W ten dzień
Siedzieli czterej i pili
przez noc długą jak wiek
i gwarzyli, marzyli...
bimber gardła im piekł...
Bimber w serce szedł z gardła,
z serca w gardło szły łzy
i tęsknota ich żarła
za tym wielkim dniem, gdy...
Już chyboce się ściana,
głowa ciąży jak pień,
kompan spytał kompana:
„Co ty zrobisz w Ten Dzień?”,
gdy krzyk w mur uderzy,
gdy zamroczy ci mózg,
gdy nareszcie uwierzysz,
że już koniec... że szlus1...
Pierwszy, co przy stole siedział,
w szklankę stuknął i powiedział:
Wyjdę — wszystko za sobą zostawię,
pójdę w cichość — na Starym gdzieś Rynku
na całego się wtedy zabawię
i jak świnia upiję się w szynku.
I żeby nie myśleć... wpierw piwo
w gardło spieczone od krzyku,
a gdy mnie kufelek odświeży,
butelki trzy alembiku2 —
A kiedy mnie wóda zamroczy
i widma odegna, te z Dzikiej...
zacznę powoli smakować
słodki czerwony likier...
A potem znów mocny koniak,
by świat znów rozjaśnił się żywo,
przy oknie usiądę do rana
i od początku... piwa...
A drugi co przy stole siedział,
za nóż się chwycił i powiedział:
A mnie to wódka nie zamroczy,
na koleżków tylko świsnę —
czapkę wcisnę tak na oczy,
zęby tylko mocno ścisnę
i powiem: że dzień przyszedł już...
serce zostawię w bloku i w miasto
jak płomień czerwienią zakwitnie nóż,
brzuchy drążyć będzie jak ciasto...
z latarń sznury zwisną jak gałęzie,
czarny owoc się będzie chybotać na strony
i tym się upiję, gdy będzie mi z latarń
na ręce kapał nie likier czerwony...
A trzeci, co przy stole siedział,
za serce chwycił i powiedział:
A ja to wybiegnę twarzą w słońce
ulicy środkiem — miastem wzdłuż...
i będę chwytał za dłonie drżące
wszystkich przechodniów i krzyczał: JUŻ...
od ruin do ruin... pijaną głową
o zamku zręby z radości bić
i będę śpiewał obłędną mową,
i krzyczał z dachu: będę żyć...
A czwarty, co przy stole siedział,
chciał mówić — lecz rzekł tylko... Proszę...
o chwilę ciszy... słyszę kroki,
i do okna bokiem na palcach doszedł —
Za oknem ciężkim stukotem butów
żandarm w nocy znaczył swą drogę
i strzelił w okno źle zaciemnione
nieprawomyślnym światłom na trwogę.
I padł ten czwarty — płasko, zwyczajnie,
między kompanów, z którymi siedział,
i może szkoda, że, co on zrobi
w ten dzień największy, już nie powiedział —
Przypisy:
1. szlus (pot., z niem) — koniec. [przypis edytorski]
2. alembik — tu: wódka domowej produkcji wytwarzana ze spirytusu, wody i mocno przepalonego cukru (nazwa pochodzi od naczynia do destylacji). [przypis edytorski]