Sen na jawie

Ej, sosny, sosny wy zielone!

W rozmówce z wami wiatr szeleści;

Ja biedna — młoda — we łzach tonę —

Nie dodawajcie mi boleści.

Tu w cudzej stronie, jak we trumnie,

Powietrze nawet mnie uciska...

Mateczko moja, przyjedź ku mnie,

Dla serdecznego zobaczyska.

Koniku wrony, zażyj biegu:

Dam ci obroku, dam i siana!

Nie stawaj, matko, na noclegu,

Jedź nieumyta, niedospana!

Umyjesz tutaj białe ręce,

Tu proch obetrzesz z miłych liczek:

Jak łezka woda w mej studzience,

Jak śnieg bieluchny mój ręczniczek.

Pierś moja ciebie ukołycha,

Sokole oczki sen zamruży...

Czeladko1 miła, miej się z cicha!

Spoczywaj, matko, po podróży!

I piersi k’piersiom już się bliżą2,

I serce k’sercu już się tuli...

Czeladko moja, kwap3 się chyżo4

Po ptasie mleczko dla matuli...

Ach, jakże błogo śpi!... Mój Boże!

Nie słucha czeladź mnie zuchwała:

Zbudzili — matkę... puste łoże...

Nie przyjechawszy — odjechała...

Przypisy:

1. czeladka — służba. [przypis edytorski]

2. bliżyć się — dziś: zbliżać się. [przypis edytorski]

3. kwapić się (daw.) — spieszyć się. [przypis edytorski]

4. chyżo (daw.) — szybko. [przypis edytorski]