 psiną1520 zaślepione oczy.

Dopiero tryumfował, ali w godzin kilka

Puścił skrzydła, podobien do zmokłego wilka;

Wlecze swój lud do pola, tak smutny, tak cichy,

Rzekłbyś, że do pogrzebu kto prowadzi mnichy;

Bo gdzie serce niezbyte opanują tchórze,

Stem go kijów na słońce z kąta nie wyorze.

I Turcy, chociaż wszytkich znajomych gór szczyty

Ogarną i końskimi osypią kopyty,

Nie mają z to1521 odwagi, chociaż w polu gołem

Garść widzą naszych, żeby czoło potrzeć z czołem,

Lekkich się tylko harców kontentując gony,

Czekają, rychło wieczór zżenie1522 z placu strony.

Ale skoro Chodkiewicz między ich bonczuki1523

Postrzeże swej chorągwie, jakby mu na sztuki

Serce rąbał, wraz go żal i wstyd, i gniew weźmie,

Tedy w górę wejźrawszy: Boże! Jużeś mię

Dziś na wieki zapomniał, i jaż w tej rozpaczy

Umrę? I, biedny starzec, w kraj pójdę robaczy?

W tej obeldze dni moich dopądzam ostatek,

W ręku widząc pogańskich, o żalu! ten płatek1524,

Na którym znak okrutnej twej śmierci, na którém

Katalog spraw i mego żywota, nie piórem,

Ale szablą spisany, i nie inkaustem1525,

Ale krwią, którą pod nim rozlewałem hustem1526,

Twoich świętych kościołów, twojej broniąc chwały.

Tu blizny ran uczciwych, tu-m liczył postrzały,

Tu garb i długoletnej starości mej rugi1527;

Tu Tobie i Ojczyźnie oddane zasługi.

I chciałem, ale opak twej się zdało radzie,

Żeby wisiał przy prochu i mych kości składzie,

Anoż nasza po śmierci, o kawy1528, o bajki,

Nieśmiertelność na świecie, kawałek kitajki!

Ale tam, tam (dźwignąwszy obie w niebo dłoni)

Sława, tam się — brać trzeba, cne rycerstwo, do niéj!

Tak rozrzewniony starzec lutuje1529 swej szkody,

A gdy otrze rozkwitłe z mokrych łez jagody1530,

Skoczy, gdzie Sokołowski wziął, po Rusinowskim

Zabitym, nad żołnierzem starszeństwo lisowskim.

I rozkaże, zegnawszy z placu harcowniki,

Uderzyć o tureckie trzema pułki szyki,

Za1531 ich jako na równię1532 z tych gór zwlecze w pole;

«Idź w boży czas, idź śmiało, mężny mój Sokole!»

Rzekł; a ci broń wyniosszy1533, w bok ostrogi kładą

Koniom i na pogaństwo wielkim sercem jadą.

Zmiotą pole jako dym, a pomknąwszy kroku

Pod on tłum, skoro białek już obaczą w oku,

Zaświecą z bandelotów1534 i dadzą ołowu

I skoczą dobrą sprawą na pół pola znowu,

Czekając, rychło Turcy hańbę tak szkaradną

Wetując, z góry na nich wszytką siłą padną.

Ale ci miasto pomsty, z dziurawymi brzuchy,

Poszli nazad, jak chmury pod czas zawieruchy,

I w tabor się zawarli; naszy też dzień cały

W szyku stawszy, wieczorem w swoje weszli wały.

Tak kilka dni w pokoju jakoby na zmowie

Obie stronie1535 siedziały, prócz że Tatarowie,

Gdy im ani tołokna, ani sałamachy1536

Stawało, do Kamieńca jako i do Brahy

Wszytkie pasy1537 i drogi zalegli i ścieżki,

Że nikt ani przejechać, ani mógł przejść pieszki.

I zgoła, nie mający w tę stronę przechodu,

Trzeba się było prędko bać w obozie głodu,

Który już mocno w nasze zaglądał namioty;

Już rzeźwości i zwykłej przygaszał ochoty.

Bo brzuch nie ma rozumu, uszu i niczyjej,

Kiedy próżny, nie słucha cale perswazyjej.

Z Polski głucho, a rokiem wleką się godziny,

Kto czeka, czcze daremnie połykając śliny;

Stary żołnierz truchleje, frycowie1538 bez sromu,

Sprzykrzywszy sobie niewczas, kradną się do domu,

Że kilku wytrzęsionych zacnej szlachty z wozu

Kazał Chodkiewicz środkiem prowadzić obozu

I na wieczną niesławę, na wieczną sromotę,

Na dziwy1539 strąbić wszytkę wojskową hołotę;

I zaraz, czego potem sejmem potwierdzono,

Wszytkich czci, wszystkich takich dobra odsądzono.

Osman pola nie chce dać, chociaż wyzywany;

Kul już nie masz z czego lać; proch już wystrzelany.

Co wszytko gdy Chodkiewicz myślą utroskaną

Rozbiera, aż mu już śmierć grozi wybijaną1540;

Prawie1541 już dogorywa; żywe tylko serce

Wielki płomień w malutkiej zawiera iskierce.

Wojennego do rady zaprasza senatu;

Już chory, już na łóżku położony; a tu,

Skoro siedli, wszytko to, co mu spać nie dało,

Podaje do uwagi; gdzie milczawszy mało,

Każdy swe wyda wotum1542. Wszyscy w ten cel godzą,

Że się tak i poganie, jako naszy głodzą;

Taż tam biera1543 co i nam; my to nad nich mamy,

Że króla z nowym wojskiem co dzień wyglądamy.

Trzymać się jeszcze radzą, nie wywodząc szyku,

Obwieściwszy na rączym senat zawodniku1544,

(Bo się już był Jarzyna powrócił od króla:

Ten-że Zygmunt, ten-że Lwów, zające i pola;

Toż sprawi, co Palczowski; na powiaty czeka,

Z bliska go łowy cieszą, nowiny z daleka)

Żeby spieszył co rychlej, żeby już na schyłku,

Nie bawiąc się we Lwowie, przybywał w posiłku.

Skoro kolej Wejera w onej doszła radzie,

«Długa, rzecze, w nauce droga, lecz w przykładzie

I krótka, i skuteczna; też i mnie przykłady

Przyczyną, żem otwartej z bisurmany zwady

Nie życzył i dotąd-em zostawał w swym zdaniu:

Że wszytka rzecz należy z nimi na wytrwaniu.

Teraz przez niedziel kilka, jak się bawią z nami,

Widzę smołę1545, ladaco, Żydy z Cyganami,

Ciała bez serc nikczemne, albo bez ciał cienie;

Wżdyć to jeden nasz ciura kilku Turków żenie1546;

Nie ci to byli w Węgrzech, nie ci i pod Agrem1547,

Gdzie Zygmunt, skoro został cesarzowi szwagrem,

Słał posiłki, lecz próżno, bom też tam był i ja;

Daleko lepsza w Turkach była fantazyja!

Nie uciekali nigdy, a gdzie się zawiedli,

Wszędzie brali fortece, wszędzie Niemcy siedli1548,

Choć się zamki do wzięcia niepodobne zdały,

Bo takie, jakimiśmy osuli się wały,

Co nocleg Niemcy suli1549, wżdy1550 to jako ślinki

Połykali poganie; co dzień pojedynki;

Tak się tam byli w Pludry1551, tak i w Węgrów wpaśli,

Że przed nimi jako śnieg, jako słoma gaśli,

Kędy nasz Wiernek między obcymi narody

Ogłosił imię polskie, dopadszy pogody,

Gdy go spahij1552 dorodny wyzwie między szyki

Na dzidę, z wesołymi chrześcijan okrzyki,

Wziął go w pół na kopią, i na jegoż dzidzie,

Ścięty łeb do swych przyniósł ku większej ohydzie.

Dobrze było hetmana usłuchać nam zrazu,

A sprawiedliwej bożej poufać żelazu,

Anibyśmy do głodu, ani takiej cieśni

Weszli, byśmy się byli obaczyli wcześniéj;

Teraz życzę i radzę, i proszę w ostatku,

Niźli do ostatniego przyjdzie nam upadku,

Nie czekając Zygmunta, co nie umie zażyć

Szczęścia swego, chciejmy się w boży czas odważyć,

A jeśli nam poganie nie zechcą dać pola,

Wywleczemy z samego na rzeź ich zastola1553».

Tak Wejer, tak Konarski rozumieli oba,

Że ta zwłoka — lekarstwo gorsze niż choroba;

Przeto dłużej szańców się swych trzymać nie radzą,

I jeśli hetman każe, dziś w Turki zawadzą1554.

Co pomorski z malborskim gdy wojewodowie

Wniosą, jakoż to pięknie, gdzie nie tylko w głowie,

Ale w sercu i w ręce widzieć senatory,

Widzieć w potrzebie (dzisia nie wiem, jeśli który

Do ptaka by się strzelić odważył z rucznice1555;

Ano głowa bez serca raczej do maźnice

Niż do głowy podobna; dziady zimostradne1556!

Wyjąwszy, którym z młodu okazyje żadne

Omieszkać się nie dały, a swoich zarobków

Przynamniej tytuł w zysku mają dla nagrobków).

Ostatnie miał Sajdaczny miejsce między pany,

Więc co-by tu rozumiał? tak powie pytany:

«I ja, wielki hetmanie, z tymi trzymam zgodnie,

Co się nie chcą zawierać, i nam obóz smrodnie.

Potrawiwszy Kozacy, które mieli trochy,

Radzi by się co rychlej witali z porohy.

Jednę tylko rzecz małą dam wam do uwagi;

Widzimy, jako w szyku bisurmanin nagi

Kupy się tylko trzyma, jako gdy o wilku

Czują świnie; wyjąwszy co mężniejszych kilku;

W nocy spią jako drzewa tak barzo nieczule,

Że z ścierwów, z odpuszczeniem, zrucą i koszule.

Ni straży, ni posłuchu1557, ni płotu, ni rowu;

Nie po raz Zaporowcy dostali obłowu

Dobrego, gdy we śpiączki dopadszy ich koszów1558,

Z korzyścią się do swoich wracali aproszów1559.

Radziłbym, żeby wojsko całe poszło z nami,

My będziem kredencować1560, będziem przywódcami.

A dziś zaraz, nie głosząc, jako padnie słońce,

Szczęścia kusić, anioły mając za obrońce».

Tu przestał; a Chodkiewicz, pomilczawszy chwilę:

«Mój kochany Sajdaczny, a nuż się omylę

Na Kozakach? Nuż znowu tak na łupie padną

Jako pierwej, i hańbą nakarmią szkaradną

Całe wojsko? Bo-by nam nie uszło wszetecznie

Z Kozakami uciekać i wstydać się wiecznie.

Druga, nie czciłoby to naszego narodu

Czekać nocy z wygraną i słońca zachodu.

I ja bym miał zgrzybiałą starość tym oszpecać?

Nie chciej-że mi tak barzo tej nocy zalecać,

Czemuż nie we dnie raczej, kiedy słońce świeci,

Jako starych Sarmatów nieodrodne dzieci,

Których rycerskie dzieła niebieskiego oka

Godne były, nie nocy ponurej tłomoka1561?

Ale ja, będzie-li was wszytkich na to zgoda,

Przeczyć nie chcę, i ze mnie jako z gęsi woda1562».

Tu Sobieski, skoro nań wszyscy pojźrą, rzecze:

«Bóg, który wszytkie rady kieruje człowiecze,

Niech jej i nam użyczy, a dla swojej chwały

Zetrze przez nasze ręce pogańskie nawały.

Mądrze wszytko uważasz jako hetman baczny,

Co tu wojewodowie, co wnosił Sajdaczny.

Chwalę serce w Konarskim, chwalę i w Wejerze:

Oba wielcy mężowie i dobrzy żołnierze;

Lecz się bić z Turki polem? Wątpliwemu losu

Wierzyć ojczyzny? Na to nie mogę dać głosu.

Czego żem w pierwszej radzie dał dowody słuszne,

Powtarzać ich nie będę; nie tak jeszcze duszne

I konieczne potrzeby na nas nastąpiły,

Żebyśmy swe z Turkami równać1563 mieli siły.

Zawsze rady ostrożne a pewne lepsze są,

Niż prędkie, co upadek pospolicie niesą.

Ale daj to1564, że byśmy wygrali i polem:

Cóż, kiedy nie wynidą, to my ich wykolem?

Wszak-eś doznał dopiero, że nie chcieli z góry

Zwieść się, chociaż obojej wojsko armatury1565

Stało w szyku cały dzień; jakby ich do łęku1566

Przykuł, choć im brał dzidy Sokołowski z ręku.

Szkoda tedy i myśleć otwartym iść bojem.

Za1567 ich prędzej fortelem i sztuką ukrojem?

Prawda, że nocna napaść, ile te legarty1568,

Snadnie1569 by pożyć mogła, których żadne warty,

Jako nam powiedają ci, co do nas zbiegą,

Żadne posłuchy1570, żadne szylwachy1571 nie strzegą;

Ale obóz martwymi osnowawszy działy,

Rozumieją, że same będą im strzelały.

Cóż gdy do tej towarzysz nie ujdzie potrzeby?

Pachołek, kozak, ciura więcej patrzy, żeby

Co porwał, potem chyłkiem uciekł ze zdobyczą.

Tacy-ć łup, a mężniejszy śmierć i rany liczą.

Rozum jednak od tego; i nocnej Bellony1572

Nie raz zażył szczęśliwie hetman rozgarniony,

Bo co się mroku tyczy, że sławniej w dzień biały

Zwyciężać, tam reguły te miejsce miewały,

Gdzie równy nieprzyjaciel i w liczbie, i w sile;

Ale my przeciw sobie mając pogan tyle,

Żeby ich dziesięć biło jednego naszyńca1573,

Życzyłbym do wygranej nie patrzeć gościńca1574;

Jaka się droga poda, czy męstwem, czy sztuką,

Dosyć sławy, Polacy kiedy Turków stłuką.

Tak Scypio Syfaksa, tak Julius1575 Franki1576

Bił i w ostatnie przywiódł ciemną nocą szwanki1577,

Wielcy oba i sercem, i ręką wodzowie.

Aleć nie ludzie tylko, sami aniołowie,

Ile razy Bóg kazał swym iść ku pomocy,

Zawsze takie posługi odprawiali w nocy.

Tak bito Syryjczyki, tak Madyjanity.

Jeżelić to do serca Bóg podaje, i ty

Nie wątp i nie wzdrygaj się, na co wszytkich zgoda,

Choć i w nocy uderzyć w tego kaziroda,

A Pan wszytkich hetmanów, wojsk niebieskich zgraje,

Niechaj ci rady, serca i siły dodaje».

Więc że leżał Władysław i nie mógł być w onéj

Konsulcie1578, z tym do niego Denoff wyprawiony:

Gdy się we dnie nie chcą bić, kiedy tacy tchórze,

Pójdziemy Turków macać po ikrach1579 w taborze.

Tak dziś w radzie stanęło; lecz przy haśle, aże

Do tej się brać imprezy1580 Chodkiewicz rozkaże.

Przypadł1581 na to Władysław, barzo tylko prosi,

Niechaj się to przed czasem Turków nie donosi.

Którzy za Dniestr przemknąwszy wielkie działa cztery,

Strzelali do kozackiej tak długo kwatery,

Póki ich także Lermunt z swojej nie namacał,

A tak Turczyn tąż drogą, którą wyszedł, wracał,

Zabiwszy z kilką ludzi pułkownika Jacka.

Tylo nas uszkodziła ona ich przechadzka,

A tymczasem Chodkiewicz starych wojenników

Zebrawszy, koło przyszłych rozmawia się szyków,

Znaczy, kędy kto ma iść, kto ma zacząć zwadę,

Kto działa opanować, ubiec retyradę1582.

We dwoje się uderzyć zdało na pogany;

Naprzód tu, gdzie kozackiej bliscy byli ściany,

Potem górą, skąd Turcy zwykli chodzić we dnie,

Minąwszy pole, w którym działa stały średnie.

W pierwszej stronie Kozacy, a z nimi piechoty

Część polskiej, część niemieckiej, mieli łomać płoty;

Za tymi wszytkie pułki zaraz wpadać miały,

Co na skrzydle wielkiego hetmana stawały.

Od lasów, skąd się Turcy najmniej spodziewali,

Ernest Denoff z swymi się Inflantczyki wali;

Tam Almad Węgrzyn z pułkiem; tam z mężnym Lermuntem

I Wejer, i Konarski gęstym iskrzy luntem1583.

Za tymi w tropy wszyscy szli Polacy naszy,

Których wielką część wodził koronny podczaszy.

Przed tym i owym wojskiem pancerne iść miały

Pułki; jeśliby się wprzód ze strażą potkały

Albo z inszymi ludźmi, żeby wsiadszy na nie

Nie oparli się aże w tureckim majdanie1584

(Mieli do tego sprawne kałauzy1585 i zbiegi)

I tam żeby stanęli sprawieni w szeregi.

Tym też czasem Kozacy i nasz żołnierz pieszy

Nie omieszka w posiłku i w obóz pospieszy;

Razem z pola uderzą w surmy, w trąby, w bębny,

Ą Turcy padać będą jako las porębny.

Krzykną larmo1586, na co już sto tysięcy ciurów

Czeka; a i ci gołych nie niosą pazurów.

Chodkiewicz z Lubomirskim jakoby na szparze1587

Stanęli, wziąwszy sobie bez kopij usarze.

Już obóz opatrzyli, gdzie Władysław chory

Łaje uprzykrzonemu łóżku, klnie doktory,

Wolałby dziś w szyku stać i wyciągać uszy,

Gdy imię Jezus tabor pogański zagłuszy.

Tam został Kochanowski we trzechset piechoty,

Tam Rożen i gotowe w placu cztery roty;

Brak1588 wojskowych pachołków, z długą strzelbą przy tem,

Po wałach obozowych i jemu zaszczytem1589.

W tej-byś widział posturze1590 wojsko i hetmany

Czekające, rychło-li na świt wietrzyk rany

Wionie; rychło-li zorza niebo zapurpurzy,

Skoro z nieba rumiany proporzec wynurzy,

Bo się ten czas zdał prawie do onej roboty.

Wszyscy pełni nadzieje, pełni i ochoty,

Znaku tylko czekają, rychło osieść kłęby

Pogaństwu, słowa żaden nie wypuści z gęby;

Milczenie zakazane, bo na tym należy,

Jeśli kto chce fortuny spróbować w kradzieży,

Aż tylko co pierwszego mają ruszyć kroku,

Deszcz (chociaż niebo było prawie bez obłoku,

Gwiazdy pięknie świeciły) zrazu poszedł mały;

Aż co dalej to większy, że zalał zapały.

Już też dzień ognistymi Tytan1591 koły wiezie;

Więc żeby nie wiedzieli Turcy o imprezie,

Wszyscy z serca westchnąwszy, co najciszej mogą

Pierwszą do swych obozów wracają się drogą

I chowają do pochew wyostrzone broni,

Gdy kęs nieobiecany z gęby się wyroni.

Bóg, którego litości żaden wiek nie skróci,

Dał dokument ojcowskiej nad nami dobroci,

Za którą póki Polskiej, póki świata staje,

Niechaj mu chrześcijaństwo wszytko chwałę daje!

O, jakoż często człowiek w swojej radzie błądzi!

Jakoż często swe szczęście niefortuną sądzi!

Nie mogła się sposobem ludzkim ona nadać

Impreza1592: bo kto widział, ten może powiadać,

Jakim kształtem obozy tureckie tam stały,

Tak gęsto miasto szańców otoczone działy

Ze oś z osią zetkniona, koło z kołem spięte,

Nie mogło być żadnymi siłami rozjęte1593;

Pod każdym działem puszkarz z zapalonym knotem

W dzień spał, ale by w nocy przypłacił żywotem.

Przy nich zaraz namioty i armatne wozy,

Mocnymi na kształt płotu opięte powrozy,

Tak ciasno, tak dyktownie1594, żeby zając szary

Nie mógł uciec między ich szopy i kotary1595.

Wąskie ścieżki, którymi póki dzień chadzano,

Na noc je bydły, końmi zewsząd zastawiano;

Wkrótce: co krok, to na łeb trzeba by upadać;

Nie wiedzieć, co wprzód czynić, czy bić, czy się składać1596,

Zwłaszcza w tej stronie, którą naszy chcieli zwady,

Niepodobna bez klęski i hańby szkaradéj.

I nie są tak ospali Turcy, jako prawią;

W nocy się bankietami, w nocy grami bawią;

Co bonczuk1597, co znak, to ksiądz, hodzia1598 ich językiem,

Któremu, gdy całą noc niesłychanym krzykiem,

Jako kazał Mahomet w swoim al-Koranie,

Budzi ich do pacierzy, gęba nie ustanie.

Każdy namiot starszego końską znaczny grzywą,

Przed którym co noc lampa gorywa oliwą,

I nie wprzód ją zagasi, aże nad tym światem

Gwiazdy zgasną i Febe1599 poblednie przed bratem.

Ale niechby tam naszy wpadli okrom wstrętu1600,

Któżby im ręce trzymał od takiego sprzętu,

Który, jako nam potem komisarze naszy

Prawili, u każdego wezyra i baszy

Tak bogaty, tak świetny, że choć złoto kopie,

Żaden mu pan nie zrówna w całej Europie;

Każdy by brać, niż się bić, wolał i dla złota

Cisnąłby szablę drugi, taka jest ślepota

W podłych ludziach: bo szlachcic, choćby był łakomy,

Wytrwać musi, śmierci się bojęcy1601 widoméj.

A kiedy by się naszy zabawili łupy,

Turcy by się postrzegszy zebrali do kupy

I bez wszelkiej trudności, nie mający wstrętu1602,

Garść naszych w takiej cieśni znieśliby do szczętu.

Co widząc, dobrotliwy Bóg przez onę słotę

Niewczesną1603 swoich ludzi przygasił ochotę.

Mógł ci on wszytkich Turków uśpić bez pochyby,

Żeby ich naszy brali jako nieme grzyby,

Ale już swej przez cuda przestał mnożyć chwały,

Ani nasze zasługi tyle wagi miały.

Ledwo z konia Chodkiewicz, nie spawszy noc całą,

Zsiędzie, ledwie że z grzbieta zbroję zdejmie trwałą,

Aż on Greczyn Weweli z Radułowym listem

Prowadzi się z obozu tureckiego i z tem:

Że hospodar wołoski w przyjaźni statkuje

Przeciw Koronie, którą i w tym prezentuje1604,

Kiedy życzy pokoju z Turkami z swej chęci;

W czym lepiej informują otwarte pieczęci,

Które skoro w zupełnej przeczytają radzie,

Też chęci, też ofiary za fundament kładzie.

Pokój barzo zaleca i dołoży tego,

Że teraz już poganie skłonniejszy do niego;

Prosi zatem, jako jest szczerym przyjacielem.

Żeby kto do wezyra przyjechał z Wewelem

Człek roztropny, który by do szczęśliwej zgody,

Pierwsze łomał z wezyrem Husseimem lody:

Dostatek mu wszelaki, choć w pogaństwie grubem.

I zdrowia bezpieczeństwo obiecuje ślubem;

Co acz prawem narodów miewają posłowie,

Na jego osobliwie będzie teraz głowie.

Wdzięcznie listy przyjęto i poselstwo ono,

Ale odprawę na czas inszy odłożono.

Poseł w zamku chocimskim zmieszka czas niedługi,

Mając naszych przystawów1605 i stróżów, i sługi.

A tymczasem Chodkiewicz znowu głową robi,

Znowu się na wycieczkę wczorajszą sposobi;

Obiad przeto nad zwyczaj odprawiwszy rychléj,

Ponieważ i poganie w obozie ucichli,

Wsiada na koń, starszeństwa otoczony zgrają,

I bliżej podjechawszy uczy, jako mają

Postąpić, którą stroną na Turki uderzyć;

Gdzie klinem iść, kędy się rozwieść i rozszerzyć;

Patrzy przez perspektywę1606, gdzie najrzedsze działa,

Która by ściana przystęp sposobniejszy miała;

Chciałby dziś lepszą sprawą, w lepszym iść porządku,

A pomniąc, że od Boga potrzeba początku,

Kto chce skończyć szczęśliwie, skoro z konia zsiędzie,

Każe śpiewać nieszpory po namiotach, wszędzie

Gdzie byli kapelani i jeśli kto co wie

Na się, spowiednikowi niech do ucha powie.

Już mrok padał na ziemię, już jasny dzień mija,

Już hasło otrąbiono w obozie Maryja.

Co żywo się gotuje; jedni ostrzą bronie,

Drudzy strzelbę ku przyszłej ładują Bellonie;

Czeladź luźna do swej się zbiera kompaniej;

Bo im w takiej najwięcej wolno okazyjej:

Potem się w pułki dzielą, a z swojej drużyny

Wodzów sobie sposobnych biorą i starszyny;

Hetman im zaś chorągwie, na to samo szyte,

Posyła z winszowaniem, do drzewców przybite;

Rotmistrzów im potwierdza, dla większej powagi;

Obiecuje, jakiej kto dokaże odwagi,

Taką wdzięczność i takie odpłacać nagrody,

Że wszyscy szli jak na miód, wszyscy jak na gody.

Czekają, rychło-li się przez munsztuk1607 ozowie

Trąba, gotowi w drogę, słudzy i panowie.

I jeżeli kto widział ono wojsko nowe,

Cośmy dotąd za śmieci mieli obozowe,

Kiedy szykiem przestrone ogarnęli pole,

Przyznał, że się o samo Konstantynopole

Mógł nim kusić; tak było ludne, zbrojne, chciwe

Nie tylko w nocy dusić Turki bojaźliwe.

Chodkiewicz to sprawiwszy, jak dopadł poduszek,

Zasnął zniewczasowany na chwilę staruszek.

Aż od straży placowej kilka koni spadnie,

Wiodąc dwu brańców naszych; strwagani1608 szkaradnie

Budzą ze snu hetmana, a ten skoro wstanie.

Słyszy, że w szykach stoją gotowi poganie;

Ci dwaj się rozwiązawszy, co mogli najprościej

Zbiegli, i takie swoim dają wiadomości.

A ono z Mościńskiego sześć pachołków roty,

Wszytko Węgrów, do Turków popaliło boty1609,

I ci zdrajcy o naszym przestrzegli fortelu,

Ci sprawili ostrożność i w nieprzyjacielu.

Znowu Bóg strzegł, że naszy w swoim propozycie1610,

O szkodę i haniebne nie przyszli rozbicie.

Kozacy przewąchawszy, że na tamtej stronie

Dniestru, gdzie Turcy bydła pasali i konie,

Żadnej nie masz przestrogi, na drzewie się zbitém

Kilkaset przeprawiwszy, z obłowem sowitym

Okrom1611 szkody wrócili; narznęli poganów;

Nagnali koni, bydeł, wielbłądów, baranów,

I tak mieli po woli, tak ich dobrze zeszli,

Ze kilkanaście całych namiotów przynieśli,

Różnych sprzętów żołnierskich, różnego rynsztunku,

Z których parę cudnych kit dali w podarunku

Wielkiemu hetmanowi; wziął puzdro podczaszy

Z ośmią pełnych szorbetu1612 pachnącego flaszy.

Tak Kozacy broili, a tymczasem nasze

Nużne1613 wojsko słabieje i konie bez pasze

Zdychają; smród w obozie, skąd chorych na poły;

Niemcy sną jako muchy i ledwie im doły

Zdrowi kopać nadążą; Węgrzy zuciekali1614.

Ale i Zaporowcy już się barzo chwiali,

I przyszłoby do buntu dla nędze, dla głodu;

Lecz i tu nie zaniechał pokazać dowodu

Cnoty swojej Sajdaczny, gdy i sam zabiega,

I w czas o buncie onym hetmanów przestrzega;

Zaczem rady królewic wskok do siebie zwoła.

Żeby zatrzymać, nim się rozbiegają koła.

Skąd prosto Lubomirski z Opalińskim jedzie

I Sobieski, posławszy Zielińskiego1615 w przedzie

Do taboru; w namiecie1616, kędy Sajdacznego

Zebrała się starszyna prawie do jednego;

Więc kiedy owym dwoma tak się podobało,

Sobieski, który tam miał znajomych nie mało

Z moskiewskich jeszcze wojen, a (wiedząc to na nie)

Krótko mówił (że ckliwi na długie słuchanie):

«Nie w jednej, o Junacy Rzeczypospolitéj!

Szabel nieprzyjacielskich doświadczeni zgrzyty,

Skąd sława, o którą dziś stoimy do garła,

Napełniwszy świat niski, w niebie się oparła;

Świat, mówię; bo i morzem, i na ziemi suchéj,

Tyleście bisurmańskiej nacedzili juchy,

Żebyście nią z porohów, kędy przejazd trudny,

Mogli na Hellesponty swoje zmykać sudny1617;

Moglibyście, tego wam człek nie ujmie płochy,

Ich trupem takie drugie układać porohy;

Jeszcze się Szwed, co wojną tak barzo poryżał1618,

Jeszcze się z waszych ręku Moskal nie wylizał,

Dziś na tym stopniu stoim, co wam nie nowina,

Albo zwyciężyć, albo mieć panem Turczyna;

Tyle greckich i rzymskich kościołów, w tytule

Ale nie w rzeczy różnych, obrzydłej regule

Mahometowej poddać? Tedy nam ci będą

Dawać prawa rzezańcy1619? Ci karki osiędą?

Ci będą obrzezywać nasze syny w jatce

Na wzgardę Jezusowi a Pannie i Matce?

Ci Żydzi i Cygani, że kupców ominę,

Będą z dzieci wybierać naszych dziesięcinę?

Nie da Bóg; ale i my dziś na placu mrzemy,

A na taką obrzydłość niechaj nie patrzemy.

Jużci Osman wymierzył meczet w Carogrodzie

I przysiągł nie pomyśleć nigdy o odwodzie1620,

Aże pod swoją szablą nasze głowy zliczy

I na każdą ustawi pobór niewolniczy;

Wam na morze do Malty, kędy go but ciśnie,

Nam każe do Persyjej; albo się umyślnie

Z którymkolwiek monarchą chrześcijańskim zwadzi,

I chrześcijan przeciwko niemu wyprowadzi;

I będą krew swoję lać pogaństwu igrzyskiem,

Którzy krwie Chrystusowej związkiem jęci bliskiém.

Z tem-eśmy tu posłani dziś od królewica,

Który na miejscu swego zostaje rodzica

Do was, zacne rycerstwo, żebyście dla świętej

Wiary i dla Ojczyzny, roboty zaczętej

Nie odbiegali, stokroć szacując to drożéj

Niż żywot; a cóż? choć się w brzuchu nie dołoży,

Opatrzy1621 Bóg swych ludzi; temu się niech sprawi

Brodawka, że was w taki niedostatek wprawi.

Gdyby był przedsięwziętej drogi nie chciał krzywić,

Moglibyście i kogo przy sobie pożywić;

Wcześniej się było z nami na to miejsce stawić,

Aleć tego żałować snadniej1622 niż poprawić.

Teraz się z wami dzielim: cóż by to za para,

Wy przy nas krew lejecie, my byśmy suchara

Odmawiać wam myśleli? Żołnierskiego myta

Pięćdziesiąt wam tysięcy da Rzeczpospolita,

Na co się i królewic i senatorowie

Podpiszą i nie wątpcie, że się stawią w słowie.

Proszą przez spolną wiarę, przez wszytkie dowody

Męstwa i cnoty waszej na polskie narody,

Przez domy i domostwa, i dzieci, i żony,

Nie dajcie chrześcijańskiej poganom korony

Albo idźcie; my-ć wszyscy trup na trupie lężem;

Nie wiem, gdzie się przed wściekłym tureckim orężem

Skryjecie i wy? Czemuż nie raczej w tym polu

Umrzeć, albo zwyciężyć? Ale i o królu

Co dzień świeże awizy1623 i że o nas radzi,

Że wojska, że żywności dostatek prowadzi».

Niejednako przyjęta ona mowa była:

Starszyna uważniejsza zaraz pozwoliła,

Pospólstwo zaś jak bydło chce zażyć pogody,

Większe chce wytargować płace i nagrody;

Lecz i tym prędko zawarł Lubomirski usta:

«Byle się ta pogańska skróciła rozpusta,

Nę wam na to cnotliwe, prawi, moje słowo,

Jeśli mnie Bóg przywróci do Ojczyzny zdrowo,

Że tylą drugą sumę liczyć wam rozkażę

Z mych dochodów prywatnych; i tego dokażę,

Że wam Rzeczpospolita i żołdu podniesie,

Gdy przy niej w tak potrzebnym zostawacie czesie1624.

Teraz co chleba, co jest dla koni jęczmienia,

Wszytek rozdam między was; mnież by pożywienia

Bóg nie miał dać tak dobry, dla którego chwały

Umieram i krew cedzę, gdy trzeba, dzień cały?»

Krzyczą wszyscy dziękując i ci, którzy stali

Opodal, niewiedzący, za co dziękowali;

Sajdaczny też na końcu żołnierskimi słowy,

Że swej służyć ojczyźnie i zdrowiem gotowy,

Wyświadcza i prowadzi do koni z namiotu;

I tylko tylo było z Kozaki kłopotu.

Potem gdy obiecane dano prowianty,

Kasza im i suchary stały za bażanty!

A więcej się na nasze nie spuszczając datki,

Co noc niemal, to Turków łowili w ukradki.

Wojny chocimskiej część siódma

Już dni kilka minęło, jak Weweli siedzi

W Chocimiu, czekający od nas odpowiedzi

Na listy hospodarskie1625, ani się go dłużej

Trzymać zdało; niech o nas nikt opak nie wróży1626.

Jeśli wezyr pokoju życzy sobie szczerze,

Nie gardzić, owszem przyjąć uczciwe przymierze;

A jeśli nam też tylko pulsu chce pomacać,

Pewnie1627 umrzeć wolimy, niźli się opłacać.

Dowiemy się bez kosztu, co on w głowie przędzie;

Tym też czasem, albo król, albo osieł1628 będzie.

Lecz kogo posłać? Długo z myślami się wodzą,

Aże się na Jakuba Zielińskiego zgodzą,

Ten rządził podczaszego koronnego dworem,

Człowiek poważny, mowny, z rozumem, z humorem

Wszytkim się zdał być godnym legacyjej1629 onej;

Więc z Wewelim nazajutrz był i wyprawiony.

Który kiedy w namiecie przed Hussejmem stanie,

Wnet mu da wedla siebie miejsce na dywanie1630.

Tam po krótkim pytaniu, krótkiej odpowiedzi,

Rzecze wezyr: «Pożal się Boże, że sąsiedzi,

Naszy panowie, żywszy w zgodzie czas tak długi,

Dziś światu na dziw przyszli przez domyślne sługi;

Płochość ich Żółkiewskiego, kozacka swawola

Na srogie krwie rozlanie zwiodła w te tu pola».

Skoro wezyr dokończył, Zieliński też krótkiej

I prostej mowy zażył bez wszelkiej ogródki:

«Za listem Radułowym, który-m przyniósł z sobą,

I za wolą hetmańską stanąłem przed tobą,

Wszech narodów przywilej mając, że powrotu

Nikt mi bronić do mego nie będzie namiotu;

Że w mej podłej osobie i niewyśmienitej

Będzie cał honor Polskiej Rzeczypospolitej».

Tu Husseim na piersiach położywszy dłoni,

Oczu trochę przymruży i głowy przykłoni.

Toż Zieliński: «Bóg, który sądzi i bez świadków,

(Bo jako cnót, tak wiadom ludzkich niedostatków),

Niechaj wstąpi między nas, a kto okazyją

Tej zwady, niech go ciężkie jego plagi biją!

Zawsze polscy królowie, pojźrymy-li dalej,

O waszych się cesarzów przyjaźni starali,

Chociaż na to sarkały chrześcijańskie trony,

A zwłaszcza, który z nami był i spokrewniony1631;

Nawet nieraz proszeni woleli być w czyjej

Niechęci, niżeli iść na Was w kompaniej,

Pomniący na przymierze; tedy by daremnie

Przysięgi, które sobie czynimy wzajemnie?

I teraz, kiedy Osman po zmarłym Mechmecie

Ojcowski tron osiadał, jakowy na świecie

Zwyczaj jest u monarchów, kto z kim sprzyjaźniony,

Posyła Zygmunt posła, nowej mu fortuny

Winszując, żeby długo panował i zdrowy;

Oraz żądał starego przymierza ponowy.

Z czym niż Ożga, starosta trębowelski, zbieży.

Aż goniec Otwinowski, ledwie że z odzieży

Nie odarty, powraca; Ożga się też wolał

Wrócić, bo by tak cudnej gościnie nie zdołał.

Aż nam po tym kontempcie1632 zaraz wojnę głoszą.

To my winni, że wam kraj Kozacy pustoszą?

A wy nie, co Tatarów nie chcący mieć w karze1633,

Trzymacie nasze wojsko właśnie jak na szparze1634,

Czy Kozaków pilnować, czy się ordom bronić?

Nie wiedzieć, którą ścianę1635 tym wojskiem zasłonić.

Karać było Tatarów, pewnie by was byli

Kozacy na Bosforze nigdy nie szkodzili,

Których herstowie zawsze skoro się wracali,

Takiej swojej odwagi gardłem przypłacali.

To w bunty, to się wiązać i zbierać do kupy,

To do nich wojsko nasze, a z boku psi w krupy1636.

Wołochów co się tycze, te krwią naszą stały;

Zawsze od polskich królów hospodarów brały;

Wyście nam ich wydarli, co całemu światu

Jawno, i nie strzymali tamtego traktatu,

Gdyście starożytnego wypchnąwszy Mohiłę,

Na jego dali miejsce Tomszę szaławiłę1637,

Któremu z oczu patrzył zbój, nie państwo raczej.

Ten ci i Żółkiewskiego przywiódł do rozpaczy

A to, jakie uwarzył, takie piwo wypił,

Choć je dzisia na całą Koronę wyskipił1638

Co jeśli was bolało, pierwej było posłem,

Nie zaraz nas pałaszem obsyłać wyniosłem.

Nie na toć to, nie na to, te wasze zawody1639,

Ale tak się zda: nie mąć-że, baranie, wody!

My jako się raz boskiej poruczyli dłoni,

Mamy pewną nadzieję, że nas ta obroni».

Zadął zaraz Husseim z tej repliki sowę1640,

Czy mu prawda, czy basza Karakasz wlazł w głowę,

Bo mu właśnie pod ten czas ktoś, przyszedszy z dworu,

Powiedział, że ten jutro wnidzie do taboru.

Basza-to był z Budzynia, na wezyrat godził1641;

Przeto ludzi czterdzieści tysięcy przywodził.

Nie rad był emulowi1642 Husseim okrutnie,

Przeto one dyskursy z Zielińskim wskok utnie;

Prosi, żeby się trochę zabawił z Radułem,

Wiedząc jako należy na hetmanie czułém1643;

Bo się już słońce w morskie zbierało zatopy.

Z tym Zieliński do sobie naznaczonej szopy

Odchodzi i wołoskiej zażywszy wieczerzy,

Da się Bogu w opiekę i do wczasu1644 mierzy.

Nazajutrz skoro czarna noc ustąpi dniowi,

Karakasz się z swym wojskiem pisał1645 Osmanowi,

Dobrych przywiódł i prawie1646 żołnierzów wybranych,

A skąd pochwały godni, jeszcze nie strwaganych1647,

Którzy pełne tryumfów z węgierskiego zbóju

Ręce przynieśli; znać ich z koni, znać i z stroju.

Potem ludzi posławszy na ich stanowisko,

Wita cara, całując szatę jego nisko.

«Prawieś mi pożądany przybył — Osman rzecze;

Tak długo mi się wojna uprzykrzona wlecze,

Że mi się żywot przykrzy; całe świata kręgi

Już by Selim zwojował; a ja tej mitręgi,

Garści podłych giaurów (bo zbici na nogę

Co mężniejszy przed rokiem) zwojować nie mogę!»

Na to rzecze Karakasz: «Nie masz pod Chocimem

Żołnierzów onych, którzy świat brali z Selimem;

Trzeba wierzyć, o panie, dawnemu przysłowiu:

Że lepszy funt we złocie, niż cetnar1648 w ołowiu

Ale aza1649 Bóg zdarzy w imię Mahometa,

Że tym durnym1650 Polaczkom nachylimy grzbieta.

Wstyd i hańba nieznośna cesarskiej osoby,

Tak małego pielesza1651 nie wziąć do tej doby1652!

Chociażby tam nie ludzie, ale byli diabli,

Odpuśćcie, już byście ich przy sercu i szabli,

Gdyby miłość ku Panu a rycerska cnota

Przystąpiła, mogli wziąć; lecz wolicie kota

Ciągnąć1653 z nimi tak długo, aże spadnie zima

I śnieg was tu w tym polu z nimi pozadyma.

Ni z biesa niewieściuchów1654, pana mi żal, który

W młodości swej na takie podłe przyszedł ciury,

Bo żołnierzem zwać szkoda, kto się bić nie może,

Lepszym gdzie indziej kładą1655 na szyje obroże;

Nie czekaj dalej jutra, a na mą ochotę

Przysięgam, że do nogi giaurów pogniotę!

Dziś ich szańce objadę i zrozumiem modę

Szturmu, na który tylko swych ludzi wywiodę;

Nie trzeba mi legartów1656, niech z daleka stoją,

Niechaj się mi dziwują, kiedy się bić boją,

Albo, żeby się moi, bo się często myli

Fortuna, tchórzem od nich nie zapowietrzyli»,

Tak zuchwałe Karakasz gdy wywiera kuty1657,

Wszyscy cyt1658, każdy jakby makiem był zasuty1659.

A Husseim się cieszy i to krótko przyda,

Jeśli każe, że z swoim pułkiem go nie wyda

W szturmie; chyba jeśli mu tej sławy zazdrości;

Przynamniej wolno będzie posiłkować gości,

Albo, skoro w pień wytnie giaurów, na kupy

Z ich obozu zabite będzie włóczył trupy.

Poczuł on tyr1660 Karakasz: «Nie słowy, nie słowy,

Lecz tego — rzecze — com rzekł, rękami gotowy

Poprawić; mieliście czas, zdobić sławę swoje

Ani o dziwowidzów, ani pomoc stoję».

A tu Osman z obu rącz za szyję go chwyci,

Gdy mu tak obumarłe nadzieje podsyci.

»O wielki bohaterze! O mój drogi synu!

Wolałbym dziesięć takich niźli tysiąc gminu:

Abowiem szedszy z nimi, jeszcze na przededniu,

Wziąwszy Preszpurk, stanąłbym bez wątpienia w Wiedniu;

W Rzymie-bym był na obiad, a durne1661 Wenety1662,

co tylko Włoch, wszytkie pojadłbym na wety1663».

Tak już głupi uwierzył Osman Karakaszy,

Że Polaków nadętym pęcherzem wystraszy.

«Ale by to rzecz dobra — przyda cesarz — była,

Żeby wszyscy patrzali Turcy na twe dzieła;

Niech się teraz zawstydzą, niech uczą na potem,

Jako padną giaurzy pod twej dzidy grotem».

Piętnasty dzień był września, gdy on basza śmiały,

Objechawszy kilkakroć wczora nasze wały,

Miawszy do onej swojej imprezy1664 dwu szpiegów,

Zwyczajnie z Mościńskiego węgierskich szeregów,

Postawił wojsko swoje ku tej właśnie stronie,

Gdzie mu o wąskiej fosie i słabej obronie

Zbiegowie powiedali: bo Mościński w przedzie,

W szańcu mając Wejera, licho się obwiedzie.

Za Karakaszem stanął, przynamniej na dziwy1665,

We trzechkroć stu tysięcy Husseim życzliwy,

Kiedy mu się krwie polskiej, jako w mowie swojej

Przysiągł wczora Karakasz, toczyć nie okroi;

A tymczasem niezmiernie śmieje się w zanadrze,

Że Karakasz w godzinę pewnie nogi zadrze;

Jeszcze nie zna Polaków, z Węgry i z Niemcami

Nawykszy się bić, dziesięć stoma tysiącami.

Sześćdziesiąt machin zatem ku Lubomirskiego

Bronie rychtuje1666, które bez skutku wszelkiego

Niebo dymem kopciły, a grzmotem niezmierném

Z gruntu się trzęsła ziemia pospołu z Awernem1667.

Stanisław stał Stadnicki z swą chorągwią w straży;

Temu zginął Broniowski; drugiego obnaży

Ze słuchu towarzysza ten trzask; więc i koni

Kilku od kul okrutnych na placu uroni.

Południe nadchodziło, gdy Karakasz basza

Starszych wojska swojego do koła1668 zaprasza

I, pokazawszy miejsce, w które szturmem godzi1669,

Wszytkich krótko napomni; potem sobie młodzi

Sześć przybierze tysięcy: z tymi kredencować1670,

Z tymi zwykłej chce dzisia fortuny próbować.

Między których janczarów skoro uszykuje,

Wszytkim, wszytkim zsieść1671 z koni zaraz rozkazuje,

Które głupi bez straży zostawiwszy w lesie,

Krzyknie na swych i szablę do góry wyniesie.

Na myśl naszym nie padło, żeby w kąt tak ścisły

Szturm Turcy dać i mieli obracać zamysły.

Wejer w szańcu od pola, Lubomirski w drugim

U swej brony ma działa przy muszkiecie długim.

Ale skoro Karakasz, minąwszy Wejera

I bronę Lubomirską, prosto się pobiera,

Kędy cudzą Mościński ćwiczony przygodą

Patrzy, czy nie nań Turcy szturmy one wiodą;

Toż hetmani do pola, toż w obozie larmo1672!

Wejer widzący ślepych Turków, nie chce darmo

Strzelać; którzy gdy na szańc Mościńskiego skorą

Chęcią wpadną, odkosza1673 naprzód rzeźko biorą:

Trafią na gotowego; lecz w gęstwie tak wielkiéj

Jako w morzu malutkiej nie poznać kropelki.

Swoimiż trupy Turcy wyrównawszy fosy,

Drą się w obóz jakoby rozdrażnione osy.

Już Mościński tył podał, już piechota nasza

Uciekła, już się za wał przewalił sam basza.

Pełno trwogi, pełno krwie, gdy Chodkiewicz stary

Wpadnie w majdan1674 i krzyknie, co w sobie ma pary:

«Już poganie w obozie: komu miła cnota,

Dziś plac, dziś ma do sławy otworzone wrota!

Hej! Moja żywa młodzi, do strzelby! Do broni!

Niech tu znowu Turczyn kieł wyuzdany1675 zroni!»

Ledwo wyrzekł, aż wojsko jakoby z rękawa

Sypie się ze wszytkich stron; to tylko wstręt dawa,

Że kędy iść, nie wiedzą: bo hetman do szyku

Poszedł w pole; dopiero dociekszy po krzyku,

Kędy hardy Karakasz i strzela, i ścina,

Tam się wali serdecznie wojskowa drużyna.

Już tam w pięknym podczaszy1676 szedł rycerstwa gronie,

Gdzie Karakasz piechotę Mościńskiego żonie1677,

Którego kiedy w złotym obaczy teleju1678,

Pozna wodza; jakoby to miał w przywileju.

Gdy mniejszych biją mniejszy, w równia każdy mierzy;

Sam Achilles w Hektora bezpiecznie uderzy.

«Dosyć, dosyć odwagi, dosyć sławy!» rzecze,

Wraz go ostrym przez piersi koncerzem1679 przewlecze,

A ten mdleje i bułat1680 puści z ręku goły.

Toż co żywo jakoby w dym w nieprzyjacioły!

Toż się Wejer ozowie, ani chybi cela,

Gdy każdy Niemiec swemu w piąty guzik strzela.

Kurzy im gęsto w tyle; z przodu ich nagrzewa

Podczaszy, choć ręce krwią, czoło potem zlewa.

Już się nakoło biją; wżdy1681 się jeszcze wstydzą

Uciekać, choć już wodza przed sobą nie widzą;

Czekają, rychło-li ich, co chciał włóczyć trupa,

Husseim posiłkuje. Lecz ten na kształt słupa

Stoi, trzymając wojska pod swymi bonczuki1682,

Gdyż nie dla bitwy wyszedł, ale dla nauki,

Jako cesarz rozkazał; a uchowaj Panie!

Żeby miał kiedy pańskie wzgardzić rozkazanie.

W rzeczy1683 na Chodkiewicza patrzy okiem pilnem,

Żeby ich nie okrążył i polem zatylnem

Nie zawarł, a tymczasem duszę nienawisną

Karmi, że przeciwnicy jego duszą łysną.

Ci też, gdy się pomocy nie mogą doczekać,

Nie chcieliby rozsypką pierzchać i uciekać;

Ale kiedy ich naszy ze wszytkich stron gaszą,

Zapomniawszy odwodu1684, piechotę rozpaszą1685,

Uciekają i prosto biorą się ku lasu,

Gdzie Fekiety, dopadszy kryjomego pasu,

Uprzedził ich do koni; a że dzień był mglisty,

Część zajął, ostatkowi popodcinał łysty1686.

I wtenczas im dał żywot Husseim niechcący

(Bo gdy w on chrust przed naszą szablą uchodzący

Wpadną, i nie zastawszy powiązanych koni,

Niechybnie by musieli gardło dać pogoni),

Gdzie i samemu mocno zadrży pod kolany1687,

Kiedy ujźry z obozu on gmin wysypany

W pole z krzykiem ogromnym, a z drugiego boku

Wojsko stoi w zwyczajnym z Chodkiewiczem toku.

Tak skoro plac on trupem poganin zagęści,

Uciecze, ludzi swoich zgubiwszy trzy części,

Wezyr, Karakaszowe skoro niedobitki

Między swe przyjął szyki, jakoby pożytki

I tryumfy największe w piersiach swoich macał,

Tą drogą, którą przyszedł, i sam się powracał

I swoim w obóz kazał obracać bonczukom,

Onego bohatyra zostawiwszy krukom.

Chcieli-ć Turcy po prawdzie z okrutną żałobą,

Chociaż w tak gęstym ogniu, wziąć go między sobą;

Jakoż przecie wziąwszy go między ręce swoje,

Odnieśli trupa dalej niż na stajań1688 troje;

Ale skoro uciekać przyszło im z tej łaźni,

Musiało miłosierdzie ustąpić bojaźni:

Porzucili w pół pola swojego Hektora

Trojanie; anoż leży! Co dopiero wczora

Hardzie kazał1689, jakoby miał Fortunę w radzie;

Dawał głowę i brodę carowi w zakładzie,

Mając wszytkę nadzieję w swoim Mahomecie,

Że dziś w Chodkiewiczowym będzie jadł namiecie.

Widział to wszytko z góry Osman nieszczęśliwy,

I acz mu łzy do oczu przytknąć perspektywy1690

Broniły, wżdy na koniec już i bez kryształu

Widzi, że od polskiego uciekają wału

Oni jego rycerze wyśmienici przednie,

Którymi wczora Rzymy, Malty brał i Wiednie;

I nie czekając nazad wracającej burzy,

Jedzie z pola i w swym się namiecie zasznurzy1691.

Naszy też uszargani z tureckiej posoki,

Że już noc prowadziła na świat czarne mroki,

Po ciepłym depcąc trupie, na swe się tabory

Obejźrą. Święty pean1692 w niećwiczone chory

Żołnierskim tonem, każdy swoją notą śpiewa;

Wewnątrz serce, a jawnie twarz łzami oblewa,

Chwalący Boga z dusze, ze wszech sił i z piąci

Zmysłów, że poganina z tego szczebla strąci,

Na który tak się hardzie, tak zuchwale wspinał,

Jakoby nas już wszytkich na głowę wyścinał;

Teraz pozna, skoro się na poły przekosi1693,

Że nie martwy Mahomet za nami kord nosi,

Ale ty, wielki Boże! przez mdłe1694 ręce nasze,

Krwią pogańską żelazne napawasz pałasze,

Swego broniąc dziedzictwa; któreś ty nie złotem,

Krwią na krzyżu, w ogrojcu krwawym kupił potem.

I gdy się tak drugi raz jako dziś przerzedzi,

Postrzeże Turczyn, że nie z nami w odpowiedzi1695,

Ale z tobą, o Panie! co jednym aniołem

Tysiąc tysięcy bijesz nieprzyjaciół społem1696;

A jeżeli tak anioł na krew ludzką duży1697,

Toż człowiek, gdy mu anioł niewidomy 1698 służy.

W takowym nabożeństwie z dzisiejszych obrotów

Skoro weszli Polacy do swoich namiotów,

Widziałbyś był pogańskich aż do uprzykrzenia

Łbów od ciał oderznionych, widział dla pierścienia

I kosztownych kamieni albo drogich szmalców1699,

Niezmierną rzecz odciętych od swych ręku palców.

Cóż jedwabnych kaftanów albo koszul szytych

Albo cienkich bawełnic z zawojów rozwitych;

Srebrnych i złotych asper1700, które żołnierz świeży

Karakaszów1701 w jedwabne nawszywał odzieży.

Taki zwyczaj u Turków z dawności, że dzięgi1702,

Jeśli nie ma teleju1703, wszywają w siermięgi:

Znak łakomstwa i z wielką rozstania się nędzą,

Że tak barzo kochają, że tak złota szczędzą1704.

Toż skoro w morzu Tytan1705 lampę zgasi jasną,

Skoro wszytkie zwierzęta, wszytkie ptastwa zasną,

Czarna noc i ciemna mgła cały świat zasklepi,

A słodki się sen cicho w zmysły ludzkie wrzepi1706,

Odważą się poganie aż pod nasze szańce,

W ręku swych zapalone trzymając kagańce1707,

Szukając Karakasza zabitego trupa.

I długo się błąkała ogniów onych kupa,

Aż poznawszy z okrutnym płaczem, z bólem serca,

Uwiną go między dwa jedwabne kobierca

I na wóz kładą kryty, w sześć bielszych od śniegu

Zaprzężony rumelców1708, inszego noclegu

Zmarłym kościom życzący. Smutne zatem treny

I nagrobki tureckie leją Hipokreny1709

O jego krwawej śmierci, żałosnym powodzie,

Które jeszcze po dziś dzień słychać w Carogrodzie.

Chcieli co ochotniejszy wypadszy z obozu

Pobrać tych nabożników, dostać z końmi wozu,

Ale na to podczaszy nie dał rzec i słowa.

«Niech się — rzecze — pogaństwo grzebie, niech się chowa.

I lew dosyć ma na tym, gdy chłopa położy,

Przestąpi go, a więcej nad nim się nie sroży.

Niech ci by go był Osman, jak Priamus stary

Hektora Achillowi, nim włożył na mary,

Szczerym odważył złotem, lecz takimi fanty

Umysł gardzi wspaniały; dosyć elefanty1710

Mężnemu lwu obalić, niechaj je niedźwiedzie,

Niechaj wilcy, on nie dba, zjedzą na obiedzie».

Tak wielki Lubomirski Achillesa w męstwie,

W wspaniałym Scypiona wyrównał zwycięstwie.

Który kiedy mu żołnierz niesłychanie piękną

Przywiódł dziewkę (na co więc i najtwardsze miękną

Serca; bowiem i sam Mars, choć go w sieci wpądza

Wulkan, i pod siecią mu paskudę wyrządza)

Książęcej krwie, od której gdy się tego dowie,

Że już jest z celtyberskim królewicem w zmowie1711,

Allucym, chociaż branka z dobytej Kartagi,

Odda oblubieńcowi cało i z posagi,

Przyda to wszytko złoto, które w leciech zeszli

Rodzicy z przyszłym zięciem na okup przynieśli.

I tąć dobrotliwością, z dziwem i z pochwałą,

Od której miał przezwisko, wziął Afrykę całą.

Tak haniebnej sromoty, klęski tak plugawej

Nie może żadną miarą strawić Osman żwawy1712,

Każe przywojce1713 owe a zbiegłe hajduki1714

W oczach swoich nożami porzezać na sztuki.

Zawszeć zdrajcę każdego cicha pomsta ściga,

Co się największej złości dla wziątku1715 nie wzdryga;

Żre pies psa, choć dopiero lizał go i iskał,

Jeśli go kto rozdrażnił, jeśli nań kto ciskał;

Albo kamień na ziemię wyrzucony chwyta

I głodze1716 go, choć mu ząb wściekły po nim zgrzyta.

Tak Osman ckliwy naraz był fortuny swojéj,

Że się ani tym mordem w zapale ukoi.

Trzy dni nie jadł, prócz że swą zjadłą1717 pianę chlipał,

A ciało sam na sobie kąsał, targał, szczypał,

Rozbierając w swej głowie, jaki będzie powrót

Jego do Carogrodu, kiedy przyjdzie do wrót

Szarajowych, kędy go w nieliczonym gronie

Matka czeka ochotna; czyż wstydem nie spłonie,

Gdy mu Mufty1718 wyrzuci pogardzoną radę

Albo plac na niepewną meczetu osadę?

Gdzież ślubione1719 trybuty i z Polskiej dochody?

Tryumfu przed wygraną nie trąb, panie młody!

Póki w niej niedźwiedź chodzi, nie przedawaj skóry,

Zwłaszcza jeśli zdrowe ma zęby i pazury.

Dopieroż kiedy wspomni na wielką osławę:

Bo wszytkim zatrząsł światem na onę wyprawę

I wojnę tak niesłuszną; tu wszytek świat wieszczy

Łakome poda uszy, tu oczy wytrzeszczy;

Tu Pers, tu wielki Mogoł i w obszernym murze

China, i co jest ziemie w wschodniej pozyturze1720,

Cham1721 nieograniczony, wespół z Popy Jany1722,

Których słońce gorące naprzód grzeje ściany.

Tu Rzym, tu patrzy Wiedeń, tu sąsiad oboczny,

Który za prowincyją tunetańską roczny

Odbiera upominek (sześć klacz białych cugiem,

Sześć bujawych sokołów, acz nierównym długiem

Od Turka, Hiszpan mówię: bo za takie czacza1723

Dał wyspę; stoiż1724 za to sokół albo klacza1725?)

Patrzy szeroki Paryż i przez dalsze morza

Londyn, Sztokholm, Kopenhag, gdzie zachodnia zorza

Późne po zaszłym słońcu swe proporce zbiera.

Już się Moskal sto razy albo przeumiera

Więcej: bo kiedy pies wie, że sadła uszkodził,

Że nam zajadł1726 i na nas Osmana wywodził,

Jako się już wspomniało, więc nam z każdej miary

Przegrać i wiecznie upaść życzy kocur stary.

Lecz go Bóg nie pocieszył, i odniósł sowito

Zwykłej swojej obłudy zarobione myto.

To gdy Osman uważy, jako z katalogu

Klnie niebo, ziemię, morze, złorzeczy i Bogu,

I kiedy by o diable wiedział, tym impetem1727

Pewnie by mu się z swoim oddał Mahometem.

Co się porwie z pościeli, to go on żal zmoże,

Że się znowu porzuci szalony na łoże;

To się z gruntu ubierze, to szablę i łuki

Wziąwszy na się, rozkaże wynosić bonczuki1728;

To znowu, jakoby mu kto podciął goleni,

Upada, mdleje i on pierwszy ferwor1729 mieni.

Tak niekiedy Jugurta szalał na przemiany,

Zwadziwszy się nie równią1730 z wielkimi Rzymiany.

I Osman też na koniec, jakoby go siły

Z fortuną i rozumem cale1731 opuściły,

Jakoby zarażony wielkim paraliżem

Padł, raz tylko przez trzy dni posilony ryżem.

I w swoim się najskrytszym zawarszy namiecie,

Czekał śmierci, niechcący żyć dłużej na świecie.

Ale wezyr Husseim, skoro zginął basza

Karakasz, znowu serce upadłe podnasza.

Kto przegrał, on w tryumfie, jakby nie Polaki,

Ale wszytkie giaury powyścinal w pniaki,

Że Karakasz szedł w wiecznej Libityny1732 doły,

Bo mu sroższy nad wszytkie był nieprzyjacioły.

Każe ciągnąć armatę, opanuje góry,

Jakoby rzekł: jeszcze nas nie zagrzebły kury;

Możem bez Karakasza bić się jeszcze z Lachy,

Grzmi cały dzień na próżne z wielkich dział postrachy,

Bo Chodkiewicz, jego czcze1733 zrozumiawszy grozy1734,

Nikomu się wychylić nie da za obozy.

Do tak lekkiej uwagi już przyszli poganie,

Że naszy wojnę z nimi mieli za igranie.

Ten stan był podchocimskich naonczas turniei1735,

Gdy wieść przyjdzie z Kamieńca, że w jednej kolei

Tysiąc wozów i więcej, przypadszy zagonem,

Zagarnęli Tatarzy pospołu i z plonem.

Wszyscy nosy spuścili, bo ich tak głód ściągał,

Ze już spieni1736 ostatniej prawie dziurki siągał.

Toż z próżnego co żywo pochop mając ksieńca1737,

Bierze się dla żywności znowu do Kamieńca.

Ale chcą chorągwiami, jeśliby z uboczy

Przypadła orda, żeby zajźreli jej w oczy.

Dociekł czuły1738 Chodkiewicz, że ich tu niemało,

Pominąwszy Kamieniec, dalej zamyślało,

Nie mający na Boga i na sławę względu,

Nie oprzeć się aż doma z onego zapędu:

Więc chociaż chory leżał, przez kotły tubalne1739

Każe wojska gromadzić w koło generalne.

Opuściwszy zielone u namiotu płoty1740,

Zbiera czoło w powagę przy buławie złotéj.

Nowy-to był cud wszytkim, że ich hetman woła,

Znać, iż nie bez przyczyny do wielkiego koła1741.

Dopieroż gdy się zbiorą, że już nużny1742 w zdrowiu,

Podparszy się na drogim Chodkiewicz wezgłowiu,

Poczeka uciszenia; toż nim słowo rzecze,

Smutne oko tam i sam żałośnie powlecze:

«Jakim durny1743 poganin zawziął się uporem,

Gdy nas szablą nie może, chce ponękać morem1744,

Widzicie, cne rycerstwo, ba, czujecie raczej,

Bo drugim do ostatniej przychodzi rozpaczy.

Pola1745 mu nie masz z kim dać, gdy tak wiele koni

Wojsko nasze bez owsa, bez siana uroni.

Szturmów więcej wytrzymać trudno pogotowiu1746,

I prochów, i na kule nie mając ołowiu.

Zasługi1747 zatrzymane; o królu gdzieś cicho;

Owo zgoła ze wszech stron jęło się nas licho.

Zima stoi nad głową i ta nas dogryzie,

Jeżeli nas jak gołych zastanie na zyzie1748.

Więc mamy-li wykradać stąd się pojedynkiem,

Bisurmanom wydając królewica szynkiem1749?

Czemuż nie kupą raczej, nie w dobrym porządku

Idziemy? O tym słucham waszego rozsądku».1750

To rzekszy, westchnie ciężko i na wszytkie strony

Pojźry, kęs przygniewniejszym1751, łacno1752 postrzeżony,

Na co godzi1753 tą mową; chciał doświadczyć, czyli

Wszyscy jego żołnierze skrzydła opuścili,

Czyli kilku wyrodków, nie koronnych synów,

Tak barzo do domowych tęskniło kominów.

Bo kto znał Chodkiewicza i jego roboty,

Zawsze były dalekie od mowy oto téj.

Kiedy tak wszyscy stoją jako w zachwyceniu,

Bo wszytkim takie rzeczy były w podziwieniu,

Zwłaszcza starzy żołnierze; śmierci by się rychlej

Swojej drugi spodziewał; myślą sobie: tych-li

Słów nam słuchać należy? Boże nieskończony!

Uchowaj z nas każdego, ruszywszy ramiony.

Szept zatem cichy wstanie, a gdy milczą starszy,

Zawczasu przestrzeżeni, Lipski się wywarszy,

Dawny rotmistrz kwarciany (znali go i Szwedzi

I Moskwa, kiedy krew ich w okazyjach1754 cedzi):

«Odpuść, wielki hetmanie, że ja, młodszy laty,

Gdy inszy milczą, muszę wymknąć się przed swaty1755.

I przysięgam przez tę broń, gdybym twojej twarzy

Nie widział, rzekłbym, że coś we śnie mi się marzy.

Tedy będziem uciekać? Tedy nasze tyły

Ma obaczyć ten śmierdziuch napoły przegniły?

Zachowaj, mocny Boże! Raczej w ziemię wrostę1756.

Niechaj wiem wojewodę, niechaj wiem starostę;

Z tych to kuropatniczków1757, co się sypiać w pierzu

Nauczył, któryś tęskni; o żadnym żołnierzu

Nie rozumiem, żeby nas chciał odbiegać; ale

Któżkolwiek taki będzie (nie mówię zuchwale

Przed tobą, hetmanie mój), tę szablę w półgarła

Gotów-em mu utopić! Jednak nie umarła

Cnota jeszcze szlachecka; wątpię, aby który

Do psiej z tego teatrum1758 zamyśliwał dziury.

Nie siedm niedziel1759, lecz siedm lat z Bolesławem owym

Wojowali przodkowie naszy pod Kijowem.

Jedliśmy psy i koty w Moskwie czas niemały,

Wżdy nam doma żadne tak smaczne specyjały

Nie były jako wtenczas; dla drogiej Ojczyzny,

W kanar1760 się obracały smrody i trucizny.

Teraz co za głód, proszę? Mamy jeszcze konie,

Jeżeli król tak długo na nas nie wspomionie;

Mamy blisko świeżego mięsa pełne pole;

Chociaż chleba przyskępszym1761, nie trudno o sole;

Będziemy jeść pogańskie, nie żadząc1762 się, trupy,

Oskrobawszy brzydki świerzb i plugawe strupy.

Racz-że to o nas wiedzieć, wodzu nasz! Prosimy,

Że pomrzeć na tym placu uczciwie wolimy

Niźli odejść z niesławą; niechaj to krzczą1763 tchórze,

Wżdy ucieczka ucieczką. I ja na Podgórze

Wiem1764 drogę i trafiłbym, jako kto, do domu.

Niechaj mnie raczej piorun ciężki bije z gromu,

Jeślibym już stanąwszy w zwycięstwa nadziei,

O wczasie1765 i ojczystej miał pomyślać kniei!

Dom nie zając, nikomu pewnie nie uciecze.

Jeśli też tu dni moich zegarek dociecze,

Nikędybym, jako tu, nie marł tak szczęśliwie,

Bo mnie Pan na zagonie zastanie przy żniwie.

Niech sto wisi chorągwi nad drugim w kościele,

Ze stem szumnych nagrobków, gdzie mi moja ściele

Cnota łoże, tam kości me dolezą całkiem;

Brednia malarz i z swojej kitajki1766 kawałkiem!

Każ w majdanie1767 szubieńcę na przykład narodom

Postawić, niechaj wisi, kto zamyśla do dom!»

To kiedy Lipski mówił, za szablę się trzymał,

A oczy mu szczery Mars iskrzył i rozdymał.

Jeszcze dobrze nie skończył, kiedy krzykną wszyscy,

I co dalej namiotu, i co stali bliscy,

Że umrzeć na tym placu wszyscy wolą zgodnie,

Niźli kroku pogaństwu ustąpić niegodnie!

Zgoda! Niech każdy wisi, kto myśli uciekać;

W ostatku gotowi go na przykład rozsiekać.

W tenże cel i Sajdaczny, w który mierzą naszy:

«Tedy byśmy dla trawy i dla szkapiej paszy,

Dwu baszów najprzedniejszych, sto tysięcy gminu

Tureckiego zwaliwszy, tak wielkiego czynu

Odbiec mieli? Niech świadczy za mną moja cnota,

Same by nas do domów nie puściły wrota,

I do których, mieniąc się koronnymi syny,

Wzdychają niewieściuszy, gasłyby kominy.

O Kozaków najmniejsze staranie i piecza;

Pożywią ich sąsiedzi, hetman ubezpiecza».

Tu weselszy Chodkiewicz bliżej łóżka sprasza

Wojennej rady, z którą kilką się słów znasza;

Toż do żołnierzów znowu, lecz już pocznie czerstwo:

«O moja krwi szlachetna! O zacne rycerstwo!

O nieodrodni wielkich rodziców synowie!

Niech mi Bóg, u którego w ręku moje zdrowie,

Będzie świadkiem, że bym był nie dożył wieczora,

Tak mnie gniecie do grobu moja starość chora;

Lecz skoro słyszę w uszy i widzę na oczy

Waszę gorliwość, zaraz serce we mnie skoczy,

Sił mi znacznie przybywa; wszytkie zmysły we mnie

Młodną i już mi się śmierć zaleca daremnie.

Niechże Bóg, który słowem może światy tworzyć,

Że wam serca, mnie zdrowia, raczył sam przysporzyć,

Wiecznie będzie pochwalon! I wam, wdzięczna młodzi,

Dziękuję, że was żaden niewczas1768 nie odwodzi

Od rozczętego dzieła; jeszcześmy nie poty

W głodzie, żebyśmy mieli psy jeść albo koty,

Albo trupy pogańskie; acz tego są jasne

Przykłady, że jadali ludzie swoje własne,

Przyciśnieni potrzebą, kędy naprzód starce,

Potem niewiasty, potem dzieci kładli w garce.

Tak się długo Rzymianom bronili Francuzi1769.

Nam pewnie dla nikczemnej do tego kobuzi1770

(Ufam Bogu) nie przyjdzie; będziem za powodem

Jego świętym myślili, że nie pomrzem głodem.

Wy tylko, o rycerze wiary Chrystusowej!

Cnotę i zwykłe męstwo położywszy w głowy

(Bo gdy z niego na niebie mamy opiekuna,

Rada nie rada musi za nami fortuna),

Zmocnicie1771 się jak znowu i przetrwawszy tyle,

Nie tęsknicie1772 zwyciężyć krótkiej jeszcze chwile.

Wyć-to już sześć trzymacie niedziel na ramieniu

Tego nieprzyjaciela, który w oka mgnieniu

Wielkie bierze fortece; i państwa, i pany

Przez jeden dzień pod jego padały dywany1773.

Wyście baszę Hussejma, wy i Karakasza

Ręką swoją zgładzili; robota to wasza:

Pola trupem pogańskim szeroko usłane

I krwią brody Dniestrowe ich zafarbowane.

Wyście pierwszy w ich ziemi w tak rozkwitłym gronie

Swe Orły rozwinęli i krwawe Pogonie.

Na was oczy wytrzeszczył świat z niezmiernym cudem,

Że tyla garść z tak wielkim w szrankach stoi ludem.

Tedy już przepłynąwszy, mielibyśmy tonąć?

Nie wierzę, żeby to mógł kto z nas i wspomionąć.

Szubienic tu nie trzeba ani żadnej grozy;

Cnota każdemu pęto, łańcuch i powrozy,

Która go tu zatrzyma, aż da Bóg poczciwie

Zszedszy z placu, ujźrym się na ojczystej niwie.

Trwajmyż, wiedząc: co ciężej cierpieć nam przychodzi,

To nam zaś milej późna pamiątka osłodzi,

A która i po śmierci wiecznie żyje, sława

Niech wam serca i siły, o bracia, dodawa.

A teraz wam imieniem Rzeczypospolitej,

Znak wdzięczności żołnierzom od niej należytej,

Ci, co tu w radzie ze mną mają władzą równą,

Ofiarują i zyszczą jednę ćwierć1774 darowną.

Ale i w tym każdego upewniamy mocnie,

Że nie pójdą odwagi wasze bezowocnie.

Bo mając między sobą takiego uznawcę

Prac naszych, wrychle będziem mieć i chlebodawcę.

Jest królewic, katalog u którego długi

W głowach leży, mający wszytkich nas zasługi.

Bogu oddać ostatek. Prochy i ołowie,

Już-to na naszej będzie należało głowie».

Tu ich z koła rozpuści, a Kosakowskiemu

Do Kamieńca po żywność każe iść samemu,

Dawszy mu Daniełowców i Woroniczowę

W kompanią chorągiew, więc królewiczowę

Piechotę; tysiąc wszytkich ludzi poszło zgoła,

Osnuwszy się wozami dla ordy dokoła.

I szczęśliwie odprawił i ochotą chyżą

Tę drogę, opatrzywszy wojsko znaczną spiżą1775,

Mikołaj Kosakowski i Fekiety drugi.

Ten na każdy dzień niemal takie czyniąc cugi1776,

Siła1777 bydła brał Turkom, gdy zapadszy z tyłu,

Zbiegał ubezpieczonych i narzezał siłu;

Lecz i Tatarów bijał często, i sowity

Odbierał plon, stąd sławny był i znamienity.

Kto idących do koła żołnierzów uważał,

Wszyscy byli struchleli, jakby ich porażał

Ostatni głód, jakby już opuściwszy skrzydła,

Samej śmierci czekali, bez chleba, bez żydła1778;

A gdy nazad wracali, rzekłbyś, że z bankietu,

Pełni ochoty, pełni nowego impetu1779.

Jako pczoły1780 robocze, gdy ich promień jary

Ciepłego ruszy słońca, po swoje kanary1781

Sypą się z ula na świat, tak naszy zagrzani

Mową Chodkiewiczową, gdyby im pogani

Dziś pole stawić chcieli, wszytkich by na ranem

Śniadaniu całkiem zjedli pospołu z Osmanem.

Cicho siedzą Kozacy, aż skoro przytuli

Noc świat czarnymi skrzydły, w ośmiu się wysuli1782

Tysięcy ku tej stronie, gdzie się jeszcze dobrze

Nie rozgościł Karakasz, a już go po ziobrze

Namaca Lubomirski; czuli wozy całe,

Turki niepostrwagane, zaczem i ospałe,

I póki mogą, z oną tając się kradzieżą,

Śpiących pogan jak bydło przez gardziele rzeżą;

Aż przyszli do namiotu, kędy między mnichy

Leży basza, porażon śmiertelnymi sztychy.

Tedy namiot zebrawszy i pod złotolitą

Skofią1783 szczerym złotem chorągiew uszytą

(Którą potem jako dar sobie należyty,

Otrzymał Lubomirski), i inszej obfitéj

Napełnieni zdobyczy, że się gięli pod nią,

Dopiero skoro zorzę obaczyli wschodnią,

Bezpiecznie się wracają, gdzie ich dla pogoni,

Przyłożywszy gotowy samopał do skroni,

Wojska1784 czeka ostatek, i tak nie zemszczeni,

Zdarli pypeć1785 poganom Kozacy ćwiczeni.

Ale zaś co inszego Chodkiewicza boli,

Że wydał Zielińskiego prawie do niewoli;

Nie wie, co się z nim dotąd między Turki dzieje,

Czy posłać poń, czy czekać? Tak kiedy się chwieje,

Na koniec napisawszy list do hospodara:

Jego cnota, jego w tym założona wiara,

Przecz1786 trzyma Zielińskiego przy sobie tak długo?

Ma-li tam bez potrzeby mieszkać, niechaj mu go

Do obozu odsyła; z czym wnet niewolnika

Sprawnego, ochotnego do Raduła zmyka,

I ledwie nie tegoż dnia, jak w wołoskim stanie

Taborze, Zielińskiemu list się on dostanie.

Prędko go stąd obieca hospodar wyprawić,

Lecz mu się tu dzień który jeszcze trzeba bawić.

A tymczasem Chodkiewicz, jako więc oliwa

Długo w lampie świeciwszy, nagle dogorywa.

Dopądzał ostatniego kresu swego wieku,

Który przy wyściu na świat każdemu człowieku

Zamierzony, i odtąd, jako słońce toczyć

Złote koła poczęło, nikt jeszcze przeskoczyć

Tego nie mógł terminu; tu, tu kto się rodzi,

Umiera; na tym celu i starzy, i młodzi.

Z tym dziś przed królewiczem staną doktorowie,

Że już Chodkiewiczowe na schyłku jest zdrowie;

Serce tylko, jak iskra w oziębłym popiele,

W piersiach nieprzełomionych, w jego żyje ciele.

Toż Władysław, choć i sam chory w swym namiecie,

Uprzykrzone poduszki z boku na bok gniecie,

Zwoływa senatory i konsyliarze:

«Jeśli-ż już wybijana — rzecze — na zegarze

Hetmanowi naszemu, i w takiej nas toni

Odumrze (bo się żaden śmierci nie obroni),

Jako twierdzi mój doktor, który mu nie kładzie

Trzech dni żyć, was ku wczesnej wezwałem tu radzie,

Żebyście dalszej wojny progres1787 mieli w głowie,

Pierwej niżli ostatnie Bóg żegnaj! nam powie.»

Wnet się wszyscy zezwolą, żeby w takim razie

Do Zygmunta na lotnym wyprawić pegazie1788,

Awizując1789 o wszytkim, prosząc, póki zieje1790

Chodkiewicz, niech przybywa, niech wojsko zagrzeje;

Niechaj nas municyją, niech ratuje strawą.

Kto wie, nie zmieni-li się fortuna z buławą1791?

Była mowa i o tym, żeby dla snadniejszej

Obrony, zewrzeć szańców i obóz był mniejszy.

Z czym Plichta i Sobieski poszli do chorego

Chodkiewicza; lecz i on nie był też od tego.

Stamtąd zaraz Kochowski, porucznik Niemirów,

W piąciudziesiąt koni biegł bez wszelkich papiérów,

Jakby czasu nie było listami się bawić,

Żeby ustnie o wszytkim mógł Zygmunta sprawić;

Człowiek mowny i śmiały, ale-ć nie ukuje

Sto kowalów, kto serca do wojny nie czuje.

To gdy sprawi Władysław, naszy w polu gony

Z Turkami odprawują, i z obojej strony,

Kto ma serce a konia, niżeli gnić w kuczy1792,

Harcem sobie po błoniu szerokim pohuczy.

Bez kazki1793 tam nie biorą, a gdy szczęście wienie,

Lepsze niż rok drugiemu będzie oka mgnienie.

Nie mógł się Żorawiński żądzy odjąć dłużéj,

Widząc na lotnych seklach1794 gdy chłopi dosuży1795

Z naszymi ujeżdżają. Toż gdy Chełmski Ścibor

Zwali z konia pięknego Turczyna, na wybór,

Drugiego żywcem przywiódł; tymże idzie torem

Borek, wielki najezdnik1796, Kulczycki z Minorem.

Na co chwilę z Sieniawskim Rozdrażewski trzeci

Patrzący, razem się w nich chybki pożar wznieci

Żarliwego Gradywa1797, w kilkudziesiąt koni

Że się w lekkie gonitwy wmieszają i oni.

Jan Gdeszyński z Szymonem Kopyczyńskim w tyle,

Znając dobrze pogańskie, zostali, fortyle1798.

W takim-że drugim poczcie Wasiczyński z boku

Z Sicińskim patrzą, rychło w skupionym obłoku

Spadną Turcy na owych, zaraz Sieniawskiego

W pierwszym poznawszy skoku i Żorawińskiego,

Więc prosto na krajczego1799 z wyniosłym dzirytem1800

Leci Turczyn; z gotowym i on pistoletem

Nie stoi, i tak żartko1801 przyszło się im zderzyć,

Że nie chybią, nie mogszy do siebie wymierzyć.

Obróci się Sieniawski, szablę mając w ręku,

A już Turczyn zniesiony u jego sług w ręku:

Królewski z Suchodolskim kiedy pana strzegą,

Nim ten koniem obróci, porwą go i zbiegą.

Toż szczęście Żorawiński, toż i inszy mają,

Gdy albo biorą Turków, albo ich strzelają.

Prawda, że nie beze krwie, nie bez szkody: bowiem

Tej gry Rożen z Twardowskim przypłacili zdrowiem,

Gdy się dalej zagonią. Tam Potocki z łuku

W rękę wziął, gdy araba wiedzie przy munsztuku.

I inszych kilku rannych. Toż gdy Turcy ławą

Myślą naszym tyły wziąć, wysunie się sprawą1802

Pułk usarski, na dniowej który stoi straży,

Ani się też dalej iść poganin odważy.

Na tej słońca ostatek spadło krotofili1803.

Które nim się do końca w ocean pochyli,

Aż z Wewelim Zieliński niespodziany jedzie

I Raduła ze złego mniemania wywiedzie,

Dla nowej magistratu tamtego odmiany

U hospodara aże dotąd zatrzymany.

Dilawer, czyli z Czerkies, czyli rodem z Rusi,

Owo się z chrześcijana w pogana przekrztusi,

Przez kilkadziesiąt rządząc lat Mezopotamy,

(Skąd nie tylko od skroni długie puścił szlamy1804,

Ale sławny z rozumu, z szczęścia i z wymowy),

Teraz pokój od ściany zawarszy Persowej,

Pełen złota karawan1805 na wojenne spezy1806

Daruje Osmanowi, i tej mu imprezy1807,

Gdzie zeszłe lata swoje chciałby podać światu,

Pomoże, gotów służyć jego majestatu.

Chciwy Osman, (jako gdy kogo dypsas1808 uje1809,

Im więcej pije, większe tym pragnienie czuje,

W rzece stoi po garło, tak go on jad zwiera,

Że pijąc, od pragnienia ciężkiego umiera),

Wszytkie tedy respekty puściwszy na stronę,

(Staniał też był Husseim już przez wojnę onę,

W nienawiść i u wojska przyszedł, i u dworu;

Zwłaszcza kiedy czuprynę Dilawer u woru

Rozplecie, da we dzbanek karłom i wałachom),

Wezyrem i hetmanem oraz przeciw Lachom

Car go tworzy łakomy; o włos Husseima

Że nie każe zadawić1810; stara go zatrzyma

Przyjaźń Dilawerowa; i przez te zasługi

Po pierwszym był wezyrze w katalogu drugi.

Taki zwyczaj u Turków, zabiegając1811 zwadzie,

Że pospołu z urzędem każdy garło kładzie,

Jeżeli go inszemu cesarz konferuje,

A to Dilawer zdrowiem Hussejma daruje.

(I przydał nam się potem, gdy Turcy Osmana

Z Dilawerem zabiją, Mustafę za pana

Obiorą, a Dziurdziego uczynią wezyrem,

Który przeciw Polakom mordem dychał szczerém;

Tego zrucił Husseim wedle czasu prawie1812,

Przy onej Zbaraskiego Krzysztofa odprawie.

Co że weszło przede mną już na polskie karty,

Nie powtarzam, i do swej powracam się sparty1813).

Tedy skoro regiment1814 wziął Dilawer stary,

Z jakiej by się toczyła ona wojna miary

Z Polaki, pilno dawnych pyta wojenników

I którym nie nowina, nie podłych kurników,

Miast i zamków obronnych, fortec niedobytych

W kilku godzin dostawać. Czemuż teraz i tych,

Co w gołym polu siedzą, przez dni już czterdzieści

Nie biorą? Żadną miarą weń się to nie zmieści.

Toż gdy wszytkie potrzeby i imprezy1815 one

Usłyszy, jako na wiatr i próżno czynione,

Jako zginął Husseim, sylistryjski basza,

Jako znowu stradali świeżo Karakasza,

Widzi regiestr pobitych, i gdzie się ośmielą,

Co najlepszy mężowie trupem pola ścielą;

Jako we dnie Polacy, tak w nocne wycieczki

Psują ich Zaporowcy; z inszej, prawi, beczki

Musi począć tę wojnę, a głaszcząc po piersi

Długą brodę: „Nie tak źli Indowie i Persi;

Łacniejsza1816 dziesięć razy sprawa z nimi; ile

Baczyć mogę, więcej tu w rozumie, niż w sile

Należy, rychlej głową, niż ręką ich może

Pokonać; czasu się żal strawionego Boże!»

To wszytko kiedy dziadek zgrzybiały po kęsie

Rozbiera (wojować źle, gdy się głowa trzęsie,

Bo mu nie Mars, lecz marzec1817 z oczu niedaleki

Przez brwi i zawiesiste wygląda powieki),

«Czas-by — rzecze — podobno, długoletny starcze,

Z głowy wojnę, z ręku łuk wypuścić i tarczę;

Czas-by szeptać pacierze, kiedy kaszel dusi,

W piersiach skrzypi; darmo cię, darmo sława kusi!

Włosy już oszedziałe1818 i przegniłe dziąsła,

Z których ci późna starość do zębu wytrząsła,

Na pokój raczej radzą, a więc miasto harcu,

Ssać, przy ciepłym kominie, mokre grzanki z garcu.

Choć-ci bywa, lecz rzadko przyrodzonym biegiem,

Że się trawa pod zimnym zazieleni śniegiem.

Dosyć mnie, żem wezyrem, byle, co dał hojnie,

Dał też Bóg tego zażyć z łaski swej spokojnie.

Wojna z Polaki, widzę, nie mej rozum głowy!

I dziad-że by potrafić w to miał osikowy1819,

Kędy młodszy powieźli? Pomacam sposobu,

A tę wojnę rozejmę, da Bóg, ze stron obu».

Tak sam z sobą Dilawer przez całą noc duma.

Rano poszedł do popa, dawnego pokuma1820,

Który takim-że będąc obciążony wiekiem,

Wolałby się zakrapiać doma kozim mlekiem;

A że był pedagogiem u cesarza z młodu,

Wziął go z sobą na wojnę Osman z Carogrodu.

Toż gdy siędą dziadowie, jąwszy od Noego

Imą sobie wspominać dni pożycia swego:

Był tam stary Amurat, i który mu potem

Ciężką wojną dokuczał, z bitnym Kastriotem;

Był Bajazet, odmiany szczęścia przykład rzadki.

Tego był Tamburlanes do żelaznej klatki

Wsadził porażonego i, złote kajdany

Dawszy, woził po świecie na dziw niewidziany.

Wszytko statecznie znosi, aż gdy widzi żonę

I dwie córce kochane z gruntu obnażone,

Służące do brzydkiego tyranowi stołu,

Uderzył w szczebel głową, że z duszą pospołu

Mózg mu ciepły okrutnie wyprysnął z ciemienia;

Stąd prawo, co ich carom broni ożenienia.

Był Selim i Soliman na placu szczęśliwy,

Który trzymał z Polaki pokój, póki żywy,

I osobne zawarszy swoje chęci z nimi,

Czasom stwierdził potomnym pakty wieczystymi.

Był Achmet, świeżo przeszły rodziciel Osmanów,

Który prawo i zwyczaj wzgardził przeszłych panów,

Wystawiwszy w Stambole pod złoconym szczytem

Pyszny meczet, żadnym go ani depozytem1821

Ani nadał funduszem mężnej ręki swojéj;

Dlatego też po dziś dzień prawie1822 pusto stoi.

Wspomnieli, jako ojcu podobny uporem

Osman już począł meczet murować z klasztorem,

Do którego intraty i wieczne fundusze

Z Polski naznaczył; ale omylą go tusze1823.

Jaki Mahometowi upominek ślubił,

Podobne też ma szczęście, już tak wiele zgubił

Ludzi, jako żaden z tych, co wzięli pół świata,

A jeszcze nic nie sprawił1824; kiegoż1825 się tu kata

Bawić? Zima za pasem; cóż tedy ci rzeką,

Co ciepły kraj, ojczyznę mieszkają daleką,

Mrozu nigdy nie znają, śniegu ani we śnie

Nie widzieli, lecz wiecznej przywyknęli wieśnie1826,

W samych tylko płóciennych telejach1827 bez futra,

Pewnie wszyscy, jak muchy, posną nam do jutra;

Albo znowu kobyle wywnętrzywszy brzuchy,

Powiążą i tam w mroźne pomrą zawieruchy.

Więc gdy się im swych przyszło niedostatków zwierzyć,

Prędko się starcy zgodzą, żeby mir uderzyć1828

Z Polaki; nim jesienny spadnie plusk, nim zima

Zajdzie, co rychlej wojska uwieść z pod Chocima;

Zwłaszcza, gdy nam to w ręce samo prawie lezie.

Ku jakiejż-by Zieliński mieszkał tu imprezie1829?

To jednak wezyrowi da pop pod uwagę,

Że snadniej1830 przez nikogo, jak przez Kizlaragę

Osmana nie przełomią i nie zbiją z toru.

Murzyn-to był, a nocny sekretarz u dworu,

Starszy wałach1831; w tego był władzy rodzaj guzy1832

Garbatych karłów, w tego wszeteczne zantuzy.

Ten co panu poszepnął, jakoby głos z nieba,

Już temu było wierzyć koniecznie potrzeba.

O! Na wszytkich ci królów ta padła pomucha1833,

Że tam najprędzej radzi nadstawiają ucha,

Gdzie im metresy, karli, skrzypkowie, pochlebce

I ktokolwiek byle co do smaku poszepce;

Wzgardziwszy szedziwego1834 starca zdrową radą,

Na tych najwięcej swoje propozyty1835 kładą1836,

Którzy bez prywatnego trzech słów interesu

Nie wyrzeką, lecz wszytko do swojego kresu

Kierują, psując dobrych, a co tym1837 należy,

Złodziejskim otrzymują sposobem w kradzieży.

Chwali w rzeczy1838 drugiego, a tymże zawodem

Subtelnie go oskarża, człowiek z piekła rodem:

Królu! człowiek-to godny, u pospólstwa wzięty,

O złoto i największe mało dba prezenty.

Domyślaj się ostatka; jeżelić ma wadzić,

Lepiej go, jako mówią, przez nogę przesadzić1839;

Wzgardzić nim, nie dać mu nic, bo i koń o głodzie

Nie tak hasze1840, nie tak się boczy na powodzie1841.

Tacy-ć to podjadkowie1842 monarchie walą,

Co królom złe i dobre, byle miłe, chwalą.

Usłuchał wszetecznice on król, które króle

Wschodnie deptał i sławne spalił Persepole.

Tyle u Aleksandra nocna Tais mogła,

Że miasto już poddane swą ręką zażogła1843.

Nie miał takiego szczęścia, nie miał tyla wiary

Kallistenes, filozof i przyjaciel stary,

Gdy się bogiem zwać kazał (do takiej człowiecze

Serce przyszło rozpusty), a ten skromnie rzecze:

«Któż cię tak, królu, zbłaźnił? Kto cię tak oszalił?

Żeś tyle ludzi pobił, tyle miast popalił,

Przeto się bogiem czynisz? Bóg daje, nie bierze

Jako ty. O cóż będą do ciebie pacierze?

Nie słuchaj zauszników! Nie wspieraj się wiszem1844!

Człowiek-eś, ani z wielkim równaj się Jowiszem».

Nie mógł prawdy dosłuchać, którą że mu radził

Kallistenes, z świata go Aleksander zgładził.

Drzewo czerw, rdza żelazo, mole księgi psują;

Ale kiedy pochlebcy pana opanują,

Ani tak rdza żelaza, ani mól papieru,

Ani drzewa, choć nie ma czerw1845 inszego żeru,

Uszkodzi, jako kiedy, którzy kłamstwem żyją,

Pochlebcy się któremu panu w kołnierz wszyją,

Toż gdy sparznie1846 z przyjaźni za lada niesmakiem,

Aż zaraz z faworyta będzie zabijakiem1847

Albo go kto przekupi; wiecie, że dla wziątku1848

Nic nie masz niestrawnego w serdecznym żołądku.

A że rzeczy najlepszej najgorsza jest skaza,

Im był większy przyjaciel, tym większa uraza.

Takiego Dionizy tyran miał przy boku,

Który od niego nigdy nie odstąpił kroku,

Pilny, wierny, posłuszny, i nie był nikt inny,

Przez którego-by wszytkie król wiedział nowiny,

Arystypem go na krzcie, a potem z przezwiska

Psem zwano, co dworskiego pilnował ogniska.

Śmiał się Dionizyus? I on tyle troje,

Chociaż ledwo mógł widzieć przez cztery pokoje;

A kiedy go kto spytał, jeżeli szaleje?

Wiem ja, prawi, że się mój pan darmo nie śmieje.

Wrychle potem na łowach tyran nogę złomał,

A kiedy Arystypus jak zaprawdę chromał,

Spyta go, co-li za szwank odniósł i on w nogę?

Póki cię twoja boli, zdrowym być nie mogę,

Odpowiedział pochlebca i dotąd o kuli

Chodził, dokąd doktorzy pana nie obuli.

Cóż potem? Czyli mu wziął, czy odmówił czego,

Postrzegszy Dionizy człeka przewrotnego.

On cukier w żółć obrócił pochlebca plugawy;

Nie tylko między ludźmi wszytkie jego sprawy

Udawał1849, lecz i w oczy dorzucał mu pyskiem,

Że się urżnął na koniec takowym igrzyskiem.

Stał w kupie Arystypus, kiedy się król spyta:

Gdzie-by też miedź w Grecyi była wyśmienita?

Wyrwie się przed drugimi on sykofant1850 śmiało:

Jest, prawi, miedź w Atenach tak dobra, że mało

Złotu jej nie przeniosę, z której w rynku stoi

Odlewany z Armodem mężny Arystoi1851;

Ten honor na wieczystą pamiątkę im dany,

Że swą ręką odważną zgładzili tyrany!

Poczuł Dionizyus onę wesz we wrzedzie

I oddał wet, kazawszy ściąć go po obiedzie.

Takać zawsze zapłata pochlebników czeka,

Choć się im długo krupi, choć się im odwleka.

Jest-że niejeden taki na świecie pies goły:

Gdy nie ma co doma jeść, pańskimi się stoły

Opiekając, na wszytkich mruczy, warczy, szczeka;

Ano by wolał sam zjeść, co godniejszych czeka,

Niejeden-że pochlebca, jeśli prawa minął,

Z królem chromał pospołu i nogę wywinął.

A cóż gdy sam cyrulik, który na te krosty

I szwanki powinien mieć w ręku żywokosty1852?

Aleć się po moskiewsku wszytek świat sprawuje:

«Ryhacie bojarowie1853, car weliki pluje!»

Lecz do rzeczy: i prosto z wezyrem do szopy,

Kędy z kaffą trzebień1854 on gorące ukropy

Dla Osmana w złocistej roztwarza farforze1855;

Snadź mu się czczy, że mu się nic po szwie nie porze1856.

Murzyn i sam pieszczony, słysząc Dilawera,

Widzi, że słowa jego prawda była szczera;

Życzy jak najprędszego do domu pospiechu,

Nie chciałby zimowego z czarną skórą blechu1857,

Chybaby miał na Lachy sposób Osman inny:

Nagie do nich po śniegu wypuścić Murzyny

Pod orlimi forgami1858; tej giaurzy wiary,

Że nam podobne farbą ich diabłów poczwary.

Przytem, co ma rozumu a cesarskiej łaski,

Wda się w to, żeby rychło hellesponckie piaski

Przywitać i w lubym się oglądać Stambole,

Puściwszy psom i wilkom zasmrodzone pole.

Wezyr na swego czoła pamiętając zmarski,

Potrafi w to, że spełna będzie honor carski.

To sprawiwszy Dilawer śle po Zielińskiego,

I dawszy wielkie znaki afektu dobrego

Słowy wyśmienitymi, obłapi1859 go mile;

Prosi, żeby nie biorąc darmo długiej chwile

Stanęli tu posłowie, którym prawo wieczne

Jako przyjazd, tak odjazd waruje bezpieczne.

Co jeśli chcą, zamianą1860 albo otworzystém1861

Zawsze wezyr utwierdzić będzie gotów listem.

A ten Bóg, który pokój, który lubi zgodę,

Zdarzy go i wam i nam w tej wojny nagrodę.

Z tym Zieliński już samym przyjechał wieczorem

I dziś się nie mógł widzieć z Chodkiewiczem chorém.

Noc była, a gdy miesiąc wstawał złotorogi,

Szarą poświatą1862 ziemskie widoczył1863 podłogi.

Nie każdy spi, co chrapi; toż i naszy wstają

Zaporowcy i cicho rzekę przebywają;

Cicho w obóz turecki, co na tamtej stronie

Dniestru, pomkną, zwykłej swej ufając fortunie.

Ani ich omyliła: jeśli kiedy bowiem,

Jako dziś w ciemnym mroku wzrokiem patrząc sowiem,

Dokazali odwagi i pogan nasiekli

I zdobycz niezliczoną z wozami przywlekli.

Gdy tam i sam bez wstrętu chodzą po taborze,

Jako więc lew w zawartej grasuje oborze

Albo wilk, choć napchany, co się tylko ruszy,

W tym zaraz kieł zażarty, w tym paszczekę juszy;

Trafią, gdzie Omer basza między gęstym gminem

Arabów pod jedwabnym chrapi baldekinem1864.

Temu skoro we śpiączki łeb utną szkaradnie,

Aż im Husseim, przeszły wezyr, w ręce wpadnie.

Z którego kiedy Kozak drogi kaftan zbiera,

Jako więc śliska ryba, tak się z wędy zdziera

I ucieka z obozu w bliskie lasy trząskiem1865,

Gdzie gałęziem okryty przy potoku wąskiém

Dyszał; aż skoro dzień był, wylazszy spod chrostu

Nagi i niepoznany szedł do swego mostu.

To zrobiwszy Kozacy, gdy już świtu blisko

Słońce było, na swe się wrócą stanowisko.

A u Turków dopiero larmo1866, zgiełk, krzyk, wrzawa!

Próżno! Zawsze ten wskóra, który raniej wstawa.

A tym też czasem wszedł dzień i wczorajsza praca

Wszytkich budzi i wszytkich do siebie powraca.

A nam mdleje1867 Chodkiewicz. Hetmanie mój złoty!

Przecz-że, przecz zostawujesz zaczęte roboty?

Ale już dekret przyszedł wiecznego wyroku,

Od którego nie wolno apelować kroku.

Więc na niską lektykę z pościelą włożony,

Gdy żałosnej pożegnać już nie może żony,

Wieść się każe na zamek, gdzie i wcześniej1868 może

Dom rozrządzić, i na tak dalekie podróże,

Wprzód niźli mu wiecznymi zmysły zajdą mroki,

Świętą duszę trwałymi opatrzyć obroki;

Żegna świat i ojczyznę, i króla, i ciebie,

Kochany Władysławie! Niech i po pogrzebie

W twojej zostawa łasce; i was, zacne grono

Rady swojej wojennej, których mu przydano

Za towarzysze prace; ale przed inszemi

Ciebie, cny Lubomirski! Możesz już swojemi

Latać pióry w tym polu, jako młody orzeł,

Któreć fortuna i Mars życzliwy otworzył.

Oddaje-ć tę buławę, bodaj się starzała!

Bodaj tyle tryumfów w twoich ręku miała,

Bodaj miała i więcej twym sercem, twą siłą,

Niż ich widzisz nad trumną i jego mogiłą.

Tę buławę, przed którą drżał naród przewoźny1869,

Którą mu był tak ziemią, jako morzem groźny:

Świadczy Wolmar dobyty, Derpt, Dynamunt, Ryga,

Skąd Szwedów małą garścią do nogi wyściga

I w okrętach wysiedzieć nie da się im cało,

Ogniem ich zapaliwszy, że ludzi coś mało,

Krwią swoją rozbujane zalawszy płomienie,

Z przykrymi do Szwecyjej awizami1870 wienie1871.

Tę-ć oddaje buławę, pod Kircholmem która

Dziewięć tysięcy ludzi (nie pociągam1872 pióra:

Niemców, Francuzów, Finów, Belgów i co pluder

Rodzaju, których przywiódł sam Karol man-Suder1873,

Kiedy nam chciał Inflanty wydrzeć; czego potem

I dopiął) położyła na placu pokotem

Czterma swoich tysięcy. Lecz i Moskal gruby1874

Tąż klawą1875 wytrącone zbierał nieraz zuby1876.

Widział ją car weliki, widziała stolica

W niezwyciężonej ręce cnego Chodkiewica,

Te buławę, przed którą ono-ono1877 w kuczy1878

Osman się zasznurował, a jako więc huczy1879

Smutny grzywacz1880, skoro mu dzieci orzeł zbierze,

Tak wyje i we łzach się po swych ludziach pierze.

Bierz-że ją już fortunnie! Daj ci się szczęściła1881,

Daj, abyć wrychle w ręku palmą zakwitnęła,

A spadając na późne z twoich ręku wnuki,

Sławę domu twojego podawała w druki!

I was już, cne rycerstwo, żegna hetman czuły1882,

Którego w oczach waszych acz nieraz osuły1883

Ćmy pogańskie, wasza broń, wasze mężne dłonie

Z ognia go i z najgorszej wyrywały tonie.

Cóż? Tak żeście stępieli, że dziś jednej jędzy1884,

Kiedy wam go w obozie i rękami między

Gwałtem prawie1885 wydziera, odjąć nie możecie;

Nikt się nie ma do broni, łzy tylko lejecie!

Nie boi się śmierć wojska i ognistej kule,

Tak namaca przez zbroje, jako przez koszule;

Tak jej sprzątnąć jednego, jako tymże razem

Sto tysięcy, a nigdy nie uderzy płazem.

Płakał Kserkses, zgarnąwszy Wschód cały na Greki,

Że za sto lat (dosyć czas zamierzył daleki)

Żaden się z tych na świecie żywo nie ostoi;

Aż w kilka dni, o których za sto lat się boi,

Wszytkich do szczętu zgubił.

Toż skoro na zamek

Hetman jechał, żeby tam schorzały ułomek

Ciała swego położył, ósmy dzień liczono

Oktobra, gdy to, co mu było pożyczono,

Ze stokrotnym urobkiem1886 oddał w ręce niebu,

Imię — światu, małżonce — ciało do pogrzebu.

Siedmdziesiąt lat niespełna: sławie dosyć żywie1887,

Ale ojczyźnie mało. Cóż, gdy tak w archiwie

Przedwiecznym naznaczono. Ciało potem jego

Z Chocimia do Kamieńca poszło Podolskiego,

A stamtąd do Ostroga, gdzie łzami omyte

Od małżonki, włożone pod marmory ryte:

Godne, godne mauzolów1888 i pamięci wiecznéj,

Żeby obraz i przykład miał wiek ostateczny.

Wojny chocimskiej część ósma

Toż dopiero Władysław panów radnych zbiera

I, gdy nam tak niewcześnie1889 Chodkiewicz umiera,

Wielką odda buławę podczaszego pieczy.

Na co zgoda koronnych; Litwa trochę przeczy,

Albo swego na miejscu chcą mieć Chodkiewicza,

Albo być pod samego rządem królewicza.

Aleć i to Władysław snadnie uspokoi:

I Litwa, i Polacy w opiece są mojej;

Jeśli dotąd Polacy byli pod Litwinem,

Czemuż Litwa nie ma być pod koronnym synem?

Zgoła ani też czas był racyje rozwodzić,

Bo by się prędko Turczyn podjął ich pogodzić.

Więc się wszyscy w regiment zgodnie podczaszemu,

I Polacy, i Litwa, oddadzą, a k’temu,

Nowym się obowiązkiem, nową wiążą wstęgą,

Do gardł się na tym miejscu dzierżeć1890 pod przysięgą,

Dziękuje Lubomirski, że pod jego władzą

Zgodnie wszyscy tak prędko namówić się dadzą,

I co z niego być może, co ma najmilszego,

Zdrowie łożyć przy zdrowiu przysięga każdego

I byle sami chcieli; bo choćby dwugłowy

Janus, choćby storęki Bryjareus1891 nowy,

Choćby Argus hetmanił im tysiącooczy1892,

Gdy żołnierz nieposłuszny albo nieochoczy,

Nic dobrego nie sprawi. Tak zaś z drugiej strony,

Niech będzie żołnierz dobry, posłuszny, ćwiczony —

Jako lew nic nie wskóra, gdy zające wiedzie,

Tak zginą i lwi, mając zająca na przedzie.

Donatywy1893 potwierdzi i obieca więcej,

Jeśli będzie mógł wymóc drugie trzy miesięcy1894.

Stąd wszyscy ku przestronej obrócą się szopie,

Gdzie po błogosławionej krynice pokropie,

Trzech mszy słucha nabożnie; tam przyjąwszy świętą

Podczaszy komunią, krzyżem się rozpiętą

Ściele uniżonością, oczy tylko, w sforze

Z pokornym sercem, dźwiga nabożnie ku górze:

«Wielki Boże nad bogi! przed którego tronem

Miliony stawają wojska milionem

Nieśmiertelnych aniołów, z których kiedy sroże1895

Gniew twój, zabić milion ludzi każdy może:

Czemużeś mnie robaka, mniej niż nic przed tobą,

Obrał, żebym śmiertelną ręką i osobą

Twój na ziemi majestat, twoję chwałę szczycił,

Gdy Turczyn, który się twym dotąd nie nasycił

Dziedzictwem, co je syn twój krwawym kupił potem

Nastąpił siłą na nie, upewniony o tem,

Że go1896 tą ręką, którą zachełznał pół światu,

Wydrze i pomknie granic swego majestatu;

Że w twych boskich świątnicach, w twych świętych kościołach

Rozpostrze się Mahomet. Więc po swych aniołach

Pojźryj, a każ któremu, niechaj sekundantem

Będzie, gdzie się baranek bije z elefantem1897.

Rozum wodzowi, serce daj żołnierzom, Panie,

Niech się tych świętych krzyżów lękają poganie.

Wiem-ci, Boże mój, że cię nie ogarną nieba,

Pogotowiu1898 cię w murach zamykać nie trzeba.

Wiem, dla którejś swojego kościoła machiny

Nie kazał Dawidowi budować przyczyny:

Nie chciałeś, żeby krwawe twym ofiarom dłoni

W Jeruzalem stawiały ołtarz. Lecz się oni

O swe bili prywaty; pomsta ich do zwady

I do mordu krwawego budziła z sąsiady.

Wiem i to, że każdy człek, co się ciebie boi,

Co się brzydzi grzechami, za kościół ci stoi.

Pisz-że swój zakon święty na mem sercu gołém:

To ołtarzem, a piersie me będą kościołem!

A jać przecie świątnicę, choć śmiertelnym dziéłem

Na ziemi, z ziemie, ziemią sam będąc i iłem,

Na wieczną cześć wystawię, coć u twoich progów

Ślubuję. Utrzy1899 tylko durnym1900 Turkom rogów.

A Ty, jakoś Jeftego1901, kiedy szedł na twoję

Wojnę, przyjął ofiarę, tak przyjmi1902 i moję,

Któryć dziś z tym rycerstwem Chrystusowej wiary

Nie córkę, ale duszę kładę na ofiary.

Wszak tu wszyscy przy twojej umieramy chwale,

Skrusz Mahometa, jakoś kruszył więc Baale!»

Tu skończył Lubomirski, a ta jego modła

Doszła wielkiego Stwórce i niebo przebodła.

I każe Michałowi, co diabła wysadził,

Żeby o rzeczach polskich pod Chocimem radził.

Aleć i on swe śluby ziścił Bogu wiernie.

W podziemnej nakopawszy marmorów kawernie1903,

Na wieczną łaski jego pamięć, kościół szumny,

Gdzie sam leży i synów już dwóch stoją trumny,

Postawił1904; trzeci żyje, póki boża wola.

Żyjże, mój wojewodo1905! aż swego Karola

Z tą buławą, która dziś z Karolowych1906 ręku

W dom twój wchodzi, obaczysz; obaczysz we wnęku1907

Wielkiego dziada sławę; dopiero w tym grobie

Znużona stem lat starość odpoczynie1908 sobie.

Toż podczaszy o dalszym wojny procederze1909

Radzi, skoro starszynę do namiotu zbierze,

Gdzie naprzód obóz zmniejszyć z jednostajnej zgody,

Potem szańc chełmińskiego zrucić1910 wojewody

A podle1911 Denoffów go wysypawszy znowu,

Zaporowców też przymknąć1912 ku wielkiemu rowu,

Uradzą. A słońce już zwykłym spada torem,

I noc, że przede drzwiami, daje znać wieczorem,

Ani przybyć omieszka, więc gdy świat obłapi,

Co żywo się do swego odpoczynku kwapi.

A naszy Zaporowcy do zwykłego łowu,

Przespawszy ten dzień cały, biorą się jak znowu.

Równie kiedy się komu przez tajemne dziury

Kotowie w mięso wnęcą albo tchórze w kury,

Tak Kozacy, skoro się rzeźko w Turki wjedzą,

Nie wytrwają, aże ich i dzisia nawiedzą,

Ale już lepszym dziełem: bo okrom1913 piechoty

Bobowskiego, wojskowej przybrali hołoty;

Więc nie masz się czego przeć, gdy miasto1914 myślistwa,

Cicho z nimi kilkaset poszło towarzystwa.

Jaka tam być musiała dziura, gdy się wgarnie

Tak wiele rąk do pełnej łakomych spiżarnie,

Choć stąd możem brać miarę, że nazajutrz, blisko

Obozu, założyli nowe targowisko

Na konie i bawoły. Już byli most wzięli,

Skoro straż do jednego turecką wyrżnęli,

I mogli byli Turkom odtoczyć od czopu1915,

Zruciwszy go, lecz trudno łakomemu chłopu

Odjąć ręce od łupu; to ma za wygraną,

Kiedy zdobycz uniesie sowito nabraną;

Zwłaszcza kiedy bez wodza, bez rządu, na czatę

Nocną chodzili, każdy na swój zysk lub stratę.

Tak Turcy powiedali żałujący siebie,

Że w żadnej dotąd z nami otwartej potrzebie

Tyla krwie muzułmańskiej jako dziś nie szkodni1916,

Którą psów bić Kozacy rozlali niegodni.

Co wziąwszy za dobry znak pod hetmanem nowym,

Oddadzą mu w prezencie drogim złotogłowem1917

Szyty dywan i znaki janczarskiej starszyny

Z piór żurawich i sepet1918 do kuchnie faryny1919.

Który, że barzo wdzięczen upominków onych,

Wyświadczył, gdy między nich rzuci sto czerwonych.

Póki się wieść nie wzmoże o Chodkiewiczowéj

Śmierci, póty też i my pokój mamy zdrowy.

Tak się Osman ukarał, tak się był ustraszył,

Że dotąd siedział, jakoby go owałaszył1920.

I kto mu tę nowinę przyniósł, z wielkiej chuci

Drogi kaftan i pełne srebra juki1921 rzuci.

Toż jakby go rozwiązał, jakby wygrał właśnie,

Razem się z miejsca porwie, ręką w rękę klaśnie;

Każe zebrać swe popy1922, wróżki i matacze;

Każe Bogu dziękować; sam jak głupi skacze,

Że już padł stary giaur, który dotąd bróździł,

Dotąd nam należyte tryumfy opóździł1923:

Niechże go tam w swym Pluto1924 zadzierzgnie Kocycie1925,

A ja cię w obiecanym upewniam meczycie,

Który na boskim łonie wiecznie siedzisz, który

Temu światu po Bogu rozkazujesz wtóry.

Dziś, dziś przysięgam na tę carską moję głowę,

Że poznają giaurzy moc Mahometowę!

Wszyscy westchną życzliwie, aż po same uszy

Zżąwszy1926 ramiona. Skoro Osman tak potuszy1927,

I już by był co broił; lecz Dilawer stary,

Skoro1928 na się przybierze z Chodkiewicza miary:

«Lepsza zwłoka, cesarzu! Mądrego to dziéło,

Nie zaraz, lub cię boli, lub co sercu miło,

Wynurzać; wszędy, wszędy, lecz przecie najbardziéj

Na wojnie ostrożności trzeba; tą kto gardzi

I za płochym afektu1929 swojego impetem1930

Kość rzuci, nie masz dziwu, że przypłaca grzbietem.

Tak Laszy głową nad nas mieli Chodkiewicza;

Niechże nas to przynajmniej naszym złem wyćwicza;

Obaczym, co też będą umieli tam młodzi,

Jeżeli się początek kiedy z końcem zgodzi?

Kozakom by wprzód trzeba zastąpić od spasi1931.

Także nas na każdą noc ta smoła1932 hałasi1933,

I nigdy nie zemszczona; a tej przeszłej nocy,

Jako słyszę, już i most mieli w swojej mocy.

Byśmy jedno1934 do nieba wytrzeszczając oczy

Nie padli przez kretówkę1935, którą ten gad toczy;

Przeto albo wał sypać i gęste reduty,

Albo w polu nocną straż stawiać, zwłaszcza u téj

Ściany, gdzie to plugastwo, jako w kojcu ptaki,

Na każdą noc co lepsze bierze nam junaki.

Szturm do nich odwlec radzę i zrozumieć wprzódy,

Co ma za fantazyją Lubomirski młody?

Jeśli gorący, jak ty, skoro nas przy stole

Dziś zwojuje, pewnie nam jutro stawi pole,

Którego, jako wiemy, zawsze się napierał,

Ale że mu kto inszy wędzidła przybierał1936.

Jeśli gnuśny i z wodzem fortuna umarła,

Pewnie nam ich nie wydrze i sam Chrystus z garła».

Jak podszywał1937 Osmana i ledwie dosiadał,

Przeto do zauszników: «At! się bzdyś1938 rozgadał»,

Cicho rzecze; a potem, skoro z miejsca wstanie:

«Dobrzeż tobie czupryny workom wiązać, a nie

O wojnie dyskurować. I życzy nam zwłoki,

Znać, że jeszcze całe ma ze spiżą1939 tłomoki.

Siedzieć tu było z nami tak długo na piasku,

Przysięgę, że do domu kwapiłbyś1940 dyjasku1941.

Zaś nam się kopać każe, gdzie by trzeba wały

Na dziesięć mil i więcej sypać, przez rok cały,

A ja bym się w giaurskich i dzisia rad widział;

Tak się zda, jakby sobie z nas dziadek przeszydzał.

Dobrze tak na tych gnojków1942, którzy doić kozy

Nawykszy, nie wiedzą co wojna, co obozy.

Któż kogo strzec powinien? Niech się każdy strzeże,

I owszem, niech ich kradnie, niech ich giaur rzeże!»

Tak Osman swoim ludziom niechętny urągał,

I już odtychczas pomstę jawnie na nich ściągał,

Że sobie nie to po nich obiecował w domu,

Przez co do szkaradego dzisia przyszedł sromu.

Aleć sam w ten dół, który inszym kopał, wpadnie,

Udawiony1943 cięciwą w Jedykule1944 na dnie.

Widząc Turcy, że Wejer z pola był zemkniony,

Szańc jego nie do końca zbiegą1945 rozrucony;

Stamtąd na Lisowczyki zwykłym swoim trybem

Minąwszy Zaporowców, przypadają szybem1946,

Tym szkodniej, im się owi takiego bankietu

Mniej spodzieją, ni działa mając, ni muszkietu,

Prócz szabel a obuchów, a co strzelby drobnéj,

Żołnierz konny i tylko do pola sposobny;

Ani wałów sypali, mając ku obronie

W lewej Kozaków, w prawej dwu Denoffów stronie.

Czego kiedy poganin wyuzdany zwietrzy,

Tym śmielej w nich uderzy srogim szturmem, we trzy

Części wojsko sprawiwszy, w Wejerowych wałach

Janczary przy trzech polnych osadziwszy działach.

Nie przeto i Lisowie skrzydła opuszczali,

Ale choć szablą tylko wstręt poganom dali.

Mając nad nich pancerze, gołe rąbią brzuchy,

Albo tłuką ciężkimi po kościach obuchy;

Pachołcy z bandoletów1947 tu i owdzie parzą,

Więc ciurowie i co jeść panom swoim warzą,

Do kijów, do kamieni; gdzie naszych przemaga

I już wozy wywraca śmiały Janczaraga,

Tam się garnie co żywo. Toż poganin plunie;

Tedy nas już ciurowie biją? Z tym się sunie;

Więc i strojem nad inszych znaczniejszy, i wzrostem

Wyrwie znak chorążemu z ręku i tam prostém

Skoczy szermem1948, gdzie widzi rozerwane wozy.

Walą się drudzy za nim w lisowskie obozy.

Już się w samym majdanie1949 Sokołowski siecze,

Gdy leci Lubomirski; tak kiedy się wściecze

Srogi tygrys hirkański, nie zastawszy dzieci

W łożysku, bez pamięci i bez oczu leci.

Toż Lermunt z Denoffami zewrą się w pogany,

I Lisowie też, widząc posiłek zesłany

(Ochotnik był po całym otrąbiony wojsku),

Jako wezmą na szable pogaństwo po swojsku1950,

Nie tylko ich z taboru swego wyparują,

Natną, nabiorą, ale, póki siły czują,

Idą w pole za nimi, aż pod szańce owe,

Skąd ich Lermunt wystrzelał, dawne Wejerowe.

Dwie chorągwie tureckie przy skofiej1951 złotej

Między lisowskimi się zostały namioty.

Kozaków podejźrana zatrzymała ściana,

Że tej gry nie pomogli, którą zaraz z rana

Począwszy nie bez szkody ze strony obojej

Aż do nocy nas bawią, ale większej swojej:

Ich pod pięćset zginęło, naszych nad dwadzieścia

Nie więcej Lisowczyków, kiedy bronią prześcia

Do swojego taboru; więc pancernej roty

Cny rotmistrz Kopaczowski przez rękę przekłóty;

Ranny także i Lermunt; lecz oba sowito1952

Swojej się krwie zemścili, a tu świat okryto

Czarnym z góry zawojem; powszechne milczenie

Noc sprawiła, co żywo, szło na odpocznienie.

Dzień słońce otworzyło, a poganie po stu

Sprzągszy wołów, na tamte stronę ciągną mostu

Piętnaście dział burzących, z których bez przestanku

Począwszy od samego strzelali zaranku,

Aże się słońce schyli, z swoją tylko szkodą

I prochu, i ołowiu; toż je nazad zwiodą.

Tym też czasem Weweli już przez Zielińskiego

Odesłan, skąd przyjechał, do obozu swego:

Ale tegoż dnia znowu z listem wezyrowym

I z patentem powraca do nas Osmanowym,

Który Dilawer w swoim do Lubomirskiego

Posłał liście zawarty, dokładając tego:

Że gdyby się wam dała wzajemna zamiana

Za posłów, już by wiara nasza podejźrana

Być musiała, a zwłaszcza przy cesarskiej głowie;

Niechaj prawem narodów bezpieczni posłowie

Przyjadą, na co jego posyłam patenty,

A pokój między nami skojarzy Bóg święty.

Ale Osman właśnie tak skłonny do przymierza,

Jako kiedy wielkiego pies naszczeka zwierza,

Mów hajwo1953! każ mu leżeć, bierz go i za uszy,

Nie pójdzie, aż niedźwiedzia albo wieprza ruszy.

Więc nie spawszy całą noc, lub zysk lubo strata,

Lubo wygrać, lub umrzeć naznaczyły fata

(Trzeciego nic, jedno być z tego dwojga musi),

Jutro ostatniej z nami fortuny pokusi,

Dzień świtał Wacławowi królowi święcony1954

Czeskiemu, a że naszej patronem Korony,

Przeto nam uroczysty; któregośmy różnie,

Lecz dziś największej, jako wierzymy nabożnie,

Doznawali opieki. Więc się każdy bierze,

Ktokolwiek w świętej żyje katolickiej wierze,

Aby przezeń modlitwy i czynione Bogu

U kościelnego oddał swoje wota progu,

Gdy czterdzieści tysięcy Osman komunnika1955

Przedniej ordy na tamtę stronę Dniestru zmyka;

Sześćdziesiąt dział do tego, pod których by dymem

Mogła rzekę przepłynąć orda pod Chocimem

I naszym tył wziąć (jakoż drudzy aż w pół wody

One odwagi, one czynili zawody).

Palą działa raz po raz, ale tylko wierzchnie

Echem głuszą powietrze, a Dniestr się rozpierzchnie

Coraz hukiem szkaradym1956 i choć gęsto dosyć

W obóz kule wpadały (tak mogły donosić),

Nikogo te sześćdziesiąt, co za Dniestrem wyły,

Dział, oprócz jedynego Szota1957 nie zabiły

Z tych, co przed królewiczem najwierniejsze warty

Rogate na wsze strony noszą alabarty1958;

Chory leżał w swej budzie, w trzeciej od pańskiego

Namiotu i tylko co do przyniesionego

Głowy dźwignie półmiska, czy czekał umyślnie,

Na to puszkarz tak trafi, że mu mózg wypryśnie,

A ci, co w szykach stali, którym należało

Stokroć ginąć, za łaską bożą byli cało.

Szumny przykład na tchórzów! Ano i w piwnicy

Nie ulężesz niebieskiej, bracie, obietnicy.

Kto ma na wojnie umrzeć, i pod dzwonem zginie;

Kto nie, choćby w działo wlazł, to go kula minie.

Tak gdy Osman rozdwoić kusi nasze siły,

Stąd się wszytkie nad nami wojska zawiesiły,

Stąd drugich dział sześćdziesiąt strasznie na nas rzygnie.

Rzekłbyś, że się przed onym hukiem ziemia przygnie,

Że się już góry walą, lasy mostem ścielą,

Kiedy ze sta dwudziestu razem do nas strzelą.

Świszczą kule wiatr siekąc, jako gdy po strzesze

Na dachu się wysokim tęgi Auster1959 czesze,

I nieraz się zderzywszy w gęstym dymie owym,

Krzesały iskry równe ogniom piorunowym.

Świata nie znać w kurzawie1960; słuch odjęły gromy,

I żywy gorejącej wizerunk Sodomy

Osman, słup a słup solny, nie śmie ruszyć kroku1961,

Czeka swej ostatniego fortuny wyroku.

Tedy na Lisowczyków wszytek impet1962 lęże;

Tam idą janczarowie, tam wybrani męże,

Czoło wojsk bisurmańskich i których imiona

W różnych sławne potrzebach, wziąwszy na ramiona

Tarcze, pierwszy dopiero raz naszym widziane,

Przy drzewach zostawiwszy konie powiązane.

Wiedząc, że Lisowczycy bez strzelby są długiej,

Choć jeszcze wczorajszego nie zapomniał drugi,

Tym śmielej, tym nastąpią na nich natarczywiej;

Lecz trafią na gotowych, którym tu poczciwiej

Umrzeć w miejscu, jednego niźli umknąć kroku,

I strzymają pierwszy szturm onego obłoku.

Ale kiedy Herkules sam dwiema nie zdole1963,

A tu jednego z naszych dziesięć Turków kole,

Ustępują po trosze, kiedy do tej zwady

Bobowski z swą piechotą przyszedł i Almady.

Cóż to na taką wielkość, gdy na wszytkie ściany

W koło już był lisowski tabor obegnany?

Atoli się pokrzepią i prawie mąż z mężem

Z kolana się hartownym siągają orężem.

Toż dopiero Władysław od boku swojego

Śle wszytkich Anglów, Szkotów; śle Kochanowskiego

Ze trzema sty muszkietów; ale i to mało:

Bo na stu naszych, Turków tysiąc przybywało.

Już im ciasno w taborze przed zwalonym trupem,

Wszyscy biją, żaden się nie zabawi łupem.

Turcy dopiąć imprezy1964 ani chcą wszetecznie

Ustąpić, a naszy też wyprzeć ich koniecznie

Usiłują; o sławę obiema gra chodzi,

Bo żywot utraconej sławy nie nagrodzi.

Pełno w wałach od pola tureckich bonczuków1965,

Pełno krwie i wzajemnych z obu stron przynuków1966.

A co nasza piechota da ognia, jak gradem

Bite kłosy, tym lecą poganie upadem.

Więc żeby Lisowczykom posiłku nie słali,

Razem szturmy Denoffom i Kozakom dali.

Aleć i Lubomirski miał co do czynienia,

Kiedy nad nim ćmy wiszą prawie do przejźrenia

Niepodobne i, czego nie zagłuszą działa,

Pełno z obu stron Dniestru tatarskiego hałła!

Bo czterdzieści tysięcy, jak się rzekło przodem1967,

Gwałtem się ich w nasz obóz wedrzeć chciało brodem.

I trzeba było na tak uporne zabiegi

I jezdą1968, i piechotą poosadzać brzegi,

Gdzie przeciw sześcidziesiąt dział tureckich onych

Sześć działek Butlerowi odda wytoczonych;

Ostatek da na Boga; sam, gdy mu znać dadzą,

Że się Turcy z onych gór ku naszym prowadzą,

Na czwartego już konia przesiadszy się dzisia,

Przypadnie do swojego chyżo półkirysia1969;

Opędzi wszytkie szyki i każe podczaszy

Otrąbić, żeby harców zaniechali naszy.

Już pole miał odkryte, już groty kończyste,

Już krwie pragną tureckiej pałasze sieczyste;

Więc kilką słów rycerstwo, choć ma dosyć chęci,

Do tak pięknej marsowej roboty przynęci:

«Dzień ten, kawalerowie, cna sarmacka młodzi,

Nasz jest własny: nam słońce dziś na niebo wschodzi;

Naszej, o bracia, sławy lampa gore złota,

Żeby widziana była każdego z nas cnota

Przed Bogiem, który na to samo ten dzień chował,

Żeby weń krzyż z miesiąca1970 sławnie tryumfował.

Onić to ludzie, oni, cośmy ich tą niwą1971

Sto razy jako bydło szablą gnali krzywą,

Ten-że chłopiec i teraz głupi; taż ich niwa

Pod też wam szable znowu pędzi do rzeziwa.

Oneć to są zastępy, szarańcze i chmury,

Co z pola przed naszymi uciekali ciury.

Cośmy im w gębę palce kładli, z ręku brali

Bonczuki, cośmy ich dzień cały wyzywali.

Lecz komuż to powiadam? Wam? Wyście to ze mną

Przez sześć niedziel tę smołę1972 poznali nikczemną.

Wyście pierwszy zdeptali tej bestyjej kręgi,

Która tak wiele świata ujęła w popręgi1973.

Poźrymy1974 na ostatek na niebieskie trony,

Ano między inszymi polskimi patrony,

Którzy wielkiemu Stwórcy krew nasze prezentem

Niewzgardzonym przynoszą, dzisiejszem nas świętem

Wacław błogosławiony z chrześcijany cieszy,

Ano się nam na pomoc z swą chorągwią spieszy.

Więc skoro na to pole zbliżą się poganie,

Co im dotąd śmierdziało i nie śmieli na nie,

Bijmy mężnie, nie licząc; mamy nad złoczyńce

Serce w piersiach na ziemi, na niebie przyczyńce.

Aleć Turcy postrzegszy, że one armaty,

One szturmy namniejszej naszym serca straty

Nie przyniosły, i owszem idą jak na miody,

Zasreszą się1975 a swoje wstrzymają zawody1976.

Stanęli, skoro z góry pierwsze zwiodą szyki,

Jako kozieł widząc kloc w jatce i rzeźniki.

A już były lisowskie we złej toni rzeczy,

Gdyby im hetman wczesnej nie posłał odsieczy.

Każe trąbić w majdanie1977 wskok na ochotnika,

Prócz ludzi regiestrowych, do których przytyka

Po dziesiąciu od każdej chorągwie, a z nimi

Kilku śle pułkowników; wprzód słowy krótkimi

Do marsowej roboty zagrzeje, a potem

W równe pole wysunie. Nigdy takim lotem

Dniepr nie spada z swych progów ani sokół kaczki

Nie bije, jako z onej weseli przechadzki,

Żywa młódź krwie szlacheckiej, same tylko bronie

W garści niosąc, ku tamtej posunie się stronie,

Gdzie się w lisowskich walech tureckie kołyszą

Chorągwie; i ci, skoro posiłki usłyszą,

Którzy się w jednym tylko kącie już oparli,

Krzyknąwszy razem na się, na pogan natarli.

Nie godzi się w dzisiejszej suchym piórem wrzawie

Minąć was, lecz go1978 w bystrej zmaczawszy Śreniawie1979,

Pisać, zacni Pisarscy! Chociaż podłym rymem,

Podać was światu, Janie, Przecławie z Jachimem

Rodzeni; i tamtemu wyświadczone niebu

Od wiecznej niepamięci zachować pogrzebu

Męstwo, które jeśli kto przeszłe czasy zliczy,

W domu waszym z nąjpierwszych pradziadów dziedziczy.

Pisaliście wszyscy trzej utemperowaną1980

Szablą na ścierw pogański posoką rumianą.

Tyś, Janie, znak hetmański w tamto wyniósł pole;

Tyś znacznego Turczyna po stroju i czole

Sztychem w gębę trafiwszy, na ziemię obalił,

Skoroś obadwa boki bracią swą ustalił1981

Jako dwoma basztami; a tak gdzieś się kinął,

Wszędy krzywa Śreniawa1982, krwawy potok płynął.

Kiedy tak naszy mężnie koszą tamto pole,

Koląc Turki przez piersi, rzężąc przez gardziele,

Jeszcze drudzy nie wiedzą, co się w tyle dzieje,

Z zawziętej nie spuszczają i najmniej nadzieje,

Patrzą, skąd naszym serca, skąd się wzięły siły;

Toż dopiero odkryte obaczywszy tyły,

Niż ich zawrą do końca i wezmą ich między

Muszkiety i pałasze, ustąpią co prędzéj.

Toż się ozwie i Wejer, toż Kozacy kroku

Pomkną, toż z Denoffami Lermunt idzie z boku;

Zmieszają się w pół pola, bo i Turcy daléj,

Widząc blisko Osmana, już nie uciekali,

Lecz skoro z ogromnymi drzewy1983 wyprowadzi

Hetman w pole usarza, sam car nie poradzi,

Chociaż tylko stał1984 w miejscu spokojnie, jak poty1985,

Ale ostre w pogaństwie strach czyniły groty.

Stoi Osman jak żuraw z wyciągnioną szyją

Na górze, niepewną się pusząc1986 wiktoryją,

Nie każe swoim hodziom1987 poprzestać pacierzy,

Aże będzie w lisowskim szańcu na wieczerzy,

Gdzie już działa i wielką część piechoty znaczy;

Boże uchowaj komu wspomnieć mu inaczéj!

A tymczasem parują naszy Turków śmiele,

W boku mając hetmana, ochotnika w czele;

Karbują miękkie grzbiety, a z każdej się rany

Na suchą ziemię toczy struga krwie rumianej.

A jeśli się też który na swoję pasiekę1988

Obejźry, co miał w grzbiet wziąć, to bierze w paszczekę.

Cały dzień Szemberg czekał, aż go samym mrokiem

Pożądanym fortuna nasyci obrokiem.

Ten pod lasem na stronie szańc usypał mały,

Gdzie z trzoma sty piechoty i ze dwiema działy

Przypadł, i tak nieznacznie, choć imo1989 oń biegły

Nieraz tureckie ufy1990, wżdy1991 go nie postrzegły.

I on też trwał tak długo, choć więcej niż po stu

Pogaństwa przyjeżdżało do onego chrostu,

Zwłaszcza kiedy ich naszy z potrzeby1992 poparli,

Za pusty szańc on mając, tam czoła przetarli1993

I koniom podbieganym, i sobie; toż kiedy

Powszechnie uciekali, między ich czeredy,

(Jako leżał na brzuchu, słowo tylko rzecze),

Lecą z naładowanych dział gęste kartecze;

Wychyli się piechota i od lica razem

Da ognia, padnie jak wiąz pogaństwo obłazem1994.

Pięć Rzeczyckich rodzonych było tam z nim braci,

Jerzy, Jędrzej, Mikołaj, Jan, Stanisław, a ci

Gdzie się tylko podała okazyja sławie,

Żadnej nie opuszczając, i w dzisiejszej wrzawie

Wszyscy byli przytomni1995; wszyscy po starszemu,

Z długich fuzyj pogaństwu zapamiętałemu

Dają ognia, w największym rachując to zysku,

Im więcej pogan lęże na pobojowisku.

Nikt tam darmo nie strzelił, a z onej kwatery

Szemberkowej przyszło im strzelić razów cztery,

Gdzie i ślepy mógł trafić, i choćby był palił

Nawiasem1996, w takiej gęstwie, trzech, czterech obalił.

Tak-ci Turcy uciekli, wziąwszy słuszną cięgę.

I Osman na wczorajszą nie pomniąc przysięgę,

Każe wołać wezyra: «I sam widzę — rzecze —

Że się dłużej ta wojna z Polaki przewlecze,

Na którą-m się we zły czas nieszczęśliwie ruszył.

Nie jam winien, ale ten, który mi potuszył1997

(Niechaj za swoję radę głębiej piekła1998 gore,

Przybrawszy tych proroków i wróżbitów w sforę),

Skinderbasza; jego-to instrukcyja, jego

Pochlebstwa, żem natenczas połajał Muftiego;

Za co mnie dziś Bóg skarał, i gdyby go wskrzesić,

Kazałbym go i z tymi mataczmi powiesić.

Losy winny niebieskie: bo ja temu wierzę,

Że kogo Bóg chce skarać, wprzód mu rozum bierze.

Lecz gdy tego żałować snadniej1999 niż poprawić,

Życzę pokój z Polaki jak najlepszy sprawić,

Raczej stary odnowić, i jeśli być może,

Wytargować co na nich za moje podróże

I trudy tak dalekie. Na mnież-by sromota

Przyschnąć miała i darmo uczynione wota2000

Na meczet wymierzony? Jakimkolwiek zgoła

Okrasić to pretekstem; czemu wiem, że zdoła

Twa głowa, cny wezyrze, żebyśmy bez sromu

I ludzkiego pośmiechu wrócili do domu».

Tak był Osman łaskawy, tak udobruchany,

Że by go mógł na wrzody przykładać i rany.

Więcej w nim mógł jeden dzień, niż przeszłych czterdzieści.

Już da miejsce racyjom, już się to weń zmieści,

Że z nami przegrać może, że człek jako iny,

Że trzeba sprawiedliwej do wojny przyczyny,

Że serce ma nad liczbę w okazyjej2001 więcej,

Że przed jednym ucieka chartem sto zajęcy.

Płakał przecie jako bóbr, a ze łzami szczery

Jad mu pryskał po piersiach, kiedy kawalery

I swych widzi rycerzów, jednych jako wory

Na wozach, drugich jako bydło do obory

Gnanych z pola, i chociaż nie śmie słowa z gęby

Wypuścić, kiedyż-tedyż ostrzy na nas zęby.

Jakoż wzięli dziś chłostę tak pamiętną, że by

Sześćniedzielne z Turkami zrównała potrzeby.

Kiedy tak znacznie spuścił kwintą2002 Osman hardy,

I u swych, i u naszych przychodził do wzgardy,

Bo z której spadł nadzieje, naszy ją w też tropy

Chwycili, do większych dzieł biorący pochopy2003,

Gdy swoich sześciudziesiąt nie straciwszy więcej,

Położyli na placu Turków ośm tysięcy,

Czym kiedy się i młody hetman rozkomosi2004,

Zaraz konsyliarzów do rozmowy prosi.

Toż osiadszy chorego Władysława wieńcem,

Radzą się, co by dalej czynić z tym szaleńcem.

Już ustał, już sił nie ma, już opała boki2005.

Tak morze, kiedy tłucze cały dzień opoki,

Za każdym razem silne odnoszący wstręty2006,

Pędzi nazad odbite wspienione odmęty;

Aż skoro ona burza i wichry ustały,

Tylko że uszargane, też góry, też skały.

I Osman, niepotrzebną presumpcyją durny2007,

Napuszony wściekłymi dotychczas Wulturny2008

Niepowściągnionej żądze, tłukł nasz obóz; ale

Bez skutku jego szturmy, jego były fale:

Bo skoro grom strasznych dział razem upadł z dymem,

Ten-że obóz, też szańce nasze pod Chocimem

Krwią pogańską kurzyły, że psi jako kłody

Swieżymi styli trupy, a ogniłe brody

Miasto2009 były konopi, z których nowej fozy2010

Kręcili powroźnicy stryczki i powrozy.

Jakoż tak spowszedniały naszym one huki,

Że aż skoro pogańskie w swych wałach bonczuki

Ujźreli, toż dopiero porzuciwszy pasza2011,

Do nich się pobierali, od kart do pałasza;

Zwłaszcza gdy kto miał pewną2012, a rzęsisto stało2013,

Tym barziej siekł, im go to barziej rozgniewało.

Ten zasię rad przerwaniu, który gonił resztą;

Za2014 mu się z grą fortuna odmieni odesztą2015?

Bowiem jako pogaństwo przegnali przez pole,

Do swej się zaś zabawy wracali przy stole.

Więc się ich bić do końca podczaszemu chciało,

Cóż chociaż duch ochotny, kiedy słabe ciało?

Ludzi-ć jeszcze dostatek, acz i chorych wiele

A zwłaszcza cudzoziemców nie wstaje z pościele;

Koni jednak o male2016, i ledwie część czwarta,

to chudych szkaradnie, w obozie się warta2017;

Z strzelby żaden pożytek; o nierząd cudowny,

Bez prochu, bez ołowu na wojnie tak głównej2018!

Bywaj, bywaj, Zygmuncie! A za niedziel cztery

Rozłożysz w Podunaju swoich wojsk kwatery;

Bywaj i orłem przeleć, można-li, Podole,

Zdarzy Bóg, że na wiosnę ujźrysz się w Stambole!

Ale cię Lwów przez dzięki2019, Lwów nieszczęsny trzyma!

Wolisz niż ręką, wojnę prowadzić uszyma

I siedzący w pokoju za dwudziestą milą

Słuchać, rychło się Turcy z Osmanem wysilą.

Czy nie chcesz, czy się boisz, czyli to oboje?

Puść przynamniej rycerstwo w podchocimskie boje,

Albo już siedź, na późne czekając powiaty,

Aż nas miasto wygranej zapadną traktaty!

Drudzy z niczym odprawić Wewelego radzą,

Niech nam się albo proszą, albo pole2020 dadzą.

Chociażby za ostatnią zapiąć i założyć2021,

Trzeba się nam koniecznie z tym przymierzem drożyć;

Już tam siły niewiele, serca nic i zgody;

Husseim z Dilawerem że tylko za brody

Nie pójdą, kiedy jeden drugiego uporem

Psować2022 chce, czegośmy się w tym polu przedwczorem2023

Napatrzyli z uciechą i z pożytkiem naszém,

Gdy się wzgardy Husseim mścił nad Karakaszem.

To też wiemy za pewne i od Wewelego,

Jak im we łbie zagrały listy Gaborego2024,

Że przeszło sto tysięcy starych, starych owych

Żołnierzów wiedzie Zygmunt, jeszcze Stefanowych2025

W pospolitym ruszeniu, którzy gdy się zgarną,

Z przydatkiem pożyczane oddadzą pod Warną2026.

Jeszcze do nich słać posły? Jeszcze się im prosić?

Nie długo kondycyje2027 będą nam przynosić,

Już jako zwyciężonym, gdy na powolniczki

Trafią; przeto obadwa wyciąwszy policzki,

Wygnać tego szalbierza Wewelego lepiéj!

Tak radzą, których młodość i żywa krew krzepi.

Którym zaś lata rozum z doświadczeniem źrały2028

I znajomość fortuny niestatecznej dały,

Posła, któżkolwiek nim jest, gwałcić i przed Bogiem

przed wszytkimi ludźmi grzechem czynią srogiém;

Przymierzem gardzić nie chcą; to by się im zdało,

Żeby po naszych posłach w ich obozie mało,

Ale śród marsowego rozbić namiot pola;

Niechajże tam traktują, jeżeli jest wola.

Długo w wotach2029 niezgoda, długo różność trwała,

Na koniec sentencyja2030 ta plac otrzymała:

Chwytać raczej fortunę, kiedy skrzydła poda.

Bo jako zwykle w marcu niepewna pogoda

I często tę godzinę, przez którą się śmieje

Słońce, dżdżem2031 całodniowym Saturnus obleje —

Tak szczęście swej nad nami wetuje pieszczoty,

Na łokciach prawie2032 swoich piastując nas poty,

Poki w trzymaniu serce i afekt nasz czuje.

Lecz jak w górze obaczy naszej sławy buje2033,

Upuści nas aż na dno i tym stłucze szkodniej,

Im lepiej, im nas dotąd trzymało łagodniej.

Z Turkiem sprawa, któremu, jako wziął trzy światy,

Pierwszy raz dziś przychodzi wojnę przez traktaty

Z nami kończyć. O cuda! Gdzie cesarz osobą

Swoją stoi, my króla nie widzimy z sobą.

Hetman, nie król; nie hetman, namiestnik hetmanów

Tyle grozy, tyle ma siły nad poganów,

Że tak srogą zawziętość, impet2034 tak zażarty

Dotąd szablą wytrzyma i skończy przez karty2035.

Więc nie gardzić pokojem, kiedy go chcą szczerze.

O! Gdyby z nami król nasz był w tej tu kwaterze,

Nikt by na to cnotliwy nie dał swego zdania,

Żeby posłów do Turków słać dla traktowania;

Ale gdy nasz we Lwowie siedzi Zygmunt trzeci,

Niech mówi, kto chce, co chce, nic nas to nie szpeci,

Że z tak wielkim monarchą, choć w jego taborze

Pokusimy, da-li się, miru w rozhoworze2036.

I na tym rzecz stanęła. Wątpliwość zaś druga,

Kogo by potkać miała tak znaczna przysługa?

Kogo by do tak głównej posłem użyć sprawy?

Komu życzyć w traktatach wiekopomnej sławy?

Chcieli senatorowie prawem należytem

Właszczyć2037 sobie tę pracą; z drugą stronę przy tem

Stanęli komisarze rycerskiego koła,

Że ich sama ta praca, ta funkcyja woła.

Tak się zgodzą na koniec, że jeden z senatu,

Drugi komisarz posłem z Turki do traktatu;

Z tych Sobieski, z tamtych był Żorawiński rzędu,

Równi oba i godni takiego urzędu.

Andrzej Szołdrski, pieczętarz Władysławów2038, który

Dostojeństwo gnieźnieńskiej miał prepozytury,

Człowiek wielki z rozumu, wymowy i cnoty,

Z Szembekiem Aleksandrem naznaczony do téj

Legacyi2039; i ten dał, chociaż człowiek młody,

Jawne grzeczności2040, jawne nauki dowody.

Więc się Bogu i drogę dawszy przedsięwziętą,

Żeby się on swą chwałą sam opiekał świętą,

Wziąwszy Lubomirskiego jeden Osmanowi,

A drugi należący list Dilawerowi

I te, którymi sami miękczą się bogowie,

Upominki, ruszą się z obozu posłowie.

A cokolwiek splendorów jeszcze między swymi

Było od szat, rysztunków, koni, poszło z nimi.

Prowadzi ich w rozkwitem na pół pola gronie,

Życzliwa kompania, acz na obie stronie2041

Serca niosą wątpliwe; różni różnie wróżą.

Gdzież wiara w poganinie? Bez ciernia gdzie różą

Obaczysz? Na ostatek oddadzą ich Bogu.

I westchnąwszy, powrócą do swojego progu.

Wojny chocimskiej część dziewiąta

Już Wewel dał znać o nich, bo sam ich kałauzem2042;

Już ich Turcy z niezmiernym czekają aplauzem.

Co żywo się na wozy i na budy wspina;

Ciągnie szyje, gdy o nich gruchnęła nowina;

Straże nawet przyległe, co trzymały wzgórki,

Wyrzucały zawoje z krzykiem na powtórki2043,

Czując czas niedaleki szczęsnego powrotu

W miły dom z bud niewczesnych2044, z zimnego namiotu.

Jakoż już i do rozmów z naszymi opłaźnie2045

Darli się, czego hetman zakazał wyraźnie.

Już w obóz wjeżdżać mają posłowie, gdy z czoła

Sto czauszów2046 ich potyka i ledwie im zdoła

Witać ręka; w poczesne wszyscy, wszyscy, brody

Przybrani; by tak w rozum, maluj wojewody!

Wszyscy od złotogłowu i wyboru koni,

Od rzędów i w kamienie usadzonych broni.

Tym żurawie, tym forgi2047 trzęsie Zefir sępie,

Toż dziełami i laty starszy w ich zastępie,

Pociągnąwszy do łęku2048 siwej brody czopem:

«Z tym, o mężowie, który widzicie, pochopem2049

Wezyrowej ochoty, w wczesną2050 — rzecze — chwilę,

Pod jego wjedźcie namiot; ani was omylę,

Że przygasiwszy w sercu zapał wojny przeszłéj,

Według waszej was będzie Dilawer podeszły

Traktował dostojności; co i w tym tłumaczy,

Gdy nas sług najprzedniejszych swego pana znaczy

Do pokazania drogi, gdzie was, niedaleka

Cesarskiego dywanu2051, wczesna szopa czeka».

Krótkimi Żorawiński odpowie mu słowy:

«Nie wątpimy o chęci najmniej wezyrowéj,

Ileśmy z listu jego mogli się doczytać,

Że jak nas wezwać raczył, tak raczy przywitać.

Wdzięczność płacić wdzięcznością gotowiśmy i my,

Teraz was w kompaniej już z sobą prosimy».

Toż się nazad obrócą Turcy w kawalkacie,

Przez tamte posłów naszych prowadząc połacie,

Gdzie wszytkiej stek starszyny i dziwnej splendece2052

W dalekie strony słońce złote blaski miece2053.

Ale ani uważać wszytkiego się dało,

Przez taką szczupłość czasu, ani się też zdało,

Bo i nam złoto nie dziw, i we wzorki babie

Układane pod cerkiel2054 barwiste jedwabie;

Ani pychy głupiemu dodawać się godzi,

Ale jakoby rzekli: i nam się to rodzi.

Tak wspaniało jechali naszy, jakby rzekli:

Wkrótce byśmy was i z tych pałaców wywlekli,

Których jeśli te gałki i złocone żerdzi

Albo strzępki nikczemne i mdłe2055 pierze twierdzi2056,

Szabla tym wszytkim władnie; za żelazem chodzi

Złoto; w polu wygrana te owoce rodzi.

W którym zastępie skoro dojechali szumnéj2057

Szopy, na cztery piękne dźwignionej kolumny,

Zsiędą z koni i jeszcze z podróżnych się prochów

Nie otrą, kilkadziesiąt kiedy ich Wołochów

Z kredencem2058 hospodarskim życzliwie powita,

Upewniając, że spiża2059 dojdzie ich sowita

I dla sług, i dla koni, ani trzeba strawy

Szukać zinąd, póki Bóg swojej przez nich sprawy

Nie skończy i, śmiertelne schowawszy oręże,

Serc na się zajuszonych pokojem nie sprzęże.

To mówili, a łzy im podchodziły oczy:

Bo ich samych tak strasznej wojny ciężar tłoczy.

Tu dziękują posłowie i acz onej chęci

Hospodarskiej wdzięczni są: «Niech się nikt nie smęci

Nas; dobry Bóg, dobry i król pan nasz — rzeką,

Tedy się głodu pod ich nie boim opieką».

Więc Trzelatkowski, starszy Sieniawskiego dworu,

Który swoim do tego rozumem honoru

Przyszedł, że do sekretów legacyi2060 onéj

Z Szembekiem był i z Szołdrskim wespół przypuszczony,

Pójdzie do hospodara z wzajemnym od posłów

Kontestem2061 ich przyjaźni i wnet to kilką słów

Odprawiwszy, powraca: że pełen ochoty

Pod swoimi ich czeka hospodar namioty.

W tym tylko trochę było wątpliwości skrytej,

Jeśli nie z dyshonorem2062 Rzeczypospolitej,

Że Raduł nie uprzedzi, że do nich nie spieszy.

Ale kiedy żaden człek ludzkością nie grzeszy,

Nie zdało się z pierwoci2063 swarów jakich wszczynać,

I owszem, większą zgodę od mniejszej zaczynać.

Toż wszelakie na stronę puściwszy dysputy,

Pójdą, kędy ich Raduł, znaczniejszą osuty2064

Zgrają swych dygnitarzów, przed namiotem czeka,

I ujźrawszy ku sobie idących z daleka,

Pomknie chyżego kroku; toż jako się zręczą2065,

Mile się obłapieniem2066 wzajemnym przywdzięczą.

Prosi w namiot hospodar, gdzie mówiwszy mało,

Wszyscy na dwór wychodzą; dwu tylko zostało

Przy nim: jego logofet2067 z drugim katerdziejem2068,

Banem karaleweńskim, który przywilejem

Honor dany osobnym, nie od hospodara2069,

Lecz razem z hospodarskim od wielkiego cara.

Tu Raduł swą życzliwość i afekt niezmierny

Przeciwko nam wyświadczy w przemowie obszernéj:

Jako szczerze, jako się ochotnie w to włoży,

Że pokój, nad który nic nie szacujem drożej,

Między nami a Turki skojarzy; lecz zwłoki

Nie życzy, owszem radzi zawierać go w skoki,

Póki się ten kuropłoch2070 nie rozmyśli znowu,

Ani w nim gniew pierwszego nie wzruszy narowu;

Prędki jest do odmiany, prędki do kolery2071.

Łacno2072 było wyczytać z Radułowej cery,

Że chciał szczerym o pokój nasz chodzić staraniem,

Jako ten, co mu więcej należało na niém,

Bowiem mający w domu strasznej wojny zapał,

I skarbów, których przez wiek tak długi nałapał,

I, w którym inszych podsiadł, panowania trochy

Najmniejszej nie był pewien nad swymi Wołochy.

Wszytko to pod pretekstem chrześcijańskiej wiary

Ukrywszy, obiecuje bez końca, bez miary,

Kołacąc w piersi dłonią po szedziwej2073 brodzie,

Służyć nam w tym wedle swej możności zawodzie2074.

I upewni, sami-li nie będziemy przeczyć2075,

Że może wszytkie wzajem urazy poleczyć;

Między Turki a nami na tym będzie cały,

Byleśmy rzeczy drogo nie trzymali małéj,

A pokój nade wszytko kochali i zdrowie.

Na które mu ofiary tak krótko posłowie:

«Z tem-eśmy z swych namiotów wyjechali i z tém

Tuśmy stanęli, twoim upewnieni listem,

Że nam, jako wyznawca Chrystusowej wiary,

Z każdej raczysz dopomóc w tym terminie miary,

Aby wprzód boża chwała i jego kościoły,

Które nad zdrowie, szczęście i wszytkie żywioły

Więcej sobie cenimy, zostawały cało;

Toż sława, o którą się tyle krwie rozlało,

Którą po Bogu liczym, a raczej umierać

Dziś, dziś wszyscy wolimy, niźli tej nadterać.

Wiesz, cośmy krwie stoczyli, co zgubili braci

W Wołoszech, że w nich imię Chrystusowe płaci;

Dla was Potocki, dla was Żółkiewski umierał,

Żeby was obrzezaniec hardy nie pożerał;

Dla was, jeśli rozsądkiem pojmiecie to swoim,

I my po dziś dzień w polu Gradywowym2076 stoim.

A że Bóg intencyje nasze zna, bogatéj

Od niego oczekujem przynamniej zapłaty.

Ochotę, z którą nam się raczysz prezentować,

Powinniśmy zawdzięczać2077, powinni wetować,

W czym od wodza naszego sygnetem2078 zamknięty

Masz list (który wnet Szołdrski z rękawa wyjęty

Odda hospodarowi), a prosimy daléj,

Żebyśmy wezyrowi tę prezentowali

Przyjaźń, którąśmy pierwszy wezwani od niego,

I skłonną do pokoju chęć, przez Wewelego».

Z tym się wezmą posłowie do swego namiotu,

Gdzie pięćdziesiąt janczarów i z ciała obrotu,

I z szat świetnych ochotny Dilawer naznaczy,

Żeby wartę a oraz mieli posługaczy.

Ale Osmana morzy nadzieja zawzięta,

Ninacz2079 nie dba na świecie, ninacz nie pamięta;

Już by sobie przegranej z nami życzył raczéj

Niż pokoju, do tej mu przychodzi rozpaczy,

Chociaż tak wiele razy od naszych ukaran.

Mów wilku pacierz! A on przecie: owca, baran,

Chce się bić do upaści2080 i umierać, niżli2081

Traktować, a jako więc na jeżowy wyżli

Warczą łupież2082, jeśli ich nim kto na dwór kole,

Tak pakta, tak i temu Konstantynopole,

Gdzie2083 go albo mierziony2084 pokój albo zima

Przejętymi2085 mrozami wyżga2086 spod Chocima.

Toż ledwie, że się imie2087 modre niebo żarzyć,

Każe do nas ze wszech stron z burzących dział parzyć,

Sam wywiódł wojsko w pole, sam go2088 z góry pędzi,

Czy oszalał, czy się wściekł, tak woła, tak zrzędzi!

Chciałby na nas obalić lasy i werteby2089;

Tak nagle, tak gorąco szedł do tej potrzeby2090.

Jeszcze większa część naszych, wczorajszą wyprawą

Ubezpieczonych, spało i dopiero wrzawą

Głosów ludzkich, grzmotem dział, nawałnością2091 koni

Obudzą się i porwą, jako oparzoni.

Zmyka2092 straż Lubomirski, co dopiero w dniowym

Placu była stanęła, i pod Denoffowym

Beloardem2093 osadzi przed broną2094 załogę.

A tymczasem trębacze po obozie trwogę

Głoszą, grzmią kotły larmo2095; lecz wychodzić w pole

Ani wojska szykować sam czas nie wydole;

Ani miejsce po temu, bowiem Turcy chmurą

I góry, i co rówien2096 zalegli pod górą;

Więc do wałów co żywo, co żywo z muszkiety

Do koszów między swe się bierze parapety2097,

Czekają, rychło na cel, gęstwą tak szkaradną,

Na działa i ich rury bisurmanie padną.

Ale ci, kiedy już-już trzeba było skoczyć,

Spuszczą z pierwszej ochoty i poczną się boczyć2098,

Hałła! hałła! więcej nic, chłysnąwszy po czarce

Masłoku2099, on swój impet2100 obrócili w harce.

Naszy też kto na koniu, kto się czuł na sile,

Ochotnie im pomogą takiej krotofile2101,

Komu hetman pozwoli; tymczasem w majdanie2102

Konni, w szańcach piechota pogotowiu stanie.

Do nocy prawdę trwały harce i gonitwy,

Gdzie naszych kilka padło z Korony i z Litwy:

Tam Hryniecki dzirytem2103 przez pancerne nity

W poły prawie, w skroń Morstyn z Cedrowskim przebity.

Tam Floryjan Pisarski odniósł w ręce prawej

Postrzał, w ramieniu Wężyk mężny z swej Widawy.

Tyle naszych przez zbroje, pancerze, missurki2104,

I rannych, i zabitych; pódźmyż między Turki,

Z których żaden niczym się nigdy nie zasłoni,

Żeby siebie i lotnych nie obciążyć koni,

Chynąć się2105 jako trzcina po obudwu łęku;

We wszytkim biegu z ziemie wziąć dzidę do ręku,

W prawo, w lewo, jako broń nieprzyjaciel niesie,

Wypaść z siodła i zaś go w tymże osieść czesie2106:

To zbroja, to ich puklerz; lecz i na te kugle2107

Już naszy sposób mieli: przytrzymawszy cugle

Zamierzyć się, a skoro poganin, od strachu

Zmylił raz, powtórnego nie uszedł zamachu,

Albo na krzyżach, albo na grzywie u konia,

Ze łbem nadstawionego razem pozbył krztonia2108.

Sześćdziesiąt ich dziś padło, kilku żywcem wzięto;

Nierównie nastrzelano więcej i nacięto

Przedniego komunnika2109, gdyż na takie gony

Nie zejdzie się tylko mąż i żołnierz ćwiczony.

Znać było, choć się kryli, gdy samym wieczorem

Wracali do taboru imo2110 namiot, w którym

Naszy stali posłowie, gdy łby, ręce, brzuchy

Uwijali w bawełnę i miękkie flejtuchy2111.

Trupów część na wozy, część na muły i osły

Nakładszy, w jeden parów rzucali zarosły;

Za których i po dziś dzień obłąkane dusze

Pełne ptaków, pełne psów i kotek fundusze2112.

O nieszczęsna jałmużna! Psy karmić i koty,

A człek więźniem od głodu zdycha i roboty!

Mrok padał, kiedy koniec onej był turniei2113,

Ani noc swojej zwykłej chybiła kolei,

A skoro na podniebne okolice padła,

Zwierz na paszą, ptastwo szło na wiadome siadła2114.

Co żywo śpi, jak zarżnął, prócz ten, co na straży

Z boku się na bok w siedle uprzykrzonym waży.

Czemuż nie spisz, Osmanie? Czy-ć nie miękkie pierze?

Czy cię nie wkoło strzegą życzliwi żołnierze?

Komu jaka z wieczora w głowę się myśl wplące,

Niechaj zboże pod wiatrem, niech rzeki płynące

Sobie imaginuje, wżdy2115 nie będzie przy śnie,

Bo go barziej niż kamień pod bokami ciśnie.

I Osman, utraciwszy ludzi swych tak wiele,

Widzi, że mu się droga do Stambołu ściele;

Widzi, że, jak przyjechał, tak pojedzie z nizczym.

Ani my się tak prędko w obozie wyniszczym

Mniejszą kupą, jako on; na ostatek widzi,

Co się porwie, to podrwi i swym wojnę brzydzi.

Już dziś trzeba traktować albo z dalszym bojem

Odprawić komisarzów; między tym obojem

Gdy się sam w sobie miesza, rychło janczaragi

Wołać każe i to mu poda do uwagi:

«Wprzód nim przyjdzie do jakiej z nami transakcyjej2116,

Chcę jakie sprawić imię tej ekspedycyjej.

Aza2117 słabszy Polacy w murach niźli w polu?

Wziąć im trzeba koniecznie Kamieniec w Podolu,

Smarowniej2118 pójdą rzeczy i przyszłe traktaty».

Więc mieć każe do szturmu wszytkie aparaty:

«Ogniste naprzód kule, petardy, drabiny,

Możdżerze i granaty, murowe machiny.

Piechoty wszytkie pójdą, konnych sto tysięcy;

Wszak tu blisko, jeżeli trzeba, będzie więcej.

Choć ci wiem, że tam bez dział i tej armatury2119

Weźmiem miasto do razu, opanujem mury;

Bo giaurów weźmie strach nagły, niespodziany2120,

Przepadną w ziemię, albo zapomnią obrony;

Spuszczą czuby, zda mi się, i już tańszy będą

W traktatach i ci, gdy im tył Turcy osiędą,

Którzy z takim humorem, z takim do nas basem

Przyszli, jakby już mieli wygraną za pasem;

O haraczu nie wspomnią, o dani ni dudu,

I bać się, że przyjdziemy do takiego cudu,

Ze psi, niegodni kości u nóg moich głodać2121,

Będą nam śmieć pokoju kondycyje podać?

Ale skoro Kamieniec będą trzymać nasi,

Odtoczę im od czopa, zastąpię od spasi!2122»

Poświadczył z niesłychanym janczaraga gustem

I przysiągł na swą głowę, że to miasto pustem

Zastanie, i już prosi, żeby to miał fantem

Łaski pańskiej, zostawszy na nim komendantem.

Na wierze się życzliwej pewnie nie zawiedzie;

Polacy też, gdy w tyle będą mieć i w przedzie

Nieprzyjaciół, wżdy wiatrem nie będą żyć gołym.

Z tym odszedł zostawiwszy Osmana wesołym.

Jeszcze dzień był opodal, dopiero koguty

Pierwsze piały, gdy skorą nadzieją otruty

Zasnął Osman i zaraz przez sen mu się marzy,

A on sobie w Kamieńcu naszym gospodarzy,

Klucze od bron2123 odbiera i one do władze,

Jako przyrzekł dopiero, zleca janczaradze.

O, nie jedenże człowiek śmiertelny na jawi,

Równie tak jako we śnie, z myślami pokawi2124!

Sen — mara wszytkie rzeczy, wszytkie ludzkie dzieje:

Bowiem skoro nam tylko trzeci kur zapieje,

Skoro przyjdzie umierać, a śmierć oczy przetrze,

Wszytkie myśli i nasze roboty na wietrze,

Jak ze snu głębokiego obaczymy we dnie.

Przebóg! Któż się nie zlęknie? Któż tam nie poblednie?

Gdy jako we zwierciedle przy grobowym progu

Razem się w długich godzin przejźry katalogu,

Próżność nad próżnościami, szczerą widząc próżność,

I, że sama na świecie płaciła pobożność!

Skoro spadną one mgły i blask sławy szumny,

Aż nie masz nic, aż nago wieziem się do trumny;

Jakośmy na świat wyszli, tak lężemy w grobie;

Biednej koszule sami nie weźmiemy sobie,

Jeśli jej kto po martwej nie powlecze biedrze;

Lecz i tę z nas robactwo za dni kilka zedrze.

Sławę, bogactwo, rozkosz, świeckie delicyje2125,

Lekki wiatr po znikomym powietrzu rozwije.

Gdy się znowu do ciała dusza będzie pytać

I odleżałe boki swoich kości chwytać

A człowiek pocznie takich snów uważać skutki,

Co mu znaczą, gdy straszne uderzą pobudki,

Gdzie już człowiek na wieki nie uśnie po trzecie2126,

To się wyśni każdemu, co marzył na świecie,

Pódźcież teraz, królowie, którym wieńce drogie.

Pódźcie, książęta, którym mitry czwororogie

Czoła toczą dostojne, i wy, co nad światem

Chrześcijańskim siedzicie z biskupim prymatem,

I wy, co nad duszami, i wy, co nad ciały

Ludzkimi berła macie albo pastorały;

Pódźcie, srodzy hetmani, którzy pełne grozy

Na krew, mord i głód ludzki toczycie obozy;

Z których ręku straszliwych okrutnej buławy

Wywrócone narody, ognie, gwałty, wrzawy

Niebiosa zagłuszają; pódźcie i wy, sędzie,

Kędy sprawiedliwości wasze sądzić będzie

Bóg, któremu nie trzeba świadków i przysięgi;

Obaczy wszytko z serca człowieczego księgi.

Wszyscy zgoła tam staniem, panowie i chudzi,

Gdzie2127 nas do sądu trąba anielska obudzi.

Lecz niech się od Osmana pióro nie obłądza,

Który kiedy tak przez sen w Kamieńcu rozrządza,

Ocknie się i w namiecie obaczywszy słupy,

Nie wesół, jakoby mu psi pojedli krupy2128.

Więc się chyżo porwawszy z obłudnego łóżka,

Na poły z śmiechem rzecze: i to dobra wróżka!

Jeszcze świt był opodal, jeszcze złotorodej

Głowy Febus2129 nie wyniósł z oceańskiej wody,

Jeszcze świecił pod ziemią, kędy antypodzi,

Naród człeczy, piętami w nasze pięty godzi;

(Oni nam, my się im też dziwujemy wzajem,

Jakim kształtem, jakim to dzieje się zwyczajem,

Że w niebo nie przepadną, gdy od ziemie wiszą,

O czym dziś siła naszy mędrekowie piszą,

Co głowa to inaczej, wszyscy, wszyscy różnie,

Że ziemię jak pieczenią obrócą na rożnie.

Słońce w mecie2130 posadzą; lecz gdzież się doliczy

Rozum ludzki, sam mądry spraw Twych budowniczy?)

Jeszcze się, mówię, gwiazdy na swych sferach gniotły,

Gdy uderzyć pobudkę Osman każe w kotły;

Oraz baszę i wszytkie obwieszcza wezyry,

Ordom, na pewne miejsce zegnawszy jassyry2131,

Drogę sobie zajść każe, więc działa burzące

I potrzeby gotować szturmom należące.

Husseim i Dilawer z swym się komunnikiem2132

Ze zwykłym wieszać będą po górach okrzykiem,

Żeby zaś Lubomirski nie chciał zabiec wcześnie

Osmanowej radości, którą widział we śnie.

Co wszytko skoro wedle myśli swej obradzi,

Na ostatek swych wróżków do siebie sprowadzi,

Naprzód im sen, potem swą imprezę2133 pokaże,

I o przyszłym sukcesie upewniać się każe.

«Nie czekaj — starszy z onych masłoczników2134 prawi —

Że-ć przez nas co inszego Mahomet objawi;

Ten zdarzy, coć się śniło, żeć się i powiedzie,

I będziesz dziś w Kamieńcu pewnie na obiedzie;

Niskie nasze supliki2135 i pokorne modły

Doszły go i niebiosa na koniec przebodły».

A tu Osman: «O moi kochani biskupi!

Prawdziwie-ć już drugi raz nie będę tak głupi,

Żebym tam sobie pewnie miał obiecać gościć,

Gdzie mnie nie zaproszono; dosyć już raz pościć

Na wasze upewnienie, jakom pod Chocimem

Ślubił, prócz żem giaurskim nasycony dymem;

Przeto się dziś bez swego nie puszczę kucharza».

Nie zawszeż się, nie zawsze taki bankiet zdarza,

Na który cię proszono, choć bębnią, choć trąbią:

Dopieroż nie chodź, kiedy na cię nie zarąbią;

Często nożem, na cudze umytym biskokty,

Chleba nie jadł pasorzyt i dłubał paznokty

Miasto zębów; nieraz spać bez wieczerzy chodził,

Gdy swojej nie gotując kto, na cudzą godził.

Na tych rozmowach, które poświadczają jedni,

Drudzy przeczą, czas trawił, aże się rozedni;

Zda mu się, że noc roście2136 i każdego pyta,

Jeżeli się dzień robi? Jeżeli już świta?

W tym wszytkie topi zmysły, choć mógł jeszcze leżeć,

Żeby jako najrychlej Kamieniec ubieżeć.

A już też rzadkie i to wpoły przygaszonym

Światłem gwiazdy bleszczały po niebie przestronym,

Których złoty Lucifer, rozpuściwszy buje2137,

Rozstrzelane po sferze ogarki zajmuje;

Już nie ma zwyciężona noc władzy nad światem,

I Febe2138 złotoroga kryje się przed bratem.

Już Hemu2139 wysokiego, Tatr2140 i przykrej Ety

Złotym słońce promieniem oświeciło grzbiety,

A na krzakach Idejskich2141, pełne rośnej wody,

Z daleka się dojźrałe rumienią jagody.

Wraca praca do ludzi i otwiera domy;

Murowane kominy kurzy Wulkan chromy;

Pasterz, swe trzody szronem w siwolite łąki

I przestrone obszary wegnawszy, dmie bąki,

Ciesząc się niesłychanie, kiedy mu po rosie

Jego dumy w odbitym echo wraca głosie;

Młody cielec gomołym2142 łbem i karkiem ciska,

Ale wytchnieć2143 mu kiedy pod jarzmem igrzyska;

Pasą matki zdojone, w należytej dani

Chcąc pełne mlekiem przynieść wymiona swej pani;

A zuchwały koziołek biega jako cyga2144,

Co wyborniejsze ziółka ząbkami przystrzyga;

Na co wilka z krzewiny patrząc oczy bolą,

Gdyby nie psi, już by mu zganił tę swawolą.

Słowik we dnie i w nocy przy strumieniu wodnym

Po swej duma czystości akcentem łagodnym2145,

Trzepie skrzydła zroszone i mech2146 szary puszy,

Dokąd go ciepłym słońce promieniem osuszy.

Niedojźrany skowronek gdzieś aż pod obłokiem

Pieje i swe powtarza tirile2147 powłokiem2148.

Błędnym żeglarz Eurom2149 i niepewnej wodzie

Zdrowia i fortun wierzy; lecz kędyż przygodzie

Miejsca nie masz na świecie? I kogo zazionie2150

Wiecznym Neptun wyrokiem, na suszy utonie!

Oracz, wprzągszy do pługu pracowite cielce,

Znowu się długu wielkiej zwierza rodzicielce;

Albo widząc dojźrałe lny, trawy i ryże,

Częścią ją goli, częścią skubie, częścią strzyże.

Drugi, na podebranym brzegu wisząc śmiele,

Albo już jętą2151 rybę prowadzi za skrzele,

Albo dający obrok swej myśliwej duszy2152,

Strzeże, rychło włosienia, rychło wędy ruszy.

Ten sobie dom buduje; groble sypie drugi

I w miejscu poniewolne zastanawia strugi,

Żeby mu obrotnymi wiecznie snuły koły

I ryby zawierały; teh osadza pszczoły,

Ten owce strzyże, inszy bujne szczepi sady

Albo wonne dziardyny2153 albo winohrady2154;

Albo młode wałachy, albo spaśne woły

W nadzieję założonej szykuje stodoły.

Kto myśliwy, to w pole: krogulcem przepiórki,

Jastrząbem kuropatwy, a skoro kapturki

Zruci rarog, zająca zalatuje z góry;

Gęsi sokół i dzikie ugania kaczory.

Mają swoje zabawy i ptaszęta drobne,

Gdy kto przy pewnych wabiach miejsce ma sposobne:

Choć je siatką przyrywa, choć zbiera na lepie,

Kędy się barziej wikle, im się dłużej trzepie.

Kto zaś smak we psich gonach i swoje ma gusty,

Wywrze ze sfor ogary w najgęstsze zapusty2155,

Którzy pojętnym cuchem2156 dotąd zwierza śledzą,

Że go na koniec w miejscu trafią i popędzą:

Toż straszny rozgardyjas2157, kiedy coraz klucze

Składa2158, a w szczwaczu serce z wielkiej się zatłucze

Chęci, gdy chciwe oczy wytrzeszczając czeka,

Rychło nań albo zając, albo sarna lekka,

Albo też lis rumiany, albo wilk ponury

Wypadnie; toż ze smyczy charty, jako z chmury

Piorun, zmyka, więc i sam szalenie na szkapie

Pędzi i często szyję łomie przy herapie2159,

Albo się cieszy, jeśli z kręconych konopi

Z wielkim tryumfem zwierza dobywają chłopi.

Owo wszelkie myślistwo na ziemi i wodzie

Ucieszy, kto go lubi, przy pięknej pogodzie.

Ma uczciwe rzemiosło z pożytkiem zabawy:

Przeklnie się furman w błocie, wżdy2160 czasem ze strawy

I w złą się wlecze drogę, bo się barziej niczém

Nie cieszy, jako kiedy trzaska sobie biczem.

Drugi w księgach utonął i by go kto spytał:

Czego się też przez wiek swój tak długi doczytał?

Mniemam, że na odpowiedź myśliwszy ze trzy dni,

Rzekłby: że wszytko próżność! Snu i nocnej brydni2161

Rówien świat i to wszytko, cokolwiek na świecie.

Wszytko bywszy, nie będzie, bo śmierć wszytko zmiecie.

Igrzyskiem są przed Bogiem człowiecze obroty;

Same płużą2162, bo żyją i po śmierci, cnoty.

Robi, łowi, kupuje, szuka, wydrze, kradnie

Każdy człowiek na świecie, aż go śmierć zapadnie;

I póki tylko żyje, póki tylko ziewa,

Zawrze albo się boi, albo się spodziewa.

Srogim zaś szturmem, srogą nawałnością bite,

Trwożliwa bojaźń jako nadzieje niesyte

Za różną łakomego idąc serca żądzą,

Po królewskich pałacach i ratuszach błądzą.

Ten twardych drzwi pilnując i portyry2163 głuchej,

Niespane nocy trawi, dni głodne; już w kruchej

Cegle wystał, jakoby za pokutę, dołek,

Żeby go przecie kiedy nie minął on stołek2164.

Pragnie złota łakomy i bogactwy między

W niedostatku wyżywszy wiek, umiera w nędzy,

Żeby spełna doroczna lichwa doszła skrzynki;

Gdy drudzy jedli, pili, on połykał ślinki.

Nie mógł na twardej ręce jego wykołatać

Wstyd i zimno żeby był suknią dał załatać.

Ten płochego pospólstwa faworem2165 odęty,

W niebo pluje i stawia z tablatury2166 pięty.

Drugi karmi i poi, trąbi, bębni, skrzypie,

Wioskę przeda ojcowską, a pieniądze sypie;

Nie wie tego, że jako wicher niewidomy

Porwawszy na powietrze leda wiecheć słomy,

Nie tylko razem puści, lecz tymże zawodem2167

W błoto wmiece2168 i lada opaskudzi smrodem.

Póki psu chleba dajesz, tobą się opieka;

Przestaniesz? Da kto więcej? Kąsa cię i szczeka;

Dopieroż gdy mu język zazdrości wścieklina

Odbierze, co do gęby przyniesie mu ślina,

Wszędzie żuje2169 o tobie za twoje wygody;

W łyżce-by cię, gdyby mógł, rad utopił wody.

Ten ci statek pospólstwa2170 i kuflowa łaska2171,

Jeśli nie lejesz, zaraz idzie do dyjaska2172.

Ów językiem wykrętnym i goli, i strzyże,

Kogo rano ukąsił, wieczór go zaś liże.

Nieprzyjaciel mej sprawie, przyjaciel osobie,

Niech go kat i z przyjaźnią taką weźmie sobie!

Ratusze mu warstatem: tam, jako na targi

Szewcy buty, przedajne i on niesie wargi,

Jako różą na oset, tak wzajem gotowy

W oset przetworzyć różą wykrętnymi słowy.

Krwią tchnie nasz Osman i choć orlim spadał lotem,

Jednako swym i cudzym pogardza żywotem;

Nie może się ukoić, choć fortuna przeczy,

I tylko naszą zgubą serce swe poleczy;

Już sto stracił tysięcy pod Chocimem ludzi;

Wżdy w nim dotąd gorliwej żądze nie wystudzi

Uroszczona nadzieja, że po piersi aże

We krwi naszej jego się arabczyk umaże.

Nazbyt-eś, Herkulesie, nazbyt śmiały, wierę2173,

Gdy się kwapisz piekielną nawiedzić Megierę2174,

Ślepyś, że nas i śpiących, i czujących do niéj

Każdy dzień i godzina i minuta goni?

Strasznym pędem lecimy w otchłań śmierci srogiéj,

Jeszcze głupi szukamy prostszej do niej drogi!

Nie rwi się2175, będziesz tam wczas2176, zajedziesz i szłapią2177,

Kędy szaleni cwałem do zginienia kwapią.

Niechajże drugich sława po kończynach świata,

Po narodach, po miastach, po powietrzu lata;

Niech morze krwią rumieni; niechaj z ludzkich trupów

Równe sypie mogiły Alcydowych słupów2178;

Niech mu zamki i boskie stawiają kościoły;

Niechaj szczerozłotymi wyniesiony koły

Czterma się królmi wozi z hardym Sezostrytem2179;

Niechaj z Midą szaleje złota niedosytem;

Niechaj igra fortuną z Polikratem2180 samém;

Niech mu się zapaszystym2181 stół poci balsamem;

Niech pije z Antyochem; niech niewieściuszeje

Z Sardanapalem; niechaj z Neronem krew leje —

Mnie w odległym ustroniu szpłacheć mej ojczyzny

Niechaj zmarsku i późnej domieści siwizny;

Niechaj, żywszy dalekim świata tego burze2182,

Na tym tylko przestając, co dosyć naturze,

Lubym wczasem2183, bez potu, bez prace, okryty,

Swobodnych dni i wieku tutecznego syty,

Płynę do kresu, gdzie się kończą lata człecze!

Niech mnie z nich wyprowadzi śmierć, a nie wywlecze

Starego ziemianina, co dosyć ma na tem,

Że się sam zna, z obłudnym choć się nie zna światem;

Który dosyć wysoko swą fortunę ceni,

Gdy ani upaść może, ani się odmieni;

Cnotą zaś, co i w grobie nie boi się straty,

Wszytkie takie na świecie przeniósł fortunaty2184!

Tedy skoro świat słońce oświeci wesoły,

Zaprzągają w armaty po stu par bawoły:

Rug2185 i zgrzyt ciężkich wozów; pod swymi się znaki

Walą pułki w Podole, a tu na Polaki

Husseim i Dilawer drugą stroną ciągną

I komunnikiem2186 góry zwyczajne osiągną.

Nowe Lubomirskiemu w głowę wpadły kliny,

Poco-li Osmanowi takie przenosiny?

Co za dalsza impreza2187 i na jakim gruncie?

Czy się kędy o naszym dowiedział Zygmuncie,

I drogę mu zachodzi i zbije go z toru,

Gdy na niegotowego wpadnie z Niedoboru2188.

Języka2189 dotąd nie ma, żeby się mógł sprawić,

Więc się każe ochoczym dla niego wyprawić.

Sunie się zatem w pole rzeźwej młodzi grono

I lekkim naprzód harcem podemknie pod ono

Straszne mnóstwo pogaństwa; dopieroż kiedy ci

Swych się dzierżąc bonczuków stoją jako wryci,

Jako pczoły, jeśli je deszcz porany zrosi,

Wszytkie leżą na ulu, żadna się nie wznosi

Tak choć ledwie nie plują naszy Turkom w oczy,

Żaden się nie śmie ruszyć, żaden nie wykroczy.

Wspomni2190, muzo! kto-li się pierwszy o tę ścianę

Uderzy; imię jego nie ma być milczane.

Jan Lipski, stary rotmistrz usarskiej drużyny,

Czteroma dorodnymi otoczony syny,

Czterech miał, czterech w regiestr swej chorągwie pisze,

Przybrawszy dla Ojczyzny dzieci w towarzysze.

Precz tarcze, precz kirysy, precz stalone nity,

Kogo Bóg tak mocnemi opatrzy zaszczyty2191!

Nie mają tyla strzały w męskich rękach grozy,

Że z królem świętym rzekę, i kosami wozy

Tknione, ile cnotliwych przy rodzicu synów

Piersi, podczas najgorszych na świecie terminów.

Czas odmienia przyjaciół i fortuna mylna,

Twoja krew, ojcze, z tobą nigdy nierozdzielna.

Niech kto każe na2192 skarby, sługi, mury; każ ty

Na swe dzieci: to skarby, to ludzie, to baszty!

Ten tedy widząc, że tchórz poganów obleci,

Tak rzecze, do miłych się obróciwszy dzieci;

«Pięćdziesiąt lat bez mała, moja droga młodzi!

Jakom twardego Marsa służbę wziął, dochodzi;

Jako krew hustem2193 leję za miłą Ojczyznę,

Że mi już żadnej rany, chyba by przez bliznę,

Ani szabla turecka ani szwedzka kula,

Łuk tatarski i oszczep grubego Moskula

(Z tym się pochwalić mogę przed wszytkimi śmiele),

Z przodu zadać nie może na skrzywionym ciele.

To herby, to są moje Śreniawy2194 rumiane,

Z tymi z grobu na trąbę archangelską2195 wstanę,

W on popis generalny i da mi wódz święty

Niebieski indygenat2196 za takie prezenty,

Że sławy, która i tu będzie żyła po mnie

W piersiach ludzi cnotliwych na ziemi, nie wspomnię,

Dla której, gdy się nie mógł inszym kształtem na nię

Zdobyć, spalił ktoś kościół w Efezie Dianie2197;

A gdy i sam odważnie w onym ogniu gorzał,

Dla wiecznej imię swoje pamięci powtorzał,

Chociaż się był tamten świat sprzysiągł na to, żeby

Z imieniem w tym popiele wieczne miał pogrzeby.

I mnie aż do dzisiadnia ten nagrobek czekał:

Tu Jan Lipski umierał, a nie: stąd uciekał.

Nie to żywot, sto lat żyć, sto lat w ziemi gmerać,

Myśląc tylko, żeby jak najpóźniej umierać,

Zniknąć potem na wieki, w ziemię się zagrzebszy;

Jeden dzień, jeden sercu wspaniałemu lepszy,

Co mu tysiąc lat da żyć na ziemi a w niebie

Szczęśliwe, nieprzeżyte wieki po pogrzebie.

Miejcież to dziś ode mnie, moje lube dzieci!

Że jako w lichwie nigdy nie dziedziczy trzeci,

Jako zawsze przed słońcem jasna chodzi zorza,

Jako wilk na barana, tak śmierć mrze na tchórza;

Namaca go w tysiącu, dosięże go w murze,

Niech we dzwonie, w żelaznej niech chodzi delurze2198.

Serce śmiałe a bystrej natarczywość ręki,

Jako topór zawiłe w dębie mija sęki2199.

Dzisiejszy dzień, synowie! moje krwawe prace

Skończy albo ozdobi; wszyscyć swoje place

Załężem, które nam raz śmiertelnej natury

Różnym różnie w pieluchach wymierzyły sznury:

Bo jedna tylko na świat ciasna forta człeku,

Tysiąc z świata przestronych; mnie umrzeć na łęku2200

Milej niźli na łożu i com szablą robił,

Słuszna, żebym to dzisia szablą przyozdobił.

Wam przykład zostawuję, drogą miłość2201 z sobą:

Bo jakoście pod jedną leżeli wątrobą,

Tak żyjcie i na ziemi, a jednością waszą

Dobrzy się uweselą, niedobrzy ustraszą!

Jeszcze dobrze słów onych nie dokończył dźwięku,

A już pałasz śmiertelny błyśnie mu się w ręku;

Toż co lepszych kilkuset przybrawszy do sfory,

Jako lew w kupę żubrów na długie przemory,

Jako jastrząb w stado wron, i on tak ochoczy

Na lewe tureckiego szyku skrzydło skoczy,

I baszy, co na tamtym rozkazował skrzydle,

Przy samych łeb ramionach utnie, jak po mydle.

Spadł bonczuk chorążemu, przycięty u ręku;

Wypadł i sam, przez piersi pchnięty sztychem, z łęku;

A im byli poganie na jego odwagi

Niegotowszy, tym brali przystojniejsze plagi.

Kiedy tak wszyscy mężnie przy swym pułkowniku

Rzezą Turki na pował, żaden o języku2202

Nie wspomni, aż Hieronim, syn jego najstarszy,

Podufałego konia ostrogami zwarszy,

Który mu się z urody uda2203 i kibici2204,

Z obudwu rącz Turczyna za piersi uchwyci,

A kiedy na powodzie2205 nie chce iść i zrzędzi,

Piotr go młodszy obuchem za plecy popędzi.

Toż go co w koniech skoku, z przetarganą brodą,

Prosto ku obozowi do hetmana wiodą.

Ale i tu się mało Lubomirski sprawił,

Bo imprezy2206 nikomu Osman nie objawił.

Drudzy dwaj przy rodzicu i z prawa, i z lewa

Jako baszty, jako dwa nieułomne drzewa,

Rum2207 sobie szablą czyniąc, następują śmiele,

Kędy się im do wiecznej sławy droga ściele.

Już się Turcy postrzegli, co dotąd jak niemi

Stali, skoro swych tysiąc obaczą na ziemi,

Których im garść tak mała naszych, prawie z garła

O wstydzie niewrócony! o hańbo! wydarła.

Toż miesiącem Husseim zakrążywszy krzywém

Zawrze naszych, jak w bani; a ci sercem żywem

Bojaźń w męstwo obrócą; w ostrzu tylko broni

Swe nadzieje po Bogu kładą: że z tej toni

Wynidą; tam Lipski, jak Leonidas drugi

Umrzeć chce zwyciężając; krwawe zewsząd strugi

Szumią i którąkolwiek rzuci cugle stroną

Jako trzcina poganie, jako słoma płoną.

Nigdy tak bystra Wisła nie rozbierze brzegów,

Kiedy ją z roztopionych wesprze wiosna śniegów,

Jaką dziurę w pogaństwie garść ludzi tak mała

Przy mężnym wodzu ostrą szablą rozkopała.

Któremu już niesyte śmierci ludzkich jędze

Bystrolotnym wrzecionem dowijały przędze:

Koń pod nim, uderzony arabskim dzirytem2208

Padł na ziemię i pana tymże zbył impetem2209;

Co gorsza, że mu nogę onym obaleniem

Gdzieś do skały przycisnął pospołu z strzemieniem.

Tak ci wiekopomnymi żywota przykłady

Przedłużywszy, gęstych strzał i kiścieniów2210 grady

Osuty2211, stratowany szkapimi kopyty,

Bogu dał nieśmiertelną duszę w depozyty:

Ciało synom, które ci z gorzkich łez kąpiele

W Kamieńca Podolskiego złożyli kościele.

Tam, zadawszy na sercach niezleczone smutki

Domowi swemu, czeka anielskiej pobudki,

I już Tatr2212 Pirenejskich nieprzebytym wałem

Zaległ Turkom tamten próg swoim zacnym ciałem.

Starszy bierze chorągiew po rodzicu lubém,

Pod przysięgą się wiecznym zawiązawszy ślubem,

Że mu żadne na świecie prócz pogańskiej juchy

Zakrwawionego serca nie zgoją flejtuchy2213.

Straciwszy naszy wodza nie zaraz się strwożą.

W Bogu, w sercu a w szabli ufność swą położą,

I tam, gdzie im na odsiecz Wejer lonty kurzy,

Skoro się krwią turecką każdy upurpurzy,

Kilkunastu straciwszy, odwodem2214 się puszczą,

Przebijając przez gęstą bisurmanów tłuszczą,

Lecz by ich był i Wejer nie wyrwał z tej toni;

Lubomirski im świat2215 dał, gdy w tysiącu koni

Prosto jedzie na Turki, którzy już-już całém

Chcieli naszych obegnać, chcieli zawrzeć wałem.

Tak ci wyszli: lecz barziej podczaszego morzy2216,

Gdy dociekszy, co Osman w swojej głowie tworzy,

Sobieski z Żorawińskim w pegazowym locie

Pchną Szembeka, że dotąd Kamieniec w obrocie!

Toż sto lekkich chorągwi przeprawiwszy mostem,

Rozkaże Sieniawskiemu iść gościńcem prostém,

Żeby w lasach przypadszy gdzie Kamieńca blisko,

Upatrzywszy pogodę, w tamto odchylisko2217

Nagnał Turków, osiadszy szturmującym tyły.

I będzie tamtym ludziom jego przyjazd miły,

By snać nie rozumieli, że nas tu już zgładził,

Przeto się do Kamieńca z wojski przeprowadził.

Cztery potem tysiące obiecuje za nim

Wyprawić dragonii; jeżeliby na nim

Wyjechali2218 poganie, co bywa strzeż Boże!

Zastawić się przy ogniu, dawszy mu znać, może,

A hetman z komunnikiem2219 bez wszelakiej myłki2220,

Zostawiwszy piechoty, przybędzie w posiłki.

Koło czego kiedy się Lubomirski krząta,

Ledwo się Turkom z saku2221 Sieniawski wyplata,

Bo pół drogi nie uszedł, gdy od przedniej straże

Leci Wrzeszcz i Osmana nad głową pokaże;

Chróst ich tylko i lasek tak niewielki dzielił,

Co go na cztery razy z łuku kto przestrzelił.

Uciec i wstyd, i trudno także pola stawić2222;

Czasu nie masz rozmyślać i długo się bawić.

Toż za najbliższą górę, od Chocima w mili,

W prawą stronę wojsko swe Sieniawski zachyli,

Porozsadzawszy szpiegi tu i ówdzie, wszędy

Na wszelkie okazyje pilne mając względy;

Nie wie, co Osman robi, czego się tu tłucze

I na co po Zadniestrzu składa one klucze2223.

Bo ten, jako się rzekło, już pełen nadzieje

Na podolskie powiaty pisze przywileje;

Już z najbliższej Kamieniec obaczywszy góry,

Ledwie lotem do niego nie wyskoczy z skóry:

W szczerej równi2224, bez murów i bez wałów, nagi.

Toż do swego wiernego rzecze janczaragi:

«Ten-li to jest Kamieniec, na który tak hardzie

Każe2225 giaur? więc mu go, ku hańbie i wzgardzie,

Opasawszy łańcuchem, krom2226 działa, krom miny,

Obalę i na drobne obrócę ruiny!”

Rzekł, a zaraz kilkuset na rumakach lotnych,

Skądby przystęp najlepszy? wyprawi ochotnych,

I inaczej do siebie nie każe im wracać,

Aż albo miasto ubiec, albo bram pomacać.

Lecą ci jako z proce, zalśnieni masłokiem2227,

I skoro trzecim tylko przepaść mieli krokiem

W skarpę2228 onę bezdenną i miasto zdobyczy,

Na wieczną drogę duszę napoić w Smotryczy,

Wzdzierają nazad cugle; lecz to późno było,

Bo ich tam kilkanaście śmielszych przemierzyło.

Z tym drudzy do cesarza powracają dziwem,

Na który i sam krokiem bieży ukwapliwem,

I stanąwszy nad oną przerwą niedojźraną,

Kiwa głową; toż do tych, co nakoło staną:

«Kto kował te kamienie? Kto skały obrywał?»

Bóg! rzeką. — «Słuszna i on żeby ich dobywał!

Co ręka zbudowała, ręka psować może;

O roboty się człowiek niech nie kusi boże!»

Z tym, jakby mu w gębę dał, rzuci nazad wodze2229,

Kędy stała ormiańska cerekiew przy drodze,

A że była drewniana, każe ją zapalić,

Z czym żeby się też było wróciwszy pochwalić.

Gniewna się niesłychanie, szaleństwa mu blisko,

Kiedy takie uczyni z siebie śmiechowisko.

Nie patrzy drogi, prosto ciągnie przez manowce,

Gdy zdaleka na stronie obaczy Paniowce,

Pałac raczej niż zamek, bez wszelkiej obrony,

Iniskim tylko murem wkoło otoczony

Dla ordy i podolskich opryszków rozpusty;

Podczas tak wielkiej wojny został prawie pusty.

Jan Potocki, bracławskim bywszy wojewoda,

Uwiedziony natury i miejsca swobodą,

W mili go od Kamieńca, od Chocima w mili

Postawił; ani działa, ani ludzie byli,

Oprócz czterdziestu chłopów, którzy się tam sami

Z dobytki i z swojemi zawarli2230 owcami,

I ci murów nie bronią, prócz kędy mógł który,

W różne się z samopały poskradałi dziury,

Śmierć przed oczyma mając, atoli umierać

Bez pomsty by nie chcieli. Tym barziej nacierać

Osman każe, że mury widzi bez obrońce,

Ze się ku zachodowi pobierało słońce.

Już działa zatoczono i tylko co palić,

Tylko bramę do góry nogami obalić

(Bo ją przecie zamknęli, obaczywszy Turki,

I pod wrota naprędce stawili podpórki),

Kiedy pop ruski z okna kościelnego sparza2231,

Co stał na rogu muru, pod zawój2232 puszkarza.

Skoro ten padł, drugi się koło dział zakrzątnie,

Ale i tego zaraz nasz bajtko2233 uprzątnie.

Trzeciego już nie było. Czyli się bał? Czyli

W onej drodze z Osmanem ci dwaj tylko byli?

I owi też chudzięta, kędy się zdarzyło,

Strzelali i piąci tam Semenów2234 ubyło

Cesarskich i sam kiedy nieostrożnie stanie,

O mało go chłop głupi po złotym kaftanie

Nie namacał, gdy mu się w onej kupie błyśnie;

Tylko mu szybka kula koło uszu świśnie.

Tedy w ziemię zażarty plunąwszy pohaniec,

Obróci ku Chocimiu i acz o sam Żwaniec

Ociera się, do mostu prosto koniem sunie,

Puściwszy cug2235 na koniec przeciwnej fortunie.

Nie zaraz ci to zwątpić! nie zaraz rozpaczać!

Za śmiałymi swe koła zwykło szczęście taczać.

Kto ze strachu umiera, kto da garło z grozy,

W końskich bombach będzie miał pogrzeb nowej fozy2236;

Albo jeżeli kogo tchórz zje przed potrzebą2237,

Przy takowej muzyce w kurzyńcach2238 go grzebą.

I tak-ci Osman, skoro minie go ta biera2239,

Słońce w morzu, on się w swym namiecie zawiera.

Wojny chocimskiej część dziesiąta

Skoro słońce ciemną noc z tego świata zżenie2240,

Znowu dzień, znowu rączy do robót i lenie.

Spi Osman; tak się chodem wczorajszym utrudzi,

Niech troje2241 wznidzie2242 słońca, to go nie obudzi;

Dałby swe państwo, żeby aż do świata końca

Jego wstydliwe oko nie widziało słońca.

Wczora się gniewał na noc, a dziś mu dzień wadzi.

Któż, jeśli szalonemu sam Bóg nie poradzi?

Więc już spi2243 i nie wyłaź, bohatyrze, z duchny2244!

Niech za cię kończy wojnę Dilawer staruchny,

Który rano z Hussejmem, Bakcibasza trzecie

Podskarbi miejsce wziąwszy, w bogatym namiecie2245

Posłów naszych do pierwszej zaprasza rozmowy.

I gestem, i ukłonem, i miłymi słowy

Ochotnie ich przyjąwszy (nie wiem jako w sercu),

Tudzież na złotonitym posadzi kobiercu.

Tam pomniąc Żorawiński, że u Turków ckliwe

Na długą mowę uszy, wzajem też chętliwe

Wyświadczy gotowości do starego miru2246;

Przyda, że jako zawsze łódź błądzi bez stéru,

Tak i ich monarchia bez gruntownej rady

Z dawnymi się na swe złe zwadziła sąsiady.

Na co było cesarza tak daleko wodzić?

Na co tak wiele krwie lać, tylo ludzi szkodzić?

«O Wołochy tak stoim, śmiele to rzec mogę,

Jak ptak o trzecie skrzydło, pies o piątą nogę;

Póki był wolny naród i do nas się skłaniał,

Póty go Polak bronił, póty go oganiał.

Dziś kiedy się sam od nas do was tak odsaczy2247,

Kto z nami nie chce chleba, my z nim i kołaczy2248.

Niechże żyje w niewoli, kto nie chce być wolny!

Niech i respekt2249 ustąpi z nami wiary spolnej!»

Mało na to Dilawer; prosi tylko nisko,

Żeby chcieli posłowie swoje stanowisko

Odmienić i między nim, między Bakcibasze,

W gotowe się raczyli wprowadzić szałasze.

Jakoż przyznać to było: z pompy, z fastu2250, z stroju,

Nie mógł mieć bogatszego żaden król pokoju,

Świetniejszych asystencyj2251, jakowe namioty,

Jakie dla posłów polskich strojono piechoty.

Zgoła tak wezyr wszędzie traktował Polaki,

Że znać było przyjaźni nieomylne znaki.

Stamtąd prosto posłowie szli, kędy on stary

Pedagog, kapłan, przeto Osmanów2252 bez miary

Kochanek, blady, chudy, krzywy, zgoła trupek,

Kamyków nawtykawszy na nić, jako słupek

W miejscu stał, szepcąc one nikczemne pacierze,

Kiedy go, przy powinnej2253 chęci swej ofierze,

Mile witał pan2254 bełzki; ale w odpowiedzi

Długiej i uprzykrzonej on stary bzdyś2255 bredzi,

Natkawszy w nię fabułek Mahometa swego;

Wżdy2256 na koniec pokoju życzy statecznego;

Co w nim będzie rozumu, tu wszytek zgromadzi,

Że Osmana do niego chętnie poprowadzi,

Stamtąd szli do Raduła na obiad proszeni,

Po którym się w namiecie2257 sam zawarszy z nimi,

Imieniem wezyrowym i tureckiej rady,

Nie bez zwykłej rzecz pocznie o pokoju swady:

A naprzód, żeby termin z tej i z owej strony

Z obopólnym granicom mógł być zamierzony;

I wnet zgoda stanęła; żeby spólni na to

W przyszłe, da Bóg, zjechali komisarze lato.

Drugie miejsce Kozacy Zaporowscy mieli,

Że ci tak wyuzdani, zuchwali i śmieli,

Na każdy rok bez wieści, bez pomsty przypłyną,

Srogą państwa tureckie pustosząc ruiną.

Na co mu tak Sobieski: «Wejźry tylko czule

Zdrowym okiem w samę rzecz, o mądry Radule!

A ujźrysz, że to wszytko, co się złego dzieje,

Na waszej ordzie przyschnie2258; ci-ć to, ci złodzieje

Wiedząc, że niekarana będzie ich swawola,

Coraz wpadną na Wołyń, pustoszą Podola,

Wsi i miasteczka palą; dla której przyczyny

Pospólstwo do Kozaków czyni przenosiny,

Pług kinąwszy2259, dla pomsty albo dla zdobyczy

Co żywo się udaje w Zaporowskie dziczy;

Wolą krwią niźli potem swej wetować straty,

Gdy zbędą2260 ojców, matek, żon, dzieci i chaty.

Na co kiedy hetmani naszy czule2261 strzegą,

Czasem zbierając herstów tam z wojskami biegą,

Czasem przez komisyje, przez grozy, przez dary.

Lecz skoro na Wołyniu usłyszą Tatary,

Zgadni2262, co by wprzód czynić: czy się ordzie bronić?

Czy kozacką swawolą, jako mówisz, skromić?

Druga, niech to Dilawer, niech to wszyscy wiedzą:

Że też także Kozacy i nad Donem siedzą,

Którzy Moskwie poddani; częstokroć się naszą

Przyodziawszy sukienką2263, Czarne morze straszą.

Niejednego z tych u nas o taką swawolą

Albo ogniem pokarzą, albo palem kolą;

O co choć tylekroć był Turczyn obesłany

Od króla, któryż kiedy murza2264 był skarany?

Aże, nie uwijając słów mych bawełnicą2265,

Powiem: tak ten, co kradnie, pachnie szubienicą,

Jak ten, co przechowuje u siebie kradzieży;

Jak ten, jak ów, złodziej jest i katu należy.

W Jassiech-ci to bywała takowa spiżarnia

Za inszych hospodarów2266 albo złodziejarnia

Raczej, kiedy swą wiarę wywróciwszy nicem2267,

Kradli nas z Tatarami i częstokroć licem2268

Cudze rzeczy wracali; wolą dzisia jawnie

Wydzierać pod ramieniem Porty, niż ustawnie

Sprawować2269; niech się cesarz nic o nich nie boi,

Od doroczniego im się haraczu okroi;

Kiedy nań będą zbijać albo kraść z Tatary,

My na Kozaków będziem patrzyli przez spary».

Tu się znacznie afektem hospodar uwiedzie:

«Więc com wam miał na samym proponować przedzie,

Trzeba mi wszytkich herstów wydać bez odwłoki,

Na pomstę Urynowa i mojej Soroki2270.

Już tam Dońców nie było, nie masz na co składać;

Albo sami musicie za nich odpowiadać!»

I przysięże, kołpaka sunąwszy na ucho:

Że się to łyko tym psom nie ma odrzeć sucho:

Ani wojny dzisiejszej ugasi zapałów,

Aż więźniami kozackich dadzą pryncypałów2271.

«Niech nie na stronie, ale w mych oczach ci sprawce

Giną; bo żeście głowę ucięli Brodawce,

Wszytko mnie wbrew i większe otworzenie żalu:

Na haku trzeba było zbójcy być i palu!»

Na końcu miał Sobieski odpowiedź języka:

«Gdybym to nie od ciebie, ale od młodzika

Słyszał, mniej bym się temu podobno dziwował.

Tak-żeś na świecie długo, Radule, wiekował,

A tego jeszcze nie wiesz, że za obesłaną2272

Wojną wszytkie do razu przyjaźni ustaną?

Że Urynów Kozacy, że Sorokę znieśli,

Pytaj się o Soczawę albo Jassy, jeśli

I tym by folgowali, gdy im bronią prześcia?

Pewnie, że by ani miast, ani ich przedmieścia

Dotąd szczętu nie było; pośli2273 do Kozłowa,

Jeżeli2274 tam Nuradyn buduje2275, a słowa

Swoje miarkuj inaczej: bowiem z gęby twojéj

Tak niemądrym wychodzić wierę2276 nie przystoi!

A cóż by świat rzekł o nas, kiedy byśmy głupi

Kozaków, że ich tyran ze skóry obłupi,

Wydać mieli niewinnych? Więc takimże mirem2277

Dajcie nam Bernackiego zbójcę z Kantimirem.

Dajcie Dziambegiereja hana z jego płochém

Za to, że nas wojuje, tatarskim motłochem.

Lecz i w tym niech nie błądzi, proszę, twoja głowa;

Żeby tu dla Soroki, albo Urynowa

Miał być ścięty Brodawka, co regimentował

Na tej drodze Kozakom? Ktoś z ciebie żartował!

Choćby Jassy, jakom rzekł, wywrócił z Soczawą,

Pewnie by śmierci taką nie zasłużył sprawą!

Że się podjął hetmanić, miawszy rozum miałki2278,

Że kilkaset człowieka zgubił dla gorzałki,

Zginął». Tu znowu Raduł w onymże humorze:

«Cóż było po Żółkiewskim — rzecze — na Cecorze?2279

Co żeście przeciw Turkom słali suplementy2280

Do Austryi i stamtąd ten pożar zajęty

Przenieśli do swej ziemie, który nie wprzód zgaśnie,

Aż was sparza? Wam samym zachciało się właśnie.

Ani darmo na Turki wojny tej nie wleczcie,

Raczej swej porywczości ranę tak uleczcie

(Bo nie zaraz lew lęże, gdy się z miejsca ruszy):

Ponieważ się haraczem brzydzą wasze uszy,

Więc co rok upominki pewnej wagi złota

Przed przejasne przez wielkich posłów ślicie2281 wrota!»

Kiedy tak durny2282 Raduł ani się zająknie,

Na on twardy sylogizm2283 Żorawiński krząknie,

Już mu z serca chybki gniew do języka siąga;

Ale go uważniejszy Sobieski zawściąga:

«Ani czas, ani miejsce, ani rzecz po temu,

Afektowi2284 się — rzecze — przeciwić głupiemu.»

Toż sam na on gruby tyr2285, skoro kęs2286 odpocznie,

Skromnie Wołoszynowi odpowiedać pocznie.

«Za twym listem, Radule! Zieliński, a potem

Myśmy pod wezyrowym stanęli namiotem,

Żebyśmy się nie zdali płocho2287 wzgardzać miru2288,

Z przesłanego Wewelim od ciebie papiéru.

Którego tym nas większa chwyciła otucha,

Żeś człowiek chrześcijański, że jednego ducha

Z nami tchniesz, chocieś ciałem w bisurmańskiej lidze2289.

Lecz nie będzie ryś ze psa nigdy, jako widzę,

Gdy w tej z nami rozmowie, co poznać z słów dźwięku,

Nie masz szczerości, bowiem w sicie szukasz sęku2290;

To tu, to owdzie skoczysz i nie pośredniczy,

Jako miał być animusz2291, ale niewolniczy.

Kiedyć odpowiedamy na twoje zarzuty,

Choć dosyć nieuważne, uciekasz się ku téj

Racyjej, którą, jakoś sam powiedział o tem,

Równo z zdrowiem i swoim kładziemy żywotem,

I śmiesz nam haracz wspomnieć, chociaż go to cienką

Niesłusznych upominków obłóczysz sukienką.

Z nas tej wojny przyczynę kładziesz z Ottomany

Przez cecorską2292 i przez on posiłek zesłany

Przeciwko Gaboremu od króla polskiego.

Aniśmy my do Wołoch słali Żółkiewskiego,

Szkoda nam go tak lekko na oczy wytykać,

Szkoda, gdy nie masz na co, mój Radule! prztykać.

To zgrzeszył, że Skindera do Wołoch uprzedził,

Żeby ten był z pogaństwem Polski nie nawiedził.

Że przegrał, nie on winien. Przypowieść to stara:

Jako pismo na śniegu, tak wołoska wiara.

Że jego głowa wisi z kopiji w Stambole —

I my byśmy ich łbami mogli natknąć pole;

Mieliśmy ścierw2293 Hussejmów, mieli Karakasza,

Lecz daleka wspaniałość od dzikości nasza;

Zwierz dziki się nad człekiem nie pastwi po śmierci;

Każdy ze lwa zdechłego może naskuść2294 sierści2295.

Aleć by nieźle czasem przykąsić ozora.

Awo2296 listy swojego masz antecessora2297,

Awo Rady wołoskiej do naszych hetmanów,

Żeby z ich karków ciężkich zepchnąć bisurmanów,

A potem zapomniawszy onej swej szczerości,

Uciekli z hospodarem, jak mogli, najprościéj!

Że Zygmunt na Gabora trochę posłał ludzi

Krewnemu cesarzowi, i to wojnę budzi?

To nie Rzeczpospolita; z prywatnych dochodów

Wolno było królowi. Cóż do Siedmigrodów

Osmanowi? Jeśli się z nami bije o nie,

Pytam, upomniałże się tego kto Koronie?

Ale zaraz do wojny, do mordu, do sieczy!

Posłów, których narodów prawo ubezpieczy,

Znieważać? Chciejże wiedzieć, że polskiej swobody

Pełen świat i pierwej przyść do ostatniej szkody

Zdrowia i fortun naszych gotowiśmy raczéj,

Niż słuchać upominków, dani i haraczy!

Wam, wam, Wołosza, takie należą tytuły,

Których natura jako wielbłądy i muły

Do ciężarów sprawiła; do tych-eście więcéj

Sposobni: znakiem w herbie łeb u was bydlęcy,

Żadnego dźwigać orzeł nie umie ciężaru;

Niech mu nikt nie przybiera cuglów i kantaru2298.

Jeśli Osman z Zygmuntem chce przyjaźni staréj,

To się obsyłać mogą wzajemnymi dary.

Inaczej wszyscy pomrzeć wolimy na łęku2299,

A tak twardego nigdy nie zgryziemy sęku.

Jednego wolnym głosem pana obieramy,

I póki żyw, inszego wspominać nie damy!

Więc i ty, jeśliś mądry, zaniechaj tych fabuł!

Za tą przestał repliką2300 durować2301 i Raduł.

Krótko tylko kilką słów napomni uciętych:

Żeby więźniów nie wspomnieć na Cecorze wziętych.

Kto wie, jakoby ich stąd mógł Dilawer cenić?

Bez tego się wykupić lub mogą zamienić.

Z tą Raduł do wezyra gdy wraca nowiną,

Posłowie też do swego namiotu się kiną2302,

I ledwie się rozgoszczą, ledwie za warcaby

Siędą, ali Weweli z dwoma burkułaby2303

Przyszedszy, w sekrecie ich i prosi, i radzi,

Ponieważ nigdy złego złym pozbyć nie wadzi,

Żeby kilku Kozaków, którzy zarobili

Na gardło, a jeżeli tacy by nie byli

W obozie i w Kamieńcu, choć Ruś prosta będzie,

Byle dosyć uczynić Osmanowej zrzędzie2304,

Przywiodszy ściąć kazali przed jego zastępem,

A to będzie najpierwszym do traktatu wstępem.

Widzą dobrze posłowie, czego ten frant siągał,

Że nas przez to widomie2305 z Kozaki rozprzągał.

Takie-li ich za męstwa i podjęte prace,

Za krew hustem2306 wylaną czekać miały płace?

Taka za wieczną sławę infamia2307 darem?

Więc miasto2308 odpowiedzi zbędą go pucharem

Piwa husiatyńskiego i proszą, żeby te

Koncepty, nie z wielkiego rozumu dobyte,

Zachować na podobne sobie błazny raczył,

Z nimi nic nie wymyślał, nic już nie dziwaczył;

Jeśli dotąd nie wiedział, niech-że się dziś dowie:

Że większa w guni2309 sława, niźli w złotogłowie.

Wziął odkosza Weweli i poszedł jak zmyty,

Postrzegszy, że w lot doszto2310 Greka hipokryty2311,

Ani się więcej ważył, przykładem szatana,

O naszych, który kusić śmiał na puszczy Pana.

Z czym dziś do Sajdacznego Żorawiński strzeli2312:

Jakim jest przyjacielem Kozakom Weweli.

Lecz i Raduł w rozliczne przetwarza się wzory,

Żeby posłów mógł jako przywieść do pokory,

A gdy miejsca racyje nie miały, to w grozy:

Że Osmana ani głód, ani żadne mrozy

Nie ruszą; tak się uparł, przed wszytkimi prawił,

Że na miejscu sześć niedziel jeszcze będzie trawił;

Że mu świeże prowadzą wojsko ku pomocy.

Czym nam chcąc oczy mydlić, wywodzono w nocy,

Których z wielką prezentą2313, z wielką pompą rano

Imo2314 naszych szałasze w obóz wprowadzano.

Na to wszytko posłowie pokazali figi:

Dobry kobuz2315 na wróble, Ulisses na Frygi2316;

Rano było wstać, kto by chciał ich wywieść w pole,

Przy tym, czegóż się złota szwajca2317 nie dokole?

Widzą wszytkie te fochy2318 i wykręty różne,

Więc jako beloardy2319 stojący narożne,

I sławę, i swobodę, dwa mający cele,

Wielkim sercem pogańskie ponoszą fortele.

Toż wetem wet oddając, przed samym wieczorem

Powrócił Szembek do nich; ten był autorem

A co większa i świadkiem żywym, oczywistém,

Czego zaraz potwierdził podczaszego listem:

Że król ruszył ze Lwowa, wiodąc wojska tyle,

Którymi sam wydole ottomańskiej sile;

Że tygodnia najdalej, po bliskiej równinie

Niezliczone i orły, i krzyże rozwinie,

Z czym dziś weszło w nasz obóz sto okrytych znaków2320

Z książęciem Czartoryskim, wybornych junaków.

W rzeczy samej Sieniawski, skoro Osman minął,

Dzień się też ku wieczoru jak trzeba nachynął2321,

Przenocowawszy w polu na zmowie z hetmanem,

Z wielką pompą2322 wszedł w obóz prawie z słońcem ranem.

Łoskot trąb i grzmot kotłów w dalekie się strony

Odbija, cóż kiedy się ozwą kartaony!2323

Turków, jako podszywał2324, jak wlókł przez nich siano,

Kiedy to naszym posłom przy nich powiedano;

Postrzeglić oni tego, ale teraz wierzą,

Gdy ich znacznie ubywa, że się naszy szerzą.

Tak ci Osman i w polu przegraje2325, i doma2326,

I na wiatr poszła jego impreza2327 łakoma.

Dopieroż wezyr widząc, że im idzie daléj

W las, tym też i drew więcej, ani próżnowali

Kozacy i conocne odprawują czaty:

Dziś mu pozagważdżali wielką część armaty.

Co dzień to wiatr chłodniejszy i przejęte2328 sztychy

Na ich rzadkie teleje2329 i wiotche cwelichy2330.

Więc ufając powadze swego majestatu,

Chciałby też sam z posłami spróbować traktatu.

Przetoż ich zaprosiwszy, takiej użył mowy:

«Ilem mógł z relacyjej postrzec Radułowej,

Dosyć wam kondycyje znośne, dosyć małe

Podawał; ale wasze serce zatwardziałe

Ani żadnym dobyte słusznych racyj młotem!

Będziecie się ich, tuszę2331, dopraszali potem,

Kiedy minie szczodry dzień i dacie za Hryca2332,

Za Waśka, za Iwana, swego królewica.

Tedy sobie tych kilku psów cenicie drożéj,

Niźli przyjaźń turecką, co królestwa mnoży,

Którą cały świat ziemski tak wysoko płaci?

Jacyście mi mocarze! Jacy potentaci!

Toście to darmo w pole wywiedli cesarza?

To wam krzywda, że miasto haraczu podarza2333

Oddawać mu będziecie? Któraż wam odyma

Jędza piekielna serce niedostępne? Zima?

Jako wam, tak nam spolna; dochodzą nas słuchy,

Że wam z nieba polecą baranie kożuchy.

Spólnego z wami Turcy przymierają głodu,

Więc ja, jako przyjaciel polskiego narodu,

Jako człek w chrześcijańskiej urodzony wierze,

O czym by siła2334 mówić, z nieboszczki macierze,

Radzę, żebyście z swojej złożywszy presumpty2335

Osmanowi wojenne nagrodzili sumpty2336,

I znający go wyższym monarchą na potém,

Co rok go upominkiem obesłali złotym.

A jeśli wam się z nami tak podoba zwada,

Osman się stąd nie ruszy do śród listopada;

Do Soczawy na zimę, aby pierwszą wiosną

Przytarł wam kiedy rogów, co tak barzo rosną.

Wszytkie tymczasem ordy i tatarskie plemię

I ludzi europskich w wasze ześle ziemie,

Żeby miał kałauzy2337 niemylne z Krakowa,

Kędy Wisła w Bałtyckim morzu głowę chowa.

Obaczy się z Poznaniem, nawiedzi i Wilno».

To mówiąc patrzył w oczy naszym posłom pilno,

Aza się zmiękczyć dadzą tak srogim impetem2338.

Przydał i to do swego antypastu2339 wetem2340:

Że jeśli przy swej dumie i uporze trwają,

Tą drogą, którą przyszli, niechaj powracają.

«Doczekam się ja, prawi, co mi serce wróży,

Gdy na klęczkach będziecie czynili podróży,

Żebrząc tego pokoju, którym dziś tak śmiele

Gardzicie!» A tu szłyku2341 poprawi na czele.

Zarydzał2342 starzec gniewem; lecz go wskok przygaszał,

Kiedy pojźrał na posłów, jakby ich przepraszał,

Że się uniósł afektem, że nad obiecanie,

Nad prawo, kęs2343 surowiej następował na nie.

Skoro starzec opłonął z gorącości owej,

Takimi mu pan bełzki replikował słowy:

«Słusznie, o wielki rządco cesarskiego dworu!

Do takiego byśmy przyść mieli dyshonoru,

Gdybyśmy tu, jako ktoś przed tobą się chwali,

Zwyciężeni kondycyj2344 słuchać przyjechali.

Do których, póki tylko w ręku staje broni,

Żaden nas gwałt, żaden mus, przyjęcia nie skłoni,

A dopieroż gdy jeszcze na koniu siedzimy,

Żadnej jeszcze przyczyny słusznej nie widzimy,

Żebyśmy się bać mieli, wy tak hardzie kazać2345!

Na kolanach prócz Boga nikomu się płazać2346

Nie umiemy; dopieroż, że tak rzekę śmiele,

Poganom, którzy jego są nieprzyjaciele.

Co mówisz o haraczu albo polskiej dani,

Skoro wszyscy a wszyscy pomrzem wyścinani,

Skoro w Polszcze mieszkance poosadzasz insze,

Z nich będziesz robociznę miał i takie czynsze.

Wiedz i wierz, Dilawerze, nie do listopada,

Niechaj nas tu do maja wasz Osman wysiada;

Niech miną listopady, niechaj miną grudnie,

Choć on tak zmarznie, jak ja, tak on, jak ja schudnie,

Wolimy na ostatek bijąc się w garść chuchać,

Aniżeli tych plotek niepotrzebnych słuchać.

Za dobry byt, którego nam się tu dostało,

Że na nas w namiecie twoim nie kapało,

Bóg zapłać! I za insze dotrzymanej wiary

Dowody; odwdzięczać je będziem z każdej miary,

Jeśli na wojnie miejsce może być odwdzięce».

Tu się porwą z kobierca, kiedy ich za ręce

Chwyci obu Dilawer i na poły z śmiechem:

«Gorącoście kąpani; byłoby to z grzechem

W tym was puszczać rosole2347 do swoich, a k’ temu

Moglibyście też złożyć2348 cokolwiek staremu;

Więc siądźmy, a o wszytkim rozmówmy się znowu,

Zdarzy Bóg, że się zdamy2349 ku jednemu słowu».

Gdy tak spuści Dilawer, Sobieski też skromniéj

Na razie obiecane podarki przypomni,

Które tak Osmanowi, jako wszytkim owym

Zausznikom przyrzekli naszy Osmanowym.

Bo Turcy, jako żaden na ziemskim padole

Naród, tak pragną złota; tym ich więcej zdole2350

Każdy, niźli żelazem. I do podobieństwa2351,

Gdyż w najpodlejszych ludzi tkają dostojeństwa.

Tam wszytkim rzemieślnikom do honoru prędki

Przystęp; tam szwiec, co wiechciem wyściela napiętki,

Kuśnierz, krawiec, tkacz, barwierz, wstawszy od warstatu

Obok siędzie z wezyrem i wschodniemu światu

Prawa daje z dywanu2352. Toż Sobieski prosił,

Żeby tu nowych rzeczy Dilawer nie wnosił;

Stare raczej przymierze żeby stwierdzić nowym,

Przydawszy, co z honorem będzie Osmanowym.

Więc dwu godzin nie wyszło, jako siedli na tem,

Kiedy wiecznym on pokój skończyli traktatem,

Którego tenor2353 taki:

1. Naprzód, co dziś stanie,

Z tym wielki poseł polski pójdzie niemieszkanie2354

Do Konstantynopola i utwierdzi, co tu

Uchwalą podczas wojny i szabel łoskotu.

2. Stanisław Suliszewski z Osmanem pospołu

Już gońcem tego posła idzie do Stambołu2355;

Wzajemnie czausz2356 turecki, człowiek dobrej sławy,

Dla stwierdzenia tychże pakt idzie do Warszawy.

3. Komisarze z obu stron będą wysadzeni,

Ludzie dobrzy, w rozumie, w cnocie doświadczeni,

Którzy obom narodom granice przyznają,

Gdzie się w dziczy z ordami naszy uganiają.

4. Król polski cesarzowi, cesarz także jemu,

Należytej uwagi monarsze wielkiemu,

Na dowód nowej chęci, na znak zgody świętej

Poślą sobie wzajemnie kosztowne prezenty.

5. Kozacy się też z Dnieprem i z swymi porohy

Na wieki pożegnają; w tąż2357 ordyniec2358 płochy

Zapomni swych do Polski przebiegów2359 i szlaków,

O co Turczyn Tatarów, Lach skarze Kozaków.

Wody jednak a pola, dziki zwierz i ryby,

Obom wolne, tak jako stare niosą tryby2360.

6. Polacy ordzie do Jass żołd będą doroczy

Odsyłać, ale też han powinien ochoczy,

Kędy tylko potrzeba zawoła z Korony,

Na wszytkich nieprzyjaciół, na wszystkie iść strony;

A kędy będą z woli swego pana ciągnąć,

Niech się nie ważą granic koronnych zasiągnąć.

7. Wołoskim przywileje Turek wojewodom,

Lecz zawsze chrześcijanom, obiema narodom

Przychylnym, dawać będzie; którym też pod władzą

Zaraz zamek chocimski Polacy oddadzą.

8. Wszytkim kupcom pas2361 wolny.

Swym niech stoją gruntem

Stare pakta, a kto się powadzi z Zygmuntem,

9. Ten zaraz i z Osmanem; tak na stronie obie

Przyjaciół, z przeciwniki, spólnych czynią sobie.

10. Kto tego w pierwszym punkcie nie strzyma traktatu,

Krzywoprzysiężcą będzie i Bogu, i światu!

Z tym Sobieski, pozornej dopadszy przyczynki,

Z Władysławem się znosić, co za upominki

Osmanowi obiecać, do obozu skoczy.

A już się słońce kryje, już się świat pamroczy2362.

Czekają Turcy świtu obojętną2363 myślą,

Z czym królewic, z czym hetman Sobieskiego przyślą?

Jeśli tych pakt nie zrucą, o swoim się królu

Z wojskami dowiedziawszy w pobliższym Podolu?

Zwłaszcza gdy długo na dzień2364 u swoich się bawi,

Niesłychanego strachu poganów nabawi.

Jedni go wyglądają, a drudzy pokotem2365

Żorawińskiego w koło obiegli z namiotem,

Jako psi, kiedy w jatce rzeźnika więc czują,

Na zapach tylko mięsa pyski oblizują.

Lecz i Sobieski, skoro o wszytkim się zniesie

Z swoimi, prawie Turkom przyjedzie na czasie2366.

Którego jąwszy z pola ostępem2367 prowadzą,

Sami konia trzymają, sami z konia zsadzą.

Wszyscy mu w oczy patrzą, a z jego postaci

Ten nabędzie nadzieje, drugi ją utraci.

Aleć też już i naszy na tym roku schyłku

Zwątpiwszy o Zygmuncie i jego posiłku,

Ochotnie pozwolili na one warunki.

Nadto kazał Władysław pewne podarunki

Oddać na pożegnanie Osmanowi, byle

Nic od niego. Toż wezyr nie trawiący2368 chwile,

Zbiera insze wezyry, kanclerze i agi2369,

Sam w kosztownym dla większej kaftanie powagi

Usiędzie na dywanie2370, a nad nim do góry

Świetny ciągną baldekin2371 złotokręte sznury;

Podskarbi wedle niego2372 także w złotogłowie,

Z drugą stronę dla posłów leżało wezgłowie,

Po których skoro Raduł z kilką przyjdzie begów2373,

Nie zabawią, lecz środkiem janczarskich szeregów

Stawią się, takąż pompą młodzi swej okryci,

Z których każdy się upstrzy i uaksamici.

Toż Dilawer (bo inszym głową tylko kiwać

Należy i tak jego mowie potakiwać):

«Niech Bóg zdarzy godzinę naszego zawodu2374,

O waleczni polskiego mężowie narodu!

Kiedy z niezwyciężoną ottomańską Broną2375

Król, pan wasz najjaśniejszy, przyjaźń powtórzoną

W oczach naszych zawiera; niech te światy oba

Szczęśliwa zdejmie miłość, niezmienna ozdoba.

A co się dzisia rzekło, co się napisało,

Bodaj w naszych i w waszych sercach wiekowało2376!

Bóg, co dziś świadkiem, niechaj sędzia będzie mściwy

Nad każdym wiarołomcą: jeśli my, jeśli wy,

Pogwałcimy przymierze, tylim2377 krwie okupem

Oblane, niech pod nogi temu padnie trupem,

Którego sprawiedliwy Bóg, co światem rządzi,

Niewinnym zgwałconego pokoju osądzi.

Więc gdy zaszły między nas tak ścisłe pobraty2378,

Prosimy do cesarskiej uczestnictwa szaty.

I nie będzie się lenił pan całego świata,

Pojźreć wesołym okiem na sług swego brata».

Krótko przyda pan2379 bełzki, że Pan Bóg obłudy

Między wszytkimi grzechów tego świata cudy

Najbardziej nienawidzi i takiego sięga,

Gdy sercem nieprzysięgłym, usty kto przysięga;

Przywitać i pożegnać cesarza gotowi,

A zwłaszcza kiedy się tak zda Dilawerowi.

A ten skoro w surową postać twarz przetworzy

Do hańskiego kanclerza (ten się upokorzy

I padnie na kolana) obróci się z mową:

«Słuchaj, boś po to przyszedł, żebyś wiedział nową

Pokoju transakcyją2380 z polską dziś Koroną,

I swemu to hanowi odnieś, co wzgardzoną

Śmiecia i marną płową2381 carskiego podstola,

Żeby wiecznie zapomniał najeżdżać Podola,

Swoim się zwykłym żołdem kontentował cale2382,

Polaków z Ottomany nie rozprzągał, ale

Tę gotowość, co to z nią wykrzykacie wiele,

Nie na sąsiady, chować na nieprzyjaciele.

Inaczej jak najmniejsza Porty dojdzie skarga,

Pewnie a pewnie szyją powroza nie starga!»

Tu Tatarzyn łbem w ziemię uderzywszy, rzecze:

«Więc żebyśmy nie mieli z Polską żadnej przecze2383,

Miejmyż odtąd granicę spólną: wodę Siną,

Która przez dzikie pola płynie Ukrainą».

«Nie masz tu o granicach — rzecze wezyr2384 — wzmianki,

Nie dyskuruj; nie twa rzecz wchodzić ze mną w szranki;

Lada czego nie wtrącaj, a to czyń, coć każą;

Będzie czas, gdy wam i te granice pokażą!»

A zatem rum2385 do koni i Turcy, i naszy,

Jako kiedy kto stado żurawi postraszy.

Senat naprzód turecki; kto malował ony

Kamille, Fabiusze, poważne Katony,

Taki był i tych pozór, tak się pyszno snażą2386,

Że owych wspaniałością do znaku2387 wyrażą.

Po szacie złotorytej rozczosana wiecha2388;

Takiż bonczuk u konia; każdy się uśmiecha,

Każdy rad pokojowi; kiedy wojna na zły

Czas padła, pewnie by im te brody oblazły.

Większa ich połowica wzdycha gdzieś pod kiecą2389,

Skoro ich o traktatach nowiny zalecą.

Chorych było niemało, co naszemu niebu

Nie przywykszy, co moment czekali pogrzebu.

Więc jako przed carskimi stanęli namioty,

Oddają konie, pełni niezwykłej ochoty,

I wesołego czoła nikomu nie skąpią.

Posłowie też tymczasem z swą pompą nastąpią,

Którzy Turkom jako dwie świecili kozéry2390:

Obom rycerska postać; każdy bohatyry

Z kroju, z stroju, z humoru, z kształtnej ciała tusze

Poznał; i zgasły brody na ich animusze!

Obom puszą2391 sobole gładkie aksamity;

Obom zdobią dostojne czoła czaple kity;

W prawych ręku złociste buzdygany2392 toczą;

Lewą szable trzymają; tak wspaniało kroczą,

Żywej młodzi koroną z tyłu osypani,

I Turcy rozumieli, że oba hetmani.

Plac był dosyć przestrony, równy i okrągły,

Który rynkiem2393 namioty cesarskie osiągły

Tak świetne, tak bogate, jakbyś widział kupą

Sto królewskich pod złotą pałaców skorupą.

Przestrone galeryje do przechadzek skrytych,

Więc z antykamerami2394 pokoje, a przy tych

Coś było na kształt sale, z której kabinetów

Dziesiątek, do prywatnych umyślnie sekretów.

Nuż skarbiec, gdzie rynsztunki i carskie wsiądzenia;

Ale stajnie najwięcej oczy do widzenia

Targały, pełne gładkich i dorodnych koni,

Na jakowych Neptuna wpośród morskich toni

Malują, jakowe miał Achilles i śmiały

Króciciel wschodu2395 słońca, dzielne Bucefały.

Stał meczet jedwabnymi kobiercy2396 obity,

Kędy sto lamp wisiało z blachy srebrolitej,

Gdzie się wniść okrom2397 cara żadną miarą żywą

Nikomu nie godziło, pałało oliwą.

Na stronie kortygarda2398; za nią niedaleki

Arsenał; dalej stały kuchnie i apteki.

Wszędy się jedwab świecił, wszędy śklniło złoto;

Ani się Osmanowi dziwować, że o to

Gniewał się niesłychanie, kiedy takie spezy2399

Łożywszy, jako żaba z wiersze2400, spadł z imprezy2401.

Przeszło tysiąc namiotów i szop na kształt dworów

W onym stało ambicie2402, rozlicznych kolorów;

Rzekłbyś, że Wenecyja albo nowa Sparta.

Brama jedna szeroka, w której zawsze warta

Ognie kładzie, nakoło malowane płoty;

Pod nimi gęsto wszytkie leżały piechoty;

W dziedzińcu jak trzcia2403 ludzi, i chorzy, i zdrowi,

Starzy, młodzi; bo się tak zdało wezyrowi,

I po wszytkich narodach rozesłał żołnierze,

Żeby biegli widzieć tych, co z nimi w przymierze

Wstępują, i weseli z tak niespodziewanéj

Do swych się brali domów po wojnie odmiany.

Już Dilawer i jego z nim brodafiasze2404

Stali, będąc gotowi przyjąć posły nasze,

Właśnie tak jako kiedy oblubieniec nowy

Do starej na wesoły akt przyjeżdża wdowy.

Z których nim proch otrzepią, nim otrzęsą piaski,

w czerwonych aksamitach, srebrne niosąc laski,

Odźwierni wprzód wychodzą i w tak gęstym ludu

Rum2405 czynią, który się zszedł dla onego cudu.

Toż i naszy posłowie przez dwie długie sieni

Stanęli przed Osmanem w namiot wprowadzeni.

A ten siedzi jak bałwan, jakby sztukę balku

Złoconego postawił kto na katafalku.

Dywan naprzód bogaty, na dywanie zatem

We trzy łokcie wysokim wzniósł się majestatem.

I tak siedzi, ni ręką, ni nogą nie rucha,

Ni głową, ani okiem; i chociaż mu mucha

W nos lezie uprzykrzona, jej się nie ożenie2406.

Właśnie takie stawiają na jarząbki cienie2407,

Albo myśliwiec w pierzu uwędziwszy ćwika,

Pod nim na głupie ptaki rozjazdu2408 pomyka.

Atoli wżdy orli nos i wyniosłe skroni,

Oko jasne, gniady włos, rzadko kiedy stroni

Od serca wspaniałego; te tylko w Osmanie

Znaki były grzeczności2409. Wkoło niego stanie

Zgraja wróżków, kuglarzów, mataczów, trzebieni2410,

Popów, karłów, których on tak wysoko ceni,

Że by wolał Babilon, wolał stracić Alep2411,

Niż którego z wałachów2412; dlatego jak na lep,

Każdy się rad2413 przymili, każdy przypochlebi

Cesarzowi; każdy się rzeże, każdy trzebi.

W tyle mu szabla wisi osadzona w sztuki

I dwa gotowe w swoich sahajdakach łuki.

Senat stanął po stronach, rzekłbyś obwinieni,

I już wszyscy ci ludzie śmierci przysądzeni.

Łokcie pozakładane, obwisłe ramiona,

Oczy w ziemi i insze niewoli znamiona.

Istotna komedyja, gdy Jupiter młody

Konfunduje przyprawne owych starców brody2414.

A tu wezyr na naszych trochę ręką kinie,

Żeby długo Osmana nie trzymać w terminie.

Więc się suną posłowie z swych przyjaciół gronem,

I niskim go najpierwej uczciwszy pokłonem,

Skoro drugie wyprawią na dywanie dygi,

Przytkną do ust złotego kaftana fastrzygi2415.

Co gdy wszyscy Polacy odprawią ogółem,

Na samym końcu jedzie Weweli z Radułem.

Potem basza, który stał podle2416 Sobieskiego,

Wziął z rąk jego do cara list Lubomirskiego;

I podał go drugiemu, dał trzeciemu drugi,

Aż się wszyscy obeszli, jako rząd był długi.

Tak więc kota grawają małe dzieci właśnie,

I tego karzą, w czyich ręku słomka zgaśnie.

Skoro doszedł wezyra, ukłoni się pięknie,

A potem gdy na obie kolana uklęknie,

Włożył go pod wezgłowie, wlazszy na podnóżek,

Na którym jak pręt siedział on strugany bożek.

Tenże Żorawińskiemu, nim jął2417 mówić, rzecze:

Że skróci, że swej mowy długo nie przewlecze;

Pan wojenny, marsowej nawykszy muzyki,

Nie kocha tych oracyj ani retoryki;

Rana trąba u niego nad wszelkie koncenty2418,

Cyceronem daruje żaki i studenty2419.

Więc tak pocznie pan bełzki akcentem wspaniałym,

Że go mógł każdy słyszeć w tamtym cyrku2420 całym:

«Choć stąd, wielki monarcho i niezwyciężony,

Poznać możesz, cesarzu, animusz wrodzony

Najjaśniejszego króla a pana naszego,

Jako kocha2421 w przyjaźni domu prześwietnego

Znacznej krwie ottomańskiej, że śród ognia prawie,

W łaźni Marsa strasznego i wojennej wrzawie,

Co się w twych oczu działo, wspomniał na nie, a tu

Zesłał nas dla spólnego pokoju traktatu,

Żeby się wżdy2422 wrócić mógł między tymi domy

On stary afekt2423, światu całemu wiadomy.

I, co niechaj Bóg szczęści, a twej mądrej radzie

Przyznamy, że po srogim z obu stron upadzie,

Przez okrutne zacnej krwie rycerskiej przelanie,

Stanęło między nami święte pojednanie.

Wrócił się wieczny pokój, który z naszej strony,

Boga bierzem na pomoc, nie będzie gwałcony.

Więc ufamy, że i ty, jako wielkie dziady

Sławą chcesz nieśmiertelną zrównać, tak w przykłady

One wziąwszy, cnoty swej inszego dowodu

Nie patrząc, tego miru2424 polskiemu narodu2425

Dotrzymasz, za co cię Bóg bodaj ubogacił,

Dał ci miłość sąsiedzką, strach u nieprzyjaciół!»

Tu przestał Żorawiński i poczeka, aże

Albo sam co przemówi, albo komu każe.

Ale ten przed powagą i słowa nie rzecze,

Tylko żeby wyraził, co go w sercu piecze,

Wzniosszy piersi do góry westchnie tak szkaradnie,

Że ledwo z majestatu owego nie spadnie.

Jakoby rzekł: nie takieć miało być żegnanie,

Lecz trudno na przedwiecznych losów sarkać zdanie.

Gdy tak Osman wizerunk czyni swego żalu,

Dają mu dwa bułaty2426 posłowie w blachmalu2427

I kilka strzelby długiej, a to kiedy kładą,

Taką je Żorawiński przyozdobi swadą:

«A któż, wielki monarcho! jeszcze nie wie o tem,

Że bywszy panem świata, obfitujesz złotem;

My go doma niewiele, w marsowym odmęcie

Nic nie mamy; rynsztunki dlatego w prezencie

Niesiemy, którymiśmy Ojczyzny kochanej

Bronili; niechaj zdarzy Bóg i Pan nad pany

Żeby-ć po tak szczęśliwym z nami zjednoczeniu

Służyły, wiekopomną twojemu imieniu

Dawszy sławę, tu zdobiąc w tryumfalne bobki2428,

Po śmierci złotem pisząc nierychłe nagrobki.»

Tedy po powtórzonej należytej lidze2429

Wychodzą między one gęste dziwowidze

Od Osmana posłowie i prosto do koni

Idą, które na bliskiej czekały ustroni.

Z nimi oraz Dilawer i z swymi kolegi,

Przybrawszy w kompanią wezyry i begi;

I znowu je pod swoje namioty zaprasza,

Gdzie wszytkie na czas dłuższy zachowane znasza

Wschodowe specyjały, szorbety i soki,

Cukry, paszty2430, balsamy, czego dwa tłomoki

Odda posłom; sam potem trunek wody czystej

Za polskie pije zdrowie z farfury2431 złocistej

Z świeżej ambry2432 perfumem. Tak skoro koleją

Wszyscy w się po puharze wody onej wleją,

Zacznie drugą2433 pan bełzki za cesarskie zdrowie,

Na co razem klęknęli wszyscy wezyrowie

(A potem go niedługo zadawili2434 sami —

Wolałby ich kwitować2435 z ceremoniami).

Trzecią wypił Sobieski, jakby wytarł płatem2436,

Za zdrowie wezyrowe i2437 z całym senatem.

Tak kiedy z najbliższego podpijają sztoku2438,

Aż noc w czarnym na niską ziemię padła mroku.

Idą ci, coraz zimna porywa ich febra,

Bo mało z nich nie dopił każdy wody cebra.

Tryumf zatem u Turków po całym obozie;

Co namiot, wszędy lampa wisi na powrozie,

A u znaczniejszych, którym dostawało wątku,

Zwłaszcza u senatorów, było po dziesiątku.

Ubogi lada sobie natopiwszy skwarczków,

Kilka trzopów2439 przed sobą, kilka palił garczków.

Obaczywszy Kozacy, którzy się już byli

Wedle swego zwyczaju na czatę zmówili,

Dali ognia po trzykroć na ono wesele.

Czego nie zrozumiawszy, bisurmanów wiele

Poczęli od tej ściany2440 pobierać się w nogi,

Dokąd od posłów naszych nie zaszły przestrogi.

Nazajutrz skoro słońce światłem wzeszło nowém

Z naszymi się w namiocie wezyr Radułowém

Obaczy i uskarża, że od Turków siła2441

Do nas pouciekało i trudna2442 by była

Szukać ich po obozie; ale żeby więcej

Tego nie było, ruszyć musicie się prędzej

Z tego miejsca niźli my; jakoż z dyshonorem

Cesarskim by to było, gdybyście z taborem

Wy zostali, my poszli z ziemie naszej własnej;

Sama rzecz dowód tego ukazuje jasny.

Padło to posłom w głowę, że ich tak namawia,

Że ich w drogę przed sobą Dilawer wyprawia;

A nuż by siły nasze tak nadwerężone

Obaczywszy, zgwałcili Turcy pakta one?

Nowinaż to pogaństwu, co w swym interesie2443

Wiarę, cnotę, przysięgę pokładają, że się

dziś mogą rozgrzeszyć2444, mając czas po temu?

Któż ich skarze? Kto za to co uczyni złemu?

Tak przywdziawszy opieki Amurates płaszcza,

Budzyń sobie na wieki od Węgrów przywłaszcza,

W rzeczy2445 dziecię królowej smutnej odprowadza,

Lecz puszczony do miasta, swoimi osadza.

I naszy się chcą wymknąć z kondycyjej takiej:

«Naprzód, długo by Turkom czekać na Polaki;

Nim się tu konie z Polski, nim się zejdą wozy,

Wy za Donajowymi będziecie przewozy,

Abowiem dłuższego się bojąc oblężenia,

Wszytko to dla2446 ścisłości2447 zwykłej pożywienia

Do domuśmy posłali i w miejscu stać poty

Musimy dla armaty i naszej piechoty,

Aż ściągną. Druga jest rzecz a godna uwagi,

Żeby to być bez polskiej nie mogło zniewagi;

Długi to zwyczaj w prawo obrócił narodom,

Kto pierwej w polu stanie, posiedź2448 idzie do dom.

Myśmy pole przed wami kilką niedziel wzięli;

Słuszna2449, żebyście się nam, nie my wam umknęli.

Ale choćbyśmy mieli i wozy, i konie,

Choćbyśmy położyli ten zwyczaj na stronie,

Uważ, jako tylemu2450 wojsku ciasne przeście

Przez nasz most; bylibyście pewnie w Bukoreszcie,

Nim się za most przekolem2451». A tu szermem2452 prostém

Wezyr rzecze: «Więc naszym przeprawcie się mostem».

Naszy zaś: «A gdzież by to mogło być bez zwady,

Gdyby ciurów swawolnych tak srogie gromady

Środkiem waszych obozów mieli się prowadzić;

Najciężej by im począć, jużeż nie poradzić!

Których przy każdym wozie po kilku się wlecze,

Rzadko który bez strzelby; wszyscy mają miecze!».

«Naznaczę ja janczarów, Dilawer odpowie,

Do mostu pilnowania. I stawił się w słowie,

Bo nam go zostawili cały, nietykany

Na wieczną swą ohydę. Na toż budowany

Z takim kosztem niezmiernym i ludzi ciemięgą2453,

Na toż Turcy swą ziemię mostem z naszą sprzęgą,

Abyśmy im z ich ziemie, w której na nas groby

Kopali, ustąpili? Dziwneż ma sposoby

Bóg do stłumienia pychy swej gliny śmiertelnéj;

Ale jeżeli kędy, tu, tu był źretelny2454.

Na koniec, żeby czasu w poswarkach nie trawić,

Kilkadziesiąt namiotów kazali postawić

Na tamtej Dniestru stronie i o tym znać dadzą,

Że się naszy ruszają, że się już prowadzą.

Łacno2455 starzec uwierzy, że na wierzbie gruszka,

Co mu z oczu nie pancerz, lecz patrzy poduszka;

Choćby też co i myślał, widzi, że zeń2456 nasi

Mają rozumu, że mu zachodzą od spasi2457.

Toż ich prosi do siebie, wesoły na cerze.

Da im jeden egzemplarz tych pakt, drugi bierze.

Tam mu Suliszowskiego wybornych słów tonem

Zalecą, żeby jego raczył być patronem;

Żeby w nim pierwszy dowód łaski i swej chęci

Wyświadczył, przez co wszytkich Polaków przynęci,

I w drodze, i na miejscu, aż z naszej Korony

Wielki się do prześwietnej poseł stawi Brony2458.

Onymże Dilawera żegnają zawodem2459,

A już wieczór przed sobą noc popycha przodem.

Już mrok padał, już zgoła zachodziło słońce,

Więc się tu o wołoskiej jeszcze dziś wędzonce

Na burce biłohrodzkiej a kutnarskim2460 winie

Przespać, aż znowu Febus2461 proporce rozwinie.

Aleć się im w onę noc jako górze2462 spało;

Ziemia drżała pod nimi, powietrze huczało,

Gdy się Turcy jak mrówki rozdrażnione snują

I ochotnie na drogę jutrzejszą gotują.

Pędzą z pól osły, muły, wielbłądy, bawoły,

Jezda koń siodła, pieszy łatają postoły2463;

Już namioty zbierają, już ładują wozy,

I kto nie ma baranów, ubiera się w kozy,

Bo one złotogłowy, pierza i bonczuki,

Jeśli kto nie utracił, głęboko tka w juki2464.

Wszędzie pełno niezwykłej ochoty dowodów;

Wszyscy jako na gody; tylko Osman z godów

Zwiesił nos, sowę zadął2465, siedzi jako wryty.

I na to-li przyść miały jego propozyty2466?

To-li świata całego potkało monarchę?

Jako matkę przywita? jako patryjarchę?

Jako pojźry na Bogu wymierzony kościół?

Takie i tym podobne żale w sercu rościł2467.

Na koniec trzaśnie palcy2468 i pojźry do góry:

«O wielki i po stwórcy świata tego wtóry!

Z którego dotąd rzeczy tureckie wyroku,

Nie daj ziemią przypadać i w wiecznym zgnić mroku,

Aż się zemszczę, aż utrę na najniższym progu

Mojego majestatu psom giaurskim rogu!»

Tak mówi głupi Osman i już w sobie maca

Sposobu owej pomsty, już pod Chocim wraca;

Złe mu to wojsko, insze chce zaciągnąć, ślepy,

Że jako jemiołucha2469 robi na się lepy2470

Oną imprezą2471, której nim chudzina dopnie,

W drobny się proch obróci i w popiół roztopnie.

Bo jej Mufty postrzegszy, janczarom potuszy2472

A ci mu wnet cięciwą podwiązali uszy.

I nie widział, o co się dziś nieborak swarzył,

Czym go na bezrok2473 wielki Zbaraski obdarzył.

Mustafa2474 za jego trud pochował do skrzynki

Obiecane dzisiejszym paktem upominki.

Tak kiedy się na zgubę naszą Osman kasał2475,

Już Tytan swych w Eoi2476 dzianetów2477 popasał,

Już się w górę pobierał patrzyć, kiedy w klatki2478

Układali sucharów Turcy niedojadki,

Mąki, krupy i insze prowianty różne,

Ci w skórzane samary2479, drudzy w wozy próżne,

Figi, cukry i syte znaszają cybeby2480,

Migdały i rozynki, więdłe wyzy2481, żeby

Jeszcze się mogli ludzie potrzymać przy strawie.

Koniom bez paszy wielkie działo się bezprawie,

Które już spasszy wszytkie trawy, siana, słomy,

Trzciny, strzechy, bo i z tych odzierano domy,

Samo tylko gałęzie i list jadły suchy,

A rozmoczone z drzewa ogniłe skaruchy2482.

Kul i prochów ruśnicznych niemały dostatek,

Że na zamku chocimskim schowano ostatek.

Toż skoro drogę słońce pokazało rane,

W przedniej straży pułkami wojska szły przebrane;

Za nimi Osman z lekka z swym się ruszał dworem;

Środek się na dwie mili rozciągnął taborem

Bez wszelkiego porządku, ludzie, bydła, konie;

Kędy kto chce, tam idzie, tam talagę żonie2483;

Między wozy i między mieszają się kary2484,

W kociszach2485, jeżeli kto ranny albo stary.

Na odwodzie Husseim trzyma straże zadnie2486

Z ludźmi europskimi; lecz i ten szkaradnie

Z onej wojny niekontent i z Osmanem społem

Do Stambołu powraca, najmniej nie wesołém:

Bowiem ten na Polaki, tamten sidła przędzie

Na Dilawera, który podsiadł go w urzędzie.

I kiedy się z Szemberkiem jako z pobratymem

Żegnał, z którym tu razem stanął pod Chocimem:

«I mnieć jeszcze Bóg poda sposobów tak wiela,

Potłumiwszy głównego gdy nieprzyjaciela,

Mogę się narodowi polskiemu przysłużyć.»

Na marmorze zwykł krzywdę urażony drużyć2487.

Jakoż krótko fortuna Dilawera trzyma,

Gdy go zrzuci, a znowu weźmie Husseima;

I jako się wspomniało2488, za różaną2489 prawie

Stanął był Zbaraskiemu naszemu w odprawie.

Kto widział Turki, kiedy pod Chocim przybyli

Konno, strojno, gromadno; tak się uskromili,

Przysiągłbyś, że nie oni; rzadkie, kuse znaki2490:

Bo ich padła trzecia część; siła ich kulbaki

Na grzbiet wziąwszy odarty, niesie chudo, boso;

Nie widziałeś forg2491, piór, kit, jakimi więc proso

Oganiają, jeżeli wpasą się w nie wróble.

A drugi się przed szkapą zaprzągał w hołoble2492;

Nie świecą się koszule Mamalukom białe;

Okopciały zawoje, a narody całe,

Które pod stem bonczuków2493 do nas przychodziły,

Ledwie że się dziś jednym znakiem nie okryły.

Zgoła wszytkie ozdoby spadły z nich i krasy,

A w kwinty się drobniuchne obróciły basy.

I Osman, skoro puste minie Stepanowce,

Jako pasterz parszywe zwykł porzucać owce,

Opasawszy futrzaną po wierzchu deliją2494

Odbiegł wszytkich, jakby rzekł: aż was tu zabiją.

Więc skoro się poganie w drogę onę puszczą,

Natychmiast się jesienne obłoki rozpluszczą;

Co dzień deszcz, śnieg i wiatry ostre niesłychanie;

Czasem gruda, czasem błot źle zmarzłych łomanie.

Wszytko bieda, wszytko śmierć na one pieszczochy,

Że jako Rzym Francuzom, tak onym Wołochy

Grobem się stały, bowiem sto tysięcy prawie

Pod Chocimem zostało w Marsowej rozprawie

A w drodze tyle drugie, prócz luźnych, prócz koni.

Tak ci cesarz, skoro swych dwie części uroni,

Powróci do Stambołu, kędy nocnym chyłkiem,

Wzgardzonym, dla sromoty, wlazł w szaraj2495 zatyłkiem.

Odebrawszy ze strychem2496, co gotował komu,

Pełen żalu i hańby w swym się oparł domu

I dał pamiętny przykład na wsze świata kręgi,

Jako Bóg zwykł nagradzać zgwałcone przysięgi.

Ordy, skoro poczęto zrazu tarkać2497 mirem,

I ci z hanem, i tamci wciąż2498 poszli z jassyrem2499,

Prócz opryszków, co na zysk albo swoje szkody

Z obudwu stron Dniestrowej ukryli się wody;

Lecz i ci w takie swoje nie utyli łowy,

Wionęli za drugimi pozbywszy połowy.

Raduł jeszcze na miejscu z swoją stał Wołoszą,

Ci ostatki tureckich niedojadków znoszą.

Tak chłop, kiedy trzysta plag kijmi weźmie w udy,

Nie w skok się z miejsca porwie, ale jako dudy

Obwiśnie i trzeba go podnosić pod pachy;

Właśnie był Raduł taki pospołu z Wałachy2500,

Bo im, co mieli koni i roboczych bydeł,

Wzięli Turcy, że siedzą jako ptak bez skrzydeł.

Toż i naszy posłowie, jako pożegnali

Wezyra, skoro most on w cale2501 odebrali,

Na swe się stanowiska, na swoje tabory

Obejźrą, gdzie się zwłaczał2502 już Władysław chory,

A po długiej chorobie, ile tyle siły

Zawziąwszy, że mu jeszcze nogi nie służyły

(Wielką mu pomoc w zdrowiu te traktaty dały;

Przynajmniej, że nad głową kule nie świszczały),

Prawie2503 między wojskowej starszyny ramiony,

W rozbity w pół majdanu2504 namiot wprowadzony,

Gdzie przy wielkim ołtarzu kapłan białostuły

Jadł ciało Pańskie i krew pił z złotej ampuły,

Śmierć jego i niewinne wspominając razy,

Żeby Boże do ludzi pojednał urazy.

Właśnie mszy świętej słuchał nasz królewic dla téj

Intencyi, żeby się zaczęte traktaty

Z chwałą bożą, którą miał w pierwszej zawsze pieczy,

I z dobrem pospolitej mogły skończyć rzeczy,

Kiedy oto posłowie, jakoby kto wołu

Z pługu wyprzągł, po onej transakcyi2505 społu

Staną przed nim z wesołą twarzą i obrotem;

Tam wszyscy jako między kowadłem a młotem.

Serce grzeje nadzieja, strach ziębi przejęty2506,

Na którą ich obrócił stronę stwórca święty,

Czy przymierze? I do dom abszejt2507 pożądany?

Czy w dzień z głodem, w noc ze snem, w dzień i w noc z pogany

Uprzykrzone zapasy przynieśli im? Ale

Gdy w tym do mszy skończenia zostają opale2508,

Zwięzłymi Żorawiński wszytko powie słowy

I odda na papierze on traktat gotowy.

Jaka tam była radość, jakie były gody2509

Onej naszej z Turkami niespodzianej zgody,

Wypisać niepodobna! Dopieroż gdy słyszą,

Ze stąd milę nad Prutem bisurmanie dyszą,

Że nam mostu odeszli nienaruszonego

Na Dniestrze, dla przejazdu do domu prędszego,

Ledwie z wielkiej pociechy nie wyskoczą z skóry,

Gdyby im kto na czołach zrobił apertury2510.

Tedy naprzód Władysław, przy boku kapłana,

Ze wszytkim duchowieństwem upadł na kolana.

Toż hetman, toż starszyzna2511, panowie i słudzy,

Chociaż ledwie dojźreli onej pompy drudzy;

Kto tylko był w obozie, jako podciął kosą,

Wszyscy padną na ziemię, gdy głosem wyniosą

Świętego Ambrożego księża hymn wesoły:

«Ciebie Boże chwalimy, żeś nieprzyjacioły

Nasze stłumił i zepchnął z nadzieje zawziętéj,

Trzykroć błogosławiony, trzykroć Panie święty!»

Toż psalmy Dawidowe, który dosiadł stolca

Królewskiego od owiec, że w nos zawlókł kolca

Osmanowi i musiał z zronionymi pióry

Z wieczną lecieć sromotą pod swoje Arktury2512.

Śpiewało tam co żywo, choć różnymi głosy,

Różną notą, wysokie głuszyli niebiosy;

Wszytkich jakby rozgrzeszył; już skorą nadzieją

Widzą domy, rodzice, krewne; już łzy leją,

Wesołego witania skołoźrywe2513 znaki,

Trudy, prace i pot już żegnają trojaki.

Kto ochoczy, kto rzeźwy, i konni, i pieszy,

Bieżą pomacać ciepłych tureckich pieleszy2514;

Bieżą on most kosztowny oglądać, co go tu

Dla ich do domu Turcy stawiali powrotu.

Skoro po nabożeństwie, wszyscy przed namioty

Królewica prowadzą, gdzie one hramoty2515

Katerdziej, ban wołoski, do podpisu poda

Podczaszemu2516 i, pierwsza w czym zawisła zgoda,

Zamek chocimski z ręku Silnickiego bierze,

I odda burkułabie2517, doznanemu w wierze,

Imieniem Radułowym. Z tym Szołdrski ku Lwowu

Do Zygmunta pospieszy, który pilen łowu

Zajęczego; o wojnie, jakoby o wilku

Żelaznym kto mu bajał; tam powiatów kilku

Czekając wielkopolskich, z stem tysięcy młodzi

Sarmackiej siedzi w miejscu; tak ci kiedy wodzi

Kaczka młode kurczęta, pospolicie bywa,

Nie masz zgody, bo kury chodzą, kaczka pływa.

Czy rady, czy odwagi, czy obojga razem

Nie było, choć mu pod nos ogniem i żelazem

O kilka mil Nuradyn z swoją ordą kurzy.

Już ludzi wziął milion, że się nie oburzy

Tylko na Lwów, tak wiele i tak długo broi;

Dosyć ma król, że się go we Lwowie nie boi.

Teraz słysząc Szołdrskiego, kiedy pakta czytał,

Niekontent i w rzeczy2518 się za fordyment2519 chwytał:

«Nie poczekać mnie jeszcze z tymi aparaty2520!

Śmieć beze mnie z Osmanem zawierać traktaty?»

Ciśnie o stół kapelusz i coraz powtarza:

«Diabeł kiedy rachunek miał bez gospodarza!

Nie wiem, czym się Władysław z podczaszym zasłonią?

A w ostatku, ja idę za Turki w pogonią.

Nie wydrze mi ich Donaj i Bałchany śnieżne,

Choć tylko z sobą wojsko będę miał zaciężne,

Kiedy szlachcie, czegom dziś doznał, wojna śmierdzi!».

Tak się nasz król, po izbie chodząc, wielce sierdzi,

A gdybyś w serce wejźrał, niesłychanie cieszy,

Że jutro do kochanej Warszawy pospieszy;

Ale tego po sobie najmniej nie pokaże,

Owszem wołać Frydryka wskok sobie rozkaże,

Żeby knechty gotował na jutrzejszą drogę:

«Żadną miarą jej dłużej odwłóczyć nie mogę.

Niechaj ma każdy szpadę, proch i muszkiet z lontem:

Bo się pewnie nie oprę aż nad Hellespontem».

Spać raczej, nie wojować! I ledwie Bobola,

Podkomorzy koronny, ukołysał króla.

Jakoż gdyby był z serca czy tchórza, czy lenia

Zrucił, a szedł pod Chocim, bez wszego wątpienia

Musiałby był paszować2521 hardy Osman w boju

Albo się z wieczną hańbą dopraszać pokoju.

Nie trzeba mu go było szukać po Bałchanie,

Gdyby spieszył na prośby i swoich żądanie.

Aleć na nieodmienne rad niebieskich tryby

Trudno człek ma styskować2522, trudno pisać gdyby:

Bo komuś godniejszemu ten niezwiędły wieniec

(Miałżeby go krwią polską dostać cudzoziemiec!)

Naznaczyły i dotąd niebieskie archiwy

Chowają; a nie tobie, Zygmuncie leniwy!

Nie żółwia by potrzeba, co ledwie twe snopy

Dźwignąć może pod nogi dzielnej Europy,

Którą przyniósł duży wół na tę stronę świata,

Ale pegaza (bo ten i biega, i lata),

Żeby zaś tę dziewoję w jej ojczyste niwy

Przez Czarne stawił morze Azyjej szczęśliwéj.

Z górnych tu, mówię, stajen trzeba konia, co by

Księżyca i ślicznych gwiazd znał dobrze ozdoby,

Żeby mógł w Ottomaniech wymyślony miesiąc2523

I światłem złotoblaskim, i rogami przesiąc;

Snopek, co dziś tak barzo pochutnywa2524 sobie

(Po czasie), żaba obje i chróściel wyzobie2525.

Księżyca tu koniecznie potrzeba na księżyc,

Kto chce harde pogaństwo zkukłać2526 i zwyciężyć:

Ptakiem ptaki uganiać, zwierzem ścigać zwierza,

Miesiącem miesiąc; każde na swój rodzaj zmierza,

Tak natura sprawiła. A jako więc we dnie

Niebieski przed słonecznym światłem księżyc blednie,

Tak ziemski przed niebieskim, zwłaszcza kiedy z krzyżem

Chrystusowym się złączy, padnie paraliżem.

Jużci, na co niech ziemskie patrzają podłogi,

Wstydzi się księżyc krzyża; już odwrócił rogi

Na zachód, pewne słońca wschodzącego znaki,

Szczęśliwie, na koronne, da Bóg, zodiaki;

Da ten, co wszemu światu panuje ogółem,

Że pod którym Azyja upadła tytułem2527,

Pod tym wstanie tytułem i wolności drogiéj

Nabywszy, w chrześcijańskie wróci katalogi.

Tyś, nieszczęsny Michale, ty Paleologu,

Ostatni raz szwankował w tamtej bramy progu;

Przez twe piersi cesarskie, twą krwią mokre stopy

Najpierwszy raz zdeptały ziemię Europy.

Co myśl wróży, co serce niewątpliwie tuszy2528,

Wkrótce świata całego napełni to uszy,

Że Michael, przezwiskiem Lech i samą rzeczą,

Mścicielem krwie szlachetnej będzie i odsieczą,

Bo mu rodzic2529 ten tytuł Jam Lech2530 w imię wplata.

Przebóg! Same się jawnie wykładają fata!

Co i sami po dziś dzień Turcy sobie wieszczą,

Że ich ostatniej zguby Polacy domieszczą,

Że jako Krakusowi, wtóremu monarsze

Polskiemu, padł smok, o czym wieki świadczą starsze,

Tak od jego następców tej bestyjej wielkiéj

Paść, za przyczyną Panny Bogarodzicielki.

Twój ci to, o Michale! twój, królu mój! patron

Z nieba smoku rydzego2531, kiedy zmierzał na tron

Stwórcę swojego, zepchnął, który swym upadem

Trzecią część gwiazd na ziemię z nieba zerwał gradem;

Który on płód panieński, co jej czyste pięty

Księżyc dźwiga na sobie, prześladował święty;

Który dziesięć głów nosił, każda z tych siedm koron

I dziesięć rogów miała, a w paszczece piorun;

Który na tęż dziewicę z onejże paszczeki

Puścił szum wód zmąconych i bezdenne rzeki.

Tę bestyją swojego drzewa2532 mocą spychał

Z wysokiego pałacu niebieskiego Michał,

Która, że się na ziemskim piętrze znowu gnieździ,2533

Da Bóg, stąd do Awernu2534 znowu się przejeździ,

Kiedy ją mężny w tymże bohatyr imieniu

Zepchnie, krzyż nad patrona mając w wspomożeniu,

Przy tychże znakach nieba prześwietnego! A z tém

Powracam do Zygmunta, który, by był Piastem2535,

Mógł był dopiąć korony, która doczekała

Sobie obiecanego naszego Michała.

Tegoć patron i wtenczas miał skończyć te rzeczy:

Bo to Bóg, jak się rzekło, jego oddał pieczy.

Wszędy, ale i niebo nie jest bez prywaty,

I on dlatego wojnę kończy przez traktaty,

Abyśmy jego drużbę2536, jeśli archanioła

Tak zwać, z tryumfalnego w wieńcu mieli zioła.

Aleć do tak wysokiej trudno się brać palmy,

Komu wydrą dziedziczny Sztokholm i Upsalmy2537;

Próżno się na turecką monarchią wspinać,

Komu wzięto Szwecyją, Inflant nie wspominać.

Skoro Szołdrski odjechał, królewic z podczaszém

Sobieskiego z Leśniowskim wyślą Matyaszem

Do Kozaków, bo i tym wiedzieć należało,

Co za postanowienie z Turkami się stało.

Dziękują im imieniem Rzeczypospolitej

Za prace, które na jej podjęli zaszczyty2538,

Za krew hustem2539 przelaną; ślubują, że żadną

Miarą te ich fatygi bez płace nie padną;

Że prócz tego, na co już oblig2540 w ręku mają,

Wszelakiej po Koronie wdzięczności doznają.

Powiedzą potem, jako poganie się byli

Na ich zgubę, swą pomstę, barzo zasadzili,

Ale by raczej naszy tu traktaty rwali,

A pociechy hardemu pogaństwu nie dali.

Więc Rzeczypospolitej imieniem to całej

Rozkazują, porohy żeby pokój miały;

Bowiem na tym dzisiejszy mir2541 gruncie zawisnął,

Żeby się ani Kozak na morze nie cisnął,

Ani Tatar w Podole; to przyczyna zwady,

To waśni okazyja, już między sąsiady.

A potem Sajdacznego Sobieski napomni

Imieniem króla pana, żeby jak najskromniéj

W ciągnieniu2542 się zachował i szkody nikomu

Nie czynił, do swojego wracając się domu.

Toż każe od hetmana, aby nasze przodem

Wojska się przeprawiły, on został odwodem.

Nazajutrz skoro się wzbił Febus2543 złotopióry

Na niebo i objaśnił świata pozytury2544,

Nim podczaszy piechoty, nim przeprawi działa,

Drugi raz słońce zaszło i noc zaczerniała.

Toż we wtorek rum2545 w drogę, kędy się kto zmieści.

Ale nam tu Sajdaczny uszedł w rękojeści2546,

Abowiem hetmańskiego nie słuchając zdania,

Swą haramzę2547 kozacką najpierwej przegania

Przez Dniestr mostem tureckim, czym uraził siłu,

Że się wydarł na czoło ten, co miał strzec tyłu.

Dzień dżdżysty był przyczyną i królewic chory,

Że dalej ode Żwańca iść nasze tabory

Nie mogły i za mostem wojsko pozostałe,

Bo się ledwie za trzy dni przeprawiło całe.

Nie zaspali Tatarzy zwyczajnej kradzieże,

Przypadszy, gdzie zarosłe Dniestrowe pobrzeże

Okazyją2548 podało, kędy naszych wielu

Wzięto, nic nie myślących o nieprzyjacielu.

Tam Sobieski sprawnego dostawszy języka,

Oskoczy ich w kilkuset swego komunnika2549,

Gromadzki z Polanowskim, podczaszego oba

Porucznicy, ostatnia kędy się im próba

Do wyświadczenia męstwa otworzy i cnoty;

Lekkich ludzi do onej zażywszy roboty

Czterdziestu żywcem wzięto; tyle dwoje legło;

Ostatek się po polach i lasach rozbiegło.

Tam Krzyski odebrany Tatarom z więzienia

I kilkadziesiąt inszych mniejszego imienia.

Od Żwańca pod Kamieniec Podolski szli drugiém

Naszy, w dzień niepogodny, zimny, wietrzny, cugiem2550.

Stamtąd, że też już zima barzo była bliska,

Rozpuszczono chorągwie na swe stanowiska2551.

I poszli, gdzie wabiły kogo miłe ściany,

Na luby odpoczynek i wczas wetowany.

Ten-ci koniec był wojnie, która im straszniejsza,

Tym też dzięka wielkiemu Bogu powinniejsza

Za jego świętą pomoc: on nam sam hetmanił,

On pogaństwu tak harde bezpieczeństwo zganił.

Dla czego Grzegorz siódmy2552 tak wielkiego dobra

Pamiątkę dziesiąty dzień naznaczył oktobra,

W który Osman nadęty spadł z imprezy2553 swojej,

Żeby póki niski świat, póki Polska stoi,

Święcił go boży Kościół naszego narodu,

Dla wiecznego litości nad nami dowodu.

Wdzięczną nam rzecz uczynił, ale mógł był przy tem

Ratować nas w tym razie swoim depozytem2554.

Dopiero teraz oczy otworzą sąsiedzi,

Winszują nam wygranej i rzezane w miedzi

Naszych wojen abrysy2555 posyłają sobie,

Co po polskiej wolności deptać mieli grobie.

Tu, tu prawdziwie zażyć możemy przysłowia:

Gdzie szczęście, tam przyjaciół zaraz jako mrowia;

Gdzie fortuna, tam się też fawor2556 ludzki chyli;

Nie masz-ci i jednego, jeśli cię omyli.

Nie mógł się nasz królewic nasycić swej chwały

W Warszawie, aże dla niej obleciał świat cały

(Czyli mu się przy ojcu nie mogło okroić?

Trudno jednej świątnice dwiema bogom dwoić2557),

Niemce, Włochy, Holendry, skąd sławą odęty

Pełne panegiryków prowadził okręty.

Każdemu piękne miłe; ale takie kruszce

Nie na łóżku, nie w miękkiej kopają poduszce!

Odłóż na czas gorączkę i febrę niezdrową:

Daryjusz, Aleksandrze! Daryjusz nad głową,

Bierz na się twardy kirys2558, stoi przed namiotem

Bucefał, uleczy cię Mars krwią albo potem!

Ale w cudze ozdoby, w cudze się pstrzyć piórka,

Nie siedziawszy na koniu, nie widziawszy Turka,

Ujma2559 cnocie hetmanów, których krwią i męstwem

Z szczęśliwym z tego placu zeszliśmy zwycięstwem.

Lecz Bóg widzi, czyj kogut, czyj baran, z wysoka;

Niech się pstrzy, niech rzegoce2560, a wżdy sroką sroka.

Tobie, tobie, monarcho szerokiego świata,

Acz ci cię żadna potkać nie może odpłata

Za twoje dobrodziejstwa, którymi (przez spary

Na nasze patrząc grzechy) krom końca — krom miary

Swoje raczysz stworzenie: mostem przed bogatém

Posławszy ciała nasze twoim majestatem,

Niesiemy hołd powinny i wieczne trybuty,

Pełne usta twej chwały i serce pokuty.

Tobie w piersiach, podniosszy tryumfalne palmy,

Święty pean2561 przez hymny głosimy i psalmy;

Twoja-to wiktoryja2562, twój fest2563, twoje dziwy,

Że Turczyn, który samym strachem końskiej grzywy

Wielkie kruszył fortece i narody gładził,

Pierwszy raz, jako kosa o kamień, zawadził

O szczyptę twoich ludzi, których wzgardził przodem

I zamierzać nad nimi śmiał zwycięstwo głodem;

Aleć poszedł do swego syty wstydu progu.

Tyś mu na durnym2564 czele wspak nakrzywił rogu

I kiedy nim miasto nas na swych pogan sroże2565,

I z głową2566 mu pospołu strącili poroże2567

I zginął, sromotnie się z swym minąwszy celem.

Tyś nas ze lwiej paszczeki wydarł z Danijelem,

Z Jonaszem na dnie morskim z wielorybich ksieńców2568

I z ognistego pieca jako trzech młodzieńców.

Już był Turczyn uchwycił naszę ziemię mostem,

Nie tylko się zuchwałym hardzie zaklął postem,

Zaiste upewniając swój głupi rozsądek,

Że krwią naszą zgłodniały wysyci żołądek.

Ale jako twojemu słudze jadowita

Nie szkodzi, gdy za rękę jaszczurka go chwyta2569,

I zgore na ostatek w płomieniu do kęsa,

Tak Osman, swojego się napatrzywszy mięsa,

Odbieżawszy przeważnej swych mostów fabryki2570,

Które inszym gotował, wpadnie sam w te wniki2571.

Twojej-to, twojej dzieło wszechmogącej ręki,

Za co-ć wszyscy pokorne oddajemy dzięki.

Ofiarę-ć na czystych serc kładziemy ognisko,

Żeśmy na łup poganom, na urągowisko

Pokrytym2572 przyjaciołom i naszym sąsiadom

Nie przyszli; wszak-eś serca człowieczego wiadom!

Chciejże, wszechmocny Stwórco wszytkich rzeczy zdarzyć,

Aby pokój, któryś nam dziś raczył skojarzyć,

W tej Koronie wiekował ku twej chwale świętej,

A z nas grzechu wszelakie wykorzeń ponęty.

Pobożność, mądrość, miłość i insze pożytki

Rozmnóż świętego ducha, a przemierzłe zbytki,

Wstręt na niebie i ziemi (byle zaś nie w gniewie),

Do żywota, niech z nas twa prawica wyplewie.

Daj w ojczystej swobodzie, w rządzie, w dobrej sile

Wyżyć tej śmiertelności zamierzone chwile!

Dodatek

Przypisanie

L. J. C.2573

Na prześwietny klejnot, który, z inszych wielą zacnych i rodowitych familij, starożyty dom IM. Panów Lipskich in theatro Orbis Poloni2574, swoje i wielkich przodków swoich, dzielną ręką i odważonym za Ojczyznę sercem, u żelaznego Gradywa wysługi perennis gloriae2575 piastuje, charakterem Drużynę2576.

Co to za rzeka, która wśród czerwone morze,

Kąpiel faraonowę, mlecznym prądem porze?

Czyli ze krwie pogańskiej wziąwszy się kałuże,

Krzywymi nurty pole purpurowe struże?

Między dwiema trąbami, w hełmie na kształt wieży,

Rydze2577 grzywy straszny lew afrykański jeży:

Druentia — a że ją nazowę po nasku2578:

Polska to jest Drużyna, którą miasto piasku

Zaległ potomek cnego, z obudwu stron, Lecha

Rycerskich dzieł porohy: nigdy tego echa

Dniepr nie wyda skalisty, nie wyda go szumna,

Co zagłusza szeroką Narbonę, Garumna.

Jaki dźwięk wiecznej sławy, z tak niewielkiej strugi

Napełniwszy świat cały, rozrywa frambugi2579

Prześwietnych sfer niebieskich, ani jej zatłumi

Fala morska, gdy swoich bohatyrów szumi2580.

Niechajże się wschód słońca Nilem, niech bogatém

Jego górne narody chlubią Eufratem,

Gdy co rok w letne susze, przelawszy swe tamy,

Tamten Egipt panoszy, ten Mezopotamy.

Niechaj Ganges dwudziestą żeglownych rzek wsparty,

Potym na półsiodma sta strumyków podarty,

(W takie go Cyrus kęsy rozgniewany drapie,

Za śmierć końską, za jedno utopienie szkapie);

Niechaj z nim prędki Tygrys, Araxes bezdenny

Głosi Indy dalekie, górzyste Armeny.

Niech Tanais, co Scyty, Xant, co myje Frygi,

I Hipanis, co konchy ściele i ostrygi;

Meander, co do swego powraca się źrzodła,

Erydan, gdzie wypadł z ojcowskiego siodła

Nieszczęśliwy Faeton, kiedy mu nie zdole —

Na znak czego, z sióstr nad nim stoją dziś topole —

Niechaj wszytkie tytuły i swe chwały liczą:

Ze dzielą monarchie, że państwa graniczą.

Słynie Cisa Pannony, słynie Donaj Wiedniem,

Rzymem Tyberys, chociaż siła ma Ren przed niém,

W którym dawno, prawdziwe jeśli o tym karty,

Uznawano poczciwych synów a bękarty,

Rzucając dzieci w wodę; — dziś by takiej próby

Na Niemców odszczepionych trzeba; rzadki, coby

Wypłynął: tonęliby, i słusznie się śmiejem,

Że poczciwe pieluchy biorą przywilejem!

Niech się Hamburgiem Elba — twej korony ściana2581

Niegdy, cny Bolesławie — Paryżem Sekwana,

Skaldis pyszni Antwerpem, Rodanus Lugdunem,

Dźwina Rygą, a Moskwa i Wołgą i Dunem;

Niechaj się Cybeliną Almon2582 chełpi łaźnią

I tessalski Peneus, gdzie zdjęta bojaźnią

I słusznym o panieństwo swoje Dafnis gniewem,

Stoi nad nim po dziś dzień laurowym drzewem.

Więc Amfrys, kędy z bóstwa Apollo wyzuty

Pasł Admetowe stada na miejscu pokuty,

I Lincestys, co równo z winem poi ludzi;

Kratis, co czarną bieli, Sybaris, co brudzi

Białą na owcach wełnę: tu wspomnienia godne

Sinwessy, które czynią białegłowy płodne.

Niechaj Tagus Hiszpany, Arymaspus Scyty,

Hermus Lidów bogaci w piasek złololity,

Swą Paktolus Azyją, a z nami o ścianę

Niechaj toczy podobną Bodrog Węgrom pianę;

Nawet niech Wisła, która tym wszytkim met bierze2583,

Przy sławnej na cały świat sarmackiej Cererze2584,

Z swymi siedzi szpiklerzmi; i Litwa ze Świętą:

Wszytkie te, wszytkie gasną przed Śreniawą krętą;

Wszytkie te w morzu toną z pysznymi tytuły;

Wszytkie szczupli Syryusz podczas kanikuły.

Nasza lubo Drużyna, lubo to Sreniawa

(Śmierć ją krzyżem świętego dzieli Stanisława),

Jako raz wieczną sławą wyrównała brzegi,

Przez wszytkie lat po sobie idących szeregi

W pełni żadnymi nigdy nie tkniona pojazdy2585,

Cnoty pławi towary: ani jej Psie Gwiazdy2586,

Ani sucho przeszkodzi, że swe kawalery,

Wszytkie morza minąwszy, wnosi miedzy sfery,

I w szczęśliwym, gdzie się człek na wieki odmładza,

Łona stwórcę swojego porcie ich wysadza.

W to, w to bystra Drużyna lotem tąży morze,

Które w szklanym tron boski oblewa polorze;

Z tego barwiste tęcze, rozkwitłe warkoczy,

Panu chwał nieśmiertelnych wieczny prezent toczy.

Onać to mleczna droga, którą bez koleje

Złotowłosa Cyntyja2587 gwiazdami usieje:

Teć to gwiazdy, te lampy, teć to po niej świece,

Które w swojej na ziemi nie gasnęły rzece.

O wielkie wszechmocności twej, Boże, dowody!

Kto by rzekł, że knot z cnoty, świeca będzie z wody?

Teraz gdy księżyc, który wszytkich rzek patronem2588,

W pełni nastawszy, w pełni idzie po przestronem

Sarmackim firmamencie, dobrze sobie wróży

Drużyna: bo jej źrzodła, da Bóg, nie zuboży;

Ale skoro ją z wierzchem łaską swą nasypie,

I naszej się dostanie wilgotności Lipie,

Która na jej pobrzeżu zielony wierzch dźwiga.

Żaden jej mróz nie płowi2589, żaden nie ostrzyga;

Wieczny cień podróżnemu, wiecznym listem kwitnie;

Przeto jej wiecznie żadna siekiera nie wytnie.2590

Lecz gdy się i ten prędko w swoim zaćmi kole,

A na jego Janina miejscu w polu Pole,

Wszytkie rzeki koronne; wszytkie wlewa, które

Od korzenia sarmacka sława wznosi w górę,

Tamte swoje szczęśliwe rozpostrzą meaty2591,

Te dadzą na cały świat zapaszyste2592 kwiaty.

Teraz robocze pczoły w zwyczajnej rozsypce

Znajdziecie na tym Polu, skąd miód, skąd brać lipce;

Dopieroż kiedy Jowisz spuści z nieba brzemię,

Stokrotne się przy miedzie wróci człeku siemię.

Wielmożnemu, mnie wielce Mciwemu Panu i jedynie kochanemu synowi, JMci Panu Janowi z Lipia Lipskiemu, staroście czchowskiemu, rotmistrzowi tegoż czchowskiego i sandeckiego powiatów, komisarzowi do zapłaty i popisu wojska dywizji województwa krakowskiego, przy szczerym życzliwego afektu konteście, zdrowia i wszelkich szczęśliwości.


Z Wojną idę do ciebie, o mój Janie złoty!

Tegom też tylko słuchał: piękne me pieszczoty!

Czyś nie żołnierz? Czyś z każdej nie jest godzien miary,

Żebym ci prezentował Marsowe towary?

I niedługo rozmyślałem się, że tę pracowitym wyrobioną piórem moję lukubracją, jako ferventissimi amoris mei2593 przeciwko WMM Panu2594, tak meritissimorum erga patriam, które exerces, w waleczne wielkich przodków swoich wstępujący strzemiona, actuum2595, consecro2596 WMM Panu testamentem, choćci to drudzy partum otii2597 zowią. I dobrze, bo carmina scribentis secessum et otia quaerunt2598, ale przecie non omnino otiosi2599, a ja się przyznam, żem nie extemporaneus2600. Wiem ci, że nie ujdę taksy i zębu Theonowego, o którym napisano: bonorum mala carminum Laverna2601, bo się przed nim i sam nie mógł wybiegać Homerus. Ale kogóż uszczypliwy język zazdrościwego nie dosiągł Zoila? Nigdy tak garncarz garncarza, jako poety nienawidzi poeta. Nie masz na świecie tak dobrego cieśle, żeby go inszy, a gorszy pospolicie, poprawić i w czymkolwiek przyganić mu nie miał. Jeśli Arystoteles spalił połowicę ksiąg Platonowych, Plato Xenofontowych, Cycero Sallustyuszowych dla nieszczęśliwej zazdrości, a któż się przed nią wybiega?

O dirum exitium mortalibus, o nihil unquam

Crescere, nec magnas patiem exsurgere laudes,

Invidia2602.

Choćci się też to nie każdemu nada; jeszczeż jeszcze kowalowi kowala, poecie poetę poprawić pozwalam; ale szewcowi malarza żadną miarą; co się stało Apellesowi, który odmalowawszy jako mógł najdoskonalej obraz, nie chcąc sam wierzyć oczom swoim, wiedząc, że suum cuique pulchrum2603, i u sowy nic piękniejszego nad jej sowięta, postawił go przy ścienie domu swego, a sam się za nim ukrywszy, słuchał zdania przemijających ludzi. Trafiło się, że szewc napiętkowi przyganiał i słusznie: którego skoro Apelles poprawił, nie mógł się szewc w swojej skórze ostać, ale znowu nazajutrz przyszedszy, począł coś około kolana dyszkurować, na co uśmiechnąwszy się Apelles, zawoła nań: ne sutor ultra crepidam2604, dosyć szewcowi po napiętek rozumu, dosyć kozie ogona po grzbiet! O jakoż siła tymi dzisiejszych poetów szewcami, którzy sami wierszów nigdy nie pisząc, nocte mettre, somno editi patre2605, w cudze sprawy bystrym zaciekają okiem, i jeżeli co najdą omissum aut perperam factum, summa libertate carpunt2606. Wiem, że nam rzeką: złych sąsiadów macie, znajdą się i tacy, ale:

Złego złość pobije, a kto zajźry2607 cnocie,

Wszytko zgubi i sam zniszczeje w kłopocie.

Byłoć to od początku świata, i jeśli miedzy rodzonymi braty, choć ich dwu tylko było, krwią się oblać musiało, a cóż się sąsiadom dziwować? Poki ludzi, poty grzechów, donec eadem hominum natura, similia evenient omnia2608. Nie wadziło to nigdy wielkim i piśmiennym ludziom, jako Pliniuszowi, gdy synowcowi, Senece, gdy własnym synom swoim, ale i za pamięci naszej, nie wadziło Pawłowi Piaseckiemu, biskupowi przemyskiemu, kiedy także rodzonemu synowcowi swemu, opatowi mogilskiemu, swoję dedykował historyją2609, i choć też na to mruczał, któremu

Pallor in ore sedet, macies in corpore toto2610,

Livor2611, piekielnej brat rodzony jędze, i ten się na ostatek swoimże udawił kawałkiem i przyznał, że

Invidia Siculi non inuenere ty ranni

Tormentum maius2612.

Aleć ja mihi ipsi balneum subministrabo2613, sobie intus samemu canam2614, kiedy WMM Panu, w którym miłość moja finem citias inveniet, quam modum2615, tę sarmacką Bellonę, perenne gloriae naszego narodu monumentum2616 fideli odrysowaną opera2617 dedykuję. Wprawdzieć sacrum sine fumo i verba pro farina2618, tylko, ale ja przecie nie wątpię, że tylo miejsca znajdą w sercu WMM Pana, ile by najwyśmienitsze mogły mieć prezenty, wiedząc dobrze, że in muneribus res praestantissima mens est2619 a zwłaszcza od tego, który i mansum ex ore daret2620.

Ponieważ się wszyscy śmierci rodzimy i nikt tego terminu ani przeskoczyć, ani odłożyć nie może; bo stat sua cuique dies et ineluctabile fatum2621; mizerna by nader była kondycja nasza, kiedy by i dobre dla pochopu do cnoty, i złe dla obrzydzenia potomności grzechów roboty nasze w grobie się z nami zawierać2622 i tam wieczną zasute niepamięcią zostawać miały. Niewysławiona boska prowidencja, wiedząc, że vetustas non opera solum, sed ipsam exedit naturam2623, podała nam drogę do ziemskiej nieśmiertelności, że non toti morimur, vivit potior pars nostri2624, oprócz dusze, która że jest divinae particula aurae2625, dlatego expers mortalitatis2626, żyje imię nasze w takiej, na jaką kto sam sobie sławę i estymacyą zarobił Pismo i litery tą drogą są, a prawie drugą duszą, która miedzy sferami niebieskimi, gdzie anima nostra rationalis2627, a miedzy podziemnym Awernem, gdzie ciał naszych putredo2628, w uściech, oczach i uszu ludzkich wiekuje na świecie po zejściu naszym: pismo, które nie dziejom tylko, ale mowom i myślom ludzkim ginąć i umierać nie da, które nas też samo najosobliwiej od wszystkich bestyj ziemskich i ptastwa niebieskiego dzieli.

Mają nierozumne stworzenia z natury wiele rzeczy wspólnych z człowiekiem, mają i wiele przed nami. Daleko prędzej ludzie prości z ptaszej albo z bydlęcej wróżki zgadną o pogodzie, o deszczu, o szkodzie i nieszczęściu, aniżeli astrologowie, którzy nam z ordynacji siderum2629 takowe prognostykują rzeczy. Nie darmo swoim kłopocie cecinit2630 poeta:

Saepe sinistra cava praedixit ab ilice cornix2631.

Nie darmo na deszcz et sola ni sicca secum spatiatur arena2632.

Mogą płakać krokodylowie, mogą się śmiać koczkodoni i łabęcie przed śmiercią śpiewać, jaskółki leczyć i wyłupione oczy dzieciom swoim wprawiać, nuż pszczoły i mrówki jakowy rząd pospolitej rzeczy prowadzić — siłę ludzi uczonych, okrom Pliniusza, doszedszy eksperiencją, pisało o tym.

Mają i z ćwiczenia wielkie podobieństwa rozumu inteliektu ludzkiego, i owszem naleźlibyśmy ludzi, których nieme bestyje w nauce, nie mówię o szalonych, przeszły. Miał Herodes Atticus syna tak niepojętnego, że się do trzydziestego roku obiecadła2633 nauczyć nie mógł. Taki był Heraklides, taki Licinius i Valentinianus cesarze, którzy się i podpisać na dekretach swoich nie mogli nauczyć. Wszyscy niemal ptacy mówić i pieśni złożone od ludzi śpiewać mogą. Wszytkie zwierzęta, lwi i niedźwiedzie, pardzi, psi, konie, smocy nawet i węże, rozmaitych sztuk, tańców, skoków i ludzkich posług wyćwiczyć się dadzą; jednego pisma pojąć nie mogą. Choćci Pliniusz w Mucyanie świadczy, że słoń, umiejący litery stawiać, te słowa gdzieś napisał: Ipse haec ego scripsi et spolia Celtica dicavi2634; czego fides penes autorem2635.

O jako wiele potentatów świata, jako wiele filozofów desudavit2636, żeby pamiątkę na świecie swoje, nie tylko dzieł wielkich i dowodów mądrości, ale też twarzy, osoby i statury potomności zostawili! Pełen był Rzym: pełna Grecja marmorowych, alabastrowych, miedzianych, pełne ich kościoły i srebrnych i złotych, rzniętych i odlewanych kolosów, kolumn i piramidów. Aleć ut vultus hominum ita simulacra vultus imbecilia et mortalia sunt. Forma mentis aeterna, quam teuere et exprimer e non per alienam maleriam et artem, sed tuis ipse moribus possis2637, które nie w kamieniu ani w metalu (bo ten jeśli zazdrości ujdzie, łakomstwo zepsuje), ale na krewkim papierze, cnót i postępków twoich charaktery rznięte, wieczności dostąpić mogą. Aczkolwiek jako wszędy, tak też i tu grassatur invidiae lues2638, dla której ledwo nas tysiączna i to okęszona cząstka rzeczy i dzieł wiecznej pamiątki godnych po dziś dzień dochodzi.

Gdzieżbyśmy z takowych abrysów z kupru i gipsu O stworzeniu świata, o upadzie pierwszych rodziców, o pokaraniu dawnych wieków przez wodę ogień, o odłączeniu kościoła bożego zaraz po potopie miedzy syny Noego, i o wszylkich inszych cudach wszechmocności, dobrotliwości, sprawiedliwości bożej, wiadomość mieli? A dopieroż de uicissitudine fortunae2639, o małych początkach i inkrementach wielkich monarchij: assyryjskiej, perskiej, macedońskiej i rzymskiej, aniby nam się śniło. Cóż wywrócenie Troje, Jeruzalem, Persepola, Kartagi, Memfi — sercaby się nam nie tknęło. Na ostatek tak wielka liczba bohatyrów świętych i pobożnych królów, których cnót przykład i odpłatę, druga takaż złych i bezbożnych tyranów, których serca dzikiego i niezachełznanych afektów sprawiedliwą pomstę — wiecznaby nam była odjęła niepamięć.

Pismo tedy jest największem dziełem przedwiecznej mądrości w postanowieniu rozumu człowieczego, który tu do zdumienia prawie przychodzić musi, uważając, jakowych ludzi przed dwiema tysięcy lat i dalej świat rodził, którzy nie znając Boga stwórcę swego a dopieroż odkupiciela swego; w obłędliwościach szatańskich pod Saturnem, Janusem, Merkuryuszem, Apollinem, Jowiszem, Neptunem. Plutonem, Junoną, Palladą, Wenerą, Minerwą żyjąc, choć się im o niebie, dopieroż o zbawieniu dusznem nie śniło (bo dusze swoje z ciały pospołu palili i grzebli, o których nieśmiertelności czytając jeden2640 Platonowe pisma, dobrowolnie wskoczył w morze i utonął), a wżdy nas z cnoty, z miłości, z czystości, z trzeźwości, stateczności sądzić będą, dla której więcej ich pomarło, dobrej tylko po śmierci intuitu2641 sławy, niżeliby dziś dla wiecznego zbawienia chrześcijańskich ludzi.

Druga rzecz wielkiego podziwienia godna, że jako w cnocie tak i w dowcipie pierwsze one wieki, siła mają przed nami. Za cóż teraz pisma nasze, kazania, oracyje, listy nawet stoją bez dawnych autorów, których jeśli nie wszytkich inszemi słowy, tedy wielką część w uczonych recytujemy sentencjach. Czego azaż mi same nie poświadczą Proszowice2642, gdzie za psa simplex veritatis oratio2643 jeżeli jej Tacyt, albo Tulliusz, albo Seneka nie okrasi. Opak wszytko dla Boga! Gdzieby wiek nasz teraźniejszy, tak wypolerowany, wykształtowauy, wystrugany, że już ledwie nie puknie od wielkiej subtelności (jako ona bańka wydęta, im się barziej śklni, tym jest cieńsza i bliższa zginienia), gdzieby, mówię, wiek nasz i eksperiencją starszym będąc dwiema tysięcy lat, (a dies diem docet, i biedna pernoctata2644 siła ma przed wczorajszym), i nową niebieską nauką wsparty miał utroque excellere2645: cnotą naprzód, wiedząc, że i na tym świecie równą z pogany dawnymi sławę, która post funera vivit2646, i na onym przyszłym (czego nie słychało pogaństwo) żywot wiecznie szczęśliwy pewną mieć będzie odpłatą, nauką zaś, która za czasem rośnie (bo assiduo addiscentes ad senium pervenimus2647, mielibyśmy celować młodszy świat. Ale że za nim w obojgu tym mydło wozimy!

Czyli to szatan, za odjęciem sobie przez Chrystusa Pana tamtego świata, pilniej około nas i zguby naszej chodzi? W czym się my postrzec nie możemy, ale indormimus vitiis saeculi nostri2648, jako na miękkiej rozwalając się w nałogach grzechów naszych poduszcze (bo u poganów tak była rigida na wszytkie grzechy animadwersja2649, jako nigdy u nas chrześcijan, i owszem nam się to w zwyczaj obróciło, co u nich capitale2650 było i dlatego dobrze Seneka; nullus remedio locus, ubi quae fuerant vitia, iam mores sunt2651). Jeden tylko najmniejszy na przykład wezmę taniec. Tak to było infame2652 człowiekowi statecznemu tańcować u Rzymian, jako u nas ukraść co komu (aczci w Polszcze ujdzie, kędy małych złodziejków wieszają, a wielkim płacą i kłaniają się). Pisze Ludovicus Vives2653, że się przydało viro consulari2654, na administracji w prowincji pewnej będącemu, gdzieś podczas dobrej myśli tańcować. Skoro się tego dowiedziano w Rzymie, tak male rzecz ona habuit senatum2655, że nie tylko go z prowincji zaraz rewokowano, ale mu causam criminalem2656 instytuowano, sprawować się kazano, ale że żaden z jurystów Iam perditae rei patrocinari2657 nie chciał, musiał za ich radą constantissime negare crimen2658. Więc jako się tam wszelaką brzydzono płochością, tak zaś cnoty, i najmniejsze, wielką cenę i estymę miały. Piękna rzecz była wdowie drugi raz nie chodzić za mąż, praelataque est Pollionis fina non aliam ob causam quam quod mater eius in eodem coniugio manebat2659. Tenże autor pisze: apud Erulos adeo secundo matrimonio non locus, ut uxor ad sepulchrum mariti statim se laqueo indueret, nisi invisa et infamis vivere mallet2660. Aleć by o tym osobne księgi napisać trzeba, jako we większej daleko u starodawnych zostawały obserwancji cnoty, niżeli u nas, których zbawienna oświeciła nauka.

Czyli w tamtych wiekach świat już był dojźrzał i w swojej stanął doskonałości? Bo jeśli wedle zgadzających się profecyj sześć tysięcy lat ma stać structura huius universi2661, toć dwa tysiąca2662 rość, aże do czasów Abrahamowych i podania zakonu bożego2663; dwa tysiąca w perfekcji i sile aże do narodzenia Zbawiciela naszego; dwa tysiąca ad senectam2664 i końcowi swemu. Wielkie podobieństwo2665, że tak jest: bo sam Chrystus Pan powiada, że na schyłku i dokończeniu świata przyszedł z nieba dla odkupienia ludzkiego; już był świat we trzech albo czterech tysięcy lat od stworzenia swojego w najdoźralszej stanął doskonałości cnót i dowcipów2666 ludzkich, zbawienną o Bogu wyjąwszy naukę; w ten czas to był on wiek złoty, kiedy Saturnus, od Jowisza wygnany z nieba, z ludźmi mieszkał na ziemi, kiedy był pokój powszechny, a nieorana ziemia, o czym bają poetowie starzy, wszelakiego zboża rodziła obfitości Więc że naturaliter quod procedere non potest, recedit difficilisque in perfecto mora est, et ut primo ad consequendos quos priores ducimus, accendimur, ita ubi aut praeterire aut aequari eos posse desperavimus, studium cum spe senescit et quod assequi non potest, sequi desinit2667. Nie masz się przeto czemu dziwować, że lata nasze, wszytkie duchowne porzuciwszy ćwiczenia w nauce i w cnocie, świat ten przyrodzonym biegiem ziębnący i już dogorywający, zbytkami i rozpustami, lenistwem, opilstwem, ambicyją, obłudą, pychą, i ustawającą naturę w sobie sami krzeszą, czerstwią, budzą, równie jako w one ostatnie mięsopustu trzy dni przed następującym postem szaleją.

Jednak i teraz przecie znajdują się tacy, którym ut agere memoratu digna pronum, ita celeberrimus quisque ingenio, ad prodendam virtutis memoriam sine gratia, aut ambitione, bonae tantum conscientiae pretio ducitur2668, którym tak szablą, jako i piórem miło robić nieśmiertelnej pamięci dzieła. Naród nasz nieszczęśliwy, przyznam się, z tej miary, że mu tu wszytkie chrześcijańskie palmę biorą dynastie, bo te językami swoimi nie tylko historie i dzieje wieków swoich, ale diariusze z sowitym przydatkiem chwały i grzeczności, ale wszytkie a wszytkie stare greckie i łacińskie autory, a skoro im i tych nie stało, szczere fabuły i bajki ludziom próżnującym dla zabawy (jako Francuzi romansze) wielkimi tomami piszą.

A jeżeli który jako polski naród miałby co pisać o sobie? Bo i ciż sami cudzoziemcy, chociaż ich oczom officit nostra libertas2669, że jako chorzy z uprzykrzonego łóżka wzdychają widzący zdrowego acz simulant2670 i łyczkiem2671 kiełbasę z Ezopową nazywają liszką, nie mogą w piśmiech2672 swoich opuścić Bolesławów, Zygmuntów, Kazimierzów i Władysławów naszych. Przyznał to Heinsius2673 w pewnej oracji swojej, że in armis nascuntur Poloni, vera duri Martis, vera Bellonae propago. Meruit Zygmunt pierwszy a Paulo Jovio nobili historico poni inter tres heroas illos: Carolumquintum imperatorem, Franciscum primum Galliae regem et se ipsum, z takowym przydatkiem: hi nisi simul imperassent, singuli digni fuerunt, qui toti imperarent orbit2674. Aleć i teraźniejsze kłopoty i obroty nasze, prawda, że impari nec eo quern Veritas meretur affectu2675, siła cudzoziemców ale daleko od szczerości pisze. Podobno też odległość miejsca causanda2676 a żadnemu towarowi tak nie szkodzą przenosiny i daleka droga, jako prawdzie.

Takżeśmy incuriosi nostri, takżeśmy incuriosi et posteritatis2677. Owszem, invidemus2678 obojgu. Invidemus sobie, że cokolwiek krwią, pracą, utratą substancji2679 ad posteritatem meruimus2680, kiedy tego na piśmie nikt nie poda, wieczną obliterabitur2681 niepamięcią.

Vixere multi ante Agamemnona fortes...

Sed illachrymabiles urgentur,

Carent quia vote sacro2682.

Nie dosyć jest potomności zostawić szerokie włości, wsi i folwarki przestrone; nie dosyć pełną ścianę starożytością przykurzonych przodków swoich obrazów; nie dosyć po drzwiach malowane, po powietrznikach wybijane herby, wieczne ze krwie szlacheckiej urodzenia swego insygnia, jeżeli im na piśmie nie zostawimy tego, czymeśmy też sami w osobach naszych potwierdzili wielkich przodków swoich, to jest opera manuum nostrarum2683. Czyśmy tylko decoquere ante parta maiorum nati, sanguinis non virtutis haeredes? Equites!2684 Niestojcie2685 ono miłe rycerstwo, któremu biedne na zielonym koniu ciężą podkówki: a ono kiedyś ty wojny nie służył, w okazji2686 jako żyw nie był, ale z domowego wywaliwszy się jaja, urosłeś i porosłeś jako cielę u kołka w domu — choćbyś ty swoje herby nie na ścienie, ale na czele prezentował, toś ty wyrodek i wychodek familji swojej, nie eques ale equus polonus2687. Takiemu przed laty nie tylko dygnitarzem być, nie tylko królewskiego chleba trzymać, ale mu się myślistwa chować, w żółtych botach, w jedwabiu nie godziło chodzić. O tempora, o mores!2688 dwadzieścia dzisia starostw, najwyższe honory, a jeszcze wojskowe, trzyma drugi, rotmistrzem jest, jako żyw nie bywszy w obozie, Jakubowice wyjąwszy:

omnis enim res

Virtus, fama, decus, divina humanaque pulchris

Divitiis parent, quas qui construxerit, ille

Clarus erit, fortis, Justus, sapiensve etiam et rex

Et quicquid volet2689.

Invidemus posteritati2690, żeby przykład z przodków swoich brali bożej bojaźni2691, którą w obyczajach, w pobożnych fundacjach kościołów i klasztorów świętych, szpitalów szczodrobliwych, cnoty rycerskiej, którą nie domatim2692 hucząc, ale rozprzestrzeniając granice ojczyste, częścią z pogaństwem, częścią z wiarołomnymi sąsiadami aperto wyświadczali caelo2693. Więc miłości przeciwko Panu2694, chociaż to rzadko libertas et dominatio conveniunt2695, a przecie to meruerant majores nostri axioma2696, że nikędy król polski, choć obcy rodem, bezpieczniej i miękcej wyspać się nie może, jako na łonie szlachcica polskiego. Precz stąd feralis ona turecka, gdzie tak wiele cesarzów uduszonych; precz niemiecka, gdzie in coelesti etiam alimento2697 otrutych; precz Francja, kędy nożami skłutych królów, precz Anglia na ostatek, która katowską siekierą ściętego prezentuje pana, carnificina2698. Szczerości, chociaż im to częstokroć z obłudną Moskwą (czego dowodem elekcja Władysława królewicza naszego na carstwo, którego potem defuncti periculo2699 odrzucili) i z wykrętnymi wadziła Niemcami (czego dowód Maksymilian nie dotrzymawszy za granicą wiary, którą się w dosyć uczynieniu podanych kondycyj w zamojskiem obowiązał więzieniu). Wszyscy ci privato commodo foedera et amicitias metiuntur2700. Przystojności albo decoris et honoris2701, czego przykład w wielkim Janie Zamojskim, kiedy wziął w boju dwóch wodzów szwedzkich, z których jeden był bękartem króla szwedzkiego Gustawa, zwał się Carolusinus. Więc dawszy tamtemu victricem ad osculum dexteram2702, Carolusinowi jej z okrutnym umknął afrontem, chociaż miał nad owym komendę, powiedajac: że się go bękart dotykać nie godzien. Wywodzili mu to różnymi racjami drudzy, że to nie bękart, ale filius naturalis, że to u wszytkich chrześcijańskich panów zwyczajna. Pervincit2703 tych wszytkich nieprzełomaną statecznością hetman wspaniały i Carolusina do więzienia malborskiego cum gregariis2704 odesłał. Drugie specimen staropolskiej przystojności w tegoż Zamojskiego do Grzegorza trzynastego liście, żeby nie licencjował Zygmunta trzeciego do małżeństwa z Konstancją Austriacką, siostrą Anny, pierwszej żony jego, rodzoną; pisze, że u nas Polaków etiam in equabus incestus abominabilis2705, nie tylko byśmy go w królu cierpieć mieli. Tych-ci to i tym podobnych cnót przykładów zazdrościmy potomkom naszym, kiedy je alto supprimimus silentio2706.

Invidemus Ojczyźnie naszej, kiedy królów pobożnych, wojennych, sprawiedliwych, dobrych et e contra2707, tamtych na zawdzięczenie cnoty i przychylności przeciwko narodowi naszemu, tych na zawstydzenie i przestrogę nasze perpetuo mergimus somnos2708. Pobożnych: jaki był Jagiełło, że dawniejszych nie wspomnię, czego świadkiem krwawa ona z Ulrykiem mistrzem krzyżackim potrzeba, do której nie wyszedł Jagiełło, chociaż już totis campis fulsere hostium signa2709, aże w namiecie swoim zaczętej nabożnie dosłuchał mszy świętej, a potem miasto jakiej do żołnierzów swoich exhorty2710, samże zaczął pieśń Wojciecha świętego do przeczystej Panny i Matki, i ta była hasłem, ta była fax et tuba2711 do szczęśliwej wiktorii i wesołego tryumfu. Wojennych: jaki był Władysław Jagiełłowicz, który trzy razy poraziwszy Turków, że im czwarty raz nie dotrzymał rzeczonego miru, dał swoją i tak wielu chrześcijańskich krwią dokument ludzi, jako nie tylko chrześcijanom, ale ani poganom restricta mente et corde injurato2712 przysięgać nie trzeba, jako tu żadne dyspensy i licencjowanie sumienia nie płaci, które na tę ekspedycją nieszczęśliwą przysłał był papież cunctanti Vladislao2713. Sprawiedliwych: jaki był Henryk, acz nie długo; pisze annalista, że na sejmie coronationis jego wakowała pieczęć, do której, jako bywa, barzo wiele ludzi przez rozmaite ubiegało się fakcje. Byli tam Karnkowscy, Ossolińscy, Kostkowie, którzy w tak rozerwanej elekcji między Ernestem Austriackim, Janem królem szwedzkim ojcem Zygmunta trzeciego (bo ten jeszcze w powiciu był), i carem moskiewskim, z których każdy wielkie miał seguito2714 swoję, królem go evicerunt; byli tam Konarscy, Łascy, Tomiccy, Kryscy, Górkowie, Odolanowscy, którzy go ze Francji przyprowadzili, et multi alii, łaskę jego variis obsequiis dementi, wszyscy byli in spe gratiae Principis2715, którzy gdy czas przyszedł deklaracji, conticuere omnes intentique ora tenebant, versando annulum in digitis2716 zawołał głosem: Monsieur Wolski! ale ten najmniej się nie spodziewając pieczęci, ledwo się per confertas krzesła pańskiego docisnąwszy catervas, ultra suam et omnium expectationem2717 odebrał pierścień on, tanti honoris insigne2718, z ręku królewskich. Uważył to mądry pan, że kiedy by go był któremu z tych, którzy aliquo suo merito praesumebant2719 łaskę jego, konferował, wpadłby był w podobieństwo, że non eodem omnes prosequitur affectu2720; dałby dissensioni okazyją inter cives2721. Wolał się zaraz explicare in primordiis2722 panowania swego, że mu nie trzeba parare necessitudines2723, że nie chce być nikomu ni za co obligates2724, żeby wszytkim podchlebcom i zausznikom dał po uchu, ale kto czego godzien, kto się zasłuży ojczyźnie, ten się niechaj spodziewa. Nie umiał się w tym Stefan Batory rozgarnąć, ale Zborowskim, którzy go byli primario na tron wsadzili polski, jawnie acceptum referebat beneficium2725, zapomniawszy, że omnis virtus ale też i gratitudo requirit modum2726, i tak się też byli weń wpaśli, że nie mógł nikomu nic dać, czego by im summa cum invidia2727 nie odmówił. Rupta potem in aperium evasit amicitia odium2728, która im była większa, tym potem cięższa królowi: bo ich w honory i bogactwa spanoszywszy, sam sobie bicz nagotował. Non pro mentis ale debito jure ambiebant omnia na się i clientelas suas2729. albo jeśli co komu król invitis illis2730 konferował2731, to gniewy, to sapy, to tradukcje majestatu, eksprobracje2732, to postrachy, częścią ex se2733, częścią wymyślone, ut fit2734, żeby to król w nich firmaret potentiam a przez nich precario dominaretur2735: oto na tym sejmiku to mówiono, na tym to, to pisano, to podrzucono; i długo był król w tej niewoli, aże na ostatek musiał im wysadzić emula2736 Zamojskiego Jana, i krwią się to non sine totius Reipublicae mola2737 oblało, który concussisset całą Koronę, kiedy by śmierć królewska non occupasset2738. Niechajby sobie wszyscy królowie, ale polscy primario (bo ich summa regiminis in distributiva justitia2739 zawisnęła), głęboko ono napisali oraculum: praeficere officiis et administralionibus non peccaturos potius quam damnare cum peccassent2740 (co się przydało za naszego Kazimierza Radziejowskiemu); żadnych więcej do boku swojego sług i konsyliarzów nie przysposabiać non tam capaces, quam nihil desiderantes2741, albowiem nullus illum amat, qui semper da mihi clamat2742. Więc jako był pobożny Jagiełło, wojenny syn jego Władysław sprawiedliwy i mądry Henryk, tak był dobry i szczęśliwy Zygmunt pierwszy, Zygmunt August i Władysław czwarty, nisi eius bellicae gloriae incuria, luxuriae, zbuntowanie kozaków fatale civilis belli incendium effecisset2743: bo Kazimierz pacis studiosissimus eoque bellandi ignarus, in bellis tamen infaustis vilam multiformi consumpsit fortuna2744

Jeśli która rzeczpospolita chrześcijańska jako nasza Polska rozmaitym mieszaninom w elekcjach, niebezpieczeństwom w interregnach, kłopotom z nowymi a obcymi pany podległa, którym tak się dobrowolnie subicimus2745 sami, żeby się oni wprzódy prawom i obyczajom poddawali naszym. Wiedzą myśliwcy, że trudniejszy daleko do unoszenia dziwak albo złowek, który się bujać i sobie nauczył gonić, aniżeli młodzik w kojcu ochrostany jastrząb; tak i nam obcy pan nawykszy in absolutis dominiis: sic voto sic jubeo, stet pro ratione voluntas2746, nie rychło się da obrochmanić2747, i chociaż go rozlicznymi pętamy obowiązkami i przysięgami, coraz się porywa z ręku, coraz do przyrodzonych ciągnie się afektów, coraz z berła na drzewo: bo jako wilka tak i ptaka natura ciągnie do lasa. I nigdy nam się exoticum nie nadawało dominium2748, kiedykolwiek synów królów, panów naszych, sanguine et moribus, krojem i strojem nobis simillimos2749 do elekcji nie stawało; jednego tylko Piasta po Leszkach i Popielach zeszłych, od którego brzeskie i legnickie ród swój prowadzą książęta, i to był terrigena2750, a drugiego Jagiełłą wyjąwszy, którzy obadwa divinitus2751 obrani i na tron polski wysadzeni byli: tamten jako pie credimus2752 temu, co nam in monumentis veneranda podała antiquitas2753 że olio et fare2754 onej Sareptańskiej niewiasty, mięsem i miodem, który rósł w uściech i w rękach tamtych elektorów; ten, żeby Pan Bóg przezeń naród on gruby litewski, w pogańskich pogrążony zabobonach, do świętej katolickiej przyprowadził wiary. Okrom mówię tych dwu:

Nescio qua natale solum dulcedine cunctos

Ducit et immemores non sinit esse sui2755.

Obraliśmy Ludwika Węgierskiego, skoro nam w Kazimierzu Wielkim Piastowej linii nie stało, aż nam Sanok, Przemyśl, Halicz i Kamieniec Podolski do Węgier odcina, aż i sam obrzydziwszy sobie circumscriptum regimen2756», zostawiwszy Polakom zrzędną panią matkę swroję, książęciu Władysławowi Opolskiemu oddzieliwszy cum titulo principis2757 wszytkie prowincje ruskie, odjeżdża na rezydencją do Budzynia i przywiódł też Polaków do takiej rezolucji, która go potem reflektowała, której Gołogóry2758 perenne stoją monumentum2759.

Obraliśmy Henryka francuskiego, co się mu już przydało, mądrego i sprawiedliwego pana, ale długoż tej uciechy? Albowiem czwartego po inauguracji swojej na królestwo polskie miesiąca, roku zbawiennego w nocy z kilką tylko Francuzów uciekł z Krakowa, skoro go doszła wiadomość śmierci Karola, króla francuskiego, brata jego: wolał się do tamtej pobierać sukcesji, kędy to bez ekscepcyj2760, bez cyrkumskrypcyj, królowi rozkazować wolno; kędy mu nie rzeką: nie pozwalam, wolno mu się zwadzić, z kim chce; wolno podatki rozkazać, jakie chce; wolno książęciu nieosądzonemu, dopieroż szlachcicowi szyję uciąć, do więzienia wrzucić, dobra wziąć, nullus arguet2761, chyba jako się i temu jego sukcessorowi stało, nożem go jako wieprza zakolą. Po którego zbieżeniu, że nam już Jagiełłowskiej w Zygmuncie Auguście linii nie stało, obraliśmy Stefana siedmigrodzkiego.

Tłucz węgrzyna w możdżerzu, czyń ty co chcesz jemu,

Przecie on będzie czosnkiem śmierdział po staremu!

Tego mu trudno ująć, że był pan wojenny, szczęśliwy, doznała Moskwa zwyciężnej jego nad sobą prawice; ta też była przyczyną przez całe dziesięć lat królowania jego, że pod inszym trionem, co intendebat animo2762, nie mógł wsławić imienia swojego; ale cóż po tem, kiedy i sławę, i pożytki onych wiktoryj moskiewskich, chociaż krwią polską nabytych, Batorym swoim, Bekieszom, Burnomissom, Felodom przypisował; toć Chmieleckiego, że porzucił buławę w Moskwie, to i wielu inszych od niego odstrychnęło, i nie bez przyczyny napisano o nim po śmierci: nonnullis autoritate sua jam gravis, libertati Polonae, certe si provixisset, periculosus fore visus est2763.

Obraliśmy po nim Zygmunta szwedzkiego, skoro nam miecza nie stało, po kądzieli i po iskrach prawie macając krwie Jagiełłowskiej, że go Katarzyna, Polka, siostra Zygmunta Augusta rodziła. Dziwna rzecz, żeśmy żadnej nie mieli elekcji, w którą by się panowie Austryjacy nie interesowali, a nie tylko prośbą, co wszytkim wolno, ale też i groźbą, czym samym odwracali serca ludzkie od siebie; bo każdemu formidabilis vicina potentia2764; każdy sobie pomyśli! z oną Ezopową liszką, co do lwa mówiła: omnia vestigia versum te spectantia video, nulla retrorsum2765. Konkurował ze Stefanem Maksymilian wtóry cesarz, i, by go była śmierć nie zaskoczyła, pewnie by był co wichrzył, i nierychło uspokoił Stefan po koronie adversae factionis fomenta2766. Konkurował z Henrykiem Ernestus Austriacus, który mszcząc się na Polakach upośledzenia swojego jadących przez ziemię niemiecką po króla do Francji, wielu porozbijać, wielu do więzienia pobrać rozkazał. Konkurował z Zygmuntem Maksymilian arcyksiążę i już szturmował do Krakowa, aleć go Pan Bóg skarał przez Jana Zamojskiego, u którego w Krasnymstawie tak głupiej porywczości swojej dwuletnim przypłacił więzieniem.

Do Zygmunta wracając, w którym się rzetelnie ona staropolską ziściła przypowieść: «póki świat światem, nie będzie Niemiec Polakowi bratem», — azaż jego najpierwsze exordia dominationis2767: nienaprawione obyczaje; konwersacje z ludźmi swego, dalekiego od polskiego humoru narodu, niekrólewskie piły i kręgli zabawy, od których go ani intimae admissionis senatorowie dehortari2768 nie mogli; odmiana dworu z polskiego na niemiecki; za onych harcerzów, których czterysta Stefan z synów koronnych ut corpore, animi sic viribus fortes et virtute viros2769 przy boku swoim ozdobą w pokoju, prawą ręką w boju chował i kochał, dragarów, alabartników wprowadzenie; ze dwiema siostrami austriackimi sine consensu Reipublicae2770 po świeżym zwłaszcza afroncie Maksymilianowskim ożenienie; azaż krew polska, którą chciał vindicare (i vindicasse, gdyby go non retrovertisset fortuna, et consilia ineluctabilis vis fatorum corrupisset2771) królestwo szwedzkie, dziedzictwo swoje, które mu stryj jego Carolus Sudermaniae wydarł i nie tylko nie wrócił, aleśmy mu je jeszcze naszymi własnymi Inflantami i Estonią wyposażyć musieli. Piękna wdzięczność zaprawdę na tamtej wojnie potkała Zbigniewa Sarnowskiego, com czytał w manuskrypcie dziada mojego, który ściąwszy na harcu szwedzkiego kapitana, wetkniony łeb jego na pałaszu rzucił królowi pod nogi: «Tak padną, Panie mój, wszyscy nieprzyjaciele twoi! A król co? Czy rzucił juki złota z Aleksandrem? Czy wieniec tego metalu z Juliuszem? Czy sto par wołów ze Scypionem? Czy podziękował? Czy obiecał? «Nie wszystkicheście Szwedów zwojowali, możecie tak barzo nie wykrzykać! Azaż ono detestabile scriptum2772, na sejmie potem inquisitionis tą ręką, która je pisała, zdrapane publice za instancyą tegoż Zamojskiego Jana, kanclerza i hetmana koronnego, gdzie się już była Rzeczpospolita in regalistas et cancellaristas roztrząsnęła seu rozerznęła, kędy in casu improlitatis suae2773 Ernestowi austriackiemu, szwagrowi swemu, legował koronę polską, Litwę i Prusy do swojej przyłączał Szwecji. Azaż ona całej Polski civili sanguine inundatio2774, którą sowicie vindicavimus2775 w Kazimierzu, za ono jego paradoxum2776: wolę psa niemieckiego widzieć, aniżeli szlachcica polskiego nad pludrami! Cóż mówi Revalia, gdzie się z ojcem Janem królem szwedzkim zjechawszy i kilka dni popieściwszy, chciał jako Henryk od nas uciec, by go byli senatorowie ze łzami nie uprosili, za co im potem nie dziękował Zamojski. Azaż tak wiele zacnej, zasłużonej, rodowitej szlachty upośledzonych w swoich i przodków swoich meritis, kiedy im należyty chleb, honor i dostojeństwo Szwedzi, Niemcy, Francuzi brali — nie poświadczy mi tego, że nigdy Polacy gloriosius2777 na cały świat bello et pace2778 nie słynęli, jako kiedy ich Polak rządził? Facilius est errare naturam, quam ut dissimilem sui princeps possit formare Rempublicam2779. Dobrze Boter o Polakach: że jakiegokolwiek króla mają, zaraz jego induunt naturam2780. Jeśli kędy jako u nas ma miejsce:

. . . . . . . . . . . . . . componitur orbis

Regis ad exemplum, nec sic inftectere sensus

Humanos edicta ualent quam vita regentis2781.

Czego przykładów wyliczać nie mój propozyt, bo i to, co piszę, wszytko extra sphaeram2782; namienić tylko chciałem w mojej WMMPanu dedykacji, jako injuriamus2783 ojczyznę naszą, zaniedbywając i godnych i potrzebnych spraw wieków naszych porrigere posteritati2784, a mianowicie quanti constitit2785 Polakom, i mową, co tłumacza zawsze do Warszawy wozić potrzeba, i strojem i całą naturą, afektem na ostatek nie wrodzonym ale przyniewolonym ku ojczyźnie swojej, alienigenam2786 po świecie szukać i obierać pana. Ta, ta sama chocimska ekspedycja może nam otworzyć oczy. Utrata Wołoch, Inflant, Estonii, juris regii in ducali Prussia2787, Zadnieprza, jużci była i Ukraina nasmarowała, niechaj będzie zwierciadłem i hieroglifikiem2788 kaczki onej, która kurczęta, Niemców, którzy Polaków wodzili.

Quod mens augurat et opto2789, że za teraźniejszą, jako Piastową i Jagiełłową divinitus2790 ordynowaną i odprawioną szczęśliwą Króla IMCi Pana naszego miłościwego elekcją, kość z kości, krew ze krwie polskiej, (a fortes creantur fortibus, nec imbellem feroces progener ant aquilae columbam2791) orzeł orłom rozkazować będzie, szczęśliwa rzeczynaszych nastąpi rewolucja, kiedy miserias nostri maximas orbis parens2792 niemieckie żołny, francuskie papugi, węgierskie kruki, szwedzkie rozegnawszy sępy in proprio posuit sua sidera coelo2793, kiedy wielkiego onego zelatora gloriae et libertatis Polonae2794, Jana Zamojskiego nepos2795, nieporównanego Hektora i obrońcę całości ojczyzny swojej Jeremiego Wiśniowieckiego, książęcia z książąt (a w Polszcze tytuły acta heroica seqiiiintiir2796), który jako z nieprzyjacielem koronnym ręką i szablą, tak virtute et constantia cum invidia domi certabat, in castris genitus, patriis nutritus in armis filius, armipotenti dextera patrios avitosque consummabit honores2797 i co dotąd na tysiąc zacnej jego parentele dzieliło się domów, dziś na wieczną narodu polskiego sławę, w jeden jakoby kościół, osobę Króla pana naszego zebrane assurget2798.

Tempus erit — nec enim me fallunt omina, quando

Hunc saevi ferventis in medio turbine belli

Conversae fugient acies, hostilia quando

Obvia quaeque metet infesto corpora ferro.

Tempus erit, quando hunc rerum nuntia fama

Praestantem animo et meritis ingentibus auctum

Deferet extremis alis plaudentibus oris.

Vos tantum, superi, placidam concedite vitam,

Atque suo semper vernantem flore juventam,

Quod illi stabili jam spondent numine Parcae,

Ut seri quondam discant teneantque nepotes,

Et sua perpeluis tradantur nomina chartis2799.

Jużci nam tanti spes affulsit voti2800 w mądrości, w dobrotliwości Pańskiej, które są in principis virtutes regnatrices corde2801, kiedy to turbidum2802 w ojczyźnie naszej chaos, tę fatalem dissidiorum, diffidentiae, discordiae civilis procellam sedare in pectoribus hominum sua mansuetudine2803 umiał. Zwyczajnyć to jest noviluniorum2804 paroksyzm, zwyczajna nastawających na sferę swoje księżyców afekcja: wichry, grzmoty, niepogody, psoty i różne na powietrzu burze; każdy miesiąc schodzącego antecessora swego upijać musi relikwij. Co jeśli przyrodzonym biegiem na niebie się dzieje, czemuż się na ziemi dziwować, jeśli po wszytkich i pogańskich, i chrześcijańskich świata tego nacjach, czemuż i nie w Polszcze, która imo praxim2805 wszytkich narodów pana sobie obiera, gdzie się nie rodzą, ale stawają królowie, ani zaraz król z koroną, ani spiritualis cum saeculari, ani equestris cum senatorio ordo2806, ani sibi cohaerent2807 wszytkie trzy. Licentiata libertas, impunis licentia, non in foro fides, non in pectoribus confidentia, seditio campo, curia discordia, non magistratui autoritas, non senatui majestas, non judiciis gravitas, malefaciendi omnibus aut data potestas, aut imposita necessitas, nec honorantur virtutes, nec puniuntur flagitia, timet humilis potentem, non suspicit, contemnit, non antecedit humillorem potentior2808, ani pokoju, a dopieroż, jako to u nas było, ani pieniędzy, ani kredytu, non ducibus potestas, non militi obsequium, qui quamvis alacer sed tamen imperia ducum interpretari quam exequi mavult, non agris securitas, non aris reverentia, non diis cultus2809. Summa summarum pełno zawsze nienawiści, niezgody, tradukcyj, paskwilów, plotek, które jako vulgantur callide tak creduntur temere2810, a jako u Rzymianów bywało: quibus deerat inimicus, per amicos opprimebature2811. Teć są owoce interregnorum2812, te nowe, które po nich następują, witają specjały berła.

Takać i na Ojczyznę nasze padła była tempestas2813, kiedy nam powtóre fatalis królom polskim Francja (bo i Henryk tam nożem zakłóty i Kazimierz tot vicissitudinibus lassatam podobno vitam, cum fortuna deseret), viduavit koronę, orbauit2814 Ojczyznę naszę; kiedy Król JMC pan nasz coelitus centum miltium w okamgnieniu prawie adunatis hominum sensibus zawołany królem et jam jam vincentibus naufraganti patriae subuenit undis2815, kiedy już nie Węgrzyn, nie Francuz, nie Szwed, ale Polak, którego imię sonat anagrammatice2816: Jam Lech, którym fundował polskie w przestronej Sarmacji imię, ja spustoszone osiadłości, dziedzictwa białego orła, odarte i obnażone z dawnej sławy, tytuły jego zdeptane, provoluta tanto sanguine przez dwanaście wieków jego parta decora i praemia virtuti restituam, cultores agris, altaria templis et pristinum koronie mojej reponam nitorem2817

Precz Szwedzi i Francuzi, precz Niemcy i Węgrzy:

Bo sobie dziś Polacy postąpili mędrzéj.

Jam Lech! mnie tu przed wami królować należy;

Żaden mnie do korony pewnie nie ubieży.

Niech inszym do niej złotem gościniec zagwoździ2818,

Komu Bóg nie naznaczył, w zawodzie opożdzi2819.

A komu chce na skronie wdziać koronę złotą,

Chociaż o niej nie myśli, wyścignie piechotą.

Niespodziana Polaków potkała pociecha:

W tysiąc sto siedmdziesiąt lat znowu mają Lecha!

Tegoć-to, tego króla na tron polski inwestyturę przed siedmnastą wieków w Klaudyuszu prorokował Tacitus: Quanto plura recentium sive veterum revolvo, tanto magis ludibrio rerum mortalium cunctis in negotiis obversantur, quippe fama, spe, veneratione, largitione multi destinabantur imperio, futurum principem fortuna in occulto tenebat2820 Którego jako prędko dominationis primitias furibundi odważyli się civilibus discordiis incessere Eoli2821, tak on je wszytkie clementiae, prudentiae, majestatis2822, jakoby Neptunowego trójzębu jednym uspokoił zamachem, optimo genere veniae z Juliuszem Cesarzem nescire, quae quisque peccasset2823. Któremu2824 kiedy po ostatnim onym z Pompejuszem tryumfie przyniesiono okrutnie wielki pakiet z jego obozu do Rzymu pisanych listów, z których mógł wszytkich żołnierzów swoich, a nawet i przyjaciół przeciwko sobie snadno dociec afektu — nie jednemu tam pod kolany zadrżało i już się conscii2825, jedni w nogi, drudzy wymawiać i wykręcać, inszy się przeć, inszy przepraszać gotowali — kiedy je w nałożony ogień wrzucić i spalić rozkazał.

A Król pan nasz miłościwy wszytko, cokolwiek jego pańskich dochodziło uszu, w jedno generalnej amnistyjej zawinąwszy brzemię, pogrążył w oceanie łaskawości swojej, na wieczny przykład (że nihil gloriosius principe impune laeso2826) klemencji2827, na wieczny excelsi animi2828, którego proprium est non sentire (sic immanis fera ad latratum canum lenta respexit2829), pamiętając na to, że in delationibus aures praebeas, non etiam fidem, nam quis innocens erit, si accusasse sufficiet2830? Nadzieja tedy w Bogu et in aequanimitate principis2831, któremu praecipua rerum ad famam dirigenda2832; któremu, chociażby miał na szparze fortunę, prospera sui memoria insatiabiliter paranda2833, że chociażby znowu ta hydra lernejska, ta regnorum lues2834, ci nieszczęśliwi Eoli wichrzyć chcieli, rychlej się im zazdrościwą ambicją nadęte spukają miechy, niżeli pomieszają spokojne ojczyzny naszej klima.

Ci-to, ci, którzy non sua, sed principis meliuntur fortuna2835; ci, którzy animo perfido et subdolo avaritiam et libidinem occultant, ex ancipiti temporum mutatione pendentes, tamquam cum fortuna fidem stare oporteat2836, albo się nie wyznaczyli w przeszłych ojczyzny naszej rewolucjach? Ci to, którzy desperatos in quieta Republica honores in turbido posse assequi arbitrantur2837; ci, których profligata in pace fides, rebus turbidis alacres, per incerta tutissimi2838 (bo viro esurienti necesse est furari2839); ci, którzy aliud stantes, aliud sedentes, utroque pede claudi, quibus nec ara nec virtus, religio ad ostentationem, oratio magnifica sed fide careas, hos ama tanquam osurus2840; ci, którzy odio praesentium suis quoque periculis laetantur2841, którym neque boni intellectus neque cura mali, sed mercede aluntur ministri sceleribus, privatimque degeneres, in publicum exitiosi2842; kiedy cnotliwi in acie, oni in culina2843; którym nulla ex honesto spes, etiam publica mala singulis in occasionem gratiae trahuntur2844; ci to, z których alii sacerdotia et consulatus ut spolia adepti, procurationes et interiorem potentiam alii, odio et terrore omnia agunt2845; którzy proximam quamquam poenam, antequam poeniteret, ultum properant2846; ci, co recentem aliorum felicitatem aegris introspiciunt oculis2847; którzy largiuntur privatim, ut avidius de publico consumant2848; którym invidia in occulto, adulatio in aperto est2849; którzy ubi primi esse possent, soli volunt; qui nunquam recte fecerunt, ut facere viderentur, sed quia aliter facere non potuerunt2850; którycheśmy się świeżo na szczęśliwej Króla pana naszego napatrzyli elekcji, kiedy wziąwszy na kreskę swoje od księcia JMci Lotaryńskiego, kiedy ją musieli (przemówiwszy z oślicą Balaamową) dać księciu P. Michałowi Wiśniowieckiemu, nie mogą się teraz swojej przeciwko niemu wychwalić propensji, ci bilingues, haec illave, prout invaluissent, defensuri Prothei!2851

Kiedy Augustus cesarz po szczęśliwej ad Actiacum wiktorii fugatis aemulis2852 z tryumfem wjeżdżał na państwo rzymskie, co żywo, jako pospolicie bywa in nova felicitate2853, z Rzymu przeciwko niemu cum applausu2854 wychodziło: ci z upominkami, drudzy z panegirykami; ubique adulatorum uberrima messis2855. Szwiec jeden, nim się ta burza między Augustem i Antonim, jego emulem2856, skończyła, nauczył dwu kruków mówić, jednego: Salve Auguste victor et imperator!2857 a drugiego: Salve Antoni victor et imperator!2858, nie mogąc zgadnąć, którego tak z nich witać będzie potrzeba, bo wszytkie rzeczy ludzkich skutki, ale wojen najbardziej, w boskiej dyspozycji i in arcano fatorum sinu2859 zawisły. Kiedy tedy August wjeżdżał, wziął też szwiec on swojego kruka, który u niego na ręce wołał: Salve victor, imperator Auguste! Ucieszony cesarz takowym witaniem, kazał szewcowi dać dziesięć tysięcy we złocie za onego kruka2860. Drugi szwiec, który, u jednego warsztatu boty szyjąc z owym i pomagając mu tych kruków uczyć śpiewać, zazdrościł towarzyszowi, a zwłaszcza że mu też nie chciał udzielić łaski onej cesarskiej, poszedł tedy do Augusta i powiedział, że towarzysz jego ma i drugiego kruka, który lepiej jeszcze umie śpiewać, aniżeli ten; tedy na prośbę jego posłał po niego August. Aż mój kruk: Salve Antoni victor, et imperator! Śmiał się cesarz z dowcipnego szewca i kazał mu się podzielić z towarzyszem munsztułukiem2861. Ledwo bym nie przysiągł, żeby się było daleko więcej takich szewców u nas w Polszcze znalazło, gdyby był kto z nich na elekcji przeszłej gotowe wytrząsnął Niemcom i Francuzom napisane panegiryki.

Ale do przedsięwziętej powracając rzeczy, sub Sigismundo, Vladislao, Casimiro unius familiae quasi haereditas fuimus, loco libertatis erit, quando eligere coepimns2862. A tuć wszytkim historiografom przestrone2863 otwiera się pole, quo numine laeso2864 do tak żałosnej szarpaniny przyszła Ojczyzna nasza. Suum cuique decus postenrits rependat2865, bo to jest praecipuum annalium munus, ne virtutes sileantur, utque pravis dictis factisqne ex posteritate, ex infamia metus sit2866. Wróciła się do nas w lat ośmdziesiąt rzadka ona szczęśliwość czasów, ubi sentire, quam velis, et quae sentios, exprimere licet2867, a o piętnastu lat przed półtora tysięcy napisano: grande mortalis aevi spatium, pauci non modo aliorum, sed nostri etiam superstites sumus, exemptis e medio vitae tot annis, quibus jnuvenes ad senectutem, senes ad limina mortis per silentium venimus2868. Wróciła, mówię, do nas, tanto postliminio2869 ona staropolska swoboda, non extraneis vitiata fucis2870, i szerokie otworzyła wrota sarmackiej Mnemozyny córom: z swoją się rachować przygodą i tot dispendiorum ojczyzny swojej naufragas legere tabulas. Quod fuit durum pati, meminisse dulce est2871.

Aczkolwiek i pamiątka zamorskich zginęła królów, że rzekę bezpiecznie, jedne wyjąwszy chocimską ekspedycją: bo inglorios actus2872 zamilczeć raczej, kiedy insuavis est poenitendae rei recordatio2873, nie masz nic godnego wiadomości czy przez niedbalstwo wieku naszego, subit inertiae dulcedo animos, et invisa primo desidia, postremo amator2874; czyli vergentibus patriae nostrae fatis2875. Dosyć niewiele rzeczy pamiątki godnych opisał był wierszem Samuel ze Skrzypny Twardowski: Żywot Władysława czwartego2876, Moskiewską i tę Chocimską (ale succincte2877 barzo, jakoby in alio proposito occurrentem materiam2878) ekspedycyą. Alić ją zaraz summo cum dedecore2879 narodu naszego, na sejmie warszawskim publico decreto2880 na ofiarę Moskwicinowi spalono, i przewiódł to Kazimierz, choć jemu dedykowana była, na sobie, jakoby sam co gloriosius2881 sprawił. Nie jednemu tu zaprawdę pióro wyleci z ręki, kiedy miasto nagrody i podziękowania ad rogum monumenta nostra damnantur. Ridere libet stultitiam eorum, qui praesenti potentia credunt extingui posse etiam sequentis aevi memoriam2882, bo i ta księga na świecie; ale choćby jej nie było, żyje jeszcze na poły między nami ludzi tych, którzy Władysława i moskiewskie pamiętają tryumfy, owo zgoła memoriam ipsam cum voce perdidissemus, si tam in nostra potestate esset oblivisci, quam tacere2883.

Transakcyi tedy wojny chocimskiej jedno przez lat ośmdziesiąt ab excessu divi Stephani2884, jakośmy z za morza przywieźli króla, memorandum facinus2885 do rąk ludzkich podaję, które Bogu naprzód, a potem sprawnym hetmanom, na ostatek rycerstwu swemu winna przyznać Korona nasza i cokolwiek tam gloriae partum2886; królowi to, co omissum2887, kiedy ze stem tysięcy inkludując pospolite ruszenie siedział deses2888 we Lwowie, choć mu pod nos Tatarowie na Podolu kurzyli; quantum praestitisset2889, gdyby był na przemorzone, zniewczasone i już zwątpiałe pogaństwo przybył do swoich, historia nauczy. Władysław jako wszedł w obóz, tak z łóżka nie wstał i razu, podobien owemu królowi, co go Węgrzy z sobą na wojnę w kolebce wozili. Domowych z Kozaki i z Tatary hałasów wspominać szkoda, za szwedzkie się wstydzić potrzeba. Węgrowie i Moskwa trochę nas ozdobią i to, kto uważy smoleńskie trzyletnie oblężenie, jako wiele okazyj rerum bene gerendarum2890 zgubiło, nie masz się z czego chlubić, nie masz dla Boga, bo tandem succubuimus2891 i nie tylko Smoleńsk nazad, ale Kijów, Pereasław i inszych niemało powiatów z całym nam odebrali Zadnieprzem, za to, żeśmy palili księgi owe Twardowskiego, o ich ekspedycjach napisane.

Nie wspomnię tu poborów dwuset, podymnych, łanowych, rogowych, pogłównych podatków, którymiśmy do żywego prawie ubóstwo złupili, które summo cum opprobrio gentis nostrae2892 pastwiąc się nad nami, po dworach i wsiach szlacheckich jeżdżący, wolności polskiej urągający Niemcy extorquebant2893. Nie wspomnię pospolitych ruszenia, które tak już były spowszedniały, że nam jako na pańskie za leda huczkiem tatarskim w Ukrainie rozkazowano, i mogliśmy tak quaerulari2894, jako niegdy Macedoni przed swoim Aleksandrem:

Jam respice canos,

Invalidasque manus et inanes cerne lacertos!

Usus abit vitae, bellis consumpsimus aevum,

Ad mortem dimitte senes!2895

Nie wspomnię konwokacyj, sejmów, związków, konfederacyj, po kilkakroć na każdy rok, sejmików co miesiąc, rozbieżenia się stanów koronnych po świecie, jakie było niekiedy za Tamerlana pod czas Pudyka, domowych zaś krzywd, przesądzania, uciskania jednych drugich, zdrad, perduellium2896, którzy z posłów naszych stawali się nam nieprzyjacioły, i inszych cudów, które wyliczając osobne by potrzeba napisać księgi; będą jednak tacy, których hic labor juvabit2897. Teraz kiedy male cohaerens corpori suo caput2898, król Kazimierz (któremu nunquam respondebat fortuna, semper opinio, quamvis poenituisset, audere libebat2899), obieżawszy wszytkie stopnie żywota ludzkiego, a nikędy nie zagrzawszy miejsca, renunciavit2900 i koronie naszej i tandem viso funere suo intelliget se mortuum esse, quid tunc homines timuerint, quae senatus trepidatio, quae populi confusio, quis regni metus, in quam ardo saliitis et exitii fuerimus confmio, neque mihi scribere vacat, neque si vacaret, possem2901; świadczą związki, konfederacje, przysięgi, którymiśmy się na wszytkie przeciwności uzbroili, żebyśmy commune periculum Concordia propulsare2902 mogli, a jako żółw nie dba na muchy, w swojej zawarły skorupie, takąśmy się i my byli wzajemną zasklepili zgodą, żeśmy się ab extra2903 od wszelakich impetycyj spodziewali immunitatem2904; aż vallus vitem decepit2905, aż oniż sami, którzy hunc nexum, hanc copulam2906 kleili, widząc, że tarda sunt quae in commune consuluntur; privatam gratiam statim mereare, statim recipias2907, wypadli nam z tego sklepienia, pejerarunt2908 i Bogu, i ludziom nie strzymali wiary. Zabrawszy od różnych konkurentów na swoje i nasze kreski, nundinabantur libertatem nostram2909, jedni Niemcom, drudzy Francuzom, winem zaswojone obiecując afekty szlacheckie: czego się cum irrisu2910 napatrzyli cudzoziemcy, i przyznali, że nie u nich tylko panuje w sercach łakomstwo. O regnum venale, et si emptorem invenerit, brevi periturum2911, jako niekiedy o Rzymie mówił Jugurta! Napatrzyliśmy się i my a longe, cum irreparabili stanu szlacheckiego labe2912, kiedy jako złodzieje w targ uwijali się oni dopiero zelanci, którzy tak barzo promovebant2913 jurament konfederacji dominum cum auro accipere parati, prostituendo venalem eloquentiam, in alto libertatis Polonae piraticam exercentes. Auri sacra fames, quo non mortalia pectora cogis2914! Ale chociażci sero molunt deorum molae2915, doczekamy się przecie, że tych akcypitrów2916, którzy dla pieniędzy wszytko susque deque2917 poczytają, dogoni sprawiedliwa pomsta boża, nasycą się tak barzo pragnionego złota, i jużby się była bez pochyby ta compages frustatim2918 roztrzęsła, kiedy by nowy Atlas non suffecisset oneri brachia tanto2919, że kiedyśmy jam jam labentis cum libertate Regni Poloni2920 bali się ruiny, ani się zachwiało oboje.

Bo nieskończonej dobroci Bóg, którego to dzieło ustawające rady i zmysły ludzkie swoją sekundować siłą, któremu nie nowina nie z książęcego jako u nas domu, ale z pasterskiego królów wysadzać szałaszu: takim się Izrael w Saulu i w Dawidzie, z których tamten osły, ten owce u ojca swojego pasał; takim Cyncynnatem Rzymianie, o którym historyk: adeste qui omnia humana prae diuitiis spernitis, neque honori magno locum, neque virtuti putatis, nisi ut effuse affluant opes: spes unica populi Romani Cincinnatus, trans Tiberim quatuor jugerum colebat agellum, ibi a legatis seu fossam fodiens, seu cum araret, salute data redditaque invicem, rogatus, ut togatus senatus mandata audiret; admiratus, togam proferre e tugurio uxorem Raciliam iubet, qua simul absterso pulvere et sudore, togatus, dictator a gratulantibus consalutatur et in urbem vacatur2921; takim i naszy przodkowie w Przemysławie, w Leszku wtórym i w Piaście się szczycili. Saepe paupertas virtus fuit, in hac majores nostros apud aratra ipsa, mirantes decora sua, circumstetere lictores2922

Bóg, mówię, suffecit tanto oneri caput2923, Króla pana naszego, pod którego ramiony post tot tantasque procellas2924 weselszej wyglądamy konstelacji, zwłaszcza kiedy już zaszedł niepogodny sierpień, który swoje pognoił snopy2925, a wrzesień nam szczęśliwej novae spes sementis, jugo scandit roseo medii fastigia coeli2926, niosąc znak, w obróconych na zachodnie antypody rogach praesentissimi solis2927. Jużci doma primores suorum consultare jubet: Annis, bellisque verendi, crinigeri sedere patres2928. Już w polu Mavortia signa rubescunt, Floribus et subitis animantur frondibus hastae2929.

Król tylko nad królmi i wieczny wszytkich rzeczy Sator protegat hunc statum, hanc pacem custodiat, a principi nostro, longissima statione mortali fundo (cum parente et conjuge carissima una, quas ut aeterna sociavit prudentia thoro, non separabit Olympo: quarum potentiam sentiet nemo, nisi aut periculo leuatus, aut honore elatus), destinet successores quam serissimos2930 Takowym votum2931 moje zamknąwszy sygnetem, znowu do WMMPana, od którego mnie occurrens calamo2932 dotąd odwodzi materia, z moim powracam prezentem:

Tobie, mój drogi synu, daruję te karty:

Księgi miłe piśmiennym; myśliwemu charty;

W minucyjach2933 gospodarz; gach2934 się kocha w piórku;

Ksiądz w krzyżu; zeszły2935 starzec w struganym kosturku;

Strzelec lubi rucznicę2936; znać po kości gracza;

Żołnierza broń i wojna, cny Lipski, wyznacza.

Wszytko to miał Ulisses w swym kramie nieznany,

Gdy szukał Achillesa do wojny z Trojany,

I poznał go po łuku, choć w panieńskiej weście2937:

Bo zwierciadła i wstęgi należą niewieście.

Więc i ty, coć sarmacka Melpomene niesie

Przez me ręce, chciej przyjąć, polski Achillesie!

Wielkość domu twojego, który wierzchem siąga

Hemu niedostępnego, ta po mnie wyciąga

I twoje własne w miłej ojczyźnie zasługi:

Boś pewnie nie zamącił naszej spólnej strugi,

Którąśmy długim pasmem, jako bieży z góry,

Jeszcze kiedy rozmierzał Lech tę ziemię sznury,

Kiedy Krakus, gdzie smocy żywo ludzi jedli,

Miasto swoje stołeczne zakładał, osiedli

Przy tej ścienie, gdzie nieba ostre Tatry bodą,

Gdzie nas winną Lyaeus2938 podsyca jagodą.

Stąd jako orzeł z gniazda, koń Trojański z brzucha,

Odważne kawalery (nie ujźrysz piecucha),

Wysadza na theatrum koronnego świata,

A sława nieśmiertelna pod słońce wylata.

Tuć dawne Lipie leży, tu Laskowa w boku,

Tu Rupnów i Stadniki od tego Poloku

Cugiem idą; tu Wiśnicz sławnych niegdy Kmitów,

Skąd dom zawisł Potockich także Sreniawitów.

Mstów i Przyłęk tu leżą. . . . . .

Po ścianach malowane po[wietrzniki]. . . . . .

O jakoż ziemskich rzeczy. . . . . .

Prezentują starzałej dru. . . . . .2939

Tu wzgardzony Lubomierz: bo że się go liszą2940,

Hrabie się z Jarosławia i z Wiśnicza piszą.

Tym-ci traktem, na którym widzim i Pisary,

Kilkaset rodowitych domów szlachty staréj

Aż do Śląska się ciągnie, Kraków w ręce prawéj

Minąwszy; wszytkie herbem szczycąc się Śreniawy

I choć się dzisia w różne dziedzictwa rozsuły2941,

Zbywszy panów, dawne swe wsi dzierżą tytuły.

Miłość twoja przeciwko rodzicom2942 swej żony

I we mnie budzi afekt chęci nieskończonéj,

Którym ci tę ofiarę — nie prę się2943, że chuda —

Pałę na znak wzajemnej miłości feuda2944.

Tu by mi wszytkich polskich królów kalalogi

Zliczyć trzeba od Lecha, który pierwszy progi

Sarmackie opanował, i ich wszytkie dzieła:

Jako suta2945 Krakowa z Wandziną mogiła;

Skoro gacha, co do niej zbrojno dziewosłębi2946,

Skarze, odważnie w Wiślnej utopi się głębi.

Sześciu Leszków przebieżeć, piąci Bolesławów,

Dwu Popielów, Przemysła i trzech Mieczysławów,

Dwu z Piastem Semowitów, Wacława z Ludwikiem,

Czterech Kazimierzów, trzech Zygmuntów z Henrykiem

I Władysławów czterech, z którymi do sfory

Aleksander, Jan Olbracht i Stefan Batory.

Wszytkie by mi potrzeba okazje zliczyć,

Gdzie się zdało polskiemu Marsowi graniczyć,

Którego i dziś jeszcze pokazują stopy

Na wschód słońca, gdzie koniec pięknej Europy;

Na zachód, kędy jego dzielnością uparci

Krucygerzy2947 na wieki i z imieniem starci;

Na południe Psie-pola, którym Krzywousty

Bolesław z trupów sprawił niemieckich zapusty.

Na północy, gdzie Moskwę wskroś żelazem gołem

Przeszedszy, nie oparł się aż pod Archangiołem!

Gdzie się kolwiek obrócił i szablą, i kulą,

Wszędy przezwiskiem polskim matki dzieci tulą.

Wszędy tam cni przodkowie twoi byli z Lipia;

Abowiem okazyji nigdy nie zasypia

Serce sławy pragnące; gdziekolwiek się wrota

Otworzą, wrodzona je prowadzi ochota.

Onić już swych krwawych prac, po chwalebnej śmierci,

W niebieskim skarbie liczą wysłużone czwierci2948,

I tam razów dla miłej podjętych ojczyzny

Przed wodzem wojsk angielskich2949 prezentują blizny;

Z którym we czci żywotem nieśmiertelnym żyją,

Ssąc nektar i nad słodki cukier ambrozyją;

Przeto się ich z mizernej gąski nie śmie tykać

Piórko, nie śmie się wyżej ku słońcu pomykać,

Wiedząc, że mu nad ogień nic nie szkodzi bardziéj,

Czego przykład Ikarus, gdy ojcowską wzgardzi

Przestrogą, klejonymi gdy śmiałkuje pióry,

Ogorzał2950 i spadł w morze Ikaryjskie z góry.

Dziad twój, którego imię i wizerunk żywy

W swej osobie piastujesz, o Janie szczęśliwy!

Jakie czynił odwagi i tu jakie po nim

Syn jego, a kochany ociec twój Hieronim,

Nie zamilczy ich muza swoją pieśnią, ani

Dokąd stoi świat niski, będą zapomniani;

Gdyż sława bohatyrska z ich czystymi ciały

W grobie się nie zawarła: będą wiekowały

Ich szczęśliwe urobki, póki rzeki w morze

Płyną, póki człek ziemię dla żywiołu2951 orze,

Póki zima za latem, noc za dniem w kolei,

Póty ich stawać będzie w piersiach ludzkich dziei.

Będą je sobie późni przez ręce prawnucy

Podawać, psi zazdrością spasą się i krucy,

Nie oschną jej z gorzkich łez już wygniłe ślepie,

Blada jako mokły śledź, sucha, równa szczepie;

Bo jej odrastające sęp z Awernu2952 płuca

W nieszczerym ścierwie targa i na dwór wyrzuca.

W takiej męce Tityus do skały przykuty.

Przebóg, dosyć ma zazdrość, zazdroszcząc pokuty!

Niezwykłym to uraża ludzkie uszy echem,

Żeby grzech był pokutą, a pokuta grzechem;

Niechże się tam już sama żwa2953, je, kłuje, kąsa,

Niech szczerą ssie truciznę z odartego wąsa.

Ale twojego domu starożyta cnota

Jako się mur miedziany drewnianego młota,

Ognia złoto prawdziwe, skała wiatru boi,

Lew psa, much zasklepiony żółw w skorupie swojéj,

Tak dba i ta na zazdrość: chociaż za nią cwałem

Stopa w stopę, jako cień, suwa się za ciałem

I rychlej kieł w swych piersiach jadowity zroni,

Niż zaszkodzi, chociaż ją do upaści goni.

Czas, który i na świecie i po śmierci płaci,

Odkryje wszytkich rzeczy ukryte postaci.

Kiedyż tedyż i z grobu, jeśli nie w żywocie,

Skrzywdzonej od zazdrości tryumfować cnocie,

Która chociaż na ziemi przegra (bo tym władnie

Fortuna), przecie zazdrość na koniec upadnie;

A. w ostatku do nieba rekurs2954, gdzie przed sędziem

Mądrym więcej fortunie kłaniać się nie będziem.

Tam bez farby przyznają, co należy komu,

Kto pochwały, kto godzien za swe złości sromu.

Pełno przykładów, że tych, którzy dobrym szkodzą,

Psi złe kości ze ścierwu na koniec ogłodzą2955.

I onych faworytów, którzy pańskie uszy

Posiedli, wlókł za nogi kat koło ratuszy.

Na cóż tu Plaucyjanów, Sejanów i owych

Wspominać Eutropich Arkadyjuszowych,

Wiecznej świata zarazy? I są, i bywali

W naszej Polszcze, co nad się cnotliwszych psowali,

Których mi się dla synów wymieniać nie godzi,

Choć ci nigdy sokoła sowa nie urodzi!

Na cóż mi, z drugą stronę, wyliczać tu starych

Kamillów, Scypionów, Narsetów, Belzarych,

Którzy, acz się zazdrości żyjąc nie oparli,

Wżdy2956 ich imię wiekuje2957, choć dawno pomarli.

Przebóg: jeśli na wszytkie świata strony cztery,

Tedy w Polszcze o takie nie trudno martery2958!

Skorośmy też przejęli coś Machiawela2959.

Że jednego na przykład wymienię z tak wiela:

Ojca pana naszego, po którego zgonie2960

Posadził Bóg na złotym jego syna tronie.

Piękna cnoty zapłata, z ciężkim oczu bólem

Zazdrości: ociec — w niebie, syn — na ziemi królem!

Tak, tak myto cnotliwych z przydatkiem poścignie,

A zły się jako w chmurze błyskawica mignie!

Więc, mój drogi starosto, mając w przedzie dziady,

Gdyśmy na ten wiek padli, gdzie serce przykłady

Stwierdzać trzeba do cnoty, mając w herbie Strzemię,

Stój w nim i wytrzymaj złej inwidyi2961 brzemię.

Masz trzech stryjów abrysy2962: Marsem także i ci

A rycerską w ojczyźnie cnotą znamienici.

Ta jedna w Polszcze płaci, bo wszyscy trzej razem

Dali się w polu z baszą obaczyć Abazem2963.

Widział ich twardy Smoleńsk2964, gdy pod jego mury

Gęste bojar2965 moskiewskich rozbijali chmury.

Z których Andrzej, niezwykłej młodzieniec urody,

W samym szańcu moskiewskim dostał Wsiewołody,

Chłopa rzekłbyś, że obrzym, że wstał z martwych znowu

Polifem; wielce był król z takiego obłowu

Wesołym; już Szehiny, już gardzi Prozory,

Kiedy widzi tak mężne w swym wojsku Hektory;

Bo ledwie nie w godzinę, drugi Lipski Jerzy

Moskiewską mu pod nogi chorągiew rozszerzy,

A że łba przy niej kornet2966 zbył, świadczyło drzewce

W rumianej uszargane z tuleją2967 polewce.

Lecz to jeszcze nie za nas i ci to niech piszą,

Którzy z grobów sarmackich bohatyrów krzészą,

A sławę nieśmiertelną przez swoje papiéry

Dają światu, dźwięki jej mieszając w zefiry.

Tu mi Jerzego znowu, lecz nie z takim gustem,

Wspomnieć, łzą napoiwszy a nie inkaustem2968

Smutne pióro, przychodzi. Twój-to był stryjeczny,

Znać, że się Lipskim rodził, tak mężny, tak grzeczny!

Widział go wódz, widziało wojsko, widział i ja,

Gdy się spolna nad nami chorągiew rozwija;

Kiedy w śmierci trwalszego szukając żywota,

Gdziekolwiek szczęście do niej otworzyło wrota,

Żywym sercem rycerskim — bo pewnie nie musem —

Jako on Kokles rzymski z mężnym Kurcyjusem,

Z których tamten do Tybru, ten w pełną trucizny

Przepaść skoczył odważnie, dla miłej ojczyzny;

Jako trzech Decyjusów: dziad z wnukiem i z synem;

Z Scewolą, który rękę spalił przed kominem —

Z tymi i których tylko dawne liczą wieki,

Lubo drzewcem kozackie rozrywać pasieki2969,

Lubo miasta szturmem brać, lubo ich ostrowy2970,

Do wszytkiego ochoczy, na wszytko gotowy;

Dopieroż jeśli dala okazyja pole,

Nie tak mleko wężowi, nie tak miód mił pczole,

Nie tak upatrzonego chciwy łowiec kota2971

Lubi, jaka w nim była do harców ochota.

Komu dostać języka śród ordy, śród kosza,

Co mu kraść przyznawała ćwiczona Wołosza.

Jemu tylo z natury serce dało męstwa,

Że go żadna pogaństwa nie straszyła gęstwa!

Ze jako głodny orzeł między dropie wpada,

Grzywacza2972 bierze jastrząb z największego stada,

Ksiądz bezpiecznie brakuje w polu cudze kopy,

Tak on brał z ich szeregów podobniejsze chłopy!

Świadczy Zbaraż, wieczysta cnoty polskiej próba,

Gdzie han krymski z Chmielnickim sprzysiągszy się oba

Niezliczonym garść naszych zastępem osuli2973,

Że z nieba tylko pomoc w takiej cieśni czuli,

Skąd im Bóg (bo prze zazdrość u króla kredytu

Nie miał) Wiśniowieckiego posłał dla zaszczytu2974.

Ten sam wojsku świat widzieć, ten dał we złe razy

Tak sromotnej ojczyźnie uchronić się zmazy;

Gdy rozpaczą i głodem na poły pomarli,

W tym jednym żyli i w tym jednym się oparli.

Niech się Sagunt nie równa i Ostenda z swojém

Oblężeniem, bo to met2975 da pewnie oboim;

Tej morze, tamtego mur wyniesiony z cegły

Bronił; a naszych trzykroć sto tysięcy zbiegły

W szczerym polu dziesiątek, aże Bóg złe rady

Zawstydziwszy, sam wystąpił między one zwady.

Tam się Lipski wyznaczył sercem prawie żywym,

Z bliska szablą, z daleka, kiedy łukiem krzywym

Gdzie tylko lub kozaka lub ordyńca zoczył,

Hustem2976 nieprzyjacielską posokę wytoczył,

I sam razów poczciwych ukazował piątna,

Czego mu zazdrość ująć nie może pokątna.

Batów2977 go zjadł nieszczęsny, kędy bez przykładu

Do tak wściekłego przyszedł nieprzyjaciel jadu:

Nie z konia, nie przy broni, nie w bitwie, nie w szyku,

Ale więźniów niestotyż naszych rzezał w łyku!

O! jako krwie szlachetnej lało się tam wiele,

Że jej zażył Nuradyn na miejscu kąpiele,

Wziąwszy od Chmielnickiego sowite okupy,

Po brzuch konia ubroczył, tratujący trupy.

Tam kwiat wojska naszego ginie i z hetmany,

Jako od Hannibala Rzymianie pod Kanny,

Zgoła z kilku tysięcy kilkadziesiąt — i to

Siła-m rzekł — uszło przecie, których nie pobito.

Mógł ci i on ujść z tymi, lecz wolał mogiły

Podnieść, niżli poganom pokazować tyły!

O nierządzie szkarady! O niesprawo sroga!

Którą że dotąd stoim, bać się też dla Boga!

Byśmy nią nie zginęli, jako stara pieje

Przypowieść, z czego się świat nie od rzeczy śmieje.

Żyje Andrzej, brat jego2978, który tej rubieży2979

Szczęściem uszedł: bo gdy to, co matce należy

Od cnotliwego syna, oddamy jej w długu,

Wracamy się ziemianie do onego pługu,

Przy którym jest też miejsce poczciwszej zabawce,

Przyszłym czasom swej sławy gotować poprawce.

Aleć by mi tu pierwej papieru nie stało,

By się wszytkich żołnierzów z domu twego miało

Wyliczać, którzy i dziś trybem wielkich przodków

Robiąc na dobre imię, nie zbierają podków,

Dosyć mają zasłużyć, a głosem swobodnym,

Gdy drudzy biorą, wyrzec: i jam tego godnym!

Co dotąd przed dobrtmi chwytali legarci2980,

Leda kondys2981 ci porwie, gdy obrócą charci

Wiem ja, że nie bez wstydu z strony to obojej

Tak w oczy chwalić, jako słuchać chwały swojej,

Aleć mnie miłość moja, ciebie niech odwstydzi

Prawda; gdyć to przyznaję, co świat w tobie widzi;

Chyba jeśli kto ślepy albo będzie głuchy

Lub domator: bo świata odsądzam piecuchy

Komu oczy cebulą zazdrość opaskudzi,

Słońca widzieć nie może, a ma widzieć ludzi?

Skoro z cieniów domowych wyszedłeś, najpierwéj

Udałeś się do dworu sarmackiej Minerwy,

Która, już to w Koronie wiek dochodzi trzeci,

Jako piersiami karmi swych patronów dzieci.

Gdzie kto się czemu święci, w takiej też doktrynie

Ćwiczy: szlachcic, byle się przedać po łacinie

Nie dał, byle rozumiał w kościele i w grodzie,

(Krzywda — cudzym językiem w swym mówić narodzie),

Byle umiał Tacyta zażyć z Cyceronem,

A Seneki do tego, dosyć jest uczonym.

Twa, Jagiełło, pamiątka, tyś w mieście stołecznym

Państw Lechowych ją stwierdził przywilejem wiecznym

Twój pegaz na Wawelu ten stok2982, który płynie

Na wszytek siódmy tryjon2983 — gdzie polskie boginie

Z Apollinem mieszkają — swym kopytem kował,

I będzie z Helikońskim jednako wiekował.

Gdzie niedługo mieszkawrszy — na szczęściu w tej mierze

Należy; więcej za rok u tych dziewek bierze

Niżli za dziesięć drugi (nie kochają muzy

Takiego, co zmysł tępy i rozum ma guzy2984) —

Wyszedłeś i kochanych rodziców za nogi

Obłapiasz, którym żaden koszt nie był tak drogi,

Żebyś nim świat zwiedziwszy płynął i za morze,

A potem na królewskim zabawił się dworze.

Mierział2985 cię dwór natenczas i nie bez przyczyny,

Pełen włoskiej, hiszpańskiej, niemieckiej faryny2986,

Zazdrości, ambicyi: a za rządem czepców

Najobfitsze jest żniwo płotków i pochlebców.

Do wojska cię Mars ciągnie, jako knieja zwierza,

Chocieś wzrostem i laty nie doszedł żołnierza,

Koń cię woła chodziwy2987 i tarcz kuta w Lemnie.

Wsiadaj! Bo jako Tetys2988 wymyśla daremnie

Z Achillesem, zaniosszy małego we śpiączki

Do Chirona, uchodząc trojańskiej mierziączki2989;

Już go w Styksie, nieboga, już w Kocycie kąpie

Dla rany, już go stroi w białogłowskie strząpie2990;

Darmo: bo kto do czego z natury się bierze,

Pewnie się nie zatai ani w fraucymerze2991.

Tak i ciebie, Janie mój! drogiej rodzicielki

Scedzone do ostatniej smutne łzy kropelki

Nie strzymają: że skoroć Bellona potuszy2992,

Jako orzeł, choć jeszcze nie dobrze zasuszy2993,

Lekkim ufa Eurom2994 i z gniazda się puszcza,

Kiedy go bystra młodość do łowu poduszcza.

Tameś szedł2995, kędy na kieł wziąwszy Rusin gruby2996,

Zniosszy naszych kilkakroć, do tej przyszedł chluby,

Że się księstwem oderznąć od Korony śmiele

Odważył, panów miawszy za nieprzyjaciele;

Kędy chłop nałożony cepom, pługu, bronie,

Zwątpiwszy za niecnoty swoje o pardonie2997,

Do tej przyszedł rozpaczy, woli, niźli robić

Pługiem albo cepami, dać się śmierci dobić!

Najgorsza z takim wojna, który za swe zbrodnie

Żyć nie może, bić może: takiemu śmierć słodnie,

Taki na cudzy żywot tym bezpieczniej jedzie,

Gdy się przy swym jako kot opiera na ledzie2998.

Dobrześ, zacny starosto, rodzicom swym wróżył:

Boś się tam stokroć więcej królowi przysłużył

A ojczyźnie tysiąckroć, niż bawiąc się dworem;

Coć z wieczną sławą, z wiecznym przyznawał honorem,

On Potocki, szedziwem ozdobiony latem2999,

Przed panem męstwo twoje chwaląc i senatem.

Dopieroż kiedy nowa ze Szwecyi burza

Wszytkę nasze Koronę w odmęcie ponurza:

Kraków wzięty; Kazimierz pomknął gdzieś ku Śląsku;

I wojsko i hetmani w spólnym obowiązku

Dają się Gustawowi, tak srogim hałasem

Przestraszeni; poczty swe piszą przed Duglasem3000;

Zatkajcież teraz psiną3001 poradnicy ucho,

Coście wtenczas nosili za Szwedkami rucho3002!

Dzisieście najgrzeczniejszy i pierwszy do misy,

A przed łaty łupiono z skóry takie lisy! —

Kiedy mówię Kozacy, Orda, Moskwa, Szwedzi,

Multan, Węgrzyn, Wołoszyn, wszytko się to scedzi,

Właśnie jakby na zmowie, do Polski niebogi,

Krwią naszą zalewając wzniecone pożogi:

Wtenczas cię było widzieć, gdyś w rozruchy one

Z bracią swą zatrzymywał rzeczy już zgubione,

I będąc w ośminastem wieku swego lecie,

Piastowałeś w tak ludnym buzdygan3003 powiecie.

Po te, po te, że sami pochwalim się, kresy

Wszytkich szwedzkich tryumfów stanęły progresy.

Skoro Forgiel spadł z Sącza, jako z wiersze3004 żaba,

Już się on nie śmie kusić, już go nie nagaba:

Obmierzło mu Podgórze, gdzie pierwszymi między

Dał się cny Lipski poznać sowicie tej nędzy.

O jako wiele razy w twoich cię wsiach macał!

Jak wiele razy głowę twą złotem przepłacał!

Na wszytkie twe popasy, na wszytkie noclegi,

Wyprawował po tobie nieznajome szpiegi!

Dał Bóg, że przeoczywszy one wszytkie sidła,

Rzezałeś ich jakoby na ofiarę bydła.

Co stary słysząc tatuś znowu się odmładzał,

Jakoby go na konia tureckiego wsadzał,

Jakoby mu Bóg wieku z przeszłych lat przylewał,

Gdy w synu widzi serce, które i on miewał.

Tak zgrzybiały Pryjamus w sławnej wojnie onéj

Widząc mężne Hektory, bitne Sarpedony,

Marsowate Troile, waleczne Deifeby,

Ciężkich łupy greckimi wracając z potrzeby3005,

Karmił serce pociechą cały lat dziesiątek;

Aleć się minął z końcem niestotyż początek!

Kto by był rzekł, mój zacny starosto, w tym czasie,

Kiedy wojną gorzała w straszliwym hałasie,

Kiedy byś w niej wolnego nie namacał kąta,

Że się z tak złych terminów Korona wypląta?

Wziął Rusin Ukrainę, Tatarzyn się weprze

W Podole, Moskwa w całą Litwę i Zadnieprze;

Węgrzyna nam w Podgórze wrzuciły pokusy3006;

Zażął3007 Szwed Wielkąpolskę, Brandeburczyk Prusy;

Niemiec przypadł do ziemie, jako wilk na jagnię;

Już mu się blejwas3008 przejadł, pewnie soli pragnie;

Jakoż miało-li by przyść do tej szarpaniny,

Woli to zjeść z onym psem, co ma porwać iny.

Pełne były Polaków Węgry, Śląska, Spisze;

Drudzy ledwo się w dziury nie grzebali mysze.

Nie ujżrałeś granduków3009, nie uświadczył hrabi;

Drobiaszczek tylko serce a cnota ochabi3010,

Którzy żadnych nie mając droższych depozytów,

Te dla miłej ojczyzny odważą zaszczytów3011.

Łaska Boga naszego i wszech rzeczy sprawce

Na tej nas przez dwie lecie potrzymawszy ławce,

Wykurzy ten gad z Polski i za taką chłostą

Da, że się nasze członki w jedno ciało zrostą3012:

Bo musi z poczciwością każdy wrócić cudze.

Ty bywszy na braterskiej przez ten czas usłudze,

Skoro Kraków odbierzem a wojna przecichnie,

Skoro duszą Rakocy z szwedzkim królem kichnie3013,

Bieżałeś w Ukrainę, kędy Mars zapraszał

Do roboty, gdzie Moskwę z buntowniki płaszał.

Tamtać ma za swe, chociaż z naszą szkodą, a ci

Dotąd się przetwarzają w rozliczne postaci:

To na dół, to do góry, w prawo, w lewo kręcą;

W jarzmo nie chcą; bo gdy się wróble w proso wnęcą,

Niech gwiżdże, niechaj ciska, niech stawia straszydła

Gospodarz, przecie oślep polecą do żydła3014.

I ci przez lat dwadzieścia zakusiwszy lubéj

Wolności, nie zaraz się dadzą wprawić w kluby3015.

Nie stoi Ukraina wszytka części setnej,

Có się dla niej krwie polskiej wylało szlachetnej.

Taką miał Rzym Kartagę (i póki jej z gruntu

Nie wyrżnął, co rok krwią swą przypłacił ich buntu).

I Żydzi Filistynów, jako wesz w kołnierzu,

Jako bicz: jeśli kiedy przeciwko przymierzu

Wystąpili boskiemu, brali nim po grzbiecie

A nam Ruś nie da siedzieć w pokoju na świecie

I czekać tylko, jeśli pozwolą niebiosy,

Rychło nam ten mól3016 Turka przywabi na włosy.

Już nie ma co brać orda jeśli chce obłowu,

Musi siągać, jakoż też siąga aż ku Lwowu.

Tameś znowu lat kilka, mój kochany Janie,

Strawił, dokąd łaskawej zdało się Junonie3017,

W trwalszy cię włożyć zakon3018, który Bóg sam w raju

Pisał pierwszym rodzicom ludzkiego rodzaju.

Jużeś się też krwie nalał, jużeś zemścił braci

Rycersko, w tamtej świata zgubionych połaci;

Jużeś wieku ubliżył, już nadtyrał zdrowia,

Krzepło3019 jedząc, sypiając dotąd bez wezgłowia.

Czas by zdjąć twardy kirys i gięte kolczugi3020,

Dosyć w sagu3021, już by też w todze swe posługi

Drogiej czynić ojczyźnie: i nie byłeś sprzeczny,

Aleś szedł, kędy cię los prowadził przedwieczny.

Nie przetoś się odmienił: nie zaraz od boku

Broń ci wzięła Dianna, bo nie wyszło roku,

Gdyś znowu z rozkazania szlachty braciej swojéj

Wziął chorągiew i służbę przypowiedział zbroi,

Którą już kilkanaście — o jak prędko lecą —

Lat piastujesz z zupełną wszytkich kontentecą3022.

Szczerość, prawda a ludzkość do miłości stopnie;

Frantostwem3023 niedługo trwa, jeśli jej kto dopnie.

Niechaj uwija słowa i w koncept się sadzi,

Znamy ziółko pokrzywkę: piękna, ale zdradzi.

Lecz co dobre, to rzadkie; jeśli wierzyć chcecie,

Nic rzadszego nad człeka szczerego na świecie,

Co w przyjaźni statkuje, ani stawia w karty

Wiary swej; nieprzyjaciel komu, wtąż3024 otwarty;

Dołków nie kopie, ale staropolskim śladem

Cnotą swoją uróść chce, nie cudzym upadem.

Krotce mówiąc, co wiary przyjaźni, sumnienia

Nie wiąże do fortuny, która się odmienia,

Ani z chameleontem3025 jaką barwę zoczy,

W taką się w oka mgnieniu sukienkę obłoczy3026.

Nie tknęło ciebie złoto ani obietnice,

Co ludzi, jako szwiec but, wywraca na nice;

Nie zwabiły honory ani przywileje

I odęte solnymi górami nadzieje3027.

Czego że były przez się twoje godne cnoty,

Za toś nie chciał wolności przecyganiać złotéj,

Acz to kupca nalazło, który niechaj krasi

Swe zdrady, jak chce; kąsa pies, chociaż się łasi.

Bo gdzie pieniądz raz wiarę, gdzie raz cnotę złomie3028,

Już na wieki kaleką, już do śmierci chromie3029.

Komu raz psia mamona serce scudzołoży,

Nie wierz, choć się przysięga, klnie, płacze i boży!

Rychlej panna poścignie straconego wieńca,

Niż kredytu u ludzi taki obojeńca3030,

Chociaż gładką wymową swe fałsze przymuśnie.

Tobie nikt, cny starosto, oka nie zapluśnie.

Nigdyś braciej nie zdradzał, wspaniałymi duchy

Wszytko depcąc i złote pod cnotą łańcuchy.

Nie brałeś na ujęcie aniś swoim winem

Kupczył szlachtą; nie wiedział, choć z świętym Marcinem

Dlaczegoś płaszcz ten rzezał rodziców swych zbioru,

Jednym celem ludzkości a braciej faworu,

Któregoś z łaski bożej pełen, choć bez chluby

Nie mogła ambicyja w cię znaleźć skałuby3031;

Chociaż cię z tym szukano, na cóż siła mówić?

W domuś miał, co drugiemu z pracą przyszło łowić.

Stąd cię posłem na sejmy, stąd z naszego koła

Funkcyja cię na sędztwo trybunalskie woła.

Niech Lublin i Warszawa tobie będą świadki,

Że im to śliższy stopień, tym człek na nim rzadki

Bez swego interesu i jakiej prywaty.

Trzebać cnoty na posły i na deputaty!

Pewnieć jej tu, chociaż się od zazdrości wściecze,

Język nieprzyjacielski nigdy nie uwlecze3032.

Nie strzegłeś drzwi królewskich, nie wytykał głowy,

Wszytko będąc dla wziątku obiecać gotowy.

Nie zdradził województwa dla żadnej otuchy,

Anić też koło uszu świszczały obuchy:

Gdzie dobrych należyte w Proszowicach dzięki,

Zdrajców taka cześć czeka, takowe niewdzięki,

Którzy wszytko dla prywat zarzucą w pomietle3033.

A ona instrukcja w pleśni kędy zetle.

Więc w trybunale, kędyś naszym siedział sędzią ,

Żadne cię korrupcyje nie uniosły piędzią

Od świętej justycyi3034, a na miejscu oném

Radbyś był wszytkim oraz sędzią i patronem,

A zwłaszcza województwa tutecznego braci:

Bogdaj3035 tacy bywali zawsze deputaci!

Z jakim kosztem i z jakim wszytkich nas honorem,

Chociażeś żebrząc próżnym nie wytrząsał worem,

Nie wziąwszy i szeląga na to jako drudzy;

Przyznając to, co kuchnie pilnowali cudzéj,

Którzy cudzymi latać nawyknąwszy piórki,

Teraz swych dobrodziejów kąsają z jaszczurki.

Jeszczeż nie tu stanęła miłość braciej twojej,

Acz ci się nic krom dobrej sławy nie okroi:

Według świeżo w Koronie uchwalonej fozy3036,

Kiedy co ćwierć Marsowe nawiedzasz obozy,

Popisując żołnierzów, których do nas myto

Naznaczone, i wszytkim płacisz należyto.

Tam gdy inszych województw komisarze piszą,

Pewnie się w obóz i ty nie wewleczesz myszą,

Najpierwszej ziemie szafarz: coć z ozdobą naszą

Przyzna wojsko, że nie ślesz po bazarach z flaszą;

Nie patrzysz, gdzie się kurzy, gdzie mocno korzenią,

Rychło cię pośle hetman prosić na pieczenią.

Pod opończą3037 nie jadasz, lecz na sławę braci

Pełen twej cześci obóz: niech tak każdy traci!

Nie żebrzesz workowego. Jeśli żołnierzowi

Nie dasz, pewnie nie weźmiesz: niech się tak obłowi

Każdy na województwie! wszakeś jeszcze wioski

Nie kupił, przestawając w cnocie na ojcoskiej.

A kto w bratniej usłudze upatruje zysku,

Nie workowe, od rożna brałby i półmisku.

Bogdajżeś w niej długo żył, bogdaj ci ta cnota

Sprowadziła w zacny dom wszytkie twoje wota!

Niechaj cię Bóg, niechaj cię święta jego matka,

Której służysz, do dni twych piastuje ostatka!

Niechaj cię Pan ukocha; niechaj ci Ojczyzna

Krwawe prace, niech miłość przeciw sobie przyzna!

Bogdaj w sławie, na którąś od dzieciństwa robił,

I w braterskiej miłości, w którąś się sposobił,

Pełen wieku od późnej starości się zgarbił,

Zostawiwszy to, coś tu w ludzkich piersiach skarbił,

Synom synów swych: późne ujźrawszy plaskury3038,

Poszedł, gdzie idą z ziemie święte kreatury.

A zazdrość niech się w język kąsa jadowita,

Która serce zębami padalczymi chwyta.

Tegoć szczerze, bo ociec kochający życzy,

Co w tobie wszytko szczęście za swe własne liczy3039.

Przypisy:

1. hołdownik — lennik. [przypis edytorski]

2. hospodarstwo — księstwo (zazwyczaj mołdawskie lub wołoskie). [przypis edytorski]

3. bojar — szlachcic ruski, rosyjski lub wołoski. [przypis edytorski]

4. Mohiłowie — ród mołdawski, w XVI i XVII w. panujący w tym kraju przy wsparciu Polski; z rodu tego pochodził też metropolita kijowski, Piotr Mohyła, przez prawosławnych uznany za świętego. [przypis edytorski]

5. Osman II (1604–1622) — sułtan w latach 1618–1622, zginął w wyniku buntu janczarów, których prześladował, uważając ich za winnych klęski w wojnie z Polską. [przypis edytorski]

6. bitwa pod Cecorą — stoczona we wrześniu 1620 r., zakończyła się klęską wojsk polskich, a podczas odwrotu, po rozbiciu przez Turków taboru, zginął hetman Stanisław Żółkiewski. [przypis edytorski]

7. wcale (daw.) — całkiem. [przypis edytorski]

8. janczarzy — wyborowa piechota turecka (pierwotnie gwardia przyboczna sułtana), formowana z dzieci chrześcijańskich, od młodego wieku przyuczanych do walki. [przypis edytorski]

9. tuszyć (daw.) — mieć nadzieję. [przypis edytorski]

10. nie dostawać (daw.) — brakować. [przypis edytorski]

11. Chodkiewicz, Jan Karol (1560–1621) — wybitny dowódca wojskowy, hetman wielki litewski od 1605. [przypis edytorski]

12. Radziwiłł, Krzysztof (1585–1640) — magnat, różnowierca, dowódca wojskowy; wspomniana obrona Inflant była jego pierwszą samodzielną misją. [przypis edytorski]

13. Sobieski, Jakub (1590–1646) — magnat, polityk, dowódca wojskowy i pamiętnikarz; Transakcya wojny chocimskiej w dużej mierze opera się na jego relacji. [przypis edytorski]

14. Borodawka, Jacko Nerodycz (zm. 1621) — hetman kozacki od 1619. [przypis edytorski]

15. Sahajdaczny, Jan, właśc. Konaszewicz-Sahajdaczny, Piotr (1570–1622) — hetman Kozaków regestrowych, brał udział w wielu wojnach po stronie polskiej, zmarł z ran po wyprawie chocimskiej. [przypis edytorski]

16. Betlen Gabor (1580-1629) — krótkotrwały król Węgier (1621–1622), przeciwnik Habsburgów i przywódca powstania przeciw nim. [przypis edytorski]

17. Ferdynand II Habsburg (1578–1637) — król Czech i Węgier, cesarz niemiecki od 1619. [przypis edytorski]

18. Gracjan — właśc. Kacper Grazziani, hospodar mołdawski, zm. 1620; w istocie był pochodzenia chorwackiego. [przypis edytorski]

19. Stefan Tomşa II — hospodar mołdawski w okresie 1611–1615 i 1621–1623. [przypis edytorski]

20. Raduł, właśc. Radu Mihnea (1586–1626) — hospodar mołdawski w latach 1616-1619 i 1623-1626, którą to władzę sprawował z ramienia Turcji na przemian z hospodarstwem wołoskim. [przypis edytorski]

21. Jassy — stolica Mołdawii, obecnie w Rumunii. [przypis edytorski]

22. mirza — tytuł szlachecki, książęcy bądź honorowy w krajach islamskich. [przypis edytorski]

23. Kantymir (zm. 1637) — polityk i dowódca tatarski, walczył przeciw Polakom m.in. pod Cecorą i pod Chocimiem. [przypis edytorski]

24. Samego przebiegu czterotygodniowych walk nie zamierzamy przedstawiać — Por. Józef Tretiak, Historia wojny chocimskiej, Kraków 1921 (Biblioteka historyczna krakowskiej sp. wyd.). [przypis edytorski]

25. wezyr — najważniejszy urzędnik dworu tureckiego, pośrednik w kontaktach między sułtanem a poddanymi. [przypis edytorski]

26. Ohrili Hüseyin Pasza — wezyr od marca do września 1621, z pochodzenia Albańczyk. [przypis edytorski]

27. Dilaver Pasza — wezyr w okresie od 17 września 1621 do 20 maja 1622, zginął wraz z Osmanem II w wyniku buntu janczarów. [przypis edytorski]

28. ajent — tu: przedstawiciel. [przypis edytorski]

29. podle (daw.) — obok. [przypis edytorski]

30. naumachia (z gr.) — bitwa morska (sic!). [przypis edytorski]

31. Te Deum (łac.) — początek psalmu „Ciebie, Boże, wysławiamy”, zwyczajowo śpiewanego w podzięce za zwycięstwo. [przypis edytorski]

32. Żadnego związku nie ma również kronika Wacława Potockiego z Osmanem Jana Gundulicia — Najsłynniejszemu utworowi najznakomitszego pieśniarza dubrownickiego (raguzyjskiego) należy się krótka wzmianka. Jan Gundulić (a. Gondola, 1589–1638) zamierzał jeszcze w r. 1620 przełożyć Jerozolimę Tassa i poświęcić ją Zygmuntowi III; porzucił jednak zamiar zupełnie, może gdy się dowiedział o polskim jej przekładzie z r. 1618, i pierwsze dwie pieśni przekładu Jerozolimy, powtórzone w świeżym wydaniu dzieł Gunduliciowych Kórblera (Zagrzeb 1919 w dodatku), nie są wcale jego pióra. Zamiast przekładu stworzył Osmana w dwudziestu pieśniach (14 i 15 nie napisał, przeszkodziła mu śmierć). Na Osmana złożyły się dwa dzieła: jedno (pieśń pierwsza i druga oraz od szesnastej do końca) opowiadało wiernie wedle historii, niemal bez wymysłów poetyckich, zamiar Osmana zniesienia janczarów, ich rokosz i śmierć Osmana. Drugie, pieśni od trzeciej do piętnastej, jest romansową bajędą o Koreckim, Władysławie, Osmanie, o ich żonach i kochankach, o amazonkach i pasterkach, z najzupełniejszą pogardą wszelkiego prawdopodobieństwa: chocimskie walki widzimy na obrazach, rozwieszonych w królewskiej galerii obrazów warszawskiej, gdy je poseł turecki Ali pasza ogląda; pomysł równie niedorzeczny jak owe posągi królów polskich służące do powieści o dawnych dziejach polskich. Gundulić nie był epikiem — był lirykiem; Osman wypadł też jako epopeja wcale słabo (obie jego części nie są stopione jednolicie), ale odznacza się pysznym językiem i najszerszym ujęciem przedmiotu oraz licznymi pięknymi, acz zupełnie zmyślonymi epizodami w stylu Tassa i Włochów. [przypis edytorski]

33. żeśmy palili księgi owe Twardowskiego o ich ekspedycjach napisane — Kronika wierszowana S. Twardowskiego Władysław Czwarty (1649), na skargę posłów moskiewskich, że obrażała honor Moskwy i carski, uległa częściowemu zniszczeniu; pro forma spalono z niej coś niecoś dla zaspokojenia niesłusznych żądań poselskich. Wraca jednak nieraz Potocki do tego ataku i ubolewa nad losem, co w tak poniżający sposób nagrodził trudy Twardowskiego. [przypis edytorski]

34. interregnum (łac.) — bezkrólewie. [przypis edytorski]

35. romansze — Drukujemy romansze, na podstawie rękopisu z XVIII wieku, niewykluczone jednakże, iż w oryginale (w autografie odpowiednie karty sa wydarte) Potocki pisał: romanie, słowa bowiem romans wiek XVIII nie znał; dopiero w drugiej połowie XVIII w. się zjawiło. I Lubomirski mówi o romaniach, nie o romansach, jak Linde mylnie przepisał. [przypis edytorski]

36. znachodzić — dziś: znajdować. [przypis edytorski]

37. najobskurniejszy — tu: najmniej znany. [przypis edytorski]

38. giaur — niewierny, nie-muzułmanin. [przypis edytorski]

39. najbardziej katolickie dzieło Potockiego — poeta pierwotnie wyznawał arianizm, którego się wyrzekł, by nie być zmuszonym do emigracji. [przypis edytorski]

40. Maro — przydomek rzymskiego poety Wergiliusza. [przypis edytorski]

41. impreza (daw., z wł.) — przedsięwzięcie. [przypis edytorski]

42. inglorius (łac.) — niesławny. [przypis edytorski]

43. diariusz (daw.) — dziennik. [przypis edytorski]

44. durny — tu: szalony. [przypis redakcyjny]

45. propozyt (daw.) — zamiar. [przypis redakcyjny]

46. szkarady — szkaradny. [przypis redakcyjny]

47. mir — pokój. [przypis redakcyjny]

48. haracz — danina. [przypis redakcyjny]

49. mdły (daw.) — słaby. [przypis edytorski]

50. Co się mścisz nad ostatnim tego domu węgłem,/ Gdzie kto usty przysięga sercem nieprzysięgłem — — podobnie niżej, X 516. [przypis edytorski]

51. wdzięka (daw.) — ozdoba, chwała. [przypis redakcyjny]

52. na nice (daw.) — na podszewkę, na opak. [przypis edytorski]

53. impreza — przedsięwzięcie. [przypis redakcyjny]

54. gadzina (daw.) — robactwo a. małe zwierzęta. [przypis redakcyjny]

55. Sennacheryb (bibl.) — wojsko Sennacheryba pobił anioł Pański (185, padło w nocy, król uszedł, wedle Ks. Król. IV, 19). [przypis edytorski]

56. Nabuchodonozor — Nabuchodonozor żarł jak wół trawę (kara za bluźnierstwo, wedle Daniela rozdz. 7). [przypis edytorski]

57. Jahel (bibl.) — zabiła wodza Sisarę, wbiwszy mu gwóźdź w skronie (Ks. Sędz. 4). [przypis edytorski]

58. żgać (daw.) — kłuć. [przypis edytorski]

59. zażąć (daw.) — zgnieść. [przypis redakcyjny]

60. poty — póty, do tego czasu. [przypis edytorski]

61. wyposażyć — opłacić. [przypis redakcyjny]

62. zmyć bez ługu — daw. przysłowie: oszukać. [przypis redakcyjny]

63. basarunek (z niem. Besserung) — kara sądowa za okaleczenie. [przypis redakcyjny]

64. obierz (daw.) — powróz, łyka, więzy. [przypis redakcyjny]

65. siąga (daw.) — sąg (miara objętości drewna). [przypis redakcyjny]

66. okrom (daw.) — oprócz. [przypis edytorski]

67. przyrodzony (daw.) — tu: naturalny (i dlatego należny). [przypis edytorski]

68. ostręga (daw. a. reg.) — jeżyna. [przypis redakcyjny]

69. śnieć — choroba roślin spowodowana przez grzyba. [przypis edytorski]

70. kostrzewa — rodzaj trawy. [przypis edytorski]

71. znać — tu: wiedzieć. [przypis edytorski]

72. Lacyum — Lacjum, Rzym; tu ze względu na rytm czytamy na trzy sylaby. [przypis edytorski]

73. Saturn — w mitologii rzymskiej bóg rolnictwa, pokonany przez Jowisza. [przypis edytorski]

74. raci — dziś: racice. [przypis edytorski]

75. nos — tu: dziób. [przypis edytorski]

76. u smoku — dziś popr. forma D.lp: u smoka. [przypis edytorski]

77. wżdy (daw.) — przecież. [przypis redakcyjny]

78. stosować — używać. [przypis redakcyjny]

79. impet (daw.) — tu: podnieta. [przypis redakcyjny]

80. bisurmański (daw.) — muzułmański. [przypis edytorski]

81. pojźry (daw. forma trybu rozkazującego) — spójrz. [przypis edytorski]

82. popręg — rzemień podtrzymujący siodło. [przypis edytorski]

83. wiecznieś malowaną zawiązał obręczą — mowa o tęczy. [przypis edytorski]

84. zamkni — tryb rozkazujący, dziś popr.: zamknij. [przypis redakcyjny]

85. cysterny — studnie. [przypis redakcyjny]

86. nowoprzymierny — dotyczący nowego przymierza z Bogiem. [przypis edytorski]

87. poruczyć (daw.) — powierzyć. [przypis edytorski]

88. buje (daw.) — skrzydła. [przypis redakcyjny]

89. bobki — dziś popr. forma N.lp „bobkami”, tj. laurem, wawrzynem. [przypis redakcyjny]

90. Mieczysław — właśc. Mieszko I. [przypis edytorski]

91. mitra — tu: korona. [przypis edytorski]

92. Pogoń — herb Wielkiego Księstwa Litewskiego. [przypis edytorski]

93. Korybut — herb Wiśniowieckich. [przypis edytorski]

94. rodny (daw.) — rodzony. [przypis edytorski]

95. braciej — dziś popr.: braciom. [przypis edytorski]

96. Olgierd (zm. 1377) — wielki książę litewski, syn Giedymina. [przypis edytorski]

97. najjarszy (daw.) — najjaśniejszy. [przypis redakcyjny]

98. wojenny Pegaz — konceptystyczne określenie Pogoni, czyli herbu Litwy. [przypis edytorski]

99. Bellerofon (mit. gr.) — pogromca Pegaza. [przypis edytorski]

100. kopce — granice często dawniej oznaczano usypanymi z ziemi kopcami. [przypis edytorski]

101. krom (daw.) — oprócz. [przypis edytorski]

102. zrzuta (daw.) — ruina. [przypis redakcyjny]

103. w bałtyckich porciech — dziś popr. forma Msc.lm: portach. [przypis edytorski]

104. szkuty — łodzie. [przypis redakcyjny]

105. podkomorzy — wysoki urzędnik dworski, zarządzający dobrami publicznymi. [przypis edytorski]

106. kontentować (daw.) — zadowalać. [przypis edytorski]

107. okół (daw.) — obora, stajnia. [przypis redakcyjny]

108. Azyą — wyraz czytamy na trzy sylaby; dziś popr. forma D.lp: Azję. [przypis edytorski]

109. Łowi ryby, jak stara przypowieść, w odmącie — przysłowie: łowić ryby w mętnej wodzie. [przypis edytorski]

110. włok (daw.) — niewód, sieć na ryby. [przypis redakcyjny]

111. Kandia — dziś Heraklion, największe miasto na Krecie. [przypis edytorski]

112. Tracja — region geograficzny na pograniczu dzisiejszej Bułgarii, Grecji i Turcji. [przypis edytorski]

113. siano wlec przez kogoś — przysłowiowe, o przestrachu. [przypis redakcyjny]

114. liga — związek, sojusz. [przypis redakcyjny]

115. pojedynkiem — w pojedynkę. [przypis edytorski]

116. hustem (z czes.) — gęsto; przez Potockiego pisane mylnie przez ch. [przypis redakcyjny]

117. prowincją — zadanie, obowiązek. [przypis redakcyjny]

118. o wodzie — bo nie pije wina. [przypis redakcyjny]

119. klawa (daw.) — buława. [przypis redakcyjny]

120. lwi łupież — skóra złupiona z lwa. [przypis edytorski]

121. Lerna — błoto, moczary, siedziba Hydry. [przypis redakcyjny]

122. Hannibal Barkas (247 p.n.e.–183 p.n.e) — kartagiński dowódca wojskowy, wsławiony serią ostatecznie przegranych wojen z Rzymem. [przypis edytorski]

123. osiedle — tu: siedlisko. [przypis redakcyjny]

124. stos — tu: niebezpieczeństwo. [przypis redakcyjny]

125. imo — mimo, obok. [przypis redakcyjny]

126. Kampania — region w południowych Włoszech. [przypis edytorski]

127. frymarczyć — tu: odmieniać (zazwyczaj słowo to oznaczało: handlować, kupczyć). [przypis redakcyjny]

128. rochmanny (daw.) — łaskawy. [przypis redakcyjny]

129. propozyt (daw.) — przedsięwzięcie, zadanie. [przypis redakcyjny]

130. sobić (daw.) — sposobić się; por. zasoby. [przypis redakcyjny]

131. wrzeciądze — wrota. [przypis edytorski]

132. gach (daw., gw.) — kochanek. [przypis edytorski]

133. milionami — ze względu na rytm czytamy na pięć sylab: milijonami. [przypis edytorski]

134. rozsuć (daw.) — rozsypać. [przypis redakcyjny]

135. Bellona (mit. rzym.) — bogini wojny, siostra a. żona Marsa. [przypis edytorski]

136. jesny (daw.) — jedzący, pożerający. [przypis redakcyjny]

137. zagrześć (daw.) — zagrzebać, pochować. [przypis redakcyjny]

138. niż — tu: zanim. [przypis edytorski]

139. miasto (daw.) — zamiast. [przypis edytorski]

140. swada — tu: umiejętności mówcy a. pisarza. [przypis redakcyjny]

141. za pierwszymi będzie zbierała podkowy — będzie podążać w ślad za innymi. [przypis edytorski]

142. Samuel ze Skrzypny Twardowski (zm. 1661) — poeta barokowy, autor sielanek, poematów mitologicznych (Nadobna Paskwalina) i historycznych. [przypis edytorski]

143. Prace swojej przed grubym spalonej Moskalem./ I na to-żeś zarobił Władysławie Czwarty?! — Na żądanie moskiewskie spalono w Warszawie r. 1649 epopeję Twardowskiego Władysław IV, król polski i szwedzki, jako ubliżającą Moskwie. [przypis redakcyjny]

144. Maro — właśc. Publius Vergilius Maro, zwykle spolszczany jako Wergiliusz (70 p.n.e.–19 p.n.e.), poeta rzymski, autor m. in. eposu heroicznego Eneida, poematu dydaktycznego o rolnictwie Georgiki i zbioru sielanek Bukoliki. [przypis edytorski]

145. Pierre de Ronsard (1524–1585) — poeta francuskiego renesansu. [przypis edytorski]

146. Momus (mit. gr. i rz.) — bóg kpin, drwin i niezasłużonej krytyki, wg niektórych przekazów wygnany z Olimpu. [przypis edytorski]

147. łony — dziś popr. forma N.lm: łunami. [przypis edytorski]

148. kons (skrócone z łac. consilium) — rada. [przypis redakcyjny]

149. hustem (daw., z czes.) — gęsto. [przypis redakcyjny]

150. Lecz pisze urażony na marmorze rany — przysłowiowe: ryje głęboko w pamięci. [przypis redakcyjny]

151. strefy (daw.) — paski. [przypis redakcyjny]

152. źrały (daw.) — dojrzały. [przypis edytorski]

153. źreć (daw.) — dojrzewać. [przypis edytorski]

154. Doczekawszy Miesiąca, w którym źreją Wiśnie (...) — aluzje do herbów Sobieskiego (Janina) i Wiśniowieckich. [przypis redakcyjny]

155. ciągni — dziś popr. forma 1.os trybu rozkazującego: ciągnij. [przypis edytorski]

156. musat (z tur.) — stal do ostrzenia szabel. [przypis edytorski]

157. łyka — więzy. [przypis edytorski]

158. Paleologowie — dynastia cesarzy bizantyjskich. [przypis edytorski]

159. składać (daw.) — ustępować. [przypis redakcyjny]

160. skotopas (daw.) — pastuch. [przypis redakcyjny]

161. czczy (daw.) — nic nieznaczący. [przypis edytorski]

162. gid (daw.) — robactwo, wszy. [przypis redakcyjny]

163. Kajus — Caius Julius Cezar. [przypis redakcyjny]

164. trzecina (daw.) — jedna trzecia. [przypis edytorski]

165. na czele — na czole. [przypis edytorski]

166. opłotni — sąsiadujący bezpośrednio („o płot”). [przypis edytorski]

167. zawierszyć (daw.) — zakończyć (od: wierzch). [przypis redakcyjny]

168. pakta — śluby, tu: umowa pokojowa. [przypis redakcyjny]

169. zdać się — zraić, zręczyć się; matka króla Michała Wiśniowieckiego była z domu Zamoyska. [przypis redakcyjny]

170. mierzić (daw.) — brzydzić. [przypis edytorski]

171. Warna — bitwa pod Warną (1444), w której zginął król Władysław Warneńczyk. [przypis edytorski]

172. widoczyć (daw.) — świadczyć. [przypis redakcyjny]

173. propozyt (daw.) — zamiar. [przypis redakcyjny]

174. skałuba (daw.) — szczelina. [przypis redakcyjny]

175. turnieja (daw.) — rozruch. [przypis redakcyjny]

176. Snopy — herb Wazów. [przypis redakcyjny]

177. Świat Kuryacyusa widziałby z Horacem — aluzja do rzymskiej legendy o pojedynku między braćmi Horacjuszami a braćmi Kuriacjuszami. [przypis edytorski]

178. przytomność (daw.) — obecność. [przypis edytorski]

179. klawa (daw.) — buława. [przypis redakcyjny]

180. talaga a. telega (daw.) — wóz. [przypis redakcyjny]

181. bachmat — koń tatarski. [przypis redakcyjny]

182. derha — dera, koc. [przypis redakcyjny]

183. ściana — tu: granica. [przypis edytorski]

184. poturnak — poturczeniec. [przypis edytorski]

185. masłok (tur.) — napój odurzający (z bieluniu itp.). [przypis redakcyjny]

186. rabież — grabież, rabunek. [przypis redakcyjny]

187. mskłe... sudna (daw.) — chyże czajki, czółna. [przypis edytorski]

188. dziardyn (daw., z wł.) — ogród. [przypis redakcyjny]

189. pard (daw.) — lampart. [przypis redakcyjny]

190. razem (daw.) — nagle. [przypis redakcyjny]

191. insperacie (z wł.) — niespodzianie. [przypis redakcyjny]

192. korty garda — włoskie corpo (nie corle!) di guardia, odwach, strażnica. [przypis redakcyjny]

193. smok — tu: działo. [przypis edytorski]

194. hodża — kapłan turecki. [przypis redakcyjny]

195. szkarady — dziś popr.: szkaradny. [przypis redakcyjny]

196. kartaona a. kartuna — rodzaj armaty. [przypis redakcyjny]

197. czajka — czółno. [przypis edytorski]

198. mir — pokój. [przypis edytorski]

199. wecować (daw.) — ostrzyć. [przypis redakcyjny]

200. udzielny — samoistny. [przypis redakcyjny]

201. pisać (daw.) — zaciągać się do wojska. [przypis redakcyjny]

202. wróg — tu: los. [przypis redakcyjny]

203. osuć (daw.) — osypać. [przypis redakcyjny]

204. stwierdzić — tu: utwierdzić, umocnić. [przypis edytorski]

205. Jedykuła (tur.) — „Siedem wież”, więzienie. [przypis redakcyjny]

206. grzebień stawiać — wbijać się w dumę. [przypis edytorski]

207. pobocz (daw.) — lejce, cugle. [przypis redakcyjny]

208. ściana — tu: granica. [przypis edytorski]

209. pleszcze — dziś popr.: pluszcze. [przypis redakcyjny]

210. cug — ciąg. [przypis redakcyjny]

211. przynuka (daw., reg.) — zachęta. [przypis redakcyjny]

212. kusza — broń podobna do łuku, zwykle napinana za pomocą korby. [przypis redakcyjny]

213. tuszyć (daw.) — mieć nadzieję. [przypis edytorski]

214. cale (daw.) — całkiem. [przypis edytorski]

215. mieć coś o male (daw.) — lekceważyć coś. [przypis edytorski]

216. chromy — kulawy. [przypis edytorski]

217. hołdownik — lennik. [przypis edytorski]

218. hospodar — książę mołdawski lub wołoski. [przypis edytorski]

219. lecz późno na radę z ratusza — przysłowie: z ratusza wracając, zmądrzeli. [przypis redakcyjny]

220. na trzy sztychy — prawdop.: na głębokość trzech szpadli. [przypis edytorski]

221. Lachesis — jedna z trzech Parek, bogiń snujących i przecinających nić ludzkiego żywota. [przypis redakcyjny]

222. wendeta (daw., z wł.) — targ. [przypis redakcyjny]

223. legart (daw.) — leń. [przypis redakcyjny]

224. pasorzyt — dawna pisownia, pochodząca od słowa „rzyć”, oznaczającego tyłek. [przypis edytorski]

225. grubarz (daw.) — grabarz. [przypis redakcyjny]

226. kot (daw.) — mieszek na pieniądze. [przypis redakcyjny]

227. kinąć (daw.) — rzucić się. [przypis redakcyjny]

228. kałauz (tur.) — przewodnik. [przypis edytorski]

229. zakon — tu: klasztor. [przypis redakcyjny]

230. zantuz a. zamtuz — dom publiczny. [przypis edytorski]

231. dębowa kapica — dla leczenia przymiotu. [przypis redakcyjny]

232. puszyć — nadymać. [przypis edytorski]

233. prognostykować (daw.) — przepowiadać. [przypis redakcyjny]

234. cecorskiej — opuszczono: bitwie. [przypis edytorski]

235. miesiąc — księżyc. [przypis edytorski]

236. nasiąść — osiąść. [przypis redakcyjny]

237. nie stanie (daw.) — nie starczy, nie będzie. [przypis edytorski]

238. trakt — tu: sposób. [przypis redakcyjny]

239. giaur — niewierny; tak nazywali Turcy chrześcijan; Potocki stale pisze: gaur. [przypis redakcyjny]

240. nierzkąc (daw.) — nie mówiąc. [przypis redakcyjny]

241. kanclerz — właśc. wezyr, główny urzędnik dworu tureckiego. [przypis redakcyjny]

242. kozuba habiana — kosz z haby, tj. z grubego sukna; namiot. [przypis redakcyjny]

243. łabęci — dziś popr.: łabędzi. [przypis redakcyjny]

244. podsłuchy a. posłuchy — straże, czujki. [przypis redakcyjny]

245. Nie zawsze też kryniczną najdzie do sorbetu — dodaj: wodę; sorbet, napój słodzony. [przypis redakcyjny]

246. głodać (daw.) — gryźć. [przypis redakcyjny]

247. wyprawiać dudki (daw.) — błaznować. [przypis redakcyjny]

248. dywan (tur.) — rada państwa. [przypis redakcyjny]

249. szaraj — właśc. seraj, pałac. [przypis redakcyjny]

250. wałach — wykastrowany ogier. [przypis edytorski]

251. ody (tur.) — koszary. [przypis redakcyjny]

252. aga — pułkownik, wódz. [przypis edytorski]

253. emir — tu: rozkaz. [przypis redakcyjny]

254. beg — gubernator, generał. [przypis redakcyjny]

255. żak (daw.) — uczeń a. student. [przypis edytorski]

256. ochrostać (daw.) — uspokoić. [przypis redakcyjny]

257. do kluby (daw.) — do równowagi. [przypis redakcyjny]

258. mir (daw.) — pokój. [przypis redakcyjny]

259. do domu z uszyma — kolejno trzy zwroty przysłowiowe (Ze złego targu z uszyma/ do domu itd.). [przypis redakcyjny]

260. ni-ocz (daw.) — o nic. [przypis redakcyjny]

261. na oczy — domyślnie: przystąpić. [przypis edytorski]

262. tylko (daw.) — omal. [przypis redakcyjny]

263. imo (daw.) — mimo. [przypis redakcyjny]

264. zdolić (daw.) — zdołać. [przypis redakcyjny]

265. emir (tur.) — rozkaz. [przypis redakcyjny]

266. wilać (daw.) — kręcić. [przypis redakcyjny]

267. liga — związek, przymierze, sojusz. [przypis redakcyjny]

268. zaś — z Warszawy. [przypis redakcyjny]

269. po próżnicy — na próżno. [przypis redakcyjny]

270. taras — tu: więzienie. [przypis redakcyjny]

271. ceduła — tu ogólnie: dokument. [przypis edytorski]

272. odwieczerze frysztu — czas wolny do wieczora (niem. Frist). [przypis redakcyjny]

273. wczas (daw.) — odpoczynek. [przypis edytorski]

274. bojar — szlachcic ruski, rosyjski lub wołoski. [przypis edytorski]

275. pójść w dutepasy — uciec. [przypis edytorski]

276. na drewnie (daw., pot.) — na szubienicy. [przypis edytorski]

277. fakcja — stronnictwo. [przypis redakcyjny]

278. emir (tur.) — rozkaz. [przypis edytorski]

279. obojętny — na obie strony ważony, niepewny. [przypis redakcyjny]

280. i — zbędne dziś. [przypis redakcyjny]

281. uroczyszcze — ostęp. [przypis redakcyjny]

282. poroże — rogi (tu o sile obopólnej). [przypis redakcyjny]

283. arest — zajęcie, więzienie. [przypis redakcyjny]

284. dziura — tu: kryjówka. [przypis redakcyjny]

285. widziadło — tu: widowisko. [przypis redakcyjny]

286. trok — rzemień służący do przewiązywania czegoś, przen. pułapka. [przypis edytorski]

287. wskok (daw.) — natychmiast. [przypis edytorski]

288. knot — tu: świeca. [przypis redakcyjny]

289. sromota (daw.) — wstyd. [przypis edytorski]

290. szkarady — dziś popr.: szkaradny. [przypis edytorski]

291. animować (daw.) — dodawać ducha, mobilizować. [przypis edytorski]

292. statek (daw.) — stateczność. [przypis edytorski]

293. na przepych (daw.) — wbrew. [przypis redakcyjny]

294. Trwajcie! Co gwałtownego, prędko się przesili,/ Co ciężej cierpim, zawsze wspomina się miléj! — por. III, 544. [przypis edytorski]

295. ostrowu — raczej: ostrwi, od: ostr(z)ew, rogatka. [przypis redakcyjny]

296. obie stronie — liczba podwójna; dziś popr.: obie strony. [przypis edytorski]

297. Gałga — lub Kałga, następca tronu. [przypis redakcyjny]

298. po starej — po starej znajomości. [przypis redakcyjny]

299. kondycja (z łac.) — warunek. [przypis edytorski]

300. akord — tu: zgoda. [przypis redakcyjny]

301. śniat — kłoda. [przypis redakcyjny]

302. durnego — szalonego. [przypis redakcyjny]

303. rozhowor (ros. a ukr.) — rozmowa. [przypis redakcyjny]

304. prza (daw.) — sprawa. [przypis redakcyjny]

305. niespory (aw.) — niechętny. [przypis edytorski]

306. tabor — formacja bojowa z połączonych ze sobą wozów. [przypis edytorski]

307. Ferensbachi — właśc. Farensbach. [przypis redakcyjny]

308. prażmo (daw.) — upał, spiekota. [przypis redakcyjny]

309. osuć (daw.) — osypać, tu: otoczyć. [przypis redakcyjny]

310. żurzyć się (daw.) — złościć się. [przypis redakcyjny]

311. stajanie a. stajanie — daw. miara odległości: dystans, po przebyciu którego koń musi się zatrzymać na odpoczynek. [przypis edytorski]

312. wczas (daw.) — odpoczynek. [przypis edytorski]

313. rum (daw.) — nuże, dalej. [przypis redakcyjny]

314. nawiasem — z boku. [przypis redakcyjny]

315. wskoki (daw.) — szybko. [przypis edytorski]

316. zaciskać stoki (daw.) — zatykać źródła. [przypis redakcyjny]

317. awerna — ogień piekielny. [przypis redakcyjny]

318. kacerny — okrutny. [przypis redakcyjny]

319. na wet (daw.) — na koniec. [przypis redakcyjny]

320. skaza — tu: skażenie. [przypis edytorski]

321. nie wskok (daw.) — nie od razu. [przypis edytorski]

322. brona (daw.) — brama. [przypis redakcyjny]

323. sekwestr (daw.) — zajęcie, więzienie. [przypis redakcyjny]

324. bierka a. biera— gra, kostka, przen.: los. [przypis redakcyjny]

325. w nazierki (daw.) — podpatrując. [przypis redakcyjny]

326. Emiliusz — czytamy na cztery sylaby: Emilijusz. [przypis edytorski]

327. U najwyższej wisiała wieże na kopiji/ Tak rzymski Emiliusz, choć z okrutnym żalem — w rękopisie Chodkiewiczowskim brzmią: U najwyższej widziana wisieć na kopiji/ Wieży: tak Emiliusz rzymski, z wielkim żalem... [przypis redakcyjny]

328. który czas (daw.) — jakiś czas. [przypis edytorski]

329. łacno (daw.) — łatwo. [przypis edytorski]

330. turma — wieża, więzienie. [przypis edytorski]

331. pomienionej bitwy — mowa o bitwie pod Kannami. [przypis edytorski]

332. ciasne fugi — trudne położenie. [przypis edytorski]

333. wżdy (daw.) — przecież, jednak. [przypis edytorski]

334. biera (daw.) — kostka, los. [przypis edytorski]

335. podgolić — tu: uciąć szyję. [przypis redakcyjny]

336. siła (daw.) — wielu. [przypis edytorski]

337. dyby — dybki, kłoda z otworami, w które wkładano ręce, pęta. [przypis redakcyjny]

338. proscenia (łac.) — przygrywki [przed przedstawieniem teatralnym — Red. WL) [przypis redakcyjny]

339. po nasku — po naszemu. [przypis edytorski]

340. potuszyć (daw.) — dodać serca, odwagi, otuchy. [przypis redakcyjny]

341. dziadowski — tu: zawarty przez dziada. [przypis edytorski]

342. żurzyć się (daw.) — gniewać się. [przypis redakcyjny]

343. kielec — kieł. [przypis edytorski]

344. głodać (daw.) — gryźć. [przypis redakcyjny]

345. kupić — dziś: skupiać. [przypis edytorski]

346. emir (tur.) — rozkaz. [przypis redakcyjny]

347. zajucha (daw.) — rozjuszenie. [przypis edytorski]

348. dywan (tur.) — rada. [przypis redakcyjny]

349. randewu (z fr.) — spotkanie (w rękopisie: randewo). [przypis redakcyjny]

350. boginiej — dziś popr. forma D.lp: bogini. [przypis edytorski]

351. Antevorta — rzymska bogini losu. [przypis redakcyjny]

352. Dziambetgierej — właśc. Dżanbeg-Girej, chan krymski w latach 1610–1623. [przypis redakcyjny]

353. bachmat — koń tatarski. [przypis redakcyjny]

354. atłan — okrzyk tatarski, „do koni!”(od at, koń). [przypis redakcyjny]

355. kredencować (daw.) — wychodzić naprzód, wybiegać ze służbą. [przypis redakcyjny]

356. pisać się (daw.) — popisywać się. [przypis redakcyjny]

357. legować (daw.) — zapisywać. [przypis redakcyjny]

358. spasy ( z wł. spasso) — wczasy, wygody. [przypis redakcyjny]

359. koczot — rajfur. [przypis redakcyjny]

360. kontest (daw.) — oświadczenie. [przypis redakcyjny]

361. Piszą rymy papugi (...) nowym witają prezentem — w Rzymie uczono ptaki winszowania cezarom, o czym obszerniej w dedykacji. [przypis redakcyjny]

362. co żywo źrebię ono łomie — „łamie” przed czasem źrebię, nim dorośnie (przysłowie). [przypis redakcyjny]

363. basza, aga — tureccy generałowie i pułkownicy. [przypis edytorski]

364. juki — wory na bagaż. [przypis edytorski]

365. sowite poczty — podwójną liczbę żołnierzy. [przypis redakcyjny]

366. bonczuk — tak stale pisze poeta zamiast: buńczuk. [przypis redakcyjny]

367. cekauz — z niem. Zeughaus, arsenał. [przypis redakcyjny]

368. kartaony — z niem. Karthaunen, działa. [przypis redakcyjny]

369. janczaraga — dowódca janczarów. [przypis redakcyjny]

370. dardy — z wł. dardo, włócznia. [przypis edytorski]

371. personat — osoba okazała. [przypis redakcyjny]

372. partyzan — z niem. Partisane, spisa, berdysz. [przypis redakcyjny]

373. Abnoba — łac. nazwa Czarnego Lasu. [przypis redakcyjny]

374. rodela — puklerz drewniany, skórą powleczony, żelazem obity. [przypis redakcyjny]

375. Mufti — najwyższy duchowny i sędzia (szejk-ul-islam)/ turecki. [przypis redakcyjny]

376. hodzia a. hodża — duchowny islamski. [przypis edytorski]

377. meczyt — dziś popr.: meczet. [przypis redakcyjny]

378. górnych empirów — w średniowieczu Empireum oznaczało niebo najwyższe, siedzibę światła i ognia. [przypis redakcyjny]

379. pomucha (daw.) — zaraza, choroba. [przypis redakcyjny]

380. propozyt porze — przedsięwzięcie pruje. [przypis redakcyjny]

381. rugi (daw., z łac. ruga) — fałdy, zmarszczki. [przypis redakcyjny]

382. nie zda — nie podoba. [przypis redakcyjny]

383. łacniej (daw.) — łatwiej. [przypis edytorski]

384. imo (daw.) — mimo. [przypis redakcyjny]

385. mir (daw.) — pokój. [przypis edytorski]

386. sromać się (daw.) — wstydzić się. [przypis edytorski]

387. kokoszyć się (daw.) — chełpić się, nadymać. [przypis redakcyjny]

388. trefunek — tu: trafunek, przypadek. [przypis edytorski]

389. sfora — tu: szyk. [przypis edytorski]

390. odwodem — w rękopisie: dowodem. [przypis redakcyjny]

391. okrom (daw.) — bez. [przypis edytorski]

392. pomnicie — dziś popr. forma trybu rozkazującego: pomnijcie. [przypis redakcyjny]

393. Onić to w Polszcze zamki murowali — Jeńców tatarskich rzeczywiście do tej pracy używano. [przypis redakcyjny]

394. wżenie — zagna. [przypis redakcyjny]

395. siła — Potocki zgodnie z swą wymową rymuje: sieła. [przypis redakcyjny]

396. które — serce. [przypis redakcyjny]

397. masłoku kuszem — czarą odurzającego trunku. [przypis redakcyjny]

398. równie — równiny. [przypis redakcyjny]

399. niewczas — niewygoda. [przypis edytorski]

400. w rosole — w przykrości, nieszczęściu. [przypis redakcyjny]

401. szaniec — w rękopisie dla rymu: szoniec. [przypis redakcyjny]

402. kałdun — brzuch. [przypis edytorski]

403. z gruntu — w rękopisie: z grontu (dla rymu). [przypis redakcyjny]

404. gdzie — gdy. [przypis redakcyjny]

405. płonka — nieowocująca roślina. [przypis edytorski]

406. tworzydła — wytwory, dzieła. [przypis redakcyjny]

407. snadnie (daw.) — łatwo. [przypis edytorski]

408. napaśnik — dziś: zapaśnik. [przypis edytorski]

409. w mecie — łac. meta, cel. [przypis redakcyjny]

410. siedle — dziś popr. forma N.lp: siodle. [przypis redakcyjny]

411. przejźry sie — dziś popr. forma 2.os trybu rozkazującego: przejrzyj się. [przypis redakcyjny]

412. na szydłach siedzieć — przysłowie o tym, któremu coś srodze dokucza. [przypis redakcyjny]

413. statek (daw.) — stateczność, rozsądek. [przypis edytorski]

414. bakałarz — nauczyciel. [przypis edytorski]

415. przypaść (daw.) — zgodzić się. [przypis edytorski]

416. rozsuć (daw.) — rozsypać. [przypis redakcyjny]

417. kapituła — tu: rada a. zgromadzenie księży. [przypis redakcyjny]

418. plesz — tonsura. [przypis redakcyjny]

419. tonią — dziś popr. forma B.lp: toń. [przypis redakcyjny]

420. wierę — zaprawdę. [przypis redakcyjny]

421. wprawa... pole — o psie myśliwskim. [przypis redakcyjny]

422. andżar — puginał. [przypis redakcyjny]

423. po kęsie — po kawałku. [przypis edytorski]

424. durny (daw.) — szalony. [przypis edytorski]

425. miesiąc — księżyc. [przypis edytorski]

426. Carogród — Konstantynopol. [przypis edytorski]

427. luna (z łac.) — księżyc. [przypis redakcyjny]

428. czerstwy — zdrowy, silny. [przypis edytorski]

429. czele — dziś. popr. forma N. lp: czole. [przypis edytorski]

430. zmierzły (daw.) — budzący obrzydzenie. [przypis edytorski]

431. jąć (daw.) — zacząć. [przypis edytorski]

432. ściana — tu: granica. [przypis edytorski]

433. powinny (daw.) — należny. [przypis edytorski]

434. bydły — dziś popr. forma N. lm.: bydlętami. [przypis edytorski]

435. obrzym — dziś popr.: olbrzym. [przypis redakcyjny]

436. armata (daw., z łac.) — uzbrojenie. [przypis redakcyjny]

437. Co ich jest w Zbawiciela naszego imieniu — „Jezus” to słowo pięcioliterowe; por. III. w. 197 i 198. [przypis redakcyjny]

438. utni — dziś popr. forma 2.os lp. trybu rozkazującego: utnij. [przypis redakcyjny]

439. konsultum (z łac.) — rada. [przypis redakcyjny]

440. duży — silni. [przypis redakcyjny]

441. kreski (starop.) — głosy. [przypis edytorski]

442. liga — sojusz. [przypis edytorski]

443. zaduszny — czyniony za dusze. [przypis edytorski]

444. wrota pootwiera Janusz — właśc. Janus; w staroż. Rzymie wrota świątyni Janusa otwierano wraz z rozpoczęciem wojny. [przypis edytorski]

445. Lecz się na to upijać szkoda — przysłowie: ufać w coś, polegać na czymś. [przypis redakcyjny]

446. ochynąć (daw.) — zanurzyć. [przypis redakcyjny]

447. polny — hetman polny. [przypis edytorski]

448. Jedykuła — więzienie siedmiu wież. [przypis redakcyjny]

449. kasać się (daw.) — porywać się. [przypis redakcyjny]

450. zaszczyt (z ros.) — obrona. [przypis edytorski]

451. parzyć się — do pary iść. [przypis redakcyjny]

452. szczery (daw.) — prawdziwy. [przypis edytorski]

453. łęk — przednia lub tylna, zwykle podwyższona część siodła. [przypis redakcyjny]

454. ćwiczyzna (daw.) — ćwiczenie, służba. [przypis redakcyjny]

455. zdole — dziś popr.: zdoła. [przypis redakcyjny]

456. ma z nieprzyjacioły — wystarcza go na nieprzyjaciół, dorównuje im. [przypis redakcyjny]

457. z latem — z wiekiem. [przypis edytorski]

458. skołoźrywy (daw.) — wcześnie dojrzały. [przypis redakcyjny]

459. zajarzyć (daw.) — rozgniewać się, rozjątrzyć. [przypis redakcyjny]

460. kwarta — wypłacany kwartalnie żołd. [przypis edytorski]

461. sowity — obfity, tu: podwójny. [przypis redakcyjny]

462. czopowe (daw.) — podatek od alkoholu. [przypis edytorski]

463. laudum (daw., z łac.) — uchwała. [przypis redakcyjny]

464. gdzie — gdy. [przypis redakcyjny]

465. siła (daw.) — wielu. [przypis edytorski]

466. rzezać — ciąć. [przypis edytorski]

467. suplementować (z łac.) — zasilić, wspomóc. [przypis redakcyjny]

468. tycze — dziś popr.: tyczy. [przypis edytorski]

469. kolczuga — rodzaj zbroi wykonanej z drobnych metalowych kółek. [przypis redakcyjny]

470. kier — liche płótno. [przypis redakcyjny]

471. komput — liczba. [przypis redakcyjny]

472. kędy (daw.) — gdzie. [przypis edytorski]

473. holik — (tym razem poeta napisał w rękopsie: helik), drab, pachołek. [przypis redakcyjny]

474. turnieja (daw.) — rozprawa, walka. [przypis redakcyjny]

475. sprawa (daw.) — szyk, przygotowanie. [przypis edytorski]

476. wici — wezwanie na wojnę. [przypis edytorski]

477. brantowny (daw.) — (o metalu szlachetnym) czysty, wytopiony. [przypis edytorski]

478. czuć się — tu: poczuwać do winy. [przypis redakcyjny]

479. kontent (daw.) — zadowolony. [przypis edytorski]

480. lama — galon, bram, obszewka. [przypis redakcyjny]

481. posłuch — straż, czujka. [przypis redakcyjny]

482. kirys — pancerz. [przypis edytorski]

483. galantom (z wł.) — elegant. [przypis redakcyjny]

484. po harapie (daw.) — po wszystkim. [przypis redakcyjny]

485. potrzeba (daw.) — potyczka, bitwa. [przypis edytorski]

486. tworzydło — forma do wytwarzania serów. [przypis redakcyjny]

487. opuszyć (daw.) — futrem obszyć. [przypis redakcyjny]

488. Kodak itd. — miejsca na Ukrainie, słynne z wojen kozackich; w. por. niżej III 1105; powinno być: Kudak. [przypis redakcyjny]

489. królewszczyzna (daw.) — własność państwowa oddawana w dzierżawę w ręce prywatne. [przypis edytorski]

490. zadać (daw.) — dać zadatek. [przypis redakcyjny]

491. fest (daw.) — święto. [przypis edytorski]

492. charakter (daw.) — znak. [przypis edytorski]

493. oblig (daw.) — zobowiązanie. [przypis edytorski]

494. wiecha (daw.) — karczma (od znaku na szyldzie). [przypis edytorski]

495. duchna (daw.) — pierzyna. [przypis redakcyjny]

496. flis — spławianie towarów na handel. [przypis edytorski]

497. czaban (daw.) — wół. [przypis redakcyjny]

498. bzdęga (daw., pot.) — wódka. [przypis redakcyjny]

499. propozyt (daw.) — zamiar. [przypis edytorski]

500. sobić się (daw.) — przysposabiać. [przypis redakcyjny]

501. giseria — warsztat ludwisarski. [przypis edytorski]

502. spiża — dziś: spiż. [przypis edytorski]

503. toki (daw.) — rzemienie przytrzymujące kopię. [przypis redakcyjny]

504. Brontes i Styropes z dużym Piragmotem — imiona Cyklopów przejęte z Eneidy. [przypis redakcyjny]

505. spezy (daw., z wł.) — wydatki. [przypis redakcyjny]

506. za nie — w rękopisie niewyraźnie, może: za nic. [przypis redakcyjny]

507. siestrze — liczba podwójna, dziś popr.: siostry; Anna i Konstancja, siostry Ferdynanda II. [przypis redakcyjny]

508. skaraskać (daw.) — pozbyć. [przypis redakcyjny]

509. tuz (daw.) — as. [przypis edytorski]

510. krzyw — tu: winny. [przypis redakcyjny]

511. cale (daw.) — całkiem. [przypis edytorski]

512. trząskiem (daw.) — truchtem. [przypis redakcyjny]

513. wterebić (daw., reg.) — wprawić. [przypis redakcyjny]

514. utrapiony — tu: nieszczęścliwy, zmagający się z kłopotami. [przypis edytorski]

515. interregnum (z łac.) — bezkrólewie. [przypis edytorski]

516. skąd spadli dwaj Maksymilanowie — co się nie udało obu Maksymilianom (I i II.). [przypis redakcyjny]

517. łacno (daw.) — łatwo. [przypis edytorski]

518. czaczko — dziś: cacko; zabawka. [przypis edytorski]

519. maligna — gorączka. [przypis redakcyjny]

520. wrychle (daw.) — wkrótce. [przypis edytorski]

521. winsz (daw.) — życzenie. [przypis redakcyjny]

522. stoi — tu: wystarcza. [przypis edytorski]

523. z Wagi — na zodiaku. Od Wagi zaczynają się znaki zodiaku zimowe. [przypis redakcyjny]

524. okrom (daw.) — oprócz. [przypis edytorski]

525. opary — oparzeliska niezamarzające, ale i chwasty. [przypis redakcyjny]

526. kartaony — działa. [przypis redakcyjny]

527. kidać się (daw.) — rzucać się. [przypis redakcyjny]

528. oszedzieć (daw.) — zszarzeć (od: szady, szary), także: posiwieć. [przypis redakcyjny]

529. lilie — czytamy na trzy sylaby: lilije. [przypis edytorski]

530. goła — śmierć, bo «marzec zmiata starce». [przypis redakcyjny]

531. Kozierogi — Koziorożec. [przypis redakcyjny]

532. arest — sekwestr, zajęcie. [przypis redakcyjny]

533. rękawiczne (daw.) — odsetki na rękę, rękawicę wypłacone. [przypis redakcyjny]

534. żywot (daw.) — brzuch, łono. [przypis edytorski]

535. gunia — rodzaj kurtki z wełnianego samodziału. [przypis edytorski]

536. z tak niewczesnego chyżu — z tak niewygodnego domu. [przypis redakcyjny]

537. Hellespont — Dardanele, cieśnina między Półwyspem Bałkańskim a Azją Mniejszą. [przypis edytorski]

538. stropić (daw.) — zmieszać. [przypis redakcyjny]

539. szarga (daw.) — szaruga, słota. [przypis redakcyjny]

540. podczaszy — Lubomirski. [przypis redakcyjny]

541. nierzkąc (daw.) — nie mówiąc, nie tylko. [przypis redakcyjny]

542. omacki — tu: ciemności. [przypis edytorski]

543. karawan (daw.) — ciężki wóz ładowny. [przypis redakcyjny]

544. zażec (daw.) — zapalić. [przypis redakcyjny]

545. ugarać (daw.) — ogrzewać, opiekać. [przypis edytorski]

546. tarać się — dziś popr.: tarzać się. [przypis edytorski]

547. papuzić się — zielenić się, barwić. [przypis redakcyjny]

548. kierz (daw.) — krzak. [przypis edytorski]

549. poruczyć (daw.) — powierzyć. [przypis edytorski]

550. czuły — tu: czujny. [przypis edytorski]

551. nieczesny (daw.) — dokonany w niewłaściwym czasie. [przypis edytorski]

552. wdrużyć (daw.) — wdrążyć. [przypis redakcyjny]

553. płużyć (daw.) — popłacać, sprzyjać. [przypis redakcyjny]

554. niespodziany — w rękopisie dla rymu: niespodziony. [przypis redakcyjny]

555. frant (daw.) — spryciarz. [przypis edytorski]

556. dla wziątku (daw.) — dla zysku. [przypis edytorski]

557. spodar (neol.) — hospodar. [przypis edytorski]

558. kontest (daw.) — tu: oświadczenie. [przypis redakcyjny]

559. obojętny — domyślnie: na wynik walki, więc bezstronny i niepewny. [przypis redakcyjny]

560. cale (daw.) — całkiem. [przypis redakcyjny]

561. przynukać (daw.) — namawiać, skłaniać. [przypis edytorski]

562. manowcy — dziś popr. forma N. lm: manowcami. [przypis edytorski]

563. przecza (daw.) — zatarg. [przypis redakcyjny]

564. potyka — potyczka. [przypis redakcyjny]

565. zrzuta (daw.) — ruina, upadek. [przypis redakcyjny]

566. aparat (daw.) — wyposażenie. [przypis redakcyjny]

567. Tytan — słońce, wstępujące po Raku w znak Lwa. [przypis redakcyjny]

568. bajka — mit starożytny o Filomeli-słowiku, jak w w. i IX, 410, znany z Sobótki Jana Kochanowskiego. [przypis redakcyjny]

569. trzecina (daw.) — jedna trzecia. [przypis edytorski]

570. rostąc — dziś popr.: rosnąc. [przypis redakcyjny]

571. w czele (daw.) — z przodu. [przypis edytorski]

572. okryty (daw.) — wyposażony. [przypis edytorski]

573. komput (daw.) — liczba, zwł. wojska. [przypis edytorski]

574. w czele — dziś popr. forma Msc.lp: w czole. [przypis edytorski]

575. środkowaniem — w kopii Ossol.: przodkowaniem. [przypis redakcyjny]

576. kotary (daw.) — namioty. [przypis redakcyjny]

577. funda (daw.) — proca. [przypis edytorski]

578. szarga — szaruga, burza. [przypis edytorski]

579. zrzuta (daw.) — ruina. [przypis redakcyjny]

580. stanąć (daw.) — wystarczyć. [przypis edytorski]

581. karasować się (daw.) — karaskać się, gotować. [przypis redakcyjny]

582. posłuchy (daw.) — straże, czujki. [przypis edytorski]

583. kłopić się (daw.) — bić, tłuc się. [przypis edytorski]

584. spuma (daw., z wł.) — piana. [przypis redakcyjny]

585. zarza — zorza. [przypis redakcyjny]

586. Tytan — słońce. [przypis redakcyjny]

587. Feb — przydomek Apolla, boga słońca. [przypis redakcyjny]

588. bachmaty — w rękopisie był tu niezrozumiały wyraz Panhaty. [przypis redakcyjny]

589. kwerele (daw., z łac.) — skargi. [przypis redakcyjny]

590. krom (daw.) — bez. [przypis edytorski]

591. wstręt — tu: odpór, obrona. [przypis edytorski]

592. poszty — dziś popr.: poczty. [przypis edytorski]

593. spiżować (daw.) — zaopatrywać, zwł. w prowiant. [przypis redakcyjny]

594. sztuczny (daw.) — przemyślny. [przypis redakcyjny]

595. dla (daw.) — z powodu. [przypis edytorski]

596. równia (daw.) — równina. [przypis redakcyjny]

597. na stronie obie — na obydwa sposoby (liczba podwójna). [przypis edytorski]

598. wotum (daw.) — głos. [przypis edytorski]

599. Gradyw — przydomek Marsa, boga wojny. [przypis redakcyjny]

600. właszczyć — przywłaszczać. [przypis redakcyjny]

601. cale (daw.) — całkiem. [przypis edytorski]

602. obojętna bierka (daw.) — los (kostka) dwuznaczny, niepewny. [przypis redakcyjny]

603. smarownie (daw.) — łatwo. [przypis edytorski]

604. hup przed skokiem — przysłowie, dziś znane w formie: nie mów hop, dopóki nie przeskoczysz. [przypis redakcyjny]

605. pasy — z wł. passo: przejścia. [przypis redakcyjny]

606. tyli (daw.) — tak wielki. [przypis redakcyjny]

607. ochrostać (daw.) — okiełzać, ukrócić. [przypis redakcyjny]

608. przytrudniejszy (daw.) — nieco trudniejszy. [przypis redakcyjny]

609. sporzej (daw.) — łatwiej. [przypis edytorski]

610. beluarda — wieża, machina wojenna. [przypis redakcyjny]

611. czwarzyć (daw.) — pleść. [przypis redakcyjny]

612. w chomącie — poeta pisze: w chomuncie, i stałe chomunto. [przypis redakcyjny]

613. buje (daw.) — skrzydła, tu: żagle. [przypis redakcyjny]

614. troczyć — tu: łowić, zabierać. [przypis redakcyjny]

615. pojazd — tu: bieg. [przypis redakcyjny]

616. poroże — rogi. [przypis redakcyjny]

617. kryształ — zegar słoneczny i klepsydra (z miałkim piaskiem). [przypis redakcyjny]

618. wydrużyć — wydrążyć. [przypis redakcyjny]

619. wysmużyć — przedstawić za pomocą kolorowych smug. [przypis edytorski]

620. opas — tu: pokarm. [przypis edytorski]

621. inkaust — atrament. [przypis redakcyjny]

622. żydło (daw., pot.) — życie. [przypis redakcyjny]

623. propozyt (daw.) — zamiar. [przypis edytorski]

624. żenąć — gnać. [przypis redakcyjny]

625. Bernacki — właśc. Bernawski, wódz wołoski. [przypis redakcyjny]

626. kazać — liczyć. [przypis redakcyjny]

627. laźć na bałuku — leźć na czworakach. [przypis redakcyjny]

628. pokinąć (daw.) — porzucić. [przypis redakcyjny]

629. Biała Woda — Wisła (niem. Weissel). [przypis redakcyjny]

630. Czyli — czy z partykułą pytajną -li. [przypis edytorski]

631. tuszyć (daw.) — mieć nadzieję. [przypis edytorski]

632. ćwierć — wypłacany kwartalnie żołd. [przypis edytorski]

633. chaja (daw., pot.) — burza. [przypis redakcyjny]

634. zawartka (daw.) — zawierucha. [przypis redakcyjny]

635. skarbnik — wóz do przewozu skarbu, rzeczy, wielki i kryty. [przypis redakcyjny]

636. rad (daw.) — chętnie. [przypis edytorski]

637. z jadu — ze złości. [przypis redakcyjny]

638. na glenie (daw., pot.) — do kupy, razem. [przypis redakcyjny]

639. sobić się — sposobić się. [przypis redakcyjny]

640. kontenteca (daw., z wł.) — zadowolenie. [przypis edytorski]

641. podróża — dziś popr.: podróż. [przypis redakcyjny]

642. tuteczny — rodem tutejszy. [przypis redakcyjny]

643. mogiły — gra słów, kalambur o Mohile — mogile. [przypis redakcyjny]

644. kacerny (daw.) — haniebny, srogi. [przypis redakcyjny]

645. duży — tu: silny. [przypis redakcyjny]

646. słonie — tu dla rymu: słońce. [przypis redakcyjny]

647. kałdun — brzuch. [przypis edytorski]

648. lić (daw., reg.) — ulewa. [przypis redakcyjny]

649. puchy — pierze. [przypis redakcyjny]

650. skopuła (z wł.) — rafa. [przypis edytorski]

651. fluks (daw., z łac.) — bieg. [przypis redakcyjny]

652. rewolta — obrót, odmiana. [przypis redakcyjny]

653. na wytrwaną (daw.) — na przeczekanie. [przypis edytorski]

654. siła (daw.) — wiele. [przypis edytorski]

655. zrzuta (daw.) — ruina. [przypis edytorski]

656. wżdy (daw.) — przecież, jednak. [przypis edytorski]

657. jednochodza — krok koński. [przypis redakcyjny]

658. słodzej — por. I, 870. [przypis redakcyjny]

659. wisz — trzcina, sitowie. [przypis redakcyjny]

660. kocisz — kocz, powóz. [przypis redakcyjny]

661. rabież — grabież, rabunek. [przypis redakcyjny]

662. czując o pewnym żerze — przeczuwając pewny żer. [przypis edytorski]

663. szust (daw.) — szelest. [przypis redakcyjny]

664. białozór — gatunek sokoła, tu: orzeł. [przypis redakcyjny]

665. bierny — tu: taki, który bierze. [przypis edytorski]

666. forga (daw.) — pióropusz. [przypis redakcyjny]

667. gorgi — z wł. trele, rulady (tu o rżeniu). [przypis redakcyjny]

668. łątka (daw.) — lalka, marionetka. [przypis redakcyjny]

669. szedziwy — siwy (sędziwy). [przypis redakcyjny]

670. hladon (daw.) — koń gładki (tj. piękny). [przypis redakcyjny]

671. w takiej toni — wobec takiego zagrożenia. [przypis edytorski]

672. we szli — w uprzęży. [przypis redakcyjny]

673. krzemięzny (daw.) — krzepki. [przypis redakcyjny]

674. jędrznieć (daw.) — twardnieć. [przypis redakcyjny]

675. patrzeć kozłem — patrzeć groźnie. [przypis edytorski]

676. sajdaczny — posiadający sajdak, tj. kołczan. [przypis edytorski]

677. według podoby (daw.) — odpowiedni. [przypis edytorski]

678. chodza (daw.) — krok. [przypis redakcyjny]

679. głodać (daw.) — gryźć. [przypis redakcyjny]

680. na sfery — do nieba wyniesiony. [przypis redakcyjny]

681. komosić się (daw.) — rzucać, ciskać się. [przypis redakcyjny]

682. snadnie (daw.) — łatwo. [przypis edytorski]

683. w czele — od frontu. [przypis edytorski]

684. kałauz (tur.) — przewodnik. [przypis redakcyjny]

685. pokinąć (daw.) — porzucić. [przypis edytorski]

686. język — jeniec wypytywany i brany na tortury dla zdobycia informacji o wrogu. [przypis redakcyjny]

687. awizo — wiadomość. [przypis redakcyjny]

688. nie blizu (daw.) — daleko. [przypis redakcyjny]

689. bawić (daw.) — zajmować. [przypis edytorski]

690. wici — wezwanie na wojnę. [przypis edytorski]

691. niźli — tu: zanim. [przypis edytorski]

692. pasy (z wł. passo) — przejścia. [przypis redakcyjny]

693. mól (daw.) — troska, zmartwienie. [przypis edytorski]

694. przeciw sobie (daw.) — tu: do siebie. [przypis edytorski]

695. armata (daw., z łac.) — uzbrojenie (tu: sajdak, czyli kołczan). [przypis redakcyjny]

696. kontest (daw.) — świadectwo. [przypis redakcyjny]

697. jucha (daw.) — krew. [przypis edytorski]

698. stanie (daw.) — wystarczy. [przypis edytorski]

699. sto ćwierci — ćwierci żołdu, wypłacanego kwartalnie. [przypis redakcyjny]

700. bramę — poeta pisze: bromę. [przypis redakcyjny]

701. pojezna czajka — wiosłem (pojazdą) kierowana łódź (czajka). [przypis edytorski]

702. Nahajce — właśc. Nogajców, Tatarów z Ordy Nogajskiej. [przypis edytorski]

703. skop — wykastrowany baran. [przypis edytorski]

704. dwie lecie — liczba podwójna, dziś: dwa lata. [przypis edytorski]

705. Mikuła — Mikołaj, najważniejszy święty prawosławny. [przypis redakcyjny]

706. mir (daw.) — pokój, przymierze. [przypis redakcyjny]

707. kamcha (daw.) — adamaszek, atłas. [przypis redakcyjny]

708. hramoty (z rus.) — pisma (dosł.: litery). [przypis redakcyjny]

709. kredyt — tu: wiara, wiarygodność. [przypis redakcyjny]

710. odpowieda — wyzywa do walki. [przypis redakcyjny]

711. Płacze Zygmunt żegnając długiego terminu Widzenia się — ówczesna składnia dopuszczała połączenie „płakać czego” w znaczeniu: płakać z powodu czegoś. [przypis edytorski]

712. nazad (daw.) — z powrotem. [przypis edytorski]

713. I tak wiatrem nadziane puknęły nadzieje — z Kochanowskiego. [przypis edytorski]

714. sowite — obfite. [przypis redakcyjny]

715. więcej moskiewską nie bawiący rzeczą — więcej nie zajmując się tematem Moskwy. [przypis edytorski]

716. konwój (z wł.) — eskorta, straż dodana. [przypis redakcyjny]

717. się schował — tu: wychował. [przypis redakcyjny]

718. kałauz (z tur.) — przewodnik. [przypis redakcyjny]

719. wataha — szajka, banda. [przypis redakcyjny]

720. hoży — tu w nietypowym znaczeniu: godziwy, stateczny. [przypis redakcyjny]

721. na pasiech — na przejściach. [przypis redakcyjny]

722. Że z tą garścią jak goły osiąka na zyzie — przysłowie o niepewnym stanie; zyz — rzut kostek. [przypis redakcyjny]

723. porąc — prując. [przypis redakcyjny]

724. rum — miejsce wolne (z niem. Raum). [przypis redakcyjny]

725. Tytan — słońce. [przypis edytorski]

726. marmurki — lisy czarne, na marmułki (czapki futrzane) używane; dlatego tak nazwane. [przypis redakcyjny]

727. mierny — tu: celny (taki, co dobrze mierzy). [przypis redakcyjny]

728. postura — kształt. [przypis redakcyjny]

729. więdły — wędzony, suszony. [przypis redakcyjny]

730. kier — chodzi o kry lodowe. [przypis edytorski]

731. pławy (daw.) — płetwy. [przypis redakcyjny]

732. Mordwa — jak Ingra, Permia, ludy fińskie. [przypis redakcyjny]

733. wykrotne — tu: zdradliwy, złamany (od wykrotu, wyłomu w lesie). [przypis redakcyjny]

734. siąść — tu: paść. [przypis redakcyjny]

735. kinąć (daw.) — porzucić. [przypis edytorski]

736. trząskiem (daw.) — truchtem. [przypis redakcyjny]

737. wedle czasu — w odpowiednim momencie. [przypis edytorski]

738. posłuchy — straże, czujki. [przypis redakcyjny]

739. pan (daw.) — kasztelan. [przypis edytorski]

740. gon (daw.) — pęd. [przypis redakcyjny]

741. kwapić się (daw.) — spieszyć się. [przypis edytorski]

742. rum — miejsce (z niem. Raum). [przypis edytorski]

743. nie doma — tu: nie w spokoju, niekontent. [przypis redakcyjny]

744. error (łac.) — błąd, omyłka. [przypis redakcyjny]

745. zręczyć (daw.) — złączyć. [przypis redakcyjny]

746. czeladź (daw.) — służba. [przypis edytorski]

747. okrom (daw.) — oprócz. [przypis edytorski]

748. winny — tu: należny. [przypis edytorski]

749. przekwintny — wykwintny. [przypis redakcyjny]

750. sowity — podwójny, suty. [przypis redakcyjny]

751. comes — łac. możny, dostojnik, książę. [przypis edytorski]

752. czaczka — dziś: cacka. [przypis edytorski]

753. znaczek (daw.) — oddziałek (od znaku, tj. chorągwi). [przypis redakcyjny]

754. doroczy — coroczny. [przypis edytorski]

755. troczyć — wiązać. [przypis edytorski]

756. argenteria — wyroby ze srebra. [przypis redakcyjny]

757. auszpurski — prawdop.: augsburski. [przypis edytorski]

758. splendeca — (z wł.) przepych; to samo oznacza pompa i fast. [przypis redakcyjny]

759. falandysz — sukno drogie (feinlundisch) i tanie. [przypis redakcyjny]

760. złotogłów — droga tkanina ze złotymi nitkami. [przypis edytorski]

761. krzesła i zwierciadła wojenne — siodła i puklerze. [przypis redakcyjny]

762. Gradyw — przydomek Marsa, boga wojny. [przypis edytorski]

763. dać met — dziś: dać mata, zwyciężyć. [przypis edytorski]

764. sorom — rus. srom, czyli wstyd. [przypis redakcyjny]

765. nie rzkąc twarde blachy — nie mówiąc już o twardych zbrojach. [przypis edytorski]

766. gach (daw.) — kochanek. [przypis edytorski]

767. mucha (daw.) — sztuczny pieprzyk a. brodawka. [przypis edytorski]

768. ustrzmić (daw.) — nastrzępić. [przypis redakcyjny]

769. niepodobna (daw.) — nieprawdopodobne, niemożliwe. [przypis edytorski]

770. razem — naraz. [przypis edytorski]

771. gąsior (daw.) — dyby, więzienie. [przypis redakcyjny]

772. u lesa — w lesie. [przypis redakcyjny]

773. trety — chodniki w mieście. [przypis redakcyjny]

774. łągiew — drążek podtrzymujący drabinę wozu, luśnia. [przypis redakcyjny]

775. kiecka — tu: płaszcz żołnierski, z węg. kecse. [przypis redakcyjny]

776. w zobki (daw.) — naprędce. [przypis redakcyjny]

777. bobo (daw.) — straszydło. [przypis redakcyjny]

778. cienie — tu: kształty, figury. [przypis redakcyjny]

779. żenąć (daw.) — gonić. [przypis redakcyjny]

780. iść na maciory — wracać do ula (od pszczół wzięte), do domu. [przypis redakcyjny]

781. niewczesny (daw.) — niewygodny. [przypis redakcyjny]

782. stywa — kozica (styk) u pługa (z łac. stiva). [przypis redakcyjny]

783. ladra (daw.) — drabina. [przypis edytorski]

784. fakcjować (daw.) — wichrzyć. [przypis redakcyjny]

785. tążyć (daw.) — tęsknić, dążyć. [przypis redakcyjny]

786. mrzeć — tu: gorąco pragnąć. [przypis redakcyjny]

787. Urwiżywot — miejsce niebezpieczne; szlak złoty, tatarski, por. II, w. 528, szlak złoty i kuczmański. [przypis redakcyjny]

788. Lecz trudno wilkiem orać; co się łyso lągnie,/ Łyso ginie; kto nie chce, z góry nie pociągnie — same przysłowia, ostatnie: zły koń i z góry itd. [przypis redakcyjny]

789. kinąć (daw.) — rzucić. [przypis redakcyjny]

790. Bellona — rzymska bogini wojny, siostra a. żona Marsa. [przypis edytorski]

791. skotopas (daw.) — pastuchów. [przypis redakcyjny]

792. barta (daw.) — siekiera podwójna. [przypis redakcyjny]

793. cekauz a. cekhauz — magazyn, zbrojownia. [przypis edytorski]

794. czule — czujnie. [przypis edytorski]

795. wojen (daw.) — żołnierz, wojownik. [przypis redakcyjny]

796. snopy — herb dynastii Wazów. [przypis edytorski]

797. zob (daw.) — karma (ptasia). [przypis redakcyjny]

798. krta — krzta, odrobina. [przypis redakcyjny]

799. brantowny — (o metalu szlachetnym) wytapiany. [przypis edytorski]

800. klawa (daw.) — buława. [przypis redakcyjny]

801. surma — puzon. [przypis redakcyjny]

802. bandolet — karabinek. [przypis redakcyjny]

803. kornet (daw.) — znaczek, sztandar. [przypis redakcyjny]

804. kolet (daw.) — kurtka. [przypis redakcyjny]

805. kolczuga — zbroja wykonana ze splecionych ze sobą metalowych kółek. [przypis redakcyjny]

806. nad Dzieżą — w r. 1612. [przypis edytorski]

807. Petyhorcy — Czerkiesi, Kozacy. [przypis redakcyjny]

808. Śreniawa — herb (przedstawiający bieg rzeki). [przypis edytorski]

809. wrocławski — tj. włocławski, biskup kujawski. [przypis redakcyjny]

810. intrata (daw.) — zysk. [przypis edytorski]

811. sumpt (z łac.) — koszt. [przypis redakcyjny]

812. draka — tu: walka. [przypis redakcyjny]

813. transakcya — przebieg wojny. [przypis edytorski]

814. sprawa (daw.) — szyk, organizacja. [przypis edytorski]

815. takli — tak z partykułą wzmacniającą -li. [przypis edytorski]

816. dziardyn (daw., z wł.) — ogród. [przypis redakcyjny]

817. obierz (daw.) — pęta, więzy. [przypis redakcyjny]

818. chudoba (daw.) — majątek. [przypis edytorski]

819. feudum (z łac.) — lenno. [przypis redakcyjny]

820. nie stało (daw.) — nie wystarczyło. [przypis edytorski]

821. zastole (daw.) — miejsce za stołem (wedle urzędu zasiadane). [przypis redakcyjny]

822. basarunek ( z niem.) — grzywna sądową za obrazę. [przypis redakcyjny]

823. gomółka — bryła sera. [przypis edytorski]

824. Ale wracam do miejsca — poeta wraca do w. 970. [przypis redakcyjny]

825. potwierdzić — tu: utwierdzić, wzmocnić. [przypis edytorski]

826. przynuka (daw., reg.) — zachęta. [przypis edytorski]

827. durny — zarozumiały, zuchwały, szalony. [przypis redakcyjny]

828. met — cel (zamiast meta). [przypis redakcyjny]

829. pas (z wł.) — przejście. [przypis edytorski]

830. kawy (daw.) — brednie, bzdury, tu raczej: problemy. [przypis redakcyjny]

831. kauza (z łac.) — sprawa. [przypis redakcyjny]

832. wytrząsł — w rękopisie: wytrzął. [przypis redakcyjny]

833. bruder (niem.) — brat. [przypis edytorski]

834. krank (z niem.) — choroba. [przypis edytorski]

835. ociec (daw.) — opuchnąć. [przypis redakcyjny]

836. awizować — powiadamiać. [przypis redakcyjny]

837. zadąć sowę — zasępić się. [przypis redakcyjny]

838. ferwor — zapał. [przypis redakcyjny]

839. śniat — pień, kłoda. [przypis redakcyjny]

840. kuty (daw.) — skutki, rzeczy. [przypis edytorski]

841. optaszyć — oskubać. [przypis redakcyjny]

842. lutować (daw.) — żałować (litować). [przypis redakcyjny]

843. rosół — tu: kłopot. [przypis redakcyjny]

844. przydać — dodać. [przypis edytorski]

845. po żyle uparać (upruwać) — o wielkim lęku i bólu. [przypis redakcyjny]

846. cale (daw.) — całkiem. [przypis redakcyjny]

847. w potuł (daw.) — w objęcie. [przypis redakcyjny]

848. chromy — poseł pewniejszy, bo powoli idzie. [przypis redakcyjny]

849. mienić — tu: zmieniać. [przypis edytorski]

850. posłuch — straż, czujka. [przypis redakcyjny]

851. larmo — alarm. [przypis edytorski]

852. miasto (daw.) — zamiast. [przypis edytorski]

853. z niedobaczka (daw.) — z nienacka. [przypis redakcyjny]

854. Witaj, rzecze, nie brodząc do wieczerzy kaczka — przysłowia o niespodzianej zdobyczy. [przypis redakcyjny]

855. się często wstydzi, kto przed skokiem hupa — obecnie przysłowie to brzmi: nie mów hop, zanim nie przeskoczysz. [przypis edytorski]

856. rozwód — tu: przestrzeń. [przypis redakcyjny]

857. zawrzeć — zamknąć. [przypis edytorski]

858. zgoła — w rękopisie goła. [przypis redakcyjny]

859. szłyk (daw.) — rodzaj wysokiej czapki. [przypis redakcyjny]

860. wyskipieć się (daw.) — wyroić się. [przypis redakcyjny]

861. chmięst (daw.) — trzaska. [przypis redakcyjny]

862. odgłos — tu: echo. [przypis redakcyjny]

863. durny (daw.) — szalony. [przypis edytorski]

864. chwost (daw.) — ogon. [przypis redakcyjny]

865. skowera (daw., reg.) — pies. [przypis redakcyjny]

866. sowity (daw.) — suty, obfity. [przypis redakcyjny]

867. rozżenąć (daw.) — rozegnać. [przypis redakcyjny]

868. giaur — (tur.) niewierny, nie muzułmanin. [przypis redakcyjny]

869. nawiasem — z boku. [przypis redakcyjny]

870. cug puścić — oddać przejście. [przypis redakcyjny]

871. lubo (daw.) — chociaż. [przypis edytorski]

872. źle — tu: ledwie. [przypis redakcyjny]

873. Taż mu baba, też koła — przysłowie: to samo. [przypis redakcyjny]

874. korzyszczyć — łupić. [przypis redakcyjny]

875. razem niezłożonym — cięciem, przed którym się nie można obronić. [przypis redakcyjny]

876. wystawać — zdobywać samym staniem. [przypis redakcyjny]

877. posłać przed Abrama — zabić. [przypis redakcyjny]

878. trefunkiem — być może winno być: trafunkiem, tj. przypadkiem. [przypis edytorski]

879. w pohończą (daw., reg.) — na wyścigi. [przypis redakcyjny]

880. funkcja — tu: urząd. [przypis redakcyjny]

881. wrogi (daw.) — tu: losy. [przypis redakcyjny]

882. odwodem (daw.) — cofając się, ustępując. [przypis redakcyjny]

883. uskrobać (daw., pot.) — ujść, wycofać się. [przypis redakcyjny]

884. część — tu: częściowo. [przypis edytorski]

885. idący — dziś popr.: idąc. [przypis edytorski]

886. regiment — tu: dowództwo. [przypis redakcyjny]

887. kałuz (daw.) — przewodnik. [przypis redakcyjny]

888. posłuch — straż, czujka. [przypis redakcyjny]

889. bez obłazu (daw.) — wprost. [przypis redakcyjny]

890. larmo (daw.) — alarm, trwoga. [przypis redakcyjny]

891. ni o czym (daw.) — o niczym. [przypis redakcyjny]

892. kotara (daw.) — namiot. [przypis redakcyjny]

893. pożyć (daw.) — pokonać. [przypis edytorski]

894. wrogi (daw.) — losy, wróżby. [przypis redakcyjny]

895. kwadryga — zaprzęg czterokonny. [przypis redakcyjny]

896. prawy (daw.) — prawdziwy; tu: właśnie. [przypis redakcyjny]

897. bachmat (daw.) — koń. [przypis redakcyjny]

898. oganisty (daw.) — rozłożysty. [przypis redakcyjny]

899. trześnia — czereśnia. [przypis edytorski]

900. pokonić — osadzić końmi. [przypis redakcyjny]

901. towarzysze Bernawskiego — zbóje wołoskie. [przypis redakcyjny]

902. faryna — fr. mąka; tu: rodzaj, gatunek. [przypis redakcyjny]

903. raptura — pismo, list. [przypis redakcyjny]

904. pręga — pręgierz. [przypis redakcyjny]

905. uprzejmy — szczery. [przypis redakcyjny]

906. respons (daw.) — odpowiedź. [przypis redakcyjny]

907. hustem (daw., reg.) — gęsto. [przypis redakcyjny]

908. inkaust — atrament. [przypis redakcyjny]

909. błaźni — w rękopisie: blaźni. [przypis redakcyjny]

910. musat (daw.) — stal do ostrzenia. [przypis redakcyjny]

911. dyktować — tu: dychtować, zaopatrywać. [przypis redakcyjny]

912. Ceres — rzymska bogini urodzaju. [przypis edytorski]

913. bróg — przykryty daszkiem stóg siana. [przypis edytorski]

914. zimny zwierz koziorogi — koziorożec (zimowy znak zodiaku). [przypis redakcyjny]

915. Pomona — rzymska bogini drzew owocowych. [przypis edytorski]

916. paryja — wertep. [przypis redakcyjny]

917. luna (z łac.) — księżyc. [przypis redakcyjny]

918. biegun — koń. [przypis edytorski]

919. giaur — niewierny, nie muzułmanin. [przypis edytorski]

920. źrejomo — w sposób widoczny. [przypis redakcyjny]

921. nie kol, miły jeżu — przysłowie: nie strasznyś, hamuj się. [przypis redakcyjny]

922. niesprawą — nie w szyku. [przypis edytorski]

923. dla (daw.) — z powodu. [przypis edytorski]

924. drwa — tu: brednie, głupstwa. [przypis redakcyjny]

925. potrzeba (daw.) — bitwa, potyczka. [przypis edytorski]

926. fortel — podstęp. [przypis edytorski]

927. tam — w obozie polskim. [przypis redakcyjny]

928. obojętne — tu: nie sprzyjające żadnej z walczących stron, więc niepewne. [przypis redakcyjny]

929. ustrzmić (daw.) — nastrzępić. [przypis redakcyjny]

930. kometa — w dawnej polszczyźnie wyraz ten występował w rodzaju męskim. [przypis edytorski]

931. bonczuk — buńczuk, turecki a. tatarski znak wojskowy wykonany z końskiego włosia. [przypis edytorski]

932. miesiąc — księżyc. [przypis edytorski]

933. hospodar — władca mołdawski lub wołoski. [przypis edytorski]

934. ukraszono — raczej spodziewalibyśmy się: ukradziono. [przypis redakcyjny]

935. okrom (daw.) — oprócz. [przypis edytorski]

936. janczar — dziś popr. forma D.lm: janczarów. [przypis redakcyjny]

937. wieżą — dziś popr. forma B. lp: wieżę. [przypis edytorski]

938. giaur gidy — obrzydły, ohydny giaur (niewierny). [przypis redakcyjny]

939. spahij — żołnierz nieregularnej jazdy tureckiej. [przypis edytorski]

940. dziryt — włócznia. [przypis redakcyjny]

941. forga — pióropusz. [przypis redakcyjny]

942. bobo (daw.) — straszydło. [przypis redakcyjny]

943. uprzejmie — tu: otwarcie, szczerze. [przypis redakcyjny]

944. od złota chorągwie gorące — tj. żółte. [przypis edytorski]

945. skofia — pukiel (tu dla rytmu czytamy na 3 sylaby). [przypis redakcyjny]

946. Bellona — rzymska bogini wojny, siostra a. żona Marsa. [przypis edytorski]

947. skomon (zgniecienie) i smoła — wyrażenia pogardliwe: hałastra, czerń itp. [przypis redakcyjny]

948. w rzeczy — niby. [przypis redakcyjny]

949. usajdaczyć się — wyposażyć się w łuki i kołczany (od sajdak, kołczan). [przypis edytorski]

950. szwatrać — szwargotać, mówić niezrozumiale w obcym a nieprzyjemnie brzmiącym języku. [przypis redakcyjny]

951. nużny (daw., reg.) — nędzny. [przypis redakcyjny]

952. bleszczeć — dziś: błyszczeć. [przypis edytorski]

953. głownia — żarzący się kawałek drewna. [przypis edytorski]

954. szmelc — ochronna warstwa na powierzchni metalu. [przypis redakcyjny]

955. rozsuć (daw.) — rozsypać. [przypis redakcyjny]

956. I Kalpe i Abila rosłe wznoszą grzbiety itd. — ahistoryczne zestawienie mitycznych i rzeczywistych nazw geograficznych i ludów wschodnich. [przypis edytorski]

957. Ossa — góra w Grecji, pojawiająca się w mitach o walce między bogami a tytanami. [przypis edytorski]

958. rum (daw.) — rumowisko, gruzy. [przypis redakcyjny]

959. emir (tur.) — rozkaz. [przypis redakcyjny]

960. armata (daw.) — uzbrojenie. [przypis edytorski]

961. obierz — więzy. [przypis redakcyjny]

962. surmy — puzony. [przypis redakcyjny]

963. koncent (daw.) — harmonia. [przypis redakcyjny]

964. dzyngi (daw.) — talerze (instrument perkusyjny). [przypis redakcyjny]

965. gąść (1. os. lp. gędę) (daw.) — śpiewać a. grać. [przypis redakcyjny]

966. skomlą — w rękopisie: skumlą. [przypis redakcyjny]

967. czwarzyć (daw.) — wydawać głosy, drzeć się, wrzeszczeć. [przypis redakcyjny]

968. Febus — przydomek Apolla, boga słońca (Tytan, również u Potockiego patronujący słońcu, pochodzi z zupełnie innego rodu olbrzymów, synów Gei). [przypis redakcyjny]

969. kara (daw.) — wóz. [przypis redakcyjny]

970. porożysty — rogaty. [przypis redakcyjny]

971. bierka — owca. [przypis redakcyjny]

972. maża (daw.) — ciężki wóz ładowny. [przypis redakcyjny]

973. żydło — życie. [przypis redakcyjny]

974. faryna (z fr.) — mąka. [przypis redakcyjny]

975. szorbet — sorbet, konfitury i napój słodki. [przypis redakcyjny]

976. spuma (daw., z wł.) — piana, ślina. [przypis redakcyjny]

977. farfura (daw.) — wyrób fajansowy. [przypis redakcyjny]

978. żywioł — tu: pokarm. [przypis edytorski]

979. cyment — dziś: cynamon. [przypis redakcyjny]

980. uczynić przymierze — dać pokój, odrzec się. [przypis redakcyjny]

981. żółcić — przyprawiać szafranem. [przypis redakcyjny]

982. kanar — cukier. [przypis redakcyjny]

983. cyment — cynamon (z niem. Zimmet). [przypis redakcyjny]

984. kondyment (daw.) — przyprawa. [przypis redakcyjny]

985. wczesny — wygodny. [przypis redakcyjny]

986. manela — obrączka. [przypis redakcyjny]

987. wałach — wykastrowany ogier. [przypis edytorski]

988. nagłówki — cugle; dziś popr. forma N.lm. brzmiałaby: nagłówkami. [przypis redakcyjny]

989. Pigmejowie — afrykańskie plemię cechujące się niskim wzrostem. [przypis redakcyjny]

990. musułbas — materiał bawełniany («besz« z Mosułu, miasta nad Tygrysem, skąd i nazwa muślinu). [przypis redakcyjny]

991. forbot (daw.) — obszycie. [przypis redakcyjny]

992. Węgrzyn, choć nas prawie już wyssał do szczętu — daw. przysłowie: Węgrzyn wyssał nas (tj. doprowadził do ubóstwa) swoimi winami. [przypis edytorski]

993. Pewnie, że w ryb łowieniu nie zaśpi odmętu (...) — por. współczesne przysłowie „łowić ryby w mętnej wodzie”. [przypis redakcyjny]

994. Spisz — region geograficzny, obecnie na Słowacji, zastawiony przez cesarza Zygmunta w roku 1417, przeszedł w ten sposób pod władzę Polski. [przypis redakcyjny]

995. durnym — Brückner przypuszcza, że to błąd rękopisu, i że powinno być: dumnym. [przypis redakcyjny]

996. sromota (daw.) — wstyd. [przypis edytorski]

997. Zdzicze i tych w cudzy kraj w kłopocie odleci (...) — Jan Kazimierz rzuca tron i Polskę. [przypis redakcyjny]

998. kuratele — dziś popr. forma D.lp: kurateli. [przypis edytorski]

999. puchy — dziś popr. forma N. lm: puchami (pierzem). [przypis redakcyjny]

1000. uprzejmie — szczerze. [przypis redakcyjny]

1001. kawy (daw.) — głupstwa. [przypis redakcyjny]

1002. w rzeczy (daw.) — niby. [przypis redakcyjny]

1003. prognostyk (daw.) — przepowiednia. [przypis redakcyjny]

1004. kredenca (daw., z wł.) — usługa. [przypis redakcyjny]

1005. kosz (daw.) — obóz. [przypis redakcyjny]

1006. gonione potrzeby — potyczki jeźdźców. [przypis redakcyjny]

1007. kotary (daw.) — namioty. [przypis redakcyjny]

1008. sajdak — kołczan. [przypis edytorski]

1009. giaurskie baby — konie niewiernych, jak u Samuela Twardowskiego. [przypis redakcyjny]

1010. bando (daw.) — ogłoszenie. [przypis redakcyjny]

1011. czasie — w rękopisie dla rymu: czesie. [przypis redakcyjny]

1012. zaszczyt — tu: obrona (z ros.). [przypis edytorski]

1013. kawalkata — z wł. cavalcata: jazda, jeźdźcy. [przypis redakcyjny]

1014. gładki (daw.) — piękny. [przypis edytorski]

1015. dzianet — rumak. [przypis redakcyjny]

1016. ustrzmić — nastrzępić, ubrać. [przypis redakcyjny]

1017. Tytan — słońce. [przypis redakcyjny]

1018. bawić się (daw.) — zajmować się. [przypis edytorski]

1019. mieszkać (daw.) — zwlekać, unikać czegoś, rezygnować z czegoś. [przypis edytorski]

1020. paiża (daw.) — tarcza. [przypis redakcyjny]

1021. trzy krzyże — lat trzydzieści. [przypis redakcyjny]

1022. wraz (daw.) — zaraz. [przypis edytorski]

1023. larmo — alarm. [przypis redakcyjny]

1024. szyposz (daw.) — trębacz. [przypis redakcyjny]

1025. osuć (daw.) — osypać. [przypis redakcyjny]

1026. wpoły — na pół. [przypis edytorski]

1027. Trytoni i Forcy — bóstwa wodne, niżej (w. 524) po naszemu Topielcami zwane. [przypis redakcyjny]

1028. Fawonius — wiosenny wiatr zachodni. [przypis edytorski]

1029. kopii — dla rytmu czytamy na trzy sylaby. [przypis edytorski]

1030. korbety (daw.) — skoki. [przypis redakcyjny]

1031. sforcować się — (daw.) wytężać się. [przypis redakcyjny]

1032. salto ( z łac. a. z wł.) — skok. [przypis redakcyjny]

1033. szwadronami — w rękopisie: szwadranami. [przypis redakcyjny]

1034. indzingiery — dziś: inżynierów; chodzi o specjalistów od fortyfikacji. [przypis edytorski]

1035. haramża (daw., reg.) — zgraja, czerń. [przypis redakcyjny]

1036. sprawa (daw.) — szyk. [przypis edytorski]

1037. sekunda — tu: odwód. [przypis redakcyjny]

1038. drzewo (daw.) — kopia. [przypis edytorski]

1039. armatura (daw.) — uzbrojenie. [przypis redakcyjny]

1040. wedla niego (daw.) — obok niego. [przypis edytorski]

1041. szpar — od metody łowienia ptaków: drążek, na którym przymocowany jest ptak służący jako przynęta. [przypis redakcyjny]

1042. niezbędny (daw.) — obrzydły. [przypis redakcyjny]

1043. wecować demesze (daw.) — ostrzyć szable. [przypis redakcyjny]

1044. Lermunt — w rękopisie stale mylnie: Lernunt. [przypis redakcyjny]

1045. infanteria (daw.) — piechota. [przypis edytorski]

1046. haki i śmigownice, nośne kolubryny, kartaony — różnego rodzaju działa. [przypis edytorski]

1047. darda (daw.) — włócznia. [przypis redakcyjny]

1048. elear — harcownik, żołnierz szukający pojedynku przed bitwą, ogólnie: junak. [przypis redakcyjny]

1049. werteby — dziś: wertepy. [przypis edytorski]

1050. gdzieby (daw.) — gdyby. [przypis redakcyjny]

1051. łozy — zarośla. [przypis edytorski]

1052. wróżyć (daw.) — próbować. [przypis redakcyjny]

1053. wżdy (daw.) — przecież. [przypis edytorski]

1054. przepłoch — luka, miejsca nie zabezpieczone. [przypis redakcyjny]

1055. w czele (daw.) — z przodu. [przypis edytorski]

1056. komput (daw.) — liczba. [przypis redakcyjny]

1057. error (z łac.) — błąd. [przypis redakcyjny]

1058. lasserować (daw.) — połyskiwać. [przypis edytorski]

1059. szmelc — ochronna powłoka na powierzchni metalu. [przypis edytorski]

1060. ruga (daw., z łac.) — zmarszczka. [przypis redakcyjny]

1061. stwierdzić — tu: utwierdzić, umocnić. [przypis edytorski]

1062. potuszyć (daw.) — dodać nadziei. [przypis edytorski]

1063. bucefała (daw.) — rumak (od imienia konia Aleksandra Macedońskiego). [przypis edytorski]

1064. rug — głucha wrzawa. [przypis redakcyjny]

1065. równia (daw.) — równina. [przypis redakcyjny]

1066. jucha — krew. [przypis edytorski]

1067. obierze — pęta. [przypis redakcyjny]

1068. posiężne (daw.) — zamach. [przypis redakcyjny]

1069. Polanie — Polacy. [przypis redakcyjny]

1070. martauz (daw.) — zbój, handlarz niewolników. [przypis redakcyjny]

1071. masłok — napój odurzający. [przypis redakcyjny]

1072. armata (daw.) — uzbrojenie. [przypis redakcyjny]

1073. durny — zarozumiały, szalony. [przypis redakcyjny]

1074. kauza (daw., z łac.) — sprawa. [przypis redakcyjny]

1075. kałauz (daw., z tur.) — przewodnik. [przypis redakcyjny]

1076. załoga (daw.) — tu: zasadzka. [przypis redakcyjny]

1077. oszedziały — osiwiały. [przypis redakcyjny]

1078. pean — hymn. [przypis redakcyjny]

1079. A już hałła tatarskie, jaki wrzące garce/ Bełkot czynią, zagłusza — to samo porównanie w w. 534. [przypis edytorski]

1080. bułat (daw.) — stal, zwł. stalowe ostrze. [przypis redakcyjny]

1081. w Raciborskie — z Raciborska pisali się Morsztynowie. [przypis redakcyjny]

1082. murza — wódz, książę tatarski. [przypis redakcyjny]

1083. talażki (daw.) — wózki (zdrobnienie od talaga). [przypis redakcyjny]

1084. rum (daw.) — gruz, tu: pich i kamienie. [przypis edytorski]

1085. wzdzierać tu: — wstrzymywać. [przypis redakcyjny]

1086. znosić się (daw.) — porozumiewać się. [przypis edytorski]

1087. elear — harcownik, żołnierz szukający pojedynku przed bitwą, ogólnie: junak. [przypis redakcyjny]

1088. smocy — tu metaforycznie: działa. [przypis redakcyjny]

1089. zabielim — poeta wymawiał i rymował: zabielem. [przypis redakcyjny]

1090. holik — hołysz, biedak. [przypis redakcyjny]

1091. łupież (daw.) — skóra (złupiona ze zwierzęcia). [przypis redakcyjny]

1092. dywdyk — bogate przykrycie na konie. [przypis redakcyjny]

1093. czaprag — właśc. czaprak, kapa pod siodło przykrywająca konia. [przypis edytorski]

1094. Agier — właśc. Eger, miasto i twierdza na południowych Węgrzech, dwukrotnie zdobyta przez Turków w XVI w. [przypis redakcyjny]

1095. sudanny (daw.) — smukły. [przypis redakcyjny]

1096. chwost (daw.) — ogon. [przypis redakcyjny]

1097. posłuchy (daw.) — straże, czujki. [przypis edytorski]

1098. larmo — tu: hałas. [przypis edytorski]

1099. pomiotło — miotła; tu pogardliwie o pióropuszach a. buńczukach. [przypis redakcyjny]

1100. na obie stronie — liczba podwójna; sens: korzystna dla obu stron. [przypis edytorski]

1101. na wytrwaną (daw.) — kto kogo przetrzyma. [przypis edytorski]

1102. bellua (z łac.) — bestia. [przypis redakcyjny]

1103. czczy (daw.) — pusty. [przypis edytorski]

1104. talagi — wozy. [przypis redakcyjny]

1105. o male (daw.) — mało. [przypis edytorski]

1106. propozyt (daw.) — propozycja. [przypis redakcyjny]

1107. sforcować się (daw., z wł.) — silić się. [przypis redakcyjny]

1108. baczyć (daw.) — widzieć, zauważać. [przypis edytorski]

1109. dziei — dziś popr. forma D.lm: dziejów. [przypis edytorski]

1110. da na wymiot — ofiaruje niewielki dar w nadziei wielkiego rewanżu. [przypis redakcyjny]

1111. A cóż kiedy wspak padnie obojętna bierka — kiedy niepewna kostka padnie na korzyść strony przeciwnej? [przypis redakcyjny]

1112. najradniej (daw.) — najchętniej. [przypis edytorski]

1113. usterknąć (daw.) — potknąć się. [przypis redakcyjny]

1114. wszytko — tu: całe. [przypis edytorski]

1115. szłapia — kłus. [przypis redakcyjny]

1116. kwapić się (daw.) — spieszyć się. [przypis edytorski]

1117. złożyć się — obronić się, zasłonić. [przypis redakcyjny]

1118. ni — niby, jak. [przypis edytorski]

1119. zruta (daw.) — ruina. [przypis redakcyjny]

1120. znamy swe szkatuły — troszczymy się tylko o swe zbiory (pieniężne). [przypis edytorski]

1121. pogany zasuły — w rękopisie poganie zasuli, dla rymu poprawiono; zasuć — zasypać. [przypis redakcyjny]

1122. ledzie — dziś popr. forma N.lp: lodzie. [przypis edytorski]

1123. adwersarz — przeciwnik. [przypis redakcyjny]

1124. durny — tu raczej: dumny. [przypis redakcyjny]

1125. widomie (daw.) — w sposób widoczny. [przypis edytorski]

1126. Gdy ten albo się zgłodzi, albo ubezpieczy (...), Mści się niebo nad każdym sprawiedliwym sądem (...) — r. 1488, katastrofa armady hiszpańskiej, przez Drake’a, Howarda i innych admirałów Elżbiety angielskiej. [przypis redakcyjny]

1127. Albert — arcyksiążę Albert w r. 1600 we Flandrii. [przypis redakcyjny]

1128. pokwapić się (daw.) — pospieszyć się. [przypis edytorski]

1129. Tak Gustaw Horn w Nordlindze dzisia tryumfował (...) — pierwsza porażka Szwedów, r. 1644, pod Nordlingen bawarskim. [przypis redakcyjny]

1130. auster (daw.) — wicher południowy. [przypis redakcyjny]

1131. tążyć (daw.) — tęsknić. [przypis redakcyjny]

1132. spiża (daw.) — spyża, prowiant. [przypis redakcyjny]

1133. dyskrecja — tu: dbłość, ostrożność. [przypis edytorski]

1134. nie czesne miłosierdzie — miłosierdzie okazywane w niewłaściwym momencie. [przypis edytorski]

1135. nie stoi za jaje (daw., przysł.) — nie jest nic warte. [przypis edytorski]

1136. znużnieć (daw.) — zubożeć. [przypis redakcyjny]

1137. potuszyć (daw.) — dodać otuchy. [przypis redakcyjny]

1138. poty — póty, do tej pory. [przypis edytorski]

1139. przypaść (daw.) — zgodzić się. [przypis edytorski]

1140. Febe — księżyc (Diana, siostra Feba, tj. Apolla). [przypis redakcyjny]

1141. Flegon i Pirois — imiona koni ciągnących słoneczny rydwan. [przypis redakcyjny]

1142. chodziwy — (o koniu) pięknego chodu. [przypis redakcyjny]

1143. glanc — tu: blask. [przypis edytorski]

1144. Tytan — słońce. [przypis redakcyjny]

1145. na przepych (daw.) — dla popisu, na obelgę. [przypis edytorski]

1146. wróżka — tu: wróżba. [przypis edytorski]

1147. gorzeć (daw.) — płonąć. [przypis edytorski]

1148. szaszorzy (daw.) — orli. [przypis redakcyjny]

1149. zmierznąć (daw.) — obrzydnąć. [przypis edytorski]

1150. murza — wódz, książę tatarski. [przypis redakcyjny]

1151. wierę (daw.) — zaprawdę. [przypis redakcyjny]

1152. kosz (daw.) — obóz. [przypis redakcyjny]

1153. dywan (tur.) — rada. [przypis redakcyjny]

1154. wojennik (daw.) — wojownik. [przypis redakcyjny]

1155. haramża (daw., reg.) — czerń, motłoch. [przypis redakcyjny]

1156. zelżyć — tu: ulżyć. [przypis redakcyjny]

1157. sekwestr (daw.) — zarząd. [przypis redakcyjny]

1158. pas (z wł.) — przejście. [przypis edytorski]

1159. żak — tu: zdobycz, łup. [przypis redakcyjny]

1160. prozapas — zapas. [przypis redakcyjny]

1161. spiża — spyża, prowiant. [przypis redakcyjny]

1162. turbować się (daw.) — martwić się. [przypis edytorski]

1163. tuszyć (daw.) — mieć nadzieję. [przypis edytorski]

1164. nieopowiedką — nagle, bez uprzedniej wieści; wyraz ten w autografie nieco zamazany, w kopii Ossolińskich brzmi: nieopowiednie. [przypis redakcyjny]

1165. wysuć — wysypać. [przypis redakcyjny]

1166. posłuchy — straże, czujki. [przypis redakcyjny]

1167. bandolet (z wł.) — karabinek. [przypis redakcyjny]

1168. tymblak — temblak, rzemień do zawieszania szabli na nadgarstku. [przypis redakcyjny]

1169. ferwor — zapał. [przypis redakcyjny]

1170. ćma — tu: tłum. [przypis edytorski]

1171. ćwiczyzna — ćwiczenia. [przypis redakcyjny]

1172. brona (daw.) — brama. [przypis redakcyjny]

1173. w rzeczy (daw.) — niby, rzekomo. [przypis redakcyjny]

1174. załoga — tu: zasadzka. [przypis redakcyjny]

1175. foza (z wł.) — tryb, moda, sposób. [przypis redakcyjny]

1176. beloard — szaniec, reduta. [przypis redakcyjny]

1177. zajarzyć się — zapalić się. [przypis redakcyjny]

1178. strychować (daw.) — strzelać. [przypis redakcyjny]

1179. bobo (daw.) — straszydło. [przypis redakcyjny]

1180. przykład — tu: broń, strzelby. [przypis redakcyjny]

1181. bęben — tu: brzuch. [przypis edytorski]

1182. Eur a. Euros — wiatr południowo-wschodni. [przypis redakcyjny]

1183. śniat — kloc. [przypis redakcyjny]

1184. pokinąć (daw.) — porzucić. [przypis redakcyjny]

1185. przecza (daw.) — spór, walka. [przypis redakcyjny]

1186. trzop (daw.) — czerep, garnek. [przypis redakcyjny]

1187. pochop (daw.) — zachęta, pobudka, zamiar. [przypis edytorski]

1188. oraz — tu: naraz, jednocześnie. [przypis edytorski]

1189. krzemiezić — wzmacniać, pokrzepiać. [przypis redakcyjny]

1190. czuły — tu: czujny. [przypis edytorski]

1191. prawie (daw.) — właśnie, naprawdę. [przypis redakcyjny]

1192. opiekać się — dziś: opiekować się. [przypis edytorski]

1193. impreza (daw., z wł.) — przedsięwzięcie. [przypis redakcyjny]

1194. słonie — słońce (brzmienie dla rymu). [przypis redakcyjny]

1195. spyskłać — zbrudzić, zmazać. [przypis redakcyjny]

1196. mir — pokój, tu: zawieszenie broni. [przypis redakcyjny]

1197. siem odenasta — gra w kostki lub karty. [przypis redakcyjny]

1198. chaja — wicher. [przypis redakcyjny]

1199. pokinąć — porzucić. [przypis redakcyjny]

1200. rohatyna (daw.) — włócznia. [przypis redakcyjny]

1201. berdysz — rodzaj topora bojowego. [przypis redakcyjny]

1202. archandyje — tłumy. [przypis redakcyjny]

1203. po swojsku — po swojemu. [przypis redakcyjny]

1204. tucza (daw.) — pokarm. [przypis edytorski]

1205. przynuka (reg.) — zachęta. [przypis redakcyjny]

1206. trzymać komu grzbiet — stać za nim, posiłkować go. [przypis redakcyjny]

1207. opoździć — opóźnić. [przypis redakcyjny]

1208. fuga (z łac.) — ucieczka. [przypis redakcyjny]

1209. haramża — czerń, motłoch. [przypis redakcyjny]

1210. majdan — plac obozowy. [przypis redakcyjny]

1211. bez (daw.) — przez. [przypis edytorski]

1212. kańczug — bat. [przypis edytorski]

1213. stropić się — zakłopotać się. [przypis edytorski]

1214. dzierżyć — trzymać. [przypis edytorski]

1215. smoła — motłoch. [przypis redakcyjny]

1216. pozorny (daw.) — efektowny. [przypis edytorski]

1217. brona (daw.) — brama. [przypis edytorski]

1218. osuć (daw.) — osypać. [przypis redakcyjny]

1219. hakownica — działo ręczne, mocowane za pomocą haka. [przypis redakcyjny]

1220. czuły — tu: czujny. [przypis redakcyjny]

1221. raziech — dziś popr. forma N.lp: razach; tu w znaczeniu: sytuacjach. [przypis edytorski]

1222. elear — junak. [przypis redakcyjny]

1223. ruga (daw., z łac.) — zmarszczka. [przypis redakcyjny]

1224. karbować — oznaczać przez nacięcia. [przypis edytorski]

1225. stradny (daw.) — znużony. [przypis redakcyjny]

1226. Bellona — rzymska bogini wojny, siostra a. żona Marsa. [przypis edytorski]

1227. Adamów — dziś popr. forma dzierżawcza: Adamowy. [przypis edytorski]

1228. rubież (reg.) — tu: zarąbanie (na śmierć). [przypis redakcyjny]

1229. Gdzie jeden z wodzów wzięty, drugiego w Stambole, Do dzisia dnia na wieży ożog w gębę kole — Koniecpolski w niewoli, a głowa Żółkiewskiego na żerdzi. [przypis redakcyjny]

1230. miesiąc — księżyc. [przypis edytorski]

1231. archiwum — tu: skarbiec. [przypis redakcyjny]

1232. łomać źrebięcia — por. II 50: każdy „łamie” przed czasem źrebię, nim dorośnie (przysłowie). [przypis redakcyjny]

1233. siąść — tu: paść. [przypis redakcyjny]

1234. wyżenąć (daw.) — wygnać. [przypis redakcyjny]

1235. równie (daw.) — równiny. [przypis redakcyjny]

1236. smarownie — tu: gładko (jak z użyciem smaru). [przypis edytorski]

1237. przerębla — tu: przeprawa. [przypis redakcyjny]

1238. ptaki — orły polskie. [przypis redakcyjny]

1239. prawie i z imprezą — właśnie z przedsięwzięciem. [przypis redakcyjny]

1240. pech (daw.) — węch. [przypis redakcyjny]

1241. kredyt — pewność, zaufanie. [przypis redakcyjny]

1242. zanurzy — w rękopisie dla rymu: zanorzy. [przypis redakcyjny]

1243. zasuć (daw.) — zasypać. [przypis redakcyjny]

1244. cyt — milczenie. [przypis redakcyjny]

1245. godziech — liczba podwójna; dziś popr. forma N.lm: godach. [przypis edytorski]

1246. Aurora — jutrzenka; tu la rytmu czytamy na cztery sylaby. [przypis edytorski]

1247. spłótnieć (daw.) — zbiednieć. [przypis redakcyjny]

1248. cug — tu: zaprzęg koni słonecznych, rydwan Apolla. [przypis redakcyjny]

1249. książki — do nabożeństwa. [przypis edytorski]

1250. Który choć mu lada co i psie prawi gówno — w rękopisie ostatni wyraz: góry, co oczywiście zaciera sens. [przypis redakcyjny]

1251. kawić (daw.) — bredzić. [przypis redakcyjny]

1252. prawie (daw.) — właśnie, naprawdę. [przypis redakcyjny]

1253. fuga (daw.) — szczelina. [przypis edytorski]

1254. miasto — zamiast. [przypis edytorski]

1255. bez pochyby (daw.) — na pewno. [przypis edytorski]

1256. zaraszczać — dziś popr.: zarastać. [przypis redakcyjny]

1257. bułat — stal. [przypis redakcyjny]

1258. giaur — niewierny, nie muzułmanin. [przypis edytorski]

1259. awernowy (daw.) — piekielny. [przypis redakcyjny]

1260. wał (daw.) — fala. [przypis edytorski]

1261. szkaradzie — szkaradnie. [przypis redakcyjny]

1262. bałuch — wrzawa. [przypis redakcyjny]

1263. nie po swoich plecu — nie na swoje siły. [przypis redakcyjny]

1264. katerwa (daw.) — hufiec, pułk. [przypis redakcyjny]

1265. pasieka — posiecz. [przypis redakcyjny]

1266. nie po szwie się pruło (daw., przysł.) — nie szło według planów. [przypis edytorski]

1267. suć (daw.) — sypać. [przypis redakcyjny]

1268. śniat — kłoda. [przypis redakcyjny]

1269. pokinąć (daw.) — porzucić. [przypis redakcyjny]

1270. rohatyna — włócznia. [przypis redakcyjny]

1271. iść w zatyłki (daw.) — zajść od tyłu. [przypis edytorski]

1272. czuć — tu: czuwać. [przypis redakcyjny]

1273. mól (daw.) — zmartwienie. [przypis edytorski]

1274. troczyć — brać łup (w troki, czyli w sakwy). [przypis edytorski]

1275. we sforze (daw.) — w zgodzie. [przypis redakcyjny]

1276. łęk — przednia część siodła. [przypis redakcyjny]

1277. ledwochoda — krok powolny. [przypis redakcyjny]

1278. szałasze — dziś: szałasy. [przypis edytorski]

1279. pukać — tu: pękać. [przypis redakcyjny]

1280. od spasi — od szkody (przez wypasienie w polu), sens: przeszkodzi. [przypis redakcyjny]

1281. retyradzić — cofać się, rejterować. [przypis redakcyjny]

1282. impreza (daw., z wł.) — przedsięwzięcie. [przypis redakcyjny]

1283. bando (daw.) — obwieszczenie. [przypis redakcyjny]

1284. bez obłazu (daw.) — bez ceremonii, wprost. [przypis redakcyjny]

1285. rad (daw.) — chętnie. [przypis edytorski]

1286. zatracił — w rękopisie: zatracioł. [przypis redakcyjny]

1287. sekiel (daw.) — dobry koń. [przypis redakcyjny]

1288. sajdak — kołczan. [przypis edytorski]

1289. sołhacy — straż przyboczna (łuczników sułtańskich). [przypis redakcyjny]

1290. wyrychtować (daw.) — przygotować. [przypis edytorski]

1291. wstręt — tu: odpór. [przypis edytorski]

1292. opiekać się — dziś popr.: opiekować się. [przypis edytorski]

1293. prawić (daw.) — mówić. [przypis edytorski]

1294. snadnie (daw.) — łatwo. [przypis edytorski]

1295. skarpy — tu: wertepy. [przypis redakcyjny]

1296. żwawy — tu: zawzięty. [przypis redakcyjny]

1297. szkarady — szkaradny. [przypis redakcyjny]

1298. stradać (daw.) — stracić. [przypis edytorski]

1299. smocy — tu: armaty. [przypis redakcyjny]

1300. prawie (daw.) — dobrze, skutecznie; tu: szczelnie. [przypis redakcyjny]

1301. karbować — zapisywać (pierwotnie chodziło o notowanie za pomocą nacięć na kiju). [przypis redakcyjny]

1302. przemór (daw.) — wygłodzenie. [przypis redakcyjny]

1303. ze łby — dziś popr.: ze łbów. [przypis edytorski]

1304. dzierżyć (daw.) — trzymać. [przypis edytorski]

1305. żurzyć się (daw.) — srożyć się. [przypis redakcyjny]

1306. grandeca — (z wł.) wspaniałość. [przypis redakcyjny]

1307. sekiel — dobry koń. [przypis redakcyjny]

1308. forga (daw.) — pióropusz. [przypis redakcyjny]

1309. kinąć (daw.) — rzucić. [przypis redakcyjny]

1310. licencjować — dać pozwolenie. [przypis redakcyjny]

1311. dutepas (daw.) — ucieczka. [przypis redakcyjny]

1312. sowity — obfity. [przypis redakcyjny]

1313. smoła — czerń. [przypis redakcyjny]

1314. dawić (daw.) — dusić. [przypis redakcyjny]

1315. miasto (daw.) — zamiast. [przypis edytorski]

1316. niewczesny (daw.) — w niewłaściwym momencie. [przypis edytorski]

1317. duchy — dziś popr. forma N.lm: duchami. [przypis edytorski]

1318. zob — karma dla ptaków, ziarno (tu: wysypywane na przynętę). [przypis redakcyjny]

1319. pokrzepić — wzmocnić. [przypis edytorski]

1320. inwentarz — spis. [przypis redakcyjny]

1321. dużeć — nabierać siły. [przypis redakcyjny]

1322. mdlić (daw.) — osłabiać. [przypis edytorski]

1323. przym — dziś popr.: przyjm, przyjmij. [przypis redakcyjny]

1324. impreza (daw., z wł.) — przedsięwzięcie. [przypis redakcyjny]

1325. Zruć go z pychy do końca z Nabuchodozorem — i dalej: Nabuchodonozor trawę żarł jak wół, por. 1, 21: kara za bluźnierstwo, wedle Daniela rozdz. 7. [przypis redakcyjny]

1326. słonie — słońce (forma wybrana dla rymu). [przypis redakcyjny]

1327. mufti — najwyższy kapłan muzułmański. [przypis edytorski]

1328. muftego przestrogi — II, 83 i dalej. [przypis redakcyjny]

1329. buje (daw.) — skrzydła. [przypis redakcyjny]

1330. progres — postęp. [przypis redakcyjny]

1331. zgaga — tu ogólnie: cierpienie. [przypis redakcyjny]

1332. spatrzyć (daw.) — sprawdzić. [przypis edytorski]

1333. rosół — tu: przykrość. [przypis redakcyjny]

1334. zręczyć (daw.) — złączyć. [przypis redakcyjny]

1335. I jej zdrowie, jakoby gołego na zyzie — przysłowie o stanie rozpaczliwym. [przypis redakcyjny]

1336. decyz — zarządzenie, decyzja. [przypis redakcyjny]

1337. załoga (daw.) — zasadzka. [przypis edytorski]

1338. posłuch — straż, czujka. [przypis redakcyjny]

1339. ze snu rozmarznąć — rozbudzić się. [przypis redakcyjny]

1340. sprawić się (daw.) — sformować szyk. [przypis edytorski]

1341. nie rzkąc (daw.) — nie mówiąc. [przypis edytorski]

1342. lutować (daw.) — litować. [przypis edytorski]

1343. opoździć — dziś: opóźnić. [przypis redakcyjny]

1344. wotum (z łac.) — głos. [przypis redakcyjny]

1345. racja — tu: przyczyna, powód. [przypis redakcyjny]

1346. rabież (daw.) — rabunek, grabież. [przypis edytorski]

1347. zeżmie — ściśnie (od zżąć, żmę). [przypis redakcyjny]

1348. w obie... stronie — liczba podwójna. [przypis edytorski]

1349. żonąć a. żenąć — gonić. [przypis redakcyjny]

1350. ile — o ile. [przypis edytorski]

1351. suć (daw.) — sypać. [przypis edytorski]

1352. ochrostać — przyciąć (cięgą, cięgami). [przypis redakcyjny]

1353. spolić (daw.) — złączyć. [przypis redakcyjny]

1354. Wyglądając w tym polu obojętnej bierki — niepewnego losu (kostki). [przypis redakcyjny]

1355. ochynąć (daw.) — zanurzyć. [przypis redakcyjny]

1356. kotary (daw.) — namioty. [przypis redakcyjny]

1357. dla (daw.) — z powodu. [przypis edytorski]

1358. wadzić — przeszkadzać. [przypis edytorski]

1359. plużyć (daw.) — powodzić się. [przypis redakcyjny]

1360. efekt — skutek. [przypis redakcyjny]

1361. bazar — targ, targowisko. [przypis redakcyjny]

1362. gocha (daw., pot.) — gorzałka. [przypis redakcyjny]

1363. wrogi — losy. [przypis redakcyjny]

1364. obłapić — uściskać. [przypis redakcyjny]

1365. wnęki — wnuki. [przypis redakcyjny]

1366. zakamiały — zakamieniały. [przypis redakcyjny]

1367. kartelusz (daw.) — kartka. [przypis redakcyjny]

1368. w rzeczy (daw.) — niby. [przypis redakcyjny]

1369. śniat (daw.) — kłoda. [przypis redakcyjny]

1370. głąbia (daw.) — głowa kapusty. [przypis redakcyjny]

1371. żywokost — maść gojąca kości. [przypis redakcyjny]

1372. haki — tu: skały. [przypis redakcyjny]

1373. piecza — troska, opieka. [przypis redakcyjny]

1374. samojedź a. samojed — ludożerca. [przypis redakcyjny]

1375. wierę — zaprawdę. [przypis redakcyjny]

1376. szkarady — dziś: szkaradny. [przypis edytorski]

1377. kolera (daw.) — cholera, gniew. [przypis redakcyjny]

1378. przy licu na gorącym porwanych terminie — złapanych na gorącym uczynku. [przypis edytorski]

1379. żurzyć się (daw.) — gniewać się. [przypis redakcyjny]

1380. Lecz nalazł bies sąsiady, trafił przenosiny, (...) Dadzą ognia, i poń się nie trzeba przechadzać — przysłowie: swój swego, żartobliwie, jak i wiersze aż do 826. [przypis redakcyjny]

1381. przez nogę (daw., pot.) — chytrością, podstępem. [przypis redakcyjny]

1382. ustawnie (daw.) — ciągle. [przypis edytorski]

1383. uznać — tu: zaznać. [przypis edytorski]

1384. pytki — tortury. [przypis redakcyjny]

1385. abuchty (daw.) — kiszki do jedzenia. [przypis redakcyjny]

1386. bazar — targowisko. [przypis redakcyjny]

1387. pczoły — dziś popr.: pszczoły. [przypis edytorski]

1388. niech nie grzebie żyda — przysłowie o zatajaniu pomysłu lub rzeczy. [przypis redakcyjny]

1389. siewka — gra dziecięca tu w sensie: zmiana miejsca). [przypis redakcyjny]

1390. wystać — tu: przeczekać. [przypis redakcyjny]

1391. brak — tu: wybór. [przypis redakcyjny]

1392. stradny (daw.) — biedny, nędzny. [przypis redakcyjny]

1393. przydać (daw.) — dodać. [przypis edytorski]

1394. cwykiel (daw.) — klin, reduta. [przypis redakcyjny]

1395. sromota (daw.) — wstyd. [przypis edytorski]

1396. majdan — plac obozowy. [przypis redakcyjny]

1397. siekane gloty — kule, ołów siekany do nabojów. [przypis redakcyjny]

1398. Tytan — słońce. [przypis redakcyjny]

1399. zażec (daw.) — zapalić. [przypis edytorski]

1400. musat — stal do ostrzenia. [przypis redakcyjny]

1401. niepodobny (daw.) — nieprawdopodobny, niemożliwy. [przypis edytorski]

1402. brona (daw.) — brama. [przypis redakcyjny]

1403. rewolta — przewrót, odmiana. [przypis redakcyjny]

1404. szańce — w rękopisie dla rymu: szońce. [przypis redakcyjny]

1405. kotary (daw.) — namioty. [przypis redakcyjny]

1406. wstręt (daw.) — tu: opór, obrona. [przypis edytorski]

1407. usnacht — stróż domowy, pachołek. [przypis redakcyjny]

1408. rubież — rąbanina. [przypis redakcyjny]

1409. suć się (daw.) — sypać się. [przypis edytorski]

1410. dziać — nadziewać na „drzewa” (kopie). [przypis redakcyjny]

1411. larmo — alarm. [przypis redakcyjny]

1412. rad (daw.) — chętnie. [przypis edytorski]

1413. reza (daw.) — moda, tryb. [przypis redakcyjny]

1414. impreza (daw., z wł.) — przedsięwzięcie, zamiar. [przypis redakcyjny]

1415. sztokada (daw.) — szpada. [przypis redakcyjny]

1416. zajuszony — rozjuszony, czujący krew. [przypis edytorski]

1417. w sprawie — w szyku. [przypis edytorski]

1418. majdan — plac obozowy. [przypis redakcyjny]

1419. nazad — z powrotem. [przypis edytorski]

1420. żenąć (daw.) — gonić. [przypis redakcyjny]

1421. Zrażą Turkom przed skokiem nienadane hupy — przysłowie, dziś znane w brzmieniu: nie mów hop, dopóki nie przeskoczysz. [przypis redakcyjny]

1422. dać tył (daw.) — uciec. [przypis edytorski]

1423. obczerstwiać (daw.) — wzmacniać. [przypis edytorski]

1424. łacno (daw.) — łatwo. [przypis edytorski]

1425. postura — postawa. [przypis redakcyjny]

1426. przęsło — wiązanie, warstwa. [przypis redakcyjny]

1427. zarza — dziś: zorza. [przypis redakcyjny]

1428. ustawnie — ustawicznie, ciągle. [przypis edytorski]

1429. ochynąć (daw.) — skoczyć, zanurzyć. [przypis redakcyjny]

1430. nużnieć (daw.) — nędznieć. [przypis redakcyjny]

1431. nie stawać (daw.) — nie starczać. [przypis edytorski]

1432. siła (daw.) — wielu. [przypis edytorski]

1433. Borys — tu: chłop. [przypis redakcyjny]

1434. imać (daw.) — chwytać. [przypis edytorski]

1435. nużny (daw.) — zmęczony. [przypis edytorski]

1436. wątpliwej kości — niepewnego losu. [przypis edytorski]

1437. wierzyć — tu: powierzać. [przypis edytorski]

1438. puszkarz (z węg. puskás) — tu: artylerzysta. Źródłosłów węgierski oznacza żołnierza uzbrojonego w karabin. [przypis edytorski]

1439. zawrzeć (daw.) — zamknąć; tu: otoczyć wałami. [przypis edytorski]

1440. wyikrzyć (daw.) — wyniszczyć. [przypis redakcyjny]

1441. blach — blacha zbroi. [przypis redakcyjny]

1442. prawie (daw.) — rzeczywiście, naprawdę. [przypis edytorski]

1443. na dobie (daw.) — w odpowiednim momencie. [przypis edytorski]

1444. założyć — wypuścić (por. załoga w znaczeniu: zasadzka. [przypis redakcyjny]

1445. szkapa — tu w rodzaju męskim: ten szkapa, nie ta szkapa. [przypis redakcyjny]

1446. herapy — gony myśliwskie. [przypis redakcyjny]

1447. szabeltas — niem. Sabeltasche. [przypis redakcyjny]

1448. niewczas (daw.) — niewygoda. [przypis edytorski]

1449. on (daw.) — ten. [przypis edytorski]

1450. komunny (daw.) — konny. [przypis redakcyjny]

1451. legacja (daw.) — poselstwo. [przypis edytorski]

1452. potencja (daw., z łac.) — moc, potęga. [przypis redakcyjny]

1453. zerki — przeszpiegi, podpatrywanie. [przypis redakcyjny]

1454. Tytan — słońce. [przypis redakcyjny]

1455. roście (daw.) — rośnie. [przypis redakcyjny]

1456. buje (daw.) — skrzydła, przenośnie: loty. [przypis redakcyjny]

1457. ostroża — ostrożność. [przypis redakcyjny]

1458. świt — w rękopisie mylnie: świat. [przypis redakcyjny]

1459. osuć (daw.) — osypać. [przypis redakcyjny]

1460. na głowę — tu: całą. [przypis redakcyjny]

1461. z przyłaja — z boku (por.: na przełaj). [przypis redakcyjny]

1462. pan — kasztelan. [przypis redakcyjny]

1463. chynąć się (daw.) — rzucić się. [przypis redakcyjny]

1464. dziać — nadziewać, przebijać. [przypis redakcyjny]

1465. tuleja — osłona ręki u dołu kopii. [przypis redakcyjny]

1466. posoka — krew. [przypis edytorski]

1467. żeleźca — w rękopisie dla rymu: żelejsca. [przypis redakcyjny]

1468. widziadło — tu: widowisko. [przypis edytorski]

1469. fuga — tu: szpara. [przypis redakcyjny]

1470. wczoru — dniu wczorajszemu. [przypis redakcyjny]

1471. cieszyć — tu: pocieszać. [przypis edytorski]

1472. uwikłać — tu: usidlić. [przypis edytorski]

1473. postura — postawa. [przypis redakcyjny]

1474. bułat — stal. [przypis redakcyjny]

1475. łęk — przednia, podwyższona część siodła. [przypis redakcyjny]

1476. przynuka (daw., reg.) — zachęta. [przypis redakcyjny]

1477. tok — rzemień, którym przymocowywano kopię do siodła. [przypis edytorski]

1478. koncerz — długi miecz. [przypis redakcyjny]

1479. forga (daw.) — pióropusz. [przypis redakcyjny]

1480. missura — misiura, hełm z czepcem. [przypis redakcyjny]

1481. kieca — płaszcz. [przypis redakcyjny]

1482. poździć (daw.) — opóźniać. [przypis redakcyjny]

1483. kęs (daw.) — odrobinę. [przypis edytorski]

1484. wrzepić się — wcisnąć się. [przypis redakcyjny]

1485. bonczuk — buńczuk, znak wojsk tureckich a. tatarskich, wykonany z końskiego włosia. [przypis edytorski]

1486. munsztułuk — nagroda, napiwek. [przypis redakcyjny]

1487. zaszłapować (daw.) — zastępować. [przypis redakcyjny]

1488. zżenąć (daw.) — zegnać. [przypis redakcyjny]

1489. skomosić (daw.) — rozigrać, rozbujać. [przypis redakcyjny]

1490. w trząski (daw.) — truchtem. [przypis redakcyjny]

1491. kopce sypać — graniczyć (granice często były oznaczane kopcami). [przypis redakcyjny]

1492. spezy (daw., z wł.) — koszty. [przypis redakcyjny]

1493. Gdyśmy zbili z Rozwanem Mijała z imprezy — w r. 1600 zwyciężył Zamoyski Michała i Rozwana paszę. [przypis redakcyjny]

1494. pozorny (daw.) — efektowny. [przypis edytorski]

1495. on (daw.) — ten. [przypis edytorski]

1496. obojętny — tu: niepewny (na obie strony się ważący). [przypis redakcyjny]

1497. traktowanie — negocjacje. [przypis edytorski]

1498. Jasna brona — (brama), wysoka Porta (turecka). [przypis redakcyjny]

1499. kiścień — broń tatarska: bicz zakończony metalową kulą. [przypis redakcyjny]

1500. nalewka (daw.) — polewaczka. [przypis redakcyjny]

1501. czeladź (daw.) — służba. [przypis edytorski]

1502. tarapacić (daw.) — gryźć. [przypis redakcyjny]

1503. znak — chorągiew. [przypis redakcyjny]

1504. wziąć na kieł — (o koniu) ponieść. [przypis edytorski]

1505. munsztuku — wędzidło. [przypis edytorski]

1506. matka — tak nazywano chorągiew pułkową. [przypis redakcyjny]

1507. strzele — strzały (liczba podwójna). [przypis redakcyjny]

1508. zruta (daw.) — ruina. [przypis redakcyjny]

1509. podczaszy — Lubomirski. [przypis redakcyjny]

1510. kęs (daw.) — trochę, nieco. [przypis redakcyjny]

1511. okrom (daw.) — oprócz. [przypis edytorski]

1512. pościł — w rękopisie dla rymu: pościoł. [przypis redakcyjny]

1513. zawisnąć (daw.) — zależeć. [przypis edytorski]

1514. mól (daw.) — zmartwienie. [przypis edytorski]

1515. prócz że — z wyjątkiem tych, co. [przypis redakcyjny]

1516. dwa tysiąca — liczba podwójna. [przypis edytorski]

1517. durny — szalony. [przypis redakcyjny]

1518. giaur — niewierny, nie muzułmanin. [przypis redakcyjny]

1519. przetrzy — dziś popr. forma 2 os. lp. trybu rozkazującego: przetrzyj. [przypis redakcyjny]

1520. psina (daw.) — bezwstyd. [przypis redakcyjny]

1521. z to (daw.) — na to, tyle. [przypis redakcyjny]

1522. zżenąć (daw.) — zgonić, odpędzić. [przypis redakcyjny]

1523. bonczuk — buńczuk, znak wojsk tureckich a. tatarskich wykonany z końskiego włosia. [przypis edytorski]

1524. płatek — tu: chorągiew. [przypis redakcyjny]

1525. inkaust — atrament (ze względu na rytm czytamy na cztery sylaby). [przypis redakcyjny]

1526. hustem (daw., reg.) — gęsto. [przypis redakcyjny]

1527. ruga (daw., z łac.) — zmarszczka. [przypis redakcyjny]

1528. kawy (daw.) — brednie. [przypis redakcyjny]

1529. lutować (daw.) — żałować. [przypis redakcyjny]

1530. jagody — policzki. [przypis edytorski]

1531. za — aza, czy. [przypis redakcyjny]

1532. równia (daw.) — równina. [przypis redakcyjny]

1533. wynieść — tu: podnieść. [przypis redakcyjny]

1534. bandolety — karabinki. [przypis redakcyjny]

1535. obie stronie — liczba podwójna, dziś popr.: obie strony. [przypis redakcyjny]

1536. tołokna i sałamacha — potrawy tatarskie (odpowiednio z kaszy jaglanej i kisiel). [przypis redakcyjny]

1537. pas (z wł.) — przejście. [przypis edytorski]

1538. fryc (daw.) — nowicjusz. [przypis redakcyjny]

1539. na dziwy — na widowisko. [przypis redakcyjny]

1540. wybijaną (godziną) — końcem. [przypis redakcyjny]

1541. prawie (daw.) — całkiem. [przypis redakcyjny]

1542. wotum (z łac.) — głos, opinia. [przypis edytorski]

1543. biera — los, troska. [przypis redakcyjny]

1544. zawodnik — koń wyścigowy. [przypis redakcyjny]

1545. smoła — motłoch. [przypis redakcyjny]

1546. żenąć (daw.) — pędzić, gonić. [przypis redakcyjny]

1547. Agier — Eger, r. 1596. [przypis redakcyjny]

1548. siąść — tu: upaść. [przypis redakcyjny]

1549. suć (daw.) — sypać. [przypis redakcyjny]

1550. wżdy (daw.) — przecież, jednak. [przypis edytorski]

1551. Pludry — Niemcy (pogardl., od rodzaju spodni). [przypis redakcyjny]

1552. spahij — jeździec nieregularnej jazdy tureckiej. [przypis edytorski]

1553. zastole (daw.) — miejsce za stołem. [przypis redakcyjny]

1554. zawadzić — tu: uderzyć. [przypis redakcyjny]

1555. rucznica — dziś popr.: rusznica. [przypis redakcyjny]

1556. zimostradny (daw.) — nędzny, mizerny. [przypis redakcyjny]

1557. posłuch — straż, czujka. [przypis redakcyjny]

1558. kosz (daw.) — obóz. [przypis redakcyjny]

1559. aprosz (daw., z fr.) — okop. [przypis redakcyjny]

1560. kredencować — służyć (jako pierwsi). [przypis redakcyjny]

1561. tłomok — tłumok, worek. [przypis edytorski]

1562. Przeczyć nie chcę, i ze mnie jako z gęsi woda — przysłowie, nic mi po tym. [przypis redakcyjny]

1563. równać — tu: porównywać (w walce). [przypis edytorski]

1564. daj to — przypuściwszy. [przypis redakcyjny]

1565. armatura (daw., z łac.) — uzbrojenie. [przypis redakcyjny]

1566. łęk — przednia część siodła. [przypis edytorski]

1567. za — aza, czy. [przypis redakcyjny]

1568. legart (daw.) — ospalec, leń. [przypis redakcyjny]

1569. snadnie (daw.) — łatwo. [przypis edytorski]

1570. posłuchy (daw.) — straże, patrole. [przypis redakcyjny]

1571. szylwach — właśc. szyldwach, posterunek straży. [przypis edytorski]

1572. Bellona — rzymska bogini wojny, siostra a. żona Marsa. [przypis edytorski]

1573. naszyniec — nasz. [przypis redakcyjny]

1574. gościniec — droga (w domyśle: zwyczajna). [przypis redakcyjny]

1575. Julius — Juliusz Cezar. [przypis edytorski]

1576. Franki — Francuzów, tj. Gallów. [przypis edytorski]

1577. szwank — szkoda. [przypis edytorski]

1578. konsulta (daw., z łac.) — rada. [przypis redakcyjny]

1579. ikry — łydki; w rękopisie: iskrach. [przypis redakcyjny]

1580. impreza (daw., z wł.) — przedsięwzięcie. [przypis edytorski]

1581. przypaść na coś (daw.) — zgodzić się. [przypis edytorski]

1582. retyrada — odwrót, ucieczka. [przypis redakcyjny]

1583. luntem — dziś popr.: lontem. [przypis edytorski]

1584. majdan — plac obozowy. [przypis redakcyjny]

1585. kałauz (tur.) — przewodnik. [przypis redakcyjny]

1586. larmo — alarm. [przypis redakcyjny]

1587. na szparze (daw.) — na czele. [przypis redakcyjny]

1588. brak (daw.) — wybór. [przypis redakcyjny]

1589. zaszczyt (daw., z ros.) — obrona. [przypis edytorski]

1590. postura — postawa. [przypis redakcyjny]

1591. Tytan — słońce. [przypis redakcyjny]

1592. impreza (daw., z wł.) — przedsięwzięcie. [przypis redakcyjny]

1593. rozjąć (daw.) — rozłączyć. [przypis edytorski]

1594. dyktownie (daw.) — dychtownie, szczelnie. [przypis redakcyjny]

1595. kotary (daw.) — namioty. [przypis redakcyjny]

1596. składać się (daw.) — bronić się. [przypis redakcyjny]

1597. bonczuk — buńczuk, turecki a. tatarski znak wojskowy wykonany z końskiego włosia. [przypis edytorski]

1598. hodzia — kapłan muzułmański. [przypis edytorski]

1599. Febe — księżyc (Diana, siostra Feba, czyli Apolla). [przypis redakcyjny]

1600. okrom wstrętu (daw.) — bez oporu. [przypis edytorski]

1601. bojęcy się (daw.) — bojąc się. [przypis redakcyjny]

1602. wstręt (daw.) — sprzeciw, opór. [przypis edytorski]

1603. niewczesny (daw.) — w niewłaściwym czasie. [przypis edytorski]

1604. prezentować (daw.) — wyświadczać. [przypis redakcyjny]

1605. przystaw — tu: komisarz u boku posła. [przypis redakcyjny]

1606. perspektywa (daw.) — luneta. [przypis edytorski]

1607. przez munsztuk — półgłosem. [przypis redakcyjny]

1608. strwagany — dziś popr.: strwożony. [przypis edytorski]

1609. popalić boty — szybko uciec. [przypis redakcyjny]

1610. propozyt (daw.) — zamiar. [przypis redakcyjny]

1611. okrom (daw.) — bez. [przypis edytorski]

1612. szorbet — sorbet, wówczas rodzaj słodkiego napoju. [przypis edytorski]

1613. nużny (daw., reg.) — nędzny. [przypis redakcyjny]

1614. zuciekać — pouciekać. [przypis redakcyjny]

1615. Zieliński — pisany na przemian tak bądź „Zieleński”. [przypis redakcyjny]

1616. w namiecie — dziś popr. forma N.lp: w namiocie. [przypis edytorski]

1617. sudno (daw.) — łódź. [przypis redakcyjny]

1618. poryżać — rżeć (o koniu), grozić. [przypis redakcyjny]

1619. rzezaniec — kastrat. [przypis edytorski]

1620. odwód — tu: odwrót. [przypis edytorski]

1621. opatrzyć (daw.) — zaopatrzyć. [przypis edytorski]

1622. snadniej (daw.) — łatwiej. [przypis edytorski]

1623. awizo — wiadomość. [przypis redakcyjny]

1624. czesie — dziś popr. forma C.lp: czasie. [przypis edytorski]

1625. hospodar — władca mołdawski a. wołoski. [przypis edytorski]

1626. wróżyć opak — myśleć, że jest na odwrót. [przypis redakcyjny]

1627. pewnie — tu: na pewno. [przypis edytorski]

1628. osieł — dziś popr.: osioł; chodzi prawdopodobnie o transportowane w ten sposób zaopatrzenie. [przypis edytorski]

1629. legacja (daw.) — poselstwo. [przypis edytorski]

1630. dywan — tu nie, jak poprzednio, rada, lecz sofa. [przypis redakcyjny]

1631. A zwłaszcza, który z nami był i spokrewniony — Austriak (Rakuszanin). [przypis redakcyjny]

1632. kontempt (daw., z łac.) — wzgarda, obelga. [przypis redakcyjny]

1633. w karze (daw.) — w cuglach. [przypis edytorski]

1634. na szparze (daw.) — na celu. [przypis redakcyjny]

1635. ściana — tu: granica. [przypis edytorski]

1636. psi w krupy — przysł., sens: Tatarzy nas napadali. [przypis redakcyjny]

1637. szaławiła — niegodziwiec. [przypis redakcyjny]

1638. wyskipić (daw.) — wyrzucić. [przypis redakcyjny]

1639. zawody (daw.) — przygotowania. [przypis redakcyjny]

1640. Zadął zaraz Husseim z tej repliki sowę — zachmurzył się, osowiał z powodu tej odpowiedzi. [przypis redakcyjny]

1641. na wezyrat godzić (daw.) — zamierzać zostać wezyrem. [przypis edytorski]

1642. emul (daw., z łac.) — współzawodnik. [przypis redakcyjny]

1643. czuły — tu: czujny. [przypis redakcyjny]

1644. wczas (daw.) — wypoczynek. [przypis edytorski]

1645. pisać się — okazywać się. [przypis redakcyjny]

1646. prawie (daw.) — naprawdę, rzeczywiście. [przypis redakcyjny]

1647. strwagany (daw.) — strwożony. [przypis edytorski]

1648. cetnar — dawna jednostka wagi. [przypis edytorski]

1649. aza (daw.) — może. [przypis edytorski]

1650. durny (daw.) — szalony. [przypis edytorski]

1651. pielesz (daw.) — gniazdo. [przypis redakcyjny]

1652. do tej doby (daw.) — do tej pory. [przypis edytorski]

1653. kota ciągnąć — błaźnić się, droczyć. [przypis redakcyjny]

1654. ni z biesa niewieściuchów — do diabła z niewieściuchami. [przypis redakcyjny]

1655. kłaść — tu: wieszać. [przypis redakcyjny]

1656. legart (daw.) — leń, ospalec. [przypis redakcyjny]

1657. kuty (daw.) — czyny, dzieła. [przypis redakcyjny]

1658. cyt — cicho. [przypis redakcyjny]

1659. zasuty (daw.) — zasypany. [przypis redakcyjny]

1660. tyr (daw.) — docinek. [przypis redakcyjny]

1661. durny — tu: dumny. [przypis redakcyjny]

1662. Weneci — tu: mieszkańcy Wenecji. [przypis edytorski]

1663. na wety (daw.) — na deser. [przypis edytorski]

1664. impreza (daw., z wł.) — przedsięwzięcie. [przypis redakcyjny]

1665. na dziwy — przypatrywać się. [przypis redakcyjny]

1666. rychtować (daw.) — przygotowywać. [przypis edytorski]

1667. Awern — piekło. [przypis redakcyjny]

1668. koło — tu: rada. [przypis edytorski]

1669. godzić — tu: celować. [przypis edytorski]

1670. kredencować (daw.) — zaczynać. [przypis redakcyjny]

1671. zsieść — dziś popr.: zsiąść. [przypis redakcyjny]

1672. larmo (daw.) — alarm. [przypis redakcyjny]

1673. odkosz — odmowa, odrzucenie (pierwotnie: oświadczyn). [przypis edytorski]

1674. majdan — plac obozowy. [przypis redakcyjny]

1675. wyuzdany — tu: wypadły z uzdy, nieopanowany. [przypis edytorski]

1676. podczaszy — Lubomirski. [przypis redakcyjny]

1677. żenąć (daw.) — gonić (właśc. powinno być „żenie”). [przypis redakcyjny]

1678. telej (daw.) — kaftan. [przypis redakcyjny]

1679. koncerz — miecz. [przypis redakcyjny]

1680. bułat (daw.) — stal. [przypis redakcyjny]

1681. wżdy (daw.) — przecież, jednak. [przypis edytorski]

1682. buńczuk (daw.) — sztandar (ogon koński na drzewcu). [przypis redakcyjny]

1683. w rzeczy (daw.) — rzekomo, niby. [przypis redakcyjny]

1684. odwód — tu: ustępowanie, odwrót. [przypis redakcyjny]

1685. rozpasać — tu: złamać szyk. [przypis redakcyjny]

1686. łysty (daw.) — łydki. [przypis redakcyjny]

1687. Gdzie i samemu mocno zadrży pod kolany — objaw strachu. [przypis edytorski]

1688. stajanie — dawna miara odległości: dystans, jaki koń może przejść bez odpoczynku. [przypis edytorski]

1689. kazać (daw.) — mówić. [przypis edytorski]

1690. perspektywa (daw.) — luneta. [przypis edytorski]

1691. zasznurzyć — dziś: zasznurować. [przypis redakcyjny]

1692. pean — hymn (w tym wypadku Bogurodzica). [przypis redakcyjny]

1693. przekosić (daw.) — przewalić. [przypis redakcyjny]

1694. mdły (daw.) — słaby. [przypis edytorski]

1695. odpowiedź — pojedynek (wyzwanie na pojedynek). [przypis redakcyjny]

1696. społem — tu: naraz, jednocześnie. [przypis edytorski]

1697. duży (daw.) — silny. [przypis redakcyjny]

1698. niewidomy (daw.) — niewidzialny. [przypis redakcyjny]

1699. szmalc — tu: emalia. [przypis redakcyjny]

1700. aspra (daw.) — moneta. [przypis redakcyjny]

1701. Karakaszów — (daw.forma dzierżawcza) Karakaszowy. [przypis edytorski]

1702. dzięgi (daw., z rus.) — monety. [przypis redakcyjny]

1703. telej (daw.) — kaftan. [przypis redakcyjny]

1704. szczędzić — oszczędzać. [przypis edytorski]

1705. Tytan — słońce. [przypis redakcyjny]

1706. wrzepić się — wkraść się, wcisnąć. [przypis redakcyjny]

1707. kaganiec — kaganek. [przypis edytorski]

1708. rumelec — rumak. [przypis redakcyjny]

1709. Hipokreny — tu: pieśni (metafora pochodząca od źródła Pegaza). [przypis redakcyjny]

1710. elefant (daw.) — słoń. [przypis redakcyjny]

1711. w zmowie — zmówiona, zaręczona. [przypis edytorski]

1712. żwawy — tu: gniewny. [przypis redakcyjny]

1713. przywojce — dziś popr.: przywódców (por. w. 167). [przypis redakcyjny]

1714. hajduk — służący a. szeregowy żołnierz. [przypis edytorski]

1715. dla wziątku — dla zysku. [przypis edytorski]

1716. głodać (daw.) — gryźć. [przypis redakcyjny]

1717. zjadły — tu: jadowity, trujący. [przypis edytorski]

1718. Mufty — patrz pieśń II, w. 83–232. [przypis redakcyjny]

1719. ślubić — dziś: ślubować. [przypis edytorski]

1720. pozytura (daw.) — położenie. [przypis redakcyjny]

1721. Cham — chan. [przypis redakcyjny]

1722. Pop Jan — ksiądz Jan, władca legendarnego państwa w Afryce. [przypis redakcyjny]

1723. czacza — dziś popr.: cacka. [przypis redakcyjny]

1724. stoiż — (czasownik „stać” z partykułą „-ż”) czy wart. [przypis redakcyjny]

1725. klacza — dziś popr.: klacz. [przypis redakcyjny]

1726. zajadł — tj. rozgniewał i napuścił Osmana na nas. [przypis redakcyjny]

1727. impet tu: — zawziętość. [przypis redakcyjny]

1728. bonczuk — buńczuk, turecki a. tatarski znak wojskowy wykonany z końskiego włosia. [przypis edytorski]

1729. ferwor — zapał. [przypis redakcyjny]

1730. nie równią — tu: w niekorzystnym stosunku sił. [przypis edytorski]

1731. cale (daw.) — całkiem. [przypis redakcyjny]

1732. Libitina — w mitologii rzymskiej bogini pogrzebu. [przypis redakcyjny]

1733. czczy (daw.) — nic nieznaczący. [przypis edytorski]

1734. groza — tu: groźba. [przypis edytorski]

1735. turniej — tu: walka. [przypis redakcyjny]

1736. spień (daw.) — iglica u sprzączki. [przypis redakcyjny]

1737. ksieniec (daw.) — żołądek. [przypis redakcyjny]

1738. czuły — czujny. [przypis redakcyjny]

1739. tubalny — grzmiący. [przypis redakcyjny]

1740. płot — tu: zasłona. [przypis redakcyjny]

1741. koło — rada wojenna. [przypis edytorski]

1742. nużny (daw.) — nędzny. [przypis redakcyjny]

1743. durny — szalony. [przypis redakcyjny]

1744. mór — pomór, zaraza. [przypis edytorski]

1745. pole — walka w otwartym polu. [przypis redakcyjny]

1746. pogotowiu (daw.) — tym bardziej. [przypis redakcyjny]

1747. zasługi — tu: płaca. [przypis redakcyjny]

1748. Jeżeli nas jak gołych zastanie na zyzie — przysłowie o beznadziejnym stanie. [przypis redakcyjny]

1749. szynkiem — dostarczając „na rękę” (tak, jak się płaci). [przypis redakcyjny]

1750. Chodkiewicz — proponując odwrót dla doświadczenia wojska, postępuje tak samo, jak Agamemnon w Iliadzie II. Potocki nieraz uwzględnia Iliadę, ale tu poszedł za źródłami historycznymi; zob. T. Sinko, Echa klasyczne w literaturze polskiej (Wojna Chocimska i Iliada). [przypis redakcyjny]

1751. kęs przygniewniejszym — nieco gniewny. [przypis redakcyjny]

1752. łacno (daw.) — łatwo. [przypis edytorski]

1753. godzić na coś (daw.) — zamierzać coś. [przypis edytorski]

1754. okazja (daw.) — potyczka. [przypis redakcyjny]

1755. Gdy inszy milczą, muszę wymknąć się przed swaty — przysłowie: rwać się do działania przed tymi, co powinni. [przypis redakcyjny]

1756. wrostę — dziś popr.: wrosnę. [przypis edytorski]

1757. kuropatniczek (daw.) — pieszczoch (karmiony kuropatwami). [przypis redakcyjny]

1758. teatrum (daw., z łac.) — widowisko. [przypis redakcyjny]

1759. siedm niedziel (daw.) — siedem tygodni. [przypis edytorski]

1760. kanar (daw.) — cukier. [przypis redakcyjny]

1761. przyskępszym — skąpiej. [przypis redakcyjny]

1762. żadzić się (daw.) — brzydzić się. [przypis redakcyjny]

1763. krzcić — chrzcić, tu: nazywać dowolnie. [przypis edytorski]

1764. wiedzieć — tu: znać. [przypis edytorski]

1765. wczas (daw.) — wygoda, wypoczynek. [przypis redakcyjny]

1766. kitajka (daw.) — płótno. [przypis edytorski]

1767. majdan — plac obozowy. [przypis redakcyjny]

1768. niewczas (daw.) — niewygoda. [przypis edytorski]

1769. Francuzi — tu: Gallowie. [przypis redakcyjny]

1770. kobuzi (daw.) — hałastry, gawiedzi. [przypis redakcyjny]

1771. zmocnicie — dziś popr. forma trybu rozkazującego: wzmocnijcie. [przypis redakcyjny]

1772. tęsknicie — dziś popr. forma trybu rozkazującego: tęsknijcie. [przypis redakcyjny]

1773. dywan (z tur.) — senat, rada państwa. [przypis redakcyjny]

1774. ćwierć — płacy rocznej. [przypis redakcyjny]

1775. spiża (daw.) — spyża, prowiant. [przypis redakcyjny]

1776. cug — tu: wycieczka, wypad przeciw siłom nieprzyjacielskim. [przypis redakcyjny]

1777. siła (daw.) — wiele. [przypis edytorski]

1778. żydło (daw.) — żywność. [przypis redakcyjny]

1779. impet — tu: zawziętość. [przypis redakcyjny]

1780. pczoła — dziś popr.: pszczoła. [przypis edytorski]

1781. kanar (daw.) — cukier. [przypis redakcyjny]

1782. wysuć (daw.) — wysypać. [przypis redakcyjny]

1783. skofia (daw.) — pukiel, czepiec, pokrowiec. [przypis redakcyjny]

1784. wojska — kozackiego. [przypis redakcyjny]

1785. zedrzeć pypeć (daw.) — dać nauczkę. [przypis redakcyjny]

1786. przecz (daw.) — dlaczego. [przypis edytorski]

1787. progres — postęp. [przypis redakcyjny]

1788. pegaz — tu: koń. [przypis redakcyjny]

1789. awizować — powiadamiać. [przypis redakcyjny]

1790. ziać — tu: oddychać. [przypis redakcyjny]

1791. Kto wie, nie zmieni-li się fortuna z buławą — kto wie, czy nie pójdą nam rzeczy gorzej pod innym wodzem. [przypis redakcyjny]

1792. kucza (daw.) — loch, namiot. [przypis redakcyjny]

1793. bez kazki (daw.) — bez okazałości, marnie. [przypis redakcyjny]

1794. sekiel (daw.) — rumak. [przypis redakcyjny]

1795. dosuży (daw.) — dorodny. [przypis redakcyjny]

1796. najezdnik — w rękopisie: najeznik. [przypis redakcyjny]

1797. Gradyw — przydomek Marsa, boga wojny. [przypis redakcyjny]

1798. fortyle — dziś popr. forma M.lm: fortele. [przypis redakcyjny]

1799. krajczy — Sieniawski. [przypis redakcyjny]

1800. dziryt (daw.) — włócznia. [przypis redakcyjny]

1801. żartko (daw.) — gorąco. [przypis redakcyjny]

1802. sprawą (daw.) — w szyku. [przypis edytorski]

1803. krotofila (daw.) — żart, zabawa. [przypis edytorski]

1804. szlamy — włosy (od futra). [przypis redakcyjny]

1805. karawan — tu: wóz skarbowy. [przypis redakcyjny]

1806. spezy (daw., z wł.) — wydatki. [przypis redakcyjny]

1807. impreza (daw., z wł.) — przedsięwzięcie. [przypis redakcyjny]

1808. dypsas (daw.) — wąż jadowity. [przypis redakcyjny]

1809. ujeść — ukąsić. [przypis edytorski]

1810. zadawić (daw.) — zadusić. [przypis redakcyjny]

1811. zabiegać — tu: zapobiegać. [przypis edytorski]

1812. prawie (daw.) — właśnie. [przypis redakcyjny]

1813. sparta — tu: wydział, praca. [przypis redakcyjny]

1814. regiment — tu: dowództwo. [przypis edytorski]

1815. potrzeby i imprezy (daw.) — walki i przedsięwzięcia. [przypis redakcyjny]

1816. łacniejszy (daw.) — łatwiejszy. [przypis edytorski]

1817. marzec — przysł.: w marcu giną starcy. [przypis redakcyjny]

1818. oszedziały — osiwiały, sędziwy. [przypis redakcyjny]

1819. osikowy — tj. trzęsący się. [przypis redakcyjny]

1820. pokum — kum, znajomy. [przypis redakcyjny]

1821. depozyt — nakład. [przypis redakcyjny]

1822. prawie (daw.) — prawdziwie, całkiem. [przypis redakcyjny]

1823. tusze — nadzieje (od: tuszyć, mieć nadzieję, spodziewać się). [przypis redakcyjny]

1824. sprawić — zdziałać. [przypis edytorski]

1825. kiegoż (daw.) — jakiegoż. [przypis redakcyjny]

1826. wieśnie — dziś popr.: wiośnie. [przypis edytorski]

1827. telej (daw.) — kaftan. [przypis redakcyjny]

1828. mir uderzyć (daw.) — zawrzeć pokój. [przypis redakcyjny]

1829. impreza (daw., z wł.) — przedsięwzięcie. [przypis redakcyjny]

1830. snadniej (daw.) — łatwiej. [przypis edytorski]

1831. wałach — kastrat. [przypis edytorski]

1832. guzy (daw.) — niski. [przypis redakcyjny]

1833. pomucha (daw.) — zaraza. [przypis redakcyjny]

1834. szedziwy (daw.) — sędziwy, siwy. [przypis redakcyjny]

1835. propozyt (daw.) — zamiar. [przypis redakcyjny]

1836. kłaść — tu: przedstawiać. [przypis edytorski]

1837. tym — dobrym. [przypis redakcyjny]

1838. w rzeczy (daw.) — rzekomo, niby. [przypis redakcyjny]

1839. przez nogę przesadzić (daw.) — nogę podstawić. [przypis redakcyjny]

1840. hasze — dziś popr.: hasa. [przypis edytorski]

1841. powód (daw.) — lejce. [przypis redakcyjny]

1842. podjadek (daw.) — pochlebca, podjudzacz. [przypis redakcyjny]

1843. zażec (daw.) — zapalić. [przypis redakcyjny]

1844. wisz (daw.) — trzcina. [przypis redakcyjny]

1845. czerw — robak. [przypis redakcyjny]

1846. sparznie (daw.) — odpadnie. [przypis redakcyjny]

1847. zabijak (daw.) — zabójca. [przypis redakcyjny]

1848. dla wziątku (daw.) — dla zysku. [przypis edytorski]

1849. udawać (daw.) — nicować, wywracać na opak. [przypis redakcyjny]

1850. sykofant ( gr.) — oszczerca, donosiciel. [przypis redakcyjny]

1851. z Armodem mężny Arystoi — Harmodius i Arystogejton zabili tyrana Hipparcha. [przypis redakcyjny]

1852. żywokosty (daw.) — lek. [przypis redakcyjny]

1853. ryhacie — tryb rozkazujący; sens całości: stosujcie się bojarowie do cara. [przypis redakcyjny]

1854. trzebień — kastrat (tu: Kizlaraga). [przypis edytorski]

1855. w złocistej roztwarza farforze — gotuje (kawę) w porcelanie. [przypis edytorski]

1856. że mu się nic po szwie nie porze — przysł.: że mu się nic nie wiedzie. [przypis redakcyjny]

1857. blech — bielidło do bielenia płótna. [przypis redakcyjny]

1858. forga (daw.) — pióropusz. [przypis redakcyjny]

1859. obłapić (daw.) — uściskać. [przypis redakcyjny]

1860. zamiana — wymiana zakładników. [przypis redakcyjny]

1861. otworzysty — otwarty. [przypis redakcyjny]

1862. poświata — światło. [przypis redakcyjny]

1863. widoczyć (daw.) — rozjaśniać. [przypis redakcyjny]

1864. baldekin — dziś popr.: baldachim. [przypis edytorski]

1865. trząskiem (daw.) — truchtem. [przypis redakcyjny]

1866. larmo (daw.) — alarm. [przypis redakcyjny]

1867. mdleć (daw.) — słabnąć. [przypis edytorski]

1868. wcześniej (daw.) — wygodniej (od „wczas”: wypoczynek). [przypis redakcyjny]

1869. naród przewoźny — Szwedzi. [przypis redakcyjny]

1870. awizo — powiadomienie. [przypis edytorski]

1871. wienie — dziś popr.: wionie. [przypis edytorski]

1872. pociągać — tu: przedłużać, powiększać. [przypis redakcyjny]

1873. man-Suder — dla rymu, zamiast Suderman. [przypis redakcyjny]

1874. gruby — tu: prymitywny. [przypis edytorski]

1875. klawa (daw.) — buława. [przypis redakcyjny]

1876. zub (daw., reg.) — ząb. [przypis redakcyjny]

1877. ono-ono — oto oto. [przypis redakcyjny]

1878. w kuczy (daw.) — w namiocie. [przypis redakcyjny]

1879. huczeć — tu: pohukiwać. [przypis edytorski]

1880. grzywacz — dziki gołąb. [przypis redakcyjny]

1881. Daj ci się szczęściła — niech ci przyniesie szczęście. [przypis edytorski]

1882. czuły — czujny. [przypis redakcyjny]

1883. osuć (daw.) — osypać. [przypis redakcyjny]

1884. jędza — tu: śmierć. [przypis edytorski]

1885. prawie (daw.) — właśnie. [przypis redakcyjny]

1886. urobek — procent, zarobek. [przypis redakcyjny]

1887. żywie — dziś popr.: żyje. [przypis redakcyjny]

1888. mauzol — grobowiec, pomnik nagrobny. [przypis redakcyjny]

1889. niewcześnie (daw.) — w niewłaściwym momencie. [przypis edytorski]

1890. dzierżeć (daw.) — trzymać. [przypis edytorski]

1891. Bryjareus — mityczny sturęki olbrzym. [przypis edytorski]

1892. tysiącooczy (mit. gr. i rz.) — Argus był olbrzymem o tysiącu oczu. [przypis redakcyjny]

1893. donatywy (daw., z łac.) — żołd obiecany w darze, dodatkowy. [przypis redakcyjny]

1894. trzy miesięcy — płacy kwartalnej. [przypis redakcyjny]

1895. sroże — srożeje. [przypis redakcyjny]

1896. go — dziś popr.: je. [przypis redakcyjny]

1897. elefant (daw., z łac.) — słoń. [przypis redakcyjny]

1898. pogotowiu (daw.) — tym bardziej. [przypis redakcyjny]

1899. utrzy — dziś popr. forma trybu rozk.: utrzyj. [przypis redakcyjny]

1900. durny (daw.) — szalony. [przypis redakcyjny]

1901. Jefte — wedle księgi Sędziów dokonał ofiary z córki. [przypis redakcyjny]

1902. przyjmi — dziś popr. forma trybu rozk.: przyjmij. [przypis redakcyjny]

1903. kawerna (daw.) — dół, jaskinia. [przypis redakcyjny]

1904. postawił — wypełniając ślub chocimski, Lubomirski założył w Wiśniczu wspaniały kościół Zbawiciela i klasztor Karmelitów Bosych. [przypis redakcyjny]

1905. mój wojewodo — najstarszy syn Lubomirskiego Aleksander, wojewoda krakowski, zmarł w r. 1676; syn jego Karol zmarł w r. 1703 jako marszałek wielki koronny. [przypis redakcyjny]

1906. Karolowych — daw. forma dzierżawcza: Karola Chodkiewicza. [przypis redakcyjny]

1907. wnęk (daw.) — wnuk. [przypis redakcyjny]

1908. odpoczynie — dziś popr. forma 3.os.lp: odpocznie. [przypis redakcyjny]

1909. proceder — sposób działania. [przypis redakcyjny]

1910. zrucić (daw.) — zburzyć. [przypis edytorski]

1911. podle (daw.) — w pobliżu. [przypis edytorski]

1912. przymknąć (daw.) — przysunąć. [przypis edytorski]

1913. okrom (daw.) — oprócz. [przypis edytorski]

1914. miasto (daw.) — zamiast. [przypis edytorski]

1915. odtoczyć od czopu (daw., pot.) — dać się we znaki, wet za wet oddać, jak IX, 270. [przypis redakcyjny]

1916. nie szkodni (daw.) — nie stratni. [przypis redakcyjny]

1917. złotogłów — droga tkanina ze złotych nitek. [przypis edytorski]

1918. sepet — rodzaj przenośnego mebla z szufladami. [przypis redakcyjny]

1919. faryna (z fr.) — mączka cukrowa. [przypis redakcyjny]

1920. owałaszyć (daw.) — wykastrować. [przypis edytorski]

1921. juki — worki na bagaż troczone do siodła (podwójne na wielbłąda). [przypis redakcyjny]

1922. pop — kapłan. [przypis edytorski]

1923. opóździł — dziś popr. forma 3. os.lp: opóźnił. [przypis redakcyjny]

1924. Pluton (mit. rz.) — bóg śmierci i zmarłych. [przypis edytorski]

1925. Kocyt — Styks, rzeka w krainie zmarłych. [przypis redakcyjny]

1926. zżąć (daw.) — ścisnąć. [przypis redakcyjny]

1927. potuszyć (daw.) — nabrać nadziei. [przypis edytorski]

1928. skoro (daw.) — szybko. [przypis edytorski]

1929. afekt (daw.) — uczucie, tu: żądza. [przypis edytorski]

1930. impet — tu: popęd. [przypis redakcyjny]

1931. zastąpić od spasi (daw.) — przeszkodzić (aby nie wypasali). [przypis redakcyjny]

1932. smoła (daw.) — motłoch. [przypis redakcyjny]

1933. hałasić (daw.) — napadać. [przypis redakcyjny]

1934. jedno (daw.) — tylko. [przypis edytorski]

1935. kretówka — dziś: kretowisko. [przypis redakcyjny]

1936. Ale że mu kto inszy wędzidła przybierał — Chodkiewicz. [przypis redakcyjny]

1937. podszywać (daw.) — tu: ranić, drażnić. [przypis redakcyjny]

1938. bzdyś — pogardliwe określenie. [przypis redakcyjny]

1939. spiża — spyża, prowiant. [przypis redakcyjny]

1940. kwapić (daw.) — spieszyć się. [przypis edytorski]

1941. dyjasek (daw.) — diabeł. [przypis redakcyjny]

1942. gnojek — chłop, tu pogardliwie o Turkach zabitych przez Kozaków. [przypis redakcyjny]

1943. udawić (daw.) — udusić. [przypis redakcyjny]

1944. Jedykuła — więzienie Siedmiu Wież. [przypis redakcyjny]

1945. zbiec — tu: nadbiec. [przypis redakcyjny]

1946. szyb (daw.) — lot, spadek. [przypis redakcyjny]

1947. bandolety — karabinki. [przypis redakcyjny]

1948. szermem (daw.) — sposobem, sprytnie. [przypis redakcyjny]

1949. majdan — plac obozowy. [przypis redakcyjny]

1950. po swojsku — dziś: po swojemu. [przypis redakcyjny]

1951. skofia (daw.) — pukiel; tu dla rytmu czytamy na trzy sylaby. [przypis redakcyjny]

1952. sowito (daw.) — obficie. [przypis edytorski]

1953. hajwo (daw.) — tu! (na psa). [przypis redakcyjny]

1954. Dzień świtał Wacławowi królowi święcony — 28 września. [przypis redakcyjny]

1955. komunnik (częściej komunik) — konnica. [przypis redakcyjny]

1956. szkarady — dziś: szkaradny. [przypis redakcyjny]

1957. Szot — Szkot. [przypis redakcyjny]

1958. alabarta — dziś: halabarda. [przypis edytorski]

1959. Auster — wiatr południowy. [przypis redakcyjny]

1960. Świata nie znać w kurzawie — fraza z Pieśni VII ksiąg wtórych Jana Kochanowskiego. [przypis edytorski]

1961. I żywy gorejącej wizerunk Sodomy/ Osman, słup a słup solny, nie śmie ruszyć kroku — Osman pozostający bez ruchu niby zamieniona w słup soli żona Lota. [przypis redakcyjny]

1962. impet — nacisk. [przypis redakcyjny]

1963. Ale kiedy Herkules sam dwiema nie zdole — dwóm nie podoła (z łac. przysłowia: Nec Hercules contra plures). [przypis redakcyjny]

1964. impreza (daw., z wł.) — przedsięwzięcie. [przypis redakcyjny]

1965. bonczuków — buńczuk, turecki a. tatarski znak wojskowy, wykonany z końskiego włosia. [przypis edytorski]

1966. przynuka (daw., reg.) — zachęta. [przypis redakcyjny]

1967. przodem — przedtem. [przypis redakcyjny]

1968. jezda — dziś popr.: jazda. [przypis redakcyjny]

1969. półkirysie — półpancerz. [przypis edytorski]

1970. miesiąc — księżyc. [przypis edytorski]

1971. niwa — pole. [przypis edytorski]

1972. smoła (daw.) — hałastra. [przypis redakcyjny]

1973. popręg — rzemień podtrzymujący siodło. [przypis edytorski]

1974. poźrymy — dziś popr. forma 1.os.lm trybu rozk.: spójrzmy. [przypis redakcyjny]

1975. zasreszyć się (daw.) — rozprzęgnąć się, rozproszyć. [przypis redakcyjny]

1976. zawódy — wycieczka, wypad na nieprzyjaciela. [przypis redakcyjny]

1977. majdan — plac obozowy. [przypis redakcyjny]

1978. go — je (pióro). [przypis redakcyjny]

1979. Śreniawa — herb Pisarskich, rzeka Śreniawa. [przypis redakcyjny]

1980. temperować — tu: hartować. [przypis redakcyjny]

1981. ustalić — tu: wzmocnić. [przypis edytorski]

1982. Śreniawa — herb Pisarskich, rzeka Śreniawa. [przypis redakcyjny]

1983. drzewo (daw., pot.) — kopia husarska. [przypis redakcyjny]

1984. stał — mowa o husarzu. [przypis redakcyjny]

1985. jak poty (daw.) — aż dotąd. [przypis redakcyjny]

1986. puszyć się — nadymać się z dumy. [przypis redakcyjny]

1987. hodża a. hodzia — kapłan turecki. [przypis redakcyjny]

1988. pasieka — to, co się posiekało. [przypis redakcyjny]

1989. imo (daw.) — obok. [przypis edytorski]

1990. uf — hufiec. [przypis edytorski]

1991. wżdy (daw.) — przecież, jednak. [przypis edytorski]

1992. potrzeba (daw.) — walka, potyczka. [przypis redakcyjny]

1993. czoła przetrzeć — tu: odpocząć. [przypis redakcyjny]

1994. obłazem — razem, od razu, ogółem. [przypis redakcyjny]

1995. przytomny (daw.) — obecny. [przypis edytorski]

1996. nawiasem — w bok. [przypis redakcyjny]

1997. potuszyć (daw.) — dodać odwagi. [przypis edytorski]

1998. głębiej piekła — głębiej niż piekło. [przypis edytorski]

1999. snadnie (daw.) — łatwo. [przypis edytorski]

2000. wotum — ślubowanie. [przypis edytorski]

2001. okazja (daw.) — bój, walka. [przypis redakcyjny]

2002. spuścić kwintę — zniżyć ton. [przypis redakcyjny]

2003. pochop (daw.) — chęć. [przypis edytorski]

2004. rozkomosić (daw.) — rozigrać, rozbujać. [przypis redakcyjny]

2005. opała boki (daw.) — robi bokami. [przypis redakcyjny]

2006. wstręt (daw.) — odpór. [przypis edytorski]

2007. presumpcyą durny — szalony wielkim o sobie mniemaniem (zarozumiałością). [przypis redakcyjny]

2008. Wulturnus — wiatr południowo-wschodni. [przypis redakcyjny]

2009. miasto (daw.) — zamiast. [przypis edytorski]

2010. foza (daw.) — moda, tryb. [przypis redakcyjny]

2011. pasz — gra w karty. [przypis redakcyjny]

2012. pewną — pewną wygraną. [przypis redakcyjny]

2013. rzęsisto stało — pula była wysoka. [przypis edytorski]

2014. za — aza, czy. [przypis redakcyjny]

2015. odeszły — tu: porzucony. [przypis redakcyjny]

2016. o male — mało. [przypis redakcyjny]

2017. wartać się (daw.) — kręcić się. [przypis redakcyjny]

2018. główny — walny, o zasadniczym znaczeniu. [przypis redakcyjny]

2019. przez dzięki (daw.) — gwałtem. [przypis redakcyjny]

2020. pole — pole do walki. [przypis redakcyjny]

2021. za ostatnią zapiąć i założyć — mowa o dziurce do ściągania pasa. [przypis redakcyjny]

2022. psować (daw.) — psuć. [przypis redakcyjny]

2023. przedwczorem (daw.) — przedwczorajszym. [przypis redakcyjny]

2024. Jak im we łbie zagrały listy Gaborego — tj. wojewody siedmiogrodzkiego Gabora Betlena. [przypis redakcyjny]

2025. jeszcze Stefanowych — słuących jeszcze pod Stefanem Batorym. [przypis edytorski]

2026. Z przydatkiem pożyczane oddadzą pod Warną — pomszczą klęskę z r. 1444. [przypis redakcyjny]

2027. kondycje (daw., z łac.) — warunki. [przypis edytorski]

2028. źrały (daw.) — dojrzały. [przypis redakcyjny]

2029. wota (daw.) — głosy. [przypis edytorski]

2030. sentencja (daw., z łac.) — zdanie. [przypis redakcyjny]

2031. dżdżem (daw.) — deszczem. [przypis edytorski]

2032. prawie (daw.) — naprawdę, rzeczywiście. [przypis redakcyjny]

2033. buje (daw.) — żagle a. skrzydła. [przypis redakcyjny]

2034. impet — rozpęd. [przypis redakcyjny]

2035. karty — papiery traktatowe. [przypis redakcyjny]

2036. Pokusimy, da-li się, miru w rozhoworze — spróbujemy, jeśli to możliwe, uzyskania pokoju w rozmowie. [przypis redakcyjny]

2037. właszczyć — przywłaszczyć. [przypis redakcyjny]

2038. Andrzej Szołdrski, pieczętarz Władysławów — sekretarz królewicza i proboszcz gnieźnieński. [przypis redakcyjny]

2039. legacja (daw.) — poselstwo. [przypis redakcyjny]

2040. grzeczność (daw.) — zdolność. [przypis redakcyjny]

2041. na obie stronie — liczba podwójna. [przypis edytorski]

2042. kałauz (daw., z tur.) — przewodnik. [przypis redakcyjny]

2043. na powtórki — powtarzając. [przypis redakcyjny]

2044. niewczesny (daw.) — niewygodny. [przypis edytorski]

2045. opłaźnie (daw.) — ogólnie. [przypis redakcyjny]

2046. czausz — goniec sułtański. [przypis redakcyjny]

2047. forga (daw.) — pióropusz. [przypis redakcyjny]

2048. łęk — przednia, podwyższona część siodła. [przypis edytorski]

2049. pochop (daw.) — rozmach. [przypis redakcyjny]

2050. wczesny (daw.) — dogodny. [przypis redakcyjny]

2051. dywan (tur.) — rada. [przypis redakcyjny]

2052. splendeca (daw., z wł.) — splendor, przepych. [przypis edytorski]

2053. miece — miota. [przypis edytorski]

2054. cerkiel — dziś popr.: cyrkiel. [przypis redakcyjny]

2055. mdły (daw.) — słaby. [przypis edytorski]

2056. twierdzić (daw.) — tu: utwierdzać, wzmacniać. [przypis edytorski]

2057. szumny — okazały. [przypis edytorski]

2058. kredenc (daw.) — pierwsza usługa (przy stole). [przypis redakcyjny]

2059. spiża (daw.) — żywność. [przypis redakcyjny]

2060. legacja (daw.) — poselstwo. [przypis edytorski]

2061. kontest — tu: wyświadczenie. [przypis redakcyjny]

2062. dyshonor — ujma na honorze. [przypis redakcyjny]

2063. z pierwoci (daw.) — od początku. [przypis redakcyjny]

2064. osuty (daw.) — otoczony. [przypis redakcyjny]

2065. zręczyć się (daw.) — zetknąć się. [przypis redakcyjny]

2066. obłapienie (daw.) — uścisk. [przypis redakcyjny]

2067. logofet (z gr.) — kanclerz. [przypis redakcyjny]

2068. katerdziej (daw.) — sędzia. [przypis redakcyjny]

2069. hospodar — władca mołdawski a. wołoski. [przypis edytorski]

2070. kuropłoch — obelga wobec Osmana. [przypis redakcyjny]

2071. kolera (daw.) — gniew. [przypis edytorski]

2072. łacno (daw.) — łatwo. [przypis edytorski]

2073. szedziwy (daw.) — osiwiały. [przypis redakcyjny]

2074. zawód (daw.) — sprawa. [przypis redakcyjny]

2075. przeczyć — tu: przeszkadzać. [przypis redakcyjny]

2076. Gradyw — przydomek Marsa, boga wojny. [przypis redakcyjny]

2077. zawdzięczać — tu: odwdzięczyć. [przypis redakcyjny]

2078. sygnet — pieczęć w pierścieniu. [przypis redakcyjny]

2079. ninacz (daw.) — na nic. [przypis redakcyjny]

2080. do upaści (daw.) — do upadłego. [przypis redakcyjny]

2081. niżli (daw.) — raczej niż. [przypis redakcyjny]

2082. łupież (daw.) — skóra (złupiona ze zwierzęcia). [przypis redakcyjny]

2083. gdzie — tu: gdy. [przypis redakcyjny]

2084. mierziony (daw.) — obmierzły, tj. wywołujący wstręt i obrzydzenie. [przypis redakcyjny]

2085. przejęty — tu: przejmujący, dokuczliwy. [przypis redakcyjny]

2086. wyżgać (daw.) — wygonić. [przypis redakcyjny]

2087. jąć (daw.) — zacząć. [przypis edytorski]

2088. go — je. [przypis redakcyjny]

2089. werteby — dziś: wertepy. [przypis edytorski]

2090. potrzeba (daw.) — potyczka. [przypis edytorski]

2091. nawałność — tu: niepokój. [przypis redakcyjny]

2092. zmykać — tu: sprowadzać ze stanowisk. [przypis redakcyjny]

2093. beloard (daw.) — szaniec. [przypis redakcyjny]

2094. brona (daw.) — brama. [przypis redakcyjny]

2095. larmo — alarm. [przypis redakcyjny]

2096. równia (daw.) — równina. [przypis redakcyjny]

2097. parapet — przedpiersie. [przypis redakcyjny]

2098. boczyć — tu: ustępować na bok. [przypis redakcyjny]

2099. masłok — napój odurzający. [przypis redakcyjny]

2100. impet — rozpęd, rozmach. [przypis redakcyjny]

2101. krotofila a. krotochfila (daw.) — żart, zabawa. [przypis edytorski]

2102. majdan — plac obozowy. [przypis redakcyjny]

2103. dziryt — włócznia. [przypis redakcyjny]

2104. missurka — misiurka, hełm lekkiej jazdy. [przypis redakcyjny]

2105. chynąć — rzucić; być może należy czytać: chynąc się. [przypis redakcyjny]

2106. czesie — dziś popr.: czasie. [przypis edytorski]

2107. kugle (daw.) — figle, sztuki. [przypis redakcyjny]

2108. krztoń — dziś: krtań, gardło. [przypis redakcyjny]

2109. komunnik a. komunik — konnica. [przypis redakcyjny]

2110. imo — mimo, obok. [przypis redakcyjny]

2111. flejtuchy — szarpie (materiał opatrunkowy z nitek wyszarpanych z płótna). [przypis redakcyjny]

2112. Pełne ptaków, pełne psów i kotek fundusze — wedle zwyczaju tureckiego. [przypis redakcyjny]

2113. turnieja (daw.) — walka. [przypis redakcyjny]

2114. siadło — tu: legowisko. [przypis edytorski]

2115. wżdy (daw.) — przecież, jednak. [przypis edytorski]

2116. transakcja (daw.) — rozprawa. [przypis redakcyjny]

2117. aza (daw.) — może, czy. [przypis edytorski]

2118. smarowniej (daw.) — łatwiej. [przypis edytorski]

2119. armatura (daw.) — uzbrojenie. [przypis redakcyjny]

2120. niespodziany — w rękopisie dla rymu: niespodziony. [przypis redakcyjny]

2121. głodać (daw.) — gryźć. [przypis redakcyjny]

2122. Odtoczę im od czopa, zastąpię od spasi! — por. VIII 117, przeszkodzę im. [przypis redakcyjny]

2123. brona (daw.) — brama. [przypis redakcyjny]

2124. pokawić (daw.) — pomylić. [przypis redakcyjny]

2125. delicje (daw.) — rozkosze. [przypis redakcyjny]

2126. po trzecie — po raz trzeci. [przypis redakcyjny]

2127. gdzie — gdy. [przypis redakcyjny]

2128. Nie wesół, jakoby mu psi pojedli krupy — przysłowie o straconej niespodzianie rzeczy, por. wyżej. [przypis redakcyjny]

2129. Febus — przydomek Apolla, boga słońca. [przypis edytorski]

2130. meta (daw.) — cel. [przypis redakcyjny]

2131. jasyr — jeńcy uprowadzeni przez Turków a. Tatarów. [przypis redakcyjny]

2132. komunnik a. komunik — konnica. [przypis redakcyjny]

2133. impreza (daw., z wł.) — przedsięwzięcie. [przypis redakcyjny]

2134. masłocznik — szaleniec, szalbierz (od masłoku, napoju odurzającego). [przypis redakcyjny]

2135. supliki — modły błagalne, prośby. [przypis redakcyjny]

2136. roście — dziś popr.: rośnie. [przypis redakcyjny]

2137. buje (daw.) — skrzydła. [przypis redakcyjny]

2138. Febe — księżyc (Diana, siostra Feba, czyli Apolla). [przypis redakcyjny]

2139. Hem — Bałkan. [przypis redakcyjny]

2140. Tatry — w znaczeniu ogólnym: góry. [przypis redakcyjny]

2141. Już Hemu wysokiego, Tatr i przykrej Ety/ Złotym słońce promieniem oświeciło grzbiety,/ A na krzakach Idejskich (...) — Eta i Ida, góry w Tesalii i na Krecie. [przypis redakcyjny]

2142. gomoły (daw.) — bezrogi. [przypis redakcyjny]

2143. wytchnieć — odechce mu się. [przypis redakcyjny]

2144. cyga (daw.) — bąk. [przypis redakcyjny]

2145. Słowik we dnie i w nocy przy strumieniu wodnym/ Po swej duma czystości akcentem łagodnym — z mitu o Filomeli, por. III 56 i 156. [przypis redakcyjny]

2146. mech — tu: pierze. [przypis edytorski]

2147. tirile — trele. [przypis redakcyjny]

2148. powłokiem (daw.) — przeciągle. [przypis redakcyjny]

2149. Euros — wiatr wschodni. [przypis redakcyjny]

2150. zazionąć (daw.) — owiać. [przypis redakcyjny]

2151. jąć (daw.) — chwycić. [przypis edytorski]

2152. Albo dający obrok swej myśliwej duszy — pasąc duszę. [przypis redakcyjny]

2153. dziardyn (daw., z wł.) — ogród. [przypis redakcyjny]

2154. winohrad (daw.) — winnica. [przypis redakcyjny]

2155. zapusty — tu: gąszcze. [przypis redakcyjny]

2156. cuch — (terminologia myśliwska) węch. [przypis redakcyjny]

2157. rozgardiasz — wrzawa. [przypis redakcyjny]

2158. klucze składać — (o zwierzęciu) kluczyć, mylić pogoń. [przypis redakcyjny]

2159. herap a. harap (daw.) — koniec polowania. [przypis redakcyjny]

2160. wżdy (daw.) — przecież, jednak. [przypis edytorski]

2161. brydnia — dziś popr.: brednia. [przypis redakcyjny]

2162. płużyć (daw.) — sprzyjać, godzić się. [przypis redakcyjny]

2163. portyra — portiera, zasłona drzwi. [przypis redakcyjny]

2164. stołek — tu w sensie dostojeństwa, urzędu. [przypis redakcyjny]

2165. fawor (daw.) — życzliwość, łaska. [przypis redakcyjny]

2166. tablatura — nuty; stawiać pięty z tablatury: być wyniosłym. [przypis redakcyjny]

2167. tymże zawodem — równocześnie. [przypis edytorski]

2168. wmiece — (od: miotać) wrzuci. [przypis redakcyjny]

2169. żuć — tu: pleść. [przypis redakcyjny]

2170. pospólstwo — pospolitowanie się, poufałość. [przypis redakcyjny]

2171. kuflowa łaska — od kufla, pijatyki. [przypis redakcyjny]

2172. do diaska — do diabła. [przypis redakcyjny]

2173. wierę (daw.) — zaprawdę. [przypis redakcyjny]

2174. Megiera — Furia. [przypis redakcyjny]

2175. rwi — dziś popr. forma 2.os.lp trybu rozkazującego: rwij. [przypis redakcyjny]

2176. wczas (daw.) — na czas, w porę. [przypis edytorski]

2177. szłapią — truchtem. [przypis redakcyjny]

2178. Alcydowe słupy — słupy Heraklesa. [przypis edytorski]

2179. Sezostrys — król egipski. [przypis redakcyjny]

2180. Midas i Polikrates — znani z mitów i podań (pierścień Polikratesa). [przypis redakcyjny]

2181. zapaszysty — pachnący. [przypis redakcyjny]

2182. dalekim świata tego burze — dalekim od burzy tego świata. [przypis edytorski]

2183. wczas (daw.) — wygoda, wypoczynek. [przypis redakcyjny]

2184. fortunat (daw., z łac.) — szczęśliwiec. [przypis redakcyjny]

2185. rug (daw.) — rumor, hałas. [przypis redakcyjny]

2186. komunnik — konnica. [przypis redakcyjny]

2187. impreza (daw., z wł.) — przedsięwzięcie. [przypis redakcyjny]

2188. Niedobór — góry Miodoborskie na Podolu. [przypis redakcyjny]

2189. język — wieści (od jeńca). [przypis redakcyjny]

2190. wspomni — dziś popr. forma 2.os.lp trybu rozk.: wspomnij. [przypis redakcyjny]

2191. zaszczyt — obrona. [przypis redakcyjny]

2192. kazać na (daw.) — liczyć na. [przypis redakcyjny]

2193. hustem (daw.) — gęsto. [przypis redakcyjny]

2194. Śreniawa — herb, czerwona rzeka w białym polu. [przypis redakcyjny]

2195. archangelski — archanielski. [przypis edytorski]

2196. indygenat (daw.) — szlachectwo. [przypis redakcyjny]

2197. spalił ktoś kościół w Efezie Dianie — mowa o Herostratesie, za swój wyczyn skazanym (nieskutecznie) na wieczne zapomnienie. [przypis redakcyjny]

2198. delara (daw.) — delia, płaszcz. [przypis redakcyjny]

2199. Jako topór zawiłe w dębie mija sęki — śmierć mija serce jako topór twarde („zawiłe”) sęki. [przypis redakcyjny]

2200. na łęku — w siodle. [przypis redakcyjny]

2201. drogą miłość — w rękopisie: drugą. [przypis redakcyjny]

2202. język — jeniec schwytany dla uzyskania informacji o siłach przeciwnika. [przypis edytorski]

2203. udać się — spodobać się. [przypis redakcyjny]

2204. kibić — tu: kształt. [przypis redakcyjny]

2205. na powodzie (daw.) — na lejcu. [przypis redakcyjny]

2206. impreza (daw., z wł.) — przedsięwzięcie. [przypis redakcyjny]

2207. rum — (z niem. Raum) przestrzeń, miejsce. [przypis edytorski]

2208. dziryt — włócznia. [przypis redakcyjny]

2209. impet — tu: zamach, uderzenie. [przypis redakcyjny]

2210. kiścień — broń tatarska, bicz z kulą ołowianą. [przypis redakcyjny]

2211. osuć (daw.) — osypać. [przypis redakcyjny]

2212. Tatry — tu ogólnie: góry. [przypis redakcyjny]

2213. flejtuchy — szarpie, rodzaj opatrunku. [przypis redakcyjny]

2214. odwód — tu: odwrót. [przypis redakcyjny]

2215. świat — tu: wolność. [przypis redakcyjny]

2216. morzyć (daw.) — trapić, martwić. [przypis redakcyjny]

2217. odchylisko (daw.) — otchłań. [przypis redakcyjny]

2218. wyjechać (daw.) — napaść. [przypis redakcyjny]

2219. komunnik (daw.) — konnica. [przypis redakcyjny]

2220. myłka (daw.) — pomyłka, błąd. [przypis edytorski]

2221. sak — osaczenie, pułapka (dosł.: worek). [przypis redakcyjny]

2222. pola stawić (daw.) — walczyć. [przypis redakcyjny]

2223. klucze — od zwierza, mylącego łowcę zmianą kierunku biegu. [przypis redakcyjny]

2224. równia (daw.) — równina. [przypis redakcyjny]

2225. kazać (daw.) — mówić. [przypis edytorski]

2226. krom (daw.) — bez. [przypis edytorski]

2227. masłok — napój odurzający. [przypis redakcyjny]

2228. skarpa — tu: rów. [przypis redakcyjny]

2229. wodze — cugle. [przypis redakcyjny]

2230. zawrzeć (daw.) — zamknąć. [przypis edytorski]

2231. sparzyć — tu: ustrzelić. [przypis redakcyjny]

2232. zawój — tu: turban. [przypis edytorski]

2233. bajtko — batko (batiuszka), duchowny prawosławny. [przypis redakcyjny]

2234. semen — żołnierz z gwardii przybocznej sułtańskiej (pierwotnie: myśliwy sułtański). [przypis redakcyjny]

2235. puścić cug — ustąpić. [przypis redakcyjny]

2236. fozy — mody; przysłowie łacińskie o śmierci tchórza: si morieris minis, asini bombis tu tumulaberis: kto z strachu umiera, temu osioł na pogrzeb zadek swój otwiera (satyra z r. 1646). [przypis redakcyjny]

2237. potrzeba (daw.) — walka, potyczka. [przypis redakcyjny]

2238. kurzyniec (daw.) — kurnik. [przypis redakcyjny]

2239. biera — tu: los (dosł.: kostka do gry). [przypis edytorski]

2240. zżenąć (daw.) — spędzić, zegnać. [przypis redakcyjny]

2241. troje (daw.) — potrójne. [przypis redakcyjny]

2242. wznijść (daw.) — wzejść. [przypis edytorski]

2243. spi — dziś popr. forma 2.os. lp. trybu rozk.: śpij. [przypis redakcyjny]

2244. duchna (daw.) — pierzyna. [przypis redakcyjny]

2245. namiecie — dziś popr. forma Msc.lp: namiocie. [przypis edytorski]

2246. mir (daw.) — pokój. [przypis redakcyjny]

2247. odsaczyć — tu: oddalić, odciąć. [przypis redakcyjny]

2248. Kto z nami nie chce chleba, my z nim i kołaczy — przysłowie. [przypis redakcyjny]

2249. respekt — tu: wzgląd. [przypis redakcyjny]

2250. fast (daw.) — przepych. [przypis redakcyjny]

2251. asystencja (daw.) — otoczenie, straż. [przypis redakcyjny]

2252. Osmanów — dawna forma dzierżawcza, dziś: Osmana. [przypis edytorski]

2253. powinny (daw.) — należny. [przypis edytorski]

2254. pan — tu: kasztelan. [przypis edytorski]

2255. bzdyś — określenie pogardliwe. [przypis redakcyjny]

2256. wżdy (daw.) — przecież, jednak. [przypis edytorski]

2257. w namiecie — dziś popr. forma Msc.lp: w namiocie. [przypis edytorski]

2258. przyschnąć — przylgnąć. [przypis redakcyjny]

2259. kinąć (daw.) — rzucić. [przypis redakcyjny]

2260. zbyć (daw.) — stracić. [przypis edytorski]

2261. czule — czujnie. [przypis redakcyjny]

2262. zgadni — dziś popr. forma trybu rozkazującego: zgadnij. [przypis edytorski]

2263. sukienka — tu ogólnie: szata, strój. [przypis edytorski]

2264. murza — książę. [przypis redakcyjny]

2265. nie uwijając słów mych bawełnicą — mówiąc prosto z mostu. [przypis edytorski]

2266. hospodar — władca mołdawski a. wołoski. [przypis edytorski]

2267. nicem — na nice, na opak. [przypis redakcyjny]

2268. licem (daw.) — na gorącym uczynku. [przypis redakcyjny]

2269. ustawnie sprawować (daw.) — ustawicznie się uniewinniać. [przypis redakcyjny]

2270. Na pomstę Urynowa i mojej Soroki — spustoszonych doszczętnie przez Kozaków, por. III 926–8. [przypis redakcyjny]

2271. pryncypał — przywódca, herszt. [przypis redakcyjny]

2272. obesłany — tu: ogłoszony. [przypis edytorski]

2273. pośli — dziś popr. forma trybu rozk.: poślij. [przypis redakcyjny]

2274. jeżeli — czy. [przypis redakcyjny]

2275. Jeżeli tam Nuradyn buduje — Tak samo Tatarzy niszczą, nie budują. [przypis redakcyjny]

2276. wierę (daw.) — zaprawdę. [przypis redakcyjny]

2277. takimże mirem — w ramach tej samej umowy pokojowej. [przypis edytorski]

2278. miałki — płytki, głupi. [przypis edytorski]

2279. «Cóż było po Żółkiewskim — rzecze — na Cecorze? — Co wam było z Żółkiewskiego, co ze słania posiłków dla Austrii? [przypis redakcyjny]

2280. suplementy (daw.) — posiłki. [przypis edytorski]

2281. ślicie — dziś popr. forma trybu rozk.: ślijcie; przed Wysoką Portę turecką. [przypis redakcyjny]

2282. durny (daw.) — szalony. [przypis redakcyjny]

2283. sylogizm — wniosek. [przypis redakcyjny]

2284. afekt (daw.) — uniesienie. [przypis redakcyjny]

2285. tyr (daw.) — docinek. [przypis redakcyjny]

2286. kęs (daw.) — trochę. [przypis edytorski]

2287. płocho — lekko. [przypis edytorski]

2288. mir (daw.) — pokój. [przypis redakcyjny]

2289. liga (daw.) — spółka, sojusz. [przypis redakcyjny]

2290. Nie masz szczerości, bowiem w sicie szukasz sęku — przysłowie łacińskie, sens: robić trudności. [przypis redakcyjny]

2291. animusz (z łac.) — duch, umysł. [przypis redakcyjny]

2292. cecorską — bitwę cecorską. [przypis edytorski]

2293. ścierw (pogardl.) — zwłoki. [przypis edytorski]

2294. naskuść — dziś popr.: naskubać. [przypis redakcyjny]

2295. sierści — w rękopisie dla rymu: sierci; tak też najczęściej pisze poeta. [przypis redakcyjny]

2296. awo (daw.) — oto. [przypis redakcyjny]

2297. antecessor (z łac.) — poprzednik. [przypis redakcyjny]

2298. kantar (daw.) — munsztuk, wędzidło. [przypis redakcyjny]

2299. łęk — tu ogólnie: siodło. [przypis redakcyjny]

2300. replika — odpowiedź. [przypis redakcyjny]

2301. durować (daw.) — szaleć. [przypis redakcyjny]

2302. kinąć (daw.) — rzucić. [przypis redakcyjny]

2303. burkułab — rumuński urzędnik, burgrabia. [przypis redakcyjny]

2304. zrzęda — tu: upór. [przypis redakcyjny]

2305. widomie (daw.) — w sposób widoczny. [przypis edytorski]

2306. hustem (daw.) — gęsto. [przypis redakcyjny]

2307. infamia (daw., z łac.) — niesława. [przypis edytorski]

2308. miasto (daw.) — zamiast. [przypis edytorski]

2309. gunia — wełniana kurtka. [przypis redakcyjny]

2310. doszto — domacano. [przypis redakcyjny]

2311. hipokryta — obłudnik. [przypis redakcyjny]

2312. strzelić — tu: posłać wiadomość. [przypis redakcyjny]

2313. prezenta (daw., z łac.) — okazałość. [przypis redakcyjny]

2314. imo (daw.) — mimo, obok. [przypis redakcyjny]

2315. kobuz — mały ptak drapieżny. [przypis redakcyjny]

2316. Ulisses na Frygi — Ulisses nadaje się na głupich Frygów (ale nie na nas!). [przypis redakcyjny]

2317. szwajca — szydło; złota szwajca — przekupstwo. [przypis redakcyjny]

2318. foch — tu: fortel, sztuczka. [przypis redakcyjny]

2319. beloarda — tu: baszta. [przypis redakcyjny]

2320. okryty znak — pełna chorągiew, szwadron. [przypis redakcyjny]

2321. nachynąć (daw.) — skłonić się, nachylić. [przypis redakcyjny]

2322. pompa — uroczystość. [przypis edytorski]

2323. kartaony — działa (ciężkie). [przypis redakcyjny]

2324. podszywać — dokuczać. [przypis edytorski]

2325. przegraje — dziś popr.: przegrywa. [przypis redakcyjny]

2326. doma — w domu. [przypis redakcyjny]

2327. impreza (daw., z wł.) — przedsięwzięcie. [przypis redakcyjny]

2328. przejęty — tu: przejmujący, dotkliwy. [przypis redakcyjny]

2329. telej (daw.) — kaftan. [przypis redakcyjny]

2330. cwelich — rodzaj tkaniny. [przypis edytorski]

2331. tuszyć (daw.) — mieć nadzieje. [przypis edytorski]

2332. Kiedy minie szczodry dzień i dacie za Hryca itd. — kiedy minie dzień szczodrości sułtańskiej i zapłacicie za prostych Kozaków. [przypis redakcyjny]

2333. podarza (daw.) — podarunki. [przypis redakcyjny]

2334. siła (daw.) — wiele. [przypis edytorski]

2335. presumpta (daw.) — zarozumiałość. [przypis redakcyjny]

2336. sumpty — koszty. [przypis redakcyjny]

2337. kałauz — przewodnik. [przypis redakcyjny]

2338. impet — zawziętość. [przypis redakcyjny]

2339. antypast (z wł.) — przekąska. [przypis redakcyjny]

2340. wet (daw.) — smakołyk, deser. [przypis redakcyjny]

2341. szłyk (daw.) — wysoka czapka. [przypis redakcyjny]

2342. zarydzał (daw.) — zaczerwienił się. [przypis redakcyjny]

2343. kęs (daw.) — nieco, odrobina. [przypis redakcyjny]

2344. kondycje (daw., z łac.) — warunki. [przypis redakcyjny]

2345. kazać (daw.) — okazywać się, prawić. [przypis redakcyjny]

2346. płazać — dziś: pełzać. [przypis redakcyjny]

2347. rosół — tu: gniew, zły humor. [przypis redakcyjny]

2348. złożyć (daw.) — ustąpić. [przypis redakcyjny]

2349. zdać się (daw.) — zejść się. [przypis redakcyjny]

2350. zdolić — zdołać, zwyciężyć. [przypis redakcyjny]

2351. do podobieństwa (daw.) — prawdopodobne. [przypis redakcyjny]

2352. dywan — rada sułtańska. [przypis redakcyjny]

2353. tenor — tu: brzmienie. [przypis redakcyjny]

2354. niemieszkanie (daw.) — bezzwłocznie. [przypis edytorski]

2355. Już gońcem tego posła idzie do Stambołu — przed posłem wysyłano do Stambułu zawsze gońca. [przypis redakcyjny]

2356. czausz — cesarski goniec. [przypis redakcyjny]

2357. w tąż — tak samo. [przypis redakcyjny]

2358. ordyniec — Tatarzyn. [przypis redakcyjny]

2359. przebieg — przesmyk. [przypis redakcyjny]

2360. tryby — tu: zwyczaje. [przypis redakcyjny]

2361. pas (daw.) — prawo przejścia. [przypis redakcyjny]

2362. pamroczyć się (daw.) — zmierzchać się. [przypis redakcyjny]

2363. obojętny — jak wielokrotnie wcześniej: wątpliwy, niepewny wyniku. [przypis redakcyjny]

2364. na dzień — w dzień. [przypis redakcyjny]

2365. pokotem — hurmem. [przypis redakcyjny]

2366. na czasie — (dla rymu w rękopisie: na czasie), w samą porę. [przypis redakcyjny]

2367. ostępem — obstąpiwszy, okrążywszy. [przypis redakcyjny]

2368. nie trawiący — nie marnując. [przypis edytorski]

2369. aga (z tur.) — naczelnik, dowódca. [przypis redakcyjny]

2370. dywan (tur.) — sofa. [przypis edytorski]

2371. baldekin — dziś: baldachim. [przypis redakcyjny]

2372. wedle niego — obok niego. [przypis edytorski]

2373. beg ( z tur.) — gubernator. [przypis redakcyjny]

2374. zawód (daw.) — przedsięwzięcie. [przypis redakcyjny]

2375. Brona — Porta. [przypis redakcyjny]

2376. wiekować — trwać. [przypis edytorski]

2377. tyli (daw.) — tak wielki. [przypis redakcyjny]

2378. pobrat (daw.) — pobratymstwo, zbratanie się. [przypis redakcyjny]

2379. pan — tu: kasztelan. [przypis edytorski]

2380. transakcja — tu: układ. [przypis redakcyjny]

2381. płowa — dziś: plewa. [przypis redakcyjny]

2382. cale (daw.) — całkiem. [przypis edytorski]

2383. przecza (daw.) — sprzeczka. [przypis redakcyjny]

2384. wezyr — minister. [przypis redakcyjny]

2385. rum — nuże. [przypis redakcyjny]

2386. snażyć się (daw.) — silić się. [przypis redakcyjny]

2387. do znaku (daw.) — do cna, zupełnie. [przypis redakcyjny]

2388. wiecha — tu: broda. [przypis redakcyjny]

2389. kieca — tu: płaszcz. [przypis redakcyjny]

2390. kozera (daw.) — karta atutowa, bijąca inne. [przypis redakcyjny]

2391. puszyć (daw.) — kryć (o futrze). [przypis redakcyjny]

2392. buzdygan — laska, buława. [przypis redakcyjny]

2393. rynkiem (daw.) — w koło. [przypis redakcyjny]

2394. antykamera (daw.) — przedpokój. [przypis redakcyjny]

2395. Króciciel wschodu — tj. Aleksander Macedoński. [przypis redakcyjny]

2396. kobiercy — dziś popr. form N.lm: kobiercami. [przypis edytorski]

2397. okrom (daw.) — oprócz. [przypis edytorski]

2398. kortygarda — z fr. corps de garde, odwach, budynek straży. [przypis redakcyjny]

2399. spezy (daw.) — koszty. [przypis redakcyjny]

2400. wiersza (daw.) — więcierz na ryby (jako żaba w wiersze — przysłowie). [przypis redakcyjny]

2401. impreza (daw., z wł.) — przedsięwzięcie. [przypis redakcyjny]

2402. ambit — tu: okręg. [przypis redakcyjny]

2403. trzcie — trzcina (tu przenośnie: mnóstwo). [przypis redakcyjny]

2404. brodafiasz (daw., pot.) — brodacz. [przypis redakcyjny]

2405. rum — (z niem. Raum) miejsce wolne. [przypis redakcyjny]

2406. ożenąć (daw.) — opędzić. [przypis redakcyjny]

2407. cień — tu: kształt, maska, kukła. [przypis redakcyjny]

2408. rozjazd (daw.) — szeroka sieć. [przypis redakcyjny]

2409. grzeczność (daw.) — tu: dzielność. [przypis redakcyjny]

2410. trzebień — kastrat. [przypis edytorski]

2411. Alep — Aleppo, miasto w Syrii. [przypis redakcyjny]

2412. wałach — kastrat. [przypis edytorski]

2413. rad (daw.) — chętnie. [przypis edytorski]

2414. Istotna komedyja, gdy Jupiter młody/ Konfunduje przyprawne owych starców brody — porównanie wzięte z widowisk szkolnych. [przypis redakcyjny]

2415. fastrzyga — fastryga, ścieg, nić. [przypis redakcyjny]

2416. podle (daw.) — obok. [przypis edytorski]

2417. jąć (daw.) — zacząć. [przypis edytorski]

2418. koncent (daw., z łac.) — współbrzmienie, harmonia, muzyka. [przypis redakcyjny]

2419. Cyceronem daruje żaki i studenty — Na w. 666 urywa się autograf Potockiego aż do w. 762; z braku jednej karty (197–8) Brückner posłużył się tu kopią Ossolińskich nr. 1348. [przypis redakcyjny]

2420. cyrk (daw.) — okręg, koło. [przypis redakcyjny]

2421. kocha — po tym słowie opuszczone „się”. [przypis redakcyjny]

2422. wżdy (daw.) — przecież, jednak. [przypis edytorski]

2423. afekt (daw.) — uczucie, życzliwość. [przypis redakcyjny]

2424. mir (daw.) — pokój. [przypis redakcyjny]

2425. polskiemu narodu — dziś popr.: polskiemu narodowi. [przypis edytorski]

2426. bułat — stal, klinga. [przypis redakcyjny]

2427. blachmal (daw.) — emalia. [przypis redakcyjny]

2428. bobki — laury, wawrzyny. [przypis redakcyjny]

2429. liga (daw.) — przyjaźń, sojusz. [przypis redakcyjny]

2430. paszt (daw.) — papka, ciasto. [przypis redakcyjny]

2431. farfura (daw.) — porcelana. [przypis redakcyjny]

2432. ambra — pachnidło. [przypis redakcyjny]

2433. drugą — tu: drugą kolej. [przypis redakcyjny]

2434. zadawić (daw.) — zadusić. [przypis redakcyjny]

2435. kwitować (daw.) — darować. [przypis redakcyjny]

2436. jakby wytarł płatem — do cna. [przypis edytorski]

2437. i — zbędne dla nas. [przypis redakcyjny]

2438. sztok (daw.) — stok, źródło. [przypis redakcyjny]

2439. trzop (daw.) — czerep. [przypis redakcyjny]

2440. ściana — tu: strona. [przypis redakcyjny]

2441. siła (daw.) — wiele. [przypis redakcyjny]

2442. trudna — trudna rzecz. [przypis redakcyjny]

2443. Nowinaż to pogaństwu, co w swym interesie — od w. 763 do końca Brückner znów opiera się na autografie. [przypis redakcyjny]

2444. rozgrzeszyć — tu: dużo grzeszyć. [przypis redakcyjny]

2445. w rzeczy — niby (Jana Zapolyę 1541 r.). [przypis redakcyjny]

2446. dla (daw.) — z powodu. [przypis edytorski]

2447. ścisłość — tu: brak. [przypis redakcyjny]

2448. posiedź (daw.) — później. [przypis redakcyjny]

2449. słuszna — słuszna rzecz. [przypis redakcyjny]

2450. tyli (daw.) — tak wielki. [przypis redakcyjny]

2451. przekolić się (daw.) — przebić się, przecisnąć się. [przypis redakcyjny]

2452. szerm (daw.) — tryb, sposób. [przypis redakcyjny]

2453. ciemięga — uciemiężenie. [przypis edytorski]

2454. źretelny (daw.) — widoczny. [przypis redakcyjny]

2455. łacno (daw.) — łatwo. [przypis edytorski]

2456. zeń (daw.) — tu: z niego, jak on. [przypis redakcyjny]

2457. zachodzić od spasi (daw.) — przeszkadzać w wyrządzeniu szkody. [przypis redakcyjny]

2458. Brona — Wysoka Porta. [przypis redakcyjny]

2459. zawodem (daw.) — zachodem. [przypis redakcyjny]

2460. kutnarski (daw.) — podły, kiepskiej jakości. [przypis redakcyjny]

2461. Febus — słońce (przydomek Apolla, boga słońca). [przypis redakcyjny]

2462. górze — nędza, bieda. [przypis redakcyjny]

2463. postoły (daw.) — łapcie. [przypis redakcyjny]

2464. juki — wory na bagaż. [przypis redakcyjny]

2465. sowę zadąć (daw., pot.) — sposępnieć. [przypis redakcyjny]

2466. propozyt (daw., z łac.) — zamiar. [przypis redakcyjny]

2467. rościł — w rękopisie dla rymu: rościół. [przypis redakcyjny]

2468. palcy — dziś popr. forma N.lm: palcami. [przypis redakcyjny]

2469. jemiołucha — ptak (kwiczoł). [przypis redakcyjny]

2470. lep — z łodyg jemioły. [przypis redakcyjny]

2471. impreza (daw., z wł.) — przedsięwzięcie. [przypis redakcyjny]

2472. potuszyć (daw.) — dać znać. [przypis redakcyjny]

2473. na bezrok — r. 1622. [przypis redakcyjny]

2474. Mustafa — następca zaduszonego Osmana. [przypis redakcyjny]

2475. kasać się (daw.) — porywać się. [przypis redakcyjny]

2476. w Eoi — na wschodzie. [przypis redakcyjny]

2477. dzianet (daw.) — rumak. [przypis redakcyjny]

2478. klatka — tu: sąsiek, skrzynia. [przypis redakcyjny]

2479. samary — juki, wory na bagaż. [przypis redakcyjny]

2480. cybeby (daw.) — rodzaj większych rodzynek. [przypis redakcyjny]

2481. więdłe wyzy — wędzoną wyzinę (rybę). [przypis redakcyjny]

2482. skarucha (daw.) — kora. [przypis redakcyjny]

2483. talagę żonie (daw.) — wózek pędzi. [przypis redakcyjny]

2484. kara (daw.) — taczka, wózek. [przypis redakcyjny]

2485. kocisz (daw.) — wóz, kocz. [przypis redakcyjny]

2486. zadni — tylny. [przypis edytorski]

2487. drużyć (daw., reg.) — drążyć. [przypis redakcyjny]

2488. I jako się wspomniało — por. wyżej VII, 817–820. [przypis redakcyjny]

2489. różaną — różaną wodę. [przypis redakcyjny]

2490. znak (daw.) — chorągiew. [przypis redakcyjny]

2491. forga (daw.) — pióropusz. [przypis redakcyjny]

2492. hołobla — dyszel poboczny. [przypis redakcyjny]

2493. bonczuk — buńczuk, znak wojskowy turecki a. tatarski wykonany z końskiego włosia. [przypis edytorski]

2494. delia (daw.) — suknia z opończą. [przypis redakcyjny]

2495. szaraj — saraj, pałac. [przypis redakcyjny]

2496. ze strychem (daw.) — z naddatkiem, z dosypką. [przypis redakcyjny]

2497. tarkać (daw.) — głosić, przebąkiwać o pokoju. [przypis redakcyjny]

2498. wciąż — tu: wprost. [przypis redakcyjny]

2499. jasyr — zdobycz, zwł. jeńcy. [przypis redakcyjny]

2500. z Wałachy — z Wołochami. [przypis edytorski]

2501. w cale — w całości. [przypis edytorski]

2502. zwłaczać (daw.) — zwlekać. [przypis redakcyjny]

2503. prawie (daw.) — właśnie. [przypis redakcyjny]

2504. majdan — plac obozowy. [przypis redakcyjny]

2505. transakcja (daw.) — rozprawa. [przypis redakcyjny]

2506. przejęty — tu: przejmujący. [przypis redakcyjny]

2507. abszejt (daw., z niem.) — odpuszczenie. [przypis redakcyjny]

2508. opał — tu: niepewność. [przypis redakcyjny]

2509. gody (daw.) — festyn, święto. [przypis redakcyjny]

2510. apertura (daw., z łac.) — otwór. [przypis redakcyjny]

2511. starszyzna — w rękopisie: starzyzna. [przypis redakcyjny]

2512. Arktury (daw.) — gwiazdy (północne). [przypis redakcyjny]

2513. skołoźrywy (daw.) — rychły. [przypis redakcyjny]

2514. pielesze — legowiska. [przypis redakcyjny]

2515. hramoty (daw., z rus.) — pisma (dosł.: litery); poeta pisze dwukrotnie: rhamoty. [przypis redakcyjny]

2516. Podczaszy — Lubomirski. [przypis redakcyjny]

2517. barkułab — burgrabia (wołoski). [przypis redakcyjny]

2518. w rzeczy (daw.) — niby. [przypis redakcyjny]

2519. fordyment — kaptur u szabli. [przypis redakcyjny]

2520. z aparaty — tu: z gotowością (do wojny), z przyborami. [przypis redakcyjny]

2521. paszować — dziś: pasować (w grze w karty), ustępować. [przypis redakcyjny]

2522. styskować — utyskiwać. [przypis redakcyjny]

2523. miesiąc — księżyc; w w. 1075 i n. nawiązania do herbowego półksiężyca króla Michała Wiśniowieckiego. [przypis edytorski]

2524. pochutnywać (daw.) — smakować sobie, podobać się. [przypis redakcyjny]

2525. wyzobić (daw.) — wyjeść, wydziobać. [przypis redakcyjny]

2526. zkukłać (daw.) — potłumić. [przypis redakcyjny]

2527. tytuł — tu: znak (mowa o księżycu). [przypis redakcyjny]

2528. tuszyć (daw.) — mieć nadzieję, spodziewać się. [przypis edytorski]

2529. rodzic — ojciec. [przypis redakcyjny]

2530. Jam Lech — kalambur od imienia Michała Korybuta Wiśniowieckiego (Michael). [przypis edytorski]

2531. rydzy — rudy. [przypis redakcyjny]

2532. drzewo (dw., pot.) — kopia. [przypis edytorski]

2533. Z nieba smoku rydzego kiedy zmierzał na tron (...) Która, że się na ziemskim piętrze znowu gnieździ — w. 1114–1125, dosłownie z Apokalipsy św. Jana, rozdz. 13. [przypis redakcyjny]

2534. Awern — podziemie, piekło. [przypis redakcyjny]

2535. Piast — tu: król polskiego pochodzenia. [przypis edytorski]

2536. drużba — tu: ktoś, kto nosi to samo imię. [przypis redakcyjny]

2537. Upsalma — właśc. Uppsala, miasto w Szwecji. [przypis redakcyjny]

2538. zaszczyta (z ros.) — obrona. [przypis redakcyjny]

2539. hustem (daw.) — gęsto. [przypis redakcyjny]

2540. oblig (daw.) — zapewnienie, zobowiązanie. [przypis redakcyjny]

2541. mir (daw.) — pokój. [przypis redakcyjny]

2542. w ciągnieniu — w przemarszu. [przypis edytorski]

2543. Febus — słońce (przydomek Apolla, boga słońca). [przypis redakcyjny]

2544. pozytura (daw., z łac.) — położenie. [przypis redakcyjny]

2545. rum (daw.) — nuż, dalej. [przypis redakcyjny]

2546. ujść w rękojeści — przysłowie: zdradzić, nie dotrzymać umowy, słowa. [przypis redakcyjny]

2547. haramza (daw.) — czerń, motłoch. [przypis redakcyjny]

2548. okazja — sposobność. [przypis redakcyjny]

2549. komunnik (daw.) — konnica. [przypis redakcyjny]

2550. cug (daw.) — tu: szyk. [przypis redakcyjny]

2551. stanowiska — tj. na leże zimowe. [przypis redakcyjny]

2552. Grzegorz siódmy — właśc. Grzegorz piętnasty, nie siódmy. [przypis redakcyjny]

2553. impreza (daw., z wł.) — przedsięwzięcie. [przypis redakcyjny]

2554. depozyt — tu: skarb. [przypis redakcyjny]

2555. abrys (daw.) — obraz, plan. [przypis redakcyjny]

2556. fawor (daw., z łac.) — przychylność. [przypis redakcyjny]

2557. dwoić — tu: dzielić. [przypis redakcyjny]

2558. kirys — pancerz. [przypis edytorski]

2559. ujma — krzywda. [przypis redakcyjny]

2560. rzegotać — skrzeczeć. [przypis redakcyjny]

2561. pean — uroczysta pieśń, tu Te Deum. [przypis redakcyjny]

2562. wiktoria (z łac.) — zwycięstwo. [przypis redakcyjny]

2563. fest — festyn, święto. [przypis redakcyjny]

2564. durny — szalony. [przypis redakcyjny]

2565. sroże — dziś popr.: sroży się. [przypis redakcyjny]

2566. i z głową — „i” dziś zbędne. [przypis redakcyjny]

2567. poroże — rogi. [przypis redakcyjny]

2568. ksieniec (daw.) — brzuch. [przypis redakcyjny]

2569. Nie szkodzi, gdy za rękę jaszczurka go chwyta — św. Pawłowi z Dziejów Apost. 24. [przypis redakcyjny]

2570. fabryka (daw.) — budowa. [przypis redakcyjny]

2571. wniki — dziś popr.: wnyki, sidła. [przypis redakcyjny]

2572. pokryty (daw.) — obłudny. [przypis redakcyjny]

2573. L. J. C.Laus Jesu Christo (Chwała Jezusowi Chrystusowi). [przypis redakcyjny]

2574. in theatro Orbis Poloni (łac.) — na widowni świata polskiego. [przypis redakcyjny]

2575. perennis gloriae (łac.) — chwały wieczystej. [przypis redakcyjny]

2576. Drużyna — Drużyna albo Srzeniawa, jeden herb o dwu nazwach (z gwiazdą lub bez niej nad rzeką), nazwa często przekształcana z łacińska na Druentia, z powodu pychy herbowej. [przypis redakcyjny]

2577. rydzy — rudy. [przypis redakcyjny]

2578. po nasku — po naszemu. [przypis redakcyjny]

2579. frambuga — dziś: framuga. [przypis redakcyjny]

2580. szumi — szumem głosi ich chwałę. [przypis redakcyjny]

2581. ściana — tu: granica. [przypis edytorski]

2582. Almon — itd., por. wstęp. [przypis redakcyjny]

2583. met bierze — zwycięża (metafora szachowa, dziś powiedziano by: daje mata). [przypis edytorski]

2584. Ceres — rzymska bogini wegetacji roślinnej. [przypis edytorski]

2585. pojazda (daw.) — wiosło. [przypis redakcyjny]

2586. psia gwiazda — kanikuła; określenie Syriusza, najlepiej widocznego u nas w lecie. [przypis redakcyjny]

2587. Cyntia — księżyc. [przypis redakcyjny]

2588. Teraz gdy księżyc, który wszytkich rzek patronem — przytyk do herbu króla Michała. [przypis redakcyjny]

2589. płowić (daw.) — czynić szarym, płowym. [przypis redakcyjny]

2590. Lecz gdy się i ten prędko w swoim zaćmi kole (...) — W rękopisie Celińskiego, jak zapisał Kraszewski, znajdowały się tu jeszcze następujące wiersze, przystosowane do Sobieskiego (herbu Janina): [przypis redakcyjny]

2591. meaty (daw.) — ujścia. [przypis redakcyjny]

2592. zapaszysty (daw.) — wonny. [przypis redakcyjny]

2593. ferventissimi amoris mei (łac.) — najgorętszej miłości mojej. [przypis edytorski]

2594. przeciwko WMM Panu (daw.) — do wielce mnie miłościwego Pana. [przypis edytorski]

2595. meritissimorum erga patriam, które exerces, w waleczne wielkich przodków swoich wstępujący strzemiona, actuum (łac.-pl) — najzasłużeńszych czynów względem ojczyzny, które wykonywasz. [przypis redakcyjny]

2596. consecro (łac.) — poświęcam. [przypis redakcyjny]

2597. partum otii (łac.) — płodem próżnowania. [przypis redakcyjny]

2598. carmina scribentis secessum et otia quaerunt (łac.) — pieśni wymagają samotności i spokoju piszącego. [przypis redakcyjny]

2599. non omnino otiosi (łac.) — nie całkiem bezczynnego. [przypis redakcyjny]

2600. extemporaneus (łac.) — człowiek piszący bez przygotowania. [przypis redakcyjny]

2601. bonorum mala carminum Laverna (łac.) — złodziejska bogini dobrych wierszy. [przypis redakcyjny]

2602. Odirum exitium mortalibus, o nihil unquam (łac.) — o straszliwa zgubo śmiertelników, zazdrości, co nigdy niczemu wzrosnąć i wielkim wznieść się sławom nie dozwalasz. [przypis redakcyjny]

2603. suum cuique pulchrum (łac.) — swoje dla każdego piękne. [przypis redakcyjny]

2604. ne sutor ultra crepidam (łac., przysł.) — szewcze, patrz swego kopyta. [przypis redakcyjny]

2605. nocte mettre, somno editi patre (łac.) — zrodzeni z matki nocy, z ojca snu. [przypis redakcyjny]

2606. omissum aut perperam factum, summa libertate carpunt (łac.) — opuszczonego albo opacznie zrobionego, szarpią z największą swobodą. [przypis redakcyjny]

2607. zajźrzeć (daw.) — zazdrościć. [przypis edytorski]

2608. donec eadem hominum natura, similia evenient omnia (łac.) — póki jednaka natura ludzi, póty wszystko podobne będzie. [przypis redakcyjny]

2609. rodzonemu synowcowi swemu, opatowi mogilskiemu, swoję dedykował historyjąChronica gestorum, Kraków 1645, dedykowane Jakubowi Piaseckiemu. [przypis redakcyjny]

2610. Pallor in ore sedet, macies in corpore toto (łac.) — bladość na twarzy siedzi, wynędznienie na całym ciele. [przypis redakcyjny]

2611. livor (łac.) — zawiść. [przypis redakcyjny]

2612. Invidia Siculi non inuenere tyranni/ Tormentum maius (łac.) — Sycylijscy tyrani nie znaleźli większej męczarni nad zawiść. [przypis redakcyjny]

2613. mihi ipsi balneum subministrabo (łac.) — sam sobie łaźnię przyrządzę. [przypis redakcyjny]

2614. sobie intus samemu canam (łac.-pl.) — śpiewać będę doma. [przypis redakcyjny]

2615. finem citias inveniet, quam modum (łac.) — prędzej znajdzie kres niż miarę. [przypis redakcyjny]

2616. perenne gloriae monumentum (łac.) — wieczysty pomnik sławy. [przypis redakcyjny]

2617. fideli opera (łac.) — rzetelną pracą. [przypis redakcyjny]

2618. sacrum sine fumo i verba pro farina (łac.) — ofiarę bez dymu i słowa zamiast mąki. [przypis redakcyjny]

2619. in muneribus res praestantissima mens est (łac.) — w podarunkach najważniejsza rzecz — to wola (intencja). [przypis redakcyjny]

2620. mansum ex ore daret (łac.) — od ust by sobie odjął. [przypis redakcyjny]

2621. stat sua cuique dies et ineluctabile fatum (łac.) — każdego czeka jego dzień i nieuniknione przeznaczenie. [przypis redakcyjny]

2622. zawierać — zamykać. [przypis edytorski]

2623. vetustas non opera solum, sed ipsam exedit naturam (łac.) — starość nie tylko dzieła, ale samą nawet naturę niszczy. [przypis redakcyjny]

2624. non toti morimur, vivit potior pars nostri (łac.) — nie ze wszystkim umieramy, żyje lepsza cząstka nasza. [przypis redakcyjny]

2625. divinae particula aurae (łac.) — cząstką ducha boskiego. [przypis redakcyjny]

2626. expers mortalitatis (łac.) — nie podlegając śmierci. [przypis redakcyjny]

2627. anima nostra rationalis (łac.) — dusza nasza rozumna. [przypis redakcyjny]

2628. putredo (łac.) — zgnilizna. [przypis redakcyjny]

2629. siderum (łac.) — gwiazd. [przypis redakcyjny]

2630. cecinit (łac.) — śpiewał. [przypis redakcyjny]

2631. Saepe sinistra cava praedixit ab ilice cornix (łac.) — Częstokroć złowieszcza wrona przepowiadała to z dębu wypróchniałego. [przypis redakcyjny]

2632. et sola ni sicca secum spatiatur arena (łac.) — sam piasek, choć nie suchy, rozpada się. [przypis redakcyjny]

2633. obiecadło — dziś: abecadło. [przypis edytorski]

2634. Ipse haec ego scripsi et spolia Celtica dicavi (łac.) — sam to napisałem i łupy celtyckie ofiarowałem. [przypis redakcyjny]

2635. fides penes autorem (łac.) — wiarygodność od autora zależy. [przypis redakcyjny]

2636. desudavit (łac.) — napociło się. [przypis redakcyjny]

2637. Forma mentis aeterna (...) (łac.) — jako oblicza ludzkie, tak i wizerunki oblicza są niedołężne i znikome. Forma myśli nieśmiertelna, którą utrzymać i wyrazić możesz nie za pomocą obcej materii i sztuki, lecz własnymi twymi obyczajami. [przypis redakcyjny]

2638. grassatur invidiae lues (łac.) — rozszerza się zaraza zazdrości. [przypis redakcyjny]

2639. de uicissitudine fortunae (łac.) — o zmienności losu. [przypis redakcyjny]

2640. jeden — Kleombrot z Ambracji. [przypis redakcyjny]

2641. intuitu (łac.) — ze względu. [przypis redakcyjny]

2642. Proszowice — w Proszowicach odbywał się sejmik województwa krakowskiego. [przypis redakcyjny]

2643. simplex veritatis oratio (łac.) — prosta wymowy prawda. [przypis redakcyjny]

2644. a dies diem docet, i biedna pernoctata (łac.) — dzień od dnia się uczy i... przespany dzień. [przypis edytorski]

2645. utroque excellere (łac.) — w obu rzeczach celować. [przypis redakcyjny]

2646. post funera vivit (łac.) — żyje po śmierci. [przypis redakcyjny]

2647. assiduo addiscentes ad senium pervenimus (łac.) — ustawicznie się czegoś nowego ucząc, dochodzimy do starości. [przypis redakcyjny]

2648. indormimus vitiis saeculi nostri (łac.) — śpimy na błędach wieku naszego. [przypis redakcyjny]

2649. rigida... animadwersja — surowa... nagana. [przypis redakcyjny]

2650. capitale (łac.) — zbrodnią. [przypis redakcyjny]

2651. nullus remedio locus, ubi quae fuerant vitia, iam mores sunt (łac.) — nie ma miejsca dla lekarstwa tam, gdzie to, co było występkiem, stało się już zwyczajem. [przypis redakcyjny]

2652. infame (łac.) — hańbą. [przypis redakcyjny]

2653. Ludovicus Vives — wybitny humanista hiszpański (1492–1540). [przypis redakcyjny]

2654. viro consulari (łac.) — byłemu konsulowi. [przypis redakcyjny]

2655. male ... habuit senatum (łac.) — źle usposobiła senat. [przypis redakcyjny]

2656. causam criminalem (łac.) — sprawę gardłową. [przypis redakcyjny]

2657. Iam perditae rei patrocinari (łac.) — bronić tak złej sprawy. [przypis redakcyjny]

2658. constantissime negare crimen (łac.) — upornie zaprzeczać występku tego. [przypis redakcyjny]

2659. praelataque est Pollionis fina non aliam ob causam quam quod mater eius in eodem coniugio manebat (łac.) — wyżej ceniono córkę Polliona nie z innej przyczyny, jeno z tej, że jej matka trwała w jednym małżeństwie. [przypis redakcyjny]

2660. apud Erulos adeo secundo matrimonio non locus, ut uxor ad sepulchrum mariti statim se laqueo indueret, nisi invisa et infamis vivere mallet (łac.) — u Herulów tak dalece powtórne śluby nie są we zwyczaju, że żona u grobu męża zaraz pętlicę na szyję zarzucała, chyba że wolała żyć w nienawiści i hańbie. [przypis redakcyjny]

2661. structura huius universi (łac.) — budowa tego świata. [przypis redakcyjny]

2662. dwa tysiąca — liczba podwójna; dziś popr.: dwa tysiące. [przypis edytorski]

2663. zakon boży — prawo boże, dziesięć przykazań. [przypis edytorski]

2664. ad senectam (łac.) — ku starości. [przypis redakcyjny]

2665. podobieństwo — prawdopodobieństwo, możliwość. [przypis edytorski]

2666. dowcip (daw.) — rozum. [przypis edytorski]

2667. naturaliter quod procedere non potest (...) (łac.) — z konieczności co nie może postępować, cofa się, a zatrzymanie się w stanie doskonałym jest trudne; i jak z początku zapalamy się do doścignięcia przedniejszych, tak potem, gdyśmy zwątpili w możność prześcignięcia ich lub im dorównania, wraz z nadzieją starzeje się zapał i przestaje dążyć zatem, czego osiągnąć nie może (Velleius). [przypis redakcyjny]

2668. ut agere memoratu digna pronum, ita celeberrimus quisque ingenio, ad prodendam uirtutis memoriam sine gratia, aut ambitione, bonae tantum conscientiae pretio ducitur (łac.) — jak skłonny do działania rzeczy godnych pamięci, tak też celujący zdolnością, w uwiecznieniu cnoty powoduje się nie nadzieją wdzięczności albo ambicją, ale jedynie świadomością wartości dobrych czynów. [przypis redakcyjny]

2669. officit nostra libertas (łac.) — zawadza wolność nasza. [przypis redakcyjny]

2670. simulant (łac.) — udają. [przypis redakcyjny]

2671. łyczko — zdrobnienie od łyko. [przypis edytorski]

2672. w piśmiech — dziś popr. forma N. lm: w pismach. [przypis edytorski]

2673. Daniel Heinsius (1580–1655) — filolog holenderski; w znanej a wielokrotnie przedrukowywanej redakcji jego Orationes przytoczonego ustępu nie znajdujemy. [przypis redakcyjny]

2674. in armis nascuntur Poloni (...) (łac.) — Polacy rodzą się w zbroi, prawdziwe to plemię tęgiego Marsa i Bellony... Zygmunt zasłużył sobie u Pawła Jowiusza, znakomitego historyka, że go umieścił w szeregu trzech owych bohaterów: Karola V cesarza, Franciszka I króla Francji i jego, króla polskiego... Gdyby nie panowali razem, to każdy z nich godzien by był władać światem całym. [przypis redakcyjny]

2675. impari nec eo quem Veritas meretur affectu (łac.) — nie z takim samym uczuciem i nie z takim, na jakie by prawda zasługiwała. [przypis redakcyjny]

2676. causanda (łac.) — jest tego przyczyną. [przypis redakcyjny]

2677. incuriosi et posteritatis (łac.) — niedbali o samych siebie... niedbali również o potomność. [przypis redakcyjny]

2678. invidemus (łac.) — zazdrościmy. [przypis redakcyjny]

2679. substancja (daw.) — majątek. [przypis edytorski]

2680. ad posteritatem meruimus — zasłużyliśmy na przyszłość. [przypis redakcyjny]

2681. obliterabitur (łac.) — pokryje się. [przypis redakcyjny]

2682. Vixere multi ante Agamemnona fortes (...) (łac.) — wielu było dzielnych przed Agamemnonem, lecz spoczywają nieopłakiwani, gdyż brak im wieszcza natchnionego. [przypis redakcyjny]

2683. opera manuum nostrarum (łac.) — dzieła rąk naszych. [przypis redakcyjny]

2684. decoquere ante parta maiorum nati, sanguinis non virtutis haeredes? Equites! (łac.) — urodzeni do trwonienia tego, co przodkowie zebrali... czyśmy dziedzicami krwi a nie cnoty? Rycerze! [przypis redakcyjny]

2685. Niestojcie — niestety. [przypis redakcyjny]

2686. okazja (daw.) — bitwa, potyczka. [przypis edytorski]

2687. nie eques ale equus polonus (łac.) — nie jeździec (rycerz) ale koń polski. [przypis redakcyjny]

2688. O tempora, o mores! — O czasy, o obyczaje! [przypis redakcyjny]

2689. omnis enim res (...) (łac.) — wszystko bowiem: cnota, sława, honor, rzeczy boskie i ludzkie są posłuszne pięknym bogactwom: kto je zbierze, ten będzie sławnym, mężnym, sprawiedliwym, mądrym a nawet królem i czymkolwiek zechce. [przypis redakcyjny]

2690. Invidemus posteritati (łac.) — a zazdrościmy potomności. [przypis redakcyjny]

2691. żeby przykład z przodków swoich brali bożej bojaźni — przykłady bojaźni bożej, miłości przeciwko królom, szczerości, przystojności — wylicza po kolei Potocki, utyskując na ich przemilczanie przez historyków. [przypis redakcyjny]

2692. domatim — w domu. [przypis redakcyjny]

2693. aperto... caelo — pod otwartym niebem. [przypis redakcyjny]

2694. miłość przeciwko Panu — dziś popr.: miłość do Pana. [przypis edytorski]

2695. libertas et dominatio conveniunt (łac.) — wolność z panowaniem w parze chodzą. [przypis redakcyjny]

2696. meruerant majores nostri axioma (łac.) — wysłużyli sobie przodkowie nasi ten pewnik. [przypis redakcyjny]

2697. in coelesti etiam alimento (łac.) — w Najświętszym nawet Sakramencie. [przypis redakcyjny]

2698. carnificina (łac.) — katownia. [przypis redakcyjny]

2699. defuncti periculo (łac.) — przebywszy niebezpieczeństwo. [przypis redakcyjny]

2700. priuato commodo foedera et amicitias metiuntur — wygodą prywatną mierzą sojusze i przyjaźnie. [przypis redakcyjny]

2701. decoris et honoris (łac.) — godności i honoru. [przypis redakcyjny]

2702. victricem ad osculum dexteram (łac.) — zwycięską prawicę do pocałowenia. [przypis redakcyjny]

2703. Pervincit (łac.) — zwycięża. [przypis redakcyjny]

2704. cum gregariis (łac.) — z szeregowcami. [przypis redakcyjny]

2705. etiam in equabus incestus abominabilis (łac.) — u klaczy kazirodztwo wstrętne. [przypis redakcyjny]

2706. alto supprimimus silentio (łac.) — głębokim pokrywamy milczeniem. [przypis redakcyjny]

2707. et e contra (łac.) — i przeciwnie. [przypis edytorski]

2708. perpetuo mergimus somnos (łac.) — w wiecznym śnie pogrążamy. [przypis redakcyjny]

2709. totis campis fulsere hostium signa (łac.) — na całym placu zabłyszczały znaki nieprzyjaciół. [przypis redakcyjny]

2710. exhorta (z łac.) — zachęta. [przypis edytorski]

2711. fax et tuba (łac.) — pochodnią i surmą. [przypis redakcyjny]

2712. restricta mente et corde injurato (łac.) — z restrykcją myślową i sercem nieprzysięgłym. [przypis redakcyjny]

2713. cunctanti Vladislao (łac.) — zwlekającemu Władysławowi. [przypis redakcyjny]

2714. seguito (z wł.) — świtę, orszak. [przypis redakcyjny]

2715. et multi alii (...) (łac.) — wielu innych, którzy... zjednali sobie różnymi przysługami... spodziewali się wdzięczności księcia. [przypis redakcyjny]

2716. conticuere omnes intentique ora tenebant, versando annulum in digitis (łac.) — zamilkli wszyscy i z wielką uwagą usta zamknięte mieli, obracając pierścień w palcach. [przypis redakcyjny]

2717. per confertas (...) (łac.) — przez ściśnięte tłumy, wbrew swemu i wszystkich oczekiwaniu. [przypis redakcyjny]

2718. tanti honoris insigne (łac.) — odznakę tak wielkiego zaszczytu. [przypis redakcyjny]

2719. aliquo suo merito praesumebant (łac.) — z powodu zasługi względem niego spodziewali się. [przypis redakcyjny]

2720. non eodem omnes prosequitur affectu (łac.) — nie tym samym uczuciem darzy wszystkich. [przypis redakcyjny]

2721. dissensioni inter cives (łac.) — do niezgody wśród obywateli. [przypis redakcyjny]

2722. explicare in primordiis (łac.) — wytłumaczyć w samych początkach. [przypis redakcyjny]

2723. parare necessitudines (łac.) — zdobywać sobie przyjaźni. [przypis redakcyjny]

2724. obligates (łac.) — obowiązany. [przypis redakcyjny]

2725. acceptum referebat beneficium (łac.) — odebrane oddawał dobrodziejstwo. [przypis redakcyjny]

2726. omnis virtus (...) gratitudo requirit modum (łac.) — każda cnota i wszelka wdzięczność wymaga wiary. [przypis redakcyjny]

2727. im summa cum invidia (łac.) — z najwyższym niezadowoleniem. [przypis redakcyjny]

2728. in aperium evasit amicitia odium (łac.) — zerwana przyjaźń zamieniła się w otwartą nienawiść. [przypis redakcyjny]

2729. Non pro mentis (...) (łac.) — nie według zasług, ale jakby z należnego prawa ubiegali się o wszystko... dla swoich znajomych. [przypis redakcyjny]

2730. invitis illis (łac.) — wbrew ich woli. [przypis redakcyjny]

2731. konferować — tu z łac.: powierzyć. [przypis edytorski]

2732. eksprobracja (daw., z łac.) — zarzut. [przypis edytorski]

2733. ex se (łac.) — od siebie samych. [przypis redakcyjny]

2734. ut fit (łac.) — jak to bywa. [przypis redakcyjny]

2735. firmaret potentiam (...) (łac.) — umocnił władzę... drogą prośby władał. [przypis redakcyjny]

2736. emul (daw., z łac.) — współzawodnik, przeciwnik. [przypis edytorski]

2737. non sine totius Reipublicae mola (łac.) — nie bez wstrząśnienia całej Rzeczypospolitej. [przypis redakcyjny]

2738. concussisset (...) non occupasset (łac.) — byłoby zachwiało... nie uprzedziła. [przypis redakcyjny]

2739. summa regiminis in distributiva justitia (łac.) — całość rządów na wymiarze sprawiedliwości. [przypis redakcyjny]

2740. oraculum: praeficere officiis eta dministralionibus non peccaturos potius quam damnare cum peccassent (łac.) — przepowiednię: ustanawiać przełożonych w urzędach i administracji raczej takich, co nie zgrzeszą, niż potępiać, gdy już zgrzeszyli. [przypis redakcyjny]

2741. non tam capaces, quam nihil desiderantes (łac.) — nie tyle zdolnych, jak raczej takich, którzy niczego nie pożądają [przypis redakcyjny]

2742. nullus illum amat, qui semper da mihi clamat (łac.) — nikt nie kocha tego, kto zawsze woła: dawaj mi. [przypis redakcyjny]

2743. nisi eius bellicae gloriae incuria, luxuriae (...) (łac.) — gdyby nie niedbałość o sławę wojenną, zbytki... nie wywołało nieszczęsnej pożogi wojny domowej. — Wyraz incuria poprawiliśmy z infamia, nie dającego sensu. [przypis redakcyjny]

2744. studiosissimus eoque bellandi ignarus, in bellis tamen infaustis vilam multiformi consumpsit fortuna (łac.) — jako wielce dbały o pokój i przez to nieznając się na rzemiośle wojennym, wśród wojen przecież nieszczęśliwych przepędził życie z nader zmiennym szczęściem. [przypis redakcyjny]

2745. subicimus (łac.) — poddajemy. [przypis redakcyjny]

2746. in absolutis dominiis: sic voto sic jubeo, stet pro ratione voluntas (łac.) — w państwach samowładnych: tak chcę, tak każę; za powód niech starczy wola. [przypis redakcyjny]

2747. obrochmanić (daw.) — obłaskawić. [przypis redakcyjny]

2748. exoticum dominium (łac.) — cudzoziemskie panowanie. [przypis redakcyjny]

2749. sanguine et moribus (...) (łac.) — krwią i obyczajem... do nas najpodobniejszych. [przypis redakcyjny]

2750. terrigena (łac.) — mieszkaniec (tej) ziemi. [przypis edytorski]

2751. divinitus (łac.) — z natchnienia Bożego. [przypis redakcyjny]

2752. pie credimus (łac.) — pobożnie wierzymy. [przypis redakcyjny]

2753. in monumentis veneranda (...) antiquitas (łac.) — czcigodna starożytność w pomnikach. [przypis redakcyjny]

2754. olio et fare (łac.) — oliwą i mąką. [przypis redakcyjny]

2755. Nescio qua natale solum dulcedine cunctos (łac.) — ziemia rodzinna niewysłowioną słodyczą wszystkich pociąga i nie pozwala zapominać o sobie. [przypis redakcyjny]

2756. circumscriptum regimen (łac.) — władzę ograniczoną. [przypis redakcyjny]

2757. cum titulo principis (łac.) — z tytułem księcia. [przypis redakcyjny]

2758. Gołogóry — Miasteczko dwie mile od Złoczowa odległe. Mowa o bajecznym «rokoszu gliniańskim», gdzie niby ścięto panów z fakcji królewskiej; rokoszowi temu poświęcił Potocki osobny wiersz, ocalały w Wirydarzu Trembeckiego (str. 43 — wydania lwowskiego). [przypis redakcyjny]

2759. perenne monumentum (łac.) — wiecznotrwałym pomnikiem. [przypis redakcyjny]

2760. ekscepcja (z łac.) — wyjątek. [przypis edytorski]

2761. nullus arguet (łac.) — nikt nie oskarży. [przypis redakcyjny]

2762. intendebat animo (łac.) — zamierzał w duchu. [przypis redakcyjny]

2763. nonnullis autoritate sua jam gravis, libertati Polonae, certe si provixisset, periculosus fore visus est (łac.) — wydawało się, że dla niejednego z powodu znaczenia swojego jest przykry, dla wolności polskiej, gdyby pożył dłużej, stałby się niebezpiecznym. [przypis redakcyjny]

2764. formidabilis vicina potentia (łac.) — straszną jest potęga sąsiada. [przypis redakcyjny]

2765. omnia vestigia versum te spectantia video, nulla retrorsum (łac.) — wszystkie ślady widzę ku tobie skierowane, żadnego z powrotem. [przypis redakcyjny]

2766. adversae factionis fomenta (łac.) — knowania przeciwnego stronnictwa. [przypis redakcyjny]

2767. exordia dominationis (łac.) — początki panowania. [przypis redakcyjny]

2768. intimae admissionis (...) dehortari (łac.) — najzaufańsi... odwieść. [przypis redakcyjny]

2769. ut corpore, animi sic viribus fortes et virtute viros (łac.) — mężów dzielnych tak ciałem, jako też siłami ducha i męstwem. [przypis redakcyjny]

2770. sine consensu Reipublicae (łac.) — bez zezwolenia Rzeczypospolitej. [przypis redakcyjny]

2771. vindicare (...) et consilia ineluctabilis vis fatorum corrupisset (łac.) — pomścić (i byłby pomścił, gdyby go był los nie zawrócił i gdyby zamiarów nie zniweczyła nieunikniona potęga przeznaczeń). [przypis redakcyjny]

2772. detestabile scriptum (łac.) — przeklęte pismo. [przypis redakcyjny]

2773. in casu improlitatis suae (łac.) — na wypadek bezpotomności. [przypis redakcyjny]

2774. civili sanguine inundatio (łac.) — zalanie krwią obywatelską. [przypis redakcyjny]

2775. vindicavimus (łac.) — pomściliśmy. [przypis redakcyjny]

2776. paradoxum (łac.) — paradoks. [przypis edytorski]

2777. gloriosius (łac.) — bardziej chwalebnie. [przypis edytorski]

2778. bello et pace (łac.) — na wojnie i w czasie pokoju. [przypis edytorski]

2779. Facilius est errare naturam, quam ut dissimilem sui princeps possit formare Rempublicam (łac.) — łatwiej jest zbłądzić naturze, niż żeby panujący mógł uformować rzeczpospolitą niepodobną do siebie. [przypis redakcyjny]

2780. induunt naturam (łac.) — przywdziewają naturę. [przypis redakcyjny]

2781. componitur orbis (...) (łac.) — świat układa się na wzór króla; rozkazy nie potrafią tak nagiąć ludzkich umysłów jak życie panującego. [przypis redakcyjny]

2782. extra sphaeram (łac.) — nawiasowo. [przypis redakcyjny]

2783. injuriamus (łac.) — krzywdzimy. [przypis redakcyjny]

2784. porrigere posteritati (łac.) — przekazywać potomności. [przypis redakcyjny]

2785. quanti constitit (łac.) — jak wiele kosztowało. [przypis redakcyjny]

2786. alienigenam (łac.) — cudzoziemskiego. [przypis redakcyjny]

2787. juris regii in ducali Prussia (łac.) — prawa królewskiego w Prusach książęcych. [przypis redakcyjny]

2788. hieroglifik — symbol (w formie prostego znaku wizualnego). [przypis edytorski]

2789. Quod mens augurat et opto (łac.) — co serce prorokuje i czego pragnę. [przypis redakcyjny]

2790. divinitus (łac.) — z Bożego natchnienia. [przypis edytorski]

2791. a fortes creantur fortibus, nec imbellem feroces progener ant aquilae columbam (łac.) — dzielni rodzą się z dzielnych; bezbronnego gołębia nie płodzą orły drapieżne. [przypis redakcyjny]

2792. miserias nostri maximas orbis parens (łac.) — zlitowawszy się nad nami wszechrodzic świata. [przypis redakcyjny]

2793. in proprio posuit sua sidera coelo (łac.) — gwiazdy swoje na własnym niebie umieścił. [przypis redakcyjny]

2794. gloriae et libertatis Polonae (łac.) — sławy i wolności polskiej. [przypis redakcyjny]

2795. nepos (łac.) — wnuk. [przypis edytorski]

2796. acta heroica sequuntur (łac.) — zaszczyty idą za czynami bohaterskimi. [przypis redakcyjny]

2797. virtute et constantia cum invidia domi certabat, in castris genitus, patriis nutritus in armis filius, armipotenti dextera patrios avitosque consummabit honores (łac.) — męstwem i stałością z zawiścią domową walczył; urodzony w obozie syn, wykarmiony w ojcowskiej zbroi, dzielną prawicą dosięgnie zaszczytów ojca i dziada. [przypis redakcyjny]

2798. assurget (łac.) — powstanie. [przypis redakcyjny]

2799. Tempus erit — nec enim me fallunt omina, quando (...) (łac.) — Przyjdzie czas — nie mylą mię bowiem wieszcze znaki — kiedy przed nim uciekać będą w popłochu zastępy wśród zawieruchy okrutnie szalejącej wojny, kiedy morderczym mieczem skosi wszystkie ciała wrogów na drodze spotkane. Przyjdzie czas, kiedy sława, zwiastunka czynów, na skrzydłach uderzających zaniesie odznaczonego męstwem i wielkimi zasługami, do najdalszych krain. Wy tylko, bogowie, użyczcie życia spokojnego i młodości wiecznie świeżej w swoim kwiecie, co mu już przyrzekają Parki swą niezmienną wolą, ażeby kiedyś dalecy wnucy dowiedzieli się i zapamiętali, i żeby jego imiona na wieki utrwaliły się w księgach. [przypis redakcyjny]

2800. tanti spes affulsit voti (łac.) — zajaśniała nadzieja takiego życzenia. [przypis redakcyjny]

2801. in principis virtutes regnatrices corde (łac.) — w sercu panującego cnotami rządzącymi. [przypis redakcyjny]

2802. turbidum (łac.) — burzliwe. [przypis redakcyjny]

2803. fatalem dissidiorum, diffidentiae, discordiae civilis procellam sedare in pectoribus hominum sua mansuetudine (łac.) — uśmierzyć w sercach ludzkich łagodnością swoją zgubną burzę zatargów nieufności i niezgody obywatelskiej. [przypis redakcyjny]

2804. noviluniorum (łac.) — nowiów. [przypis redakcyjny]

2805. imo praxim (łac.) — mimo zwyczaju. [przypis redakcyjny]

2806. spiritualis cum saeculari (...) (łac.) — stan duchowny z świeckim, rycerski z senatorskim. [przypis redakcyjny]

2807. sibi cohaerent — nie są ze sobą zgodne. [przypis redakcyjny]

2808. Licentiata libertas (...) (łac.) — Rozpustna swoboda, bezkarna swawola, nie ma w sądach sprawiedliwości, nie ma w sercach zaufania, bunt w obozie, niezgoda w radzie, urząd nie ma powagi, senat dostojności, sądy znaczenia, wszystkim do występków dana możność albo nakazana konieczność; cnoty nie doznają czci, zbrodnie nie podlegają karze; niski boi się możnego, nie poważa, możniejszy pogardza niższym, nie wyprzedza go w niczym. [przypis redakcyjny]

2809. non ducibus potestas, non militi obsequium, qui quamvis alacer sed tamen imperia ducum interpretari quam exequi mavult, non agris securitas, non aris reverentia, non diis cultus (łac.) — wodzowie nie mają władzy, żołnierz nie dba o posłuszeństwo, gdyż jakkolwiek jest dzielnym, woli przecież wyrokować o rozkazach wodzów niż je wykonywać; role nie mają bezpieczeństwa, ołtarze — poszanowania, bogowie — czci. [przypis redakcyjny]

2810. vulgantur callide (...) (łac.) — chytrze bywają rozpowszechniane, lekkomyślnie wiarę zyskują. [przypis redakcyjny]

2811. quibus deerat inimicus, per amicos opprimebature (łac.) — kto nie miał nieprzyjaciela, ulegał przemocy przyjaciół. [przypis redakcyjny]

2812. interregnorum (łac.) — bezkrólewii. [przypis edytorski]

2813. tempestas (łac.) — burza, niebezpieczeństwo. [przypis redakcyjny]

2814. tot vicissitudinibus lassatam (...) (łac.) — życie tylu zmianami skołatane, wraz z szczęściem opuści... owdowiła... osierociła. [przypis redakcyjny]

2815. coelitus centum milium (...) (łac.) — z woli niebios zjednoczoną wolą stu tysięcy ludzi... przybył na pomoc ojczyźnie w rozbiciu, kiedy ją fale już zalać miały. [przypis redakcyjny]

2816. sonat anagrammatice (łac.) — brzmi przez przestawienie liter (Michael). [przypis redakcyjny]

2817. provoluta tanto sanguine ... parta decora ... praemia virtuti restituam, cultores agris, altaria templis et pristinum (...) (łac.) — stracone, obfitą krwią... zdobyte zaszczyty ... nagrodę cnocie oddam, oraczów rolom, ołtarze kościołom, i dawny... blask przywrócę. [przypis redakcyjny]

2818. Niech inszym do niej złotem gościniec zagwoździ — przytyk do wyścigów Leszkowych o koronę (legenda z kroniki mistrza Wincentego). [przypis redakcyjny]

2819. opożdzi — dziś popr.: opóźni. [przypis edytorski]

2820. Quanto plura recentium sive veterum revolvo (łac.) — im więcej wypadków z dziejów nowszych czy dawnych rozważam, tym jaśniej dostrzec się dają igraszki rzeczy ludzkich we wszystkich sprawach; wielu bowiem dzięki sławie, nadziei, czci, hojności powołanych było do władzy, a tymczasem los trzymał w ukryciu przyszłego władcę. [przypis redakcyjny]

2821. dominationis primitias furibundi (...) (łac.) — początki panowania szalejący... niepokoić niezgodą wewnętrzną Eolowie. [przypis redakcyjny]

2822. clementiae, prudentiae, majestatis (łac.) — łagodności, roztropności, powagi. [przypis redakcyjny]

2823. optimo genere veniae (...) (łac.) — najlepszym rodzajem przebaczenia: nie wiedzieć, kto czym zgrzeszył. [przypis redakcyjny]

2824. któremu... (łac.) — tu przechodzi Potocki od króla Michała do Cezara. [przypis redakcyjny]

2825. conscii (łac.) — poczuwający się do winy. [przypis redakcyjny]

2826. nihil gloriosius principe impune laeso (łac.) — nic wspanialszego nad władcę bezkarnie obrażonego. [przypis redakcyjny]

2827. klemencja (daw., z łac.) — łagodność. [przypis edytorski]

2828. excelsi animi (łac.) — wzniosłego umysłu. [przypis redakcyjny]

2829. proprium est non sentire (sic immanis fera ad latratum canum lenta respexit) (łac.) – właściwością jest nie czuć się dotkniętym (tak dziki zwierz spokojnie patrzy na szczekanie psów). [przypis redakcyjny]

2830. in delationibus aures praebeas, non etiam fidem, nam quis innocens erit, si accusasse sufficiet (łac.) — w oskarżeniach podawaj ucho, ale nie wiarę, bo któż będzie niewinnym, jeśli wystarczy samo oskarżenie? [przypis redakcyjny]

2831. et in aequanimitate principis (łac.) — i w stateczności panującego. [przypis redakcyjny]

2832. praecipua rerum ad famam dirigenda (łac.) — najważniejsze sprawy kierować trzeba ku sławie. [przypis redakcyjny]

2833. prospera sui memoria insatiabiliter paranda (łac.) — szczęśliwą o sobie pamięć nieustannie przygotowywać musi. [przypis redakcyjny]

2834. regnorum lues (łac.) — choroba królestw. [przypis redakcyjny]

2835. non sua, sed principis meliuntur fortuna (łac.) — biorą miarę nie ze swojego losu ale z losu króla. [przypis redakcyjny]

2836. animo perfido et subdolo avaritiam et libidinem occultant, ex ancipiti temporum mutatione pendentes, tamquam cum fortuna fidem stare oporteat (łac.) — umysłem zdradzieckim i podstępnym pokrywają chciwość i rozwiązłość, zależąc od wątpliwej przemiany okoliczności, jak gdyby wierność od losu zależała. [przypis redakcyjny]

2837. desperatos in quieta Republica honores in turbido posse assequi arbitrantur (łac.) — mniemają, że w zamęcie mogą osiągnąć zaszczyty, o których czasu spokoju rzeczypospolitej zwątpili. [przypis redakcyjny]

2838. profligata in pace fides, rebus turbidis alacres, per incerta tutissimi (łac.) — w spokoju stracona wiara, w zamęcie weseli, wśród niepewności bezpieczni. [przypis redakcyjny]

2839. viro esurienti necesse est furari (łac.) — człowiek głodny kraść musi. [przypis redakcyjny]

2840. aliud stantes, aliud sedentes, utroque pede claudi, quibus nec ara nec virtus, religio ad ostentationem, oratio magnifica sed fide careas, hos ama tanquam osurus (łac.) — inni stojąc, inni siedząc, kulawi na obie nogi, dla których nic nie znaczy ołtarz ni cnota, religia dla popisu, mowa wspaniała, ale kłamliwa; tych tak kochaj, jakbyś miał nienawidzieć. [przypis redakcyjny]

2841. odio praesentium suis quoque periculis laetantur (łac.)— nienawiścią tchnąc dla rzeczy istniejących, cieszą się z własnych nawet niebezpieczeństw. [przypis redakcyjny]

2842. neque boni intellectus neque cura mali, sed mercede aluntur ministri sceleribus, privatimque degeneres, in publicum exitiosi (łac.) — ani zrozumienie dobra ani troska o zło, (u nich nie istnieje), ale zapłatą się żywią pośrednicy zbrodni, w domu zwyrodniali, w życiu publicznem zgubni. [przypis redakcyjny]

2843. in acie (...) (łac.) — na wojnie ... w kuchni. [przypis redakcyjny]

2844. nulla ex honesto spes, etiam publica mala singulis in occasionem gratiae trahuntur (łac.) — niczego od uczciwości się nie spodziewają; nawet nieszczęścia publiczne dla jednostek sposobnością dla uzyskania wpływu się stają. [przypis redakcyjny]

2845. alii sacerdotia et consulatus ut spolia adepti, procurationes et interiorem potentiam alii, odio et terrore omnia agunt (łac.) — jedni urzędy kapłańskie i konsulat jakby łup uzyskali, drudzy zarządy i większą władzę, nienawiścią i strachem wszystko działają. [przypis redakcyjny]

2846. proximam quamquam poenam, antequam poeniteret, ultum properant (łac.) — wymierzają jaką bądź karę, nie dawszy czasu na pokutę. [przypis redakcyjny]

2847. recentem aliorum felicitatem aegris introspiciunt oculis (łac.) — na świeże szczęście innych zazdrosnymi patrzą oczyma. [przypis redakcyjny]

2848. largiuntur privatim, ut avidius de publico consumant (łac.) — są hojni prywatnie, ażeby tym łakomiej z publicznego dobra trwonić. [przypis redakcyjny]

2849. invidia in occulto, adulatio in aperto est (łac.) — nienawiść po kryjomu, pochlebstwo jawnie służy. [przypis redakcyjny]

2850. ubi primi esse possent, soli volunt; qui nunquam recte fecerunt, ut facere viderentur, sed quia aliter facere non potuerunt (łac.) — gdzie by pierwszymi być mogli, samymi być chcą; którzy nigdy nic dobrego nie zrobili, ażeby zdawało się przynajmniej, że coś robią, ale ponieważ inaczej robić nie mogli. [przypis redakcyjny]

2851. bilingues, haec illave, prout invaluissent, defensuri Prothei! (łac.) — dwujęzyczni Proteusze, gotowi bronić tego lub owego, jak co wzrosło w siły. [przypis redakcyjny]

2852. fugatis aemulis (łac.) — rozproszywszy współzawodników. [przypis redakcyjny]

2853. in nova felicitate (łac.) — wśród nowego szczęścia. [przypis redakcyjny]

2854. cum applausu (łac.) — z oklaskiem. [przypis redakcyjny]

2855. ubique adulatorum uberrima messis (łac.) — wszędzie obfite żniwo pochlebców. [przypis redakcyjny]

2856. emul (daw., z łac.) — współzawodnik, konkurent. [przypis edytorski]

2857. Salve Auguste victor et imperator! (łac.) — witaj, Auguście, zwycięzco i wodzu. [przypis redakcyjny]

2858. Salve Antoni victor et imperator! (łac.) — witaj, Antonjuszu, zwycięzco i wodzu. [przypis redakcyjny]

2859. in arcano fatorum sinu — (łac.) w tajemniczym łonie przeznaczeń. [przypis redakcyjny]

2860. Ucieszony cesarz takowym witaniem, kazał szewcowi dać dziesięć tysięcy we złocie za onego kruka — tę anegdotkę opowiada Potocki nieraz, potrąca o nią i w poemacie. [przypis redakcyjny]

2861. munsztułuk (z tur.) — napiwek za dobrą wiadomość. [przypis edytorski]

2862. sub Sigismundo, Vladislao, Casimiro unius familiae quasi haereditas fuimus, loco libertatis erit, quando eligere coepimns (łac.) — za Zygmunta, Władysława, Kazimierza byliśmy jakoby dziedzictwem jednej rodziny, przyjdzie wolność, gdyśmy obierać królów zaczęli. [przypis redakcyjny]

2863. A tuć wszytkim historiografom przestrone — Odtąd Brückner opiera się na autografie Potockiego, który zaczyna się na karcie XII rkpsu Ossol. 1822. [przypis redakcyjny]

2864. quo numine laeso (łac.) — które bóstwo obraziwszy. [przypis redakcyjny]

2865. Suum cuique decus posteritas rependat (łac.) — niech potomność odmierzy każdemu należny zaszczyt. [przypis redakcyjny]

2866. praecipuum annalium munus, ne virtutes sileantur, utque pravis dictis factisqne ex posteritate, ex infamia metus sit (łac.) — głównym zadaniem roczników, żeby cnót nie pomijano milczeniem i żeby nikczemne słowa i czyny lękały się potomności i niesławy. [przypis redakcyjny]

2867. ubi sentire, quam velis, et quae sentios, exprimere licet (łac.) — gdzie wolno czuć, jak chcesz i wypowiadać, co czujesz. [przypis redakcyjny]

2868. grande mortalis aevi spatium, pauci non modo aliorum, sed nostri etiam superstites sumus, exemptis e medio vitae tot annis, quibus juvenes ad senectutem, senes ad limina mortis per silentium venimus (łac.) — wielki przeciąg wieku ludzkiego, niewielu z nas przeżyło nie tylko innych, ale samych siebie, gdy wyłączymy z okresu życia lat tyle, w których młodzieńcy ku starości, starcy ku progom śmierci w milczeniu zbliżyliśmy się. [przypis redakcyjny]

2869. tanto postliminio (łac.) — tak wielkim prawem powrotu do własnego kraju. [przypis redakcyjny]

2870. non extraneis vitiata fucis (łac.) — nie zeszpecona cudzoziemskim fałszem. [przypis redakcyjny]

2871. naufragas legere tabulas (...) (łac.) — tylu przygód... pozbierać deski rozbitego okrętu.. Co ciężkiem było do zniesienia, to słodko jest przypominać sobie (jedna z najczęściej powtarzanych u Potockiego sentencji). [przypis redakcyjny]

2872. inglorios actus (łac.) — czyny niesławne. [przypis redakcyjny]

2873. insuavis est poenitendae rei recordatio (łac.) — niemiłym jest przypomnienie rzeczy, której żałować musimy. [przypis redakcyjny]

2874. subit inertiae dulcedo animos, et invisa primo desidia, postremo amator (łac.) — opanowuje umysły słodycz gnuśności, a niecierpiana z początku bezczynność, staje się w końcu ulubioną. [przypis redakcyjny]

2875. vergentibus patriae nostrae fatis (łac.) — wskutek zmiany losów ojczyzny naszej. [przypis redakcyjny]

2876. Żywot Władysława czwartegoWładislaw IV Kroi Polski y Szwedzki. Samuela z Skrzypny Twardowskiego. W Lesznie, u Daniela Vetterusa roku MDCL (1650) fol. str. 275; całe dzieło kursywą drukowane. [przypis edytorski]

2877. succincte (łac.) — zwięźle. [przypis redakcyjny]

2878. in alio proposito occurrentem materiam (łac.) — rzecz, która się nawija w innej rozprawie. [przypis redakcyjny]

2879. summo cum dedecore (łac.) — ze straszną hańbą. [przypis redakcyjny]

2880. publico decreto (łac.) — wyrokiem publicznym. [przypis redakcyjny]

2881. gloriosius (łac.) — godniejszego chwały. [przypis redakcyjny]

2882. ad rogum monumenta nostra damnantur (...) (łac.) — pomniki nasze skazywane są na stos. Trudno się nie śmiać z głupoty tych, co mniemają, że potęgą obecną można zniszczyć nawet pamięć wieku następnego. [przypis redakcyjny]

2883. memoriam ipsam cum voce perdidissemus, si tam in nostra potestate esset oblivisci, quam tacere (łac.) — stracilibyśmy byli pamięć wraz z głosem, gdyby w mocy naszej było tak zapomnieć, jak milczeć. [przypis redakcyjny]

2884. ab excessu divi Stephani (łac.) — od zgonu ś. p. Stefana. [przypis redakcyjny]

2885. memorandum facinus (łac.) — dzieło godne pamięci. [przypis redakcyjny]

2886. gloriae partum (łac.) — dla sławy uczyniono. [przypis redakcyjny]

2887. omissum (łac.) — zaniedbano. [przypis redakcyjny]

2888. deses (łac.) — bezczynnie. [przypis redakcyjny]

2889. quantum praestitisset (łac.) — czego by dokonał. [przypis redakcyjny]

2890. rerum bene gerendarum (łac.) — dzielnych czynów. [przypis redakcyjny]

2891. tandem succubuimus (łac.) — w końcu ulegliśmy. [przypis redakcyjny]

2892. summo cum opprobrio gentis nostrae (łac.) — z najsroższą niesławą narodu naszego. [przypis redakcyjny]

2893. extorquebant (łac.) — wydzierali. [przypis redakcyjny]

2894. quaerulari (łac.) — żale rozwodzić. [przypis redakcyjny]

2895. Jam respice canos (...) (łac.) — spojrzyj przecie na głowy sędziwe, na ręce bezwładne i ramiona bezsilne! Znika władza życia, wiek zużyliśmy na wojnach; odpuść na śmierć starców! [przypis redakcyjny]

2896. perduellium (łac.) — wrogów. [przypis redakcyjny]

2897. hic labor juvabit (łac.) — praca ta zajmie. [przypis redakcyjny]

2898. male cohaerens corpori suo caput (łac.) — głowa źle przylegająca do ciała. [przypis redakcyjny]

2899. nunquam respondebat fortuna, semper opinio, quamvis poenituisset, audere libebat (łac.) — nigdy nie odpowiadało szczęście, zawsze mniemanie; chociażby miał żałować, lubił być śmiałkiem. [przypis redakcyjny]

2900. renunciavit — zrzekł się. [przypis redakcyjny]

2901. tandem viso funere suo intelliget se mortuum esse (łac.) — w końcu zobaczywszy swój pogrzeb zrozumie, że już umarł, jak się wówczas lękali ludzie, jak drżał senat, jak naród był w popłochu, jakie zamieszanie w kraju, w jak ścisłym byliśmy sąsiedztwie ocalenia i upadku; o tym ani mam czas pisać, ani gdybym miał, nie mógłbym. [przypis redakcyjny]

2902. commune periculum Concordia propulsare (łac.) — wspólne niebezpieczeństwo zgodą odeprzeć. [przypis redakcyjny]

2903. ab extra (łac.) — z zewnątrz. [przypis redakcyjny]

2904. immunitatem (łac.) — wolności. [przypis redakcyjny]

2905. vallus vitem decepit (łac.) — podpórka zawiodła winną latorośl. [przypis redakcyjny]

2906. hunc nexum, hanc copulam (łac.) — ten związek, tę spójnię. [przypis redakcyjny]

2907. tarda sunt quae in commune consuluntur; privatam gratiam statim mereare, statim recipias (łac.) — powolne jest to, co się dla dobra publicznego robi; na prywatną wdzięczność wnet zasłużysz, wnet ją odbierzesz. [przypis redakcyjny]

2908. pejerarunt (łac.) — złamali przysięgę. [przypis redakcyjny]

2909. nundinabantur libertatem nostram (łac.) — frymarczyli wolnością naszą. [przypis redakcyjny]

2910. cum irrisu (łac.) — z szyderstwem. [przypis redakcyjny]

2911. O regnum venale, et si emptorem invenerit, brevi periturum (łac.) — o królestwo sprzedajne, które zginie niebawem, jeśli tylko kupca znajdzie. [przypis redakcyjny]

2912. a longe, cum irreparabili (...) (łac.) — od dawna z niepowetowaną... klęską. [przypis redakcyjny]

2913. promovebant (łac.) — popierali. [przypis redakcyjny]

2914. jurament (...) (łac.) — gotowi przyjąć pana wraz ze złotem, wystawiając na targ przedajną wymowę, uprawiając korsarstwo na głębi wolności polskiej. Przeklęta żądzo złota, do czegóż nie zmuszasz serc śmiertelnych! [przypis redakcyjny]

2915. sero moluni deorum molae (łac.) — późno mielą młyny bogów. [przypis redakcyjny]

2916. akcypiter (z łac.) — jastrząb. [przypis redakcyjny]

2917. susque deque (łac.) — za nic. [przypis redakcyjny]

2918. compages frustatim — całość (państwa) w kawałki. [przypis redakcyjny]

2919. non suffecisset oneri brachia tanto (łac.) — nie podstawił ramion pod taki ciężar. [przypis redakcyjny]

2920. jam jam labentis cum libertate Regni Poloni (łac.) — już już upadającego wraz z wolnością królestwa polskiego. [przypis redakcyjny]

2921. adeste qui omnia humana prae divitiis spernitis (...) (łac.) — słuchajcie wy, co dla bogactw wszystkimi sprawami ludzkimi gardzicie, mniemając, że nie ma ani zaszczytu wielkiego, ani cnoty bez opływania w dostatki: jedyna nadzieja narodu rzymskiego, Cyncynnat, uprawiał rolę za Tybrem cztery morgi wynoszącą; tam czy to kopiąc rów, czy orząc, został pozdrowiony i pozdrowił posłów, którzy go poprosili, żeby w todze wysłuchał rozkazów senatu; zdziwiony, każe żonie Hacylii przynieść togę z chaty, którą przywdział, obtarłszy się równocześnie z kurzu i potu; winszują mu posłowie dyktatury i wiodą do miasta. [przypis redakcyjny]

2922. Saepe paupertas virtus fuit, in hac majores nostros apud aratra ipsa, mirantes decora sua, circumstetere lictores (łac.) — częstokroć ubóstwo było cnotą; w nim przodków naszych przy pługach, dziwiących się zaszczytowi, obstępowali liktorowie. [przypis redakcyjny]

2923. suffecit tanto oneri caput (łac.) — wybrał głowę do takiego brzemienia. [przypis redakcyjny]

2924. post tot tantasque procellas (łac.) — po tylu i tak licznych burzach. [przypis redakcyjny]

2925. swoje pognoił snopy — przymówka do Snopa, herbu Wazów. [przypis redakcyjny]

2926. novae spes sementis, jugo scandit roseo medii fastigia coeli (łac.) — nadzieja nowego posiewu na różanym wozie wstępuje na szczyt niebios. [przypis redakcyjny]

2927. praesentissimi solis (łac.) — obecności słońca. [przypis redakcyjny]

2928. primores suorum consultare jubet: Annis, bellisque verendi, crinigeri sedere patres (łac.) — znakomitości swoich radzić się każe: laty i wojnami poważni, siedzieli ojcowie długowłosi. [przypis redakcyjny]

2929. Mavortia signa rubescunt, Floribus et subitis animantur frondibus hastae (łac.) — czerwienieją znaki Marsowe: kwiatami i gałęziami niespodziewanymi ożywiają się włócznie. [przypis redakcyjny]

2930. Sator protegat hunc statum (...) (łac.) — Sprawca niech się opiekuje tym stanem, niech strzeże tego pokoju, królowi zaś naszemu, gdy już najdłuższej mety śmiertelników dojdzie (wraz z matką i żoną najdroższą, które jako odwieczna mądrość złączyła z łożem, tak nie rozłączy z Olimpem, których potęgi nikt nie poczuje, chyba że albo z niebezpieczeństwa będzie podźwignięty, albo zaszczytem podniesiony), niech przeznaczy jak najpóźniejszych następców. [przypis redakcyjny]

2931. votum (łac.) — życzenie. [przypis redakcyjny]

2932. occurrens calamo (łac.) — nawijająca się pod pióro. [przypis redakcyjny]

2933. minucje (daw.) — kalendarz. [przypis redakcyjny]

2934. gach (daw.) — kochanek. [przypis edytorski]

2935. zeszły — w podeszłym wieku. [przypis edytorski]

2936. rucznica — dziś popr.: rusznica. [przypis redakcyjny]

2937. westa — niem. Weste, katanka. [przypis redakcyjny]

2938. Lyaeus — Bachus, bóg wina. [przypis redakcyjny]

2939. Mstów i Przyłęk tu leżą (...) Prezentują starzałej dru. . . . . . — w rękopisie dopisane na marginesie i przez nieuwagę introligatora obcięte zapewne jeszcze w XVII w., skutkiem czego żadna ze znanych nam kopii tych wierszy nie posiada [przypis redakcyjny]

2940. lisić się (daw., pot.) — pozbyć się (mowa o Lubomirskich). [przypis redakcyjny]

2941. rozsuć (daw.) — rozsypać. [przypis redakcyjny]

2942. Miłość twoja przeciwko rodzicom — dziś popr.: miłość moja do rodziców. [przypis edytorski]

2943. nie prę się — nie zaprzeczam. [przypis edytorski]

2944. feudum — lenno. [przypis redakcyjny]

2945. suta — sypana (mogiła Kraka). [przypis redakcyjny]

2946. dziewosłębić (daw.) — być swatem, tu raczej: starać się o rękę. [przypis edytorski]

2947. Krucygerzy — Krzyżacy (z łac. „cruciger”, niosący krzyż). [przypis redakcyjny]

2948. czwierci — ćwierci, kwartalne raty żołdu. [przypis edytorski]

2949. angielski — tu: anielski. [przypis edytorski]

2950. ogorzeć — tu: osmalić się. [przypis edytorski]

2951. żywioł — żywność. [przypis redakcyjny]

2952. Awern — tu: piekło. [przypis edytorski]

2953. żwa — żuje. [przypis redakcyjny]

2954. rekurs (daw., z łac.) — odwołanie się. [przypis edytorski]

2955. ogłodać (daw.) — ogryźć. [przypis redakcyjny]

2956. wżdy (daw.) — przecież, jednak. [przypis edytorski]

2957. wiekować — trwać przez wieki. [przypis edytorski]

2958. marter (z łac.) — świadek, męczennik. [przypis redakcyjny]

2959. Niccolo Machiawelli (1469–1527) — włoski autor traktatów politycznych, zachęcających do kierowania się zasadą „cel uświęca środki”; symbol amoralnej polityki. [przypis edytorski]

2960. Ojca pana naszego, po którego zgonie — Jeremi Michał Korybut, książę na Wiśniowcu i Lubniach, wojewoda ruski, ojciec króla Michała, mąż wielce waleczny, zmarły 22 sierpnia 1651 roku. [przypis redakcyjny]

2961. inwidia (z łac.) — zazdrość. [przypis edytorski]

2962. abrys (daw.) — zarys, także: rycina. [przypis redakcyjny]

2963. Dali się w polu z baszą obaczyć Abazem — 29 października 1633 roku pod Kamieńcem Podolskim. [przypis redakcyjny]

2964. Widział ich twardy Smoleńsk — sprawy dzieł rycerskich wojska i diariusz z obozu z pod Smoleńska w roku 1633–1634. [przypis redakcyjny]

2965. bojar — dziś popr. forma D.lm: bojarów; bojar — szlachcic rosyjski, mołdawski lub wołoski. [przypis edytorski]

2966. kornet — niski stopień oficerski w rosyjskiej kawalerii. [przypis edytorski]

2967. tuleja — rurka, osada. [przypis redakcyjny]

2968. inkaust — atrament (tu, ze względu na rytm, czytamy na cztery sylaby). [przypis redakcyjny]

2969. pasieki — zasieki. [przypis redakcyjny]

2970. ostrów — ostroga, forteca? (niejasne; znaczenie dosłowne: wyspa). [przypis redakcyjny]

2971. kot — tu: zając. [przypis edytorski]

2972. grzywacz — gatunek gołębia. [przypis edytorski]

2973. osuć (daw.) — osypać. [przypis redakcyjny]

2974. zaszczyt (daw., z ros.) — obrona. [przypis redakcyjny]

2975. met — dziś popr.: mat (w szachach). [przypis edytorski]

2976. hustem (daw., z rus.) — gęsto. [przypis redakcyjny]

2977. Batów — Batów w województwie podolskim. Bitwa 1 i 2 czerwca 1652 roku. Marcin Kalinowski hetman z wielu innymi poległ, jeńców do 5000 w pień wycięto — ledwie zostawiono przy życiu. [przypis redakcyjny]

2978. Żyje Andrzej, brat jego — Umarł podczaszym chełmskim r. 1689. [przypis edytorski]

2979. rubież — mord (dosł.: rąbanina). [przypis redakcyjny]

2980. legart — wyżeł, leń (piecuch). [przypis redakcyjny]

2981. kondys — kundel. [przypis edytorski]

2982. stok (daw.) — źródło a. strumień. [przypis edytorski]

2983. siódmy tryjon — z łac. septem triones, mowa o siedmiu gwiazdach gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy, przenośnie zaś — o krajach północnych. [przypis edytorski]

2984. guzy (daw.) — kusy, krótki. [przypis redakcyjny]

2985. mierzić (daw.) — brzydzić. [przypis edytorski]

2986. faryna — mąka; tu: tryb, sposób postępowania, moda. [przypis redakcyjny]

2987. chodziwy — dzielny. [przypis redakcyjny]

2988. Tetys — Tetyda, matka Achillesa. [przypis edytorski]

2989. mierziączka — waśń. [przypis redakcyjny]

2990. strząpie — strzępy, ta sama fabuła co wyżej w. 7–10. [przypis redakcyjny]

2991. fraucymer (daw.) — damy dworu. [przypis edytorski]

2992. potuszyć (daw.) — sprzyjać, dać nadzieję. [przypis edytorski]

2993. zasuszy pióra — odrośnie. [przypis redakcyjny]

2994. Eur — (łac. odpowiednik: Volturnus) wiatr wschodni. [przypis redakcyjny]

2995. Tameś szedł — obok dopisany wariant: szedłeś. [przypis redakcyjny]

2996. gruby — tu: prymitywny. [przypis edytorski]

2997. pardon — wybaczenie a. darowanie życia. [przypis edytorski]

2998. Gdy się przy swym jako kot opiera na ledzie — przysłowie o niepewnym bycie. [przypis redakcyjny]

2999. On Potocki, szedziwem ozdobiony latem — Mikołaj hetman, sędziwy. [przypis redakcyjny]

3000. Przestraszeni; poczty swe piszą przed Duglasem — stawają z szeregami swoimi. [przypis redakcyjny]

3001. psina — wstyd. [przypis redakcyjny]

3002. rucho (daw.) — suknia. [przypis redakcyjny]

3003. buzdygan — buława. [przypis redakcyjny]

3004. wiersza — sieć na ryby. [przypis redakcyjny]

3005. potrzeba (daw.) — bitwa, potyczka. [przypis edytorski]

3006. pokusy — diabelskie. [przypis redakcyjny]

3007. zażąc — ścisnąć. [przypis redakcyjny]

3008. blejwas — niem. biel ołowiana. [przypis redakcyjny]

3009. granduk — wielmoża. [przypis redakcyjny]

3010. ochabić — ogarnąć. [przypis redakcyjny]

3011. zaszczyt (daw., z ros.) — obrona. [przypis redakcyjny]

3012. zrostą — dziś: zrosną. [przypis redakcyjny]

3013. duszą kichnąć (daw., pot.) — umrzeć. [przypis redakcyjny]

3014. żydło — zboże, pożywienie. [przypis redakcyjny]

3015. kluba (daw.) — dyby, okowy. [przypis edytorski]

3016. mól (daw.) — problem, zmartwienie. [przypis edytorski]

3017. Junonie — w rękopisie dla rymu Junanie. [przypis redakcyjny]

3018. zakon (daw.) — prawo. [przypis edytorski]

3019. krzepło (daw.) — rzeczy skrzepłe, zimne. [przypis redakcyjny]

3020. kolczuga — zbroja spleciona z metalowych kółek. [przypis redakcyjny]

3021. sag...toga — rzymska szata wojenna i pokojowa. [przypis redakcyjny]

3022. kontenteca (daw., z wł.) — zadowolenie. [przypis redakcyjny]

3023. frantostwo — spryt, podstęp. [przypis edytorski]

3024. wtąż — tak samo. [przypis redakcyjny]

3025. chameleont — dziś: kameleon. [przypis edytorski]

3026. obłoczy — forma zmieniona dla rymu; winno być: obłóczy. [przypis edytorski]

3027. odęte solnymi górami nadzieje — dochody z żup. [przypis redakcyjny]

3028. Bo gdzie pieniądz — na marginesie wariant: W kim łakomstwo... [przypis redakcyjny]

3029. chromie — kuleje. [przypis redakcyjny]

3030. obojeńca — obojętca, na obie strony mówiący. [przypis redakcyjny]

3031. skałuba (daw.) — szpara. [przypis redakcyjny]

3032. nie uwlecze — dziś: nie uwłaczy. [przypis edytorski]

3033. pomiotło — miotła, poniewierka. [przypis redakcyjny]

3034. justycja (z łac.) — sprawiedliwość. [przypis edytorski]

3035. Bogdaj — w rękopisie mylnie Bogdy. [przypis redakcyjny]

3036. foza — moda. [przypis redakcyjny]

3037. pod opończą — ukrywając się. [przypis redakcyjny]

3038. plaskury (daw.) — praszczury, prawnuki. [przypis redakcyjny]

3039. (...) za swe własne liczy — ostatnie słowa (za swe własne liczy) odcięto przy oprawie, a uzupełniła je późniejsza ręka. W rkpsie Ossol. wiersz ten brzmi: Co w tobie wszytko szczęście swe na świecie liczy. [przypis redakcyjny]