List

(piosenka)

Gdy w nocy, leżąc w ciemności, głośno myślę,

Gdy cisza krzyczy, a oczy pełne łez —

Wnet o Warszawie marzę i o Wiśle,

I tak mi ciężko, i tak mi smutno jest.

I właśnie wczoraj, przy filiżance kawy,

Czarnej jak moja zasępiona myśl,

Podszedł ktoś do mnie: „Liścik do Warszawy...

Dwadzieścia złotych... Wyjeżdżam dziś... ”

Warszawo, cóż Ci napiszę,

Warszawo w gruzach, Warszawo w krwi,

Rytm Twoich ulic czy znów usłyszę,

Matczyny Grodzie, smutno mi...

Warszawo, moja Kochana,

Gdzie przeraźliwy łapanek świst,

Syreno dumna, wytrwaj w kajdanach,

Na sercu połóż ten mój list...

Będę cegły ugniatać własnym potem,

Żeby miasto powstało wielkie potem...

Mój grodzie sentymentalny,

Najdroższe miasto młodzieńczych drżeń,

Powrócę znowu na plac Teatralny

W czerwony, piękny, wolny dzień!

(Białystok, r. 1940)