Obraz nadchodzi

Matka bije dywany, podlewa szlauchem chodnik,

myjemy nawet listki kwiatów czule jak niemowlaka.

Wszystko lśni, gdy Obraz wchodzi z sanktuarium,

pobrudzone woskiem atlasy opierają się o próg,

tłum jak zagazowane muchy rozprasza się w sieni.

Niepojęta jest pieśń do pudła, z którego macki

madonny jak wymyte resztki pelargonii schodzą

pojedynczo na gumolit, niepojęty jest ten Obraz,

który mnie przemienia w przestraszone dziecko.