Dyferencja1

Gawęda zaściankowa

I

Starzy szlachta tam pod miedzą

Na naradzie ważnéj siedzą,

A wokoło młodzież wrząca,

Tysiąc gniewnych słów wytrąca, —

Lud się na dwie strony dzieli,

Błyszczą ostrza karabeli.

Pan komornik z sznurem stawa2;

Woźny wznosi papier w górę,

Słowem jakaś tu rozprawa,

I de hajda3 — i de jure4.

At, mospanie, któż i kiedy

Przywileje szlachty zaćmi?

To jest zatarg między braćmi

Przy podziale swojéj schedy5.

A u szlachty takie chucie:

Że gdzie sprawa, tam i wrzawa,

A gdzie wrzawa, tam i bitwa,

Potém kończą na statucie,

Potém kielich i modlitwa. —

Szlachcic poczciw — bo ma duszę,

A wrzaskliwy — bo szlachetny,

Urodzony — nie sławetny,

I nie straszne mu ratusze!

Process w sądzie — to nie boli,

A zabawka niezła wcale; —

Więc brat z bratem przy podziale

Zabijacko się warcholi. —

Ich się ojcu niegdyś szczęści,

Dość zostawił dla nich mienia,

Co dziś dzielą na dwie części,

Wedle Boga i sumienia. —

Dzielą słusznie jak wystarczy,

I grosiwo, i śpiżarnię,

I oborę, i owczarnię,

I nabytek gospodarczy. —

Potém z obu stron namowy,

Pan komornik przez zagony

Ciągnie sznurem na dwie strony

I wydziela dwie połowy. —

Zabił wiechę strojną w liście,

Wsunął cérkiel za popręgę6

I zawołał zamaszyście:

— «No, skończyliśmy mitręgę7!

Waść sądowy jenerale8,

Mości strony i starszyzna!

Niech mi teraz każdy przyzna,

Żem wydzielił doskonale. —

Ot jak z boru do sosenki

Idzie ścianką ta drożyna,

Stefanowe z prawéj ręki,

A co z lewéj — to Marcina,

A zaś młynek i zatoka

Służą obu jednostajnie. —

Równe schedy jak dwa oka,

Nawet pręta9 nikt nie stracił,

Mierzę słusznie, nieprzedajnie,

Bo mię żaden nie zapłacił,

Nie skaptował, nie przyodział, —

Ot i sprawa, i rozprawa!

Pytam trzykroć wedle prawa:

Czyli zgoda na mój podział?»

Stefan krzyknął: «Nie masz zgody!

Bo mi krzywda w oczy kole, —

U mnie piasek — a tu pole,

Że choć zaraz siéj ogrody!

Mórg10 pod lasem... tak daleko...

Co ja zrobię z tym kawałkiem?

Wezmę raczéj mórg nad rzeką,

I zatoka do mnie całkiem!...»

— «O!! zatoka za głęboka! —

Krzyknął Marcin — Panie bracie!

Wcześnie siatkę zapuszczacie,

Nie dam ryby ani oka!

Mórg mój, Mości Dobrodzieje,

Co nad rzeczką, tam pod drogą.

Nie pytając u nikogo

Sam zaorzę i zasieję.

Bo pomiarem...»

— «Co mi pomiar?

Kto się krzywdzić mię ośmieli,

W klindze mojej karabeli,

Słusznej kary znajdzie domiar». —

— «Panie woźny!...»

— «Woźny płazem!

A mierniczy — w łeb żelazem!

Nié ma pana dla Stefana —

Zaraz wszystkich stąd wypłoszę!» —

— «Morg nad rzeką i toń rybna,

Moje!...»

— «Moje, rzecz niechybna!...»

— «Ja zasieję.»

— «A ja skoszę!» —

— «No bratuniu to za śmiało!

A czy znasz ty moją rękę?»

— «A czy znasz ty świszczypało

Moją szablę damascenkę?»

— «Za mną szlachta!»

— «Bij kto sprzyja!!...»

Szlachta w dwie się strony ściska,

Walka w zabój... aż krew tryska...

Pan komornik wiechą zwija,

Woźny pozwem broni duszę,

Papier, wiecha, w zawierusze

Popękały się od kija. —

Aż skrwawiona, zapocona,

Porąbana, zadyszana,

Ta i owa padła strona,

Wypoczywać na murawie;

Jeszcze w jęku i we wrzawie

Słychać głosy: — «To Stefana...»

— «To Marcina... mórg przy drodze...»

— «Mórg nad rzeką i zatoką...»

— «I okopię, i ogrodzę...»

— «Nie doczekasz! nie pozwolę,

Będę bronić moje pole,

Jak źrzenicę mego oka!»

— «Nie o pole, nie o szkodę,

Lecz tu idzie o bezprawie».

— «A ja mówię i dowiodę,

Że na swojem rzecz postawię».

— «Ciężko skarżę upór bratni...»

— «Wara leźć mi w moją grzędę!...»

— «Krwią słuszności bronić będę,

Do kropelki, do ostatniéj!»

II

— «Cyt mi szersznie!11 — tfu do kata! —

Huknął stary pan Ambroży. —

Taki rankor12 brat na brata!

Mospanowie, to gniew Boży!

Bić się z bratem jakby z wrogiem!

Jakiém okiem, jakiem czołem,

Staniesz jutro przed kościołem,

A po jutrze i przed Bogiem?

Uściśnijcie mi się szczerze,

I wypijmy pojednanie, —

Jutro spowiedź!...»

— «O mospanie!

A zatokę kto zabierze?»

— «Nie chcę morga, co pod lasem!»

— «Nie dam morga, co przy drodze!»

— «No uciszcie się z hałasem,

Ja wam całą rzecz pogodzę».

— «A to jaki śmiałek groźny,

Medyjację13 swoją wnosi!?»

— «Sza panowie! — krzyknął woźny —

Pan Ambroży o głos prosi!»

Więc Ambroży siadł na miedzy,

Brzęknał czarą po butelce:

— «Bracia szlachta i koledzy,

Mościwi wielce a wielce!

Za zatokę i za pole,

Będzie zawsze wrzawa sroga,

Będą skargi i zatargi,

I processa, i swawole,

I obraza Pana Boga;

Bracia zniszczą się ze szczętem,

Przez rankory i rozpusty;

Będą dzieciom testamentem

Przekazywać process pusty;

Na braterskich karkach — szpetnie

Czynić próbę szabel hartu,

Mazać herb swój nieszlachetnie,

I oddawać duszę czartu! —

By więc zetrzeć plamę z czoła.

Zmazać karę nieochybną14,

Radzę oddać do kościoła

Oba morgi i toń rybną.

Za tę skruchę Pan Bóg — jużci

Grzech dzisiejszy wam odpuści,

I ofiarę przyjmie wdzięcznie

Za zgładzenie tych bezprawi, —

A ksiądz proboszcz — comiesięcznie

Za was świętą mszą odprawi. —

Bóg okryje swém ramieniem

Tarczę herbu starożytną,

Wasze domy z pokoleniem,

Pomyślnością wam zakwitną. —

No! czy zgoda?»

— «Mądra rada —

Już inaczéj nie wypada;

Oba morgi niepodzielne,

I zatoka koło młyna,

Ni Stefana, ni Marcina,

Ale odtąd już — kościelne.

Niech pan woźny tu posiedzi,

I dokument spisze żywo —

Jutro idziem do spowiedzi

Z tą pobożną donatywą». —

— «A salaria15

— «To nie minie,

To proboszcza rzecz nie nasza, —

A za cięcia od pałasza,

Damyć żyta po ośminie».

— «Zgoda! — krzyknął woźny żwawie —

Teraz kielich do roboty!»

Dictum16, factum17, i po sprawie,

Wykonano co do joty. —

III

Oto sto lat już się zaczną,

Jak braterskie kości społem

Gniją w ziemi pod kościołem,

A mogiły ani znaczno. —

Ale ród ich gęsty w Litwie,

I poczciwy, i zamożny;

Bo co miesiąc głos pobożny

W mszalnej wzmienia ich modlitwie.

A na morgach w pszennym plonie,

Pleban piękne żął owoce,

Stawił kopy na zagonie,

Łowił rybkę na zatoce...

Teraz słyszę, inne dzieje, —

Ktoś już inny morgi trzyma,

I pszeniczkę inny sieje,

I za zmarłych mszy już nié ma.

Słyszał nawet dzwonnik głuchy

Spod grobowca u parkana,

Jakieś krzyki i rozruchy —

Spór Marcina i Stefana.

5 października 1846

Przypisy:

1. dyferencja (z łac.) — różnica, różnica zdań; tu: sprawa sporna. [przypis edytorski]

2. stawa — dziś popr. forma 3.os.lp: staje. [przypis edytorski]

3. hajda (z ukr.) — okrzyk popędzający, zagrzewający do ruszenia w drogę, do ataku itp. [przypis edytorski]

4. de jure (łac.) — z prawa; według prawa. [przypis edytorski]

5. scheda — spadek. [przypis edytorski]

6. popręga — pasek noszony na wierzchnim ubraniu. [przypis edytorski]

7. mitręga — trud. [przypis edytorski]

8. jenerał — tak zwano woźnych; [jenerał: dziś: generał; red. WL]. [przypis autorski]

9. pręt — tu: daw. miara, wynosząca 12–15 stóp, tj. ok. 4 m. [przypis edytorski]

10. mórg — morga (z niem.: morgen: ranek), używane spolszczenie: jutrzyna; daw. jednostka powierzchni rolnej, początkowo oznaczała obszar, jaki jeden człowiek może zaorać (zasiać, skosić itd.) jednym zaprzęgiem w ciągu jednego dnia roboczego, czyli od rana do południa); na terenach daw. Rzeczpospolitej wynosiła 0,5–0,6 hektara (ok. 500 m²). [przypis edytorski]

11. szersznie — Szlachtę zaściankową na Litwie zwano, w pogardliwym wyrazie szerszniami; ta nazwa pochodzi od barwy mundurów wojskowych Radziwiłłowskich, która była żółta z czarnym. [przypis autorski]

12. rankor — wściekłość, uraza, gniew; także neutralnie: zapał. [przypis edytorski]

13. mediacja — pośrednictwo. [przypis edytorski]

14. nieochybny — nieuchronny. [przypis edytorski]

15. salaria (z łac.) — zapłata, żołd, wynagrodzenie. [przypis edytorski]

16. dictum (łac.) — powiedzenie, polecenie, rozkaz. [przypis edytorski]

17. factum (łac.) — czyn, dzieło, postępowanie, fakt. [przypis edytorski]