O moim starym domku

Gawęda

Ich sehe des Dorfes Weiden,

Des Wiesenbaches Rand,

Wo ich die ersten Freuden

Den ersten Schmerz empfand1.

Matisson.

I

Ej za górą, za wysoką,

Stare dęby z lewéj strony —

Za dębami bawi oko,

Nadniemeński brzeg zielony. —

Z prawéj strony bagno szlakiem, —

Na bagnisku wierzba wzrasta —

A na piasku, nad chrustniakiem

Szumi sośnina kolczasta.

W parkanową wjedź ulicę —

Stary domek w ziemię gnie się —

Krzywe ściany, a na strzesie

Mchem zakwitły już dranice2,

Widać niebo z drugiéj strony

Szczerbinami między dranic —

To mój domek pochylony,

Lecz nie oddałbym go za nic.

Tu ostrokoł tuż przy ganku,

Do ogródka mego wnijście3

A w ogródku, gdyby4 w wianku,

Bzy niewielkie, gęstoliście. —

Pod oknami mych rozwalin

Pstrzeją ziółka i kwiatuszki,

A od kwiatów idą dróżki

Do agrestu i do malin. —

Przez ostrokół widzisz pole,

Lub jak z dala Niemen płynie,

A przy gęstym ostrokole

Ul pochyły na darninie. —

To mój ogród — wszystko moje —

Choć ubogo w nim i dziko,

Sam w nim chodzę, piszę, roję,

Kopię rydlem i motyką, —

Domek — ogród — wszystko u mnie,

Jakże rzewnie, jak wesoło!

Jak uroczo, i jak dumnie

Stąd poglądam naokoło,

Czy to patrzę po płaszczyźnie,

Czy na łąki, na ostrowy,

Czy się chciwe oko wśliźnie

Między ciemny bór sosnowy; —

Czy to puścić wzrok po Niemnie

Jak rybaka z jego łódką,

Jak stąd pięknie, jak przyjemnie,

Bujać okiem wokolutko!

Mój horyzont — to jak sala —

A te lasy, to ustronie,

Te rybackie chaty z dala,

To jak sprzęty w mym salonie.

A tam w górze po lazurze

Pływa sobie chmur ułomek —

O! gdy zbierze się na burzę,

Nie wytrzyma stary domek!

Już gdy burza, zawierucha,

Mało służy dach ochrończy5;

Już przez pułap deszcz mi plucha,

A przez ściany wiatr się sączy.

II

Stuka, puka topor w lesie,

Echo wstrząsa cisz gajową;

I mnie wieść żałośną niesie,

Że mieć będę chatę nową.

Dach nad dawną moją chatą

Ręka cieśli w próchno zwali,

I że wkrótce, w przyszłe lato,

Będę mieszkać okazaléj. —

Ach! gdy runą z tą starzyzną

Każda izba, każdy kątek,

Gdzież podzieną się6 — wyślizną

Tyle wspomnień i pamiątek?

Czy bywało serce bije

Uniesieniem, smutkiem, strachem,

Mnie najlepiéj, gdy się skryję,

Pod zakwitłym moim dachem.

Czy bywało radość wchodzi —

Ściany echem się odezwą,

Czy to boleść — znieść ją słodziéj,

Tu i płakać było rzeźwo. —

Oto przyzba, oto ganek —

Stąd słuchamy, gdy z pobliska

Nadniemeński wychowanek,

Słowik świętą piosnkę tryska;

Czasem tęskną myśl mi poda,

Czasem rzewność tak głęboka,

Ani ujrzysz, gdy ci z oka

Łzy poleją się jak woda.

Raz... pamiętam... zachwycenie

Z rzewnym smutkiem serce burzy...

O! jak błogie i westchnienie,

Gdy je druga pierś powtórzy!

Ot mój pokój, mój różowy,

Malowany w kolor cegły, —

Och! wokoło biednéj głowy

Jakież myśli tu przebiegły!

Ot na ścianie wieniec żyta

Pamięć żniwa i dożynek. —

Oto sofa pyłem kryta —

Mój po pracy wypoczynek —

Ot mój stolik, tron potęgi,

Tam szpargałów leżą roje —

A to szafa — a w niéj księgi —

Zguba moja, szczęście moje!

A nad stołem, tam, wysoko —

Buja nitka pajęczyny.

W nią wlepiałem moje oko,

W lube dumań mych godziny.

W nią patrzałem, gdyby w tęczę,

Gdy na czole ciężar czułem

Lub gdy myśli pasmo snułem,

Wątłe, słabe jak pajęcze.

Oto komin — druh wesoły,

Tu wchodziły cygar dymy,

Tum fajczane trząsł7 popioły,

Tu paliłem moje rymy. —

A ot druga izba w parze:

Lubo8 nié ma w niej przestworu,

Tu bywało co wieczoru,

Chodzę sobie i cóś gwarzę.

Tu bywało, gdym znużony,

Słodkie wczasu9 mam godziny,

W uściśnieniu lubéj żony,

Lub w pieszczotach méj dzieciny.

Tu kobierzec w kraśne10 kwiaty,

Po kanapie rozpostarte,

Tutaj stolik do herbaty,

A na ścianach — Bonaparte.

O lubiłem w téj izdebce,

W gwarze gości tchnąć weselem,

A najbardziéj gdy się szepce

Z ukochanym przyjacielem. —

Oto pokój mój do wczasu!

Łoże twardsze niżli11 cegły —

Stąd daleko od hałasu,

Tędy moje sny przebiegły.

Czasem w lubych mar osnowie,

Czasem mara myśl przelękła,

Ot węzgłowie12 — w to węzgłowie,

Ej nie jedna łza zasiękła13!

III

Chatko! ściany twoje stoją,

Lecz cię wkrótce proch zagrzebie

Jaż przyrosłem tak do ciebie,

Ty tak wzrosłaś — w duszę moją!

Wkrótce wnijdę w nowy kątek,

Obcy sercu i pamięci —

Nic z mych wrażeń, nic z pamiątek,

Nowej strzechy nie uświęci. —

Tam przeniosę me cygaro,

I mój stolik, i węzgłowie;

Łacno wznowić chatkę starą,

Lecz już duszy nie odnowię.

Szukać wrażeń już nie sposób

Zardzawiałemi oczyma;

A w tym świecie, wśród tych osób,

Już pamiątek dla mnie nié ma. —

Już widoki z okien nowe:

Niemna okiem nie pogonię,

Lasów k’sobie nie przyzowę14,

Bo te będą w innej stronie.

I mój ogród... precz te żale!

Już minęła młodość mglista. —

Cóż po sercu? po zapale?

Trzeba żyć już jak statysta...

Było... przeszło... cóż rozpacze?

Daj waletę15 życiu temu!...

Chwilka... chwilka... niech zapłaczę,

Niechaj westchnę po staremu!

15 lutego 1847

Przypisy:

1. Ich sehe des Dorfes Weiden, Des Wiesenbaches Rand, Wo ich die ersten Freuden Den ersten Schmerz empfand (niem.) — Widzę wiejskie pastwiska, obrzeża Weisenbach, gdzie doznałem pierwszych radości i pierwszego bólu; tłum. WL. [przypis edytorski]

2. dranice — drewniane deseczki służące do pokrycia dachu, wykonywane ręcznie z drewna drzew iglastych. [przypis edytorski]

3. wnijście (daw.) — wejście. [przypis edytorski]

4. gdyby — tu: jakby, niby. [przypis edytorski]

5. ochrończy — dziś: ochronny. [przypis edytorski]

6. podzieną się (gw.) — dziś popr.: podzieją się. [przypis edytorski]

7. tum (...) trząsł — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika: tu trząsłem. [przypis edytorski]

8. lubo (daw.) — choć, chociaż. [przypis edytorski]

9. wczas (daw.) — odpoczynek. [przypis edytorski]

10. kraśny — piękny, kolorowy. [przypis edytorski]

11. niżli — dziś popr.: niż a. niźli. [przypis edytorski]

12. węzgłowie — dziś: wezgłowie; szczytowa część łóżka. [przypis edytorski]

13. zasiękła — dziś popr.: wsiąkła. [przypis edytorski]

14. przyzowę — dziś popr.: przyzwę. [przypis edytorski]

15. waleta — utwór poetycki o charakterze elegijnym, wyrażający żal z powodu rozstania się z bliskimi osobami, domem czy krajem rodzinnym; z łac. vale: pozdrowienie przy pożegnaniu (bądź zdrów, żegnaj). [przypis edytorski]