Telefon
Z sercem rozbitem i chorem1,
z myślami o tamtej stronie
siedziałem sobie wieczorem
przy telefonie —
I myślę sobie: zadzwonię,
do kogoś po tamtej stronie2,
gdy dyżur mam przy telefonie
wieczorem —
I nagle myślę: na Boga —
nie mam właściwie do kogo,
w roku trzydziestym dziewiątym
poszedłem inną drogą —
Rozeszły się nasze drogi,
przyjaźni ugrzęzły w toni
i teraz, no proszę — nie mam
nawet do kogo zadzwonić.
A wieczór jesienny za szybą,
a wicher jesienny gna drogą
i myślę — chciałbym zadzwonić,
ale nie mam do kogo —
Biorę słuchawkę do ręki,
żałośnie chybocze się linka,
nakręcam numer znajomy,
odzywa się... zegarynka...
Przepraszam, czy mnie poznajesz?
pytam ściszonym głosem,
siódmego września przed laty,
zanim poszedłem na szosę,
Żegnając mój pokój o świcie,
wiedziałem, co się zaczyna —
i rzekłaś mi po raz ostatni,
że już jest szósta godzina...
A teraz, czy chcesz ze mną mówić,
bo mnie w gardle stają łzy,
powiedz mi coś, zegarynko...
...dziesiąta pięćdziesiąt trzy —
Jak często musiałem życie
z tym głosem spokojnym spleść
— pamiętasz, mnie, zegarynko,
— dziesiąta pięćdziesiąt sześć —
Dziesiąta pięćdziesiąt sześć,
chcesz — to będziemy wspominać,
w trzydziestym dziewiątym roku
wyszedłem teraz z kina —
— Dziesiąta pięćdziesiąt siedem,
wracałem do domu „Zerem”
z Chmielnej, z kina Atlantic,
z filmu z Gary Cooperem3 —
Na rogu Złotej gazeciarz
sprzedawał „Kurier Czerwony”4,
na asfalt się kładły jak zorze
kolorowe neony —
„Zero” skręcało koliście
w serce miłego miasta
... czy mówisz coś, zegarynko?
— jedenasta...
Jeszcze się iskrzył Nowy Świat,
jeszcze na spacer parki szły,
jeszcze zapraszał Café Club5
— jedenasta trzy...
W Quicku6 świeże parówki
i kolacyjny tłok,
gnały z Adrii7 taksówki,
z głośnika śpiewał Fogg8.
Wracały do remizy tramwaje,
a nocne zaczęły wieźć,
która była mniej więcej?
— jedenasta czterdzieści sześć —
Jak dobrze się z tobą rozmawia
bez sporu, bez różnych zdań,
jesteś najmilsza, zegarynko —
ze wszystkich znajomych pań —
Już lżej teraz sercu będzie,
gdy wiem, że kiedy zadzwonię,
ktoś mnie spokojnie wysłucha,
choć jest po tamtej stronie.
Że ktoś to wszystko pamięta,
że wspólnie łączył nas los,
i mówić się ze mną nie boi,
i tak spokojny ma głos.
Już noc się jesienna pluszcze
i wiatr nad murkami gna,
gwarzymy sobie, marzymy
zegarynka i ja...
Bądź zdrowa, moja daleka,
są serca, gdzie nic się nie zmienia,
za pięć dwunasta — powiadasz —
masz rację............ więc do widzenia.
Przypisy:
1. rozbitem i chorem — z uwagi na rym zachowujemy tu dawną formę N.lp. [przypis edytorski]
2. po tamtej stronie — tj. poza gettem. [przypis edytorski]
3. Cooper, Gary — właśc. Frank James Cooper (1901–1961) amerykański aktor filmowy z czasów końca kina niemego i początków kina dźwiękowego, znany m. in. z roli w westernie W samo południe (1952). [przypis edytorski]
4. „Kurier Czerwony” — dziennik popołudniowy o charakterze sensacyjnym, wydawany w Warszawie w latach 1922–1939, politycznie deklarujący się po stronie obozu piłsudczykowskiego. [przypis edytorski]
5. Café Club — kawiarnia mieszcząca się w nieistniejącej już kamienicy na rogu Alei Jerozolimskich i Nowego Światu. [przypis edytorski]
6. Quick — przedwojenny bar warszawski. [przypis edytorski]
7. Adria — elegancki lokal funkcjonujący w Warszawie przy ulicy Moniuszki 10 w latach 1931–1944. [przypis edytorski]
8. Fogg, Mieczysław — właśc. Mieczysław Fogiel (1901–1990), polski wokalista i producent muzyczny, którego kariera trwała ponad 60 lat. Uczestnik Powstania warszawskiego, wcześniej w czasie wojny zdołał uratować kilku żydowskich przyjaciół. [przypis edytorski]