Dwie śmierci

Wasza śmierć i nasza śmierć

to dwie inne śmierci.

Wasza śmierć — to mocna śmierć,

szarpiąca na ćwierci.

Wasza śmierć śród szarych pól

od krwi i potu żyznych.

Wasza śmierć — to śmierć od kul

dla czegoś — ... dla Ojczyzny.

Nasza śmierć — to głupia śmierć,

na strychu lub w piwnicy,

nasza śmierć przychodzi psia

zza węgła ulicy.

Waszą śmierć odznaczy krzyż,

komunikat ją wymienia,

nasza śmierć — hurtowy skład,

zakopią — do widzenia.

Wasza śmierć — wy twarzą w twarz

witacie się w pół drogi,

nasza śmierć — to skryta śmierć

kopana w masce trwogi.

Wasza śmierć — zwyczajna śmierć,

człowiecza i nietrudna,

nasza śmierć — śmietnicza śmierć,

żydowska i — paskudna.

Nasza śmierć jest waszej śmierci

daleką biedną krewną.

Gdy spotka wasza — naszą śmierć,

nie wita jej na pewno.

I w czarną noc przez smugi mgieł

nad miastem — w mroków piekle,

dwie śmierci przeklinają się,

złorzecząc sobie wściekle.

Na murku — patrząc w strony dwie,

podgląda kłótnie skrycie

to samo chciwe, sprytne, złe

i jednakowe Życie.